Pora na kolejny wpis – w końcu znalazło się trochę czasu.
Dzisiaj zapasteryzowałem 1,2 kg słomy w 30-litrowym garnku i ledwo się zmieściła. Jak tylko zrobi się cieplej, planuję „pasteryzację” wapnem gaszonym w beczce, bo ten sposób w garnku jest dość upierdliwy. Słomę wrzuciłem do worka na cebulę, co ułatwiło jej wyjęcie i odsączenie. Gotowy substrat trafił do 20-litrowego wiadra z nawierconymi otworami. Teraz pozostaje czekać, aż grzyby zrobią swoje.
Przyszła też elektronika z Chin – nie spodziewałem się, że dotrze tak szybko.
Zastanawiam się, czy nie założyć tematycznej wiki albo bloga o moich poczynaniach grzybowych i okołogrzybowych.
Jutro zaczynam zabawę w stolarza – czas zmontować komorę laminarną. Mam nadzieję, że pójdzie sprawnie, bo ciągle wpadają jakieś dodatkowe rzeczy i nie ma kiedy zająć się „mięsem”. Chcecie relację ze zmagań stolarskich laika? Czuję, że wyjdzie z tego komedia pomyłek XD.
Edit: sorry za ujebaną kuchenkę, życie jest za krótkie na pucowanie palnika.
Ten tydzień był dla mnie praktycznie wyjęty z kalendarza przez pracę, więc byłem jedynie pasywnym obserwatorem. No i zrobiłem kilka kolejnych zakupów, a raczej inwestycji – jak wolę je nazywać. Bo przecież hodowla grzybów w celach spożywczo-naukowych to nie tylko przygoda, sława i piszczące z zachwytu kobiety, ale też, nie oszukujmy się, ogromne pieniądze z nagród.
I tutaj musimy się zatrzymać, bo jednak Nobla z biologii nie będzie – jak się okazało, wielka kapituła takich nie przyznaje. Trudno. Mark Zuckerberg ustanowił swoją nagrodę i jest ona dużo większa niż jakiś tam Nobel. Są też inne.
Przyszły deski na komorę laminarną. Wyrosły pieczarki. Wyrósł kolejny rzut boczniaka, ale na razie tylko na jednym balocie. Jeden słój z grzybnią wylądował w lodówce, bo ładnie przerósł. Reszta słojów z żytem słabo przerasta – możliwe, że ugotowałem żyto za bardzo al dente i jest w nim za mało wody. Za to ziarno pszenicy w torbie przerosło super i chyba w poniedziałek-wtorek będę je zaszczepiał na słomę.
Zacząłem kompletować sprzęt do pomiarów bioelektrycznych grzybów. Z artykułu Royal Society wynika, że zastosowano Pico Technology ADC 24, ale jest on poza moim budżetem. Dlatego zamiast niego mam zamiar zestawić sobie urządzenie oparte na ADS1256 (jestem prawie pewien, że to właśnie on jest sercem wspomnianego sprzętu od Pico Technology), do tego wzmacniacze oparte na AD620 (tego Pico nie ma) i Raspberry Pi. Malinkę mam, reszta leci z Chin. Na początek będą cztery kanały pomiarowe – jeśli się sprawdzi, zamówię więcej przedwzmacniaczy.
Nie mam igieł podskórnych pokrytych irydem, więc kupiłem zamiast nich igły do akupunktury ze stali nierdzewnej. Mam nadzieję, że się sprawdzą – jeśli nie, pomyślę nad lepszym rozwiązaniem.
W najbliższym tygodniu chciałbym złożyć tę komorę laminarną i zaszczepić wiadro słomy grzybnią z ziaren.
BTW, to chyba nie jest boczniak ostrygowaty, sądząc po tym, że wygląda zupełnie inaczej, więc tag jest inwalidą, ale c⁎⁎j z tym.
Pozdrawiam i zapraszam na kolejny odcinek grzybowej odysei wkrótce.
Udało się zamowić płyty meblowe na komorę laminarną, mam nadzieję, że nic nie pochrzaniłem w projekcie. W najbliższym tygodniu trzeba będzie rozwinąć się stolarsko.
Chyba za mało mam tych ziaren w słoikach, więc dorobilem jeszcze kilo pszenicy w torbie, którą dostałem w hratisie do filtra hepa. Picrel.
Nie mam zgrzewarki, probowałem zgrzać takim niwelatorem do ubrań, ale chyba za wysoka temperatura, bo się porozpuszczało xd.
Ziarna w słojach zaszczepione ziarnami zagrzybionymi wcześniej bardzo szybko pokrywają się grzybnią.
Obejżałem już wszystkie filmy na yt o hodowli grzybów, większosć informacji sie powtarza, część jest bez sensu.
Pora zacząć myśleć nie tylko o hodowli, ale o serious science, inaczej nobla nie będzie, przejżalem różne badania naukowe i zainteresowało mnie to:
I bardzo słusznie, za nic nie ogarniam czemu na reddicie praktycznie wszyscy jadą na samym filtrze "wiejącym w twarz" zamiast ograniczyć ruch powietrza z góry i boków.
Pamiętaj przed pompą dać jakiś prefiltr. To już tak naprawdę może być cokolwiek, nawet kilkukrotnie złożona gaza - zawsze to odrobinę dłuższa żywotność hepy.
Dzisiaj wielki dzień dla mojej hodowli, a dla mnie jeszcze większy.
Wczoraj przygotowałem słoikibz ziarnami żyta dobzaszczepienia i dzisiaj rano zaszczepiłem je przerośniętymi ziarnami z małego słoiczka! Strasznie brakowało komory laminarnej i trochę boję się o wynik, ale mam nadzieję, że bedzie ok.
Zaczęły spływać paczki ze stuffem, m.in. dwa gigantyczne kartony ze słomą. Kurier poczteksu patrzył na mnie podejżliwie.
Przyszły też szalki petriego i parafilm, poćwiczylem zawijanie i jest to banalne, wbrew remu co mówią niektóre poradniki.
Czytam "Strzępki życia", przyszedł też "Zarys Mikologii", ale to stara książka i peenie część wiedzy nieaktualna. Szukam jakiejś współczesnej pozycji. Może ktoś mógłby coś polecić?
No i najważniejsze, jak wychodziłem do pracy, to pod drzwiami znalazłem dużą, kwadratową paczkę z filtrem HEPA 14. Jeszcze tylko pomierzyć, zbudować komorę laminarną i będzie można zacząć przekuwać "wiem jak" na "umiem".
A, jeszcze jedno, chyba przyda się większy szybkowar/autoklaw. Są daostępne chińskie teoretycznie do tego stworzone fabrycznie i polskie samoróbki do konserw i wosku i kurcze te samoróbki do mnie bardziej przemawiają, ale to jeszcze chyba nie w tym miesiącu. Może ktos ma jakieś doświadczenie w temacie i mógłby pomóc?
12 dni po zaszczepieniu sytuacja wygląda jak na zdjęciu. Grzybki puchate jak owieczka, ale pojawia się kondensacja na ściankach słoika.
Kolejne zakupy w drodze.
Na razie planuję ziarnem z 2 większych słoików (jak w pełni przerosną) zaszczepić słomę w 20l wiadrze. Ziarnem z mniejszego zaszczepię kolejne słoje z żytem. Mam nadzieję, że w miedzy czasie przyjdą zakupy i będę mógł zrobić płynną grzybnię i grzybnię na szalkach petriego.
Filtr HEPA to komory laminarnej zamówiony, wentylator kupiony kiedyś na olx wygląda na to, że się nada.
Kupiłem też szalki petriego, parafilm, ziarna i inny stuff. Wygląda na to, że jak bym te pieniądze przeznaczył na zakup boczniaków w markecie, to mógłbym się nimi zywić przez jakieś 300 lat.
Żona podrzuciła mi też trochę literatury w temacie (picrel)*
#grzyby #blueoystercult
* Natalka Suszczyńska, "Chipsy dla gości". Polecam.
Czesć Mordeczki, na razie mało piszę, bo jestem zajęty czekaniem, aż grzyby urosną. Już widać jakąś białą wacianą grzybnię, mam nadzieję, że to moj boczniak, a nie pleśń!
Jednak trzeba byłp obejrzeć te filmiki o mnożeniu grzybów. Popełniłem mianowicie błąd taki, że zapełniłem słoje pod korek i nie da sie teraz wytrząsac ziarna, co przyspieszyło by kolonizację.
Załączam foteczki, niestety jakość jak to telefonem.
PS. Może dzisiaj uda się wystawić fakturę i kupić filtr do diy komory laminarnej, co będzie gejmczendżerem, więc zapnijcie pasy!
Pierwszy wpis w mojej serii dotyczącej uprawy bocznaka.
"W internecie jest na ten temat wiele poradników, ale nie chciało mi się ich oglądać." - Mahatma Ghandi
1. Substrat, na którym urośnie grzybnia. Powinny to być jakieś ziarna, typu pszenica, kukurydza itp. Ale akurat w sklepie nie mieli, bo to był supermarket. Kupiłem więc pęczak - taka kasza co wyglada podobnie jak ziarna. Ugotowałem aldente i osuszyłem na sitku tak, by przy dotknięciu ręcznikiem papierowym ten ręcznik pozostawał suchy.
2. Zapakowalem to do sloików, w wieczkach wydziobałem nożem dziury i przylepiłem klejem na gorąco kawałki jakiejś chusty z apteczki. Grzyby są jak dzieci - muszą oddychać.
3. Słoje wylądowały na 40 minut w szybkowarze - działa jak autoklaw. Tak, klej na gorąco ma niższą temperaturę topnienia niż temperatura w szybkowarze. Przytomnie przykryłem słoje folią i się wszystko rozpłynęło się tylko trochę, ale nawet lepiej się trzyma ta vhusta niż wcześniej.
4. Niewiele wyniosłem ze szkoły, na szczęście palnik spirytusowy tak. Palnik, pęseta, skalpel, spirytus, płyn do dezynfekcji, rękawiczki, maszeczki. Wykroiłem kawałki grzyba ze środka nogi czy tam pnia i włozyłem do słoja. Jeden grzyb, jedna noga, jeden słój.
5. Zakręcone słoje wyladowały w szafce z farbami i rozpuszczlnikami o różnych smakach. Jeśli udało się nie skontaminować, jeśli grzybnia z nogi żyje i jeśli boczniaki lubią pęczak, i pewnie jeszcze cała masa warunków, to powinienem za 2-3 tygodnie mieć na tych ziarnach grzybnię.
Jak pisałem, w lutym planowałem zakup komory laminarnej i jeśli by się to udało, to pewnie podejdę jeszcze bardziej profesjonalnie do tematu. Ale jeszcze się wacham, czy zamiast komory nie kupić blendera, bo mam ochotę na smoothie.
Panie, z żywego grzyba to na agar się tkankę przenosi. Komora laminarna to nie są tanie rzeczy panie Ferdku, na początek wystarczy SAB, czyli w dużym skrócie przezroczyste pudło z dziurami na dłonie, o niebo lepsze rozwiązanie niż na otwartym powietrzu tkankę przenosić.
Wrzuciłem rano wpis o boczniakach w balocie: tutej.
No I zebrało się konsylium, że zarodniki zjedzą mi dom. Więc pomyślałem "O c⁎⁎j" i zebrałem, wyszło 1760g na razie.
W myśl maksymy Sun Tzu - głupi się zastanawia, a mądry napierdala, nie będę czekal do lutego na komorę laminarną i sprobuję chłopskim sposobem rozmnożyć te skurczybyki.
Pod tagiem #blueoystercult będę publikował updejty.
Kupiłem balot boczniaków, sprzedawca się pomylił i wysłal dwa. I dwa do pieczarek. Napisałem mu, że się pomylil i powiedział, że jego wina i żebym sobie zatrzymał
Policz sobie ile kg grzybów Ci wyjedzie z tego vs. koszt zakupu takiej grzybni. U mnie wyszło, że za cenę grzybni kupię tyle boczniaków ile z niej ostatecznie wyrosło - brak profitu. Ale ja jestem słabym ogrodnikiem więc może stąd to wynika
@w8jek Oczywiście. Ja trzymałem na balkonie. problem boczniaków jest taki, że jak nagle zaczynają wyłazić to trzeba kupić książkę 100 potraw z boczniaka i mieć kogoś do obdarowania.
Zakupilem sobie taki przepiękny atlas grzybów. Za młodych lat nienawidziłem zbierania grzybów, a teraz sam jestem swoim przeciwieństwem z młodzieńczych lat. Normalnie sks.
@winiucho Kolejny atlas pisany przez biologa, a nie przewodnik z dobrymi zdjęciami pokazujących różnice między jadalnymi a trujakami. W Polce dla większości ludzi z 20 dobrze przedstawionych gatunków by wystarczyło.