Kupiłem używany mxl990 za grosze (~150zl) jako bazę, przemalowałem na czarno bo ten "szampański" mi nie leżał. Usunąłem 2 wewnętrzne warstwy mesha i zamówiłem kapsułę RK-47 od pana chińczyka.
Wczoraj przyszła kapsuła więc ściągnąłem wymiary, w 15 min zrobiłem model i w 5 wydrukowałem adapter do kapsuły. Potem powtórzyłem proces 3 razy żeby zrobić poprawki ( ͡° ͜ʖ ͡°) przełożyłem i przelutowałem kapsułę na nową a na koniec złożyłem do kupy.
Jakże to brzmi! Oryginalna kapsuła to popularny wkład do chińskich mikrofonów. Mała membrana, wysoki szum własny, mocne podbicie na górze. Sybilanty kłują w uszy. W dole braki. Po zmianie góra wyraźniejsza ale nie świdruje, dół mocniejszy i mniejszy szum własny. Nie jest to u47 ale konkuruje z mikrofonami za kilka K pln na spokojnie. Koszt łączny? ok 250-300zł plus kilka godzin pracy. Choć jeszcze planuje wymienić całą elektronikę ale to muszę jeszcze poczytać co będzie miało sens do tej kapsuły.
Bardzo przyjemna i prosta robota z widocznym efektem, także wizualnym (ta wielka membrana bardzo fajnie wypełnia kosz w przeciwieństwie do wcześniejszej)
Konstrukcja dosyć prosta, żelbetonowe prefabrykowane słupy, na nich żelbetonowe prefabrykowane belki, i na to żelbetonowe prefabrykowane płyty stropowe. A żeby były lżejsze to w płytach przez całą długość są kanały. W czasie budowy do tych kanałów dostała się woda, która teraz sobie radośnie zlatuje przez otwory wiercone pod montaż lamp i przewodów.
Średnio licząc to ok 20% otworów daje nam Wodogrzmoty Dorna.
Hej, z góry zaznaczam, że to artykuł z serii: "Kup narzędzi za 20 koła i sobie zrób"
Przedstawiam Wam mój eksperyment
Lampkę, którą wykonałem ostatnio przy użyciu plotera laserowego znalezionego w garażu.
Pomysł kradziony z reddita, który zrobiłem po swojemu. To jest moje pierwsze w życiu podejście do pracy z laserem i wycinaniem w sklejce. Jako że jestem kompletnym beztalenciem jeżeli chodzi o narysowanie ładnego wzoru to "kwiatki i listki" powycinane na ścianach to efekt uzyskany przy pomocy #stablediffusion + controlnet i mozolnemu trasowaniu konturów w #inkscape
Szczerze to mogło być lepiej, ale celowo zostawiłem kilka problematycznych miejsc żeby zobaczyć jak cienkie ścianki jestem w stanie uzyskać.
Sam kształt diamentu to najprostsza możliwa bryła narysowana w cadzie, pogrubione ściany, dodany jeden ząbek z wycięciem i szyk liniowy do końca krawędzi.
W środku dodałem kilka łączników, które wynikowo okazały się prawie niepotrzebne. Ponieważ pierwszy raz coś takiego robiłem z drewna przestraszony byłem, że tego nie złożę albo że się rozleci nawet sklejone.
Co się okazało, to że z powodu śmiesznych kątów jakie tam występują cała konstrukcja nie tylko trzyma się razem bez kropli kleju ale jest jeszcze super sztywna.
Jedyne co idiotycznie wymyśliłem to sposób wymiany żarówki, trzeba tam zrobić jakiś mechanizm z "kliknięciem" albo coś solidniejszego, bo teraz cały abażur trzyma się żarówki wyłącznie swoją masą. No i jakiś uchwyt, żeby nie wisiało na samym przewodzie.
Ogółem jestem zadowolony jak na pierwsze podejście do wycinania w laserze.
UWAGA!!! - Jeżeli komuś się nie podoba ten projekt to zażalenia proszę składać do @paulusll bo to On kazał mi ten laser odkopać xDDD
#diy #lampka #tworczoscwlasna #chwalesie
nie wiem czy pasuje #rekodzielo (w sumie to większość jest myszką wyklikana, więc pracowałem ręką xDD)
Kilka historyjek z wczorajszego dnia pracy #konstruktorelektrykamator #elektryka #elektronika
1. Rano zmieniałem silnik do podneszenia głowicy mieszającej w mikserze planetarnym w piekarni. Nic ciekawego.
2. Koło południa byłem umówiony na znalezienie przyczyny spalenia sie NOWEGO wibratora przy zasypie kruszywa na węźle betoniarskim. Wcześniejszy spalił się po kilku miesiącach pracy, a ten po trzech. Wrzuciłem go na warsztat, spojrzałem na tabliczkę żeby wiedzieć z czym mam doczynienia. Rozkręciłem puszkę zaciskową i w sumie dalej już nie musiałbym rozbierać bo przyczyna jest znana. W naszej sieci ten silnik ma być podpiety w Y a jak widać na zdjęciu jest w ∆. To i tak dobrze że wytrzymał 3 dni.
3. Po poludniu pojechałem jeszcze na "szybką" robote, podpiąć elektrycznie napęd do bramy przesuwnej. Taa, szybkiej. Jak się okazało to kable wraz musiałem sam przeciągać, zamontować fotokomórki i jeszcze zasilanie do rozdzielnicy wprowadzić.
Ale to nie o tym, wszystko zamontowane, elektrycznie poprawne więc czas na programowanie. Normalnie to 5 minut i gotowe. Ale nie tutaj. Pierwsze co to piloty nie chcą się zakodować. Dlaczego? Bo piloty są na 868MHz, a odbiornik na 433MHz, tak przysłali. Klient ma to wyjaśniać ze sprzedawcą. Do programowania potrzeba dać sygnał do otwarcia/zamknięcia bramy. Piloty nie działają to zostaje wejście PP na listwie zaciskowej. Zwieram kabelki, brama jedzie, i ładnie się zamknęła. No to czas w drugą stronę. Otwiera się, jedzie, jedzie, mija krańcówkę i jedzie dalej. Co jest do k⁎⁎wy?
Na zamknieciu normalnie zatrzymuje się na krańcówce a na otwarciu jej nie widzi i jedzie tyle ile ma listwy zębatej. Przedstawiałem wszystkie parametry które mogą mieć coś z tym wspólnego, czasy hamowania, czułość enkodera, wyłączałem go nawet i nic.
Nawet zamieniałem miejscami magnesy, bo faktycznie jeden jest oznaczony kółkiem a drugi kwadratem, ale nic to nie zmieniło.
Aż sprawdziłem jaką polaryzację mają magnesy. I tu zong, oba tak samo. Albo z fabryki wyjechał bubel albo ktoś się bawił, otworzył obudowę i włożył magnes do góry nogami. Bo jeden jest biegunem N do góry, drugi S do góry. Straciłem 2h na takiej głupocie. Ale doświadczenie jest, i na przyszłość będzie łatwiej.
4. Wracając z podłączenia bramy, mijałem budowę domu jednorodzinnego. #budownictwo #budujzhejto Zauważyłem że mają niezłego bubla vel kukułcze jajo zostawione przez budowlańców. Ktoś może wskazać o co chodzi? Zostawiłem już dziesiątki takich kartek, lub osobiście wielokrotnie rozmawiałem z ludźmi. Jak na razie tylko jedna rodzina się posłuchała, reszta olała temat. Tak jak koleś jakieś 5km od tego miejsca, oraz mój sąsiad, ale on przynajmniej się zreflektował i przyznał rację że zrobił błąd.
5. Dopiero wieczorem miałem czas na odpisanie @entropy_
Nie muszę nic robić. Bo właśnie dzięki takim ludziom ja mam zajęcie. Jak ktoś mocno kombinuje to trzeba potem wymieniać instalację. A takie przypięcie trytką nic nie da bo mechanizm jest tak skonstruowany że wewnętrzny spust i tak rozłączy styk. Projektanci dobrze o tym pomyśleli.
Świeżo odrestaurowana dwudziestoletnia maszyna. Wyrzymaczka do skór. Z jednej strony wkladasz mokre pomarszczone plachty a z drugiej wychodzą względnie suche i płaskie. Później i tak trafiają do suszarki próżniowej ale to nie o tym.
Problem jaki był to załączanie napędu taśmy. Do tyłu załączało się bez problemu, a do przodu już nie. Mimo że układ jest identyczny. Oryginalnie nawet na takich samych stycznikach. Prosty układ z podtrzymaniem. Ale jak jeden stycznik się załączał a drugi nie, przy ręcznym poruszaniu kotwicą reagował normalnie to lokalni pracownicy "UR" zmienili stycznik na nowy. Ale nic to nie dało. Wiec został im ostatnia deska ratunku. Zadzwonić po tego magika co to popatrzy na cyferki na mierniku i powie "usterka jest gdzies 7m stąd, najprawdopodobniej śrubka nie dokręcona", czyli mnie.
No i właśnie zdjęcie przedstawia wartości napięć w poszczególnych miejscach instalacji. Gdzie byście obstawiali że jest usterka?
Jak widać zasilanie 24VAC, a po naciśnięciu przycisku S16 stycznik dostawał tylko 12V i nie był wstanie przyciągnąć kotwicy. Prąd jaki płynął to ok 2A, wynika to ze stosunkowo małej indukcyjności czyli też reaktancji przy otwartym rdzeniu. Po przyciągnięciu kotwicy prąd spada do ok 0,3A.
Największy spadek napięcia jest między zaciskami 5 i 05. Jest to krańcówka bariery bezpieczeństwa właśnie kilka metrów od szafki sterującej.
Znalazłem ją, dla testu zwarłem kabelki, ale układ wraz nie działa. Zmierzyłem rezystancję i wyszło 2Ω, przy 2A to faktycznie ok 4V spadku. Miałem kawałek LgY2,5 przy sobie, i za jego pomocą zmierzyłem rezystancję przewodów między krańcówką a szafką. Żyła 05 ok 0,1Ω, a żyła 5 1,8Ω. BINGO!, tyle że są to pojedyńcze żyły ułożone w wężykach, ni jak je wymienić. Więc po prostu dołożyłem po tej samej trasie ten wspomniany LgY. Podpiąłem go zamiast żyły 5, i maszyna śmiga.
A dlaczego jeden stycznik działał a drugi nie?
Widocznie prąd potrzbny do przyciągnięcia kotwicy był minimalnie mniejszy niż wydajność prądowa takiego układu i normalnie się zamykał. Mniejsze opory tarcia wewnętrznego.
Niby pół roku remontu, ale jeszcze pewnie nie raz będę coś w niej poprawiał.
Chwila, dobrze rozumiem że zwykle przewody powodowały tak spory spadek napięcia? Nigdybym się nie spodziewał, że raptem 2 omy robią taką różnicę. Prawo ohma jest bezlitosne. W sumie drugie też ze średnicą. Skoro tam idą rozruchowo tak spore prądy, to czy żyły nie powinny mieć większego przekroju już "fabrycznie"?
Fajne te zagadki i najbardziej cieszy jak je rozwikłasz a jeszcze lepiej jak się z nami dzielisz. Nie umiem w kabelki i większość dla mnie to czorna magia
Historia dosyć nieciekawa bo oparta o ludzkim nieszczęściu.
Wczoraj o godzinie 10:50 piorun pier..., nie bede mówił co zrobił w dom na pewnym osiedlu.
W tym konkretnym domu zerwało kawałek blachy z dachu. W sąsiednich narobiło trochę/dużo szkód. W jednej posesji wyrwało inhalację z pod tynku, w kolejnej spaliło rozdzielnice, w kolejnej większość osprzętu elektronicznego. Kolejnym tylko wyłączyło bezpieczniki, jednym spaliło domofon. A u mojego znajomego uszkodziły się kamery od monitoringu, odkurzacz centralny, automatyczna kosiarka (kręci się w kółko) i brama automatyczna.
W bramie jest o tyle ciekawa sytuacja że główny element który powinien się uszkodzić czyli zasilacz przeżył i działa*, a dostała płyta główna.
Na płycie głównej padł rezystor 1Ω SMD od zasilania przetwornicy 24-5V. Ale jak go podmieniłem to ruszyła. Chociaż wciąż padnięte są dwa mosfety od sterowania silnikami i lampką ostrzegawczą. Co ciekawe producent sterownika jest włoski, niby też made in Italy a przekaźniki są Relpola. Albo najtańsze albo najlepsze.
* Zasilacz przeżył i działa, ale nie bez uszkodzeń. Rozsadzona jest obudowa termistora. I tu robi się ciekawie, termistor jest jako ogranicznik prądu rozruchowego na stronie pierwotnej. Na plytce jest zaraz obok diody z radiatorem na stronie wtórnej. Żeby było bezpiecznie wg norm to producent naciął na płytce przerwę powietrzną dla zwiększenia napięcia przebicia. No i fajnie, tylko że termistor został tak wlutowany że łuk elektryczny przeskoczył nie na płytce a pomiedzy elementami.
Droga impulsu była taka:
Sieć>termistor>przeskok łuku przez powietrze>dioda na stronie 24VDC>rezystor w przetwornicy>mosfety sterujące>silniki siłowników> ziemia.
No i właśnie te nieszczęsne silniki, bo mierząc ich rezystancję izolacji wychodzi mi na poziomie 100kΩ. Może mają jakiś filtr, a może są uwalone. Jeszcze ich nie rozbierałem.
A na koniec ciekawostka jak pewien producent rozwiązał sterowanie falownikiem FVD i REV z regulacją obrotów.
Ja bym zrobił to inaczej. Kąt obrotu dźwigni to 180°. Zamontowałbym potencjometr normalnie na osi, ustawil go tak żeby przy pozycji STOP było 5V. A falownik ustawil tak zeby od 4,5V w dół było REV a od 5,5V w górę FRV.
Tym razem posłuchałem się (hm, chyba bardziej "przeczytałem się") książeczki Stefana Szczecińskiego, pt. "Polski Fiat 126p modyfikacje i usprawnienia". Jest to zbiór, zazwyczaj, prostych porad co zrobić żeby było lepiej.
Jedną z tych porad jest dodanie przedniego spojlera, który przy bocznym wietrze pomaga w ukierunkowaniu powietrza. Tyle teorii
Ponieważ nie do końca chce mi się wynajdować koło na nowo, a w internetach jest sporo różnych rzeczy, znalazłem gumową dokładkę zderzaka na allegro. Nie wziąłem kałbonowej, po jej zamocowaniu mógłbym nie okiełznać tego przyrostu mocy zamocowałem natomiast czarną, pasującą do zderzaka. Musiałem tylko uprzednio ściągnąć na tej powierzchni nałożonego kilka lat temu plastidipa. Zamiast śrub z zestawu zastosowałem dwuczęściowe spinki tapicerskie. One zgnić nie powinny.
Część doświadczona może wie, część niedoświadczona na pewno nie
Maluch ma tylko uszczelki wewnętrzne drzwi. Na dzisiejszy styl projektowania jest to słaby pomysł, no ale tak robili. Uszczelka po stronie zewnętrznej pomaga zmniejszyć opory powietrza, hałas i uszczelnić przed dostawaniem się wody. W skrócie: chcesz to mieć!
Już kilka lat temu szukałem gotowego sposobu żeby tę uszczelkę sobie zrobić. Liczyłem raczej na spadek głośności szumów opływającego powietrza, ale każdą inną zaletę przygarnąłbym bez ociągania
Przedwczoraj na naszym rodzimym portalu (kiedyś) aukcyjnym znalazłem uszczelkę w kształcie "z", do tego samoprzylepną i w cenie wody. Kupiłem na zapas trochę więcej. Efekty na zdjątkach
Czy to coś dało dowiem się pojutrze. Na pewno klej trzyma całkiem porządnie. Jak nie odpadnie to dołożę od tej frontowej, pionowej i trudno dostępnej krawędzi.
Dzisiaj będzie o tym jak producenci projektują elementy w trybie planowanego postarzania lub po prostu braku wiedzy.
Dostałem zgłoszenie że prasa hydrauliczna służąca do sklejania drewnianych ościeżnic na gorąco nie chce się opuścić.
Jest to stalowa rama z dwoma grzanymi płytami pomiędzy które wkłada się drzwi lub futryny i utwardza klej w temperaturze ok 60°C. Zazwyczaj kilka minut wystarczy.
Ale wczoraj włożyli jedną ramę, a po tych kilku minutach nie można było jej wyjąć.
Maszyna posiada kilka krańcówek, czujnik ciśnienia, i układ kontrolujący żeby ktoś nie wsadził łap do prasy, żeby się zamknęła trzeba nacisnąć równocześnie dwa przyciski. Kontroluje to specjalny układ bezpieczeństwa. Najpierw podejrzewałem jego, bo dosyć dziwnie jest podłączony. Zasilanie idzie przez jego własne styki NC. Tyle że on kontroluje tylko zamykanie. Na sąsiedniej podobnej maszynie sprawdziłem że opuszczanie wymaga tylko otwarcia zaworu, pompa nie musi pracować. Siłowniki są jednokierunkowego działania, mogą pchać ale nie ciągnąć. Mają tylko jedno przyłącze ciśnieniowe. A siłowników jest sześć.
Jak sie okazuje PLC daje sygnal do opuszczenia, cewka zaworu dostaje nominalne 110VAC (typowo włoskie napięcie w maszynach) i prąd ok 1A. Nawet rdzeń w cewce się porusza. Czyli problem nie jest elektryczny tylko mechaniczny.
Szybko okazało się co jest przyczyną.
Złamana dźwignia.
No i tu nawiązujemy do wstępu.
Na zdjęciu są dwie dźwignie, srebrna dorobiona przeze mnie, czarna oryginalna.
Jak widać w oryginalnej krótsze ramię jest całkiem grube, fi10 z dwoma podebraniami. Grube bo dźwignia jest krótka i siły są zwielokrotnione względem końca długiej strony, która jest cieniutka (5mm średnicy) bo jest dłuższa i siły będą małe.
I to jest właśnie albo typowe postarzanie produktu. Bo przecież 5mm od osi siły i przesunięcia będą identyczne po obu stronach osi, więc w cieńszym materiale będą większe obciążenia. Albo szkolny błąd nie wychwycony przez projektantów.
Dorobiona dźwignia już uwzględnia rozkład sił po obu stronach osi obrotu.
Wiecie co jest fajnego w byciu graciarzem? Masochizm, ból istnienia, przeciwności losu, plaskacz od rzeczywistości, które przychodzą na każdym kroku.
Można zaplanować każdy krok, zdobyć wszystkie narzędzia, a coś na pewno pójdzie nie tak. Jeden krok do przodu i znowu szuka się rozwiązania.
Nie inaczej było dziś. Pożyczyłem od Marcina coś, co dziś nazywane jest Colorlock. Ja mam taką zdzjelano w sssr. Taka świeca zapłonowa ale z szybką. Można dzięki niej podejrzeć kolor płomienia w cylindrze i łatwo ustawić skład mieszankibpaliwowo-powietrznej.
Wykręciłem świecę, chcę wkręcić substytut i... no niet. Obudowa bakelitowa jest większa od gniazda w głowicy, a gwint jest dość głęboko ¯\_(ツ)_/¯
@macgajster Kupiłem kiedyś cały zestaw colortunów z różnymi końcówkami, jak jesteś z okolic wawki lub okolic i nie zepsujesz, to Ci pożyczę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Na dwóch stykach przycisku niemal taki sam przebieg. Mimo wyjęcia elementu stykowego, czyli metalowej sprężystej membranki.
A skoro nie ma blaszki, grafit wyczyszczony dokładnie jak to możliwe, i wciąż jest zwarcie to trzeba szukać po ścieżkach.
No i jest jedno miejsce gdzie dokładnie te dwie ścieżki się przecinają.
Jak tylko przeciąłem ścieżkę to problem zniknął (zginął na zawsze) jak ręką odjął.
No ale przecięta ścieżka to wciąż pomniejszona funkcjonalność.
Najpierw wytłumaczę jak jest zbudowana ta elastyczna forma plytki drukowanej.
Na foli drukuje się ścieżki za pomocą farby elektroprzewodzącej. Grubość takiej ścieżki można porównać do grubości śladu ołówka na kratce. Ścieżki pokrywa się baaardzo cienką warstwą farby izolacyjnej.
A w miejscach gdzie mają być mostki między ścieżkami drukuje się kolejną warstwę ścieżek na tej farbie izolacyjnej za pomocą farby elektroprzewodzącej.
Z tym że ta warstwa izolacyjna jest na tyle cienka i nie odporna, że po czasie doszło do jej przebicia, łącząc dwie ścieżki.
Ale na tyle wrednie łącząc, że połączenie jest lub go nie ma zależnie od temperatury i pozycji klawiatury. Jak grzałem ją w piekarniku to akurat klawiaturą do dołu przez co ścieżki się oddalały od siebie pod wpływem grawitacja i problem znikał. A jak jest zamontowana w pionie to problem się pojawia.
Wyciąłem dwa mostki, uszkodzenie zniknęło.
Więc wcześniejszy kierunek szukania usterki przy przyciskach był całkiem słuszny.
Ale trzeba odbudować je teraz.
Jako izolacja poszedl Kapton, jako przewodnik pojedyncze druciki z LgY 0,75mm², a jako łącznik drucika ze ścieżką klej elektroprzewodzący na bazie srebra do naprawy ogrzewania szyb w samochodach.
Lutowanie nie wchodziło w grę.
Niestety czas schnięcia do formy przewodzącej tego kleju to 8-24h.
Żeby to przyspieszyć, to trzeba zwiększyć parowanie rozpuszczalnika. Jak? Zwiększyć temperaturę. Ale jak nie uszkadzając folii?
Prymitywnym HotAirem.
Metalowa rurka z wepchanymi miedzianymi drucikami ogrzewana palnikiem.
Przyciski odzyskały funkcjonalność, na razie brak zgłoszeń o niesubordynacji agregatu.
Właściciel ma zamówić nową klawiaturę. Nową ale w zamienniku.
A i piszę tak z rana, bo później nie będę miał czasu i dostępu do internetu. Taka dziura radiowa. I dopiero po południu będę wstanie odpisać.
@myoniwy królu złoty, takie opisy z rana to miły tekst do kawy, ale najważniejsze że się udało. Ciekawe jak zamiennik będzie sobie radzić. Przy okazji mógł to być błąd fabryczny czy raczej zmęczenie materiału po latach eksploatacji?
Xd to to tego był ci walu potrzebny, gratki. Mnie też nic tak nie bawi jak po ciężkim borykaniu się z problemem znalezienie rozwiązania i jak wszystko śmiga.
Ostatnio wspominałem że mam do ogarnięcia agregar prądotwórczy 150kVA.
Caterpilar, spore bydle, ale dobrze wyciszony i fajnie pracuje. No właśnie, jeśli pracuje.
Bo klient zgłaszał że ostatnie kilka dni mieli ogromny problem z uruchomieniem go, a potem ze zgaszeniem. Ogólnie pracuje jako wyspa, i zasila węzeł betoniarski. Czasami pracuje po 10h dziennie, a czasami 4x po pół godziny w ciągu dnia.
Na panelu #powerwizard jest wyświetlacz i 15 przycisków.
Przed każdym uruchomieniem trzeba zatwierdzić brak błędów i dać sygnał do rozruchu.
Tyle że kasowanie błędów udaje się zrobić raz na kilkanaście prób, a rozruch wczoraj to z pół godziny stałem i klikałem zielony przycisk. Jakoś załapał i odpalił. Ale żeby zgasić to już tylko grzybem bezpieczeństwa.
Teoretycznie jest możliwość odpalenia go z listwy zaciskowej, zwiera się dwa kabelki i maszyna startuje. Tak mówi teoria, ale tylko wtedy gdy pominiemy fakt że sterownik musi być w trybie AUTO (żółty przycisk i kontrolka). A ten przycisk też nie reaguje. Więc lipa.
Sterownik ma 8 wejść cyfrowych. Pierwsze dwa są jako obwód bezpieczeństwa i właśnie AUX do zdalnego odpalania. Program umożliwia ustawienie dowolnej funkcji do pozostałych 6 wejść. Nawet jest opcja żeby z zewnętrznego sygnału ustawić tryb AUTO.
Tylko jest jeden problem. Wszystkie 6 wejść jest już wykorzystane do sygnałów z silnika i prądnicy. Wiec nici z zewnętrznego odpalania i trzeba uruchomić panel.
Klawiatura w formie matrixowej. Jest to spora oszczędność pinów w kontrolerze i złączu taśmy. Bo 8 pinami ogarniamy 15 przycisków, bo są 3 rzędy po 5, gdyby było 4x4 to można by obsłużyć 16 przycisków.
Przemierzyłem złącze klawiatury, zrobiłem sobie rozpiskę, i zacząłem pomiary na pracującym panelu. Oscyloskop jest bardzo przydatnym narzędziem w takich przypadkach.
Od razu widać gdzie jest sygnał z uC a gdzie sygnał do uC. No i mimo nie naciskania żadnego przycisku na pinie 5 jest sygnał. Porównując sygnał wejściowy z wyjściowym, i używając wcześniej narysowanej tabeli łatwo określić gdzie jest problem. No i klawiatura cały czas daje sygnał jakby przycisk strzałki w lewo był wciśnięty. Ale nie był, dla pewności wyjąłem nawet blaszkę styku. A przejście wraz było.
Miejsca kontaktu blaszki ze ścieżkami są pokryte grafitem dla polepszenia kontaktu i zmniejszenia efektu wycierania się.
Ale ma to też drugą stronę, pył grafitowy to całkiem dobry przewodnik, i nawet cienka niewidoczna warstewka na odcinku 2mm będzie zachowywała się jak rezystor. No i tak było, ok 500Ω.
W poniedziałek z rana na montaż i testy.
A dzisiaj cały dzień pod zasilaczem i rutynowe testy działania przycisków.
Więc problem w odbiorniku. Dziwne, bo po prostu trzeba było go dopisać do pamięci. Sam z siebie się nie usunął, chyba że klient coś pomylił i nigdy nie był zaprogramowany do tej bramy.
Nie ważne, pilot działa.
Ale dlateczego się nie zamyka?
Nowoczesne napędy mają sporo diagnostyki na pokładzie. Wyswietlacz pokazywał komunikat to zareagowaniu fotokomórki. No to sprawdzamy. Brak przejścia na styku NC, a powinno być. Zasilanie? Jest. Więc foto nawaliło.
I tu klient miał ogromne szczęście, bo woziłem od jakiś 3 może 4 lat w samochodzie właśnie takie fotokomórki.
Kupiłem kiedyś do jednego projektu, nie wykorzystałem i tak jeździły.
Zmieniłem tylko wewnętrzne płytki i brama śmiga w obie strony.
Wieczorem jeszcze byłem ogarnąć agregat prądotwórczy 150kVA. Panel sterowania szwankuje. Przyciski nie reagują. Jak znajdę co mu jest to dam znać.
Jak brama się nie zamyka to zasadniczo zawsze jest to wina fotokomórki. Jako ciekawostkę mogę dodać że ostatnio stało mi się tak że brama ruszała (zamykanie) i po 50cm stop i znowu się otwierała (taka ciekawostka dla Was, bo ponoć to rzadki przypadek). Okazało się że znowu winna była fotokomórka. Nie polecam fotokomórek Proximy:/
U nas na osiedlu któregoś dnia nie mogłem wjechać do garażu. Okazało się ze na 4 guziki na pilocie, jeden nie działa. Problem w tym ze dioda normalnie się swieci przy kliknięciu xD wiec nie wiem co się mogło stać. Serwis oczywiście powiedział ze trzeba nowy pilot zamówić. Pilot działa do dziś, lee nie otwiera jeden z bram (mamy dwie).
@myoniwy ciesz się, że to zauważyłeś i chałupa nie poszła z dymem. I tak nawiasem mówiąc to twój wpis jest praktycznie odpowiedzią na pytanie "czemu nie kupuję chińskiego szmelcu". Na tej samej zasadzie nie zrozumiem ludzi, którzy cebulą na przedłużaczach i kupują najcieńszą miedź, "no ale hej- jest 50 metrów i na bębnie!". Potem podłączają do tego wiertarkę są fajerwerki.
WISy są nie do zajechania. Mamy sprawne 50 letnie sztuki. Kiedyś nawet kilkaset. W sumie to prosta konstrukcja. Ale porównując nieraz do nowego gównolitu no to te nowe tanie mają krótszą żywotność wielokrotnie.
@myoniwy panie, elektryke robisz i mówisz że źle? Ja to tylko ten konkuter klikam, jak tylko mam okazję to od razu biorę się za jakaś pracę gdzie mogę rękoma popracować