Jak antarktyczny monolit Przeprowadzona w 2018 roku pod kierunkiem NASA operacja IceBridge miała na celu ocenę zmian wysokości lodu w obrębie lodowców w północnej części Półwyspu Antarktycznego. Podczas wykonywania pomiarów lotniczych jeden z badaczy, Jeremy Harbeck, zauważył dziwnie prostokątną górę lodową unoszącą się wśród lodu morskiego tuż przy lodowcu szelfowym Larsen C. Zdjęcie po opublikowaniu go w mediach społecznościowych szybko zyskało niemały rozgłos.
Tego rodzaju góry lodowe są określane w języku polskim jako góry stołowe – miewają ogromne rozmiary, a największa jak dotąd zaobserwowana miała około 11 tysięcy kilometrów kwadratowych. Te, które odrywają się od Larsena C, często powstają z pęknięć ciągnących się przez setki kilometrów, stąd wydają się mieć idealnie pionowe ściany i proste krawędzie. Z bliska widać jednak, że są tak naprawdę pełne pęknięć i nierówności. Z wierzchu wyglądają niezwykle płasko, ponieważ lód na rozległych lodowcach szelfowych ma czas, aby się równomiernie rozprzestrzenić i wypłaszczyć.
W rzadkich przypadkach lód oddziela się we fragmentach o mniej lub bardziej regularnych kształtach. Słynna prostokątna góra lodowa odnotowana w 2018 roku nie była co prawda olbrzymem, jednak jej rozmiar i tak może robić wrażenie – wysokość jej ścian wynosiła ponad 40 metrów, a długość od około dwóch do trzech kilometrów. Podczas tego samego lotu zarejestrowano też inną prawie prostokątną górę lodową (drugie zdjęcie).
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Nie budźmy śpiących motyli Tylko nieliczne motyle zimują w postaci dorosłej - spośród gatunków, które występują w naszym kraju, to między innymi rusałka pawik (Aglais io) i kilka innych gatunków rusałek, a także latolistek cytrynek (Gonepteryx rhamni).
Przygotowujące się do zimowego snu motyle szukają zaciemnionych, zacisznych miejsc, takich jak nory ssaków, dziuple drzew czy szczeliny w skałach, a na terenach zamieszkanych przez człowieka często wybierają także chłodniejsze zakamarki w budynkach. Tylko latolistek cytrynek jako jedyny europejski motyl zimuje w opadłych liściach.
Po nadejściu chłodów przemiana materii w organizmie motyla zwalnia i owad zamiera w bezruchu. Podczas zimowania nie pobiera pokarmu, korzysta jedynie z zapasów substancji odżywczych, które zgromadził w swoim ciele przed zimą. W jego hemolimfie (owadzi odpowiednik krwi) wzrasta też poziom glicerolu, co zmniejsza ryzyko zamarznięcia.
Zimującym motylom najlepiej zapewnić spokój - jeśli natkniemy się na jakiegoś w naszym domu, nie wyrzucajmy go na zewnątrz ani nie przenośmy w cieplejsze miejsce. Jeśli z jakiegoś powodu trzeba zabrać motyla z miejsca zimowania, najlepiej przenieść go do chłodnego pomieszczenia, na przykład na strych, do piwnicy lub do garażu, gdzie będzie mógł sobie spokojnie przeczekać aż do wiosny.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Tup, tup, tup po śniegu Widok płaza drepczącego po śniegu jest bez wątpienia zaskakujący - poniższe zdjęcie przedstawia amerykańską ambystomę plamistą (Ambystoma maculatum) przyłapaną na takim właśnie spacerze.
Zimujące płazy i gady nie mają w zwyczaju ot tak wychodzić ze swoich kryjówek na mróz i śnieg, jednak czasem kapryśna pogoda pod koniec zimy płata im figla. Na przedwiośniu, kiedy nadchodzi pierwsze ocieplenie z opadami deszczu, północnoamerykańskie ambystomy - dalekie kuzynki naszej salamandry plamistej - kończą zimowanie i rozpoczynają swoją doroczną migrację z zimowisk do płytkich rozlewisk i podobnych zbiorników wodnych, by się rozmnażać.
Zdarza się jednak, że po krótkotrwałym ociepleniu, które uruchamia zegar biologiczny płazów, nadchodzi gwałtowne ochłodzenie i spada śnieg. Ambystomy nie przerywają jednak migracji i z determinacją kontynuują swoją wędrówkę do na wpół zamarzniętych rozlewisk.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Wszystkie Pandy należą do Chin. Wypożyczenie jej do swojego ogrodu zoologicznego to koszt 1 mln $ rocznie. Urodzone pandy poza granicami Chin, również do nich należą. Do kosztów dochodzi jeszcze stworzenie wyspecjalizowanego wybiegu pod nie oraz zapewnienie wyżywienia.
W Polsce nie znajdziemy ani jednej Pandy Wielkiej. W samej Europie znajduje się ich kilkanaście.
Mimo tego, że jest to zwierzę drapieżne (a przynajmniej jego uklad pokarmowy jest przystosowany do jedzenia mięsa) to 95% ich obecnej diety to bambus. Spożywają ok 40 kg bambusa dziennie, z czego przyswajane jest około 25%. Zdarza im się spożywać gryzonie.
Jeszcze nie miałam okazji, ale bardzo bym chciała ją zobaczyć na żywo 😃
Nasze polskie płazy na ogół szukają zimowego schronienia pod ziemią, w zagłębieniach gruntu i w podobnych zakamarkach, jednak niektóre gatunki decydują się na zimowanie pod wodą
Występujące u nas traszki zimują na lądzie, wyszukując sobie kryjówki w ziemi, w szczelinach martwego drewna, pod pniami, pod stertami opadłych liści, a nierzadko także wybierając na zimowiska piwnice, garaże, tunele, przepusty i podziemne kanały sieci telekomunikacyjnych. Wpraszają się też do opuszczonych lub wciąż zamieszkanych nor innych zwierząt i są nawet w stanie wpasować się w tunele drążone pod ziemią przez dżdżownice.
Salamandry plamiste zimują też niekiedy w starych sztolniach. Czasem zimują w grupach razem z przedstawicielami innych gatunków płazów i jeśli zimowisko okaże się bezpieczne, wracają tam rok po roku nawet przez całe swoje życie. Szczeliny w drewnie także należą do ich ulubionych kryjówek – opowieści o tym, że salamandry rodzą się w ogniu, wzięły się właśnie z tego, że w przeszłości ludziom zdarzało się wrzucać do ognia kawałki drewna, w których ukrywały się zimujące płazy. Salamandry próbowały wówczas ratować się ucieczką i jeśli udało im się w porę uniknąć ognia, umykały z paleniska.
Niektóre nasze płazy, jak ropucha czy grzebiuszka, zamiast stawiać na poszukiwanie idealnej kryjówki wykopują ją sobie same. Zakopują się nawet na głębokość półtora metra, poniżej poziomu przemarzania gruntu, a jeśli wierzyć niektórym doniesieniom, zdarza im się zakopywać jeszcze głębiej. Zdecydowaną mistrzynią w zakopywaniu się jest grzebiuszka ziemna , której tylne kończyny są dobrze przystosowane do kopania i są zaopatrzone w zrogowaciałe modzele podeszwowe.
Trzy gatunki naszych żab zimują w wodzie – są to żaba trawna, żaba śmieszka i żaba wodna. Żeby przetrwać zimę, ukrywają się w osadach przydennych zbiorników wodnych. Zaniepokojone mogą opuszczać swoje kryjówki i przemieszczać się, stąd niekiedy można zaobserwować, jak powoli pływają w wodzie pod lodem. Zimowanie zwalnia ich metabolizm i zmniejsza zapotrzebowanie na tlen, polegają więc wówczas wyłącznie na wymianie gazowej odbywającej się przez dobrze unaczynioną skórę.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Ostatnio kupiłem sobie ciekawy ser. Na fali popularności twarogu zacząłem szukać dla niego jakiejś konkurencji.
Gammalost fra Vik to jeden z najbardziej charakterystycznych i… odważnych serów Norwegii. Produkowany w niewielkiej miejscowości Vik, ma długą historię sięgającą średniowiecza i do dziś powstaje według tradycyjnych metod.
To ser odtłuszczony, wytwarzany z mleka krowiego, który dojrzewa dzięki specjalnym kulturom pleśni. Zapach nie jest może intensywny, ale za to bardzo nieprzyjemny w odbiorze — kojarzy się z wilgotną piwnicą, starymi skarpetami i przejrzałym twarogiem pozostawionym zbyt długo w lodówce. Smak jest wyrazisty, lekko gorzki, ziemisty, a konsystencja krucha i sucha.
Pod względem odżywczym to jednak prawdziwy ewenement: bardzo wysoka zawartość białka, praktycznie zerowa ilość tłuszczu i śladowa ilość laktozy. W przeliczeniu na 100 g dostarcza kilkukrotnie więcej białka niż klasyczny twaróg, co czyni go ciekawą alternatywą dla osób szukających produktów wysokobiałkowych.
Najczęściej je się go cienko krojonego, z chlebem lub flatbrødem, czasem z dodatkiem masła albo dżemu, żeby złamać jego surowy charakter. To ser, który zdecydowanie nie jest dla każdego.
@Yes_Man ciekawostka: produkują takie tuż za naszą zachodnią granicą w zakładzie Siemens Energy w Görlitz. Byłem na hali produkcyjnej i widziałem na własne oczy te olbrzymy, robią wrażenie.
Należy wspomnieć, że dokładnie takie turbiny napędzały nazistowskie okręty typu pancernik Bismarck i krążowniki typu Admiral Hipper. Duch techniczny w narodzie nie zaginął. xD
Życie opiera się na komunikacji, wewnątrz organizmów i między nimi. A czy mogłaby istnieć w Kosmosie chmura, której elementy są bardzo proste, ale ich miliardy tworzą łącznie inteligentny rój? I dlaczego właściwie kosmici zawsze chcą się z nami kontaktować? W tym odcinku usłyszymy fragmenty powieści F. Hoyle'a "Black Cloud" i zastanawiamy się nad istotą życia...
@Ragnarokk następnym razem niech sobie wybiorą na prezydenta dziadzia leżącego już na łóżku z podłączoną kroplówką i tlenem, komunikującego się z otoczeniem stękaniem i pierdnięciami, a media przy każdym bąku będą roztrząsać co autor miał na myśli...