Już za parę dni, a konkretnie 19 września, około godziny 14:15 dojdzie do ciekawego zjawiska astronomicznego, jakim będzie dzienne zakrycie planety Wenus przez nasz Księżyc.
Poprzednie zakrycie miało miejsce 9 listopada 2023 i ku mojemu zaskoczeniu było doskonale widoczne gołym okiem. Dzięki ustabilizowaniu wzroku na Księżycu dało się dostrzec znajdującą się obok planetę. Co więcej - udało mi się też to wszystko nagrać, a nagranie załączam.
W tym roku spektakl odbędzie się znacznie bliżej Słońca, więc nie wiem jakie będą warunki do obserwowania gołym okiem, prawdopodobnie sam Księżyc będzie trudny do zlokalizowania. Niedoświadczonym obserwatorom odradzam kierowanie tam sprzętu optycznego, bo nawet chwilowe znalezienie się Słońca w polu widzenia będzie oznaczało uszkodzenie, bądź utratę wzroku. Warto spróbować znaleźć takie miejsce, żeby Słońce było zasłonięte przez jakiś budynek, a na odsłoniętym niebie około 30 stopni na prawo od niego szukamy Księżyca, a tuż obok Wenus.
@Gwiezdny_Przewodnik tylko to w listopadzie było około 10:00 przy nisko położonym słońcu, a nie około 14:00 jak to będzie 19 września 2025. Oglądałem to zakrycie gołym okiem i przez lornetkę.
Nie spodziewałem się, że będzie trzeba robić takie długie klatki, żeby w ogóle zobaczyć Księżyc. Bałem się jak będzie z ostrością, ale chyba nie ma tragedii.
Największe wrażenie wywarł na mnie moment chwilę po całkowitym zaćmieniu - kiedy Księżyc z jednej strony był rozświetlany wąskim paskiem jasnego światła, a jego reszta dalej pozostawała czerwona.
@Gwiezdny_Przewodnik foty klasa, aż bez pytania pozwoliłem sobie podesłać koledze który zajmuje się fotografią i też mu szczęka opadła mogę prosić o info czym cykanie?
Będzie to pierwsze od 6 lat całkowite zaćmienie Księżyca widoczne z terenów Polski. Do tego nie potrzeba żadnego sprzętu optycznego, aby cieszyć się widokami!
Zjawisko rozpocznie się jeszcze przed wschodem Księżyca - o godzinie 17:28, kiedy nastąpi początek fazy półcieniowej. Najciekawsze widowisko rozpoczyna się wraz z początkiem zaćmienia częściowego o godzinie 18:27.
Księżyc wzejdzie więc już częściowo zaćmiony, a godziny kolejnych etapów możecie podejrzeć na infografice.
Warto znaleźć miejsce z dobrze widocznym wschodnim horyzontem, gdyż całe widowisko będzie miało miejsce dość nisko na niebie.
Oprócz tego trwa, a właściwie kończy się koniunkcja Saturna z ostatnią planetą Układu Słonecznego czyli Neptunem. Następna będzie w 2060 roku, ale wtedy planety nie zbliżą się już tak bardzo do siebie. Krótko mówiąc: za naszego życia już lepszej okazji nie będzie
“Co stanowi dla mnie absolutnie niepojęty i niewyjaśnialny ewenement naszych czasów, naukowcy zgodnie uznają za pewnik, iż ludzkość zapewniła sobie praktycznie wieczne miejsce między gwiazdami, zaś jej definitywny koniec pozostaje niezwykle mało prawdopodobny, w szczególności przy obecnym stanie ludzkiego rozwoju technologicznego. Nie potrafię zaaprobować tego stwierdzenia. Otóż koniec ludzkości zbliża się niestrudzenie od setek lat, z każdą mijającą porą roku, choć mimo upływu czasu nadal jeszcze pozostaje bezkształtny: ciemny i niewykrywalny. Objawi się dnia tego, w którym spotkamy w Kosmosie prawdziwe Nieznane.”
F. Wachowits, Fear and future of the Unknown in the human psyche, “Martian Philosopher”, no. 1/2179 s. 161-187.
Zdjęcie: Fermi’s 12-year View of the Gamma-ray Sky
niewyjaśnialny ewenement naszych czasów, naukowcy zgodnie uznają za pewnik, iż ludzkość zapewniła sobie praktycznie wieczne miejsce między gwiazdami,
@Jakub_Hermann Tak szczerze - kto to uznaje za pewnik? Bo na 100% nie jest to powszechny consensus naukowców - jest całe mnóstwo ostrzegających przed Wielkim Filtrem artykułów (pierwszy z brzegu przykład poniżej).
Ja nawet nie jestem naukowcem, ale uważam, że Wielki Filtr jest przed nami, i skończymy dokładnie tak samo jak wszystkie inne cywilizacje we wszechświecie, których widzimy zero. To jest proste, estetyczne i logiczne rozwiązanie paradoksu Fermiego.
Autorzy: Lukasz Remkowicz i Marzena Rogozińska - pewnie Państwo tego nie przeczytają, ale szczere gratulacje!
Co tu dużo tłumaczyć - ubiegłoroczny deszcz perseidów 12/13.08.2024 spod Śnieżnika. A że fotografowie to profesjonaliści, to i Drogę Mleczną pięknie widać. A w niej mgławice: Kalifornia, Serce, Dusza, dwie jakieś których nazw nie pamiętam a nie chce mi się sprawdzać, Ameryka Południowa i Pelikan. A że zeszły rok pod tym względem był szalony, to i zorza polarna przyszła w odwiedziny do południowej Polski. Czego chcieć więcej? Międzynarodowa sława i uznanie też jest, i to od dawna :v
Czyli: zrobionych zostało 14200 zdjęć, co przekłada się na total materiał 118h 20m Z tego wybrano 150 do kompozycji.
W jednym pojedynczym zdjęciu ani DM ani gwiazdy nie są rozmazane
Po zebraniu materiału następuje właśnie stackowanie - czyli proces nakładania zdjęć na siebie i wzmacniania najsłabszego sygnału bez przepalania najjaśniejszych części. Wtedy zaczyna być widać niewdoczne na pojedynczym zdjęciu mgławice i zawijasy Drogi Mlecznej. Podczas stackowania zapewne też nałożono na jedno zdjęcie wszystkie te perseidy z pozostałych.
Ziemskie tło obstawiam że z jednego zdjęcia, zorza podobnie.
Sama selekcja i obróbka materiału zajęła autorom 60 godzin
@Oczk bardzo śliczne foto. Ciekawi mnie, że wszystkie perseidy zdają się wychodzić z jednego miejsca. Nie wiem, czy to akurat perspektywa, aczkolwiek dziwi mnie że nie ma jakiegoś skierowanego w drugą stronę, tzn. po lewej stronie idą w lewo, po prawej w prawo, ale nie ma jakiegoś zabłąkańca który zmierza wprost "do środka".
@Atexor nie ma tak skierowanego, bo wszystkie one lecą od strony gwiazdozbioru Perseusza (stąd nazwa roju), no a ten znajduje się mniej więcej w centralnej części kadru, skąd właśnie wylatują meteory
Drugie zdjęcie pochodzi z autorskiego opisu z astrobin, to nie ja go generowałem z pomocą AI
Mamy tutaj fragment nieba z okolic gwiazdozbioru Cefeusza, przedstawiający dwie ciekawe mgławice:
LDN 1089 to ciemna mgławica, oddalona o około 800-1000 l.ś. od nas. Te gęste chmury gazu i pyłu, przysłaniające nam gwiazdy "z tyłu", mogą stać się w przyszłości gwiezdnymi żłobkami - wystarczy trochę popychu od wybuchu supernowej w okolicy (albo w ogóle wiatru kosmicznego) i proces zacieśniania się chmur pod wpływem grawitacji przyspieszy. A miejsce ciemnej mgławicy zajmie jakaś jaśniejsza
Drugim obiektem, tym czerwonym, jest mgławica emisyjna Sh2-130. Oddalona ok 1900 l.ś., doszła już do tego etapu, gdzie w środku formują się nowe gwiazdy, rozświetlające, rozgrzewające i jonizujące okolicę. Kolor czerwony jest emitowany przez zjonizowany wodór, którego klasycznie jest najwięcej w takich mgławicach, i Wszechświecie ogólnie.
A dodatkowo możemy zobaczyć w tle całkiem sporo pięknych galaktyk.
Śliczny kadr, ale mogliby go obrócić do zdjęcia xD
To zielone to nie ptak, nie samolot, nie Green Lantern, a jakiś randomowy perseid który wbił się w kadr przy foceniu galaktyki w Andromedzie. Ta aż się wywróciła z zaskoczenia.
A tak naprawdę to jest to prawdziwe położenie Andromedy względem ziemskiego obserwatora - mocnym teleskopem (albo bardzo dużymi oczami) zobaczylibyście ją dokładnie w takiej pozie. Ale zwyczajowo na zdjęciach odwraca się ją "do góry nogami" (zdefiniuj nogi galaktyki), bo wygląda wtedy ładniej, i paradoksalnie, naturalniej.
Jak patrzę na ten kadr to jakieś OCD mi się załącza, no nie mogę aż ciarek dostaję xD Ale meteor piękny, jeden z tych co świetnie je widać gołym okiem.
Obyśmy w tym roku mogli takich oglądać jak najwięcej!
Oczywiście ani to pilne odkrycie (bo co może być pilnego w zauważeniu gwiazdy istniejącej od setek tysięcy lat), ani sensacyjne, bo hipotezy o towarzyszu "ręki al-Dżawzy" istniały już od blisko stu lat. A sam news z 23.07, na Uranii opublikowany 2.08, no ale ja się dowiedziałem właśnie teraz. Wy jeszcze później :v
Betelgeza to najbliższy nam czerwony olbrzym i chyba najbardziej rozpoznawalny, zarówno z racji na widoczność i umiejscowienie w pięknym gwiazdozbiorze nieba zimowego, Orionie, jak i na regularne SZOKUJĄCE artykuły w mediach nawet głównego nutru, jakoby miała zaraz wziąć i wybuchnąć do supernowej. Takie artykuły zawsze na czasie, bo kosmiczne 'zaraz' to od 0 do 1 000 000 lat.
No i wiadomym było od dawna, że jasność Betelgezy się zmienia w czasie. Potem zaczęło być wiadomym, że zmienia się dwuokresowo, co 400 dni oraz co 6 lat. Zmiany jasności w okresie głównym (400dni) przypisywano niestabilności i pulsacji samej gwiazdy, która a to puchnie (a skoro się powiększa, to i świeci większą powierzchnią) a to się kurczy. Ale zmiana jasności co 6 lat była dalej niewyjaśniona. No i zaczęto spekulować o jakimś towarzyszu, który zasłania nam widoki.
Ale dostrzec tego tajemniczego betaorbitera nie szło, nawet z pomocą Hubbla i jego teleskopu.
Od października 2019 do lutego 2020 jasność gwiazdy spadła aż o 40%, by powrócić do swojego normalnego stanu dopiero w 2023 roku. Plot twist: sprawcą był duży obłok materii wyrzucony na znaczną odległość nad powierzchnię Betelgezy, gdzie nastąpiło jego schłodzenie, prowadzące do utworzenia się nieprzezroczystej blokady światła z pyłu i gazu.
Ale wracając do drugiej gwiazdy: Dane dotyczące Betelgezy zbierane sumiennie przez ponad 100 lat, pozwoliły dwóm grupom badaczy zgłębić temat. I zgłębili na tyle, że wyliczyli jak duży i jasny musiałby być ten drugi składnik i gdzie by orbitował. Ale jak już wspomniałem, nawet obserwacje Hubblem nie pozwoliły go wykryć.
Dopiero Steve Howell, naukowiec z ośrodka Ames, z pomocą naziemnego teleskopu Gemini North na Hawajac, sparowanego ze specjalną kamerą 4k (albo pewnie bardziej 4m) zbudowaną przez NASA, miał okazję zaobserwować towarzysza Betelegezy. Dziesiątki tysięcy zdjęć z krótką ekspozycją pozwoliły wyeliminować falowania naszej atmosfery i dostrzec bardzo słabo świecącą gwiazdę dokładnie w miejscu, w którym spodziewali się go zobaczyć (Nie pomylili się!).
A jest to miejsce dość niezwykłe.
Pozornie długi czas obiegu wokół znacznie masywniejszej Betelgezy może sugerować, że drugi składnik znajduje się daleko od niej, w rzeczywistości krąży on niemal tuż przy jej powierzchni, w zewnętrznej atmosferze gwiazdowej. Wynika to z ogromnych rozmiarów Betelgezy, która jest gwiazdą o promieniu około 700 razy większym niż promień Słońca, co oznacza, że gdyby znajdowała się w centrum Układu Słonecznego, pod jej powierzchnią znalazłyby się w całości orbity Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa. To jednocześnie pierwszy przypadek, gdy udało się bezpośrednio wykryć obecność drugiego gwiazdowego składnika wewnątrz rozległej atmosfery nadolbrzyma.
Drugi składnik otrzymał oczywiście też swoje imię. Z racji że Betelgeza z arabskiego to wspomniana ręka al-Dżawzy (Kobieta z arabskiej mitologii), to jej towarzyszem została Siwarha - "jej bransoletka".
Siwarha jest gwiazdą młodą i o kosmicznie małej masie, bo zaledwie 1.5m Słońca, więc nie ma co się dziwić, że blado wypada na tle towarzyszki
Nie wiem czy już wiecie czy nie, bo news sprzed miesiąca, ale ja nie wiem czy ktoś się wami opiekował pod moją nieobecność. Więc dla pewności że wiecie, to wam powiem :v
W czerwcu, w obserwatorium im. Very C. Rubin w Chile, rozpoczął pracę nowy teleskop Simonyi Survey Telescope. Jest to rewolucyjne urządzenie, które może przysłużyć się nam w podobnym stopniu (albo i bardziej) jak teleskop Hubble'a!
Sprzęt zbudowany z myślą o badaniu ciemnej materii (btw. Pani Vera Rubin była pionierką w tych badaniach) i bardzo odległego kosmosu w ogóle, ale:
Pierwsza 10-godzinna obserwacja z nowego teleskopu pozwoliła odkryć 2104 (DWA TYSIĄCE STO CZTERY) NOWYCH asteroid w naszym Układzie Słonecznym
2k nowych asteroid przy pierwszej obserwacji. Poszukiwacze komet-amatorzy chyba stracili już robotę :v
Spytacie może jak to możliwe? Ma badać odległe galaktyki i patrzeć w siną dal na struktury rozciągające się na setki tysięcy lat świetlnych, a tu odkrycia malutkich kamyków w naszym najbliższym sąsiedztwie?
Ano, LSST (inna nazwa teleskopu) jest wyjątkowy pod względem konstrukcji: posiada (skomplikowany) system trzech luster, z których główne ma 8,4 metra średnicy, drugie 3,4m a trzecie 5m. Odejmując powierzchnię zasłanianą przez drugie i trzecie lustro, wciąż otrzymujemy obraz jak z ponad 6-metrowego niezasłanianego lustra. Spore bydle. Konstrukcja na zdjęciu nr 3
A do tego o "malutkiej" ogniskowej, zwłaszcza jak na swój rozmiar - ok. 10 metrów, co przekłada się na światłosiłę mniej więcej f/1.2. Czyli pole widzenia tego teleskopu to 3.5 stopnia. Czyli dla uzmysłowienia: tyle, ile 7 księżyców w pełni w rzędzie :v Zdj numer 4
Do tego sprzęt wyposażony w super czułe i precyzyjne kamery, a montaż teleskopu też (a jakże) rewolucyjny - pozwala na szybkie przesuwanie teleskopu i zmianę miejsca obserwacji, dzięki czemu LSST może robić regularne przeglądy nieba (i pewnie odkrywać kolejne tysiące asteroid). A gdy się skupi na czymś odległym, to jakość też 4k ultra hd - zdjęcie nr 5
@Chrabonszcz wg info na stronie, to 7 z nich jest "obiektami bliskimi Ziemi". A patrząc po filmiku, to chyba reszta będzie głównie z pasa asteroid między Marsem a Jowiszem. Chociaż jak na obserwatorium astronomiczne, to skalę na filmie skopali strasznie
3I/ATLAS jest trzecim odkrytym obiektem pochodzacym SPOZA NASZEGO UKŁADU SŁONECZNEGO.
Dwa poprzednie międzygwiezdne ciała odkryte w Układzie Słonecznym to 1I/'Oumuamua o kształcie cygara, zaobserwowany w 2017 roku, oraz pozornie hybrydowy obiekt asteroida/komet 2I/Borisov, wykryty dwa lata później w 2019 roku.
Badacze analizowali zachowanie komety, gdy zbliżała się do naszego Słońca. Jej gwałtowne i nagłe rozpadnięcie się zostało wywołane przez sublimację bardzo lotnych lodów, takich jak zamrożony tlenek węgla, co sugeruje, że był to nieskazitelny obiekt, nigdy wcześniej nieogrzewany przez żadną gwiazdę.