Ktoś to w końcu mówi głośno i wyraźnie: Stanyu zachowują się, jak agent kacapa, no ale przypominam wam, że narracja pisu dalej opiera naszą obronność na układzie ze Stanami.
Michał Szułdrzyński: USA karzą Polskę za bycie wzorowym sojusznikiem
Warszawa wydaje w USA miliardy na zbrojenia i przeznacza 5 proc. PKB na obronność. Mimo to redukcja wojsk amerykańskich zaczyna się od właśnie od Polski. To zła wiadomość dla regionu i dobra dla Kremla.
No cóż, klasyka. Po co mają dbać o sojusznika, który niezależnie od okoliczności "bierze aż po kule" i jeszcze się z tego cieszy?
W tej nowej sytuacji geopolitycznej powinniśmy budować silny sojusz razem z europejskimi sąsiadami (tak, także z Niemcami), bo ze strony Ameryki możemy liczyć co najwyżej na bycie w sferze "friendzone / betabankomat".
I tu nie chodzi, żeby się na Amerykę "obrażać" (chociaż chciałoby się im utrzeć nosa): Silny europejski sojusz zmusi USA do traktowania nas poważnie. A wzajemny szacunek stron to podstawa zdrowych układów. Póki co o żadnym szacunku USA względem nas nie ma mowy, jesteśmy tanim frajerem do wydojenia. Trochę na własne życzenie.
Może są jakieś mniej popularne wydarzenia w Polsce na które polecacie się wybrać? Festiwale, dni miasta, święta kościelne albo świeckie, dożynki, nie wiem co się jeszcze w Polsce robi dla rozrywki.
@skorpion na moje to nie ma opcji by ktoś z Urzędu Miasta z samej góry nie wiedział o tym, że Republika rejestruje się w budynkach MOSiRu. Baa, pewnie nawet jest to wymiana barterowa za Sylwestra i inne podobne. Wspierają się po prostu dla korzyści. Zawiślak nie ma poparcia prezydenta Chełma to chętnie odpisuje na takie zapytania, wbijając mu szpile.
Euro miało zbliżać europejskie gospodarki, ale Bernd Lucke z Uniwersytetu w Hamburgu pokazuje znacznie bardziej brutalny obraz. Wspólna waluta mogła premiować regiony eksportowe i przemysłowe, a jednocześnie osłabiać te, które bez własnego kursu walutowego traciły możliwość odzyskiwania konkurencyjności. W części regionów Francji, Włoch i Grecji skumulowana strata dochodu względem scenariusza bez euro mogła sięgać nawet 15-30%.
Badanie nie obejmuje polskich województw, ale jego mechanizm jest prosty: euro może wzmacniać regiony najbardziej konkurencyjne, a pogłębiać dystans tam, gdzie gospodarka opiera się na niższej produktywności, usługach lokalnych, rolnictwie lub tradycyjnych branżach.
W polskich warunkach oznaczałoby to potencjalną przewagę Warszawy, Dolnego Śląska i Wielkopolski nad regionami słabszymi gospodarczo.
Euro premiowało przede wszystkim regiony eksportowe, przemysłowe i wysoko konkurencyjne.
W części regionów Francji, Włoch i Grecji straty względem scenariusza „bez euro” mogły sięgać 15-30%.
W Niemczech szczególnie dobrze wypadały regiony związane z przemysłem motoryzacyjnym, m.in . Audi, BMW i Volkswagenem.
We Włoszech badanie nie wykazało ani jednego regionu z dodatnim efektem euro.
Z perspektywy Polski największe korzyści z euro mogłyby odnieść region warszawski stołeczny, Dolny Śląsk i Wielkopolska.
Regiony o niższej produktywności, słabszej bazie eksportowej i większym udziale działalności lokalnej mogłyby być bardziej narażone na negatywne skutki przyjęcia euro