- Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę.
- No, ubierasz się pan.
- W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
- Fakt.
- Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
- I zdążasz pan?
- Nie. Ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko – widzi pan – ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu. A potem to już mam z górki, bo tak: 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu. Znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma. To jeszcze mam kwadrans – to sobie obiad jem w bufecie. To po fajrancie nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra dwudziesta druga pięćdziesiąt jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać.
9iW ostatni czwartek w robocie coś tam sobie śmieszkowaliśmy i luzie z mojego otoczenia coś o PRLu i filmach z tamtego okresu zaczęli mówić (dla nich to abstrakcja - młodzież po 22-28 lat) no i mówię że był taki za⁎⁎⁎⁎sty serial Zmiennicy (część coś tam kojarzyła)...
I jak się okazało (sam byłem zaskoczony) - znam piosenkę tytułową Gintrowskiego słowo w słowo od początku do końca!
"Jedno życie, a spraw tyle,
ugryźć sam nie jesteś w stanie.
Kto zastąpi Cię na chwilę,
Solidarnie da Ci zmianę..."
@Opornik - c⁎⁎j tam z kim się kojarzy - to jest klasyk nad klasyki - dzieło geniuszu genialnie zagrane, zatańczone i zaśpiewane - aż obejrzę po raz pięćdziesiąty
@koszotorobur Ja do tej pory pamiętam - kiedy pierwszy raz obejrzałem, myślałem że to film współcześnie zrobiony, stylizowany na lata 80-te - tak był zajebisty.
Puscilem sobie Lead Children ne netflixie, mini serial na podstawie walki Jolanty Wadowskiej-Krol ( aka Matka Boska Szopienicka), slaskiej lekarki zmagajcej sie z zatruciem olowiem ktore mialo miejsce w okolicach huty, walczac o zdrowie dzieci nie dala sie komunistycznej wladzy, historia lokalnie znana. Serial bardzo fajny solidne 7,5/10 ( niby 7/10 ale zawyzylem bo w roli glownej Joanna Kulig czyli MILFIatko pierwszego sortu). Polecam
Narzekają na przełamania i klasyczne unetfliksowienie historii, ale pamiętając, że to jest bardzo luźno oparte na faktach, rzeczywiście dobry serial. Żanet Kaleta poleca.
Chciałam obejrzeć Predatora, a obejrzałam bajkę dla dzieci.
W sumie dobre sceny walk, cała ta śmiercionośna planeta oraz synty z uniwersum Obcego skierowane przez wiecznie głodną biologicznej broni korporację - to są te mocne fragmenty Strefy Zagrożenia. Ale ugłaskany główny predator nie przekonał mnie, mały przyjazny stworek, dream-team i tak dalej. To są typowe motywy bajkowe, pod gusta dzieci o fajnych bohaterów, których warto polubić.
Nie mam nic przeciwko gdy w grę wchodzi podmiana zasad, transformacje jakieś, ku rozwojowi uniwersum. Ale zabrakło mi tego drygu fatalnego i nie do zniesienia odczucia desperacji w starciu z kosmicznym Łowcą. Cała reszta jest i na siłę można nawet zaakceptować owe bajkowo-dzieciowe rzeczy, ale jednak brak tej desperacji ofiary pozbawia ten film siły uniwersum predatorskiego.
I się nic w tym nie zmieni. Korpo walczy o to by filmy miały jak najniższe PG bo kasa kasa kasa będziesz za kasę ssał .... Ten film jest pierwszym z predatorow z pg13. To już nigdy nie będzie mroczny horror tylko maskotka do kupienia
Ja się nawet cieszę, bo uniwersum się rozwija. Nic tak nie zabija światów sci-fi jak brak eksperymentów, nawet jeśli by miały by klockiem.
A że uniwersum od samego początku było niepoważne, to nawet nie szkoda łamania schematów.
Ale muszę go przede wszystkim obejrzeć, bo jeszcze wyjdzie, że ja go tak bronię, a to gniot totalny kręcony taboretem :P
Przypomnienie seansu po latach. Film wciąż bardzo dobry.
Jak królowa Elżbieta stała się "tą" królową Elżbietą. Niezwykła droga młodej naiwnej dziewczyny, która wkracza na drogę przywództwa i okazuje się, że potrafi tam się odnaleźć. Mimo wielu nacisków, rad doradców, Elżbieta postanawia ostatecznie nie łączyć się z nikim więzami małżeńskimi i sama zająć się władaniem.
Wspaniała rola Cate Blanchett, która potrafi oddać i nastroje zakochanej dziewczyny i powagę władzy królowej na tronie. Bardzo fajnie oddane realia, męski świat osacza Elżbietę, ale ta trzymając za plecami lojalnego sir Walsinghama (w tej roli znakomity Geoffrey Rush), potrafi odeprzeć wszelkie ataki i postawić na swoim.
Dworskie i polityczne intrygi, zamachy, wojny i przede wszystkim próba ustawienia Elżbiety, która postanawia jednak udowodnić, że kobieta także może władać krajem.
Bardzo fajny dramat historyczny, trzyma za oczyska i nawet oglądany po raz któryś ten film potrafi zaskoczyć i wciągnąć.
Jednocześnie dobry i zły film na Walentynki, a także dzień singla. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: The Lobster
Rok produkcji: 2015
Reżyseria: Yórgos Lánthimos
Kategoria: #scifi #dramat
Czas trwania: 118 min
Moja ocena: 6/10
W przyszłości zakazane jest bycie singlem. Samotni obywatele udają się do Hotelu, w którym mają 45 dni na odnalezienie swojej drugiej połówki. Po upływie tego czasu zamieniani są w zwierzęta.
Film ma bardzo specyficzny klimat, który z czymś mi się kojarzył. Nie sprawdzałem wcześniej, kto był reżyserem, ale po seansie wszystko nabrało sensu: Kieł, Faworyta, a także Biedne Istoty to niektóre z pozostałych obrazów w dorobku Lánthimosa i wszystkie łączy podobny styl, który ciężko mi scharakteryzować - świat wypełniony ludźmi, którzy wydają się być pozbawieni emocji, postępującymi nierzadko w sposób drastyczny, który w ich rzeczywistości ma sens, bez naturalnej dla nas autorefleksji. Nie inaczej jest w Lobsterze, gdzie przedstawiony świat rządzi się zupełnie innymi regułami od naszego. Nie brak w nim elementów humorystycznych, groteska wręcz wylewa się z ekranu. Sam koncept podziału społeczeństwa na dwie walczące ze sobą grupy osób związanych w pary (niejako na siłę i sztucznie) oraz samotników (również zmuszanych wewnątrz swojej społeczności do bycia samotnymi) był interesujący, ale wydaje mi się, że ostatecznie został przeciągnięty, zwłaszcza czasowo. Mniej więcej od połowy film zaczął mi się dłużyć i za to głównie odejmuję mu jeden punkt. Polecam tym, którzy nie boją czuć się nieswojo.
@tomilidzons Taki koncept i prowadzenie reżysera. Został stworzony świat, w którym zabrano najważniejszy element, dla którego ludzie łączą się w pary - czyli emocje. W Lobsterze ludzie są zmuszani do tworzenia par ze względów praktycznych (druga osoba pomoże w przypadku zadławienia xD), a szukają partnerów patrząc tylko na jakieś powierzchowne podobieństwa (krótkowzroczność, krwawienie z nosa)
@ttoommakkoo Ciężko mi odpowiedzieć, bo się na tym nie znam. Pamiętam za dzieciaka umieszczoną w bloku porannych bajek Mononoke i jak przerażające to było. To jest lżejszy film, ale nadal - dużo akcji, wybuchów i broni palnej, może być dla dzieci trochę straszne.
Obsada: Elizabeth Taylor, Richard Burton, Michael Hordern, Michael York
Czas trwania: 2h 2min
Ocena: 8/10
Ekranizacja komedii Szekspira. Opowiada o Petruchio, który podejmuje się wyzwania poślubienia i "poskromienia" bogatej, lecz porywczej i złośliwej Katarzyny, by zdobyć jej posag.
@TyGrySSek Tu akurat było łatwo, ale czasami ciężko znaleźć. Film wygląda interesująco, Kurosawa mi się przypomniał, dziękuję. Właśnie szukam co za broń koleś targa, pewni jakaś wersja M1 carbine.
Co można było kilkadziesiąt lat temu kupić za 10 tysięcy lirów? Dziewczynę o imieniu Gelsomina. Taką to istotę bierze ze sobą w podróż Zampano, gburowaty siłacz, który jeździ po kraju motocyklem z przyczepą (w której zresztą mieszka wraz z Gelsominą) i daje występy. Czasem też występuje w cyrkach.
Gelsomina jest głupiutka, naiwna, nie znająca życia ani świata dostaje surową lekcję. Tam, gdzie "tresura" nie działa Zampano przyucza nową współpracownicę przemocą. W sumie nowe, artystyczne życie, nawet pasuje Gelsominie - próbuje się w nim odnaleźć, choć jest nieudolna czym wiecznie denerwuje naburmuszonego Zampano.
Nawiązuje nawet dziwaczny rys przyjaźni z jednym z innych cyrkowców - linoskoczka Głupca, który prowokuje dziewczynę do opuszczenia Zampano. Jednak ona nie potrafi się odnaleźć sama, zostaje przy wielkim siłaczu.
Jednak, gdy Zampano pewnego dnia przesadzi w swoich działaniach (trochę przypadkowo, bez premedytacji, trzeba to przyznać), Gelsomina nigdy już nie będzie taka sama. Trauma zdarzenia wprawia dziewczynę w depresję, takiego zachowania nie umie zrozumieć mężczyzna, który ją wziął w podróż. Dlatego pewnego dnia odchodzi po cichu, zostawiając ją samą - chociaż to ona miała lepsze powody by go opuścić, ale nigdy tego nie zrobiła.
To opowieść o ludziach nieprzystosowanych, czego skrajnym wyrazem jest Gelsomina. Możesz jej nawet podać pomocną dłoń, ale ona nie będzie wiedziała co z nią zrobić. Tak bardzo nie jest gotowa żyć sama w tym świecie.
Skutki opuszczenia przez Zampano będą tragiczne, ale dzięki temu zobaczymy wreszcie jego ludzką twarz - że też ukrywa gdzieś uczucia, tylko schował je głęboko i daleko za ciasnym murem nieprzystępności.
To bardzo piękny i smutny film zarazem. Giulietta Masina jako główna bohaterka przykuwa nasz wzrok i jej twarz jest dosłownie "twarzą" tego filmu. Ani na krok nie ustępuje jej Anthony Quinn. Zresztą dzieł pana Felliniego nie trzeba rekomendować, choć na pewno warto!
"La strada" moim zdaniem to obowiązkowy seans dla każdego kinomana.
Najnowszy sezon, w którym Mickey Haller zostaje wrobiony w zabójstwo byłego klienta. Przez cały sezon będziemy obserwować proces i zmagania Mickeya z wymiarem sprawiedliwości.
Aktorsko wypada średnio, cały sezon wyciąga za uszy sędzia Stone, adwokat Maggie i prokurator Dana, ta ostatnia w negatywnym sensie, ale gra mistrzowsko. Sam Mickey gra w tym sezonie gorzej i super, że w pewnym momencie obronę przejmuje Maggie i sezon zaczyna się rozkręcać.
Może nie jest wybornie, ale wciągnąłem całość wczoraj zarywając nockę, a dawno nic mnie aż tak nie wciągnęło. Dlatego polecam.
@WujekAlien Obejrzałem na dwa strzały. Podobne odczucia, ale jednak nie dałbym więcej jak 7.
Brak jakichś ciekawszych spraw pobocznych plus sam fakt że główna fabuła jest z tych "w połowie już w zasadzie wiadomo co i jak się stało, ale nie ma dowodów" a sam plottwist to ledwo można nazwać plottwistem. No i obowiązkowy wątek lesbijski
No i trochę to, że dowody prokuratury (poza ciałem w bagażniku) były non-stop cienkie jak siki węża. Co nie zmienia faktu, że aktorsko tak jak pisałeś - sędzie, prokurator i była żona nr 1 świetni.
@Ragnarokk Racja, choć jak bym chyba nawet wolał ten sezon bez spraw pobocznych. Mam wrażenie, że odciągały uwagę niepotrzebnie od głównego wątku, a tak jak piszesz, były mało ciekawe.
@Mahjong z facebooka za bardzo nie korzystam, mam jakies konto do przegladania, zostawiłem ci lajka i followa, może wrzucaj jakieś głośne filmy na początek, pewnie lepiej się klika, ale ja się gówno znam na algorytmach
Myślę, że warto byłoby „zdywersyfikować” działalność i udostępniać posty także na Instagramie oraz innych social mediach.
Ale obecnie największą popularnością cieszą się chyba krótkie filmiki - nagrasz jeden i możesz wrzucić na Facebooka, Instagrama, YouTube'a, TikToka i nie wiem co jeszcze.
Sam zdecydowanie wolę pisać i czytać teksty, ale coraz częściej zastanawiam się, czy nie przerobić tego, co już mam, w formę właśnie filmikową.
Bądź co bądź zaobserwowałem na Facebooku i życzę powodzenia! : )
@cyberpunkowy_neuromantyk no ja właśnie chcę iść w pisanie (wciąż wierzę, że gdzieś na mnie czeka taka praca), ale wezmę twoje rady pod uwagę, te profilie filmowe które obserwuje na FB spokojnie sobie radzą z samym pisaniem
W końcu jakiś porządny #marvel. Już w Spider-Man: Into the Spider-Verse Spider-Noir był jednym z najaśniejszych punktów filmu. Cage widać, że ma fun z odgrywania tej postaci.
Początek lat 90. i wybuch sekty Niebo. w roli charyzmatycznego guru Tomasz Kot. Pierwsze dwa odcinki były nawet spoko, ale potem lekki zjazd. O ile Kot robi swoje to aktor grający Kellera mocno mi działał na nerwy, których nie zdołała nawet ukoić Zofia Jastrzębska w roli partnerki Kellera.
Niby nie ogląda się źle, ale przeskok pomiędzy dobrym okresem Nieba a złym właściwie nie istnieje. Guru zaczyna dość szybko odpierdalać akcje i przez to reakcja nieban wydaje się nieco karykaturalna - podążają za Piotrem jak bezmózgie baranki nie widząc, że ich guru z przefajnego psychocoacha zamienił się w manipulatora z kompleksem Boga. Może też o to chodziło, ale tego nie widać - skąd ta zmiana u Piotra, albo też brakuje po prostu podkreślenia, że zawsze taki był, ale ujawnił swoją naturę po czasie.
Sama postać Kellera to chyba powinna iść pod dekonstrukcję całej roli ze scenariusza. Jest po prostu nierealna owa postać, nie wiem jak jest w książce, ale w filmie Sebastian nie wydaje się niby naiwny, ale zachowuje się tak. Brakuje tu jakiegoś ogrania, nie widziałam po prostu tej postaci.
Jeszcze jest Zofia Strzelińska w roli partnerki Seby, i chyba tylko jej postać jest logicznie rozrysowana. Różczka w roli żony guru to niestety trzecioplanowy robot, nie pokazała tam swojego kunsztu aktorskiego w pełni.
Do obejrzenia, polskie seriale/filmy robione ostatnio odnoszące się do starszych lat (jak widać upodobanie latami 90. jest najmocniejsze) są dobrze zrobione, wiadomo, że zawsze jakieś błędy się wyłapie, ale ogółem czuć pełnię realizacji.
Serial liczy 6 odcinków i można go zobaczyć na HBO.