The Dangers In My Heart ( Boku no Kokoro no Yabai Yatsu) - coś nowego ze starych składników
The Dangers in My Heart to komedia romantyczna/okruchy życia opowiadające historię Kyotaro Ichikawy i Anny Yamada. Oboje są uczniami szkoły średniej oraz uczęszczają do tej samej klasy. Yamada jest dość popularna w klasie, a to za sprawą swojej urody i tego, że próbuje swoich sił w aktorstwie i jako modelka. Nie jest jednak jakimś wzorem do naśladowania. Jest trochę niezdarna, lubi się objadać przekąskami, oceny ma średnie, ma swoje dziwactwa, romantyczka. Gdyby nie to aktorstwo to po prostu zwykła nastolatka. Przypadek a może nie, sprawia, że zaczyna spędzać więcej czasu z Ichikawą. Kyotaro to chodzący brak pewności siebie, zbytnio analizujący co inni o nim myślą z dziwnym hobby (ciekawią go mordercy). Z czasem jednak dzięki delikatnej pomocy Yamady zaczyna stawać na nogi. To nie jest tak, że Yamada wykorzystuje swoją pozycję i wychwala Ichikawę w klasie czy coś w tym stylu. Wspiera go, delikatnie popychając go w odpowiednim kierunku a on sam pokazuje swoje zalety.
Ich relacja jest bardzo słodka z momentami zazdrości z obu stron. Nie ma tu większych dramatów. Okazuję się, że problemy można rozwiązać rozmową. I tutaj Kyotaro wypada lepiej niż 90% protagonistów w tym gatunku. Potrafi się przyznać do błędu (to działa też od strony Yamady), a czasami poprostu zadziałać tak jak trzeba w danej sytuacji. Stanąć na wysokości zadania. Ogarnięcie, że Yamada się w nim podkochuje trochę mu zajmuje ale i tak na tle innych anime szybko to ogarnia.
Oglądając oba sezony miałem odczucia, że znam te motywy, gdzieś to już widziałem. Mimo to miałem wrażenie jakbym oglądał coś odbiegającego od utartych schematów, coś nietypowego. Wciągnąłem całość w jeden weekend razem z mangą (no prawie). O ile wizualnie uważam to anime za ładne to muzyka mnie kupiła najbardziej. Takie typowo pianinowe motywy a czasem lekki ambient. To wszystko tylko wzmacnia cały ten klimat.
Wrzucam opening z pierwszego sezonu bo mi się podoba.
#anime #animedyskusja
Edytowane. Jeszcze co do Kyotaro (i może Yamady kto wie) trzeba pamiętać, że to nastolatek z buzującymi hormonami. Więc Yamada wzbudza w nim także pożadanie co jest lekko nakreślone nie koniecznie w formie głupich gagów.
Zaloguj się aby komentować
Kilka słów o Solo Leveling
Solo Leveling to strasznie średnia seria. Zwykła fantazja o mocy pozbawiona większej głębi. Animacja co prawda stoi na wysokim poziomie i fajnie się te pojedynki ogląda. Dobrze też, że protagonista nie ma jakiegoś haremu. Gdyby to był isekai to miałby już z 4 żony i 5 kochanek. Czasami mam wrażenie, że twórcy chcieliby nadać temu dziełu jakieś większej głębi ze względu na ten wątek z matką w śpiączce, ale został on zdecydowanie za słabo zarysowany choć jest on teoretycznie bardzo istotny w kontekście motywacji głównego bohatera.
Ostatecznie więc fabuła sprowadza się do tego, że protagonista walczy z coraz to silniejszymi przeciwnikami i przez to staje się coraz silniejszy. Nawet jednak tutaj miałbym pewne zastrzeżenia. Żeby walka w anime była naprawdę interesująca to według musi spełniać przynajmniej cztery kryteria. Musi wywoływać poczucie napięcia, musi zawierać w sobie jakiś ładunek emocjonalny który sprawia, że widza obchodzi wygrana jednej ze stron, musi być jakiś cel całej walki przez co nie wydaje się ona zbędna fabularnie i powinna być ładna wizualnie.
Jak wspomniałem Solo Leveling ma bardzo ładną animacje. Napięcia jednak czujem tam rzadko i to głównie na początku całej historii bo protagonista zdobywa siłę zdecydowanie zbyt szybko i po jakimś czasie prawie nikt nie jest wstanie mu zagrozić. Ładunek emocjonalny jest tam raczej niewielki. Tam nie ma żadnego złoczyńcy ani rywala z którym bohater miałby konflikt osobisty albo chociaż ideologiczny. Poza matką i siostrą to gość nie posiada również żadnych znaczących relacji. Jego przeciwnicy jak do tej pory nie zagrozili bezpośrednio jego rodzinie więc nie ma on za bardzo ani kogo chronić, ani kogo pomścić.
Jak wspomniałem ten facet ma chociaż jakiś cel do którego dąży, albo raczej dążył. W większości przypadków jednak nie czuje powagi tego wszystkiego. Mam wrażenie, że każdy wątek opiera się po prostu na tym, że Sung JinWoo, bo tak ma on na imię po prostu musi co chwile pokonywać kolejnego potwora tygodnia, aby stać jeszcze bardziej op. Po prostu to anime wydaje mi się mocno puste i pozbawione głębszej wartości.
#anime #animedyskusja #sololeveling

Ale tam przecież prawie wszystko jest zrobione tylko po coś by przydało się w przyszłości.
Sam "lek" chciał zdobyć by uratować matkę ale imo on był bardziej teraz przydatny by pokazać, że jednak może nie uratować tej laski choć kto wie jak to się skończy. Ale będzie to na pewno kolejny koń pociągowy by nie tylko się koksił ale i zdobywał nowe fanty/nagrody.
To samo z tymi ceniamia i możliwością "teleportowania", to było tylko i wyłącznie stworzone by mógł się łatwo przenieść na wyspę.
To jest płytkie od samego początku i nic się tutaj nie zmieni prócz nowych wrogów, problemów, umiejętności. To jest przecież taki gatunek więc nie wiem czego się spodziewałeś prócz niezłej naparzanki?
Imo u mnie dalej mocne 8/10, bo nie ma jakiś przydłuższych scen ględzenia ani też przesytu walką. Na razie balansują nieźle. Graficznie jest bdb.
Tylko największa niewiadoma dla mnie to co będzie po pokonaniu mrówek... oby nie zrobili z tego haremówki właśnie
Zaloguj się aby komentować
Mam kilkaset kart z Dragon Ball wzorowanych na tych z Chio... Warto się podzielić nimi tutaj w formacie 1 karta = 1 wpis zawsze z krótkim opisem akcji/walki lub danej postaci? 🤔
#dragonball #heheszki #humorobrazkowy

Zaloguj się aby komentować
Too Many Losing Heroines - jak poradzić sobie z odrzuceniem
Too Many Losing Heroines jest komedią romantyczną z ubiegłego roku. Jako, że anime romanse to moje guilty pleasure jak tylko usłyszałem dobre opinie to je sprawdziłem. Mamy tutaj spojrzenie na komedię romantyczną od innej strony.
Naszym głównym bohaterem jest Kazuhiko Nukumizu licealista, pierwszoklasista członek klubu literackiego. Odludek ale z własnej woli. Nie lubiący się socializować. Uważa się wręcz za postać drugoplanową. Los na jego drodze stawia trzy bohaterki Anne Yanami, Lemon Yakishio, Chika Komari. Przez przypadek jest świadkiem odrzucenia Yanami przez jej obiekt westchnień. Ten sam problem dotyka też pozostałą dwójkę. Nukimuzu mimo bycia odludkiem okazuje się dobrym doradcą w sprawach sercowych. Zaczyna pomagać koleżankom poradzić sobie z odrzuceniem.
Ta seria była dla mnie miłym zaskoczeniem. Powiew swieżości w haremowo-romansowym gatunku. Graficznie bardzo ładne. Warstwa komediowa przyjemna, dobrze się bawiłem. Nie kojarzę jakichś typowych, głupkowatych gagów nadużywanych w tym gatunku. Dramy występujące podczas serii nie irytują. Nadają głębi bohaterom i rozwijają ich charaktery. Dynamika między naszą czwórką jest dość realna nawet mimo charakteru Nukumizu. Nawet umieszczenie tego anime w realiach szkolnych mnie nie męczyło. Liczę na to, że dostaniemy w przyszłości następny sezon.
#animedyskusja #anime
Zaloguj się aby komentować
Pokemony w świecie Demon Slayera. Albo odwrotnie
#anime #pokemon


Zaloguj się aby komentować
Lubię Sword Art Online. A dokładnie to połowę. A jeszcze dokładniej to połowę każdego sezonu.
SAO jest dla mnie fascynujące. Historia SAO to historia uszkodzonego koła zębatego, które w połowie jest już bez zębów. Zaczynasz, wszystko ładnie pięknie, płynnie jedzie, aż nagle SRRRRU, JEB, ŁUBUDU i leżysz w gównie.
Sword Art Online dobrze robi dwie rzeczy: buduje swój świat i nakreśla głównego bohatera jako koksa. Tę drugą część w kolosalnym stopniu spopularyzowali na rynku, teraz jest nawet koreański Kirito XD.
Pierwsza część sezonu opiera się właśnie na budowaniu świata, na poznawaniu jego mechanik. W pierwszym sezonie poznajemy jego założenia, potem w strukturze epizodycznej poznajemy go kolejne kawałki. W międzyczasie Kirito robi orkę. Świat jest piękny.
GGO - to samo. Są pistolety, się strzela, to działa tak, a to działa tak. Oh jej, on przeciął kule!
Alicization? To samo! To jest świat, tak działa, takie mamy tu mechaniki. To są rycerze, a to są polecenia systemu.
Uwielbiam pierwszą połowę każdego sezonu SAO i gdybym oceniał tylko to pół, to dostałoby chyba 9/10.
Ale no właśnie, nie dostaje. Bo jest jeszcze drugie pół. Drugie, kulawe, nudne jak flaki z olejem durne pół, gdzie dzieją się dwie rzeczy, która seria robi źle, a wręcz fatalnie.
Gównowarty romans, gdzie akcja zatrzymuje się jak samochód na ścianie, tylko po to, żeby wystartować raz jeszcze i skupić się na sile przyjaźni i zagięciu systemu.
Asuna w domku, kuzynka, ta w okularach w jaskini, Alice. Znikający Kirito, przejęcie kontroli nad systemem, wybudzenie ze śpiączki. Co sezon to samo. Co sezon budzi taki sam krzyk rozpaczy i taki sam niesmak widzów. A jednak połamane koło zębate jeńców nie bierze i toczy się dalej, wypluwając pod siebie kolejne sezony w tej samej strukturze. Pół sezonu dla widza, a pół dla autora.
Po co? Ni wim.
#animedyskusja #anime




O ile pierwsze SAO nawet dzieląc na dwa odmienne sezony dawało radę tak kolejne SAO już mnie wymęczyło tak, że kolejnego nie oglądałem i nie będę zapewne nawet z ciekawości. Owszem w każdej z połówek SAO1 był nacisk na coś innego ale jako całość mi przynajmniej się spięło nieźle. W pierwszej podszedłem trochę do tego, że Kirito walczy o przetrwanie, a w drugim o ukochaną i mi to nie przeszkadzało, że dostajemy to trochę na siłę. Pewnie też kwestia popularności zrobiła swoje.
@Rozpierpapierduchacz Kiedyś bardzo lubiłem tę serię, ale w którymś momencie (chyba na początku drugiej połowy Alicization) zsiadłem z tego wozu i jakoś nie mam ochoty wracać
Kiedyś po pijaku kupiłem sześć tomów novelki, nie pamiętam, czy przeczytałem nawet półtora xd. Od tego czasu stoją na półce i się kurzą (dosłownie xd)

Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja #pytanie
Dawno nic z anime nie oglądałem
Znacie jakieś fajne anime podobne do
Fate/Stay Night
Log Horizon czy Sword Art Online
Chodzi mi o coś z obecnych nowszych roczników 2023-2025
@Quassar Demon Slayer? tylko jak teraz patrzę to nie te lata
Chłopaki tutaj polecali Solo Leveling. W sumie mogłoby pasować
Solo leveling sztosik @LeniwaPanda ale nie kazdy lubi takie klimaty.
Ogólnie to tego jest w opór i na twoim miejscu bym nie ograniczał się w tych ramach że musi byc najnowsze bo anime się nie starzeją tak bardzo no chyba że mowimy o 35 letnim anime xd
Mogę cię zasypać tytułami ale chyba najlepiej bedzie dla ciebie jak sobie zobaczysz listę top anime z kazdego sezonu + to co jest na serwisach streamingowych.
Np na netfixlie jest HumterXhunter (swietne ale się rozkręca chwile), jedzenie w lochu (naprawdę dobre o dziwo xD) i kilka innych naprawdę dobrze ocenianych bez szukania po ogladajanime.pl itp.
@Quassar miałem ci coś napisać i zapomniałem XD
Tak jak już padło, mocno ograniczasz z 2023-2025
Załóżmy więc, że to zignoruję
Solo Leveling jest podobne pod względem OP głównego bohatera. Jest jeszcze DanMachi, które ma głównego bohatera, który się rozwija w tempie znacznym.
Było już Delicious in Dungeon, to dorzucę Friren, które podobno jest fenomenalne, ale ma mniej powiązań z sao i log horizon.
Z ciekawszych isekaiów z podobnej ery co sao jest jeszcze Overlord, który wyszedł niewiele później, ale klimat jest raczej inny.
Z fajnych prostych serii, ale niepowiązanych, wspomniany demon slayer wchodzi jak złoto.
PS MAL jest za⁎⁎⁎⁎sty, używam od 15 lat XD
@Rozpierpapierduchacz
Dlatego właśnie ograniczam bo te wszystkie stare tytuł jak overlord hack sign oglądałem Re:zero, Rene ta od Flame haze, No Game No Life itd. czy jakoś tak itp. xD
@Quassar największy boom na isekaie był właśnie między 2012 a 2020 rokiem, a ja jakoś w 2015 wypadłem z obiegu, więc musiałem zignorować lata, żeby coś napisać XDD
Ale jak nie widziałeś DanMachi to jest spoko. Zwłaszcza pierwszy sezon. LitRPG a jie isekai, ale powinno podejść
Zaloguj się aby komentować
Budowali z dwóch stron i się nie zeszli…
Anime dzielą się na takie na podstawie czegoś i na takie, które są tworzone tak o z inwencji twórczej studia.
Te, które są tworzone na podstawie mangi nadal wychodzącej często mają problem z niedosytem materiału. Co dzieje się w takiej sytuacji? Z pięknym zobrazowaniem przychodzi zbiór mądrości wszelakich - Gintama: https://youtu.be/a4S9NuI6NKo?si=xaiyjeQiNoiBSfOq
W momencie, kiedy materiału zaczyna brakować, studio może:
1. Przerwać nadawanie i poczekać na rozsądny zapas (One Piece ma teraz półroczną przerwę)
2. Odpalić fillery, czyli historie poboczne niezwiązane absolutnie z niczym i mające absolutnie żadne znaczenie
3. Szyć po swojemu.
Opcja trzecia jest najbardziej ryzykowna z nich wszystkich, bo może się okazać, że z tego, co uszyli, już się wiele nie wymyśli. Jest też najczęściej wykorzystywaną metodą w przypadku serii krótkich.
Przykładami serii, które zostały wywrócone na lewą stronę mogą być między innymi:
Full Metal Alchemist (bez Brotherhood), Soul Eater, Hellsing czy Ao no Exorcist. Zazwyczaj wyjścia z tej sytuacji nie ma, w wyjątkowych sytuacjach i dla wyjątkowych serii jest remake (FMA/FMAB, Król Szamanów, Hellsing/Hellsing Ultimate), ale dla pana animeczka jest to z reguły koniec i idź czytać mangę jak ci nie pasuje.
Bardzo wyjątkowym przypadkiem było z kolei Ao no Exorcist, gdzie wyjebali całe zakończenie na lewą stronę, a potem… zrobili kontynuację w oparciu o mangę, jakby nic się nigdy nie stało XD
#anime #animedyskusja

@Rozpierpapierduchacz Szczerze mówiąc, po obejrzeniu FMA Brotherhood stwierdzam że nie poszło im tak źle w starym FMA.
Można też zrobić coś szalonego i zrobić kanoniczne filery. W One Piece o ile mnie pamięć nie myli było kilka odcinków, których zalążkiem fabularnym były same ilustracje okładek chapterów.
Zaloguj się aby komentować
Uczniowie, kosy, seksowne koty i dobry ziomek śmierć
Soul Eater opowiada o losach uczniów zawodówki śmierci. Rolą uczniów jest wyszkolenie kos dla Pana Śmierci (kosy to też ludzie XD), a żeby to zrobić, trzeba zabrać 99 dusz ludzkich i jedną duszę wiedźmy i te kosy nimi nakarmić.
Cała seria jest całkiem zbalansowaną mieszanką komedii i akcji, co widać po samych postaciach. Dla przykładu Death the Kid, czyli syn Pana Śmierci, ma pierdolca na punkcie symetrii i potrafił zawinąć z miejsca akcji, bo nie pamiętał, czy złożył srajtaśmę w trójkącik.
Najbardziej charakterystyczną częścią Soul Eatera jest bez wątpienia jego oprawa graficzna, w tym wygląd postaci, księżyc i słońce. Są to rzeczy nie do pomylenia z inną serią i ta oryginalność mnie kupiła.
Seria startuje bardzo mocno, a potem do mniej więcej połowy tonuje, zjawiskowo wypierdalając się na finale, który postanowili zmienić, bo manga jeszcze do niego nie doszła, kiedy tworzyli anime.
Niemniej mangę mam, czytałem w całości, a zakończenia nie pamiętam, więc fajerwerków tam nie było za c⁎⁎j XD
Niemniej polecam
Rok produkcji: 2008
Liczba odcinków: 51
Opening: https://youtu.be/zzJ8U8OtEsE?si=c-XLuJKDIABykgH1
PS Zdjęcie numer dwa z dedykacją dla tych, którzy już oglądali XD
#anime #animedyskusja



Zaloguj się aby komentować
The Eminence in Shadow to nie isekai, to jego parodia.
The Eminence in Shadow to dość swieże anime. Główny bohater marzy o świecie z magią i po śmierci trafia do takiego. Okazuje się, że jego umiejętności są op i kozak z niego, walczy ze złem a do tego otacza go wianuszek zapatrzonych w niego dziewcząt. Brzmi jak typowy isekai. I tu wchodzi nasz główny bohater. Postać Cida jest tym co sprzedaje mi to anime i dlaczego uważam je za parodię całego gatunku.
Zacznijmy od tego, że nasz MC nie był pierdołą za życia w naszym świecie. Znajomość sztuk walki, ćwiczenie swojej tężyzny fizycznej, poszeranie swojej wiedzy wiedzy na róźne tematy i wolnych chwilach walka ze wszelkimi złolami (za dnia udaje najbardziej niewyróżniającego się człowieka jakim może być). A to wszytko po to aby móc zatrzymać ładunek nuklearny własnym ciałem. Tak, ten człowiek nie ma pokolei w głowie do tego ma syndrom chunibyo.
Po odrodzeniu w nowym świecie pełnym magi zaczyna nad nią pracować i tak staje się najpotężniejszy na świecie. I zaczyna walczyć ze złem i staje po stronie dobra. Właśnie nie do końca. W swoim 'normalnym' życiu stara się być nie wyróżniającym z tłumu człowiekem. Po godzinach bawi się w eminencje z cienia zabijając bandytów. Trzeba dodać, że głównym motorem humorystycznym jest komedia pomyłek. Na nieszczęście naszego głównego bohatera pewna wymówka rzucona przez niego staje się prawdą. Sam Cid nie ma zamiaru uświadamiać sobie tego (woli spełniać swoje nastoletnie fantazje, często ukrywając się pod różnymi tożsamościami), nieświadomie prowadzi potężną organizację, a jego czyny utwierdzają jego haremik w przekonaniu, że nasz główny bohater ma jakiś plan.
Więc jeśli zaczniesz postrzegać to anime jako parodię gatunku to oglądając je można się dobrze bawić.
#anime #animedyskusja
Zauwaz, że kazdy głupi pomysł bohatera się urzeczywistnia. To wykracza poza omyłki, to raczej swiadczy o tym, że bohater jest współtwórca swiata.
Zaloguj się aby komentować
Futakoi Alternative - czym jest miłość?
Futakoi Alternative (to Alternative jest ważne bo istnieje jeszcze zwyłe Futakoi które jest chyba typową haremówką. Nie ogłądałem bo internety odradzały) opowiada historię młodego detektywa Rentaro Futaby oraz jego dwóch asystentek, nastoletnich bliźniaczek Sary i Soju Shirogane. Nasze trio spędza czas prowadząc biuro detektywistyczne, zajmując się dość błahymi rzeczami oraz zwykłymi sprawami życia codziennego. Z biegiem serii sielanka ta się kończy i zaczynają pojawiać się problemy oraz pytania na temat własnych uczuć. No i trzeba rozwiązać problem z człowiekem-kałamarnicą.
Trudno to anime zamknąć w jednym gatunku. Jest to trochę taki miszmasz momentami dość abstrakcyjny. Główną osią jest romans dotyczący głównych bohaterów ale mamy tu elementy komedii (abstrakcyjnej i momentami sięgającej po głupkowaty humor), dramatu, akcji, sci-fi a nawet okruchów życia. Cięzko dokładnie powiedzieć o czym jest ta seria ale jak główny bohater stwierdza w ostatnim odcinku napewno jest to historia o miłości. Nie tylko o miłości romantycznej ale i miłości między rodzeństwem, rodzicem a dzieckiem czy miłości do miejsca swojego zamieszkania. Cała historia z biegiem czasu wciąga i łączy sprawnie elementy które nie powinny ze sobą pasować.
Futakoi Alternative ma 13 odcinków i zostało wydane w 2005 roku.
Nie ma trailera do tego anime a opening nie oddaje zbytnio tego z czym będziemy mieć do czynienia oglądając je więc nie wrzucam.
#anime #animedyskusja
Zaloguj się aby komentować
Właśnie skończyłem trzeci sezon Kanojo Okarishimasu i teraz będę na niego gnoił po raz trzeci. Już ostatni.
Tak jak pierwsze dwa sezony jeszcze miały jakieś zalety (Ruka głównie) tak trzeci nie ma ich k⁎⁎wa wcale. Żeby podsumować co z tym sezonem jest nie tak, muszę podsumować co z tym anime jest nie tak, bo tu jest tego po prostu więcej.
Ten k⁎⁎wa zjeb j⁎⁎⁎ny główny bohater uważa siebie za najgorszego śmiecia, myśli o sobie jak o totalnym gównie, którego nie da się lubić i spędzanie czasu z którym męczy i zgadnijcie k⁎⁎wa co - przez to tak właśnie jest. Ten typ to jest pierdolona wycieraczka do butów, papier toaletowy do wycierania osranej d⁎⁎y i chusteczka do wycierania c⁎⁎ja. Tak sam siebie traktuje i tak właśnie sam działa. NIE DA SIĘ być zdrowym na umyśle i w jakikolwiek sposób szanować tego typa, po prostu się nie da.
Nawet jeśli zrobi coś dobrego, a zdarza mu się, to i tak jest w stanie to spierdolić wycofując się ze wszystkiego.
A teraz spoilery (!), bo nie zdzierżę.
Chizuru marzyła o tym, żeby nagrać film. A babcia jej umiera. To wziął się chłop, zebrał i zapierdala wokół niej, kombinuje scenariusz, ekipę, zbiórkę siana. Ale jako że jest zjebem pierdolonym, który nie szanuje krzty swojego spierdolonego istnienia, to on tego oczywiście nie robi dla niej, tylko dla siebie! No gdzie on by k⁎⁎wa śmiał śmieć coś zrobić dla niej, no nie, bo jeszcze by sobie pomyślała, że mu zależy, a trzeba tę karuzelę spierdolenia ciągnąć dalej. Ha k⁎⁎wa TFU
Ruka, która była jedynym jasnym punktem drugiego sezonu, w tym sezonie wkurwiła mnie przeraźliwie. Po wyjeździe naszego głównego bohatera z aktoreczką do wynajęcia, żeby zakończyć nagrywanie filmu, z którego to wyjazdu Ruka została wydymana przez nową dziewczynę w serii (nawet nie zaczynam, bo nie warto) kazała obiecać sobie, że w jej urodziny zrobi, co będzie chciała. No i zrobił, zabrał ją na dojebaną randkę na jakiś po⁎⁎⁎⁎ny basen, z żarciem, piciem, pierdołami. Według przewalutowania tłumacza wy⁎⁎⁎ał na to ponad 7 stów na nasze. Ale nie kupił jej prezentu urodzinowego i się wkurwiła. SIEDEM K⁎⁎WA STÓW. I k⁎⁎wa ależ oczywiście, że to była jego wina, i k⁎⁎wa oczywiście, że się zgarbił, bo jak on mógł jej nie kupić prezentu, bo jest PIERDOLONĄ WYCIERACZKĄ.
I teraz to, co mnie k⁎⁎wa rozjebało finalnie.
Chizuru umiera babcia. Zacznijmy od tego, że jestem tak wkurwiony na tę serię, a babcia tyle jest na ekranie, że c⁎⁎j mnie to bolało absolutnie. Ale to jest moment, w którym seria przeszła z wkuriwającą w obleśną i mój hate-watching się zakończył, a zaczęło się dokańczanie tego gówna z obrzydzeniem.
Po pierwsze primo - główny bohater ma takiego mentalnego drąga na główną bohaterkę, że nawet nie wiedział, czy jej jest smutno czy nie, bo k⁎⁎wa dziewczyna zgrywa twardziela i się sztucznie uśmiecha. Co jest k⁎⁎wa zrozumiałe. Ale nie dla niego. On k⁎⁎wa nie wie, bo on nic k⁎⁎wa nie wie.
Po drugie primo - Nie ma k⁎⁎wa pojęcia czy i jak ją pocieszyć. Czy przytulić, czy zapytać, czy k⁎⁎wa nie wiem, w ryj jej pierdonąć. ON NIC K⁎⁎WA NIE WIE. Bo przecież on jest tylko jej sąsiadem i podnóżkiem, jak on by mógł cokolwiek i on nie wie co robić
I PO TRZECIE PRIMO ULTIMO - wiecie co k⁎⁎wa zrobił? Przypominam: Dziewczynie umarła babcia. Jest rozjebana, ale udaje, że wcale nie. Jest jej sąsiadem i prawdopodobnie najbliższą jej osobą, która wspierała ją przez ostatnie c⁎⁎j wie ile, żeby mogła pokazać umierającej babci film. W tej sytuacji nasz główny bohater ZAKLEPUJE SOBIE INNĄ DZIEWCZYNĘ DO WYNAJĘCIA (tę która nic nie mówi) ŻEBY SIĘ K⁎⁎WA PORADZIĆ I ZEBRAĆ MYŚLI. Po czym jadą W PIZDU, żeby mógł się DOBRZE BAWIĆ I OCZYŚCIĆ UMYSŁ (jej pomysł) i ona mówi mu, że gdyby była na miejscu Chizuru, to chciałaby, żeby ktoś wyciągnął do niej pomocną dłoń, tak jak ona próbowała dziś. Plan nawet nie najgorszy.
Więc nasz główny bohater ZAKLEPUJE K⁎⁎WA J⁎⁎⁎NA MAĆ CHIZURU NA CAŁY DZIEŃ NA WYNAJĘCIU, płaci na CAŁY K⁎⁎WA DZIEŃ Z NIĄ, żeby móc ją zabrać na dojebaną randkę, żeby mogła oczyścić głowę. Bo czas spędzony z nim ewidentnie jest taką k⁎⁎wa mordęgą, że trzeba komuś za niego zapłacić, żeby mógł się dobrze bawić na randce, która była szyta pod to, żeby się dobrze bawił.
Ten typ uważa siebie za największe spierdolenie tego świata, z obelgę dla osób towarzyszących, myśli, że ludzie spędzają z nim czas bo muszą, laskę do wynajęcia ma na takim piedestale, że k⁎⁎wa NIE WIE (bo przypominam, NIC K⁎⁎WA NIE WIE) czy jest jej smutno jak jej babcia umarła i dostaje drąga jak tylko o niej pomyśli. Jak c⁎⁎j jest przekonany, że ona nie sra.
I serio - jak jest taki przekonany, że jest śmieciem którego obecność męczy ludzi - jakim c⁎⁎⁎em się jeszcze nie odjebał? Nie wiem.
A, a jak jeszcze raz obejrzałbym scenę na mieście, gdzie przechodnie pi⁎⁎⁎⁎lą, jak piękne są te dziewczyny, to bym się za⁎⁎⁎ał sam. Dotarło za pierwszym k⁎⁎wa razem.
Nie ma scenariusza, w którym uwierzę, że to jest tworzone jako romans. To jest jak c⁎⁎j robione jako seria dla fetyszystów, którzy walą konia do bycia poniżanym. Albo findom.
Miał być hate-watching, wyszło obrzydzenie. 1/10 na malu i więcej tego już nie podniosę.
#anime #animedyskusja

@Airbag @LeniwaPanda suchajcie, chopaki. Pierwsze dwa sezony, mimo tego, że były wkurwiające, niw były wcale (bardzo) złe. Działo się, akcja była dynamiczna, Ruka miała czas żeby świecić.
Wkurwiające, tak, ale wystarczająco dobre, żeby się powkurwiać w trakcie i wciąż się tym cieszyć.
Ale w tym kurwa gównie jebanym nie było nic XD
Akcja wartka jak niespłukany kibel, postaci na ekranie głównie dwie, wszystko kręci się wokół tego zjebanego romansu, który nie ma sensu XD
No kurwa nie dało się tego oglądać, zalet beak, a na ostatnich odcinkach po akcji z babcią to mi aż niedobrze było.
Ale zostały dwa odcinki, to skończyłem XD
Skończyłem sezon i skończyłem z tym XD
@Rozpierpapierduchacz
Odbijam piłeczkę: nie daj z siebie robić wycieraczki, nie oglądaj jeśli Cię to nie bawi.
Anime bywa żenująco głupie.
Zaloguj się aby komentować
Kto zbierał karty Dragon Ball z czipsów Chio - ręka do góry!
#dragonball #nostalgia #hejto30plus

@jang_mefju
Jedna z 52 dwóch kart
Czej, co? ʕ•ᴥ•ʔ
Ja nie zbierałem, bo rodzice nie pozwalali mi żreć tyle chipsów, ale kuzyni mieli spore talie.
@jang_mefju mam do dzisiaj schowane. Niestety nie zebrałem całości ( ͡° ʖ̯ ͡°). Jeszcze szkoda mi moich tazosów, bo miałem też pokaźną kolekcje, ale dzieciaki rodzeństwa się dorwały do tego...
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj @trixx.420 się śmiał z laptopa Toshimy, to podrzucam nitkę animowych brandów XD
https://www.ranker.com/list/26-awesome-fake-brand-names-in-found-in-anime/ranker-anime
https://www.cbr.com/fake-anime-brands/
Jest tego w c⁎⁎j XD
#anime #animedyskusja





Zaloguj się aby komentować
Pamiętacie jak opowiadałem o Kanojo, Okairishimasu i jak mnie wkurwia ta seria? Zabrałem się za trzeci sezon. Tak mi krew buzuje że to się już chyba jako kardio liczy.
Siedzi c⁎⁎j w pokoju i się zastanawia, jak on ma sobie poradzić, bo chciałby z sąsiadką porozmawiać, a jak gadali przez balkon to dostali opierdol, że hałasują.
Ma jej numer. Mieszka zaraz K⁎⁎WA obok. Drzwi w drzwi. A on k⁎⁎wa siedzi i dywaguje, jak ma sobie poradzić, BO NIE MOŻE PRZEZ BALKON.
KUUUUURRRRRRWAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Ale Rika się pokazała z końcem odcinka. To już dużo.
Tak mnie wkurwia ta seria, że muszę obejrzeć XD.
Hate-watching trwa XD
#anime #animedyskusja


Ale się męczysz chłopie, j⁎⁎⁎ij se powtórkę tasiemca jakiegoś to przestaniesz mieć głupie pomysły XD Albo i nie...
Spytam wprost: idą na końcu do łóżka? I nie, posiadanie córki dziesięć lat później się nie kwalifikuje.
Jak nie, to naprawdę nie ma po co. Ostatnio jest jakiś trend na slice-of-life stories, w których przez trzynaście odcinków nie dzieje się dosłownie nic.
Męczą się strasznie. Męczymy się z nimi. A w finale mamy jakis ochłap na odczepnego... Do niczego.
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Już super, ale czy jeszcze człowiek?
Darker than Black opowiada historię ludzkości po pojawieniu się Bramy Piekieł - dziwnego zjawiska, które spowodowało że niektórzy rozwinęli supermoce, ale w zamian stracili emocje. Nazywamy ich Kontraktorami, bo żeby skorzystać z mocy muszą wypełnić "kontrakt" i wykonać jakąś czynność.
Z racji tego, że są pozbawieni emocji stali się idealnymi ludźmi do "zadań specjalnych" wykorzystywanych przez rządy i syndykaty z całego świata. Człowiek, którego my śledzimy, nazywa się Hei.
Anime ma bardzo mroczny klimat i przez większość swojego czasu strukturę epizodyczną, podczas której poznajemy urywki z życia Heia i jego pracy. Zapoznajemy się też ze światem, który może nie jest bardzo obszerny, ale bardzo dobrze zbudowany - seria w bardzo dokładny sposób tłumaczy, jak działają zachodzące w niej procesy.
Zmiana ze struktury epizodycznej następuje pod koniec pierwszego sezonu i utrzymuje się przez 4 odcinki OVA i drugi sezon, który chociaż osadzony w tym samym świecie ma już zupełnie inny klimat i główną bohaterkę.
Trzeciego sezonu, niestety, na horyzoncie nie widać.
Ale może ktoś kiedyś ten kontrakt podpisze...
#anime #animedyskusja


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Lepiej być gównem niż średniakiem - chociaż zapamiętają
Ostatnio przeglądając mala coraz częściej łapię się na tym, że czegoś nie pamiętam. Jakiś czas temu postanowiłem dodać do listy do obejrzenia Mayo Chiki!, a okazało się, że ono jest już w obejrzanych. Widząc to, spojrzałem na plakat raz jeszcze i faktycznie, ja znam tę owcę! (bez żartu, faktycznie była owca).
To był pierwszy raz, kiedy zorientowałem się, że czegoś nie pamiętam. Zawsze pamiętałem praktycznie wszystko, włącznie z tytułami, ale tego nie pamiętałem wcale. Był to dla mnie ogromy szok i ciężko mi z tym do tej pory, bo było to dla mnie jak plask w pysk, że coś widziałem i nie pamiętam. Niestety przeglądając dzisiaj mala i zastanawiając się, o czym mam ochotę skrobnąć tekst, przewinąłem się przez kilka tytułów, które wiem, że widziałem. Wiem, pamiętam, znam urywki. Ale o czym były? Co tam się działo? Ni wim.
Ni wim, bo działo się pewnie niewiele, albo działo się sztampowo. Nie wiem, bo nie były wystarczająco porywające, śmieszne, ambitne, dynamiczne, albo wręcz odwrotnie - złe, nieprzemyślane, głupie, proste, ch⁎⁎⁎we.
Po prostu były. I ja po prostu je obejrzałem.
I teraz po prostu ich nie pamiętam
#anime #animedyskusja


@PanW najdłuższy tytuł jaki zapamiętałem to był Mondaiji-tachi ga Isekai kara Kuru Sou desu yo?
Ale od tamtej pory już zapomniałem XD
@Rozpierpapierduchacz Ja mam podobnie z większością tego co obejrzę, przeczytam lub przejdę xD Niby tytuł znam, ale fabułę to w najlepszym przypadku tylko mniej-więcej kojarzę. Plus jest taki, że jak wracam do tych lepszych tytułów po jakimś czasie, to prawie tak, jakbym oglądała je pierwszy raz
Zaloguj się aby komentować





