Pytanie do #rodzicielstwo

Jedno, czy dwójka?

Jeśli dwójka to jaki odstęp czasowy powinno się uwzględnić?

(zadanie z gwiazdką dla ambitnych)
* uzasadnij swoją odpowiedź.

Nie trudno się domyśleć, że w jakimś stopniu będę się posiłkował odpowiedziami w podejmowaniu życiowych decyzji więc zachęcam do rozwagi Zdjęcie kaszojadów z internetu, dla zasięgu.

7997db0e-7796-4cf4-84bb-0050bd4daac5

Jedno, czy dwójka?

345 Głosów

Komentarze (66)

@Afterlife moi starzy zdecydowali się finalnie na 3 sztuki. Odstęp między mną a siostrą to 8 lat, żeby już jedno było, że tak się wyrażę, bezobsługowe a nawet mogło pomóc. Ale odstęp jest tak wielki, że wspólnego ze sobą mamy cały c⁎⁎j i to taka pijawa wkurwiająca zawsze była

To między nią a drugą siostrą jest 5 lat, ale to nadal za dużo


Wniosek był taki, że trzeba było wsrać 3 z rzędu, to by się może razem bawiły.


Chociaż zakładam, że jakby zostały wysrane 3 z rzędu, to wnioski byłyby odwrotne XD

@Rozpierpapierduchacz Kumam, ja mam różnicę nawet 15 lat w swoim rodzeństwie, a siostrę mylili z mamą, bo chodziła z wózkiem na spacery w wieku 16-18 lat. Brat 8 lat starszy ode mnie. Jednak uważam, że historie naszych rodzin mogą niekoniecznie łączyć się w pełni z obecnymi czasami i decyzjami o potencjalnym ojcostwie. Ot, inny świat :D

A poza tym te różnice w naszych rodzinach to po prostu efekt tego, że za komuny ciezko bylo z kondonami i po prostu coś tam sie dostalo przypadkiem. Badzmy szczerzy xD

@Afterlife Ja się rodziłem prawie dekadę po upadku komuny, a jestem najstarszy

Moja najmłodsza siostra ma w tej chwili 15 lat i chodzi do liceum XD

Więc to chyba dość uniwersalne mimo wszystko XD

@Rozpierpapierduchacz Ja mam trójkę lvl 3, 5 i 7.

Razem bawili xDDDDDDDDDD
Tylko wzrok odwrócę i się tłuką.
Ich motto to "Cierpienie mojego rodzeństwa moim paliwem"


Tyle w temacie.

@notak u mnie podobnie, 6-8-11 prawie dokladnie co 2.5 Roku, bija sie i bawia razem, ostatnimi czasy jak ktos komus przyp***li to mowie zeby miedzy soba sie dogadali Bo mam dosc rozwiazywania nie swoich problemow, ponoc 3ka to najgorsza liczba Bo zawsze jedno zostaje wykluczone, na szczescie nie zawsze to samo ;)

Dwójka. Jakbym miał pewność stabilności finansowej to bym się decydował na trójkę. Odstęp do 3 lat - jest mega duża różnica w rozwoju u małych dzieci, a fajnie byłoby, żeby się ze sobą potrafiły bawić. Przy pierwszym czas się bardzo dłuży, przy drugim leci szybciej, dodatkowo nabiera się innej perspektywy na rodzicielstwo

@Opornik @Piechur
To było tak:
Jak pierwsze zje monetę to jedziesz z nim na SOR.
Jak drugie zje monetę to czekasz i sprawdzasz kiedy wydali.
Jak trzecie zje monetę to potrącasz mu ze świnki skarbonki.

@Piechur @Afterlife
Ja mam trójke lvle 3, 5 i 7.

Jeśli masz kogoś do pomocy jak złapie Ciebie/małżonkę/dziecko choroba to spoko. Dziadki czy ciocia na weekend do podrzucenia.

Ja nie mam i WIECZNIE dzieci mają kose.


Przykład?
Idziemy na spacer, najmłodsza już zmęczona chce na rączki. Wezmę ją. Reszta zazdrosna. Żona weźmie drugie. Trzecie ryczy bo się czuje jak piąte koło u wozu. Zasugerujecie, żebym żadnego nie brał na ręce? I tak będzie ryk.

I tak jest każdego dnia i nocy.

Jedno przylezie do nas do łóżka w nocy, reszta przecież nie może być gorsza. Zaraz leżymy w piątkę, wszyscy się kopią i kłócą o miejsce, kołdre, kto mame przytula a kto tate.

Każesz im wyrzucić papierek ze stolika do kosza to wolą przez godzinę się kłócić na 120dB o to kto powinien go wynieść niż spędzić szesnaście sekund na zaniesienie go.

Najstarsza się zachowuje jakby chciała być jedynaczką, zrobi absolutnie wszystko byśmy koncentrowali na nią uwagę.

Któreś chore, zaraz złapie reszta, potem kombinowanie z pracą, przekładaniem grafików, spotkań a dom się zamienia w przychodnie.


Jesteśmy z żoną skrajnie wyczerpani. Nie mieliśmy randki od 5 lat, nie możemy posiedzieć wieczorem przy netflixie, nie możemy wyjść razem na spacer, nie możemy siąść po prostu do obiadu. Nawet jak dwójka jest nastawiona, że tak siadamy i jemy to trzecie (zawsze to jest ktoś inny) zawsze coś odwali. A to wyciągnie jakąś czekolade co kiedyś babcia dała i zaczyna się afiszować. Ja już wiem, że reszta obiadu nie tknie, zabiore czekolade - wszyscy w ryk.

Codziennie rano przy ubieraniu do przedszkola/szkoły zawsze któreś musi mieć humory, ryczeć o byle co, ale przynajmniej jest to samo jak kładziemy spać, jak planujemy wspólne wyjście, jak jesteśmy w aucie, w lesie, w domu, gdziekolwiek.

Przy dwójce dzieci tym wszystkim da się zarządzać. Jeden rodzic rozwiązuje kryzys a drugi zajmuje się tym dzieckiem który ma dziś lepszy humor. Przy trójce się po prostu nie da.

Gdy któregoś dzieciaka nie ma (np najstarsza poszła do sąsiadów się pobawić z ich dzieciakiem) to dwójka się bawi i zajmuje sobą. Dom spowija cisza a my możemy np posprzątać. Gdy tylko ta trójka jest razem, to zaczynają się kłótnie, bijatyki. Od momentu jak upakuje ich przy odbiorze w fotelikach, do momentu aż nie zasną.

Ktoś powie, że jesteśmy słabymi rodzicami. Zapewne. Zapewne też mało kto umie postawić się w sytuacji rodziców którzy muszą pracować i od 3 lat nie mieli chwili by odpocząć, od 3 lat się nie wyspali ani jednej nocy i mają zachować trzeźwy umysł i osąd. Siedze z nimi, oglądamy bajke, jest fajnie. Wyjde siku i już jeden drugiego uszczypnął, drugi pierwszego uderzył, nie masz pojęcia kto zaczął, kto jest winien, oboje ryczą, nie ukarzesz nikogo to źle, ukarzesz obu to jeden będzie pokrzywdzony bo on nie zaczął. Bądź sędzią każdego dnia.

@notak Mogę tylko napisać, że współczuję. Nas też była trójka i też w dokładnie takich odstępach, i także dawaliśmy w dupę ostro rodzicom, pamiętam to dokładnie. Non stop choroby, kłótnie, walki, awantury o uwagę, a jak siostra weszła w wieku buntu to już była jazda bez trzymanki przez kolejne 8 lat. Ale teraz mamy mega dobry kontakt - i między sobą, i z rodzicami. Rodzice mega zadowoleni, bo się odwiedzamy wzajemnie, jest chill, mówią, że nic by nie zmienili (pytałem ich jak sobie dali radę, ale czas chyba leczy rany i się w ogóle nie skupiają na tym, że było ciężko). Mam nadzieję, że też będziesz mógł spojrzeć na ten czas ze spokojem za te kilka(naście) lat. Tymczasem życzę wytrwałości, cierpliwości i możliwości spędzenia czasu sam na sam z żoną - w końcu się uda

@notak wiem, że jest ogromne zmęczenie, znużenie i marzenie za spokojem. Ale za kilka lat będziesz zdziwiony jak w domu jest za cicho. I będziesz tęsknił za gwarem. Jeden dzień spokoju od dzieci, gdy się je wyśle na "wakacje" jest zbawienny, ale po trzech dniach odczuwam brak bałaganu i hałasu. I aż trudno w to uwierzyć

@Afterlife dwójka, ale odstęp bardzo krótki - Mżonka może jedną przerwą załatwić wsio, dzieciaki się lepiej dogadują, jak są bliżej wiekowo. Jak masz jednego, to masz Swojego mini klona, więc na pewno łatwiej go okiełznać, ale dwóch się fajniej wychowuje, obserwuje.

Wracam do tego dylematu co jakiś czas. Na 95% pozostanę przy jednym. W takim zestawieniu czuje jeszcze jako tako równowagę, że nie wszystko kręci się wokół bąbelka i mam nadal sporo czasu dla siebie, czy też żona ma dla siebie. W zasadzie od urodzenia syna mamy system zmianowy, ze wszystkim. Tak było że wstawaniem, karmieniem, przebieraniem, spacerami itd. Przy dwójce też pewnie dzielili byśmy się po równo, tylko wtedy rowno znaczyłoby, że cały czas masz jednego Boje się, że jak już teraz różnie mam siły i chęci tłumaczyć młodemu funkcjonowanie świata to przy dwójce te możliwości znacząco by spadły.

@Paciu06 Uważaj, bo o ile z jednym jest mniej roboty na początku to potem jest tylko gorzej. Wieczne "nie mam się z kim bawić", "nudzi mi się" itp. Bo zamiast o minecrafcie i dinozarłach gadać z bratem/siostrą będzie gadać z Tobą. Czy chcesz czy nie. Pilnowanie dwójki dzieci jest dużo łatwiejsze niż jednego. Nawet zostawić w domu lepiej dwójkę niż jedno. A i tak już jesteś w szufladzie dzieciatych więc już lepiej mieć przynajmniej żeby dziecko samo nie siedziało.

@mocoloco trochę swoim wpisem potwierdzasz moje obawy. Ja nie chcę mieć żadnej roboty bo na ten moment odnalazłem równowagę i kazdy z mojej rodziny czuje się dobrze, z czasem dla siebie czy na wspólne aktywności. Ja mogę iść na motor czy na siłownię, żona może poćwiczyć i zająć się swoją firmą czy ogrodem a syn nam towarzyszy w prawie każdej aktywności co daje wszystkim satysfakcję. A jak chce poukładać puzzle czy klocki to któreś z nas na pewno znajdzie na to czas. Za mało widzę możliwych korzyści żeby zaryzykować tym co mam

Ja mam 2. Sam byłem jedynakiem, zawsze zazdrościłem kolegom, którzy mieli rodzeństwo. Nigdy nie miałem się z kim bawić, rodzice też jakoś specjalnie się mną nie zajmowali, zawsze było baw się sam, znajdź sobie jakieś zajęcie. Nie chciałem tego dla swojego dziecka, więc teraz mam dwójkę, póltorej roku różnicy. Pierwsze 3 lata, nie bede kłamał były mega ciężkie, ale teraz jest już fajnie. Dzieci razem się bawią, super się dogadują i ogólnie jest mega wesoło. Gdyby to było tańsze to z chęcią miałbym 3cie.

@Afterlife my z żona mamy 3 jedno po drugim ( aktualnie 5,7,9). Jak wchodzisz w papmersy to raz a dobrze (7lat 😂). Bawią sie wspolnie... więc w naszym domu nie zaznasz spokoju. Jest łatwiej bo wzajemnie sobie pomagają i zajmują sie sobą wiec nie musimy cały czas szukać im zajęcia. Jak chorują to po koleji ale rzadziej bo szybciej odporność łapią. 3 to juz sa wyzwania finasowe - wieksze mieszkanie/dom, wieksze auto, wiecej ubran, zabawek. Samych rowerow jest 5 wiec jest nawet problem z przetrzymywaniem tego. Czasu brakuje bo dzieci chodza na dodatkowe zajecia basen/angielski. Ale przy trójce dzieci żadne nie bedzie płatkiem śniegu🤷 my ich nie wyręczamy - muszą być samodzielne

@Afterlife Aktualnie drugie jeszcze w drodze, jak ktoś powyżej - ja jestem jedynakiem (za to żona nadrabia bo jest jedną z 9 ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) i dla swojej wolałem zawsze kompana - najlepiej parkę ;P

Wszystko jednak wskazuje, że będzie następna baba, ale nie narzekam. Przerwa wyszła nam trochę dłuższa niż planowaliśmy bo różnicy będzie 'aż' 7 lat (różne rzeczy się na to złożyły).


Jeszcze nie wiemy czy to nasze ostatnie słowo - raczej pozostawię tę decyzję żonie - warunki mieszkaniowe i finansowe jeszcze mamy w razie czego, ale nie mamy już niestety po 20 kilka lat

Żałuję tylko jednej rzeczy w moim życiu. Tego, że mam tylko jedną córkę - zawsze odkładałem, bo coś... To było najgorsze, co mogliśmy zrobić. Oboje z żoną tego żałujemy.

@Paciu06 nie. Ma dopiero 13 lat a to też nie jest tak, że żałuję tego od wczoraj 😉 my już jesteśmy blisko 50 i kolejne dziecko teraz, to byloby spore ryzyko. Jeszcze kilka lat temu się baliśmy, bo za pisu to bylo ryzyko, bo w tym wieku to różnie może być a tu pis utrudnia życie, wcześniej sprawa z bankiem i problemy u żony z robotą, jeszcze wcześniej brak szans na dostanie się do żłobka i tylko babcie pomagały, ale nagle też obie nie mogły więcej... Trzeba bylo to wszystko olać. Jakoś by się ogarnęło.

@Afterlife to zależy. Nam pierwszy tak dał w kość, że rodzeństwa mieć nie będzie. Też muszę powiedzieć że obserwowanie rodziców z dwójką i tego z czym się zmagają nie powoduje że mam ochotę zmienić zdanie. Tu, z tego co widzę i słyszę, ilość pracy rośnie nie x2, tylko x10.

@Maciek u mnie ta sama sytuacja. Fajnie by było mieć drugie ale brak rodziny w bliskiej odległości do pomocy przy dwójce dzieci i z racji wieku (już bliżej 40) powoduje, że raczej drugiego (niestety) nie będzie.

@Maciek To chyba zależy... Ja mam 2, przy drugim już było dużo łatwiej, bo dzieci od małego zajmują się dużo sobą, poza tym starsza jest bardzo troskliwa i w wieku 5 lat sama przewijała brata

@Maciek też miałam takie postanowienie, z tego samego względu co ty. Wizja pięknego macierzynstwa jak w reklamach zderzyła się z depresją poporodową i trudna sytuacją mieszkaniową. Odchorowanie tego zajęło mi 4 lata i podjęliśmy z niebieskim decyzję, że jednak drugie. Nie żałuję.

@Afterlife u mnie już dwie z przerwą 4 lata. Trzecie w planach. I przerwa między dziećmi to moim zdaniem najlepiej 3-4 lata. Wtedy starsze już mniej codziennej obsługi wymaga

Dwójka co najmniej i odstęp jak najkrótszy w miarę możliwości, tak aby dzieciaki miały możliwość wspólnej zabawy i wspólnych zainteresowań adekwatnych do wieku. U mnie trójka i odstęp równo co 6 lat pomiędzy każdym, więc wiem co mówię. Niczego nie żałuję ale w kolejnym życiu będę się starał zagęszczać ruchy

@notak Czyli jesteś 7 lat po narodzinach pierwszego. Wróćmy do tej rozmowy gdy Twoje najstarsze wbije 21 level, wtedy będziemy mieli podobną perspektywę.

@Afterlife "Pytanie do #rodzicielstwo"


tak btw to jest najważniejszy fragment wpisu bez którego kontekst byłoby zupełnie inny

@Afterlife u mnie zaraz czwarte będzie

Lvl 6,5, 4,5 i prawie rok.

Pierwszy dał w d⁎⁎ę, ale przy kolejnych już łatwiej

Ja z żoną we dwójkę dajemy radę więc spoko.

Jedynie żałuję, że nie zaczęliśmy wcześniej jak więcej sił było XD

dwójka to jest moim zdaniem minimum - dzieci dużo lepiej wychowują się w stadzie, choćby takim minimalnym. Dla rodziców też dużo łatwiej, bo zajmują się sobą.

Odstęp 1-4 lata moim zdaniem optymalny, więcej już słabo, bo dzieci jakby z innych pokoleń i trudno im będzie stworzyć taką bliską więź.

Sam mam dwójkę. Bałem się rodzicielstwa, więc zwlekłem ile mogłem, a gdyby nie żona to może w ogóle bym nie miał...

Uwzględniając swoje doświadczenie (mądry Polak po szkodzie) stwierdzam że optymalna liczba to by było 3, robić jak najwcześniej i w niewielkich odstępach.

@Afterlife dwójka albo trójka. Max trzy lata różnicy, ale najlepiej dwa - im bliżej tym lepie.


Raz że szybciej mija etap użerania się z pieluchami i fotelikami, dwa ważniejsze ze dzieci mają o wiele lepszy kontakt jak dorastają. U mnie trójka dzieci 7, 5 i 3 i nawet najstarsza córka z najmłodszym synem jest ok bo średnie dziecko ich trzyma wspólnie. Paradoksalnie więcej roboty było z pierwszym w wieku 3 lat niż teraz z trójką gdzie synek ma 3 lata.


Wielu znajomych ma dwójkę z różnica 4 lat+ i to już są dwie małe osoby bez jakiegoś kontaktu wtedy.

Dwójka bo się razem bawią. Odstęp czasowy jak najkrótszy, bo i szybciej odchowasz i mniej ciuchów będziesz musiał na raz mieć (przynajmniej na początku)

2+, ponieważ zakładając że nie każdy w życiu będzie miał rodzinę i dzieci, dwójka nie daję statystycznej wymienialnosci pokoleń. Jestem 30+ i mam masę znajomych którzy nie chcą i prawdopodobnie nigdy nie będą mieć dzieci. Mówię żonie, że sami tego za nich nie naruchamy, ale próbować warto. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Bańka informacyjna.

Szkoda, że nie odezwą się tu rodzice chorych dzieci, którzy muszą się nimi zajmować i nie mają czasu pisać na forach.
Szkoda, że nie napiszą tu nic rodzice, którzy stracili dzieci z powodu chorób i wypadków, a sami trafili do domów opieki, bo im umysł nie wytrzymał, gdy zobaczyli co się stało z ich dziećmi.

https://pbs.twimg.com/media/FkqYKkNXwAAnJdH.jpg

Jestem jedynakiem, choć wychowywałem się z bratem ciotecznym. Mamy drugą córkę w drodze, a zdecydowaliśmy sie na nią by żadna z nich nie była w życiu sama, gdy nas zabraknie. Tak to zawsze będą mieć siebie.

Wszyscy, których znam i mają więcej niż 2 dzieci powtarzają, ze każde następne juz jest łatwiej wychować.

Mam jednego synka i nie zapowiada się na kolejne dziecko. Tęsknię za żoną i brakuje mi wspólnego czasu we dwoje, a przy kolejnym dziecku byłoby to jeszcze rzadsze. Dodatkowo dziadkowie w innym mieście więc brak pomocy dostępnej "od ręki".

@xortis trochę tak, trochę nie. Mamy trójkę (7, 5 i 3) i paradoksalnie mamy teraz więcej czasu dla siebie wieczorami bo dzieci razem się bawią. Jest dużo zachodu, nie oszukujmy się, jazda na gimnastyki i pływanie itp, ale np w weekendy mamy spokój do 9 rano, tylko im dać bułeczki i same zajęte. Nawet TV niepotrzebny.

Mamy dwóch synów. Odstęp cztery lata i mam wrażenie, że dla nas jest optymalny. Nie wyobrażam sobie np. odstępu typu rok. Dwa dzieciaki do ogarniania typu przewijanie, pomaganie we wszystkim, a tu się upaprał obiadkiem a tutaj siku a tu coś. Kosmos jakiś. Teraz już jest w ogóle nieźle bo młodszy za kilka tygodni 8 lat a starszy w czerwcu 12. Wreszcie zaczynamy z żoną łapać balans między dziećmi a własnym życiem. Kocham synów całym sercem, ale trzeciego dziecka bym nie chciał nawet gdybym trafił kumulację w Lotto i mógł ustawić rodzinę finansowo do końca życia. Po prostu chcę mieć czas dla siebie. Nie jestem typem człowieka, który chciałby żeby jego życie kręciło się tylko wokół rodziny a mam wrażenie, że przy trójce i więcej jest już to po prostu niemożliwe.

Zaznaczyłem 2+ tylko dlatego, że sam chciałbym taką liczną gromadkę. Taka decyzja ma sens tylko jeśli czujesz się na siłach.

Sam mam brata i dzieli nas rok. Z mojej perspektywy to było najlepsze co mogło się stać. Całe dzieciństwo i okres nastoletni brat był moim przyjacielem, a różnica wieku była pomijalna. Po czasie moja mama również tak uważa. Choć wprost przyznaje, że na początku było bardzo ciężko.

Z perspektywy czasu dwójka to lepszy wybór niż jedynka - to jest wyzwanie na początku bo nie ma tak jak z jednym dzieckiem że było lżej. Ale

potem

jest lepiej jak zaczynają sami ze soba ogarniać rzeczy.

Odstęp czasu - jak najmniejszy. U nas są trzy lata i to już dużo moim zdaniem.

Zaloguj się aby komentować