@Piechur @Afterlife
Ja mam trójke lvle 3, 5 i 7.
Jeśli masz kogoś do pomocy jak złapie Ciebie/małżonkę/dziecko choroba to spoko. Dziadki czy ciocia na weekend do podrzucenia.
Ja nie mam i WIECZNIE dzieci mają kose.
Przykład?
Idziemy na spacer, najmłodsza już zmęczona chce na rączki. Wezmę ją. Reszta zazdrosna. Żona weźmie drugie. Trzecie ryczy bo się czuje jak piąte koło u wozu. Zasugerujecie, żebym żadnego nie brał na ręce? I tak będzie ryk.
I tak jest każdego dnia i nocy.
Jedno przylezie do nas do łóżka w nocy, reszta przecież nie może być gorsza. Zaraz leżymy w piątkę, wszyscy się kopią i kłócą o miejsce, kołdre, kto mame przytula a kto tate.
Każesz im wyrzucić papierek ze stolika do kosza to wolą przez godzinę się kłócić na 120dB o to kto powinien go wynieść niż spędzić szesnaście sekund na zaniesienie go.
Najstarsza się zachowuje jakby chciała być jedynaczką, zrobi absolutnie wszystko byśmy koncentrowali na nią uwagę.
Któreś chore, zaraz złapie reszta, potem kombinowanie z pracą, przekładaniem grafików, spotkań a dom się zamienia w przychodnie.
Jesteśmy z żoną skrajnie wyczerpani. Nie mieliśmy randki od 5 lat, nie możemy posiedzieć wieczorem przy netflixie, nie możemy wyjść razem na spacer, nie możemy siąść po prostu do obiadu. Nawet jak dwójka jest nastawiona, że tak siadamy i jemy to trzecie (zawsze to jest ktoś inny) zawsze coś odwali. A to wyciągnie jakąś czekolade co kiedyś babcia dała i zaczyna się afiszować. Ja już wiem, że reszta obiadu nie tknie, zabiore czekolade - wszyscy w ryk.
Codziennie rano przy ubieraniu do przedszkola/szkoły zawsze któreś musi mieć humory, ryczeć o byle co, ale przynajmniej jest to samo jak kładziemy spać, jak planujemy wspólne wyjście, jak jesteśmy w aucie, w lesie, w domu, gdziekolwiek.
Przy dwójce dzieci tym wszystkim da się zarządzać. Jeden rodzic rozwiązuje kryzys a drugi zajmuje się tym dzieckiem który ma dziś lepszy humor. Przy trójce się po prostu nie da.
Gdy któregoś dzieciaka nie ma (np najstarsza poszła do sąsiadów się pobawić z ich dzieciakiem) to dwójka się bawi i zajmuje sobą. Dom spowija cisza a my możemy np posprzątać. Gdy tylko ta trójka jest razem, to zaczynają się kłótnie, bijatyki. Od momentu jak upakuje ich przy odbiorze w fotelikach, do momentu aż nie zasną.
Ktoś powie, że jesteśmy słabymi rodzicami. Zapewne. Zapewne też mało kto umie postawić się w sytuacji rodziców którzy muszą pracować i od 3 lat nie mieli chwili by odpocząć, od 3 lat się nie wyspali ani jednej nocy i mają zachować trzeźwy umysł i osąd. Siedze z nimi, oglądamy bajke, jest fajnie. Wyjde siku i już jeden drugiego uszczypnął, drugi pierwszego uderzył, nie masz pojęcia kto zaczął, kto jest winien, oboje ryczą, nie ukarzesz nikogo to źle, ukarzesz obu to jeden będzie pokrzywdzony bo on nie zaczął. Bądź sędzią każdego dnia.