Głosują tylko pracownicy na umowie o pracę. Nie uwzględniamy też ciąży.
#ankieta
Głosują tylko pracownicy na umowie o pracę. Nie uwzględniamy też ciąży.
#ankieta
@aaaqqq Ja pracuję z domu, a mimo tego jak jestem chory, biorę L4. Nauczyłem się tego jak kiedyś szefowa niezadowolona z czegoś (na serio nie mogłem na 100% robolić) powiedziała "dziękuję za poświęcenie, ale albo jesteś w pracy i robisz na 100%, albo bierzesz chorobowe". No i biorę chorobowe. A dodatkowo miałem parę przykrych kwartałów gdzie mnie tak totalnie wykończyło psychicznie, a ja trwałem na stanowisku... że przerodziło się to w coś gorszego.
Zasada jest prosta - jesteś chory bierzesz L4, leczysz się i odpoczywasz. Koniec.
@fyttt6 ja pitolę jaki kołchoz! Zamiast docenic ze chciales ogarnac a nie zawalic temat ... polskie zarzadzanie. W takim wypadku faktycznie nie jest warto pracowac z domu jak jest sie chorym. Z drugiej strony jak firma ma normalne podejscie to tez mozna im isc na reke inogarniac swoje grzejac sie w lozku i nie zarazajac innych. Wszystko zalezy od szefostwa.
Ja znam takiego co "pracuje" (przynajmniej "pracował" kiedy tam robiłem)w jednym kołchozie jako brygadzista od lat i jakoś sobie ogarniał zawsze l4 na pół roku albo więcej. Jak się zdarzała jakaś sytuacja kiedy był potrzebny to przyjeżdżał, ogarniał i wracał do siebie. Koleś wyglądał na w pełni zdrowego i ogarniętego. Taki kombinator. Na szczęście już tam nie pracuję i nie wiem jak teraz tam jest.
@wielbuont ziom, po okresie covidu sporo lekarzy nadrobiło zaległości z zakresu wirusologii. I w okresach zwiększonego zachorowania na grypę robia testy combo wymazowe. Jak ktoś nawet z katrkiem ma pozytywny wynik na obecność jakiegoś wirusa to wrzucają minimum 5dni L4, aby ograniczyć rozprzestrzenianie populacyjne choroby.
Inna sprawa, że ludzie zamiast siedzieć z dala od niezakażonych to chodzą na zakupki i kaszlą sobie w sklepie.
Standardowo raz rok jakaś infekcja z cieknącym katarem i kaszlem się zdarza. Wtedy bity tydzień w domu, żeby nie zarażać i jakoś dojść do siebie.
Choć od dwóch lat zdążyło mi się, że oddalając się od 30tki w kierunki 40tki wpada error na 3 tygodnie. Jak nie zapalenie stawu kolanowego o urazie to zapalenie i usunięcie wyrostka robaczkowego.
Nie wierzę w to, co czytam. Ludzie, od tego jest L4, żeby je brać jak potrzebujecie. A tutaj jakaś duma z tego, że ktoś nie wziął, narzekanie, że ktoś wziął, zdziwienie, że na zdalnej też można chorować. Dostaliście już za to order przodownika pracy i uścisk dłoni prezesa? Jedynym "argumentem" żeby nie brać L4 jest to, że nie chce się bardziej obciążać kolegów - argument w cudzysłowiu, bo prawda jest taka, że to przerzucanie na was odpowiedzialności za brak redundancji przy jednoczesnym braku gotowości na obniżenie wydajności. Jesteście karani za chciwość szefostwa. W czasach, gdy jest największa różnica między zarobkami szeregowego pracownika, a prezesa, w kraju, którym procownicy dostają wyjątkowo mały udział w zyskach firmy. Kiedy firmy wolą wykupić własne akcje, żeby spalić trochę hajsu podbijając zyski udziałowcom i zarządowi zamiast zwiększyć udział pracowników w zyskach.
Zaloguj się aby komentować