Dzisiaj wyjątkowo nieudany dzień. Pokłuciłem się z mamą, z żoną, i jeszcze rozpieprzyłem nowy telefon o podłogę bo akurat trzymałem go w ręku jak puściły mi nerwy. Chwilę potem stałem w skarpetach na dworze łapiąc oddech i póbując się uspokoić. Poszło o święta, kto gdzie kiedy ma pojechać. Nienawidzę świąt, zawsze jest to samo. Pretensje z jednej i drugiej strony że czemu święta nie u nich, a potem jeszcze od żony że czemu nie tego dnia. A ja nie wiem jak to wszystko pogodzić i czuje się jak w potrzasku bez wyjścia w którym każdy czegoś ode mnie chce. Nic nie jestem w stanie z żoną ustalić, mam wrażenie że mówi do mnie w obcym języku. Nie rozumiem czego ona ode mnie chce, czy chce gdzieś jechać czy nie jechać, o co jej właściwie chodzi. A ja bym chciał żeby każdy był zadowolony i już serio to nawet nie jest kwestia tego co ja chce, tylko wymagania wszystkich na około. A naprawa telefonu to pewnie z 1000 zł wyjdzie bo ekran pękła i rozsypał się wpył, nowy pixel 9. Nie panuje nad sobą i jak jestem przyparty do muru i słysze takie babskie gadanie to mało mi głowa nie eksploduje.

#zalesie

Komentarze (121)

@TyGrySSek to już mój drugi rozjebany telefon. Na koncie mam jeszcze monitor od komputera którym pierdolnąłem o ścianę. Akurat rzutów rowerem czy czymś tam innym mniej wartościowym pod ręką nie liczę

@TyGrySSek Najgorzej było jak zacząłem kiedyś w szkole naparzać pięściami w boazerię, pourywałem ją i jeszcze rozwaliłem sobie rękę o ścianę. Ale to było.... prawie 20 lat temu...

@DexterFromLab 

Czasem bywa ale to na przestrzeni lat. Jak bym to wszystko rozpieprzył na przestrzeni jednego miesiąca to tak, człowiek demolka xD

No nie wiem, ja na przestezeni 40 lat rozjebalem ze zlosci 0 rzeczy

@DexterFromLab 

Na koncie mam jeszcze monitor od komputera którym pierdolnąłem o ścianę.

@TyGrySSek

niezły pojeb xD

A taki spokojny człowiek się wydawał, kąkuterowiec i w ogóle..

@Sweet_acc_pr0sa witaj w rodzinie, ja bede napierdalal projekt bo termin krotki a jako elektryk zawsze dostaje dane od branzystow ostatniego dnia xD

@Half_NEET_Half_Amazing 

bro

jak widzisz po stratach, mądre to to nie było

musisz się nauczyć od kaczek tego żeby wszystko po Tobie spływał

No dumny to ja z siebie nie jestem

@Half_NEET_Half_Amazing Jak córka mnie zdenerwuje to wychodze z domu i mówie "Tatuś wychodzi żeby na Ciebie nie krzyczeć" robię kółkow wokół osiedla i jakoś przechodzi.

@DexterFromLab to może zacznij obsługiwać emocje, a nie je wyciszać. U mnie samo wyciszanie nie działało i próbuję z tego wyjść.

@DexterFromLab bogatym możesz się od jutra czuć, ale emocje związane z przepaścią, między faktycznym i zakładanym majątkiem też będziesz musiał obsłużyć, bo tych akurat nie wyciszysz.

@aarahon 

to może zacznij obsługiwać emocje, a nie je wyciszać.

A czym innym jest wyjście na pauzę połączone z ruchem? To jest książkowy przykład regulacji emocji - wprowadzenie przerwy między impulsem a akcją

@DexterFromLab :

@DexterFromLab Co za głupia moda ze na święta trzeba gdzieś jeździć koniecznie, okej wiadomo jak jesteś studenciakiem to jedziesz na chatę do domu, ale potem przeciąga się to już, ze jezdzisz nadal mając 40 lat, jakbyś nadal swojego domu i swojej rodziny nie miał. Nasi starzy jeździli? Nie przypominam sobie. Zamiast odpoczynku w swieta, robi się jakas hardcorowa objazdówka.


Teraz to juz za późno ale nastepne zróbcie u was w domu i zaproście jednych i drugich.

@GazelkaFarelka 

zróbcie u was w domu i zaproście jednych i drugich.

I teraz wyobraź sobie że próbowalismy, któregoś roku tak zrobić. To teściowa zadzwoniła z płaczem i pretensjami że jak to wigilia nie w domu u rodziców? To była masakra. Akurat to była ostatnia wigilia mojego ojca. Bardzo chciałem się z nim spotkać bo dla niego to było wazne, a że dawno nie było u teściów to wypadało na nich. On spędził święta na łóżku, u mnie mogłem wszystko przygotować żeby posiedzieć i pozwolić mu poleżeć po 30 minutach jak już sie zmęczy. Ale dostął od teściowej zaproszenie "Zapraszamy do nas" - fajna wiadomość dla człowieka który jest śmiertelnie chory i własnie rozwaliło mu się plany na ostatnie święta z rodziną.... dlatego zawsze się tak wkurwiam. Pojebane to jest wszystko. Musimy zacząć robić święta u siebie, i jak ktoś chce to przyjeżdża do nas.

@GazelkaFarelka to samo. U nas były te same rozmowy i w końcu przyszło takie: ej, ile my mamy lat żeby się w to bawić. Święta w domu, jak ktoś nie chce być sam to zapraszamy. Jak zapraszasz do siebie, to nagle się okazuje że nie chodzi o nic innego niż o jakieś postawienie na swoim, bo wychodzi że nagle każdy szuka wymówek żeby nie przyjechać

@GazelkaFarelka prawda. My po ubiegłorocznych świętach kwietniowych stwierdziliśmy, że tym razem odpuszczamy teściów i jedziemy do moich rodziców. Bo u nich nie ma świąt, ale za to jest jacuzzi i piwsko, więc posiedzimy, pogramy w gierki i będzie fajnie. Odpoczynek rzecz święta. A święta to święta.

@DexterFromLab 

że jak to wigilia nie w domu u rodziców

wy jesteście rodzicami teraz, macie własny dom i własną rodzinę, najwyższy czas to zaakceptować

ciekawe czy oni jeździ na wigilię do jednych czy drugich - założę się, że nie

dodatkowo możesz użyć - słusznego zresztą - argumentu, że pora też przestać pasożytować na rodzicach i wziąć na siebie ciężar przygotowania świątecznego obiadu u siebie

wy decydujecie gdzie spędzacie - u siebie
wy przygotowujecie
wy zapraszacie
nie możecie się dać oboje traktować jak dzieci do końca życia

EDIT: Osobiście wolę też przygotować u siebie w domu, nawet jak się narobię, to mimo wszystko nie jest to tak męczące jak pakowanie, wożenie się z dziećmi i klamotami. Sorry, dziadkom łatwiej przyjechać, niż rodzinie z dzieciakami, gdzie trzeba zapakować całego kombiaka z asortymentem na wszystkie okazje, w razie jakby się osrały cztery razy dziennie, zarzygały, miały gorączkę, zabawki, ulubione kocyki, wózek, nosidełka i chuj wie co jeszcze.

@GazelkaFarelka okna umyte dla jezuska? :D

@DexterFromLab ja czegos nie rozumiem. Dlaczego nie powiesz: swieta sa w tym roku u nas. Oczywiscie w tym roku to juz po ptakach. Jesli nie chca przyjezdzac, albo zaczna cos sapac to ucinasz i mowisz, ze w zeszlym bylo tam, teraz u nas. Nie wchodzisz w dyskusje.

Kurwa ludzie no dajecie sobie tak na glowe wchodzic tesciom i innym ludziom, a potem sie dziwicie, ze nikt was nie slucha i nie ma szacunku do waszego zdania.

@bartek555 przy teściowej się nie denerwuje. Teraz się wkurwiłem bo matka i żona dosłownie wzięły mnie w kleszcze między sobą i zaczęły napierdalać. Jedna w swoją stronę a druga w swoją. I obie na mnie zamiast się między sobą dogadać jak bym miał coś do powiedzenia. Więc pierdolnąlem tym telefonem i wyszedłem za drzwi.

@DexterFromLab problemem jest to, że nie zerwaliście z żoną pępowin, pozwalacie swoim rodzinom wpieprzać się w wasze życie, a wasze dawne rodziny są wam bliższe niż obecna, którą tworzycie. Współmałżonek powinien stać na pierwszym miejscu w hierarchii, później dzieci, a dopiero później rodzice/teściowie.

@DexterFromLab nie, to u WAS. wy jestescie rodzina, jednoscia. Chyba z tym jest tutaj problem, bo z tego co mowisz to macie 2 osobne obozy.

Po 1. Ja tez mam kilka telefonów na swoim koncie. To sie da wyćwiczyć i opanować. Mi sie udało, to i Ty dasz radę. Polecam psychologa, chociaż mi wystarczyło wbicie sobie do łba zdania "mężczyzna panuje nad swoim gniewem, juz nie jestem gówniarzem z podworka"

Po 2. Święta, święta i po świętach. Nie staraj sie zadowolić wszystkich. Zrób tak jak masz ochotę, chociaż z żoną dogadać sie powinieneś. Pamiętaj że w małżeństwie to żoną jest twoją partnerką i z nią musisz ustalić plan, mamusia i teściowa mogą spierdalać. Odcinasz pępowinę jak trzeba. Moj jeden znajomy zrobił to tak brutalnie jak tylko sie da: "ja w swieta na wigilię (gwiazka) jestem ze swoją rodziną w domu i mozemy wpaść w drugi dzien swiat na kawe. Jak wam to nie pasuje to nie musimy wpadać wcale, a jak będziecie robic problemy to ja sobie bez was poradzę". I amen, zero problemów do końca życia 😆.

Trzymaj sie, trzymam kciuki zeby poszło do przodu!

@Fen Masz rację, bardzo dobry argument z tym panowaniem nad nerwami. Postaram się o tym pamiętać następnym razem. Nie mam mechanizmu który pozwoli mi spuścić emocje.

@DexterFromLab Daj spokój, mi też nie zawsze się udaje, ale już od dawna wiem kiedy "nadchodzi wybuch" i potrafię go opanować przed wystrzeleniem adrenaliny. Chyba tutaj najlepiej powiedzieć, że trening czyni mistrza

@Fen

w małżeństwie to żoną jest twoją partnerką i z nią musisz ustalić plan, mamusia i teściowa mogą spierdalać.

Mieliśmy jakieś 90% mniej rozwodów gdyby ludzie o tym pamiętali.

  1. Partner/partnerka

  2. Dzieci

  3. Cała reszta

Dlaczego w ogóle rozważasz to na zasadzie wyboru między spełnieniem oczekiwań żony lub mamy ? Zacznij mieć swoje własne oczekiwania niech się inni dostosowują

@DexterFromLab miałem kiedyś podobnie, tj. z tematem świąt, a nie z panowaniem nad gniewem, bo tu akurat nie mam takiego problemu i nigdy nie zdarzyło mi się w gniewie zniszczyć jakiegokolwiek przedmiotu. Jedyne na co sobie pozwalam to podniesienie głosu.

Nie lubię świąt, nie lubię spędów rodzinnych, na których każdy się uśmiecha, tylko po to by w tajemnicy później wbić ci szpilę. Przyjąłem więc zasadę - święta trzeba jakoś przeżyć. Od dawna więc ma być tak, że pi razy drzwi jeden dzień to moja rodzina drugi dzień to rodzina żony. Koniec. Więcej szczegółów? Mam wywalone. Jak trzeba siedzieć w kuchni cały dzień, bo żona obiecała, że przygotuje masę jedzenia, to siedzę i robię. Jakoś to przeżyję, wywalone. Jak rodzina siada na kanapie, to staram się dołączyć, mimo, że zazwyczaj jestem wyłącznie słuchaczem, bo w pompce mam, za ile szwagier kupił auto i ile ktoś tam zarabia, a sam też nie będę się dzielił szczegółami swojego życia. Wolałbym mieć zwykły weekend niż święta, ale hej dwa razy do roku jakoś to przetrwam.

Miej wyjebane a będzie ci dane. Nie ma co się spinać.

@KierownikW10 trochę innego rodzaju problem. Chodzi o to że ja nie rozumiem czego chce żona. Nie rozumiem co ona do mnie mówi. Niby to jest język polski ale dla mnie jakiś niezrozumiały dialekt.

@DexterFromLab jest taka możliwość, że ona też nie rozumie czego chce i tkanina prawdę wola o pomoc żeby uwolnić ja ze schematu wyjazdu na święta i mycia okien. Po to jest facet, żeby czasem kobiecie powiedzieć co ma robić i myśleć 😁 To oczywiście seksistowskie ale czasem partner potrzebuje usłyszeć od tego drugiego: zrobimy tak i koniec dyskusji. Gdyby żona była pewna tego, czego chce, to by ci tak powiedziała i nie byłoby kłótni. Teściowej powiedz że będziecie do mamusi bo robi lepszy żurek, mamusi że do teściowej bo ma lepszego makowca, obie się obrażą a ty z żona i dzieciakiem do hotelu i pozwiedzać Warszawę bo będzie pusta.

@DexterFromLab może de facto żona chce, żebyś to Ty zadecydował? W sensie, że ona coś tam proponuje, a może to a może tamto, ale jak byś przejął inicjatywę na zasadzie "wiesz co, to zróbmy tak i tak, bo tak będzie dla nas dobrze" zamiast "czy tak będzie ok?"

@DexterFromLab byłem w tym miejscu. Skup się na tym czego ty chcesz, a przysługi zostaw dla tych którzy rozumieją że to przyslugi i je doceniają. Musisz na spokojnie przesunąć granicę domyślnego "nie". W 90% przypadków nawet nie jesteś winny żadnego wyjaśnienia - twoja decyzja i masz do niej prawo. Zobaczysz że jak częściej na wyjebce będziesz mówił "nie" to wybuchy złości znikną. Bo ta naprawdę się nie wsciekasz na teściową i żonę, a na siebie, że na głowę ci wchodzą.

@tosiu w takim wypadku musiał bym siedzieć cały czas ubtesciw i nie odwiedzać swojej matki - wdowy wcale. I tak już jeżdżę raz na dwa miesiące ją odwiedzić. To co sądzisz? Urwać kontakt? Matka nic mi nie zrobiła żeby ją tak traktować to okrutne. Myślę że nie rozumiesz kontekstu.

@DexterFromLab ja rozumiem, mam podobnie. Zmodyfikuj troche system wartości: Twoje poczucie honoru > Żona > Mama

@DexterFromLab ale dlaczego od razu ze skrajności w skrajność? Nikt nie wymaga bezwarunkowego posłuszeństwa, ale jeżeli wykażesz trochę dobrej woli i ustąpisz, że święta są tak jak chce żona, wtedy możesz zaproponować drugi dzień na spotkanie u mamy. I tyle. Nie masz obowiązków wobec matki, jesteś dorosły. Jesteś teraz gościem w jej domu i przyjeżdżasz kiedy możesz, a nie na każde zawołanie.

@tosiu to tak nie działa. Zawsze tak robiliśmy że pierwszy dzień tu a drugi tam. Tylko że moja mama wtedy nie liczy tego jak przyjazd na święta i mówi że nie byliśmy. Dla niej liczy się tylko ten jeden konkretny dzień i moment dnia a potem mówi że u niej nie byliśmy - bo za krótko albo na drugi dzień. A z żoną mam ten problem że nie umiem z nią rozmawiać i ustalenie czegokolwiek to jest tragedia.

@DexterFromLab rozumiem Twoje stanowisko, ale nie rozumiem dlaczego jesteś rzecznikiem mamy? Jest dorosła. Ty też. Na pierwszym miejscu jest żona, na drugim mama, nie odwrotnie. Bo inaczej pewnego dnia obudzisz się i bez żony i bez matki.


Zatem nie powinno Cię w ogóle interesować co zalicza Twoja mama a czego nie zalicza. To nie jest egzamin. Asertywnie zarządzaj własnym czasem i potrzebami. Masz TY potrzebę, nie mama - jedziesz. Nie masz? Nie jedziesz.


Jeżeli nauczysz się kulturalnie odmawiać mamie, to zauważysz, że w pewnym momencie wypracujecie razem schemat - że żona jest wyżej od matki. Bo to nie jest tak, że Ty tego nie rozumiesz. Nie rozumie to tego Twoja matka i musisz z nią to wypracować, a wtedy nie będzie konfliktów z żoną o to, która zapewne nie kłóci się o to gdzie pojechać najpierw tylko o to, że rzecznikujesz matce.

@tosiu powiedz, ile razy możesz spokojnie wysłuchać tego samego wyrzutu? Jeden, drógi, trzeci... Za każdym razem można powiedzieć że uważam że jest inaczej. Ale jak coś powtsrza się po raz 100 jest gorszy czas... I ma się wszystkiego dość. To wiesz nie dałem rady. Bo to nie są jednorazowe sytuacje. To jest notoryczne nękanie tym samym tematem. I tak już mało dzwonię i prawie nie przyjeżdżam.

@DexterFromLab rozumiem Cię dobrze. Mamę pochowałem rok temu. Teraz, gdy jej nie ma wcale nie jest lżej. A nawet gorzej momentami, bo jestem żaglowcem co nie ucieknie podczas sztormu na dobrze mu znaną wyspę. I u Ciebie jest podobnie. Problem tkwi nie w tym co słyszysz, ale jak to odbierasz.


Wyobraź sobie sytuacje na drodze. Jakiś gość zajechał Ci chamsko i jeszcze wcisnął hamulec przed maską. Zabulgotało w Tobie. Rzucasz kurwami, chujami. Kto tego wysłuchuje? Sprawca? Czy żona co siedzi obok?


Tak samo wygląda Twój konflikt. Bulgocze od tego co mówi mama, a obrywa żona.

@DexterFromLab doskonale rozumiem.. zawsze źle, zawsze za krótko, zawsze o 2 h dłużej u tych niż u tych..

Jedynie co pomogło to:

„Od tego roku Wielkanoc rodzina A, wigilia rodzina B. Rok+1 Wielkanoc rodzina B, Wigilia rodzina A” Od 12 lat małżeństwa usuwa to nieporozumienia we wnatr małżeństwa

Tyle lżej

Powodzenia !

@DexterFromLab pewnie masz rodzicow i tesciow za blisko siebie :). Moj brat tak ma - został w rodzinnym miescie i teraz musi pielgrzymowac po jednych i drugich przez święta. U nas po urodzeniu pierwszego dziecka postawilismy sprawe jasno - raz spedzamy czas u jednych a raz u drugich. Nie bedziemy spedzac z dzieciakami 3h w trasie liczac na to ze po drodze nie trafi nas jakis "swietujacy" kierowca. Sami teraz pilnują czyj aktualnie jest rok :).

@DexterFromLab dopytam jeszcze: a szanowna małżonka podziela Twoje zdanie ? Wspiera Cię ? Bo u mnie to jest najważniejsze:

Najbliższa rodzina dla mnie to; ja+zona+dzieci >> rodzice

Dla moje żony również

@DexterFromLab jestem metalurgiem, nie psychologiem.

Tu jednak zacząłbym rozmowę - z własną żoną bez rodziców itp by ustalić wspólne zdanie

Każdy nigdy nie będzie zadowolony, a na pewno już nie ty. Znam ten ból. Niby człowiek chce dobrze, a na końcu i tak d⁎⁎a. Próbuję teraz nauczyć się, że to nie moje zadanie wszystkich zadowolić i żyć z tym.

@DexterFromLab skup się na sobie i własnym zadowoleniu. Po 7 latach małżeństwa mam w d⁎⁎ie praktycznie większość rzeczy, które mnie kiedyś gotowały. Jak tego nie zrozumiesz, będzie ciężko.

@DexterFromLab za niszczenie rzeczy nie będę się pastwił bo już zostało wyjaśnione.


Co do organizacji świąt to Twój związek zdaje się stać w złym miejscu jeśli chodzi o to kto jest dawcą/biorcą oczekiwań i odpowiedzialności. Włącz w proces decyzyjny żonę, niech nie tylko wymaga ale pomoże dopiąć tak aby obie rodziny byly równie (nie)zadowolone.


I teraz opierdol lekki - skoro co święta jest to samo to zdaje się, że wciąż nie wyciągasz wniosków. Po pierwsze został tydzień do świąt, do k⁎⁎wy nędzy normalni ludzie mają to minimum miesiąc wcześniej obgadane. Nic dziwnego, że się wszyscy wkurwiają. Zaczyna się post to bierzesz żonę, mówisz, że trzeba święta zaplanować. Żona chce być w niedzielę u siebie? Twoja matka też chce zebyscie przyjechali w niedzielę? No trudno, organizujcie jakiś kompromis a jak nie to dogadujecie się kto ustępuje a na boże narodzenie lub w przyszłym roku ustępuje druga osoba. Matce komunikujesz ustalenia, nie dyskutujesz z nią. Czas kiedy to robisz ma znaczenie, gdybyście mieli to obgadane miesiac temu i powiedzieli rodzinom to myślę, że mogliby dostosować plany (albo się z tym pogodzić) i uniknął byś sporo marudzenia.


Osobiście gdy jedziemy na boże narodzenie (wielkanoc spędzamy zawsze sami) to mamy już w listopadzie wszystko obgadane, ktory dom odwiedzamy w jakim dniu, czy razem czy się dzielimy na kilka dni, jak się dzielimy to kto bierze samochód, jaką rodzinę i znajomych odwiedzamy w który dzień itd.

Łatwiej żyje się z planem, polecam.

@Stashqo Dokładnie co tutaj Tomek napisał. Na spokojnie miesiąc wcześniej ustalić i potem jak się ktoś sapie to mówić, że było ustalone i kolejne święta możemy w drugą stronę. Od razu siłą rzeczy pół roku wcześniej będziesz już miał rozplanowane co u kogo

@DexterFromLab dodam kolejny protip, ale zakładając, ze w ogole masz chęć do rodziny jezdzic.

Ja stworzyłem excela, ktory prowadze od lat i zapisuje gdzie w danym roku bylem i w jakie dni. U mnie rodzice i tesciowie mieszkają daleko ode mnie (200km) ale blisko od siebie (10km) wiec zawsze odwiedzamy obie rodziny, ale byly pretensje typu "znowu wigilia u tamtych? Rok temu tez były tam" (nie były) albo "bo u nas byliście tylko pół soboty, a u nich chcecie calą" (kolejne celowe lub nie klamstwo)

A teraz cyk, logi co do godziny i staramy sie co roku robic lustrzanie czyli byc u rodziny A w dni i godziny jakie rok temu bylismy u rodziny B.

To rozwiązało wszystkie pretensje z wyimaginowanych problemów chyba 8 rok z rzędu

@Belzebub no wlasnie nic nikomu już tłumaczyć nie muszę. Nastał spokój, jak mowie ze w tym roku bedzie tak i tak to nikt nie watpi ze jest to uczciwe i ze nie faworyzuje zadnej rodziny

@mnie_tu_nie_ma bardziej piję do tego,że w umysłach takich ludzie to ty jesteś tym złym bo spędziłeś u przeciwnej rodziny pół godziny więcej. Zamiast tego może by się zastanowili czemu od nas tak szybko zawsze jadą ?

@Belzebub Może i ten system działa, ale kurdę, dawno dorośli ludzie, z własnym domem, praca, rodziną i odpowiedzialnością za własne życie i rodzinę - w dawnych czasach jak się dzieci robiło koło 18-20 lat to już nawet dziadkami by mogli być - a robią raporty żeby się usprawiedliwiać przed starymi.


Moi starzy mieli 2 km do swoich starych i samochód już też, a nie jeździliśmy na wigilię czy sniadanie wielkanocne do dziadków.

@GazelkaFarelka właśnie do tego pije to twoje życie z czego tu się tłumaczyć kurde. A jak chcesz się przypierdolić dla zasady bo w swoich urojeniach ktoś kogoś faworyzuje to czym tu się przejmować wyśmiać i robić swoje

Nie próbuj uszczęśliwiać wszystkich dookoła, a już na pewno bez sensu jest próbować robić to na raz. Jak Tobie jest wszystko jedno, to posadz je przed sobą na wzajem i niech ustalają zamiast przerzucać swoje frustrację na Ciebie. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził

@DexterFromLab Było wyjść, Ty nawet nie lubisz świat, to po co bierzesz udział w dyskusji, jak chca się kłócić, to niech się kłócą między sobą

@DexterFromLab za późno :p no to przeskakuj, go with the flow, niech to się dzieje wokół Ciebie, ale oeganizacje w ogóle pokój, olewaj. Jak reszta lubi się pokłócić, to niech się kłóci, w najgorszym wypadku świat nie będzie. Win win :p

Jejku. Ja nawet nigdy w życiu na nikogo nie nakrzyczałem... no może kiedyś, jeszcze przed komunią. Chętnie coś bym poradził, ale zdenerwowanie jest dla mnie tak abstrakcyjnym stanem, że hej.

@Borsuk_z_boru z jednej strony zasdro. Ale z drugiej jednak czasami nerwy pchają życie do przodu. Akurat dzisiaj mi nie pomagają ale czesto pomagały.

@DexterFromLab Oj to prawda. Mam kolegę co to "lubi" się denerwować i zawsze na coś pomści, ale jakoś zawsze dobrze na tym wychodzi Każdy ma swoją ścieżkę. Ja mam usłaną kwiatkami, on cierniami, ale obaj dalej nie wiemy dokąd nas zaprowadzi. Zdrówka

Kto jest czy był żonaty to się w cyrku nie śmieje. Jesteś jak podnóżek dla baby. Ona chce a ty tańczysz. J⁎⁎ać żydowskie świeta

@DexterFromLab ściągaj rajstopy i w końcu zakładaj spodnie.

Powiedz wszystkim, że w tym roku nigdzie nie jedziesz i że jak ktoś chce spędzić z tobą święta niech przyjedzie do ciebie.

Gotujesz 6 jajek, kupujesz małe ciasto, kawałek kiełbasy i pół chleba. Jak pijesz/rodzina pije - to jeszcze pół litra.

I czekasz.

Jak ktoś przyjedzie to jest fajnie i miło spędzacie czas. Jak nie przyjedzie - też jest miło, bo nikt ci d⁎⁎y nie zawraca i masz fajny wolny dzień.

Poza tym jak ktoś zacznie ci pi⁎⁎⁎⁎lić, że się naszykował nastarał i czekał, ty możesz powiedzieć że też się nastarałeś, naszykowałeś i czekałeś.

No i tutaj otwiera się już duże pole do popisu. (POPIS-u ....o jprdl) Teraz ty będziesz mógł strzelać fochy, obrażać się, manipulować i ustalać warunki.

Żona się obrazi, to ty się obraź bardziej. itd

Nie wiem czy u ciebie zadziała, ale u mnie jak moja baba się przestaje odzywać to ja też, tylko że dłużej.

Ale to już coraz rzadziej, bo ona nie lubi nieodzywania się.

Sugeruję przejęcie inicjatywy.

@wujek_Marek imho to jest najlepsza rada: jak się coś komuś nie podoba, to znaczy, że on ma problem, a nie my. Poza tym widzę jeszcze jedno rozwiązanie: zakomunikować wyjazd np. w góry albo nad morze i fajrant. Nie ma żadnego odgórnego prawa, że święta to tylko w rodzinnym gronie - chodzi też o to, żeby odsapnąć i mieć chwilę relaksu.

@Villdeo To co proponujesz, to obawiam się że jest tylko ucieczką od problemu. Problem dalej będzie.

Trzeba wziąć całą ekipę za klapy, lekko wstrząsnąć i pokazać że chłop też ma swoje zdanie i potrzeby.

Po jego wpisie widać że osiągnął już limit.

Po cholerę mamy potem tu siedzieć smutni, że mu pikawa zatrzymała się albo żyłka pękła, albo... że mu ciężko na świecie było.

@wujek_Marek no coraz częściej mam wrażenie że udaru dostanę jak mnie wyprowadzają z równowagi xD ale jak mnie śmieciarka zabierze to skad będziesz wiedział? Nikt się nie dowie. Animki odchodzą po cichu, chyba że ktoś ich znał i napisze.

@DexterFromLab chłopie, wyobraź sobie moją krucjatę:
moje dzieci <-> była żona, a ich matka, jej rodzice
dzieci mojej partnerki <-> partnerka, jej rodzice i jej były
ja <-> moja partnerka, moje dzieci, moi rodzice

Mam nadzieję, że podniosłem cię na duchu.

A i jeszcze najważniejsze te pier...ne okna, o które mnie katują rodzice co roku, muszę znaleźć na nie czas, rodzicom nie odmówię i nie będę kręcić nosem, przyjadę, zrobię, przecież muszą się błyszczeć jak psu jajca, bo inaczej świat będzie ciemny i ponury.

@DexterFromLab 

rozpieprzyłem nowy telefon o podłogę bo akurat trzymałem go w ręku jak puściły mi nerwy. Chwilę potem stałem w skarpetach na dworze łapiąc oddech i póbując się uspokoić.


Nieźle masz porobione w głowie. Z pewnością jakbyśmy znali stanowisko drugiej strony to by wyszło że to z tobą jest coś bardzo nie tak a tutaj szukasz tylko pocieszenia.

@Kitek no ja nie mówię że jestem święty. Mam krótki ląt i momentami łatwo mnie odpalić. Ale myślę że w mojej sytuacji mało kto by sobie z tym łatwo poradził. Trzeba jeśli by wszystko i wszystkich olać to tak, było by to jakieś rozwiązanie.

@DexterFromLab BTW jeśli masz krótki lont to wszyscy będą to wykorzystywać i tobą się bawić.


Wiem, bo sam kiedyś taki byłem. Naucz się asertywności i zaakceptuj że po prostu czasem shit happens i nie ma co z tym walczyć, bo nigdy z tym nie wygrasz.

Z pozytywów to 10 czeka 😉 Chociaż Google coraz bardziej próbuję zamknąć system, więc może warto rozejrzeć się za czymś innym. A babom powiedz żeby spierdały i weekend w Bieszczadach 😁 będzie dobra pogoda

Zaloguj się aby komentować