Na 25 lat więzienia skazał w czwartek Sąd Apelacyjny we Wrocławiu 20-letnią Julię K. oskarżoną o zabójstwo swojego dziadka i jego kolegi w miejscowości Kotla (Dolnośląskie)
Według ustaleń śledztwa Julia K. mieszkała w jednym domu ze swoim dzieckiem, matką i z dziadkiem.
Kobieta nie pracowała, miała problem z nadużywaniem alkoholu. Po jego spożyciu stawała się agresywna. Przedtem zażywała też narkotyki.
Do dwóch zabójstw, za które została skazana K., doszło 15 czerwca 2022 r. W tym dniu dziadek oskarżonej, jego kolega i Julia K. pili w domu alkohol. Doszło do kłótni. K. zaatakowała obu mężczyzn, zadając im ciosy nożem. W wyniku ran obaj zmarli na miejscu.
Gdyby żandarmeria na przełomie marca i kwietnia nie aresztowała 3 żołnierzy, którzy w obronie własnej i granicy państwa strzelali pod nogi czeczenów co wdarli się nielegalnie do Polski, to inni żołnierze nie baliby się bronić adekwatnie do siły napaści.
Gdyby w świat poszła fama, że polskiego funkcjonariusza nie można bezkarnie napadać, swolocz z dzikiego wschodu nie odważyłaby się zabijać.
@smierdakow Większość tematów politycznych oscyluje obecnie wokół afer PiSu i to chyba zrozumiałe, że rzadko pisowcy przyjmują zaproszenia do programu. Aczkolwiek mogą mieć też zakaz od Partii.
Akurat pojawienie się pisowca i zaoranie go na wizji to coś co wszyscy lubią oglądać.
Trochę nie dziwi ze proporcje sa bardziej wyrownane w mediach przychylnych prawicy. Wynik wygląda niekorzystnie dla mediów publicznych, ale pytanie na ile to wynika z decyzji tych mediów, a na ile z decyzji polityków PiS.
Jak mówiłem- musi dojść do tragedii, żeby COKOLWIEK miało w ogóle SZANSĘ się ruszyć. W tym podjęta rozmowa bo do tego czasu to będzie tylko właśnie takie słodkie pierdzenie i święte oburzenie, że jak to, że nie można, że świętość życia i potrzeba nadstawiania drugiego policzka. Kończy się to tak jak ostatnio, że jakiś szmatogłowy zadźgał policjanta próbującego zatrzymać białego człowieka za to, że otwarcie powiedział, że nie chce meczetu.
O wypadku prezydenta Turkmenistanu, który od razu został wykasowany z pamięci świadków
Jeźdźcy mieli na sobie tradycyjne turkmeńskie stroje z baranimi czapami i resztą. Wszystkich starannie przedstawiono po turkmeńsku. Kiedy entrée zrobił ostatni z jeźdźców, publiczność w mgnieniu oka zerwała się z miejsc i zaczęła bić brawo, frenetycznie i długo. Pojęłam, że musi nim być nie kto inny niż sam prezydent. Odziany w czerwoną kurtkę i białą czapę dosiadł czekającego rumaka, numer trzy. Koń i jeździec dołączyli do reszty uczestników ustawionych po drugiej stronie bieżni.
- To wyścig honorowy dla właścicieli koni szepnął siedzący obok mnie Rosjanin, który chyba zauważył moją dezorientację. - Pierwsza nagroda wynosi jedenaście milionów dolarów.
Mimo wysokiej wygranej, gdy bomba poszła w górę i konie wystartowały, napięcie wcale nie wzrosło. Na pierwszym zakręcie jeden z koni wysforował się naprzód. Pozostali jeźdźcy dyskretnie powstrzymywali swoje, galopując po prostej finiszowej. Sto metrów przed metą prezydent prowadził o półtorej długości konia. Wybuchły radosne okrzyki, lecz kiedy przekraczał linię mety, odrobinę przesunął się w siodle i ten nieznaczny ruch sprawił, że koń, który wciąż utrzymywał dużą prędkość, stracił równowagę, potknął się i przewrócił. Jeździec poszybował do przodu. Koń podniósł się i pobiegł dalej, a prezydent pozostał w piasku, leżąc bez ruchu na plecach. Oklaski ucichły. Reszta nadbiegających koni ledwo zdołała uniknąć zdeptania leżącego. Gdy go minęły w galopie, a kurz opadł, na bieżnię wypadła chmara barczystych osiłków w ciemnych garniturach. Otoczyli prezydenta kołem, lecz żaden z nich nie sprawiał wrażenia, że wie, co robić dalej. Stali więc, tworząc krąg wokół głowy państwa.
Publiczność także stała. Cały hipodrom wstrzymał dech. Zapadła cisza.
Po kilku długich minutach na tor wjechała mała karetka zmigoczącym niebieskim kogutem. Ochroniarze podnieśli nieruchome ciało prezydenta i wrzucili je bez respektu na tył. Karetka opuściła tor tak powoli, jakby miała czas do końca świata. Kiedy zniknęła, ludzie z ociąganiem opadli na siedziska. Nikt się nie odezwał. Otaczały mnie gładkie, zamknięte, pozbawione wyrazu twarze. O czym ci ludzie myśleli? Bali się? Radowali się w skrytości ducha?
Szerokoplecy strażnicy pozostali na bieżni. Niektórzy snuli się bez sensu to tu, to tam, inni krążyli dokoła. Paru stało na baczność. Było jasne, że nie mają pojęcia, czym się zająć. Czy szef nie żył? Czy kraj pozostał bez prezydenta? Na telebimach puszczano klipy z tancerzami, którzy przed terenem wyścigów wykonywali swoje układy. W megafonach rozlegały się trzaski, lecz wciąż żadnej informacji.
Nie wiem, jak długo tak siedzieliśmy. Może dziesięć minut, może pół godziny. Jakbyśmy się znajdowali w próżni. Żadnych uśmiechów, żadnego płaczu. Czyżbym właśnie stała się świadkiem śmierci dyktatora? Czy w tej chwili toczyła się zażarta walka o sukcesję po dentyście?
Zatrzeszczały megafony i jakiś głos powiedział coś po turkmeńsku. Z ekranów zniknęli tancerze zastąpieni ostatnimi sekundami gonitwy, gdy prezydent galopem zbliżał się do zdecydowanego zwycięstwa. Klip, na którym tryumfalnie przecina linię mety, był wyświetlany w zwolnionym tempie raz po raz. Z trybun rozległy się pojedyncze brawa.
Nagle bodyguardzi się ożywili. Kilku z nich rzuciło się ustawiać przewróconą część płotu, inni nogami wyrównywali zagłębienie w piasku pozostałe po ciele prezydenta. Nastrój na trybunach się poprawił. Ludzie jedli słodycze i wymieniali się uwagami.
Nie rozumiałam, z jakiej to przyczyny publiczność nagle znowu zerwała się jak jeden mąż na nogi. Zbliżało się wpół do jedenastej i oczy wszystkich były zwrócone na trybunę honorową. Przez szyby ledwo mogliśmy dostrzec jakąś postać w bieli. Postać pomachała ręką. Buchnęły radosne okrzyki i brawa, lecz twarze pozostały bez wyrazu. Czy ludzie się cieszyli? Byli rozczarowani?
Postać zniknęła, a po chwili pojawiła się na bieżni. Prezydent! Szedł trochę sztywno, tak samo jak się uśmiechał. Podniósł dłoń w monarszym geście pozdrowienia, po czym znowu zniknął w środku.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki machina ożyła. Szybko postanowiono, że to, co się zdarzyło, wcale się nie zdarzyło. Gonitwy trwały, a panowie w ciemnych garniturach pojedynczo ściągali z trybun turystów. Informowali ich, że mają zabrać swoje aparaty i kamery i pójść do głównego budynku. Tam zmuszono ich, by usunęli wszelkie materiały dokumentujące upadek prezydenta.
Kiedy gonitwy wreszcie się zakończyły, prezydent wgramolił się na scenę, by odebrać czek na jedenaście milionów dolarów. Sennym głosem, przytłumionym przez środki przeciwbólowe, wyrecytował długą mowę dziękczynną. Choć nie znałam języka, rozumiałam, że w wyszukanych słowach sławi turkmeńskie konie. Zanim się wycofał, prawdopodobnie żeby odespać odurzenie lekarstwami, stajenny przyprowadził nieszczęsnego zwycięzcę, numer trzeci. Prezydent poklepał go pojednawczo po szyi, a nawet złożył mu całusa na pysku. Fotografowie pstrykali z zapałem. Publiczność wiwatowała.
Widać w Turkmenistanie koniom uchodzi na sucho więcej niż ludziom.
Opowiadano mi potem, że również dziennikarzom polecono udać się do wyznaczonego pomieszczenia. Tam kazano im, by udostępnili swoje karty pamięci przedstawicielowi ministerstwa prasy. Studentki w długich czerwonych sukniach pilnowały, by nikt nie ukrył żadnej karty. Komuś to się chyba jednak udało, bo następnego dnia na YouTubie znalazł się ujawniający tajemnicę filmik.
Dzięki-przezorności-naszego-prezydenta YouTube na całe szczęście jest w Turkmenistanie niedozwolony.
@smierdakow kojarzysz czy w tej komisji będą tylko ludzie delegowani przez rząd czy też ktoś z opozycji? Byłem pewien, że to ma być kolejna cyrkowa komisja sejmowa, a to chyba coś innego.
Wczoraj na wiecu KO stare baby od Tuska rzuciły się na transparent "Tak dla CPK" wyzywając od ruskich agentów, a tu na drugi dzień Tusk ma ogłaszać "Tak dla CPK" xD
Prawda jest taka, że jeśli ktoś ślepo popiera którekolwiek ugrupowanie polityczne i wybiela je robiąc fikołki i kurde z logiki naciągając fakty jak majty na grubo babę to ma nierówno pod sufitem.
Wiem, że to trudno dociera do wszystkich, ale tam, na Kremlu ewentualne polityczne zdobycie Brukseli jest ważniejsze niż zdobycie Charkowa – mówił Donald Tusk.
@GordonLameman strach motywuje do działania albo paraliżuje. Zarządzanie strachem ludzi to podstawa w polityce. Nie udało się Kaczafiemu zbrzydzić D.T. więc teraz D.T. straszy na potęgę rosją/agentami rosji/putlerem etc.
D.T. zapomina o tym, że będąc w NATO nikt nas nie ruszy militarnie. Będą za to incydenty CyberSec i destabilizacja przez polityków sprzyjających narracji kremla.
Nie mają PEŁNI władzy, bo lokator belwederu robi laskę swoim mocodawcom (i nie mówię tutaj o wyborcach).
Niestety Konstytucja'97 nie przewidziała tego, że osoba sprawująca urząd Prezydenta RP może łamać obowiązujące prawo - Konstytucja nie ma opisanej opcji zerowej, Trybunał Stanu to mrzonka (patrz skażenie TK/KRS/SN)
Dowcip dnia: W 2025 roku NIE MA PEWNOŚCI, że kolejny prawicowy populista nie zostanie Prezydentem RP na kolejne 5 lat.
Media liberalne grzeją Trzaskowskiego na potencjalnego zbawcę liberałów, ale nie ma pewności KTO wygra (patrz Komorowski i zakonnica na pasach)
@GordonLameman jak to po co? Żeby wygrać wybory, bo po to istnieją partie polityczne i wynika to z samej definicji.
Jak ktoś jest mniej cyniczny, to może sobie jeszcze dodać, że w interesie zwolenników UE jest żeby w Parlamencie Europejskim utrzymać przewagę ugrupowań prounijnych.
@smierdakow @GordonLameman zdobywając Charków masz tylko Charków. Zdobywając Brukselę masz Brukselę i Charków. I możesz liczyć na kolejne zdobycze.
Poza tym, nie patrzcie na to tylko przez pryzmat polityki wewnętrznej. Takich "pisów" i "konfederacji" jest w Europie całkiem sporo, a Tusk w Europie nie jest jakimś tam przypadkowym i nieznanym człowiekiem.
@smierdakow nie, PiS to nie putiniści nastawiając wiecznie Polaków przeciwko UE. Czy tam wysyłając jak ostatnio swojego byłego premiera do Orbana:) Jeden z najważniejszych pisowców działał otwarcie w interesie Kremla co też nic ci nie mówi.
Ja myślałem, że ty masz większe pojęcie o polityce.
Jeśli w wyborach do Parlamentu Europejskiego KO nie pokona w bezpośrednim starciu PiSu, zapłaci za to wysoką cenę. Zwłaszcza jej lider Donald Tusk. - Tu gra toczy się o siłę jego przywództwa - tak w Platformie, jak i w koalicji rządzącej.
Rządzący, jak wody na pustyni, potrzebują potwierdzenia swojego jesiennego zwycięstwa pokonaniem PiS-u w samych wyborach. Największe oczekiwania ma w tym względzie, co oczywiste, KO. 9 czerwca Tusk ma ostatnią szansę na realizację tego celu. Tu gra toczy się o siłę jego przywództwa - tak w Platformie, jak i w koalicji rządzącej. Jeśli nie pokona PiS-u chociaż raz, mimo że obóz władzy jest na fali, przestanie być nietykalny. Jego pozycja zacznie słabnąć, a popełniane błędy będą coraz surowiej rozliczane.
Lewica dzisiaj chwieje się na nogach, to też jest pacjent na szpitalnym łóżku. Trzecia Droga niby ma się znacznie lepiej, ale to Trzecia Droga, a nie Lewica, ma wielkie aspiracje prezydenckie. A gdy spojrzymy na notowania Trzeciej Drogi po wyborach parlamentarnych, to zobaczymy, jak szybko rozpłynęła się premia, którą otrzymał wtedy Szymon Hołownia.
Stawką wyborów europejskich dla Trzeciej Drogi są też prezydenckie marzenia Szymona Hołowni. Trzecia Droga odwraca uwagę zaczepiając Lewicę i mówiąc: jeśli nie zrobicie dobrego wyniku, to będziemy musieli się zastanowić, czy powinniście mieć swojego rotacyjnego marszałka Sejmu. Tym samym odwraca uwagę od swojej, dość nijakiej, kampanii europejskiej i słabnących sondaży prezydenckich samego Hołowni.
Co za bzdury. To raczej dla trzeszczacej w posagach zjednoczonej prawicy te wybory to byc albo nie byc. Istnieje duze prawdopodobieństwo że wywalą ziobrystow nawet jesli zdobędą dobry wynik w wyborach. Nie wiem co miał na celu ten fikol.
W Polsce jest jakieś chore oznakowanie bo jest bardzo wiele miejsc gdzie niby zestaw się nie mieści a jednak się mieści. Podawanie wymiarów jest różne i brak tu jest jakiegoś standardu. Oczywiście kierowca wiadomo powinien sprawdzić jeśli nie ma pewności.
@Enzo Ale co? Że kierowca nie wie ile ma wysokości? Jak jest ograniczenie do 3,50 [m] to nie jedziesz jak masz 3,80 [m] albo 3,55 [m]. Te ograniczenia nie są bez powodu. Może nawet i jest więcej niż 3,50 [m] ale np. wisi instalacja elektryczna albo leci trakcja dla tramwajów/trolejbusów. Kierowca debil i tyle.
@babcia_do_orzechow Kierowca wie ile ma wysokości, przynajmniej powinien wiedzieć ( ͡° ͜ʖ ͡°) tylko oznaczenia są nieprecyzyjne. Są miejsca które są niedokładnie oznaczone np. 3.5m a zestawy 4m normalnie tamtędy latają. Gdyby były precyzyjne oznaczenia, wszędzie takie same to nikt by nie liczył że się zmieści i na pewno byłoby mniej takich sytuacji.