Uwaga, bo jeszcze gorące!
#bojowkapiekarska #chlebypingwina


Quidquid Latine dictum sit, altum videtur
Uwaga, bo jeszcze gorące!
#bojowkapiekarska #chlebypingwina

Zaloguj się aby komentować
Gorzko-słodka symfonia na deszczowy, ponury poniedziałek.
https://www.youtube.com/watch?v=1lyu1KKwC74
#muzyka #theverve #britpop
Zaloguj się aby komentować
195 705 + 29 + 40 = 195 774
29km z soboty, a 40km z dzisiaj.
Dziś nie był dobry dzień. Już po 2km czułem, że to nie jest "ten" dzień, ale postanowiłem i tak przejechać tę trasę. Ehhhh, co ja zaplanowałem za głupią trasę XD Tyle gór, tak często i jednocześnie stromych dawno nie jechałem. Niby sporo dróg, których nie kojarzyłem, a pod koniec drogi już zacząłem kojarzyć, że jechałem daną drogą w drugim kierunku i jednocześnie mi się przypominało, że będzie zaraz taka fajna, większa górka xD Np. około 30 kilometra przez 5km miałem do pokonania jakieś 150m w górę. Super.
Jakieś ostatnie 15km jechałem jak na bombie, bez sił, chęci do życia, robiło się ciemno, lampka mi padła, pies mnie zaatakował, no ogólnie dramat. Jeszcze 5km przed domem, po przejechaniu bardzo trudnym terenem (wąskie płyty betonowe w środku niczego, wielkie trawy, no i co 10-15 płyt nie było płyty, więc kilka takich uderzeń było mocniejszych) zaczęło mi coś w kole stukać, taki bardzo dziwny dźwięk. Nie było to od razu, a tak bardziej po 1-2km od tego miejsca. Myślę koło, zjebałem karbonowe koło, cudownie. Może jakaś szprycha tylko, nie wiem i nienawidzę dzisiejszego dnia. Zaraz słyszę, że to jednak chyba suport. Zsiadłem, popatrzyłem, wszystko wyglądało względnie git. Po chwili zauważyłem, że taka spora, gruba trawa zaklinowała się w wózku przerzutki tylnej i uderzało o szprychy w trakcie jazdy xDD W głowie już miałem kilka tygodni bez roweru pewnie, stracone pieniądze i nie wiadomo jeszcze co, a to kawałek trawy był tylko XD
Mimo tragicznego dnia wpadło 6 PR'ek na segmentach co mnie zdziwiło mocno. Może przez te drogi, którymi dawno nie jechałem lub jechałem zazwyczaj w drugim kierunku. Było trochę ładnych widoczków z panoramą gór (dzisiaj nie robiłem zdjęć) no i dojechałem, to też jakiś sukces xD.
#rowerowyrownik #rower #gravel


Zaloguj się aby komentować
Wybieram się za niedługo w góry, ale pierwszy raz chcę pojechać sam, pociągiem.
Nie będzie to weekend, myślicie że będzie miejsce w pociągu powrotnym (do Krk) późnym wieczorem czy trzeba rezerwować miejsca? Normalnie bym zarezerwował, ale nie chcę ani robić sobie presji czasowej, ani kręcić się po Zakopanem przez kilka godzin bez sensu, gdybym był sporo wcześniej niż planowałem. Ktoś tak jechał i podzieli się, da jakieś porady?
#gory #pytanie #kiciochpyta #tatry #zakopane #podrozepociagiem

Zaloguj się aby komentować
Niby fajnie, bo weekend, a jednak smutno tak bez hejto news ( ͡° ʖ̯ ͡°)
#hejtonews #hejtomeme #heheszki #memy

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, dzisiaj kolejna literka alfabetu piórowego.
R jak @Rozpierpapierduchacz .
(Nie)Stety sam Duchacz ma bana, ale to żadna strata, bo i tak nie umie pisać "r", więc dzisiaj przychodzę w zastępstwie.
Ranga Pens (naprawdę to nie było zaplanowane, to jedyna marka na "r" warta opisania XD) to indyjska marka piór wiecznych, która zdobyła uznanie na całym świecie dzięki ręcznej produkcji i stosowaniu tradycyjnych materiałów, takich jak ebonit – naturalna i twardy materiał używany w dawnych piórach vintage. Firma działa od kilku dekad jako rodzinny warsztat i do dziś kontynuuje produkcję metodami rzemieślniczymi, z dala od masowej automatyzacji.
Ranga wyróżnia się nie tylko jakością wykonania, ale też możliwością personalizacji. Klient może wybrać nie tylko kolor i materiał korpusu, ale też system napełniania (eyedropper, converter, cartridge) oraz stalówkę, m.in. Bock lub JoWo, czyli niemieckie stalówki (z JoWo korzysta np. TWSBI). Wybieramy nie tylko grubość, ale także wzór na stalówce, materiał (stalowa/ tytanowa/ złota), ale można też kupić bez żadnej stalówki. Dzięki temu pióra Ranga trafiają zarówno do początkujących, jak i kolekcjonerów poszukujących unikatowych egzemplarzy.
Choć marka nie jest szeroko dostępna w sklepach stacjonarnych, zdobyła wierną społeczność. Ta marka to przykład na to, że tradycyjne, niezachodnie rzemiosło wciąż ma swoje miejsce w nowoczesnym świecie piśmiennictwa.
Cenowo nie ma tragedii, patrząc na to, że są to pióra spersonalizowane. Oczywiście sporo zależy od stalówki, ale to raczej wiadome. Na stronie producenta można zamówić bezpośrednio z dostawą do Polski za 21 dolarów.
#piorawieczne #heheszki




Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, jak już większość z Państwa wie, nad ranem doszło wbicia rangi guru.
No więc z tego miejsca pragnę wszystkim...... podziękować!
Co on, zgłupiał? Jak to podziękować?! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ano przecież wbicie tej rangi niesie ze sobą więcej korzyści niż strat XD Zobaczcie sami.
Plusy:
- 1,5 miesiąca (tak długo to trwało, że manat nie wytrzymał XD) piorunowania wszystkiego jak leci, więc mogłem robić chlebki, byle co tak na prawdę, a wszystko leciało wysoko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
- manat dostał bana na miesiąc (suma multikont), więc mogę tańczyć na jego grobie xD
- nie będę miał zajebanych powiadomień spamem piorunowym
- trochę śmiesznych memów powstało
- manata się powkurwiało przez ten czas
- te półtora miesiąca było już męczące: podobne memy, zaśmiecone powiadomienia, podobne avatary, wygrywanie niesłuszne w kawiarence, a nawet jakieś czasem obrażanie mnie za blokady czy inne pierdoły xD - z tego się uwolniłem, więc mogę wrócić do kawiarenki na spokojnie i innych rzeczy
- mogę sobie zrobić przerwę od hejto, bo "nie wykipi". Pewnie w ciągu kilku dni zniknę z portalu (nie na długo, wrócę)
- no i jeszcze raz spokój ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jakie minusy?
- manat się cieszy z wbicia guru xD
- brzydki kolor rangi, ale to wina @entropy_ , wiadomo.
No to chyba tyle w sumie... xD
#oswiadczenie #gejuru #guru #heheszki #hejtomeme

Zaloguj się aby komentować
Codziennie rano przechodzę przez 5 etapów wstawania, każdy oddzielony funkcją "drzemka":
-zaprzeczenie ("niemożliwe, jest środek nocy")
-gniew ("no nie może być! Dopiero zasnąłem!")
-negocjacje ("no jeszcze tylko 5 minut...")
-depresja ("nie idę, niech mnie zwolnią")
-akceptację ("ehhh, no dobra...")
Oczywiście często w nieco lub więcej niż nieco wulgarniejszy sposób.
#sen #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Ehhhh, czekam i czekam na skrót 11 etapu Tour De France, a okazało się, że dzisiaj mają dzień przerwy... xD
#gownowpis #rower #tourdefrance

Zaloguj się aby komentować
Ehhhhh, no to chyba 6 raz ja w #naczteryrymy xD
Temat: Mafia
Rymy: syna - kasyna - rodziny - godziny
Powodzenia!
#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
No hej, już po 13 i nikt się ze mną perfumami nie psikał? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
U mnie dzisiaj Orlov Golden Prince. No jestem zakochany w tym zapachu, zachwyca mnie tak samo jak za pierwszym razem, kiedy ich użyłem. A #conaklaciewariacie u Ciebie?
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj na balkonie spotkałem około południa całkiem ładną gąsienicę. Jest to Znamionówka starka. Niestety gąsienica ładniejsza niż motyl.
Wieczorem wychodzę zabrać pościel z balkonu, a tam ta sama gąsienica na mojej kołdrze zaczyna przygotowania, żeby się w poczwarkę zamienić xD
#motyle #gasienice #przyroda #natura #gownowpis


Zaloguj się aby komentować
192 576 + 24 = 192 600
Szybka traska, bo późno wyjechałem. Udało się całkiem całkiem fajną kadencję utrzymywać (90-95) i zrobić średnią 84. Przynajmniej wg wahoo. No właśnie - komu ufać? Wahoo podaje, że średnia kadencja 84 i średnia prędkość 21,2km/h, a strava podaje średnią kadencję 83 i średnią prędkość 21,1km/h. Wiadomo, nie są to duże różnice, ale jednak są i się zastanawiam co powinno mieć realniejsze wartości.
#rowerowyrownik #rower #gravel


Zaloguj się aby komentować
No to pentawin w #naczteryrymy, wrzucone na rowerze na szybko:
Temat: Czasoprzestrzeń
Rymy: poeta - rowerzysty - paleta - polonisty
Powodzenia!
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
No to quadrawin w #naczteryrymy
Temat: Wolne dni
Rymy: letnie - cieknie - seriali - górali
Powodzenia!
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
No hej, dzisiaj dla odmiany chyba najbardziej udane chlebki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Co się zmieniło, że Ci takie wyszły? Ano przede wszystkim mąka. Ciechanowiec to jest jednak mocarz. Źle oceniłem tempo wzrostu zakwasu, powinienem zrobić autolizę godzinę przed szczytem aktywności zakwasu, a wyszło 15-20 minut. Ta mąka przez ten czas i tak zrobiła tak silne ciasto, że ciężko mi było później zakwas domieszać xD Ogólnie bardzo pozytywne wrażenia.
Zmienił się też przepis jak to u mnie bywa i obiecałem. Tym razem robiony z "Perfect Loaf" i ogólnie całkiem fajny, dość logiczny i przystosowany do korekt w zależności od mąki jakiej używacie, polecanko.
To tyle? Nie. Miałem zajętą największą metalową miskę do przykrywania chleba w pierwszej fazie pieczenia, więc wyjątkowo zrobiłem w gęsiarce. Takiej prostokątnej, odpornej na temperaturę, aluminiowej z powłoką jakąś tam. Wyszło spoko, choć chyba trochę mniej wygodnie, bo jest ona niemała, a piekarnik nie jakiś ogromny, a więc ryzyko oparzenia większe oraz więcej kombinowania. Oba chleby to to samo ciasto, podzielone i fermentowane w lodówce. Oba wypiekane jeden po drugim, więc mniejszy (tak mi się podzieliło, to ten ze wzorkiem) miał trochę mniej rozgrzaną górę, którą musiałem wyciągnąć na drugą fazę pieczenia pierwszego chleba, ale też mniej go trzymałem o jakieś 2-3 minuty. Ogólnie przepis mówił o 30 minutach bez przykrycia po pieczeniu 20 minutach z przykryciem, ale nie ufałem mu i wyciągnąłem po tych 23 i 20 minutach oba. Czemu? Ano bo pierwszy już się mocno zarumienił, nie chciałem go spalić, a wszystkie poprzednie przepisy zalecały 20+20 minut i wychodziło git, to czemu tutaj miałbym dodawać 10 minut? Nie wiem. Wyszło git.
Na 2 chleby (hydro 72%) użyłem:
850g mąki pszennej typu 750 (Ciechanowiec, wg opakowania 14,3g białka)
90g mąki graham 1850 (jakaś tańsza)
650ml wody
18g soli
190g zakwasu żytniego pełnoziarnistego
Tag to blokowania lub obserwowania: #chlebypingwina
#bojowkapiekarska



Zaloguj się aby komentować
No to wyrównanie do passy splash'a w #naczteryrymy.
Temat: brak internetu
Rymy: czekanie - konanie - detoksu - koksu
Powodzenia!
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Zupowe Ratatouille
Był pewien pozornie spokojny - tak przynajmniej wydawało się Michałowi - sobotni poranek, gdy lodówkę wypełniły głosy zbuntowanych warzyw. Tak, nie przesłyszeliście się, warzyw! Myślał przecież gdy mama upominała go, że warzywa zaraz wyjdą z lodówki, że to zwykły żart. Otóż zapomniane warzywa - kupione pod wpływem natchnienia i próby zmiany odżywiania, by zmienić swe życie na lepsze, a zakończony wraz z włożeniem ich do lodówki - faktycznie prowadziły w lodówce całkiem bogate życie.
Różnorodność ich także była całkiem imponująca, bowiem mieszkał tam poeta Seleriusz Kochanowski, który jak się może domyślacie jest selerem. Ma on duszę romantyka i napisał takie wiersze jak "Zielone liście twe" czy "Krągłości mej miłości". Potajemnie podkochuje się w Kapustynie Podlowskiej, która to praktykuje ciałopozytywność i wrzuca swoje zdjęcia na platformę Kilogram, gdzie również promuje swój ruch społeczny, choć można by rzec, że to trochę jak świnka morska, bo ani się nie rusza, ani to zgodne ze społecznymi kanonami piękna. Oczywiście prawdziwe piękności również się znajdują w lodówce, a przedstawicielką jest Lady Karotka von Korzeń, która pochodzi ze szlacheckiego ogrodu. Długa, szczupła, z piękną fryzurą, prawdziwe piękności. Jak powszechnie wiadomo wraz z pięknością idzie zgniły charakter. Zasadę tę przełamuje tylko kapusta, która może i nie jest ładna, ale za to głowa też jest pusta. Marchewka jest ambitną, silną liderką buntu warzyw i uważa, że ludzie są niewdzięczni - najpierw kupują, potem zapominają, aż w końcu szuflada staje się grobem. To ona planuje operację Ratatouille, w której chce uciec z lodówki i przejąć kuchnię. Nie brakuje też prawdziwego konserwatysty - ziemniaka. Bulwosław Kartofelnik to prawdziwy zwolennik tradycyjnych wartości. Opowiada czasem straszne historie o piekarniku gazowym, posiada starą mapę kuchni. Niedaleko nich znajduje się również najstarszy z nich, więziony w słoiku, kiszony ogórek. Jest zbyt stary, żeby pamiętać większość rzeczy, mówią na niego ogór Rick. Ma silny rosyjski akcent, chyba kiszenie w słoiku tak na niego wpłynęło. Najwidoczniej siedzenie w zimnym więzieniu wpływa też na ogórki. Od czasu do czasu krzyknie nagle "Na rewolucję już czas!". Nie zapominajmy też o pomidorze, który był niegdyś kucharzem. Prowadził coś w rodzaju bloga kulinarnego, gdzie chwalił się przeróżnymi rzeczami - od domowych obiadów, przez pieczone ciasta, aż po wędzone kabanosy własnej roboty i różne innych pyszności. Do dziś w internecie żaden nie wie, że Giuseppe Compositone to faktycznie pomidor, a nie człowiek.
Tygodniami opracowywany plan ucieczki na Warzywnym Kongresie prowadzonym przez Lady Karotkę nie mógł się nie udać. Początkowo było wiele konfliktów, ponieważ Bulwosław twierdził, że trzeba bronić granic, aby nowe warzywa nie dostawały się do lodówki, a następnie spróbować zaatakować siłą Michała. Seleriusz preferuje raczej ugodowe sposób rozwiązania konfliktu poprzez napisanie powieści do Michała, aby zobaczył jak żyje im się źle. Ogór Rick w głowie ma tylko rewolucję, natomiast Kapustynę nie interesuje to w ogóle. Plan Ratatouille miał się udać w niedzielę z racji, że Michał zazwyczaj śpi wtedy do południa, a jak wstanie z potężnym kacem to otwiera lodówkę półświadomy, by wyciągnąć tylko piwo - to był ten moment kiedy plan się zaczyna. Co mogło pójść nie tak, w końcu od tygodni siedzą w tej lodówce prawie niezauważeni obserwując nawyki właściciela.
Nagle otwiera się lodówka, światło oślepia wszystkie jeszcze pełne nadziei na ucieczkę warzywa. Michał uważnie przygląda się swoim produktom w lodówce, aż nagle lekko zrezygnowany spogląda na szuflady. Hasło "zupa" to ostatnie co chciały usłyszeć buntownicze warzywa. Michała wzięło na sobotnie sprzątanie, w tym lodówki. Akurat teraz, w dzień przed ucieczką. Czy to nie ironia? Jak to się mówi, złośliwość rzeczy żywych. Wyciąga warzywa na deskę i podpala wielki gar z wodą.
"Wszyscy tu zginiemy!" - krzyczy przerażona Karotka.
"Miałam plany, miałam wyjść za mąż za przystojnego bakłażana!" - krzyczy równie zrozpaczona Kapustyna.
"Tak, na pewno by Cię chciał ktokolwiek, a już na pewno przystojny bakłażan..." - dodał drwiąco Giuseppe.
"Ehhhh, to Ci feler, ja bym chciał taką Kapustynkę… Tyle ciała do kochania, tyle wierszy napisanych, tyle nocy przepłakanych..." - pomyślał Seleriusz, ale zachował to dla siebie, lecz smutek pojawił się na jego twarzy.
"Na rewolucję już czas!" - jak zawsze krzyczy Rick nie słuchając innych.
Woda zaczyna się gotować, Michał powoli zaczyna brać warzywa na osobności. Na pierwszy ogień idzie Bulwosław. Najtwardszy z twardych. Wydawałoby się, że będzie się bronił, będzie walczył. Niestety, owca co dużo beczy mało przyjemności z... a nie ważne, chyba mi się coś pomyliło. No więc ziemniak Bulwosław daje się obierać ze skóry i kroić bez walki, następnie wpadając do gara. Warzywa boją się kto pójdzie kolejny. Okazało się, że Lady Karotka von Korzeń stała się kolejną ofiarą. Wydawało jej się, że inni będą jej bronić, będą za nią płakać, bo jest popularna i lubiana, ale niestety. Myliła się przez cały ten czas. W międzyczasie Seleriusz Kochanowski spisuje "Dzienniczek warzywniczek - ostatnie tchnienie", w którym opisuje dziejące się w kuchni rzeczy.
- "Co za debil, pokroił za grubo marchewkę, nie dogotuje się na czas." - rzucił nagle Giuseppe Compositone, doświadczony w gotowaniu takich zup.
Inni popatrzyli na niego zdziwieni i lekko przestraszeni niczym na seryjnego zabójcę, którym w istocie był.
Kapustyna napisała pożegnalnego posta na Kilogram, gdzie otrzymała słowa wsparcia typu:
"To prawda, nie zasługują na Ciebie!",
"Jesteś za dobra dla nich, to dlatego chcą Cię zabić!",
"Gdybyś była chudsza to pewnie by Cię nie użyli, dyskryminacja!",
"Pamiętaj, że jesteś najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam!"
To ona trafiła do gara, ale wcale nie była smutna, wręcz szczęśliwa, bo dostała tyle słów wsparcia. Seleriusz uronił łzę, aż w końcu rzucił się za nią na ratunek.
- "Nieeeeeee, nie mogą Ci mnie odebrać, kocham Cię Kapustyno!" - krzyczał zrozpaczony sturlając się w stronę końca deski, aż prawie spadł, lecz Michał zauważył to i zabrał go również.
- "To Ty mnie kochasz? LOL, nie chcę takiego frajera za chłopaka XD stać mnie na więcej!" - skwitowała Kapustyna z pogardą.
Seleriusz wpadł do gara z rozpaczy krzycząc: "Seleronimo!". I tyle go widzieli. Dumna Kapustyna również chwilę później skończyła w garze, lecz czuła się jak męczennica, która zginęła za promowanie ciałopozytywności.
Zostały już tylko okrzyki o rewolucji ogóra Ricka i pomidora Giuseppe. Michał zdecydował się jednak nie użyć Ricka i schował go ponownie do lodówki. Compositone miał w planach usunąć konto, czyli popełnić samobójstwo, lecz nie zdążył przed kucharzem. Jego ostatnie słowa brzmiały "Passata la vista" i tak oto wszyscy lodówkowi bohaterowie wylądowali w zupie.
Myślicie pewnie, że chociaż tyle dobrego, że Michał się najadł zupy, otóż nie do końca. Zjadł jeden talerz, o reszcie zapomniał, a ta się zepsuła w garze. Podobno po tygodniu zaczęła żyć własnym życiem i planowała misję ucieczkową, lecz jej dalszej historii nie znamy, a "Na rewolucję już czas!" można usłyszeć z lodówki po dziś dzień.
#naopowiesci #zafirewallem #tworczoscwlasna
#opowiesciwarzywne
Zaloguj się aby komentować
To znowu ja i moje #naczteryrymy. W sumie to Wasze. No dobra - nasze.
Temat: Fałszywe sądy
Rymy: wyroku - baroku - pare - kare
Powodzenia!
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
1077 + 1 = 1078
Tytuł: Kwiaty dla Algernona
Autor: Daniel Keyes
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Format: e-book
ISBN: 978-83-806-2702-4
Liczba stron: 298
Ocena: 9/10
Bardzo dobra i smutna jednocześnie książka.
Czy niska inteligencja ułatwia czy utrudnia życie? Podniesienie inteligencji pomoże takiej osobie? Jak reaguje otoczenie i rodzina na osobę inteligentną, a jak na głupią? O tych i nie tylko rzeczach opowiada ta książka.
Czasem się zastanawiamy, bądź i nie, co by było, gdybym był mądrzejszy? A może czy miałbym łatwiej w życiu jakbym był trochę głupszy? Inteligencja, a dojrzałość emocjonalna nie do końca idą w parze. Książka opowiada właśnie o problemach bohatera zarówno z perspektywy głupka, jak i geniusza. Do niektórych wniosków doprowadza nas bohater, niektóre z kolei wyciągamy sami, ale z reguły nie są to zbyt wesołe wnioski.
Samą książkę czytało mi się dobrze, z zaciekawieniem, trzeba jedynie przebrnąć przez początek pisany z perspektywy głupka, ale niesie to też ze sobą jakąś wartość i jest dość oryginalne. Fajny pomysł, nieźle zrealizowany, no i dość ponadczasowy wydaje mi się, bo książka jest ponad dwa razy starsza ode mnie, a nie czułem tak tego. Polecam, warto przeczytać, choć może niekoniecznie na wakacjach na plaży.
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

Zaloguj się aby komentować