Zdjęcie w tle

myoniwy

Fanatyk
  • 972wpisów
  • 8719komentarzy

Ooo yeeeaaa.

Oto i jest, kolejny post na #konstruktorelektrykamator 

Dawno nic nie było ale co mi zrobicie? Nic, chyba że owca mnie zbanuje jak manata.

Ostatnio więcej na bieganie i rower wrzucam niż tu.

Ale nazbierało się trochę to warto coś wrzucić.


Wczoraj @Yes_man wrzucił mema z szukaniem fazy. To już na #hejtopiwowarszawa mówił że ma pomysł. A zaczęło się od tego że w niedzielę o 21:29, siedząc w piwnicy jednego z warszawskich barów dostałem telefon z piekarni że nie działa jedna z maszyn, krajalnica do chleba. Ok, w sobotę robiliśmy przepinkę więc może tak być że kierunek wirowania się nie zgadza, chociaż sprawdzaliśmy to. Mówię że jestem w Warszawie, będę wracał za jakieś 2h to zajadę. Mimo że nie miałem żadnych gratów bo jechaliśmy z Zielonym jego samochodem.

Zajechaliśmy na miejsce, Zielonemu aż oczy się świeciły na widok tych wszystkich bułek z budyniem, serem, marmoladą i jagodami.

Właściciel mówi że to i to nie działa, że zmieniali kolejność żył we wtyczce ale nie pomaga, ale też inna maszyna chodzi w drugą stronę, więc faktycznie trzeba odwrócić wirowanie, na szczęście mieli jakieś śrubokręty, więc bardzo szybko przepiałem dwie żyły na rozłączniku ARS.

Ale krajalnica jak nie działała tak nie działa.

Właściciel mówi, dobra, jedną noc jakoś się przemęczą, przyjedziesz rano i zrobisz.

Oki, kolejnego dnia koło 10 jestem, nic się nie zmieniło, no to otwieram skrzynkę ze sterowaniem. Czujnik kolejności faz pokazuje zgodny kierunek, więc to nie to. Biorę schemat, przeglądam jak jest skonstruowane sterowanie, i widzę dwa elementy opisane jako SB1 i SB2. K⁎⁎wa, to nie może być takie proste.

Okazało się że maszyna ma dwa przyciski bezpieczeństwa. Jeden na panelu czołowym, a drugi z tyłu. I ktoś wcisnął ten tylny, odcinając sterowanie.

Ehh, czasami tak jest że jak się zafiksuje na jakimś problemie to ciężko dostrzec najprostsze rozwiązania.


Druga historia.

Mam przecinarkę plazmową Magnum CUT-55

Ogólnie robi za⁎⁎⁎⁎stą robotę. Bez niej wiele projektów by nie powstało albo by powstawały dużo dłużej. Wycinanie wszelakich kształtów w grubych blachach bez palnika albo plazmy to jest mordęga, a tak to można i chińskie S wyciąć.

Do brzegu, ostatnio zacząłem robić przyssawkę do transportu płyt kamiennych. Suwnicę już prawie skończyłem, ale sama suwnica bez przyssawki jest bezużyteczna. Na pewnym złomie kupiłem 40kg stalowej płyty 16mm. Z niej wycinam wszystkie elementy, ucho do zawiesia, zawias i samą przyssawkę. Planowo ma mieć 600x400mm z wydzielonym sektorem na środku 550x150 do podnoszenia mniejszych płyt.

600x400 z uszczelką 20mm i łukami na zakrętach daje ok 2000cm² powierzchni. Co przy podcieniu tylko 0,5 bara daje tonę siły zrywającej. A pompa którą mam zamiar zastosować może robić do -0,97 bara, więc siła odrywająca blisko 2t, wciągarka ma udźwigu 800kg, a kamieniarz twierdzi że większość płyt i tak waży mniej jak 400kg, najczęściej to do 200kg. A niektóre po parędziesiąt kg.

Więc współczynnik bezpieczeństwa będzie konkretny w tym przypadku.

Ale co z tą plazmą. Wycinam sobie te elementy, a że blacha ma 16mm to prąd ustawiony na maksa 55A, i tne sobie powoli. Aż w pewnym momencie przestało ciąć. Myślę sobie, no dobra, 55A, sporo ciepła, przy takim prądzie ma tylko 60% cyklu, przegrzała się i trzeba poczekać aż ostygnie.

W tym czasie pobujałem się na huśtawce, wypiłem 400ml elektrolitów na #codziennepiciu

Minęło trochę czasu, powinna już wystygnąć. Próbuje ciąć z tu nic, zero reakcji, rozebrałem palnik, nic nie jest uszkodzone, dysza jeszcze ok.

Nie zapala nawet łuku pilotującego.

Co znowu? Kontaktron od wykrywania prądu cięcia? Rozebrałem obudowę, odczepilem kontaktron ale to nie to. Hmm, czy jest w ogóle wysokie napięcie do zajarzenia? Powinno być kilka kV, więc żeby to zmierzyć trzeba mieć kilowoltomierz. Ja to robię tak. Biorę zwykły multimetr który ma impedancję wejściową 10MΩ i szeregowo z nim wstawiam jakiś duży rezystor.

Nazywa się to wtedy posobnik, bo występują szeregowo po sobie.

Mam takie fajne rezystorki, 4x10¹⁰Ω, ale szkoda mi ich, i ciężko się liczy jak jest 4. Dlatego użyłem drabinki którą zrobiłem jakieś 12 lat temu będąc w technikum. 50 szt rezystorów 10MΩ połączonych szeregowo. Co prawda mają swoją tolerancję i nie mają pełnych 10 mega, ale to nie jest problem, a może jest nawet zaletą. Bo taki układ wraz z multimetrem ma wypadkowo 500MΩ. Więc obliczenia są łatwiejsze, wystarczy wynik z multimetru pomnożyć przez 50.

A że to nie jest łatwe szybko tak policzyć w głowie, to ja robię to trochę na piechotę. Czyli x100 i podzielić przez 2. Łatwiej mi tak.

Ale też mogę podpiąć inaczej multimetr, w układzie dzielnika napięcia. Czyli miernik równolegle z jednym z rezystorów. Co da wypadkową 5MΩ, plus 49 rezystorów szeregowo które dadzą ok 490MΩ czyli będzie 495/5≈100

Czyli będzie rozszerzenie zakresu pomiarowego 100x. Mając miernik na 600V można mierzyć do 60kV.

No i mam to podpięte jak na zdjęciu, wynik? Ledwie 28V czyli 1,4kV, a powinno być przynajmniej 5 może 7 kV. Coś jest nie taaak.

Mierzę napięcie na uzwojeniu pierwotnym trafo powielacza i są jakieś szpilki ujemnego i dodatniego napięcia. Aż podmieniłem trafo na takie z telewizora CRT, i wtedy udało mi się uzyskać nawet 7kV ale nic to nie dało, jak nie było łuku tak nie ma.

Układ zajarzenia jest zasilany z uzwojenia pomocniczego głównego transformatora, chyba 4 swoje są nawinięte i przez przekaźnik zasila trafopowielacz. Aż sprawdziłem jaki przebieg ma napięcie po stronie pierwotnej głównego układu. I są krótkie szpilki ±320V, czyli mniej więcej tak jak powinno być. A na stronie wtórnej? Też są szpilki, tylko dlaczego jedna jest dużo wyższa od drugiej? Przecież to symetrycznie powinno być?

Wyłączam sprzęt od pradu, rozładowuję kondensatory, bo już raz mnie jebło.

I mierzę elementy, bez wyciągania z płytki ale wiem jaki wynik będzie akceptowalny a jaki nie.

Jeśli rezystor nie ma przejścia to jest zły, jeśli kondensatory ma zwarcie to też jest zły. A jeśli dioda ma 0,00V spadku napięcia to też jest zła. No i okazało się że dwie diody na stronie wtórnej uszkodziły się tak że mają właśnie po 0V spadku. Druga para ma ok 0,4V czyli spoko.

Oryginalnie są F60UA60DN w obudowie TO-3PF, ale w tme nie mieli takich, więc wziąłem MUR6060PT w obudowie TO247A, jest troszkę mniejsza, ale za to szybsza. Wziąłem też ceramiczne i silikonowe podkładki.

Jutro pewnie przyjdą graty i będzie można naprawić i dokończyć cięcie. Chciałbym skończyć tą robotę przed 30 lipca.

5b3e5898-0e6a-48e9-9fd4-fbb8b616142b

@myoniwy taka ciekawostka z tyłka, jak kojarzysz sklep avt na Tarchominie w Warszawie to mają tam wizytówki gdzie z tyłu masz ściągę do oporności rezystorów. Uwielbiam takie bajery więc się dzielę. A jak nie kojarzysz avt to sobie zobacz bo przyjemny sklep

Zaloguj się aby komentować

195 789 + 31 = 195 820

#rowerowyrownik #rower

Jak to ostatnimi czasy po bieganiu dzień restu a potem rozruch na rolkach albo na rowerze. Wczoraj był rower, zrobiłem rundkę wokół okolicznych wiosek, w trakcie dostałem SMS że mam paczkę do odbioru z allegromatu.

I ostatnie 6km jechałem z paczką w ręku.

No właśnie, dojeżdżałem już do domu, ale wynik był ledwie 27km, tak nijako to wyglądało to dokreciłem jeszcze trochę i wyszło 31.


Muszę w końcu kupić małą sakwę pod ramę, dla komfortu psychicznego.

I myślę o naklejeniu tensometrów na korby, zrobiłbym sobie pomiar na ESP, komunikacja po Wi-Fi albo BT.

d96b2d46-a760-4ca4-a196-ced88daf572f

Zaloguj się aby komentować

A może by tak złapać taką jedną #mrowki i zrobić sobie formikarium?

Niby powinna być już bez skrzydeł, ale ta para jak widać ma bardzo udane życie i chyba nie musiałbym czekać na odrzucenie skrzydeł.


#owady

459f48c4-1aaa-476f-b93d-08a753b4a9ec
021d084c-79fb-4af0-a0ac-d9469dd34947
e355d9ea-086c-43e1-9fe4-3c3776454813
70f1027f-c491-4ae7-adbe-384e2a3690d0

@adamszuba z czego zrobić im grunt? Piach, czy jednak zwykła ziemia? Czy mieszanka?

Zaraz organizuje szkło i robię fermikarium.

Zaloguj się aby komentować

24 253,33 + 11,01 = 24 264,34

#bieganie #sztafeta

Pół papaton zrobiony, tempo nie za bogate, ale to chyba wynika z wymęczenia w robocie.

Co by nie było, to i tak jest za⁎⁎⁎⁎ście.


Dostałem owacje, trzy razy przebiegałem koło remizy strażackiej w której była jakaś impreza, za trzecim razem ludzie klaskali i dopingowali.

Oni mieli pewnie bekę ale zrobiło mi się jakoś ciepłej.

4a92e372-5eeb-4c48-8aaf-8f70a75f82b3

Potrzebuję zmienić starego Amazfit GTR 47 na cos z tej firmy (dziala dalej ok, ale wyglada marnie, ekran sie rozkleja) Jakaś recenzja Active 2? Waham się pomiędzy nim a Balance, interesuje mnie głównie GPS i bateria.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

23 981,83 + 10,18 = 23 992,01

#sztafeta #bieganie


Po⁎⁎⁎⁎ny!

He did it.

HE DID IT!!!


Mimo przedwczorajszego wytyrania na rowerze miałem postanowione że wczoraj będę biegał, to pobiegłem.

Od razu na początku wpadła mi w oko Mucha , ale to tak że aż w mózgu poczułem.

Pierwszy kryzys pojawił się przy 2km, ale wcześniej też tak było. A drugi między 8 a 9km, nogi mi się plątały. Ale to chyba wynika z nastawienia psychicznego, "bo to już zaraz koniec" a ostatni kilometr na lajcie normalnej bez problemu.

Takiego zobaczycie a nie pokażmordę, papaton jest w moim zasięgu.

Aaa, i nie potrafię wolniej biec, bo jak próbuję to jakieś dziwne kroki mi się pojawiają i jest niewygodnie. Takie 6:30 najlepiej mi wychodzi.


Przyszła mi waga, nie spodziewałem się że #dieta MŻ potrafi tyle zdziałać. Chociaż nie wiem czy mniej żre, na pewno mniej węgli a więcej białka.

Waga tuż przed biegiem i od razu po biegu. Większość tego spadku to pewnie woda, a i tak jeszcze przed wyjściem dziabnąłem jakieś 200ml DrWitta.

Ale jestem z siebie cholernie zadowolony, nie dość że 10km strzeliło, to przez ostatni miesiąc zeszło pewnie z 10kg z wagi.

df61adba-33c8-4b8a-9b8f-bb277bba3de0
7cd2ad3c-919e-4d18-a6da-0536af30c854
c4e7cf6a-1d8a-429a-a308-ef2be9043ebb

@myoniwy Dobra robota, rozkręcaj się dalej! Tylko nie przesadź, bo wpadnie Ci jakaś głupia kontuzja i będziesz musiał pauzować. Spokojnie, z umiarem i do przodu

Zaloguj się aby komentować

193 055 + 38 = 193 093

#rowerowyrownik #rower


Tak to jest umówić się z @Zielonywewszystkim na lajtowe 20km, bo w planach dzisiaj jest powtórka #bieganie 7km albo i 10 jak nogi poniosą. 20km strzeliło jak kręciliśmy kółka wokół zbiornika. A trzeba jeszcze wrócić.

Następnym razem umawiam się na 10km, a i tak wyjdzie 25.

667c8291-f30e-4b2d-a1d6-4118266ad874

Zaloguj się aby komentować

Nie no, zaraz mnie pojebie. Zamieniam się w was prozdrowotne świry.

Płatki owsiane na mleku, z bananem i łyżką masła orzechowego. Nie wiem ile kcal.

Inspirację czerpie od @Trypsyna

Masło ponoć dobrze wpływa na regenerację po #bieganie, a że dobrze smakuje to nie będę oponował żeby je jeść. A też trochę wspieram lokalny rynek, bo wiem gdzie i jak to masło produkują. Bo sam tą linię podłączałem w #sante

Płatki owsiane pamiętam zawsze podjadałem u babci jak trzymała kurczaki pod lampą "kwoką".

I też wiem gdzie produkują te płatki, bo ostatnio tam byłem na robocie #bruggen

Od tego błonnika z płatków i masła to się posram ze szczęścia.

41c94b3b-1861-4a03-b13b-a4b10dcdcb02

Zaloguj się aby komentować

23 664,32 + 7,14 = 23 677,46


Wyszedłem wczoraj z domu z myślą:

Zrobię 7x7, i nic mi w tym nie przeszkodzi.

7x7 czyli 7km z tempem poniżej 7min/km.

No i udało się, zrobiłem ⅓ papatonu, a przeszkód było trochę. Najpierw lekki kryzys po drugim kilometrze. A potem od 4km biegłem w deszczu, gdzieś przy 5km j⁎⁎⁎ął piorun, bliżej niż 300m bo dźwięk był niemal równo z błyskiem.

Potem nogi już same niosły, myślę że i 10km bym strzelił bez problemu.


To chyba zasługa muzyki, pierwszy raz wziąłem słuchawki na bieganie.

Puściłem sobie godziną kompozycje Hansa Zimmera.


Jestem ku⁎⁎⁎⁎ko zadowolony z siebie.

Bo jedyne spowolnienie tempa miałem na nawrocie.


Dzisiaj jakiś tragicznie nóg nie czuję, ale dzień na odbudowę potrzeba.


Ja to k⁎⁎wa zrobię. Owca, zapisz to w wiadomościach.

Do końca sierpnia przebiegnę papaton, a jak nie to robię #pokazmorde

#bieganie #sztafeta

371490a9-66d1-4b69-96aa-cd0fb6d4041e

@myoniwy za epic music zawsze dam plusika, a Pan Pokój to już klasyk sam w sobie.


No i bieganko. Tu kolejny plusik, ale drugiego nie mogę dać bo mnie owca zbanuje za multikonto.

@myoniwy jeśli masz w miarę normalne rozmiary, nie masz predyspozycji do kontuzji i najważniejsze, jeśli pogoda dopisze(czyli bedzie ch⁎⁎⁎wa jak na lato), to myślę, że może Ci się udać, bo na pewno jesteś zaparty.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

191 763 + 31 = 191 794

#rowerowyrownik #rower

Wczoraj jebnąłem 51km, @Tomekku zastanawiał się jak z chodzeniem. No to mówię, zero dolegliwości. Dlatego machnąłem sobie teraz taką trasę. Dla zajeżdżenia smutków @Z_buta_za_horyzont

Miałem 28km i już byłem blisko domu, to stwierdziłem że źle to będzie wyglądało i dokreciłem jeszcze 3km.


Kształt tej trasy przypomina mi #kapitanbomba

691603fb-458b-4389-ac79-113e4e723630

Zaloguj się aby komentować

#zalesie

A to suka j⁎⁎⁎na #osa #owady dziabnęła mnie w stopę.

Siedzę sobie spokojnie przy stole, jem śniadanie a tu nagle ból w stopie, przy małym palcu. Nie jakiś mocny, jak bym na coś ostrego nadepnął. Ale patrzę a tam ta menda łazi mi jeszcze po skarpetce. Na szczęście jej trud już skończon.

9af2030c-8c43-451a-890b-18e45e5ca1c0

Zaloguj się aby komentować

191 705 + 26 + 25 = 191 756

#rowerowyrownik #rower

@myoniwy wraz z @Zielonywewszystkim kręcą wyniki po to żeby @Opornik mógł sobie smacznie pospać.

Walnąłem wczoraj sobie 25km, ledwie wróciłem do domu a Zielony pisze czy gdzieś jedziemy.

Mówię że dopiero zrobiłem 25km ale jeszcze z 10 mogę dołożyć. No to tak dołożyłem że wyszło 25km. Łącznie wczoraj ponad 51km.

9191eb15-9c3d-4abd-a021-f767d86d2654
4c553b58-d546-4e53-83ef-25eed7df5c9f

Zaloguj się aby komentować

#konstruktorelektrykamator ostatnio pojawiało się mało wpisów, i pewnie niewiele się zmieni. Po prostu mi się nie chce robić, więc i nie ma materiałów do opisania. Wczoraj @bori wrzucił fajne zdjęcie, Trzeba natychmiast żyć, jest później niż się wydaje. Dlatego teraz ograniczam robotę do minimum, a wziąłem się za siebie. Rower, rolki, bieganie, i inne rzeczy. Szczęście jest jak Mucha, trzeba wyczuć moment by ją złapać. I to jest chyba ten moment.

Ale dobra, mam dwie historie do opisania, jedna z ulubionego tartaku, a druga od kamieniarza. Zacznę od kamieniarza, bo wydaje mi się fajniejsza. Ów kamieniarz zamówił sobie nową piłę do cięcia kamiennych płyt na pomniki. Piła nie jest jakoś skomplikowana, porusza się w sumie w trzech osiach, lewo-prawo to ruch cięcia, przód tył to wymiar płyty, i góra dół to głębokość cięcia, zazwyczaj ok 1cm na przejazd. Oczywiście ja ją montowałem i ustawiałem, bo któż by inny? Tnie równiutko, linie cięcia są do siebie idealnie równoległe, bez zadziorów, no i w idealnie w pionie. No bajka w porównaniu do starej. Ale płyty nagrobne mają 4 strony do cięcia, więc żeby to zrobić stół na której leży płyta jest zamontowany na łożyskowanej obrotnicy, i posiada blokady dzięki którym można ustawić dwie pozycje stabilne do cięcia. W zamyśle te pozycje miały być pod kątem prostym do siebie. Lecz niestety po pierwszym cięciu okazało się że płyta ma 1cm różnicy na przekątnych przy ok 260cm, co po przeliczeniu oznaczało że różnica wynosi ok 0,24°. Niby niewiele, ale na tych 260cm nalatuje centymetr. Nie ma szans by złożyć taki pomnik. Szczeliny byłyby ogromne. Kombinowałem, myślałem, jak to ustawić. Z obliczeń wychodziło że blokady wspawane przez producenta trzeba przesunąć o 2,5mm w prawo. A koleś twierdził że ustawiał kąty pod laser. Ta, yhm. A nawet jeśli to laser ma te właśnie 2mm szerokości wiązki, która i tak zmienia swoją grubość w zależności od odległości od źródła. Wystarczy źle przyłożyć miarkę i już jest błąd.

Dlatego decyzja była szybka, odcinamy jeden zestaw blokad i wspawujemy, tzn ja robię #spawanie od nowa. Tylko jak to zrobić żeby było równo?

Myślałem długo, pierwsza myśl to użyć właśnie lasera krzyżowego, ale wiedziałem że to nie będzie dokładna metoda. Myślałem o zamontowaniu jakiejś listwy równolegle do stołu w jednej pozycji i potem za pomocą twierdzenia Pitagorasa ustawić prostopadłość w drugiej pozycji, ale to dużo roboty, blokad, mierzenia i dodatkowych konstrukcji. Kolejny pomysł to użycie pomiaru optycznego, bo mam w domu niwelator optyczny, tylko to by wymagało naprawdę dokładnych obliczeń, ustawień i też nie wiem czy by się to udało żeby zniwelować 0,24°. Robiąc pomiary takim niwelatorem trzeba go obracać i sprawdzać o jaki kąt się obróciło, potem z odległości między reperem (znacznikiem) a niwelatorem przy użyciu wzorów trygonometrycznych wylicza się kąty i wszystkie wymiary. Kiedyś geodeci mieli przerypane. Ale to pokazuje że matematyka jest potrzebna wszędzie. Ale idąc dalej, używając niwelatora trzeba nim obracać, wtedy przyszła mi myśl, po co mi ten niwelator? przecież sam stół może być takim kątomierzem, a bardziej to cyrklem. Oś obrotu jest stabilna, potrzeba jest wyznaczyć kąt 90°, cyrklem i linijką bez problemu do zrobienia. Zaznaczamy punkt na linii, mierzymy odległość od osi obrotu, potem liczymy długość przeciwprostokątnej dla trójkąta równoramiennego (wystarczy długość ramienia pomnożyć przez √2), rysujemy łuk o takim promieniu z osią w dodatkowym punkcie na linii. W momencie gdy ramię "cyrkla" przetnie się z tym łukiem to mamy 90°.

W tej konstrukcji długość ramienia to było 3855mm więc przekątna 5452mm, takie wymiary zostały zastosowane, stół ustawiony i blokady pospawane. Niestety mała niedokładność w pomiarze długości ramienia spowodowała że nie było tych 90°. A błąd pomiaru długości ramienia był ok 3mm, a to powodowało że faktyczny punkt przecięcia się łuku z ramieniem wypadł ok 10mm dalej. Musiałem odciąć blokady, przyspawać je drugi raz i znów zrobić próbę cięcia. Tym razem wyszło na prawdę zadowalająco. Na długości ponad 260cm przekątnej różnica jest ok 1mm, co daje niedokładność w pojedynczych minutach kątowych. Gdybym miał dłuższy profil na dłuższe ramię, i miejsce by go zastosować to można by na prawdę zrobić to praktycznie w 0.

Wg mnie jedna para blokad powinna być regulowana na śrubach, łatwiej by było to poustawiać.

Przypomniało mi się motto spawaczy konstruktorów.

Jeśli nie potrafisz zrobić prosto, to zrób regulowane.

Ale i tak właściciel jest zadowolony, piła tnie równo, w automacie, nic tylko w końcu zarabiać.


Druga historyjka.

Czwartek, wróciłem sobie z roboty z pewnego zakładu w miejscowości Y, nie zdążyłem jeszcze wejść do domu. Dzwoni telefon, z tartaku, miejscowość X.

Część, ja to zwykle po zawracam ci głowę. Jesteś gdzieś w pobliżu?

Jestem już w domu, właśnie wróciłem z Y.

A bo mamy mały problem, silnik od napędu do ostrzałki pił taśmowych coś się grzeje i się zatrzymuje.

Dobra, podjadę zobaczę.


Dla wyjaśnienia, od domu do miejscowości X mam ok 20km, do Y jakieś 23km a między X a Y jest właśnie te 3km. Zadzwonili by pół godziny wcześniej to bym miał po drodze.


Pojechałem tam, szybkie oględziny no i faktycznie opis się zgadza, silnik się grzeje, i przekładnia staje. Słychać też szum zużytego łożyska. To się fajnie sprawdza za pomocą śrubokręta, przykładasz czubek śrubokręta do miejsca gdzie jest łożysko, a ucho do rączki, śrubokręt staje się stetoskopem, a przewodnictwo kostne powoduje że wszystko ładnie słychać.

Skoro jest problem, to sprawdźmy w jakim stanie jest olej w przekładni. Odkręciłem korek, ostrożnie przekręciłem na bok i z otworu wyleciał on, drobny czarny suchy proszek a nie olej.

Uuuuaaaa, nic z tego nie będzie. Kontrolnie rozebrałem jeszcze całą przekładnie i ukazał się obraz nędzy i rozpaczy. Oba elementy ruchome wytarte. Nic tylko wymiana, kontakt z lokalnym dostawcą takich sprzętów i może coś dzisiaj się uda zorganizować i uruc

homić to, z olejem.

6e81dd1f-a5ec-402d-9fcc-745f1bc55bfa
e7231b1d-64de-4727-9602-7b1528d4a3d1
b9fb88da-3ad9-4958-84ce-781521cff059
0e6beffd-9d7b-492e-bbf5-0b6952e348e5
f81c886d-3bfe-4c08-bf60-99c25753e46a

Czytam, czytam i zastanawiam się kiedy wpadnie na przeciwprostokątną.


Zagadnienia równoległości/prostopadłości w dużych urządzeniach to ciężki temat. Ilość miejsc w których może się rozjechać przyprawia o ból głowy.


Ale po co olej lać, to kosztuje.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Odpowiadając na ten wpis @splash545

https://www.hejto.pl/wpis/zainspirowany-komentarzem-myoniwy-postanowilem-zrobic-ten-wpis-bo-widze-potencja

Opiszę kilka sytuacji po których nie mielibyście co czytać na #konstruktorelektrykamator lub w ogóle by ten tag nie powstał.


Zacznijmy od sytuacji związanych z #elektryka


Pacholęciem będąc, czyli jakieś 3 może 4 lata znalazłem gwóźdź, i co takie małe dziecko może zrobić z gwoździem? A no włożyć do gniazdka. Sam tego nie pamiętam ale ponoć nie raz wkładałem ten gwóźdź i nic się nie działo, bo widocznie trafiałem na N, ale raz jak mnie jebło to szybko mi go zabrano.


Początek lat 2000, na wieś dociera cywilizacja w postaci linii telefonicznej. W czasie instalacji u mnie był moment że ze ściany wystawał cienki bialy kabelek. Co może sobie pomyśleć kilkuletnie dziecko mające zainteresowanie w elektryce. Czy w tym kabelku jest prąd? Trzeba to sprawdzić! A jak się sprawdzą? No tak jak baterie, językiem.

No i dotknąłem językiem do kabla od telefonu stacjonarnego. A tam napięcie jest ok 60V (zależnie od zasilania i odległość). Jak mnie jebło, to metaliczny posmak na zdretwiałym języku miałem kilka dni.


Mając jakieś 12 może 13 lat zbudowałem cewkę Tesli, w wersji SGTC czyli z iskrownikiem, gdzie zasilaniem był transformator WN. Ale zanim powstała TC to bawiłem się samym transformatorem, wziąłem dwie stare szprychy, doczepilłem kabelki i owinąłem grubą warstwą foli żeby zaizolować połączenie i stworzyć coś na kształt rączki. Trzymając tak spreparowane elektrody mogłem nimi łatwo manipulować i bawić się łukiem elektrycznym. Któregoś dnia znów chciałem się pobawić, włączyłem trafo i dwoma rękami złapałem za uchwyty elektrod, jak mnie nie złapie prąd, trafo było na 9,6kV to bez problemu wymusiło spory przepływ przez ciało, i to chyba najgorszą drogą, bo przez ręce, serce i płuca. Nie mam pojęcia jak długo mnie telepalo, ale nie było to tylko kopnięcie, normalnie miałem skurcz mięśni i nie mogłem puścić elektrod.

Już po tym szybko doszedłem do przyczyny takiego obrotu spraw. Było to rano, i wilgotno, rączki też zostały zawilgocone, przy takim napięciu każda wilgoć może przewodzić prąd.


Będąc już po szkole, mając papiery elektryka robiłem instalację w domu, a w sumie to już biały montaż. Na wejściu na klatkę schodową były dwa łączniki schodowe, i trzeba było je coś poprzepinać, ale po co wyłączać sobie prąd, co to za sztuka zamienić dwa kabelki. Niby żadna, ale pod żadnym pozorem nie wolno łapać za dwa na raz, ani przypadkiem ani specjalnie. Jakoś tak się stało że grzebiąc w tej puszce dotknąłem jedna ręką fazy, a drugą neutralnego. Skurcz mięśni, w oczach dosłownie widziałem światło, i też to nie było zwykłe kopnięcie, tylko solidne porażenie. Zaraz ktoś zapyta, a dlaczego rożnicówka nie zadziałała? Bo nie miała jak, dotykając L i N byłem jak każdy inny odbiornik, usmażyło by i by nie zareagowała.


Teraz czas na prawie/wypadki komunikacyjne.


Mając jakieś 5 lat z kolegą zauważyliśmy jak sąsiedzi odpalają samochód na holu. Stwierdziliśmy że my też tak chcemy, znaleźliśmy kilka metrów linki zrobionej ze sznurków z paczek słomy. Przywiązaliśmy ją do naszych rowerów i tak jeździliśmy po drodze holując się nawzajem.

Aż w pewnym momencie widzimy że na horyzoncie jedzie samochód. No to krzyknąłem Samochód! Na bok! I zjechaliśmy na bok, tyle że ja na prawy, on na lewy a pomiędzy nami linka. Samochód przejechał, zahaczył o linkę, wyrwał nam rowery spod dup i wciągnął po siebie. Oba pogięte, nie nadające się do jazdy, duży fiacior jakoś nie ucierpiał, dostaliśmy opierdol że tak się nie robi. I po tym nie mieliśmy czym jeździć.


Kolejna akcja z rowerem, w sumie też mogła skończyć się źle. Jadę kiedyś rowerem, na pewno był to czerwiec, prawdopodobnie 2011 albo 2012r do kumpla. Żeby było szybciej wstałem z siodełka i dynamicznie naciskałem na pedały, a że rower już swoje przejechał to napęd był zużyty i przeskoczył mi łańcuch, prawa noga straciła oparcie, wyjebałem się na prawą stronę, prawym piszczelem nadziewając się na przednią zębatkę (do tej pory mam ślad na nodze) kolanem o asfalt, łokciem o asfalt, i ryjem o asfalt, tak przyjebałem że z prawej strony miałem jeden wielki strup. Wystarczyło by żeby leżał jakiś kamyk czy coś i bym sobie ten głupi ryj rozwalił. I tak wyglądałem na zakończeniu roku szkolnego.


Miałem naście lat, szykowaliśmy sprzęt w postaci ciągnika C330 i woza do wyjazdu po opał do lasu. Brat siedział na ciągniku i jeździł a ja ogarniałem sprzęt. I jakoś tak dziwnym trafem w czasie podpinania woza do ciągnika coś się stało, nie pamiętać co i jak że ciągnik przejechał mi po nogach, nie po stopach, tylko po nogach, bo leżałem i tylnym kołem po mnie przejechał. Nic się w sumie nie stało, nawet siniaków nie miałem, normalnie pojechaliśmy do lasu. Ale kto wie ile centymetrów brakowało do tragedii?


Razem z @Zielonywewszystkim (jego samochodem i to on kierował) i kilkoma kolejnymi osobami jechaliśmy wtedy jeszcze DK17 i chcieliśmy skręcić na stację gazową. Jedziemy, lewy kierunek, a tu wyprzedzają nas dwa samochody z lewej strony (co już jest łamaniem przepisów) a trzeci samochód nie zdążył ani nas ominąć ani wyhamować, no w sumie to wyhamował, w bagażniku zielonej Renault Megane. Może to nie było jakoś blisko tragedii, bo samochód dosyć łatwo został wyklepany przez lokalnych magików, ale w momencie uderzenia ja patrzyłem się w lewo, i uderzyłem głową w zagłówek, a raczej zagłówek w moją głowę. I od tamtej pory mam taką przypadłość że nie mogę za szybko odwracać głowy bo potrafi mi coś przeskoczyć między kręgami i strasznie boli. Ale to jest tak raz na rok.


Lipiec albo sierpień 2015r, godzina ok 6:40, jadę sobie do roboty, drogą DK17, był wtedy taki odcinek ze ślepym szczytem, i jeszcze skrzyżowanie było na górze. Jedziesz i nie wiesz co jest dalej. Jadę sobie pod tą górkę, z naprzeciwka ciąg samochodów, jestem blisko szczytu aż tu pojawia się na moim pasie jakiś debil wyprzedzający na trzeciego. Odbiłem na prawo, poczułem jak samochód złapał pobocza. Parę centymetrów w lewo i bym się rozjebał na czołówkę z jakimś debilem, parę centymetrów w prawo i bym się wjebał do rowu a za rowem las.


Podobna sytuacja była tydzień temu, typ wyprzedzał na trzeciego, tylko tylko tam były bariery i już nie byłoby gdzie uciekać, ale jakoś się minęliśmy. Tu jechałem jako pasażer.


Z wypadków komunikacyjnych może coś by się jeszcze znalazło, ale nie zapadły mi w pamięci.

Ale za to są jeszcze inne historie.


Np przynajmniej 3 razy się topiłem.

Raz mając ok 2 może 3 lat. Nie pamiętam tego, ale siostra i matka mi opowiadały, że idziemy kładką nad strumieniem, i nagle mnie nie ma, bo leżę z twarzą w wodzie.

Drugi raz na basenie, nie umiejąc pływać wskoczyłem do basenu gdzie było ok 2m wody. Już szedłem na dno ale kumpel albo brat mnie wyciągnęli.

Trzeci był na kajakach na Pilicy, ogólnie tam jest mało wody, że trzeba kajak przeciągać po mieliźnie. Chciałem przepłynąć między podporami mostu, akurat tam był silny prąd, jak się ustawiłem bokiem to wyjebało mi kajak a ja poszedłem na dno, ale na wpół świadomie odbiłem się od dna a prąd wypchał mnie na płytsze wody.


Mając kilka lat bawiłem się w zabawę "leci drzewo" coś podobnego do zabawy w zaufanie. Stawałem na tapczanie i sie przewalałem do tyłu na materac. Niby bezpieczna zabawa, do czasu jak nie stanąłem zbyt blisko oparcia. Jak zakurwiłem potylicą w zagłówek to się dziwię że mi czacha nie pękła.


Oczywiście była też sytuacja jak wybiłem szybę w typowych polskich przeszklonych drzwiach.

Niby nic się nie stało, ale taki kawał szyby mógłby coś uciąć spadając.


O włażeniu na najwyższe drzewo w okolicy nie muszę wspominać. Na szycie bujało tak ze 2m na boki. Mieliśmy w swojej okolicy zarośla z leszczyny, bardzo pożyteczna roślina, nie dość że nakarmiła to jeszcze można było strzały robić. Ale też mieliśmy dzięki temu własny małpi gaj, jakieś 200m trasy którą można było pokonać bez schodzenia na ziemię, z drzew na drzewo. Nie raz się spadło.


Jest też sytuacja która mogła doprowadzić do tragedii, ale z drugiej strony.

Na oglądałem się pogromców mitów, często używali działa pneumatycznego do testów. Zrobiłem podobne, gaśnica jako zbiornik, zawór kulowy z dorobionym mechanizmem spustowym, i lufa w postaci ok 3m rury ¾".

Jako pocisk posłużyła szprycha rowerowa, z dorobioną lotką w której zamontowałem niebieską migającą diodą żeby było łatwiej znaleźć.

Wszystko naszykowane, czas na test. Ustawiliśmy sprzęt na podwórku, pod kątem 45°, w kierunku pól, z tym że pola są za laskiem. Powietrze napompowane, cel, pal, poleeeeccciiiaaałłłooo.

Idziemy szukać. Wychodzimy za ten lasek z tu gromada dzieciaków się gania. Na szczęście lotka spadła jakieś 40m od nich, nawet jej nie zauważyli.

Podobna akcja była później, z tym że już wiedzieliśmy że trzeba robić takie testy na otwartym terenie z widocznością okolicy.

Test ze znacznie cięższym pociskiem, wyższym ciśnieniem, lepszym zaworem. Naszykowani, okolica czysta, można strzelać. Poszło! I w tym momencie z lewej strony z lasku wyjeżdża rowerzysta polną drogą dokładnie w miejsce gdzie może spaść lotka. A czas lotu był długi, gdyż zasięg poziomy wynosił ok 300m. Na szczęście rowerzysta przejechał nieświadomy tego że nad głową przeleciał mu kawał metalu. Od tamtej pory ograniczyłem testy terenowe na rzecz testów laboratoryjnych.


Podobnych sytuacji zapewne było więcej, ale nie wszystko się pamięta.


Ooo, przypomniałem sobie jeszcze jedną.

Robiłem pewien projekt, który wymagał zbiornika ciśnieniowego, pospawałem go ze stali nierdzewnej 2mm grubości, zbiornik ma coś ok 35cm średnicy. W górnej części dwa złącza triclamp, jedno centralnie na środku 76mm, drugie 104 jeśli dobrze pamiętam, czas na próbę ciśnieniową. Oczywiście takie testy robi się wodą.

Zbiornik nalany, pompka naszykowana, manometr zainstalowany, czujnik zegarowy do pomiaru odkształcenia też. Tylko tak to sobie ustawiłem że manometr był z jednej strony a czujnik zegarowy z drugiej, więc co chwilę chodziłem z lewej na prawą, i z prawej na lewą. Ciśnienie powoli rośnie, było coś ok 20 atmosfer jeśli dobrze pamiętam, przeszedłem dwa kroki w prawo żeby zobaczyć o ile się odkształciło i w tym momencie złącze triclamp a raczej zaślepka złącza wyślizgnęła się z zacisku, uderzyła w sufit, potem w podłogę i odbijając się od niej wpadła na najwyższą półkę 3m dalej.

Czyli przeleciała przynajmniej 3m w poziomie, jakieś 6m w pionie przy okazji zaliczając 2 kolizje.

Gdyby stało się to 0,5s wcześniej to by trafiło mi prosto w ryj. Morda połamana by była, bo ważyło to pewnie blisko 1kg.

@myoniwy jako dzieciak 10> siedziałem na przystanku MPK, obróciłem głowę w prawo nawet nie pamiętam dlatego, a w tym momencie na policzku poczułem, że przeleciało coś dużego. Było to koło od żuka które odpadło, jeśli bym się nie obrócił, urwało by mi mordę.

Jako nastolatek byłem znany na osiedlu jako "aptekarz", wiedziałem dokładnie co i ile wziąć żeby był "haj". Do tej pory nie wiem jak przeżyłem przedawkować tyle razy. Widziałem dźwięki i słyszałem kolory XD Jedyny minus to, że teraz narkoza działa na mnie 3x słabiej i się potrafię obudzić w trakcie operacji.

Mieszkając w Neapolu jak miałem 16-19 lat prawie zostałem zastrzelony około 5-6 razy, za każdym razem fart w opór.

Ile razy uniknąłem wypadku samochodowego nie jestem za bardzo w stanie zliczyć. O dziwo w normalnej jeździe nie miałem ani jednego wypadku, rolki czy rowu.

To tak na szybko, jak coś sobie jeszcze przypomnę to dodam


Edyp// jeszcze jak pracowałem jako elektromonter to przy podpisaniu zasilania do przepompowni ścieków zostałem porażony.

Bezpiecznika mocy się tykłem i poleciałem na kilka metrów XD

Zaloguj się aby komentować

23 051,28 + 5,04 = 23 056,32

Wczorajsze truchtanie. #sztafeta

Mimo specjalnie wolniejszego tempa udało się wykręcić najlepszy do tej pory czas.

Dzisiaj być może przyjdą mi rolki.

Czy jazda na rolkach wlicza się w #bieganie czy nie?

c5ef2ae7-04e3-401d-9f31-59ea3244416e

Zaloguj się aby komentować

Raport z wczorajszego #plywanie na #kajaki na Świdrze

Wynik jest lekki oszukany, bo włączyłem liczenie już w trakcie spływu, zapomniałem po prostu. Odległość powinna być bliżej 15km i czas jakieś 3:50.

Wody faktycznie mniej niż 3 tygodnie temu, o jakieś 10cm. A to powoduje że trzeba dobrze wybierać trasę.

Niedziela to było kupę ludzi, nie liczyłem ale wyprzedziłem pewnie z 50 kajaków. Wszyscy płynęli bo płynęli z prądem, a ja przyjechałem popływać wiosłując. Przy miejscach gdzie trzeba było przepłynąć pod albo nad drzewem robiły się korki na 10 kajaków.

Po drodze spotkałem kilka kaczek i rodzinę Perkozów, a może to nurogęsi? Ja kończyłem elektrykę a nie #ornitologia Ogólnie 3 tygodnie temu były znacznie mniejsze.


Trasa fajna, ale raczej trzeba wypatrywać wyższego stanu wody, i jak się da to w tygodniu, wtedy jest mniej ludzi.

b19c883b-8646-4bfa-8940-8cf9b91af11f

Zaloguj się aby komentować

Dobra, godzina 11, startujemy spływ #kajaki

Szacowany czas 5-6h, niby tylko 15km ale niski stan wody.

Rzeka Świder.

Na pokładzie mam prawie 4 litry #codziennepiciu i banana

#rozrywka

beec785b-66b2-4067-b6b8-ec537258c9ef

@onpanopticon powiem Ci, że największym problemem nie było piwo czy słońce, a to, że na Biebrzy nie było odcinków do wygodnego zsiadania, żeby odcedzić kartofle xD

Wkrą se spłyń, potem Krutynią, a potem Czarną Hanczą. Brda jest też super, tudzież Bug i Narew, ale to już długie wycieczki.

Zaloguj się aby komentować

190 255 + 23 = 190 278

#rowerowyrownik #rower

Wieczorna przejażdżka do sklepu, żeby kupić twaróg na jutro rano.

Starałem się utrzymać tętno poniżej 150, raczej się udało, mimo że na jednym podjeździe miałem 168.

Czas byłby lepszy gdybym zatrzymał liczenie jak poszedłem do sklepu.


Pole kukurydzy a w środku ty.

Ale bym srał w polu kukurydzy...

cf5d57d8-273f-4d7e-8441-e72f3f250ab6

Zaloguj się aby komentować