Zdjęcie w tle

moll

Lider
  • 2029wpisów
  • 39662komentarzy

Cytat na dziś:


Ludzie jakby przypadkiem przechodzili obok i nagle odskakiwali w cień pod baldachimem u wejścia. Po chwili byli już z powrotem, pospiesznie wyjmując rękę z torebki czy kieszeni i pretendując do tytułu Najbardziej Nonszalanckiej Miny Świata tak skutecznie, że patrzący mógłby zwątpić w świadectwo własnych oczu.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Babcia Weatherwax stanęła niepewnie na bruku. Trzymała za ramię Esk, a wokół kłębił się tłum. Słyszała, że dopiero co przybyłym wiejskim kobietom w wielkich miastach zdarzają się lubieżne rzeczy. Ściskała więc torebkę, aż pobielały jej palce. Gdyby jakiś obcy mężczyzna ośmielił się choćby skinąć jej głową, gorzko by tego pożałował.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

886 + 1 = 887


Tytuł: Sen o Jerozolimie

Autor: Éric-Emmanuel Schmitt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

ISBN: 9788324098934

Liczba stron: 240

Ocena: 9/10


Prywatny licznik 48/60


Sen o Jerozolimie "reklamowany" jest jako pamiętnik autora z podróży/wycieczki do Jerozolimy (a bardziej do Ziemi Świętej). Ja bym ten tekst nazwała inaczej:


Sen o Jerozolimie to świadectwo.


Książka jest wymagająca i trudna w odbiorze. Więcej w niej przemyśleń niż akcji i kronikarskiego opisu. Mamy tutaj wiele poziomów - mierzymy się z oczekiwaniami i wyobrażeniami o Jerozolimie, z tym, jak to faktycznie wyglądało (tutaj przypomina to faktycznie dziennik podróżniczy, ale jest tego na tyle mało, że osoby zainteresowane głównie tą warstwą poczują się rozczarowane), mamy opis przemysłu pielgrzymkowego, jest zwrot w kierunku trudnej historii regionu (duży ukłon w kierunku autora za oddanie jej w sposób jak najbardziej wyważony) i to co mnie osobiście najbardziej poruszyło, czyli opis przeżyć autora i przejścia od wiary do uwierzenia.

Książka, przynajmniej dla mnie, im bliżej końca, tym bardziej prezentuje to, czym wiara chrześcijańska powinna być w XXI wieku. 


Ta pozycja, wraz z wcześniejszą Nocą ognia stanowi w moim odczuciu dyptyk autora na temat jego rozwoju duchowego - przejścia od ateizmu do pełnej, dojrzałej wiary (nie mylić z dewocją ni fanatyzmem).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto

149624e7-a417-470a-b503-bc65efc1b7cb

Zaloguj się aby komentować

Proste rzeczy są jednak najlepsze... W domu leci sobie szum wodospadu i od razu towarzystwo jakby "grzeczniejsze" i mniej awanturujące się. Wynajdując takie sztuczki na wyciszenie starszaka czuję się, jakbym odkrywała koło na nowo.


Jeśli ktoś potrzebuje chwili relaksu, albo chce wypróbować na swoich domownikach - nagranie poniżej


https://www.youtube.com/watch?v=h-OZ8WuFVbU


Drugie skuteczne to grające fontanny, jeśli ktoś jest zainteresowany, mogę podrzucić. Albo leśny strumyk i ptaszki.

Trzeba zmieniać od czasu do czasu, żeby się nie nudziło.


#autyzm #dzieci #rodzicielstwo #muzykarelaksacyjna

niestety takie zabawy w wyciszanie bobasa 10h spokoju może według badań spowodować problemy z zachowaniem jak dziecko będzie starsze. Jak nie znajdziecie mogę podrzucić. Wszystkie szumisie I inne pierdóły są złe, może na kwadrans ok ale nigdy nie na parę godzin dzień w dzień.

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Mówiłaś przecież, że w Obcych Stronach rośliny są inne – odezwała się, kiedy przejechały kilka mil.


– I są.


– Te drzewa wyglądają tak samo.


Babcia przyjrzała się im z pogardą.


– Nawet do pięt naszym nie dorastają.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Tak. Niewidoczny Uniwersytet. Tam uczą magów.


– I wiecie, gdzie to jest?


– Tak – skłamała Babcia, której znajomość geografii tylko trochę ustępowała znajomości fizyki kwantowej.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś tęsknił za BIBLIOTEKĄ?


A… B… C… Dariusz


Akta personalne BIBLIOTEKI prowadziły się same. W świecie pozornie bez czasu, lecz z pewnością bez urlopów i zwolnień lekarskich, dział kadr był rzeczą zbędną. Tak przynajmniej uznała sama BIBLIOTEKA. Dlatego też drzwi, opatrzone niewielką, mosiężną tabliczką, pozostawały zamknięte i przez nikogo nie niepokojone praktycznie “od zawsze”, oddzielając znajdujący się zaraz obok gabinet starszego kustosza Joachima od innych, bardziej ruchliwych części BIBLIOTEKI i pozwalając mu pracować w spokoju nad jego dziełem życia, pieszczoszkiem, mającym zaspokoić ambicję starszego kustosza, nad jego opus magnum - Wielką Klasyfikacją*.

Było już bardzo późno, a może bardzo wcześnie (?), gdy Lida postanowiła posprzątać akurat ten sektor BIBLIOTEKI. Wiedziała, że o tej porze pan Joachim powinien już skończyć pracę, więc bez przeszkód będzie mogła zająć się stanem podłóg i blatów, które męczył chroniczny kurz. Drobny, niemal niezauważalny, taki jak kręci w nosie przy otwarciu bardzo starej, bardzo długo zalegającej na półce książki, w BIBLIOTECE był dosłownie wszędzie. Nawet w pomieszczeniach, w których książek było niewiele lub wcale, Lida dzielnie wymiatała go miotełką antystatyczną z najciemniejszych zakamarków. Było to wysoce niezadowalające dla bibliotecznych pająków, których misterne sieci przy okazji niszczyła, sięgając swoją bezlitosną bronią antykurzową nawet za najwyższe szafy i w najciemniejsze narożniki.

Całe piętro należało teraz do niej, skąpane w ciszy i półmroku słabo oświetlonych korytarzy. Choć coś postanowiło zakłócić harmonię bibliotecznej scenerii…

Dziwne… te drzwi powinny być zamknięte - pomyślała, patrząc skonsternowana na uchylone drzwi pomieszczenia Akt personalnych, zza których przesączała się wąska strużka światła. Tak nie powinno być. Nie tutaj i nie o tej porze.

-Eeee… jest tam kto? - zapytała, zanim zdecydowała się pchnąć drzwi i wejść do środka. - Panie Joachimie, to pan?

Formujący się w umyśle obłoczek strachu zaczął paraliżować Lidę, gdy zajrzała do pomieszczenia. W ciszy, która aż dzwoniła jej w uszach, pokój wydawał się pusty i opuszczony, gdyby nie otwarta jedna z szuflad oraz rozłożona na prostym biureczku teczka z aktami pracowniczymi.

Grzęda Dariusz - odczytała nagłówek na jednej z pożółkłych stron maszynopisu, do której zostało doczepione zdjęcie pulchnego i lekko łysiejącego mężczyzny po pięćdziesiątce - magazynier biblioteczny.

Hasło imienne i nazwa stanowiska niewiele jej mówiły. Nie pracowała tutaj długo, hierarchia powyżej stanowisk “niebibliotecznych” była dla niej czarną magią. Nie znała również krążących pomiędzy pracownikami z dłuższym stażem ploteczek ani opowieści o minionych bibliotekarzach i szczerze, niewiele ją to obchodziło - było, minęło, w kurzu utonęło, jak mawiała na wszystko, co nie dotyczyło stanu czystości w jej sektorze konserwatorskim. Jej świat składał się z kurzu i miotełki, ale.. była osoba, którą sytuacja mogłaby zainteresować i akurat ona, w przeciwieństwie do wielu innych, z pewnością była u siebie. Dlatego nie tracąc czasu, ruszyła schodami w dół.

-Irmina! Irmina! Jesteś? - krzycząc już z daleka, lekko zdyszana, wpadła do przepastnej sali Księgozbioru Alchemicznego. Wolała nie ryzykować zagłębianie się między jego regały. Przypominały poskręcany i ciągle zmieniający się labirynt, w który bez towarzystwa bibliotekarki lepiej się było nie zapuszczać. Kilka lekkomyślnych osób straciło w ten sposób parę lat swojego życia, Lida wolała nie ryzykować podzielenia ich losu.

-Jestem! - gdzieś z odległego zakątka dobiegł Lidy zaspany głos Irminy (co mogło potwierdzać plotki, że Irmina naprawdę zamieszkała wśród swoich książek, ale takie plotki powtarzali tylko złośliwi i zazdrośni. Taka więź z księgozbiorem była rzadka nawet w BIBLIOTECE), która bezszelestnie wyłoniła się niedaleko sprzątaczki.

-Koniecznie musisz iść ze mną! To niespotykane! - lekko poddenerwowana Lida nadal rozmawiała w kierunku Irminy podniesionym głosem - Akta pracownicze są otwarte, i teczka na stole…

-Lidka, spokojnie - “spokojnie”, jak powszechnie wiadomo, wcale nie pomaga w takiej sytuacji, ale nie zawadzi spróbować… - Jak to Akta są otwarte? Kto tam wchodził? Kogo teczka? - Irmina starała się nadążać, ale niemal biegnąca przed nią Lida nie udzieliła jej już więcej żadnych wyjaśnień, ciągnąc ją niemal za sobą na najwyższe piętro BIBLIOTEKI.

Minęło kilka minut i były na miejscu. Drzwi nadal pozostawały uchylone, a w pomieszczeniu wciąż paliło się światło. Na stole jednak nie było żadnej teczki, szuflada została zamknięta.

-Niczego tu nie ma - zauważyła Irmina, ogarniając całe pomieszczenie wciąż lekko nieprzytomnym wzrokiem.

-Oprócz tego - Lida, wciąż pobudzona zastrzykiem adrenaliny, zauważyła luźną kartkę, która zsunęła się z biurka pod jedną ze stojących obok staroświeckich komód i wystawa jednym rogiem.

PROTOKÓŁ ZAGINIĘCIA, głosił nagłówek dokumentu, który kobieta podniosła i otrzepała z kilku strzępków kurzu, zgromadzonego pod meblem.

-Rozerwanie z 1910 - Przypomniała sobie Irmina, zerkając Lidzie przez ramię na wyblakły druk - było to kilka miesięcy przed tym, zanim trafiłam do BIBLIOTEKI. Potężna sublimacja literaturowa, chyba największa w ostatnich 500 latach. Przynajmniej tak twierdzi Joachim.

-Sublimacja literaturowa? - Lida ewidentnie nie nadążała.

-Tak, rodzaj rozerwania narracji literackiej. Jeden z Czytaczy postanowił się zabawić w wolnym dostępie, stanął na jednym ze stołów z egzemplarzem Idioty Dostojewskiego i faktycznie, idiotę przerosło, nurt narracji pochłonął go wraz ze wszystkimi w promieniu dobrych dziesięciu metrów. I urwało kawałek wykładziny…

-Urwało wykładzinę?! - z jakiegoś powodu ten fakt zaszokował Lidę dużo bardziej niż piętnastu zaginionych, wymienionych w trzymanym przez nią raporcie oraz kolejnych 4 poszkodowanych, którzy już nigdy po tym incydencie nie wrócili do pracy w BIBLIOTECE.

-Wykładzinę, tak… regały były trochę zbyt ciężkie, przesunęły się w stronę oka cyklonu fabularnego, ale jakimś cudem wyczyściło tylko półki, szum książek ponoć był nie do opisania. Ale regałów nie porwało.

-Zadziwiające…


*Wielka Klasyfikacja miała zastąpić Uniwersalną Klasyfikację Dziesiętną, która choć używana z powodzeniem od kilkudziesięciu lat w całej BIBLIOTECE, nadal nie oddawała bogactwa znajdującego się w niej księgozbioru, doprowadzając czasem do kilkumiesięcznych narad w dziale katalogowania nad przydzieleniem odpowiedniej sygnatury poszczególnym woluminom. Rezultatem takiego stanu rzeczy było bez mała dwudziestoletnie opóźnienie w pracy działu, które wciąż rośnie.


----


liczba słów: 903


----


#naopowiesci #zafirewallem

@moll przyjemnie się czytało. Szanuję za cywilizowane sprzątnie kurzu -miotełką. Pająki sieci sobie odbudują, a jak je wciągnie odkurzacz to już pozamiatane. Podobało mi się rozpoczęcie akapitu "e". No a z tą wykładziną to faktycznie oburzające. xd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Nie wiem, po co się męczyć zamieniając go w świnię, kiedy sam sobie z tym doskonale radzi.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

@GazelkaFarelka znalazłam dzisiaj ładny, mały kawałek schabu. Wrzucony do lodówki, niech się marynuje. Brzmi jak idealny obiad na piątek xD


Śliwki jakieś takie drobne, najwyżej przy krojeniu trochę się to rozleci


#mollgotuje #gotowanie #jedzenie

307bdad8-8c24-46a3-b301-5c0253b517e1

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Cern i Gulta pojawili się na ścieżce, podbiegli i popychając się nawzajem stanęli pod drzewem. Podnieśli głowy i spojrzeli na siostrę z mieszaniną fascynacji i lekceważenia. Czarownice i magowie budzili nabożny lęk, ale siostry wcale. I wiedza, że własna siostra uczy się czarownictwa, w jakiś sposób odbierała powagę tej profesji.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Okazuje się że wykiełowanie #zywekamienie jest łatwe. Gorzej z utrzymaniem tego przy życiu:

- za mało wody - źle

- woda, ale podlana zbyt blisko - źle

- zbyt bliskie sąsiedztwo innych kamieni - źle

- światło pada pod krzywym kątem - źle


Tak więc... Na 27 nasionek, wzeszło łącznie ok. 15 roślinek, w szczytowym momencie było 11 żywych kamyków, z tego zaś przetrwały 3. Mam nadzieję że te się utrzymają.

Co ciekawe - biały żyje, a wyglądał na taki najsłabowitszy okaz.

Chyba im wiosną dosadzę sukulenta jeszcze jakiegoś do towarzystwa


#ogrodnictwo #roslinydoniczkowe

6c0e118d-7980-47da-837f-d7132f1268fd

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Z domu dobiegały krzyki ojca, lamenty matki i długie chwile ciszy. To znaczy, że Babcia Weatherwax przemawiała spokojnie głosem, który Esk określała „właśnie tak”. Staruszka odzywała się czasem tak spokojnie i miarowo. Prawdopodobnie takiego właśnie głosu używał Stwórca. Czy kryła się w nim magia, czy tylko głowologia, nie wiadomo; w każdym razie wykluczał wszelką możliwość sprzeciwu. Było jasne, że każde słowo wypowiedziane takim głosem jest dokładnie takie, jakie być powinno.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Do najważniejszego Maga, Niewidoczny Uniwersytet.

Pozdrowinia, mam nadzieje, że dobrze sie czujecie, posyłam wam nijako Eskarrine Kowal. Ma w sobie talanta magiczne, ale co z nio bedzie dalej, ja nie wim jest pracowita i czysta, tesz zna sie na sztuce zioła, posyłam z nio piniądze, Obyście żyli długo i skończyli sfe dni w pokoju, szczeże oddana Essmeralda Weatherwaxe (panna), czarownica.


Babcia uniosła list do świecy i przyjrzała się z uwagą. To dobry list. Użyła paru słów, które znalazła w Almanachu, czytanym co wieczór przed snem. Zawsze opisywał „sztvki wielorakie i talanta”. Nie była całkiem pewna, co to znaczy, ale słowa uznała za bardzo dobre.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Wyjaśnić niektórym z was tutaj coś trzeba,

Domem kleszczy nie są drzewa,

Raczej trawy zamieszkują kleszcze,

A opon nie planuje wymieniać jeszcze.

W Szkocji opon wymieniać nie trzeba,

Najwyżej zatrzymają cię na poboczu drzewa.

W krzakach grillują sobie kleszcze,

Nie wiem co mogę napisać jeszcze.

@moll


A co mi tam....sprobuje


Chejże chwycmy razem w dłonie kleszcze,

Bo odkręcić w gracie koła trzeba jeszcze

Zanim liście na ziemie spadną z drzewa

I w Ukeju znów parasol nosić będzie trzeba


(Jakby kurde kiedyś nie było trzeba )

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


[Babcia] Nie czuła się najlepiej, kiedy stawała wobec świata liter. Wybałuszyła oczy, wysunęła czubek języka, krople potu wystąpiły jej na czoło, ale pióro skrzypiało po papierze do wtóru okazjonalnych „A niech to!” i „Do licha!”.


Terry Pratchett, Równoumagicznienie


#uuk

Zaloguj się aby komentować

@Mr.Mars mialeś rację, na dzisiaj prawie nic nie zostało, więc zrobiłam drugi raz


@Sofie - poprzednio za dużo mleka, dałam mniej, niższa temperatura i studziłam w piekarniku, wyszła cudnie!


Ale ta czeka na polanie czekoladą


#mollgotuje #gotujzhejto #jedzenie

75bd2e5f-a940-4846-a1fe-0f52aa3e340d

Zaloguj się aby komentować