Zdjęcie w tle

michalnaszlaku

Autorytet
  • 234wpisy
  • 1750komentarzy

Witajcie, podróżnicze świry! Szukam ciekawych miejsc do zobaczenia na Sardynii. Głównie chodzi mi o szlaki z fajnymi widokami (poziom trudności bez znaczenia) i plaże, gdzie spokojnie popływam z maską. Tu wiem, że będzie trudno, ale liczę, że po sezonie zrobi się luźniej. Mam już listę miejsc, które chcę odwiedzić, ale szukam czegoś więcej

#podroze #sardynia #wlochy

e4fedf25-9f39-4de0-bd55-1ed69e4fdb7b

@michalnaszlaku ja byłem po wschodniej stronie to tam się wszystkie nadają xD

Obowiązkowo cala gorolitze, to miejsce zpocztówek na sardynii, ze dwie godziny piechotą przez góry z parkingu i na miejscu chcą piątka ale warto.

Jak będziesz lądował w Alghero to warto do groty neptuna wejść bo fajnie ale turystów jest w ciul.

Itu mi się zajebiście podobało, szlak na północ od tej knajpy.

https://maps.app.goo.gl/bTLroshAnX7cUPBS8

Idziesz z 50 metrów nad wodą przez góry i można sobie spokojnie zejść na dół na plażę. Mało ludzi to można na waleta spokojnie latać i fajne zakamarki, spokojnie coś znajdziesz do popływania.

Po 500 metrach jest zakaz wejścia i furtka ale wystarczy przeskoczyć xDDD

@entropy_ Ląduję w Olbii i grota wydaje się ciekawa, ale jechać 200 km w jedną stronę, aby postać w ściśniętej grupie, to trochę słabo

Natomiast ten szlak sprawdzę, ponieważ będę w okolicy Dzięki!

Zaloguj się aby komentować

@Half_NEET_Half_Amazing Zmiany klimatyczne w tym regionie idą w przeciwną stronę. Z roku na rok jest coraz bardziej deszczowo, a dobrej pogody jak na lekarstwo. Kiedyś wiosna i połowa lata to była petarda, a teraz jest to, co widać.

Zaloguj się aby komentować

Pan Japończyk to prawdziwy fachowiec. Najpierw sprzedał mi samochód, który przez prawie 10 lat nie uległ żadnej awarii, a teraz, kiedy coś się zepsuło, mówi, żebym się nie martwił, ponieważ samochód ma 10 lat gwarancji i kiedy ja będę pił kawę, oni zabiorą się za wymianę pompy wody.

#motoryzacja #lexus

4c28a00d-3c39-47dc-b0da-3afea61580aa

Zaloguj się aby komentować

Cairndhu House to dwór położony na wzgórzu w hrabstwie Antrim w Irlandii Północnej. Został on zbudowany w 1870 roku dla bogatego przemysłowca Johna Herriotsa.

W 1947 został przekazany jako darowizna dla Narodowej Służby Zdrowia i przekształcony w szpital wojskowy. Szpital był czynny do lat 90-tych, kiedy to stracił finansowe i został zamknięty.

W 2015 roku reżyser Ridley Scott nakręcił część swojego thrillera science-fiction, Morgan. Na potrzeby filmu przeprowadzono ogromne prace, aby filmowanie mogło odbywać się w bezpiecznym środowisku.

Dzisiaj Cairndhu House jest opuszczony i niszczejący, a wejście jest zabronione ze względów bezpieczeństwa. Wiele osób zwiedza opuszczony szpital, ale jest to nielegalne i bardzo niebezpieczne, ponieważ budynki są bardzo zniszczone i mogą być niebezpieczne dla zdrowia.

#urbex #irlandiapolnocna #ciekawostki

247f31ef-bca9-4f44-baea-5fe37ac599ef
ba6db800-97c1-490b-b853-cddb964737c5
ca782c37-e326-4e73-a9e9-9bfdc15e5940
95b6206b-efa2-40d0-9e63-b9ffa2be7f15
7da2a63b-cdb0-4c92-98ba-12d6e90e6e34

Tego dnia miałem w planie lżejszy spacer, bo chciałem dać odpocząć nogom. Czułem się świetnie, ale odpoczynek też im się należy. Ostatnie dwa dni pokazały, że nie mam co się łudzić, że zaplanowane trasy będę mógł jakkolwiek zrealizować, więc postanowiłem spokojnie do tego podejść. Pojadę na miejsce i zobaczę, jak to wszystko wygląda, a potem zdecyduję, co dalej. Jadąc w stronę mojego celu, na 5 kilometrów przed końcem drogi pojawiły się barierki i ostrzeżenia o zalegającym śniegu na drodze, więc dalsza podróż mogła się odbyć, ale już bez samochodu. 5 kilometrów przy pięknej pogodzie i niesamowitych warunkach to idealne rozpoczęcie dnia. Spacer na górę w pełnym słońcu po asfaltowej drodze był bardzo przyjemny. W kilku miejscach mijałem wodę płynąca całą szerokością drogi a czasem trafiałem na śnieg blokujący drogę, ale bokiem mogłem go obejść. Niby prosta sprawa, ale z jednej strony dość spora ilość topniejącego śniegu, a po drugiej stroma przepaść i ja przechodzący miedzy tym przy samej krawędzi. Ciekawe uczucie.

Dotarłem na górę, a właściwie do niewielkiego parkingu na granicy Andory i Hiszpanii. Widok obłędny, ale szybkie rozeznanie się w sytuacji i już wiedziałem, że tam, gdzie pierwotnie chciałem iść, to nie ma najmniejszych szans, a szkoda, wielka szkoda. Jeśli doczytałeś do tego miejsca, to zerknij chociaż na pierwsze 5 sekund mojego filmu, a zrozumiesz. Natomiast góra znajdująca się w przeciwnym kierunku wydawała się do zdobycia, więc wolnym krokiem ruszyłem przed siebie. Nawet nie wiem kiedy, dotarłem na szczyt i zmusiłem się do zatrzymania, ponieważ dalsza droga miała również szansę powodzenia, a kolejna góra była już tylko kwestią czasu. No to chyba jestem od tego uzależniony

Szedłem i mijałem resztki śniegu zalegające po tej stronie zbocza i zbliżałam się do upragnionego celu. Dotarłem na szczyt! Nie było to najtrudniejsze zadanie, ale do łatwych też nie należało. Ale widok z góry wynagrodził wszystko, w końcu byłam na 2541m n.p.m i patrzyłam na Pireneje. Dalsza droga nie była już możliwa ze względu na nachylenie, śnieg i moje bezpieczeństwo, ale widok był tak dobry, że nie miałam ochoty wracać. Spędziłem na szczycie sporo czasu, ciesząc się widokiem i całkowitą samotnością.

To był dobry dzień, a jutro czekała mnie kolejna przygoda!

#andora #podroze #podrozujzhejto

a8ac988b-be90-4644-a84b-9bbc21009850
aeecb52b-d248-4349-a2bf-e3fda4ec4960
82391245-2c27-4378-89c6-8ed1647deaf7
b2b14d53-54c0-4869-a1c9-54c3dc7eb205
66e4fdf8-8689-442f-ad81-c9d67967032e

Zaloguj się aby komentować

Kolejny dzień, kolejna przygoda - powiedziałem do siebie, wychodząc z hotelu i kierując się w stronę górskiego szlaku, z którym miałem się zmierzyć tego dnia.

Idealny poranek, wschodzące słońce, błękitne niebo, rwący górski strumień i śnieg widoczny na szczytach w oddali.

Początek drogi był mi znany, ponieważ przemierzałem już ten odcinek wczoraj. Dopiero po dotarciu do rozwidlenia obrałem nowy kierunek.

Droga była wymagająca ze względu na nachylenie, co powodowało, że w pełnym słońcu szybko robiło się gorąco. Na szczęście delikatny powiew chłodnego wiatru z gór pozwalał zachować równowagę i szedłem w miarę komfortowych warunkach. Im wyżej, tym widoki stawały się coraz bardziej interesujące, a ja, pełen energii i ciekawości, co zobaczę za następnym zakrętem, parłem przed siebie.

Po dwóch godzinach dotarłem do przepięknej doliny z niewielkim jeziorkiem i schroniskiem ulokowanym w miejscu idealnym, widoki niesamowite. Drogę na chwilę zagrodził mi lokalny mieszkaniec tych terenów, żmija, na 90% to była żmija Ale nie stwarzała problemów i każde z nas poszło w swoim kierunku. Dolina do której dotarłem nie było moim celem, mój cel znajdował się powyżej, za górą, której szczyt był pokryty śniegiem. Z samego dołu nie byłem w stanie oszacować ilości śniegu oraz nachylenia, z jakim będę musiał się zmierzyć, więc po krótkim odpoczynku i niewielkiej przekąsce energetycznej ruszyłem wolnym krokiem, tak jak wskazywały oznaczenia szlaku.

Na początku śniegu nie było zbyt wiele, a nachylenie terenu było stosunkowo łagodne. Jednak w miarę upływu czasu warunki stawały się coraz trudniejsze. Musiałem improwizować i powoli, ale systematycznie, posuwałem się do góry. Czasami szedłem zaśnieżoną ścieżką, czasami, gdy śniegu było zbyt dużo, wspinałem się po skałach, a czasami udawało mi się iść po wystających kamieniach lub kępach trawy. W końcu dotarłem do miejsca, z którego mogłem zobaczyć przejście między szytami , którym musiałem przejść. Niestety, było ono całkowicie zasypane śniegiem, a droga do niego również nie wyglądała bezpiecznie.

Mimo niechęci do poddania się, ponieważ dotarłem już wysoko, postanowiłem obrać inny cel, który w tamtym momencie wydawał się dobrym pomysłem. Kolejne pół godziny wspinaczki po nieprzyjaznym terenie doprowadziło mnie do miejsca, w którym dalsza droga nie miała już sensu. Bardzo strome podejście pokryte grubą warstwą śniegu uniemożliwiało dalszą wędrówkę.

Pora na posiłek- pomyślałem i w trakcie przerwy obiadowej, będąc na wysokości 2373 metrów, podziwiałem okolicę oraz świstaki, które wyraźnie nie były zadowolone z mojej obecności.

Droga powrotna była znacznie prostsza, a dzięki lepszej orientacji w terenie, szybko znalazłem się z powrotem w dolinie. Postanowiłem odwiedzić schronisko i zobaczyć jak wygląda w środku oraz zrobić sobie dłuższą przerwę. Przez pewien czas towarzyszyły mi w tym miejscu dwie grupy turystów, ale po pewnym czasie zostałem zupełnie sam, co jest dla mnie najbardziej komfortową sytuacją podczas takich wyjazdów.

Wracałem do hotelu, ale wcale mi się nie spieszyło. Widok był spoko i mogłem podziwiać całą okolicę, zatrzymując się co chwilę to tu, to tam. Najważniejsze jednak, że jutro czeka mnie kolejny ciekawy dzień.

#andora #podrozujzhejto #podroze

1e583381-2e11-442f-8fdb-7b50267714f6
930d893b-0d3f-4319-a7e6-1f2fae63de70
5d2ff0a9-27ef-4587-ae64-62414745b1cd
5f2cff74-a890-4f24-859a-c487ee46d18c
36927e91-3d73-4863-92fb-032d806b30c5

Zaloguj się aby komentować

Wyjazd do Andory chodził za mną od dłuższego czasu, a plan był prosty: pochodzić po górach. Fajnie byłoby, gdyby jeszcze śnieg był na szczytach, co nadałoby klimatu całej wyprawie. Tak jak zaplanowałem, tak się stało. Wieczorem dotarłem do hotelu, a z samego rana, tuż po śniadaniu, wyruszyłem na mój pierwszy spacer w kierunku najwyższego szczytu Comapedrosa o wysokości 2943 m n.p.m.

Początek szlaku zaczynał się niespełna pół kilometra od mojego miejsca pobytu, więc po krótkim spacerku byłem już na właściwej drodze.


Na początku mojej wędrówki przywitał mnie górski strumień z wodospadem, który oświetlany przez wschodzące słońce prezentował się niezwykle okazale. Następnie, podążając wzdłuż rwącej wody, powoli przemieszczałem się w górę. Trasa była zróżnicowana, obejmując mosty, kładki i wąskie przejścia, ale jednocześnie była bardzo dobrze oznaczona, co pozwalało mi bezproblemowo określić kierunek przemieszczania się. Widoki stawały się coraz bardziej imponujące, a po pewnym czasie zacząłem docierać do gór, których tylko szczyty były pokryte śniegiem, na razie. Jedyne problemy, jakie napotkałem do tej pory, to nachylenie terenu i szybko rosnące przewyższenie.


Kontynuując wędrówkę i chłonąc klimat na mojej drodze, napotkałem śnieg. Początkowo było go niewiele, ale z czasem zrobiło się go na tyle dużo, że musiałem zrezygnować z oficjalnego szlaku i znaleźć sobie alternatywną drogę. Początkowo szedłem po śladach dwóch turystów, których spotkałem wcześniej, natomiast wspinając się po zboczu pozbawionym śniegu, za to pełnym luźno leżących kamieni, dogoniłem ich i po krótkiej wymianie zdań stwierdzili, że dalej nie pójdą. Ja postanowiłem się nie poddawać i przy pomocy drona obrałem drogę pozwalającą dostać mi się powyżej. Ruszyłem w górę. Po pewnym czasie zauważyłem, że moi nowi koledzy zmienili zdanie i zaczęli za mną podążać.


Dotarłem do doliny w pełni pokrytej śniegiem, ale w oddali droga wyglądała na w miarę dobrą i dającą się przejść. Musiałem tylko pokonać kilkaset metrów idąc w śniegu oraz przechodząc przez zaspy. Nie było lekko, ale powoli i ostrożnie dawałem sobie radę. Koledzy jeszcze chwilę szli za mną, ale ostatecznie zawrócili. Ja, pełen sił i dobrej myśli, podążałem przed siebie z nadzieją, że może się udać. Niestety, nie trwało to zbyt długo i dotarłem do miejsca, gdzie wkładany trud nie przynosił efektów, a śnieg spowalniał mnie bardzo. Traciłem dużo energii, a droga na szczyt, który już był w zasięgu wzroku, nie miała dalszego sensu.


Z jednej strony trochę zawiedziony, ponieważ widziałem się dziś na tym szczycie, z drugiej znalazłem się w tak niesamowitym miejscu, że nie miałem ochoty wracać. Samotne spędzanie czasu z dala od wszystkiego jest czymś niesamowitym i bardzo relaksującym. Siedziałem na wielkim i ciepłym od słońca kamieniu i zachwycałem się klimatem. Po pewnym czasie trzeba było zacząć wracać i było to dużo łatwiejsze niż się spodziewałem. Wracałem po własnych śladach, co było bardzo pomocne, natomiast zdarzyło się wpaść pod strumień znajdujący się pod śniegiem i przemoczyć buty. Na szczęście powrót ze śnieżnych stoków trwał krótko, lekko ponad 2 godziny, a dzień był bardzo ciepły i mokre buty nie były dużym problemem.


Dzień bardzo udany, a jutro czekała mnie kolejna przygoda.


#podroze #podrozujzhejto #andora

619d7083-7779-40ef-86ed-5a190f8c4b3d
d209a080-8da0-4558-94ed-d50f464d5eff
a2c481d8-634e-407e-a60e-7cd12a65968b
dbe3432c-73eb-4cbc-9622-6973ac030de8

Zaloguj się aby komentować

Zauważyłem dziś coś dziwnego, albo może ja o czymś nie wiem i ktoś mógłby mi to wyjaśnić. Oprócz dysków NVMe posiadam jeden zwykły dysk SSD podpięty przez gniazdo SATA. Dokładając dziś kolejny dysk NVMe, komputer przestał widzieć dysk SSD. Kiedy wpinam ten sam dysk NVMe w inne wolne gniazdo, dysk SSD jest znów widziany.

Płyta główna MSI MAG Z790 TOMAHAWK

#komputery #pytanie #takasytuacja

takie jajca też na mobo w piecach a nie tylko w laptokach? <_<

jw @UncleFester wspomniał, kwestia tego jakie kombinacje obsługuje/ą kontroler/y dyskowe

jeśli wpinasz to lepiej aby 1 kontroler obsługiwał te same typy dysku


jakoś tak to szło, nie nadążam za postępem, msata się nie zdążyło zadomowić w komputerach, a już m.2 sata jest przeszłością :\

@michalnaszlaku

Z dokumentacji płyty MSI MAG Z790 TOMAHAWK :


• M2_3* slot (From Z790 chipset)

* SATA_1 will be unavailable when installing M.2 SSD in the M2_3 slot.


i wszystko jasne.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

360 856,6 - 7,4 = 360 849,2


Zimno, szaro i mokro to temat dzisiejszego treningu. Do tej pory mogłem sobie pozwolić na pozostanie w domu z powodu złej pogody, jednak na treningi przed wyjazdem pozostały 2 tygodnie, więc od teraz nawet huragan będzie nazywany lekkim wiaterkiem i śmiało mogę iść


#ksiezycowyspacer


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

d320957b-cb93-4a39-bae1-890cd7985085

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mieszkam w UK i potrzebuje założyć konto bankowe w PL, aby otrzymać polski IBAN. Tak na szybko to znalazłem kilka banków, które oferuję założenie przez aplikację. Santander, Millennium, mBank. Może ktoś coś doradzić lub polecić? Zanim niepotrzebnie zagłębie się w czytanie wszystkich warunków umowy

#banki #bankowosc

Chyba większość polskich banków stosuje przelew weryfikacyjny z innego banku, którego jesteś właścicielem i zweryfikowałeś w nim swój podpis, jako formę potwierdzenia podpisania umowy o konto (co jest w twoim przypadku jest niemożliwe).


Aczkolwiek chyba tylko BNP Paripas wykorzystuje platformę Autenti, w pełni elektroniczną, jako formę zawarcia z klientem umowy. Co prawda widzę, że ww. platforma chwali się innym bankami (Alior, Millennium, PKO BP) jako swoimi klientami, ale możliwe, że banki te wykorzystują Autentii w przypadku innych dokumentów, niekoniecznie umowy o konto, kartę.

Przejrzałem kilka banków i w niektórych mogę otworzyć konto online, ale muszę mieć polski numer telefonu. W niektórych mogę podać zagraniczny ale wtedy wywala błąd. W niektórych nie mogę założyć, ponieważ rozliczam się podatkowo w innym kraju

Wystarczy tych wrażeń na dziś

Do czego ci jest potrzebny polski iban?

czemu nie otworzysz subkonta walutowego do posiadanego konta w banku?


jeśli musisz tylko przelewać hajs w złotówkach to załóż konto wielowalutowe w fintechach typu cinkciarz, (transfer)wise, zen itp.

revoluta już ci wyżej polecano

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować