
mannoroth
- 2360wpisów
- 6792komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@mannoroth stary obecnie xD

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@mannoroth Jak odbierałem dyplom na PWr to zapomnieli o obiegówce. Trzy godziny później telefon:
Dzień dobry, nie dostaliśmy od Pana karty obiegowej, musi Pan ją jak najszybciej dostarczyć
I tutaj nastąpił najbardziej satysfakcjonujący moment w trakcie mojej przygody ze studiowaniem:
Droga Pani, przy większości kontaktów z dziekanatem i sekcją dydaktyczną ja i wielu innych studentów byliśmy traktowani jak przykra konieczność. Odebrałem dyplom, niczego więcej od was nie potrzebuję, studia skończyłem i nie zamierzam wracać. Nie mam waszej obiegówki i co mi Pani zrobi?
Po tym była chwila ciszy i tylko smutne
No dobrze
Chyba żaden zdany egzamin nie dał mi tyle radości. To była większa satysfakcja niż obrona pracy inżynierskiej ʕ•ᴥ•ʔ
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Spośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"
Miałem w licbazie koleżankę Gośkę. Gośka była fajną, sympatyczną dziewczyną którą praktycznie lubili wszyscy bez wyjątku - i koledzy i koleżanki i nauczyciele. Uczyła się bardzo dobrze, pozwalała korzystać ze swojej wiedzy bez problemu a nawet jak miała chwilę to tłumaczyła jakieś zadania mniej kumatym. Kompletnie koleżeńska i bezkonfliktowa. A szczególny "łeb" miała do matematyki. Trzaskała wszystkie zadania od lewa do prawa, obowiązujące nas zbiory zadań miała rozwiązane na kilka tygodni do przodu. Oczywiście zahaczała o Olimpiady i chyba nawet raz czy dwa załapała się na krajową. W czasie, którego dotyczy ta historia miał się odbywać międzyszkolny konkurs matematyczny, na który zgłoszenie się Gośki to był dla dyrekcji pewniak. Zwłaszcza, że w dwóch poprzednich edycjach stanęła na podium. Nic wielkiego, szczebel miastowy, ale kwestia prestiżowa dla wielu szkół z miasta, w tym dla naszej dyrekcji. Ale o tym za moment.
Gośka była rewelacyjna z matmy nie dzięki nauczycielce tego przedmiotu, tylko pomimo niej. Stara prukwa nie uczyła nas niczego, robiła sama zadania na tablicy (przepisując je z kartki) a potem jazda - strzelnica. Zapraszała do tablicy i stawiała za to oceny albo nie. Ktoś czegoś nie wie? Tak? To chodź do tablicy. No faktycznie nie umiesz, siadaj, pała. I tak się kręciło na matematyce.
Któregoś pięknego dnia stara przytargała z pokoju nauczycielskiego jakieś niemożliwe zadanie, nad którym na przerwie dyskutowali inni matematycy że takie trudne, zawiłe, ojojoj. No to Gośka poprosiła o tą kartkę i sobie coś na lekcji przy tym zadaniu dłubała. Pod koniec lekcji rzuciła że chyba wie. No to stara zaprosiła ją do tablicy z powątpiewaniem, a Gośka raz-dwa zamalowała całą tablicę jak jakiś Oppenheimer. Dla większości klasy to była chińszczyzna, ale Gośka stwierdziła, że podobne zadanie widziała w zbiorze zadań dla politechnik xD Cała klasa brawo, a stara oschle jej podziękowała no i po lekcjach.
Na bodaj następnej matmie tradycyjna strzelnica. No i szok - stara zaprasza do tablicy Gośkę i daje jej numer zadania do zrobienia. Wszyscy zdziwieni, bo jak wspomniałem, dawać Gośce zadanie ze standardowego zbioru zadań to jak spytać Pudzianowskiego czy podniesie cegłę. No i faktycznie, szast prast, minuta osiem i zadanie rozwiązane. Co stara skwitowała:
-No dobrze, dobrze, SIADAJ CZWÓRKA.
Gośka zrobiła oczy jakby jej ktoś w twarz dał, wszyscy w szoku, a stara:
-BO HEHE WIESZ NA SZÓSTKĘ TO UMIE PAMBUK, A NA PIĄTKĘ JA HEHE.
Dziewczyna siedziała ze świeczkami w oczach do końca lekcji, wszyscy zdziwieni i wkurzeni, bo jak tak można kogoś potraktować? Przykrość oczywista, bo mało że dziewczynie realnie zależy, stara się, to jeszcze taki tłuk gnoi ją takimi słowami. Do końca lekcji pani profesur w świetnym humorze bo usadziła gówniarę. Żal nam jej było jak nie wiem, ale cóż, przeszło. Nam. Ale nie Gośce
Zapomnieliśmy o zdarzeniu, z tydzień później stara na samym początku lekcji wypala:
-Małgosiu, zapomniałaś zgłoszenie na konkurs napisać!
-Nie, nie zapomniałam.
-O, to gdzie ono jest, bo pani dyrektor mówi, że w sekretariacie nie ma?
-Nigdzie go nie ma, bo się nie wybieram.
Gośka chłód a'la Clint Eastwood #pdk Starą zatkało, ale ciągnie dalej:
-Ale jak, dlaczego, przecież konkurs, szkoła, pani dyrektur, no musisz.
Stara ją poczuciem winy, a Gośka ją atomem:
-Na konkursy to niech jeżdżą piątkowi uczniowie, a ja nic nie muszę i się nie wybieram xDDD
Cała klasa prychła, a starą zamurowało i nie wiedziała co z siebie wykrztusić po czym wyszła i po pięciu minutach wróciła z dyrektorką z równie głupim wyrazem twarzy co stara i z równie głupim pytaniem:
-Ale co sie stao?
-Mówiłam pani profesor, że nie wyślę zgłoszenia na konkurs.
-Ale czemu?
-Bo skoro nie potrafię dostać piątki za proste zadanie to lepiej żebym na konkursy nie jeździła.
Dyrektorka nie widziała o co chodzi, to rzuciła że to trzeba wyjaśnić i że zaprasza obie do gabinetu, na co Gośka:
-Dobrze, ale proszę, żeby poszła ze mną koleżanka i gospodyni klasy albo proszę zadzwonić do moich rodziców.
xD Jebaniutka wszystko sobie przygotowała. Przewidziała ten cyrk i nie pękała, mimo, że była osobą emocjonalną. Dyrektorka się zgodziła, wyszły trzy dziewczyny i stara i w ten sposób lekcja nam zleciała. Rozmowa im się przeciągnęła, bo spóźniły się na kolejną lekcję. A co było na rozmowie?
Stara udawała idiotkę że nie wie o co chodzi.
Gośka opowiedziała swoją wersję, którą podparły koleżanki.
Pani dyrektur stwierdziła, że to na pewno jakaś pomyłka i na pewno tą czwórkę da się jakoś poprawić (xD)
Gośka stwierdziła, że jak nie będzie miała 5 na koniec to się będzie odwoływała gdzie się da i rozważy zmianę szkoły. Tak samo, jeśli szkoła nie zgłosi jej do Olimpiady (która pewnie i tak dałaby jej indeks uczelni na którą się wybiera).
I podtrzymała decyzję, że na żaden konkurs się nie wybiera bo ma na tamten dzień inne plany.
BUM. Pokorne ciele się odwinęło i zamiast ssać, kopnęło w d⁎⁎ę jedną matkę i drugą. Choć ta druga zrozumiała, przyznała że sytuacja jest do wyjaśnienia (xD) i to trzeba na spokojnie. Żadnych przeprosin Gośka się nie doczekała, no bo gdzieżby, ale satysfakcję na jej twarzy było widać ogromną. A stara zgaszona jak pet. Do końca szkoły Gośka już nigdy nie była przy tablicy, maturę zdała deluxe i trafiła na tą uczelnię na którą chciała, żadnych reperkusji nie było, a stara uznała, że swoją ignorancję zachowa dla siebie. Nie wiem, może to zasługa Gośki, ale stara w klasie maturalnej była trochę milsza. Choć nadal głupia.
Historia utrwaliła mi się w głowie, bo to na większości osiemnastek jak i na późniejszych spotkaniach absolwenckich był temat, który wracał jak bumerang
#matematyka #szkola #gimbynieznajo #gownowpis
@mannoroth nauczyciele są tak zjebani, że to głowa mała. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego wora, ale mam w rodzinie 2 Panie Nauczyciel i takiego mniemania o sobie i patrzenia na wszystkich z góry, bo przecież ona ma 2 fakultety, i dlatego jej się szacunek należy. Nie potrafią najprostszych rzeczy koło domu zrobić, ale Ego każda ma jak skurwensyn wyjebane.
Zaloguj się aby komentować
Mnie inna rzecz po wylądowaniu denerwuje. W momencie gdy robi się wrzawa po wylądowaniu ludzie zaczynają pierdzieć, no zawsze w tym momencie cały samolot wali pierdem - ludzie odpinają pasy, wstają i ci co poczuli luz wokół pasa i uświadomili sobie że do kibla dzieli ich jeszcze 15 minut czekania zaczynają puszczać cichacze. fujka
Zaloguj się aby komentować
@mannoroth mnie kiedyś w starym peugeocie 106 zepsuła sie dźwignia od świateł, latała luźno. Na normalnej drodze bylo ok ale na wertepach długie włączały sie same.
I tak mi sie zdążyło jechać za jakąś baba 5km jakimś dziurawy objazdem bez asfaltu i te długie cały czas napierdalały, próbowałem je trzymać ale niewiele to pomogło.
W połowie baba sie zatrzymała i wyszła do mnie z awantura czy mnie całkiem popierdoliło:)
@mannoroth w zeszłym tygodniu jechałem za taką "babą" co jechała w szarówce i deszczu bez świateł (widziałem że ma wyłączone jak się włączałem do ruchu); na wiejskiej drodze jechała 40 km/h, w porywach do 45 i dwa razy jak ją próbowałem wyprzedzić, to się "budziła" że za wolno jedzie i przyspieszała, ale krótkotrwale XD Sporo się nawkurwiałem, ale ostatecznie stwierdziłem że nie szkoda ryzykować i już przemęczę się za nią ten odcinek.
Ale czara goryczy się przepełniła, jak kierowcy z naprzeciwka zaczęli jej mrugać. Za każdym mrugnięciem zwalniała! Przy 30/h już udało się ją wyprzedzić
Światła dalej miała zgaszone XD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować