Gałuszka to trener z 20+ letnim doświadczeniem, wydał kilka książek, prowadzi szkolenia etc. Prywatnie jest byłym dominikaninem, który rzucił kościół i zaczął tresować psy.
Pies z filmu został uśpiony z powodu agresji do ludzi - szok, że próba uduszenia go przez człowieka nie przekonała go, że nie ma potrzeby atakować ludzi xD
Wrzucam z tagami tym razem, bo oryginalny wpis jest bez:
Wszyscy "trenerzy", jakich zdarzyło mi się spotkać to chore na głowy dzbany, zainspirowane tym małym jebniętym meksykaninem z TV. Jak ktoś coś wie o psach, to się nazywa behawiorystą - wśród behawiorystów szalona jest tylko tak z połowa. Im więcej bredzenia o "zaklinaniu" i "przełomowych metodach" tym bardziej chodzi o tłuczenie psa albo traumatyzowanie go, tak żeby cały czas żył w stresie.
Sara jest cudowna, kocha ludzi, lubi psy, na koty nie reaguje (w sumie jest mniejsza od większości kotów xD). Mała jest cudowna i gdyby nie moja bestia, to już bym ją wzięła pod pachę i zaniosła do domu xD
Telefony nie dzwonią, bo mała ma 10 lat... Taki mały piesek może jeszcze z dychę spokojnie pożyć! Zwłaszcza Sara, która jest wulkanem energii
@kiri Podbijam cuk. Grosze kosztuje, a masz OC i NNW. Mimo, że cuk w sumie pośredniczy dla PZU, to ma o niego lepsze warunki. Jakiekolwiek wyceny w PZU wychodziły absolutnie niepoważne.
Ubezpieczenie ubezpieczeniu nierówne. Musisz poczytać OWU i klauzule bo niektórzy mają wymogi w postaci odpowiedniego zapięcia i miejsca do którego przypniesz rower (od tego uzależniają wysokość ubezpieczenia). Niektórzy też zwracają całą wartość roweru z paragonu/faktury inni pomniejszoną wartość ze względu na wiek sprzętu. Wszystko zależy od preferencji i sposobu użytkowania. Ja ostatecznie podziękowałem ze względu na szosę nie miałbym jak komfortowo przewozić odpowiedniego zapięcia i nie zostawiam roweru w miejscu publicznym xD
Jaram się strasznie - wczoraj prawie pykło mi 30km
Niby nic, ale nie jeździłam od kilkunastu (17?) lat i to moja 4 wycieczka rowerowa, w tym dwie miały po 10km
Tempo spacerowe, żeby się nie zniechęcić, traska przyjemna po wałach wrocławskich. Nadal nie jest to mój sport numer jeden, ale jestem bardzo z siebie dumna, że w końcu się zdecydowałam ruszyć d⁎⁎ę na rowerze i odkryć miasto z trochę innej strony
@kiri pamiętam jak dziś jak po zakupie roweru w zeszłym roku robiłem pierwsze trasy po 25km i to było takie wow. Co najlepsze mieszczuchem byłem w stanie zrobić po mieście i 30-40km, nawet 50km się zdarzyło raz na rok gdzieś dalej, ale to rwane, po mieście, jakieś sprawunki, cały dzień etc. ale trasa 25km na raz to było coś. Teraz po 25km to jestem conajwyzej rozgrzany...
@kiri Pyknęło dziewko, pyknęło. Jak słyszę, że coraz więcej ludzi tak obecnie mówi to mam wrażenie, że większość polaków to wieśniaki i bynajmniej nie mam na myśli pochodzenia lub miejsca zamieszkania a stan umysłu. Walło, pykło, jak to w ogóle k⁎⁎wa brzmi, masakra.
Z takim przystojniakiem dzisiaj byliśmy na kontroli u weta - wszystko dobrze, pies zdrowy! Jedyny problem, jaki nam został, to że nikt go nie chce...
Nie wiem, o co chodzi. Pies jest zdrowy, nie reaguje na koty i na inne psy, jeździ autem, lubi spacerki. Jest cudownie puchaty nienawidzi być mokry (lata stania na łańcuchu bez budy zrobiły swoje), uwielbia jeść
Jakby ktoś szukał puchatego psiaka, który wygląda jak mini owczarek, to polecam Ciapka z Oleśnickich Bid.
Imo ładny pies, ale zaniedbany...może spróbujcie wyczesać bo futro aż się prosi o korektę. Dodatkowym problemem jest wiek, którego nie podajecie - niewiele osób chce starego psa bo jest problem emocjonalny jak zdechnie, proste.
Lekkie, przyjemne, dobrze się ogląda. Duet Ben & Matt dowozi jak zwykle. Bez fajerwerków, ale z przyjemnością obejrzy nawet osoba, której koszykówka zupełnie nie jara (ja).
Cóż mogę powiedzieć, to jest naprawdę dobry i przejmujący film. Świetnie zrobiony, dobra muzyka, wciągające historie, ciekawe i nowe dla mnie informacje. Czy jest jednostronny - na pewno w końcu opisuje jak dobrzy chrześcijanie ratują ludzi z rąk zamordystycznego systemu komunistycznego.
Jest superbohater ratujący biedne rodziny przed systemem, jest tragedia rodzinna w tle, jest walka, droga do uwolnienia, zamknięcie historii... No wszystko, co powinien mieć dobry thriller, więc polecam również tym, którzy nie przepadają za typowymi dokumentami.
Jak daleko mogą posunąć się ludzie, żeby zdobyć wolność? Trzymający w napięciu film podąża za osobami, które próbują uciec z jednego z najbardziej opresyjnych miejsc na Ziemi – Korei Północnej, w której dotychczas żyli, wierząc, że ten kraj jest rajem. Przemierzają tysiące kilometrów w poszukiwaniu nadziei na lepsze życie.
Pięcioosobowa rodzina Ro – w tym małe dzieci i starsza babcia – dzięki pomocy pastora Seungeuna Kima wyrusza w niebezpieczną podróż przez rzekę Jalu i chińskie góry, a następnie szuka schronienia w Tajlandii. Soyeon Lee za wszelką cenę próbuje wydostać syna z Korei Północnej i sprowadzić go do Korei Południowej, w której sama mieszka. Ucieczka z ojczyzny obarczona jest jednak niebezpieczeństwem. Grozi surową karą, a nawet egzekucją w przypadku złapania oraz potencjalnym wyzyskiem ze strony pozbawionych skrupułów pośredników.
Film, w większości oparty na materiałach kręconych ukrytą kamerą oraz szczerych wywiadach, zmienia sposób patrzenia na represyjny reżim Kim Yong-una oparty na praniu mózgu, okrucieństwie, torturach, kulturowej izolacji i nieustępliwej propagandzie. Próbuje pokazać skrywaną przez dyktatora prawdę o Korei Północnej, której ujawnienie nie było do tej pory możliwe i przenieść uwagę z brutalnego przywódcy straszącego świat bronią nuklearną na zwykłych obywateli, zniewolonych i maltretowanych przez jego reżim.
Kolejna książka z wydawnictwa Paśny Buriat, którą miałam okazję przeczytać i kolejny raz jestem zachwycona!
Reportaż jest o Łosiach, ale też o innych zwierzętach i ekosystemie Biebrzy. O wpływie myśliwych, rolników, dróg i fotografów na dziką przyrodę. O tym, jak wszystko się zmienia, starając się dostosować do coraz to nowszej rzeczywistości. O spokoju poranka i o ginących gatunkach. O suszach i pożarach. O naturze po prostu. Bardzo powolna, bez żadnej akcji, typowa książka przyrodnicza, ale piękna tak, że zapiera dech.
Co zwraca szczególną uwagę jest sposób, w jaki ta książka jest wydana, bo jest po prostu przepiękna. Idealna na prezent! Kredowy papier, lekko błyszczący, mnóstwo przepięknych fotografii zwierząt i przyrody, naprawdę uczta dla oczu. Jest to coś, co warto mieć na półce i czasem po prostu wracać nawet tylko po to, żeby przejrzeć zdjęcia.
Mózg noworodka czeka na bodźce sensoryczne. Badania neurobiologiczne wykazały, że zdolności przetwarzania rozwijają się po urodzeniu, gdy neurony łączą się ze sobą, tworząc ścieżki w mózgu. Jest natomiast prawdopodobne, że niektóre dzieci dziedziczą skłonność do występowania tego typu trudności i tutaj ekspozycja środowiskowa odgrywa bardzo istotną rolę.
Każdy przychodzący sygnał jest ważny dla mózgu noworodka, a potem niemowlęcia. W pierwszym roku życia, mózg jest bardzo zajęty organizowaniem się. Dziecko musi przeanalizować bodźce sensoryczne i stworzyć dla nich kategorie, to jak wkładanie tych bodźców do różnych szufladek. Ten kluczowy etap rozwoju mózgu przygotowuje dziecko do życia.
Jak zadbać o prawidłowy rozwój funkcji słuchowych u dziecka?
Ważne jest, by w tym czasie dawać dzieciom różnorodne bodźce słuchowe i nie wystawiać na długotrwały szum, który sprawia, że te właśnie przeróżne bodźce do dziecka nie docierają. Dziecko uczy się różnorodności bodźców słuchowych także podczas snu i uczy się także ignorowania tego co jest nieważne. Jeśli będzie narażone na długotrwałe wystawianie na szum może to prowadzić do trudności w przyszłości.
[...]
Kiedy wchodzisz do nowego środowiska, w którym słychać dźwięk w tle, np. włączone jest jakieś urządzenie, to pomimo, że wyłapujesz tenże dźwięk, mózg potrafi go zakwalifikować jako dźwięk nieistotny i jesteś w stanie skupić się np. na rozmowie. Bardzo szybko mózg decyduje się nie analizować hałasu. Mózg postanawia przestać zwracać na niego uwagę.
Gdyby Twój mózg nie był w stanie tego zrobić, byłbyś nieustannie bombardowany przez przytłaczające bodźce sensoryczne. Nie byłbyś w stanie sobie z tym poradzić.
Objawy zaburzeń przetwarzania słuchowego
Dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego mogą przejawiać między innymi następujące symptomy:
trudności z wyciszaniem tła, czyli np. dźwięków generowanych przez grupę dzieci i skupieniu się na głosie nauczyciela,
trudności ze skupieniem, spowodowane nieumiejętnością wygaszenia bodźców nieistotnych,
rozpraszanie przy każdym wybijającym dźwięku,
trudności z rozumieniem poleceń, dłuższych wypowiedzi, gubienie się w trakcie wypowiedzi, zapominanie części polecenia,
trudności z zapamiętywaniem ze słuchu, z pisaniem ze słuchu i in.
To tylko niektóre z wielu objawów wchodzących w obszar CAPD.
Dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego mają tendencję do uczenia się wzrokowego, przy czym iloraz ich inteligencji, rozwój poznawczy jest prawidłowy. Powszechna jest u nich skłonność do napadów złości z powodu ogromnej frustracji, z jaką mają do czynienia.
Dzieci z trudnościami w przetwarzaniu słuchowym często pozostają w tyle za swoimi rówieśnikami w zakresie nauki czytania i ortografii. Są bystre, dobrze radzą sobie z zadaniami wzrokowymi. Ten typ dziecka ma tendencję do doskonałości w działaniach wizualnych, takich jak puzzle, lego.
Często zdarza się, że zaniepokojony nauczyciel zauważa słabe zdolności słuchowe i kieruje dziecko na badanie słuchu. Tylko pamiętajmy, że u dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego, słuch fizyczny jest prawidłowy, mieści się w granicach normy. Dzieci z trudnościami w przetwarzaniu słuchowym mogą natomiast nie wykonywać dobrze poleceń słownych, z powodu trudności w ich rozumieniu. Mogą mieć problemy z pamięcią krótkotrwałą, przez co np. nie zapamiętują pierwszej części polecenia i zgadują jej treść.
Problemy z przetwarzaniem słuchowym utrudniają skupienie uwagi w miejscach, gdzie jest dużo bodźców słuchowych w tle, takich jak klasa czy sala gimnastyczna. Ponadto, przetwarzanie słuchowe przebiega wolniej. Dzieci, które nie mogą nadążyć, zdarza się, że wyłączają się kiedy ktoś mówi. Zrozumienie osób z obcym akcentem bywa niemożliwe. Dzieci z trudnościami w przetwarzaniu słuchowym często proszą o powtórzenie.
Tekst o narzędziach przemocowych używanych w treningu z psami.
[...] Czy to prawda, że z niektórymi rasami trzeba postępować ostro, żeby sobie z nimi poradzić? Czy jakaś rasa może potrzebować tej TWARDEJ RĘKI, żeby móc z opiekunem wieść szczęśliwe życie? Dlaczego co drugi owczarek niemiecki na ulicy chodzi w kolczatce?
W odpowiedziach na zadane na instagramie pytanie dostałam m.in. wiadomości, że Maliniaka trzeba czasem wziąć za fraki i cisnąć o ziemię, że one tego potrzebują, inaczej wejdą opiekunowi na głowę. W innej dyskusji pod postem na temat zakazu kolczatek pojawiły się komentarze “prong collars are for REAL dogs” sugerujące, że kolczatka może być nawet symbolem statusu. Dla mnie to narracja przeniesiona z kompleksu męskości, że prawdziwy pies to twardy pies i z takim trzeba też twardo postępować, a on to wszystko z godnością zniesie.
Jak jest naprawdę? Po pierwsze to nie jest tak, że szkolenie oparte na nowoczesnym behawioryzmie działa tylko w przypadku wybranego typu psów. Ba, to potocznie nazywane “pozytywnym szkoleniem” podejście wywodzi się z treningu o wiele większych i groźniejszych ssaków morskich, który zresztą na kolczatkę wziąć się nie dało ;)* Te same metody stosuje się w szkoleniu tygrysów i innych zwierząt w ZOO, żeby można było np. bezpiecznie sprawdzić im stan uzębienia, czy pobrać krew. Behawioryzm jest uniwersalny, jako że opiera się na zasadach uczenia się WSZYSTKICH zwierząt. Ani tygrys, ani owczarek belgijski nie potrzebuje twardej ręki, by poddać się szkoleniu!
[...]
Wiem, że niektórym nasuwa się wątpliwość, czy np. w przypadku przywołania cel nie uświęca środków. Czasem mówi się też, że obroża elektryczna wcale nie boli i jest tylko sygnałem dla psa. Niestety muszę tu wszystkich entuzjastów pomysłu takiej “komunikacji” zmartwić. Jeżeli obroża elektryczna nie boli, to faktycznie staje się jedynie sygnałem, ale sygnał niczego nie gwarantuje i może mieć też dowolną inną formę. Jeżeli chodzi o pracę na dystansie, spokojnie można stosować w formie sygnału obrożę wibrującą lub gwizdek. Żadne z tych narzędzi nie będzie jednak działać bez odpowiedniego uwarunkowania tego sygnału. Co więcej, nawet jeżeli impuls elektryczny jest już bolesny, to nie daje gwarancji, że zadziała on na 100%. W badaniach Iwana Pawłowa (tego od odruchu Pawłowa i warunkowania klasycznego) okazało się, że psy mogą przyzwyczaić się nawet do takich doznań jak przypalanie skóry, nacinanie jej i właśnie rażenia prądem, jeżeli zostanie to skojarzone z czymś, na czym psu zależy**. Psy te przestawały nawet odczuwać stres podczas tych doświadczeń. Jakkolwiek koszmarne było to doświadczenie, myślę że świetnie tłumaczy, dlaczego tak wiele psów i tak ciągnie mimo kolczatki lub szczeka mimo aktywowanej obroży.
Badania pokazują, raz za razem, że obroże elektryczne w niczym nie przewyższają szkolenia opartego na wzmocnieniu pozytywnym. Moim ulubionym jest badanie, w którym producenci obroży SAMI WYBRALI trenerów mających udowodnić, że obroże elektryczne są najlepszym narzędziem do nauki przywołania***. Rezultatów już się pewnie domyślacie. W związku z rezultatami takich testów w coraz większej ilości krajów takie narzędzia są zakazywane i tamtejsi trenerzy jakoś sobie radzą!
Podsumowując: to mit, że jakieś rasy wymagają wykorzystania awersyjnych narzędzi, twardej ręki, czy w ogóle mniej czułego traktowania! Jeżeli jesteś opiekunem takiej rasy i środowisko podpowiada Ci użycie dławika, kolczatki, czy obroży elektrycznej, bądź bohaterem swojego psa i awersyjnym rozwiązaniom powiedz wyraźne “nie!”!
@kiri zgadzam się. Jednak mój pies musi nosić kolczatkę.
Byliśmy na szkoleniu i trener powiedział, że na mojego psa nic nie działa i ze musi zostać kolczatka. Żadne smakołyki czy cokolwiek innego. Ma tak silny instynkt gonienia ofiary, że parę razy przewrócił moją żonę jak pogonił za wiewiórką.
W kolczatce jest już nieźle. Mój pies zachowuje się jakby nie znał bólu. Łazi po jeżynach, jak się zagapi i walnie w głowę to tylko się odbije od latatni i nic.
Problemem było to, że nie mieliśmy jak go socjalizować z innymi psami. Powinniśmy od małego wydać na to dużo kasy i na trenera. Jest świetnym poslusznym i kochanym psem ale na zewnątrz przechodzi transformację w tropiciela.
Jego szyja jest jak skała a kolczatka ma na końcach takie gumowe nakladki a nie zaostrzone metalowe końce.
Wiem to moja wina ale każdy pies ma swój charakter i na każdego co innego działa.
Tytuł: Podlaska mozaika. Reportaże z raju - krainy błota i mgły
Autorka: Ewa Zwierzyńska
Kategoria: reportaże
Wydawnictwo: Paśny Buriat
Ocena: 9/10
Jaka to jest piękna książka
Lubię reportaże, ale zdecydowana większość potrafi człowieka przytłoczyć i przeczołgać... A za oknem wiosna, jakoś człowiek nie ma ochoty na takie ciężkie historie
Przypadkiem trafiłam na wydawnictwo Paśny Buriat, które się specjalizuje w reportażach z Podlasia xD no i okazuje się, że robi to wyśmienicie!
Ta konkretna książka to zbiór bardzo krótkich historii z Podlasia, czasem jest to opowieść o miejscu, czasem o człowieku, a czasem o ładnej okiennicy... Wszystko lekkie, trochę magiczne, bardzo letnie i ciepłe. Od razu mam ochotę rzucić wszystko i jechać odkrywać podlaskie okolice każda historia ilustrowana jest co najmniej jednym zdjęciem, dużo jest ciekawostek o zwyczajach w prawosławiu, dużo pięknych opisów miejsc.
Bardzo, bardzo polecam tę książkę, zwłaszcza, jeśli ktoś ma ochotę na coś lżejszego i bardziej w stronę literatury pięknej niż twardego reportażu.
Właśnie wystartowała sprzedaż biletów na Millenium Docs Against Gravity
Festiwal potrwa 12/05 - 21/05 w kinach w większych miastach w Polsce i potem 23/95 - 04/06 w wersji online (ale program jeszcze nie jest dostępny dla tej części).
Czy jest to mój ulubiony festiwal filmowy? TAK! Czy nie mogę się doczekać? TAK! Czy jak zwykle nikt nie będzie chciał iść ze mną do kina i zostanę sama ze swoimi przemyśleniami na temat danego filmu? TAK XD
Tak czy siak - polecam, line-up wygląda dobrze, dokumenty FTW
Jakie miękkie siodełko dla baby do jeżdżenia po mieście na rowerze trekkingowym rekreacyjnie?
Krótkie trasy po mieście i okolicach, miękka d⁎⁎a xD
Wracam na rower po niejeżdżeniu prawie 20 lat i mnie boli d⁎⁎a po 10km, potrzebuję czegoś miłego i miękkiego, ale mam zerowe pojęcie o tym - send help!
@kiri Dobierz siodełko w odpowiednim rozmiarze pod rozstaw kości miednicy. Kobiety potrzebują generalnie szerszego niż faceci. Jak jest za wąskie to kości nie mają podparcia i cały ciężar ciała opiera się na tkankach miękkich.
Z kolei np. dla faceta jak jest siodło za szerokie to obciera.
@kiri Nie wiem jakie masz dupsko ale jak masz kobiece kształty to możesz potrzebować nawet 155 mm szerokości.
Jest metoda pomiaru polegająca na posadzeniu dupska w mokrym piasku, potem do powstałego odcisku wrzucasz dwie kulki żeby sturlały się w najniższe punkty dołków. Potem mierzysz odległość między kulkami.
Zamiast siadać gola dupa na plaży xD można np wziąć kawałek grubszego kartony(taki co sklada sie z 2warstw i pomiedzy ma harmonijke), położyć na twardym krześle lub desce sedesowej w wtedy usiąść i docisnąć przez paręnaście sekund ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ech, RTG super, USG ok, ale biopsja niejednoznaczna... W przyszłym tygodniu będzie wynik, trzymam kciuki za tłuszczaka, bo jednego raka już pokonaliśmy i więcej nie chcę.
Chorowity mi się pies trafił, na samego weta mi wychodzi rocznie kilka tysięcy -_-
@AdelbertVonBimberstein ale spokojnie, on za wiele nie cierpi, po prostu choroby psów są w ciul drogie: rak nas kosztował kilka k (sama operacja, po raku nie ma śladu), w zeszłym roku kilka poszło na diagnozę i leczenie sraczki xD co w sumie nadal trwa... My go chyba po prostu za dobrze diagnozujemy i nie olewamy żadnych objawów
Z życia fundacji, tak świątecznie (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Podobnych wiadomości "muszę natychmiast oddać psa bo jakiś-powod-z-d⁎⁎y" dostajemy kilka w tygodniu a fundacja jest malutka... Z kotami jeszcze gorzej, mnoży się to na potęgę i ciągle ktoś szuka pomocy dla nich.
Zwierzątka to nie jest zabawka, nie wolno ich oddawać, jak się już znudzą albo nie pasują do wystroju. Nie wolno ich też rozmnażać i płakać fundacjom, ze "kotka się okociła i weźcie te koty ode mnie".
@kiri Psy i koty powinny być chipowane i ktoś kto oddaje zwierzę powinien dostawać zakaz posiadania na wiele lat. Tak samo jak ci którzy zaniedbują zwierzęta. A różni zwyrodnialcy którzy celowo robią krzywdę dożywotnio. Chipy by tez rozwiązały problem błąkających się psów.
Najlepiej nie taki "jak zawsze babcia robiła", bo właśnie zawsze robiła babcia, babci teraz nie ma, a ja nie mam odwagi konkurować z jej wypiekami ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Nigdy sernika nie robiłam, więc coś możliwie trudnego do zjebania pls
@kiri bez rodzynek to nie sernik. w całym regionie u mnie sernik był ciastem bogatym w dużo składników i smakow, i się nabijano z biednej pustej masy twarogowej ¯\_(ツ)_/¯