#warszawa gdzie zjeść? Będę się kręcić z mordoru do Pragi, więc dość dowolnie, jeśli chodzi o miejsce (może nie Wilanów, ale ochota już ok).
Szukam czegoś bardzo dobrego w smaku i mniej typowego xd zazwyczaj śmigam do vegan ramen shopu albo mei, ale teraz szukam czegoś fajnego na jednoosobową randkę sama ze sobą, gdzie można spokojnie poczytać przy jedzeniu xd
Więc tak - dobre, wyjątkowe w jakimś względzie, niekoniecznie fancy, główne danie poniżej 150zl.
Rozważam restauracje "kobiety wędrowne", albo peaches, ale może coś jeszcze jest ciekawego. Będę też kinie Muranów, więc coś w okolicy na szybko też spoko (ale nie thali, średnie jest).
@kiri Byłaś kiedyś w Manna68 w Gdańsku? Jak tak, to w Warszawie jest Manna 2, prowadzona przez panią, która prywatnie jest partnerką faceta, który pisał teksty dla Behemota.
Trafiłam na nią przypadkiem i nie żałuję ani minuty na nią poświęconej. Książka opisuje na podstawie doniesień prasowych i wielu rozmów z uciekinierami z Chin, sytuację Ujgurow do roku 2021, ale ci najważniejsze - pokazuje też procesy jak Chiny błyskawicznie przeistoczyły prowincję Sinciang w twor jak z Orwella. I to prawdziwego Orwella, a nie tego prawicowego xd
Kamery na każdym rogu? To za mało, wsadzamy kamerę do każdego salonu! Rozpoznawanie twarzy z nagrań? Od teraz jednostki policyjne mają okulary z kamerami, które umożliwiają natychmiast rozpoznanie, kim jest dana osoba. Uczenie dzieci, że partia jest najważniejsza? To za mało, zamknijmy też dorosłych w łagrach, a przy okazji sprzedajmy ich niewolniczą pracę dalej (Amazon, nike, volkswagen i inne lubią to).
Naprawdę warto przeczytać, jak przerażająca i bezduszna jest polityka Chin wobec "terrorystów" - w czasie pisania książki byli już na etapie myslozbrodni, pytanie jak jest dzisiaj...
@kiri w 2016 w sinciangu było już "dziwnie", przy czym to się koncentrowało w obszarze kotliny Kaszgarskiej. Kontrole bezpieczeństwa na drogach, ale jak się uparłem, to do Kaszgaru wjechałem i wyjechałem bez kontroli, używając bocznych dróg.
Nie wiem, jak u was w rodzinie poglądy, ale u mnie połowa chce głosować na Zandberga a druga połowa na Brauna xD
Dyskusje są wspaniałe, zwłaszcza jak wchodzimy w temat katastratu i mój ojciec, który każde większe pieniądze przejebał i nie ma absolutnie nic, zaczyna krzyczeć, że "hurr durr nie wolno karać za przedsiębiorczość!". Potem gładko przeszliśmy do pytania z latarnika o wartości chrześcijańskie (typ był ostatni raz w kościele na mojej komunii a i to stal na dworze) zaczyna się oburzać, że bez 10 przykazań ludzie by kradli mordowali się nazwajem xD
Upadłam telefon w poniedziałek dość niefortunnie i cały ekran się rozlał... Od razu zamówiłam nowy, na ten moment mam jakiś zastępczy i nie chce mi się i stosować na nim FB/Whatsappa/IG - bardzo dziwne uczucie być tak odciętym od świata, ale przynajmniej wiem, które kilka osób ma mój numer telefonu i się o mnie martwi, jak znikam z internetu na kilka dni xd
Ciężko jest mi pisać o tej książce, bo jednocześnie mi się podobała u czytało się ją przyjemnie, a z drugiej denerwowała mnie momentami niezmiernie...
Książka to trochę faktów historycznych, trochę historii zmyślonych przez autorkę - no najgorszy rodzaj książek dla mnie, bo większość czasu zastanawiam się, co wydarzyło się naprawdę, a co nie, któreś źródła są legitne, a które powstały w głowie autorki. Wyjaśnienie jest w posłowiu, ale nie jest zbyt szczegółowe, więc ode mnie duży minus.
Sama tematyka fajna i bardzo ciekawa - historia o tym, jak młoda etnografka zagłębia się w historię swojej rodziny pochodzącej z białych karpat i bada zdolności uzdrowicielskie (czy ogólnie magiczne) swojej matki oraz innych kobiet z rodu. Bardzo lubię folklor, podania ludowe, opowieści o leczeniu ziołami etc, więc ta część bardzo mi się podobała. Niestety dla mnie, duża część książki to są papiery gestapowców wyciągane z archiwum, ciągnące się w nieskończoność zeznania i pomówienia sąsiadów, do tego średnio ciekawa główna bohaterka... Zakończenie to w ogóle żart i żałuję, że doczytałam do końca, bo cała historia jest po prostu urwana. Miało być tajemniczo a wyszło tak se xd
Ogólnie fajnie się czyta, ale spodziewałam się czegoś innego i książka po prostu mnie zawiodła. Natomiast jako taka książka do poczytania wieczorem jest bardzo spoko.
Gdzie zgłasza się nielegalnie powywieszane ulotki na drzewach w parku?
Jakąś głupia d⁎⁎a od szkolenia psów poprzypinała swoje ogłoszenia na okolicznych drzewach w parku i teraz zamiast się cieszyć zielenią i wiosną, to wszędzie widzę jej reklamy... Normalnie na straż miejską czy po prostu zerwać i olać temat?
Akurat na nią jestem wyjątkowo cięta, bo prowadzi płatne zajęcia na wspólnym terenie osiedlowym blokując dostęp do placu mieszkańcom i z chęcią bym się jej pozbyła z okolicy xd
Kup kiełbasę. Pokrój w grube plastry. Idź na plac gdy będą mieli ćwiczenia i rzucaj w kierunku psów. Jak się będą pultać to powiedz,że dokarmiasz ptaki na tym terenie publicznym
Mam mini biblioteczkę, bo mam mało miejsca w wynajmowanym mieszkaniu i nie chce mi się bawić w bardziej customowe rozwiązania, skoro to nie moje ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Drugie tyle pochowane w kartonach u mamy w moim dawnym pokoju, jedna reklamówka książek o psach poszła do koleżanki w ramach rozwijania jej pasji.
Ogólnie to połowę chętnie bym oddała, bo przeczytałam raz i więcej nie zamierzam a kurz zbiera xd
Wolna półka na dole po lewej zostawiona specjalnie na głowę psa (w komentarzu foto)
@kiri jakoś wybitnie nowa to nie, parę lat ma - to jedne z tych wielkich psów, które się w centrach handlowych nosi na rękach, bo to hehe śmiesznie wygląda XD
Od początku nie byłam przekonana, nie znam tego podcastu, więc spodziewałam się jakiegoś badziewia... Ale że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, a ja akurat potrzebowałam czegoś lekkiego dla odmiany, to wyciągnęłam książkę z samej góry mojej kupki wstydu i zaległam do czytania.
Okazało się, że to bardzo fajna, nostalgiczna lektura! To znaczy, jak się jest starym człowiekiem (jestem rocznik '91) i pamięta się tamte czasy xd miałam sporo flashbacków z dzieciństwa (ich troje! <3), bardzo fajne wspomnienia do mnie wracały w niektórych rozdziałach rozdziały są króciutkie, raczej skondensowane, ale jest mnóstwo przypisów dla wymagających. Jest coś o telewizji, Internecie, gwiazdach popu i hip hopu, różnych zjawiskach typu Pudzian... Wszystko w bardzo lekkiej formie, która mnie skłaniała do sięgania pamięcią do wspominanych wydarzeń.
Bawiłam się bardzo dobrze, ale imo książka powinna być dwa razy dłuższa i mieć jeszcze więcej zdjęć. Na pewno nie polecam młodszym ludziom, bo jest to raczej nostalgiczna podróż w przeszłość, niż porywający opis lat '00.
@kiri tak, to przede wszystkim. Ostatnio chodzę na koncert mi i gongów w sumie regularnie, leżę na pufie najbliżej tychże i o panie... Zasypiam xd taki relaks. Mówię bez ironii, uwielbiam
@kiri pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty w dekiel sk⁎⁎⁎⁎syn, zboczeniec i sadysta. Gobeliny są obleśne, ale na żywo robią wrażenie. Dopiero wtedy człowiek widzi jak duże są (a są k⁎⁎wa potężne) i zaczyna się zastanawiać nad tym ile czasu musiało zająć zrobienie każdego z nich - lata. Chłop słynął z po⁎⁎⁎⁎nych akcji typu oswajanie kocięcia, aby wydłubać mu oczy. no ale był celebrytą, więc ludzie przymykali na to oko.
z ciekawostek. Każda postać na gobelinach reprezentuje konkretne pracownice szpitala w Branicach, głównie pielęgniarki. kto ma wiedzieć ten wie, gównoburza w tamtych stronach była straszna gdy gobeliny zaczęły być pokazywane publicznie. Gobeliny miały być sprzedane za grosze w czasie likwidacji szpitala, ale zmienił się dyrektor i wstrzymał akcję. Teraz są nie na sprzedaż. Naprawy gobelinów nikt nie chciał się podjąć, bo były w tragicznym stanie. Zostały w większości odnowione przez pracowników szpitala.
widziałem je we Wrocławiu i w Katowicach, ale największe wrażenie robią w Branicach. Tam też najciekawiej o nich opowiadają.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wrocławskie muzeum organizowało też wyjazd do Branic - ogólnie historia tego typa to dobry motyw na film, mimo że postacią był odrażającą.
@kiri był reportaż - Maniuś, ale nie wiem czy da się to gdzieś obejrzeć. Koncepcja wyjazdu do Branic śmieszy mnie niesamowicie, bo tam nie ma kompletnie nic poza szpitalem i powodziami w co drugą wiosnę, a jednocześnie jest to na tyle blisko że z Wrocławia, GZM-u czy Opola dojedzie się tam w 2h xD. Szpital dobrze płaci, zatrudnia masę ludzi i gdyby nie to to okolice już by wymarły.
@kiri Nie widzę w tych gobelinach sztuki. Chory umysłowo zboczeniec robił tandetne gobeliny, a pracownicy szpitala przymykali oko, bo przez ten czas facet był spokojny. Gdybym był kierownikiem szpitala, w którym przebywał, po jego śmierci całą tę twórczość wywiózłbym na wysypisko lub do spalarni.
@kiri To nadal nie ma nic wspólnego ze sztuką. Widziałeś śmieci na poziomie bazgrołów z ostatniej strony zeszytu należącego do dzieciaka, który nudząc się na lekcji rysował kutasy.
Co z tego, że to jest duże? O wielkości dzieła świadczy tematyka i technika, a nie jego powierzchnia. Kolory? Poprawne, nic więcej. Kompozycja? Tandetna karykatura, która pasowałaby do tych zeszycików z żartami, które sprzedawano po kilkadziesiąt groszy w kioskach. Coś okropnego. Tematyka? Goła dupa i cipa. Dosłownie. Erotyzmu nie ma w tym żadnego. A jeśli miało to obrzydzić mnie z seksu to zrobiło to w zły sposób. Lynch w "Blue Velvet" też szokuje obrzydzaniem erotyki, ale jego film ma bardzo dobry scenariusz, dobrych aktorów, pomysł na siebie. A ten zboczeniec-"artysta"? Nic, po prostu na dywanach uwieczniał swoje fascynacje. Owszem, powinno to być interesujace, ale wyłącznie dla psychiatry, który powinien po śmierci tego wariata zniszczyć te śmieci dla jego dobra. Ale nic z tego, ktoś się dopatrzył w tym sztuki i tak oto wyrobił się szwindel. Z Y X W V U
Ulubiony pampuszek do adopcji ciągle czeka na chatę, a ja niezmiennie się rozpływam, jak pies jednocześnie może być wspaniały i wkurwiajacy xd
Ale muszę przyznać, że zawsze zaskakuje mnie, jak to możliwe, że mój prywatny pies ma często w odwłoku moje wołanie, a tego gnoma widuję maksymalnie dwa razy w tygodniu, a puszczony przybiega na każde zawołanie