Zdjęcie w tle

fonfi

Gruba ryba
  • 501wpisy
  • 3633komentarzy

Dzień dobry się z Państwem,

Dawno nie było aktualizacji z Punktu Wymiany Poezji przy Wrzeniu Świata. Bo w sumie to i nie było o czym pisać. Ale przy okazji pierwszolistopadowej, rowerowej przejażdżki z żoną zajechaliśmy sobie na ulicę Gałczyńskiego i tym razem czekała tam na nas bardzo miła, chyba Halloweenowa, niespodzianka. Niespodzianka miała postać sześciu czarnych karteczek, zapisanych złotymi literami. Literami, które - jak nietrudno się domyślić - układały się w utwory rymowane, zwane wierszami. A oto one:

1
ciemne drzewo stoi wśród wspomnień,

jego kora zna sól dawnych łez.

w milczeniu pamięta burze i ogień,

w korzeniach ma ślady tych, co krzyw...

a jednak wciąż pije z ziemi życie,

jakby wierzyło, że ból to tylko cień.


2
z mroku wyłania się światło nieśmiałe

rozpina złoto nad sennym horyzontem.

drży chłód ustępując ciepłu.

powietrze pachnie początkiem.

wszystko, co było ciężkie, łagodnieje -

i nawet drzewo odetchnęło cicho.


3

między dniem a dniem zostaje pustka,

delikatna jak echo po dotyku.

w niej rośnie cień Twojego imienia,

i coś we mnie porusza, jak wiatr w liściach.

nie po to jesteś by wracać do mnie,

lecz by obudzić ciszę, którą noszę.


4

spotkanie jak muśnięcie światła w wodzie,

nieśmiały uśmiech, który koi serce.

niewinność spojrzeń, co nie chcą nic więcej,

tylko chwilę spokojną i cichą.

w Tobie znalazłam oddech po burzy,

i pierwszy raz cisza nastała.


5

muzyka w sercu, rytm pod skórą,

każdy gest to iskra istnienia.

niech patrzą, niech widzą odwagę,

co płynie z ruchu, nie ze słów.

świat wirował jak płomień w dłoniach,

a ja jakbym była jego tchnieniem.


6

lekka jak szept co nie potrzebuje powodu,

radość przyszła by zostać w spojrzeniu.

nie triumf, nie krzyk - tylko ciepło,

rozlane po duszy jak poranny blask.

drzewo, słońce, serce, taniec, spokój -

i ja po prostu - w końcu w zgodzie z tą chwilą.


#zafirewallem #punktwymianypoezji

145544ac-59dd-430f-9354-a10540eca410
62f1ffbf-b950-4192-a240-69d138a713d9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Kolega @Whoresbane kazał (o tutaj) zapisać sobie w kajeciku, że 29 października Wydawnictwo Literackie wznowi "Obłok Magellana" Lema. No to sobie zapisałem. No to kajecik mi przypomniał. No to zamówiłem. Ale tak głupio jedną. No to wziąłem... trzy. Ja przez Pana zbankrutuję, Panie @Whoresbane. (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Ale do pełnej kolekcji coraz bliżej.


#chwalesie albo #zalesie bo nie mogę się jeszcze zdecydować ;)
#ksiazki #lem

e44d7ffe-fcd6-45c9-a90b-f425407cd71a
5598c9c2-7044-4654-a8d4-84ffe4e73dbf

Szata tej "serii" jest fenomenalna, ale czemu, do diabła, miękka? Poza tym ceny są takie, jakby faktycznie w cenie zawierała się twarda okładka.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,


Mamy piątek, 31 dzień listopada. Niektórzy świętują Dziady, inni Halloween, a my świętujemy zakończenie XCIX (słownie: 99) edycji zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem . Zapytacie Państwo: a co tu świętować? Otóż tym razem mamy ku temu konkretny i niecodzienny powód.


Kiedy po południu włączyłem komputer, a w nim portal dla starych ludzi nazwany na cześć pewnego piłkarza, żeby zebrać i podsumować Państwa utwory, musiałem przecierać oczy ze zdumienia. Przez chwilę nawet pomyślałem sobie, że @owczareknietrzymryjski znowu próbuje mi jakiś numer wykręcić podszywając się pod Jaśnie Nam Panującą Moderację.


Ale nie. To naprawdę On! @bojowonastawionaowca we własnej, kudłatej osobie.


Ale jakby tego było mało, to nie dość, że napisał utwór #diriposta, to wplótł go jeszcze w opowiadanie, tym samym jednym wpisem załatwiając nie tylko #nasonety, ale również #naopowiesci.


No dobrze, ale nie uprzedzajmy faktów. Najpierw troszkę statystyki.


W bieżącej edycji udział wzięło siedem osób, zarówno poetek jak i poetów, którzy łącznie opublikowali dziewięć utworów. Wszyscy po jednym z wyjątkiem - wiadomo - kolegi @George_Stark, który podzielił się z nami utworami trzema.


Poniżej ich lista w kolejności chronologicznej:


  • Stawanie - by @George_Stark ️13

  • Stoicka pigułka - by @splash545 ️13

  • Samogłaskanie - by @George_Stark ️15

  • R = U/I - by @George_Stark ️13

  • Busker - by @Maciek ️14

  • Burzum - Filosofem - by @adamszuba ️24

  • Dziadek - by @KatieWee ️15

  • O radości dokarmiania sikorek - by @fonfi ️10

I na sam koniec, wspomniany we wstępie On, ze swoim opowiadaniem i sonetem, który - jako że autor o tym zapomniał - ja pozwoliłem sobie roboczo zatytułować:


  • Testament - by @bojowonastawionaowca ️15


Takie wydarzenie jest tak rzadkie jak przelot Komety Halleya. Jak śnieg w lipcu albo aktualizacja hejto. Trafia się raz na całe życie - nasze, albo tego portalu. O takim wydarzeniu nasze dzieci i wnuki będą się w szkołach uczyły. Dlatego też, pozostając ciągle w szoku i działając nie do końca racjonalnie, pozwolę sobie po raz drugi z rzędu złamać zasady (jeśli one w ogóle gdzieś istnieją) i honorowym zwycięzcą kończącej się edycji ogłosić @bojowonastawionaowca .


Gratulacje!


Jednocześnie bardzo przepraszam uczestników, którzy mogli poczuć się oszukani, bo zdobywszy większą liczbę piorunów zapewne liczyli na zwycięstwo. No cóż - i tak mi nic nie zrobicie. Wszystkim za to gratuluję wspaniałych sonetów i do zobaczenia w kolejnej edycji.


Moderacjo działaj!


#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Przy okazji raczenia się poranną kawą wyjrzałem sobie za okno. A za oknem taras. A na tarasie sikorki. Zauroczony i zainspirowany tym widokiem, postanowiłem że odzieję go w rymy. I teraz mam przyjemność zaprosić Państwa na tegoż odziewania efekt.


O radości z dokarmiania sikorek


Niewiele Fonfiemu do szczęścia potrzeba,

Wystarczy, że sobie za okno spojrzał,

Na taras, gdzie stadko sikorek dojrzał,

Co po kawałku skakały chleba.


Zauroczony pokazem zwinności,

Który gromadka daje niesforna,

Z kawą przed oknem się rozsiadł z wolna,

By móc się cieszyć tą chwilą radości.


Lecz gdy się nażarły te małe dranie,

To wszystkie czmychnęły bez zapowiedzi…

A Fonfi, przed pustym tarasem siedzi.


A przez to co widzi wzbiera w nim złość,

Bo jeszcze nie zaczął, a już ma dość,

Ptasich odchodów z tarasu sprzątania!


PS.

Oczywiście, że wiem, że nie dokarmia się chlebem,

Lecz jak w rymy ziarenka wpasować - już nie wiem,
Nie wymyśliłem również jak upchnąć słonecznika,
Stąd chleb żrą sikorki - ot, licentia poetica...


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Powolutku zbliżamy się do końca kolejnej edycji zabawy #naopowiesci, w której nie dość, że wystąpić miały "żywioły", to jeszcze koleżanka @KatieWee zażyczyła sobie nawiązania do halloween. Pomysłów przez moją głowę przewinęło się kilka, kilka z nich próbowałem nawet ugryźć, ale okazały się ciężkostrawne. Wiadomo jednak, że te najlepsze mają w zwyczaju przychodzić do nas w kabinach. Zazwyczaj chodzi o kabiny prysznicowe, ale w moim przypadku zbawienna okazała się kabina nieco inna - kabina windy. Stało się to kiedy wracałem z pracy. Wsiadłem do środka, nacisnąłem przycisk i właśnie jak za naciśnięciem magicznego przycisku pojawił się on - Karol. Zapraszam zatem Państwa do przejażdżki windą. Z Karolem.


Pozwolę sobie tylko przypomnieć, że na zwycięzcę czeka nagroda w postaci wybranej książki. Do końca października mamy jeszcze kilka dni, więc jeśli ktoś się zagapił to jest jeszcze trochę czasu na napisania opowiadania. Gorąco zachęcam.


--------------
Winda


Nim księżyc w trzynastym znajdzie się nowiu,

Tak się wydarzy jak Ci przepowiem,

Cztery w ofierze oddasz mi dusze,

A żywiołami im zadasz katusze!


30 października, piątek, późny wieczór, centrum Warszawy


Karol skończył pracę zdecydowanie później niż planował. Wszyscy jego współpracownicy już dawno wyszli do domu, ale on uparł się, żeby przed końcem tygodnia dopieścić raport dla zarządu. Inaczej myślałby o nim przez cały weekend, a chciał mieć wolną głowę na jutrzejszej imprezie halloweenowej.


Po raz ostatni sprawdził liczby w tabelkach, przeczytał podsumowania i swoje wnioski, zapisał plik i wyłączył komputer. Dopił ostatni łyk zimnej już kawy, rozejrzał się po pustym biurze i udał się w kierunku windy. Wyglądało na to, że poza nim na całym piętrze nie było żywej duszy. A może nawet i w całym budynku? Wsiadł do eleganckiej kabiny, wcisnął przycisk posyłając windę na parter i wyjął telefon, żeby zamówić taksówkę.


Po przejechaniu kilku pięter winda zatrzymała się z cichym, melodyjnym dźwiękiem. Wyświetlacz pokazał piętro numer 20. Drzwi rozsunęły się bezszelestnie i do środka wsiadł młody, na oko trzydziestokilkuletni, mężczyzna. Karol oderwał na chwilę wzrok od swojego ekranu i obrzucił wsiadającego krytycznym spojrzeniem. Współpasażer wyglądem zupełnie nie pasował do eleganckiej przestrzeni biurowej, w której się znajdowali. Ciemnozielone spodnie typu bojówki, bluza z kapturem i ciężkie wojskowe buty były totalnym przeciwieństwem korporacyjnego dresscode’u. Do tego krótkie, ostrzyżone na kilka milimetrów włosy, kilkudniowy zarost i nieprzyjemny kwaśny zapach potu, tytoniu i jakiegoś smaru albo oleju dopełniały niechlujnego obrazu.


– Dobry wieczór. Na dół? – zapytał szorstkim głosem mężczyzna

– Dobry wieczór. Tak, na parter – Karol przywołał uprzejmy uśmiech i zrobił krok w tył, dyskretnie zwiększając dystans od przybysza.


Kiedy drzwi windy zasunęły się, chłopak poczuł znajome i znienawidzone uczucie duszności. Zirytował się, że astma, na którą chorował wybrała sobie akurat taki moment, żeby mu dokuczyć. Pomyślał, że to pewnie z powodu całotygodniowego stresu. Jakby tego było mało, to - chociaż nie miał klaustrofobii - obecność tego surowego człowieka spowodowała, że kabina wydała mu się nagle niesamowicie ciasna. Zapach też nie pomagał.


Przygładził nerwowo klapy marynarki i wyjął z kieszeni mały inhalator. Zaciągnął się głęboko i odczekał chwilę, aż sterydy poradzą sobie z atakiem choroby. W tym momencie kabiną nagle szarpnęło. Karol zaparł się o ściany, a trzymane w rękach telefon i inhalator poleciały gdzieś pod nogi. Światło zamrugało kilka razy, po czym zapanowała całkowita ciemność.


– Co do k⁎⁎wy?! – rzucił w ciemność


Jakby w odpowiedzi na jego pytanie winda gwałtownie poszybowała w dół, a jemu żołądek podskoczył do gardła. Nawet nie zdążył krzyknąć, gdy po jakiejś sekundzie spadania, zadziałały automatyczne hamulce, a kabina zatrzymała się, kolejnym szarpnięciem wbijając go w podłogę. W niemal absolutnej ciszy, słychać było jedynie krótki szarpany oddech Karola i drugi, bardziej regularny - współpasażera.


– Nic panu nie jest? - usłyszał pytanie z ciemności

– Nie, a panu?

– Też chyba nie.


Karol stęknął podnosząc się na kolana. Zaczął po omacku szukać na podłodze telefonu, którego chciał użyć jako latarki, jednak zanim zdążył go namierzyć wyświetlacz windy ożył napisem ERROR: 666, rozświetlając przy tym wnętrze niepokojąco czerwoną poświatą.


Przez moment walczył na czworakach z oddechem, ale po kilku chwilach udało mu się w końcu trochę uspokoić i wyrównać rwaną respirację. Widać sterydy wciąż działały.


Zebrał się w sobie i usiadł pod ścianą, podciągając kolana pod brodę. Sięgnął po telefon, który leżał w samym rogu kabiny. Po przeciwnej stronie, współpasażer również siedział na podłodze z nogami skrzyżowanymi “po turecku” i przyglądał mu się z dziwnym jak na okoliczności spokojem.


– Nie denerwuje się pan? – zapytał Karol

– Trochę.

– Zadzwonię po… Chociaż może lepiej niech pan zadzwoni – pokazał mężczyźnie roztrzaskany i martwy ekran swojego telefonu

– Niestety. Zostawiłem telefon w samochodzie. Wróciłem na górę tylko na chwilę, żeby zostawić papiery.

– Pan tu pracuje? – w pytaniu Karola dało się słychać lekkie powątpiewanie

– Nie wyglądam, prawda? – zaśmiał się w odpowiedzi mężczyzna – Pracuję w obsłudze technicznej.

– Super, czyli zaraz nas pan stąd wydostanie?

– Sami się nie wydostaniemy. Ktoś z zewnątrz musi nas wyciągnąć.

– Długo to potrwa?

– Ciężko powiedzieć. Jest piątek wieczór, wszyscy już skończyli pracę, a to wygląda na jakąś poważną awarię zasilania.


Zdawszy sobie sprawę, że pewnie najbliższe kilka godzin spędzą w zamknięciu, obaj zamilkli. Mijały kolejne, długie minuty, aż w pewnym momencie mężczyzna niespodziewanie się odezwał. Mówił ze spuszczoną głową, tak że Karol nie był pewien czy ten człowiek mówi do siebie, do niego, czy po prostu po to, żeby zagłuszyć krępującą i złowrogą ciszę.


– To moja wina. Ale na szczęście to wszystko się dzisiaj skończy… – zaczął cicho, patrząc na swoje buty

– Co jest pana winą? I co się skończy? – zapytał Karol, zupełnie nie rozumiejąc

– Zaczęło się równo rok temu. W Halloween. Wracałem wieczorem do domu, kiedy po piętrach mojego bloku poprzebierane dzieciaki biegały od drzwi do drzwi za słodyczami. Na jednym z pięter spotkałem taką kolorową grupkę diabłów czy innych zombie, dobijającą się do mieszkania, które byłem pewien, że od lat stało puste. Nawet chciałem im zwrócić uwagę, że nie ma sensu czekać, ale ku mojej konsternacji drzwi się otworzyły i stanęła w nich starsza pani z miską cukierków. Dzieciaki rozszabrowały ile się dało i pobiegły dalej, a ja postanowiłem przywitać się z nową sąsiadkę. Ale kiedy tylko ich śmiechy ucichły gdzieś wyżej, kobieta złapała mnie za nadgarstki z taką siłą, że nie mogłem się oswobodzić, spojrzała na mnie oczami, które nagle nabiegły krwią, jakiś dziwny grymas wykrzywił jej twarz i głosem, który brzmiał tak, jakby ktoś gwoździem skrobał po szkle, wyrecytowała mi prosto w twarz:


Nim księżyc w trzynastym znajdzie się nowiu,

Tak się wydarzy jak Ci przepowiem,

Cztery w ofierze oddasz mi dusze,

A żywiołami im zadasz katusze!


Po czym bez słowa mnie puściła i zanim zdążyłem się otrząsnąć zniknęła, zatrzaskując mi drzwi przed nosem.

– Urojenia starej baby z demencją.

– Tak samo sobie pomyślałem. Następnego dnia próbowałem nawet z nią porozmawiać, ale nikt w mieszkaniu nie otwierał, a sąsiedzi zarzekali się, że żadnej starszej pani nikt nigdy nie widział. A później zaczęły wydarzać się te dziwne wypadki.

– Wypadki?

– Bo widzi pan, niecały rok temu to ja pracowałem na budowie. Dobra fucha, dobre pieniądze. Mam… Miałem uprawnienia operatora koparki. Przygotowywaliśmy przyłącza do nowego osiedla pod Warszawą. Rutynowa robota. Kończyliśmy robić wykop. Rów jak rów… W pewnym momencie jednemu z chłopaków wydało się, że zauważył na dnie wiązkę kabli. Wie pan, jak się zerwie koparką taki światłowód to problemów od groma, przestój w robocie bo trzeba czekać aż połatają, a to zaraz pompuje koszty. I można się z premią pożegnać. Nawet jeśli to nie z naszej winy, bo na planach nic nie było. No więc zanim się zorientowałem to ten chłopak zeskoczył na dół i żeby się upewnić zaczął grzebać w ziemi łopatą. Listopad, ziemia mokra, ciężka i to, co chwilę wcześniej zrzuciłem na bok, to wszystko się w jednej chwili osypało. I zagrzebało go żywcem. Zanim zdążyliśmy go odkopać to już nie żył. Koszmarny widok. Całe usta wypełnione czarną ziemią.

– Makabryczne! Ale przecież to nie pańska wina – Karolowi zaczęło się robić gorąco, więc zdjął marynarkę, poluzował krawat i rozpiął ciasny kołnierzyk koszuli.

– Niby nie moja. Prokurator też stwierdził, że to był nieszczęśliwy wypadek. Ale takie rzeczy zostają w głowie. Człowiek się zastanawia i gryzie. Czy nie za blisko zrzucił tę ziemię? Czy koparki przypadkiem nie ruszył? Wtedy zmieniłem pracę i poszedłem do wodociągów. Też na koparkę. W lutym, jak ścięły mrozy dostaliśmy wezwanie do awarii w centrum miasta. Strzelił łącznik rewizyjny, trzeba było rozkopać ulicę i go wymienić. Wykop głęboki bo stare budownictwo, a kiedyś to głębiej rury kładli. Wodociągi wodę odcięły, stary łącznik chłopcy zdemontowali i wymienili na nowy. Jak wszystko było już na miejscu, dokręcone, to żeby sprawdzić szczelność powoli przywrócono ciśnienie w instalacji. Na szczęście wszystko było ok. Nawet cieszyliśmy się, że temat ogarnięty w niecałe trzy godziny. Teraz wystarczyło wyciągnąć koparką ten stary łącznik i zadzwonić po drogowców, żeby ulicę załatali. Ta kupa żelastwa miała ponad półmetra średnicy i ważyła ze 200kg. A że mróz, ręce zmarznięte, palce sztywne, to ktoś niedokładnie zahaczył łańcuch na łyżce koparki… A może to ja za mocno szarpnąłem… Fakt, że zawór się zerwał poleciał w dół i spadł na rurociąg uszkadzając rurę. Woda wystrzeliła, bo była już pod ciśnieniem. Z trzech, którzy byli na dole, dwóch się uratowało. Trzeci zaczepił się o coś butem… Widziałem jak strumień wody lał mu się prosto w twarz, a on się szarpał i nie mógł się uwolnić. Utopił się w tej dziurze.

– Chryste - Karol zaczął ponownie czuć lekkie duszności, aż kropelki potu wystąpiły mu na czoło.

– Wtedy przypomniałem sobie słowa tej staruchy. Wie pan, te o ofierze z czterech dusz i o zadawaniu cierpienia żywiołami. Może się pan ze mnie śmiać, ale pierwszego chłopaka zasypała ziemia, a drugi się utopił. Nie jestem ani wierzący, ani przesądny, ale myśl, że to jakaś klątwa i wszystko dzieje się z mojej winy nie dawała mi spokoju. Żeby o tym nie myśleć zacząłem zaglądać do butelki. To przez alkohol straciłem uprawnienia operatora.


Mężczyzna podniósł oczy i spojrzał na spoconego Karola, który oparł głowę o ścianę i starał się głęboko oddychać.


– Dobrze się pan czuje?

– Jakoś duszno się zrobiło.

– No tak. Wysiadło zasilanie, a akumulator na dachu kabiny podtrzymuje tylko działanie sterownika windy. Wentylacja nie pracuje, a kabina jest szczelna. Wie pan, ognioodporna - takie teraz przepisy.


Przerwał na chwilę jakby liczył na jakiś komentarz Karola. Kiedy jednak nie doczekał się reakcji ponownie spuścił wzrok i kontynuował swoją opowieść.


– Po tym jak odebrali mi uprawnienia wylądowałem w magazynie. Strasznie monotonna praca - dzień w dzień to samo. Od rana do wieczora. Ale ja dokładnie tego potrzebowałem - rutyny i spokoju. Zacząłem powoli wracać do siebie. Przestałem pić. Zresztą do dzisiaj nie biorę do ust żadnego alkoholu. Zapisałem się na szkolenia, a przede wszystkim odsunąłem od siebie te czarne myśli o tamtych wypadkach. Rozumie pan, pozwoliłem sobie zapomnieć. Aż do feralnego dnia pod koniec sierpnia. Kończyłem właśnie zmianę i jak co dzień poszedłem skontrolować poziom paliwa w wózkach widłowych. Wózki w magazynie mieliśmy takie na gaz. Z butlami. W dwóch butle nadawały się do wymiany. Procedura tak prosta, że można ją zrobić z zamkniętymi oczami. Zaciągnąć hamulec, upewnić się, że silnik nie pracuje, zakręcić zawór, odłączyć przewód, wymienić butlę, podłączyć przewód, sprawdzić szczelność i ponownie odkręcić zawór. Dałbym sobie rękę obciąć, że zrobiłem to wszystko krok po kroku i starannie. Ale albo czegoś nie dopatrzyłem, albo była jakaś nieszczelność bo przez całą noc gaz ulatniał się w garażu, a kiedy pierwszy kierowca rano przyszedł do roboty i włączył światło to jakieś spięcie albo zwarcie wywołało iskrę. I wszystko eksplodowało. Widzieliśmy jak cały w płomieniach wybiega z przed magazyn. Udało nam się zdusić ogień kocem gaśniczym, ale oparzenia były tak rozległe, że po kilku dniach biedak zmarł w szpitalu. Chciałbym myśleć, że to zbieg okoliczności, albo że rutyna mnie zgubiła… Ale to byłaby naiwność. To nie przypadek, że tym razem przyczyną śmierci był ogień.


Mężczyzna zamilkł i spojrzał na Karola, który wyraźnie miał coraz większe problemy z oddychaniem i za czymś nerwowo się rozglądał.


– Ale tak jak powiedziałem, dzisiaj to się skończy.

– Ale jak…? Dlaczego…? – Karol próbował mówić rwącym się głosem – Astma…! Respirator…!


Mężczyzna podniósł jakiś przedmiot, który do tej pory trzymał na kolanach i podał Karolowi. Chłopak, drżącymi z wysiłku rękami, odebrał go od niego. Dopiero po chwili dotarło do niego, że patrzy na całkowicie zmiażdżony i połamany respirator. Walcząc o każdy oddech i nie mogąc wydusić z siebie głosu, spojrzał z przerażeniem i niemym pytaniem na współpasażera.


– Nadepnąłem na niego kiedy winda szarpnęła podczas hamowania.

– Powietrze…?! - ledwie zrozumiale wycharczał Karol

– Przepraszam - odparł smutno mężczyzna


Bezwładne ciało Karola powoli osuwało się na podłogę. Dokładnie w momencie, w którym jego głowa dotknęła błyszczącej posadzki, w kabinie zapaliło się światło, a winda - jak gdyby nigdy nic - ruszyła w dół z cichym łoskotem. Mężczyzna wstał, spojrzał jeszcze raz na ciało Karola, po czym odwrócił się i stanął twarzą przed drzwiami. Winda zatrzymała się z cichym, melodyjnym dźwiękiem. Wyświetlacz pokazał “P”, drzwi się rozsunęły, a on wyszedł w sam środek zamieszania, w którym czekali ratownicy medyczni, straż pożarna i policja.


– Nic panu nie jest? – zapytał jakiś policjant zaglądając mu przez ramię do wnętrza windy.

– Nie.

– A ten człowiek w środku?

– Nie żyje.

– Jak to się stało?

– I tak mi pan nie uwierzy…

– W takim razie muszę pana aresztować. Do wyjaśnienia sprawy.


Nie stawiał oporu. Spojrzał tylko na zegar w hallu, który pokazywał, że jest już chwilę po północy. Halloween.


“Nareszcie wolny!” - pomyślał, kiedy kajdanki zatrzaskiwały mu się na nadgarstkach.

--------------

2035 słów

#zafirewallem #naopowiesci

Zaloguj się aby komentować

230 259 + 18 + 24 + 25 + 25 + 22 + 23 + 23 + 26 = 230 445

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Piękny to był tydzień, w którym rozstrzał temperatury był od -3 stopni do +16. Co znaczy tyle, że zaczyna się najpiękniejszy okres w roku - z pogodą dla koneserów. W związku z tym, wszystkich koneserów pozdrawiam cieplutko.


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu


#rowerowyrownik

b95ca0c8-2ce4-44b2-89dd-88a1bc1cff9d

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem, W przelocie, więc szybko i bez wstępów.

Temat: Uciechy Rymy: **krążą - dylemat - drążą - temat **

Miłej zabawy i udanego rymowania 😁

#zafirewallem #naczteryrymy

@fonfi


Myśli szalone po głowie mi krążą,

Falą zimna rozlewa się dylemat,

Pokusy w brzuchu mi dziurę drążą,

Znowu zawiodę - rozwija się temat.

Niszczyciele nad U-bootem krążą

kapitan okrętu ma nietęgi dylemat

bomby głębinowe morską toń drążą

jak to się skończy, to osobny jest temat

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,


Korzystając z faktu, że pora jest późna, a co za tym idzie zanim ktokolwiek się zorientuje i postanowi oprotestować fakt, że byłem na tyle bezczelny, że pozwoliłem sobie, jako organizator, ogłosić zwycięzcą samego siebie, otwieram kolejną - XCIX (słownie: 99) - edycję zabawy #nasonety w Kawiarnii #zafirewallem.


Jest to edycja, w której powalczymy o zaszczyt poprowadzenia jubileuszowej, setnej (słownie: 100) edycji. W związku z powyższym, z nieśmiałą dedykacją dla nas wszystkich tutaj, wybrałem utwór #diproposta autorstwa pana Jana Stanisława Skorupskiego, pod tytułem "Sonet dla wszystkich nienormalnych".


Sonet dla wszystkich nienormalnych

Tamtego świata dawno nie ma
A ten nowy jeszcze nie
dojrzał
Wszędzie wkoło gdzie byś nie
spojrzał
Nadmiar słów albo stres i
trema

Wszyscy dążą do
normalności
Lecz rdzeniem wyrazu jest
norma
Którą określa jakaś
forma
Kształtująca jakieś
wartości

Co to jest normalność? -
pytanie
Na które nie ma
odpowiedzi
Bo w każdym coś innego
siedzi

Im więcej norm tym mniejsza
wolność
Kiedy normy przetwarza
zdolność
Wtedy zwyczaj spełnia
zadanie


Kwestie formalne.


Zabawa trwa do najbliższego piątku, czyli do 31.10.2025, kiedy to zwycięzcę wyłonimy na podstawie Państwa głosów. Tym razem z powodu rangi edycji i zaszczytu którego dostąpi zwycięzca, żadne "inaczej" nie wchodzi w grę.

Zasady: układamy sonet, w którym rymy w poszczególnych wersach zgadzają się z rymami w tych samych wersach w powyższym utworze "dawcy".


Powodzenia i udanego rymowania!


#nasonety #zafirewallem #diproposta

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,


Mamy piątek, 24 dzień października (a raczej już sobotę 25 dzień października), a więc zgodnie z zapowiedzą sprzed tygodnia najwyższa pora, żeby podsumować i zakończyć bieżącą - XCVIII (słownie: 98) - edycję konkursu #nasonety w Kawiarni #zafirewallem .


Na początek - dla formalności - pozwolę sobie przypomnieć, że rymowaliśmy do sonetu dla niepoznaki zatytułowanego “Sonet”, autorstwa pana Adama Asnyka, który to sonet o tytule “Sonet” w założeniu miał swoimi przyjemnymi rymami zachęcić Państwa do tworzenia sonetów własnych. Niekoniecznie zatytułowanych “Sonet”.


Okazało się jednak, że rymy chyba nie były tak przyjemne jak mi się wydawało, a wnoszę po tym, że do rywalizacji przystąpiło zaledwie czterech (słownie: 4) poetów, którzy opublikowali łącznie 6 7 wytworów.


A tak prezentuje się lista śmiałków, w kolejności zupełnie przypadkowej:

- @George_Stark , 2 wytwory 3 wytwory

- @Piechur , 1 wytwór

- @splash545 , 1 wytwór

- i ja, niżej (albo wyżej) podpisany - @fonfi, wytworów 2


Po złośliwej publikacji ostatniego utworu kolegi @George_Stark i w związku z tym koniecznej erracie podsumowania, przynajmniej statystyki wyglądają lepiej, bo wychodzi nam jeden sonet dziennie. A to już coś.


No dobrze, ale przejdźmy do rzeczy najprzyjemniejszej, czyli do przeglądu listy przebojów.


Świt nad Odrą - by @George_Stark ️8


Na pierwszy ogień - tak całkiem literalnie, ale nie uprzedzajmy faktów - tradycyjnie i niezawodnie poszedł kolega @George_Stark . Tym razem z utworem “Świt nad Odrą”. Jako że ostatnio nasz wspaniały kraj dotyka susza, to biznes eksterminacji hydrologicznej koledze ewidentnie, że się tak wyrażę, he he - wysechł. Ale, że kolega nie w ciemię bity, to szybko znalazł sobie nową niszę - pirotechniczną - i przeniósł się z biznesem z Grudziądza do Gorzowa. Sądząc po liczbie “płomiennych” utworów wygląda na to, że biznes doskonale się Jerzemu kręci. Gratulacje! Mam tylko pewne obawy, że Gorzowianie mogą być nie do końca zadowoleni. Ale to chyba trzeba pytać koleżankę @KatieWee.


Marzenia - by @George_Stark ️13


W kolejnym utworze, zatytułowanym “Marzenia”, autor (jest w ogóle sens wspominać, że @George_Stark ?) zabiera nas w sentymentalną podróż. Podróż do czasów dzieciństwa. Czasów, kiedy jedynym zmartwieniem było to, że na obiad może trafić się brukselka, ale żeby o tym nie myśleć zatapialiśmy się w książkach. Bo wtedy jeszcze dzieciom smartfonów nie dawali. Jedni zaczytywali się Zbigniewem Nienackim, inni Alfredem Szklarskim, a byli też tacy co podróżowali z panem Juliuszem Verne. Albo tak jak ja, czytali wszystko jak leci. Ale wszystkich nas łączyło to, że każdy marzył. Marzył żeby być takim Panem Tomaszem “Samochodzikiem”. Marzył o przygodach Tomka Wilmowskiego. I właśnie tęsknotę za tymi dziecięcymi marzeniami zawarł autor w swoim wytworze, na nowo marząc o zamknięciu się w metalowej puszcze, setki metrów pod powierzchnią wody, z ekscentrycznym i lekko niestabilnym emocjonalnie kapitanem Nemo. No cóż nie wnikam… Chociaż nostalgłem.


Do współpasażera z linii 174 - by @Piechur ️11


Sonet “Do współpasażera z linii 174”, autorstwa kolegi @Piechur jest utworem, który odbieram bardzo osobiście. Przede wszystkim niesamowicie urzekła mnie ta forma liryki inwokacyjnej. Ten apel do współpasażera, wyartykułowany - z powodu ścisku - do jego nieumytej pachy (). Ta subtelna w swej formie - “bez antyperspirantu strasznie spod pachy j⁎⁎ie” - apoteoza higieny osobistej. No dobrze, ale zapytacie Państwo dlaczego "osobiście". Ano dlatego, że ja proszę Państwa, jak już w drodze do pracy wysiądę z drugiej linii metra na Rondzie ONZ w stolicy i wyjdę na powierzchnię w samym centrum Warszawy, w cieniu Pałacu Kultury i Nauki, to wsiadam w autobus linii - a jakże - 174. I jadę nim całą trasę - z końcowego na końcowy. I teraz, po pierwsze, siedzę i główkuję kiedy ja zapomniałem użyć antyperspirantu? A po drugie zmartwiłem się, że przeszła nam koło nosa (tzn. mnie, bo koledze @Piechur ewidentnie koło nosa nie przeszła) taka okazja, żeby się poznać osobiście. No nic - do następnego razu.


Gdzie się podziali ci wszyscy poeci? - by @fonfi ️10


Z kolejnym utworem - odezwą - o tytule “Gdzie się podziali ci wszyscy poeci” przychodzi do nas kolega @fonfi. Autor rozpacza nad bieżącą kondycją i niepewną przyszłością stowarzyszenia literacko-poetyckiego, szerszej publiczności znanego jako "Kawiarnia za firewallem". Posługując się serią porównań do prawdziwej kawiarni, zamówień i gości maluje obraz apatii i odrętwienia, który miejmy nadzieję związany jest jedynie z nagłą zmianą aury na jesienną. Poeta, choć cierpi (“A dusza ma cierpi... A serce boleje….”) to jednak nie pozwala, by te negatywne uczucia zawładnęły nim do reszty. Postanawia walczyć i - chociaż nie wprost, lecz za pomocą alegorii swoich marzeń i oczekiwań - zwraca się do współtowarzyszy. Odwołuje się do poetyckich ambicji, a nawet posuwa się do delikatnego szantażu emocjonalnego, sugerując że być może (choć bardzo tego nie chce) będzie zmuszony aby zwycięzcą konkursu ogłosić samego siebie. Choć mam wrażenie, że taki pomysł przypadłby wielu osobom do gustu.


Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe - by @splash545 ️10


I jest, proszę Państwa! Jest odzew na apel. Dogłębnie poruszony cierpieniem kolegi @fonfi, z pocieszeniem przychodzi nie kto inny, jak nasz naczelny stoik @splash545. Przychodzi nie tylko z pocieszeniem ale i z utworem - sonetem - zatytułowanym “Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe“. Jest to sonet tajemniczy, wieloznaczny i wielopiętrowy (bo jest nawet jakaś piwnica, a w niej baran). Sonet, w którym każdy może dopatrzeć się czegoś innego, nawiązań do dawnych (bądź niedawnych) wydarzeń na pewnym portalu internetowym, albo do pewnych (bądź niepewnych) postaci z tym portalem związanych. Ta enigmatyczność sprawia, że utwór chce się czytać raz za razem, wiedząc że każdy kolejny raz uruchomi inne synapsy w naszej pamięci i świadomości. Ale przede wszystkim należy zwrócić uwagę i docenić przewrotność autora, który już w samym tytule próbuje nas zmylić sugerując przypadkowość w tej, jakże skrupulatnej i misternej konstrukcji.


Kocyk - by @fonfi ️13


Piątkowa, mokra, wietrzna - po prostu jesienna aura, ewidentnie koledze @fonfi nie służy. O czym zresztą sam pisze w kolejnym wytworze o prostym tytule “Kocyk”. Już sam fakt, że kolega zapomniał, że jest organizatorem i (jak zwykle) na ostatni moment i na wyścigi sam ze sobą publikuje utwór potwierdza tylko to co w treści utworu znaleźć można. A można znaleźć kolejne marudzenie. Tym razem na wiek, na pogodę i na własne lenistwo. I kiedy w trakcie lektury dochodzimy do pierwszej tercyny, w której z nadzieją obserwujemy przemianę - próbę strząśnięcia z siebie marazmu, i z entuzjazmem zaczynamy nawet bohaterowi kibicować - ten momentalnie, wyjrzawszy jedynie za okno, poddaje się. I ponownie zawija w kokon. To znaczy w kocyk.


O szarości - by @George_Stark ️8


Szanowni Państwo, “O szarości” to utwór złośliwy. Nie w treści. Nawet nie w formie. Ale w timingu. Bo opublikowany już w trakcie pisanie niniejszego podsumowania, co wymagało jego ponownej redakcji. A poza tym utwór przepiękny. Przepiękny dlatego, że przynosi nam jesienią kolorową wiosnę. A jakby tego był mało, to jeszcze obiecuje tę wiosnę eksponować do samej… wiosny. Przepiękny, bo tym swoim optymizmem stoi tak bardzo w kontraście do tych poprzednich, marudnych (zwłaszcza kolegi @fonfi ). I w końcu przepiękny, bo przepięknie przepełniony leśmianizmami. Że pozwolę sobie przytoczyć taki “kwiecień co kwieciem zakwitnieje” czy “pażdzierniczenie”. No czy to nie jest wspaniałe? No jest! I nie zapraszam do dyskusji.


Tym sposobem dotarliśmy do końca, który w zasadzie sprowadza się do ogłoszenia zwycięzcy. Jako że zobowiązałem się (na piśmie), że zwycięzcę ogłosimy klasycznie na podstawie Pańtwa głosów, a mamy remis pomiędzy kolegą @George_Stark i kolegą @fonfi, to o wygranej zadecydował - również klasycznie - ślepy los, czyli rzut monetą.


Szanowni Państwo, mam zatem przyjemność ogłosić, że zwycięzcą zostałem ja.


Dobranoc.

#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Ja jak zwykle na ostatnią chwilę, z nadzieją, że jeszcze zdążę zanim organizator wrzuci podsumowanie kończącej się dzisiaj XCVIII (słownie: 98) edycji #nasonety


Kocyk


Tak sobie myślę, że ja się starzeję,

Bo ciężko ostatnio mi pozbyć się lenia,

Co w głowie się rozsiadł i wciąż się śmieje,

Z dręczących duszę wyrzutów sumienia.


I chociaż zmuszam się do myślenia,

Aż mi czupryna z wysiłku siwieje,

To przez pokusę nic nie robienia,

Mój zadek kanapę bez przerwy grzeje.


Więc rzekłem sobie tak dzisiaj rano:

Dosyć! Od teraz się biorę za siebie,

I znajdę energię, tę w sobie skrywaną!


Ale przez słotę i chmury na niebie,

Prysł cały zapał jak bańka mydlana,

Więc... znów na kanapie, się w kocyk zagrzebię.


#nasonety #zafirewallem #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Mamy remis, ale kolega @Kronos nie odbiera telefonu, więc wrzucam sam. Dzisiaj celebrujemy aktualizację hejto-apki.


Temat: Testy na produkcji

Rymy: drgnęło - aktualizacja - wcięło - sytuacja


Miłej zabawy i udanego rymowania


#zafirewallem #naczteryrymy

Bo miało być o apce? :)


W końcu coś tam na dole drgnęło

to chyba softu mózgu aktualizacja

ej, tylko gdzie małego mi wcięło?

jak nie urok to sraczka, taka sytuacja

Czy to wojna, trzęsienie, jądro Ziemi drgnęło?

Nie, to aplikacji aktualizacja

Nowe funkcje dodane ale stare wcięło

Co działało nie działa, taka sytuacja.

O, moje klimaty.


W naszym wiekowym projekcie nareszcie coś drgnęło,

Menago ma budżet, niech się stanie aktualizacja!

Niestety ostatniego programistę COBOLA dawno gdzieś wcięło,

Mega niefajna sytuacja.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Mamy środę. Do końca bieżącej, XCVIII (słownie: 98) edycji #nasonety zostały raptem dwa dni, więc pozwolę sobie to tutaj tak zostawić...


Gdzie się podziali ci wszyscy poeci?


Interes w kawiarni ostatnio kuleje,

Zaglądnie ktoś czasem, tak od niechcenia,

Przy drzwiach usiądzie, rozpali nadzieje,

Lecz wnet gdzieś ucieka. Bez zamówienia.


Choć @George_Stark Gorzów znów strawił w płomieniach,

I @Piechur w zbiorkomie od smrodu mdleje,

To innych nie słychać już rymów brzmienia,

A dusza ma cierpi... A serce boleje....


Bo mnie się tak marzy, że w piątek rano,

W bogactwie utworów się Waszych zagrzebię,

By móc się nurzać w tym słowie pisanym.


Lecz wszystkie znaki na ziemi i niebie

Mówią, że w piątek osobą wygraną

Mianuję Georga, Piechura lub... siebie!


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Widzę, że pani @Umypaszka nam zaspała, a dochodzi godzina 23:00 więc mam nadzieję, że się nie obrazi jeśli pozwolę sobie w zastępstwie.


Temat: A to dopiero poniedziałek

Rymy: wściekła - ubikacji - rzekła - eskalacji


Miłej zabawy i udanego rymowania


#zafirewallem #naczteryrymy

"Skarbie mój wspaniały, czyżbyś się wściekła?"

Pytam cicho, schowany w ubikacji.

"Otwórz drzwi i wyjdź do mnie" - grobowo rzekła,

"Pokażę ci mój wierny wałek eskalacji!"

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Pośród mniej lub bardziej skomplikowanych zadań, które pan @bojowonastawionaowca był łaskaw dla mnie wylosować, jedno szczególnie mnie zaintrygowało. A mianowicie to, którego treść brzmi:


  • stwórz na drutach bądź szydełku dowolną rzecz

Przystąpiłem więc niezwłocznie do zaopatrzenia się w materiały a dzisiaj, mając trochę wolnego czasu zabrałem się do pracy. Nie będę kłamał, że poradziłem sobie z wyzwaniem w 100% samodzielnie - aż takich zdolności manualnych to ja nie mam. Na szczęście miałem kogo poprosić o pomoc - swoją nastoletnią córkę. I o ile nie miałem najmniejszych wątpliwości, że dysponuje ona niezbędną wiedzą i praktyką z zakresu operowania szydełkiem, to niech mi ktoś powie SKĄD DO CHOLERY 15-LATKA WIE, CO TO JEST I DO CZEGO SŁUŻY ODZNAKA GEJURU?!


W każdym razie, przy okazji robótek ręcznych, odbyliśmy sobie rozmowę ojciec - córka na temat seksu, antykoncepcji, itp. Rozmowa była udana. Naprawdę sporo się dowiedziałem i nie raz spłonąłem gorącym rumieńcem.


A teraz, ze specjalną dedykacją dla wszystkich w randze GURU, a zwłaszcza dla kolegi @pingWIN , przedstawiam Państwu "dowolną rzecz wykonaną na szydełku". Wyszło ciut krzywo, ale żona mówi, że nie powinno mi przeszkadzać


A teraz idę realizować kolejne wyzwania. Dobranoc.


#jesiennewyzwania #gejuru
#robotkireczne #szydelkowanie

9ee12d4d-7e25-4f55-a691-8c117ca91b56
e86574e0-d7b6-450a-a5d6-204770a22c3e
b58b5d02-0536-4229-afd6-98d319994788
4564d315-31b3-4ee4-9e6a-486c571b2ecb
3eb3e7ed-6d0e-43e0-be84-e35f646d0772

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Przepraszam za spóźnienie, zagapiłem się. Zatem szybko:

Temat: Kuchenne rewolucje
Rymy: mielony - przesolone - żony - spalone


Miłej zabawy i udanego rymowania


#zafirewallem #naczteryrymy

Zrobiłem dzisiaj kotlet mielony
Jestem z Wieliczki, co to przesolone?
W spokoju słucham krytyki od żony
A jeszcze nie wie, że ziemniaki spalone

Koń z kopytami, pies z budą mielony

Sos niedosolony, pyry przesolone

Pomylone składniki w przepisie od żony

Kotlety wewnątrz surowe, na zewnątrz spalone.

W sobotę na patelni smaży się mielony,

Znowu ja gotuję, robię lepiej to od żony.
Nigdy, dzięki temu, nie są przesolone,

Niepotrzebne rewolucje - nic nie jest spalone!

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Te wczorajsze testy stalówek, piór i atramentów nie dały mi w nocy spać. Obudziłem się rano i stwierdziłem, że je powtórzę, ale na jakimś innym papierze. I teraz dopiero widać jak wiele zależy od jakości papieru. Testy powtórzyłem na fiszkach Exacompta, które kupiłem, żeby mieć na czym pisać wiersze do punktu wymiany poezji. Na "metce" nie ma co prawda oznaczenia gramatury, ale na Emejzonie pisali, że to podobno 320g/m2. Dodatkowo papier, w przeciwieństwie do tego w moim notesie Stationery Island (120g/m2), który uważam za całkiem niezły, jest odrobinę bardziej matowy. Jednak zarówno feedback jak i krycie atramentem na fiszkach jest zdecydowanie przyjemniejsze i lepsze niż we wspomnianym notesie. Nic nie leje, nic nie strzępi a grubości linii moim zdaniem zdecydowanie bardziej odpowiadają nominalnym oznaczeniom stalówek.


Przez przypadek wyszła mi recenzja fiszek, które faktycznie mogę z czystym sumieniem Państwu polecić. Za niecałe 23 pln dostajemy 100 karteczek z papieru o bardzo dobrej jakości. A przynajmniej takiego "piórolubnego".

https://www.amazon.pl/dp/B09JSYCVPL?ref=ppx_yo2ov_dt_b_fed_asin_title

#piorawieczne

17cc6fbb-22c9-4e8f-a436-4491cf240e1d
282527f2-d221-4b9f-8351-6eb636ca60b9

@fonfi Ach ten papier Miałem niedawno taki problem z papierem do pisania listów, coś w stylu papeterii. Papier 270g ale pisało się po nim jak gwoździem po desce. Został zużyty do drukarki. Chyba się szarpnę i kupię kilka arkuszy czerpanego drzewnego

@fonfi dzięki za fiszki, chyba też zamówię :) Ja ostatnio kupiłem mini kołonotatnik (A7) do zapisywania zadań na szybko, też polecam

357e16e6-1c37-4611-ae3e-708f8e2e12f4

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,


Kolega @George_Stark zakończył był XCVII (słownie: 97) edycję zabawy #nasonety, namaszczając mnie zwycięzcą, co oznacza ni mniej, ni więcej, że to mnie przypada zaszczyt i przyjemność (no bo przecież nie obowiązek) otwarcia edycji XCVIII (słownie: 98).


No więc niniejszym ją otwieram.


A otwieram ją sonetem #diproposta autorstwa pana Adama Asnyka o jakże wymownym tytule "Sonet". Mam nadzieję, że zestaw rymów pana Adama będzie dla nas wszystkich łaskawszy niż ten od pana Ildefonsa, co przełoży się na większą frekwencję, czego sobie - w kontekście przyszłotygodniowego podsumowania - jak zwykle życzę. Gorąco zapraszam.

Sonet


Niedługo może na przyszłości dzieje
Zostanie tylko blady cień
wspomnienia;
Serdeczne ślady mroźny wiatr
rozwieje
I wszystko zniknie we mgłach
oddalenia.


Więc trzeba będzie zmusić do milczenia
Te drżące struny, z których pieśń się
leje,
I grobowego wziąć pozór
kamienia,
Co pogrzebaną pokrywa
nadzieję.


Na taką przyszłość, co mgłę ołowianą
Rozpostrzeć może na błękitnym
niebie,
Na taką przyszłość, ciemną i
stroskaną_,
_

Co ból i miłość zarówno pogrzebie...
Niechaj te słowa pamiątką
zostaną
I niech przeżyją razem mnie i
Ciebie!


I jeszcze stałe formułki formalne.


Zabawa trwa do najbliższego piątku, czyli do 24.10.2025, kiedy to zwycięzcę wyłonimy na podstawie Państwa głosów. Albo inaczej, jeśli wymyślę coś ciekawszego, ale wtedy o moich zamiarach Państwa poinformuję.

Zasady: układamy sonet, w którym rymy w poszczególnych wersach zgadzają się z rymami w tych samych wersach w powyższym utworze "dawcy".



Powodzenia i udanego rymowania!


#nasonety #zafirewallem #diproposta

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem po raz kolejny,

W poprzednim wpisie napisałem, że jadące do mnie Vectory to skutek "zemsty manata". W tym wpisie natomiast opowiem Państwu o piórze, które tę zemstę spowodowało. Kilka dni temu podzieliłem się z Wami informacją o (kolejnej) wyprzedaży piór Lamy na Zalando Lounge (czyt. lołndż). I to był ten moment, kiedy wszyscy dowiedzieliśmy się, że @Rozpierpapierduchacz jest łatwy. Wystarczyło, że pomachałem mu piórem przed nosem, a on momentalnie je złapał. To znaczy, to nie tak, że złapał za pióro mnie, ale złapał za pióro, które było na wyprzedaży. A konkretnie Lamy Studio Dark Brown Edycja Specjalna 2022. I od tego czasu się mści. Ale również dzięki temu, niczym dwie psiapsi, mamy z teraz Manatem "matching" pióra! Awww, ain't that sweet?!


Wspomniane pióro, złośliwie dojechało do @Rozpierpapierduchacza wcześniej niż do mnie, bo ja na swoje musiałem czekać aż do wczoraj. Jak już się doczekałem, to stwierdziłem, że nie mam - jak moja psiapsi - szuflady pełnej atramentów w kolorach tęczy, a żaden z tych co mam niespecjalnie mi pasował. Więc dzisiaj dokupiłem do niego flakonik, który też już chodził za mną od dłuższego czasu, a mianowicie Kaweco Caramel Brown (jak brązy to wiadomo - wołam @Wrzoo ).


I o tym duecie jest ten wpis. To znaczy o piórach, nie o mnie i @Rozpierpapierduchaczu...


Lamy Studio to pióro z - chyba można tak napisać - średniej półki. Normalnie kosztuje jakieś 300pln, ale nam udało się je ustrzelić za, mniej więcej, połowę tej ceny. Cebula deal jak się patrzy! Pióro sprawia wrażenie porządnie wykonanego. Cała sekcja jest metalowa i polerowana, przez co moje lepkie paluchy non stop zostawiają na niej odciski. Jest za to ładnie wyprofilowana i bardzo wygodna. Skuwka również jest wykonana z metalu. Korpus mam wrażenie, że też, ale ma w środku plastikową wkładkę. Wszystkie wykończenie są z chromowanego metalu. Osobiście jestem zachwycony kształtem klipsa. Podobał mi się już na zdjęciach, kiedy oglądałem pióro w internecie, ale na żywo jest po prostu piękny. Nawet teraz siedzę i smyram go palcami...


Edycja Dark Brown, dla tych co nie znają języka angielskiego, oznacza że pióro jest w kolorze ciemnego brązu. Ale nie takiego zwykłego brązu. Pióro pokryte jest lakierem typu "metallic". Na bogato! Całość, pomimo swej geometrycznej prostoty, prezentuje się bardzo elegancko. Spokojnie można szpanować na korpo meetingach.


Stalówka ze stali szlachetnej jest w rozmiarze M. I ten rozmiar to nie do końca był szczęśliwy wybór (nie to że był jakiś wybór). Linia jest dość gruba (a jakiej się, kurde, fonfi spodziewałeś przy tej grubości, a zwłaszcza w Lamy?!), a feedback jest płynny, gładki i miękki - ale aż za bardzo jak na mój gust. W notatniku z kartkami 120g, takimi z lekkim połyskiem, odrobinkę leje przy końcu pociągnięcia i momentami strzępi. Ale znowu na jakiejś kartce z bloku z recyclingu pisze idealnie. I nie jest to raczej kwestia atramentu, bo w Lamy Safari ze stalówką F, też mam Kaweco i takich efektów nie ma. Przez to na pewno nie będzie mi służyło do codziennych notatek. ALE! - w Zalando mieli jeszcze ten sam model, w błękitnym kolorze i ze stalówką EF. Tylko promocja musi wrócić, bo poprzednia się skończyła...

Podsumowując, za tę kasę narzekał nie będę. Za kwotę cennikową brałbym ze stalówką F, która jeśli pisałaby tak samo jak te w Safari (a wyglądają identycznie) to pióro można polecać z czystym sumieniem. Czystym na tyle, na ile pozwala kontrola jakości stalówek firmy Lamy...


#piorawieczne

e034502a-c7f8-4aa2-9891-4f64fb885eee
6f29c5f5-e791-42f4-808b-5369e2de8dc1
4fc2a967-1c5d-4d88-8f89-6f329b2e02a0
b0cc4874-2897-43d9-972e-76d557959c17
5aacb997-7973-47f5-a766-9ab4873b17e5

@fonfi muszę przyznać że twoja i @Rozpierpapierduchacz kampania reklamowa na pióra działa, bo się zastanawiam nad tym xD dlaczego się śmieje zapytajcie? A no temu, że jakbym sobie sprawił takie to wykorzystywał bym je w pracy, najchętniej. Tylko, że moja praca raczej nie była by łaskawa dla tak szlachetnego urządzenia i w związku z tym mam pytanie czy znacie jakiś dobry i wytrzymały długopis? Tak, wiem to herezja ale nie mogę iść inną drogą. Nie dawno kupiłem taki co pod wodą pisze i w kosmosie, ale nie u mnie w robocie bo się rozleciał. Najgorsze jest też to, że to nie może być za drogie bo kradną skubańce

@Rozpierpapierduchacz ale nie kosztują milion monet? Wiesz w robocie ja czasem gratisowego pilnuję pół roku a i tak się zdarzy jakiś złodziej xD a pilnuję, że nie wezmę się za robotę aż nie znajdę pisadła xD

@fonfi bardzo ładny tusz! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ale... samo pióro jest dark brown? Bo jest chyba takie ostro dark, że wręcz black.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,


Pytacie, jak tam moja kolekcja Vectorów?
Nie?
Trudno.
I tak Wam powiem.


Otóż kierowany osobistą vendettą @Rozpierpapierduchacz niedawno przysłał mi złośliwie kilka ogłoszeń na Vinted, a ja - straciwszy na chwilę czujność - dałem się skusić jak gówniak na lizaka. Jak zorientowałem się co robię, to miałem już opłacone 2 paczki. W sumie 5 piór. Jedna paczka, póki co, utknęła gdzieś w Rumunii, ale druga właśnie dotarła. Niestety nie ma w niej tego modelu, na którym mi najbardziej zależało - rzadkiego, czerwonego, półprzezroczystego.

Ale po krótkiej wymianie uprzejmości ze sprzedającym, w zamian przyjechały:


  • UK Mania 004 "Gent", co sprawia, że do kompletu brakuje mi już tylko jednego (zdjęcie kompletu UK mania na foto 2)

  • oraz Techno Vibes (to czarno-zielone)

Pewności nie mam, ale na pierwszy rzut oka obydwa pióra wyglądają na NOSy. Oryginalnie zapakowane, bez żadnych uszkodzeń lakieru czy innych oznak zużycia. Testów bazgrania nie robię, bo ileż można pisać o tym jak pisze Vector.

Wiadomo, że za⁎⁎⁎⁎ście.

#piorawieczne #parkervector

a6a79f10-a12b-4edd-aec9-8d9195aeb301
5fbfab8b-8c41-4efb-bcbb-cf43207b04c6

Zaloguj się aby komentować