12 425,11 + 1,01 + 14,04 + 12,20 = 12 452,36
Odwiedził Cię Enron.
I cyk! 350 km w kwietniu poszło 😎
Uroczego ponie... środy ❤️
#bieganie #sztafeta


12 425,11 + 1,01 + 14,04 + 12,20 = 12 452,36
Odwiedził Cię Enron.
I cyk! 350 km w kwietniu poszło 😎
Uroczego ponie... środy ❤️
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
12 260,63 + 21,37 = 12 282,00
Ja już psikałem, dlaczego nikt ze mną nie psikał? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mokrego jajka! ❤️
#bieganie #sztafeta #2137

Zaloguj się aby komentować
No i się doigrałem, moje bieganie po budowie S7 zostało uwiecznione
https://youtu.be/XSqf3blfcAc?t=180s
#bieganie
Zaloguj się aby komentować
12 043,37 + 9,21 + 17,02 + 21,37 = 12 090,97
No to radosnego jajka kochani! Żółciutkiego! 😏
Spalanie pyszności idzie dobrze, trzy setki w kwietniu pękły 😎
Wesołych Świąt! ❤️
#bieganie #sztafeta #2137

Zaloguj się aby komentować
11 748,35 + 15,23 + 21,37 = 11 784,95
Dziś sakramencki upał ma być. Wczoraj nieźle się wymęczyłem późnym biegiem (wybiegłem tuż przed 8), więc dziś dla odmiany wyskoczyłem o 5:30 😉
A skoro już pobiegłem o uczciwej porze, to musiał się trafić #papaton 😎
Pogoda była idealna, wschód Słońca fajny, a mi się biegło na tyle dobrze że miko targania 3 kg zakupów na ostatnich 4 kilometrach wyrobiłem się poniżej 5 min/km 💪😊
Miłego czwartunia! ❤️
#bieganie #sztafeta #2137

Zaloguj się aby komentować
1 589,88 + 13,06 + 15,02+ 17,12 = 11 635,08
Tydzień sobie spokojnie mija, a ja sobie spokojnie tuptam po bułeczki. Ani szybko, ani wolno - lecz w sam raz 😊
Miłego wtorunia! ❤️
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 979,53 + 12,52 + 12,44 + 13,04 + 11,51 + 20,06 + 1,06 = 11 050,16
No i tak sobie dzień po dniu minęło 80 km od maratonu. Coś tam w nogach dało się czuć niedzielny wysiłek, ale bez dramatów - widocznie się już przyzwyczaiłem
Tempo nawet bywało dość przyzwoite, już we wtorek udało się zaliczyć kilometry poniżej 5 min/km, ale powoli zbliżał się weekend. I na weekend był prosty plan - zrobić w końcu jakiś #papaton, bo już trochę czasu minęło od ostatniego świentego dystansu.
Tak więc dzisiaj wystartowałem baaardzo późno, bo w okolicach 7:40 - wczoraj wróciłem z pracy dość późno, jeszcze trochę zamarudziłem i postanowiłem, że się powyleguję nieco. Ruszyłem już po kawce i odrobinie owsianki - pokarm bogów, a jak jeszcze dodać odrobinę domowego dżemu z malin i truskawek to klękajcie narody!
Czułem moc w nogach, więc przyspieszyłem. Szło dobrze, więc ciągnąłem temat dalej - a tu przeloty rzędu 4:27, 4:31, 4:29... Do upatrzonej piekarni było 8 km więc stwierdziłem że tam zrobię zakupy i się zobaczy. Przy piekarni średnia z biegu 4:31 - no ale nakupowałem ze 2 kilo pieczywa, więc się zobaczy. Kolejny przystanek przy aptece 3 km dalej - a tu średnia 4:32 i nie chce iść w górę
Zrobiło się groźnie, bo dokręcenie papatonu nawet w słabszym tempie oznaczałoby złamanie mojej życiówki na 1/2. A szczerze mówiąc nie uśmiechało mi się, by życiówka wynikała z takiego szarpanego i przerywanego biegu - trochę to takie oszukiwane. Chwilę pomyślałem, po czym z bólem (a nawet bulem) serca zakończyłem trening, by spokojnie już dotruchtać do domu. Nic to, papatonik się strzeli innym razem - a ja mam rekordowe dla siebie dwie dyszki
Krótko mówiąc - forma jest i muszę się zająć porządnie jej utrzymaniem, przyspieszeniem i kiedyś już na poważnie zaatakować życiówkę. Niby plan to dopiero Cracovia w październiku, trochę daleko... ale nic to, pomyśli się.
Miłej soboty!
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 605,15 + 11,08 = 10 616,27
Pamiętam, jak po moim pierwszym maratonie siedem lat temu przez kilka dni nie byłem nawet w stanie normalnie zejść po schodach 🤣 Dziś może kozaczenia nie było, ale po ogarnięciu domowych obowiązków grzecznie trochę po szóstej wyruszyłm na zakupy - bułeczki przecież muszą być! Pierwszy kilometr był trochę przyciężkawy, ale potem już się jakoś rozkręciło i bardzo przyjemnie się truchało do samego końca 😊
Warunki dość zbliżone do wczorajszych – 0°C i zaskakująco silny wiatr, ale po wczorajszym to nawet rękawiczek nie brałem 😅
No to recovery zaliczone, pierwsza setka w kwietniu też. Można wracać do biegania 😎
Miłego poniedziałku ❤️
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 373,22 + 10,13 + 1,38 + 42,20 = 10 426,93
Siedem lat temu po raz pierwszy postanowiłem się zmierzyć z królewskim dystansem. Nie byłem specjalnie przygotowany, nie miałem pomysłu jak to przebiec i poległem - zaliczywszy czas ponad 4h21m. I tak byłem z siebie dumny, bo mimo myśli by poddać się już na półmetku - domęczyłem pełny dystans.
Dwa lata temu byłem już przygotowany, wytrenowany - ale upał, jaki zastał mnie na starcie i niezbyt przemyślana strategia niemal doprowadziły do katastrofy - cudem udało się złamać 4 godziny. Po przekroczeniu linii mety ległem półżyw, dopiero gromkie „HEJ TU SIĘ NIE LEŻY” mnie zmotywowało, by pokuśtykać po medal i napoje :zany_face:
Dziś po raz kolejny stanąłem na linii startu - bogatszy o doświadczenia i pełen nadziei przez wzgląd na pozornie niekorzystną pogodę - 0°C, delikatne opady śniegu i mocny wiatr. Ustawiłem się przy "zającach" na 3h30m - czułem, że mam szansę zmieścić się w tym czasie. Gdy wystartowaliśmy- było cudownie, lekko i bezproblemowo. Gdy na 8. kilometrze "mój" pacemaker pobiegł w krzaki... biegłem dalej, ale że mam tendencje do przyspieszania to leciałem ciutkę szybciej... i szybciej. Kolejne kilometry mijały, a ja wciąż czułem się wyśmienicie - a cudny doping tylko zachęcał by walczyć :heart_eyes: Minąwszy 32. kilometr wyłączyłem wszelkie hamulce i dałem z siebie wszystko! Pędziłem jak wariat - i na metę wbiegłem w obłędnie dobrym jak na moje możliwości czasie: 3h21m23s
Sam nie wierzę, że udało mi się tak pobiec - jeszcze rok temu byłem zdania, że maraton to nie dla mnie... :sweat_smile: A tu proszę, 751. miejsce na ponad 8000 startujących! Jestem cudownie spełniony i zadowolony
Te warunki ktoś dla mnie załatwił, musiało tak być! Cóż - stracił ktoś, by cieszył się ktoś :upside_down_face:
Pozostaje się porozciągać, bo bułeczki jutro rano się same nie kupią!
Cudnej niedzieli!
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 058,23 + 4,54 + 11,03 + 10,02 + 11,05 = 10 094,87
No to za mną ostatnia dyszka przed niedzielą. Jutro już tylko delikatna piąteczka, no chyba że się ciutkę zapomnę 😉
Miłej reszty piątunia! ❤️
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 791,79 + 17,47 + 15,02 = 10 824,28
No i dotarłem do końca miesiąca. Było bez ciśnienia i leniwie, ale pod koniec miesiąca zobaczyłem że w sumie realne jest zrobienie 400 km i trochę się zmotywowałem ( ͡º ͜ʖ͡º)
I kiedy wczoraj rano gruuubo zaspałem (nie dość że zmiana czasu, to z żoną zarwałem trochę nockę przy serialach) to te 400 stanęło pod znakiem zapytania. Nadal jednak zależało mi, żeby nie stracić ciągłości biegu (od października nie odpuściłem ani jednego dnia) - więc gdy już wszystkie sprawy były pozałatwiane, postanowiłem się przynajmniej zebrać na jakąś leniwą dyszkę.
Jeszcze tak mimochodem rzuciłem na osiedlową grupę czy ktoś by się nie wybrał... Cisza. A po chwili jednak odzew - i kto się odezwał? Turbosprinter, który zjada wszystkich na śniadanie, na półmaratonie zającując na <1:30 narzeka że strasznie mu się nudzi, a w niedzielę będzie pacemakerem na 3:15
Zastrzegłem, że ja tak delikatnie i powoli i w ogóle po obiedzie obżarty jestem - kolega powiedział że on też i nie będzie ciśnienia.
Deklaracje deklaracjami, a po drugim kilometrze trzeba było zluzować bo wyszło 4:33 min/km xD Potem staraliśmy się biec grzecznie i powoli, ale parę razy jeszcze wpadły kilometry ze średnimi typu 4:40
Koniec końców wyszło grzecznie - 17,5 km ze średnią 4:54 min/km. Najlepsze jak podliczyłem kilometry tygodniowe... 99,32 xD ale już nie było jak dorobić, bo już byłem po kąpieli i w pidżamie.
A dzisiaj rano, żeby dobić do 400 - poleciałem sobie spokojnie 15 km po bułeczki. Po drodze odwiedziłem po raz ostatni osiedlową piekarnię, w której kupowałem zawsze pyszne obwarzanki - niestety realia rynkowe ich pokonały i z końcem marca zakończyli działalność
No dobra, teraz najważniejsze.
ŻONA JUŻ WIE. JEST OK.
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 378,76 + 10,03 + 14,01 + 14,10 + 13,28 + 12,35 + 13,09 + 15,02 = 10 470,64
Leniwy tydzień. Bo każdy ma prawo do lenistwa, prawda? Nawet mi się papatonu dzisiaj strzelić nie chciało, spałem... uwaga... do 7 rano! (ʘ‿ʘ)
A już za tydzień maraton. Żona nadal nie wie xD
Miłej soboty!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
9 408,92 + 5,12 + 21,10 + 2,01 = 9 437,15
No i pobiegane!
Dziś pogoda na XXI Półmaraton Marzanny była wprost cudowna
Leń ze mnie jest, więc nie pojechałem wczoraj po pakiet tylko postanowiłem go odebrać dzisiaj przed biegiem. Bieg o 11, biuro zawodów czynne do 10, ja oczywiście na ostatnią chwilę pojechałem samochodem i jakimś cudem gdzieś zaparkowałem. Potruchtałem sobie po pakiet, następnie z powrotem do samochodu żeby zostawić niepotrzebne bambetle, a potem stwierdziłem - co już zostało udokumentowane na wypoku - podniosłem sobie poziom węgli przepyszną kremówką w kultowym lokalu w Cracovii
Kremówka i kawka były przepyszne, a ja uznałem że się powoli udam w kierunku startu. Jeszcze zahaczyłem o biuro zawodów, gdzie jeszcze sobie pozakładałem plasterki w różne miejsca - w szczególności na stopach, gdzie mnie ostatnio obtarły nowe buty. BTW, dzisiaj w tych bieda-Adizero biegłem, takie niby ciutkę carbonowe (choć przy moim żałosnym tempie to nic nie daje). Poleciałem koniec końców na linię startu - tym samym zaliczając w sumie 5 km rozgrzewki. Może mądrze, może głupio - whatever xD
Tuż przed startem chwyciłem się za cycki - i zorientowałem że zapomniałem paska HRM. Ojtam, w sumie co za różnica jak jest ciągły bieg - ostatnio mnie paskudnie obtarł, więc może i lepiej.
Na starcie spotkałem kolegę, miał na sobie baloniki na 1h29m. Kusiło, ale taki kozak to ja nie jestem, ze swoją życiówką 1:37 z groszami. Może kiedyś, ale chyba niekoniecznie - toć to trzeba zapieprzać non stop 4:15/km
Grzecznie się ustawiłem przy zającach na 1:40. Nastroje super, minęła jedenasta, poszło odliczanie... i YEAH!
THUNDER!
Jak ja kuźwa szaleńczo uwielbiam Thunderstruck na startach! Chyba żaden inny kawałek nie daje mi takiego powera! Biegnąc wrzeszczałem na całe gardło THUNDER, po chwili okoliczni biegacze się dołączyli - uwielbiam tę atmosferę
Potem zaczęło się spokojne klepanie kilometrów z balonikami. Pierwszy drugi, trzeci - cały czaj jak w metronomie tempo 4:42/km. Było miło, trochę ciasnawo... i po prostu nudno. Po czwartym kilometrze stwierdziłem "eeee nie chce mi się" i ruszyłem naprzód - najpierw ciutkę przed zające, żeby mieć luźniej, a potem po prostu sobie poleciałem.
Od razu było przyjemniej - wiadomo, można sobie pobiec równiutko, ale przecież to są zawody i w sumie fajnie by było sobie dać trochę popalić, nie? Powoli wyprzedzałem ludzi, kolejne kilometry już mijały bardziej w tempie ~4:35, chwilami nawet poniżej 4:30 bywało. To ładnie pokazało, że ruszając z zającami na 1:29 bym zdechł - i koniec końców skończył dużo gorzej niż choćby z tymi balonikami na 1:40.
Od kiedy w ramach GPK zacząłem używać żeli, robię to konsekwentnie - nadal nie wiem czy mi pomagają, ale na pewno mi nie zaszkodziły. Dlatego jakoś po 30. minucie wsunąłem pierwszy, kolejny gdzieś w okolicach godziny. Potem już się nie żelowałem - hmm, może trzeba było?
Potem już było z górki - 16. km, w głowie zafiksowane "już mniej niż piątka!", 18, ostatnie nawadnianie, aż wybiegliśmy na ostatnią prostą przed metą. Tempo było już niższe, bliżej 4:40/km, ale olałem wszystko wokół i zapieprzałem ile się da, aż w końcu zamajaczyła meta i w końcu przeleciałem przez punkt pomiaru. UFF, kocham biegać ale kończyć kocham jeszcze bardziej xD
Wyszło jakieś 30 sekund dłużej niż moja życiówka. Czy mi z tym źle? Bynajmniej, bardziej by mnie wkurzyło gdybym przebił ją o marnych parę sekund. Jak łamać życiówki to z polotem a nie jakieś tam pitu pitu xD W każdym razie pocieszające, że mimo tuszy jeszcze jestem w stanie wysilić się podobnie jak na pierwszym moim półmaratonie 11 lat temu
Chwila relaksu, a potem trzeba było się ruszyć z powrotem do samochodu. Idealnie wpadły dwa kilometry spokojnego truchtu - w sam raz na schłodzenie i wyluzowanie. Trud skończony xD
Nie liczyłem na wiele dzisiaj i myślę, że wyszło idealnie - jestem jeszcze w miarę w formie, może i powolny ale konsekwentny
Za rok pewnie znowu pobiegnę.
Miłego wieczoru!
#bieganie #sztafeta

Ha, jest nagranie jak się drę THUNDER w 2:45 xD
https://www.facebook.com/polmaratonmarzanny/videos/576172608778767/
Zaloguj się aby komentować
9 245,28 + 5,20 + 6,74 + 13,17 + 6,03 + 13,09 = 9 289,51
Leniwie mijają dni - a to się nockę zarwie, a to wcześniej obudzi... i tak jakoś spokojnie dotarłem do piątku
Generalnie to mam straszliwego lenia - i nawet nic mi się z tym nie chce robić xD Ledwo się zbliżyłem do 250 km i nie zamierzam specjalnie cisnąć.
Jutro Marzanna - nawet nie wiem jak pobiegnę, co wyjdzie to wyjdzie. Rano się zobaczy
Miłego piątunia!
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
8 993,67 + 10,02 = 9 003,69
Ja tylko wpadłem życzyć uroczego poniedziałku 39007,32 - 10,02 = 38997,30
Ja tylko wpadłem życzyć uroczego poniedziałku ❤️
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
8 829,27 + 5,21 + 13,14 + 12,14 + 21,37 = 8 881,13
No i nastąpił w końcu ten moment i zaliczyłem pięćdziesiąty #papaton xD - jako spokojne dłuższe wybieganie przed sobotnią Marzanną. Tak, półmaraton jest w sobotę - nikt nie wie dlaczego (poza organizatorami, którzy nie chcą zdradzić dlaczego tak jest).
Ten miesiąc jest generalnie mocno leniwy - wyjątkowo słabo go rozpocząłem (musiałem ze względów logistycznych opuścić ostatni bieg w ramach GPK), doszły ciężkie dni roboty na wyjeździe u klienta, późne powroty, ciężkie poranki... cud, że udało mi się utrzymać jakoś ciągłość biegania
Wczoraj był bieg przy śnieżku
Miłej niedzieli!
#bieganie #sztafeta #2137

Trzy dni temu GDDKiA ogłosiła, że udrożnili roboczo przejazd w ciągu S7 pod Al. Solidarności. No co tu mogę powiedzieć... odebrałem tego niusa jako "jest wyzwanie, ktoś musi to zrobić pierwszy". No i ktoś zrobił
Jednym z kosztów było "nie, nie wypijemy razem kawy, nie wolno Ci nigdzie siadać, masz się najpierw wykąpać


Zaloguj się aby komentować
8 460,62 + 12,22 + 14,17 + 10,02 = 8 497,03
Tak żeby potem nie dopisywać w diabły dystansów - drobny update.
Znowu ciężka robota, późno wracam, ale staram się trzymać fason. Ale dzisiaj krótko pospałem i tylko dycha wpadła.
No ale lepsza dycha niż brak dychy
Miłego!
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
8 069,46 + 31,27 = 8 100,73
Miał być jubileuszowy, 50. papaton... ale się zczesił :upside_down_face:
Bo tak po drodze sobie wymyśliłem, że w sumie optymalny moment żeby się przetestować pod Cracovię :sweat_smile:
Jest nieźle, ale mogłoby być lepiej. Źle też nie jest, bo poleciałem bez jakiegokolwiek picia, żeli itp.
Tak czy siak - trzeba nad sobą popracować, zostało mniej niż miesiąc!
Cudnej niedzieli!
#bieganie #sztafeta

@pluszowy_zergling jest albo nie jest. Ściana się robi w momencie, gdy mija euforia i zauważasz, że już nie idzie tak jak zaplanowałeś. Na swoim pierwszym maratonie miałem mega kryzys jeszcze przed połową - czyli przy dystansie, który mogę zrobić od niechcenia - do tego stopnia, że myślałem nad tym by zejść z trast i wrócić po auto tramwajem 🤪 Przy drugim straciłem wenę też koło połowy, ale potem doczłapałem bez euforii ale i bez większgch kryzysów. Tym razem zamierzam spokojnie biec z balonikami i nie świrować, powinno być OK 👌
Zaloguj się aby komentować
7 967,17 + 12,72 + 17,18 = 7 997,07
Spokojnie przewijaj, to tylko enron czlapie, wracając z porannych zakupów 😅
Miłej soboty! ❤️
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować
7 824,43 + 12,22 + 7,16 + 7,28 + 11,24 + 4,16 + 1,90 + 12,47 = 7 880,86
W tym miesiącu zluzowałem - zarwane noce, dużo pracy, mało czasu, wszystko w biegu. Wczoraj niespełna 2km biegusiem do paczkomatu na pocieszenie, tuż przed północą...
Dzisiaj też krótkawo, ale było fajnie - niby rano było -2°C i trochę to było czuć na dłoniach, to gdy tylko wyszło Słońce to normalnie Hawaje
Ale nic to, to nie wyścigi tylko przyjemność
Miłego dnia!
#bieganie #sztafeta

Zaloguj się aby komentować