Zdjęcie w tle

enron

Gruba ryba
  • 519wpisów
  • 1672komentarzy

30 535,68 + 17,01 = 30 552,69


No i nareszcie dałem się namówić znajomym na uczestnictwo w Krakowskim Opłatku Biegowym w Puszczy Niepołomickiej


Sporo udziału miał w tym fakt, że żona zadeklarowała wyjazd z młodszymi synami na weekend do swoich rodziców (ja miałem zostać z najstarszym, zrobić z nim porządki w domu i firmie i się pouczyć). No i tak jakoś wyszło, że ze wszystkich planów wyszło nic, ale skoro już się zadeklarowałem i to jako transport dla znajomych, to wyjścia nie było.


I dobrze


Bo impreza była wspaniała!


Spodziewałem się że będzie trochę ludzi, ale to był prawdziwy tłum! Wszyscy uśmiechnięci, w powietrzu aż iskrzyło od radości! Do tego wspaniała pogoda - cieplutkie 7°C i nawet chwilami Słońce rozdawało ciepłe uśmiechy. Jeszcze przez ostatni tydzień nie tylko cały śnieg spłynął, ale też wyschło boto i nawierzchnia była idealna, a wokół cudownie pachnąca Puszcza Niepołomicka. Nic tylko naładować się tą radością i śmigać przed siebie


Nadejszła chwila startu i ruszyliśmy. To czysty bieg dla przyjemności i nikt tu się nie ściga... no ale nogi same niosły - akurat się przyczepiłem do pana który biegł z pieskiem. Miło się rozmawiało, piesek sobie bardzo leniwie truchtał, a tempo było bardzo bliskie 5:00/km, czasami ciut wolniej czasami szybciej. Są dwa warianty trasy - leciałem dłuższym (7,7 km) i na miejsce opłatka, przy Czarnym Stawie, dotarłem trochę przed czasem. Nie myśląc wiele obróciłem się i poleciałem trochę pod prąd, by akurat dobić do równych 9 km.


Sama impreza przy Czarnym Stawie magiczna Dużo sympatii, ciepłych słów, do tego zamarznięty staw w tle dodawał magii. Było pięknie, sympatycznie, wesoło - obdzieliłem się opłatkiem ze wszystkimi których znam, wypiłem pyszną herbatę z ostrym imbirem, na koniec fotka - i ruszyliśmy z powrotem.


Tym razem doczepiła się do mnie najmłodsza koleżanka z naszej grupy biegowej - i jakoś tam się nam tak dobrze biegło razem, że tempo zeszło w okolice 450 min/km Kilometry do mety się kurczyły, tempo nie spadało - a gdy dolecieliśmy do punktu startu, stwierdziłem że dobiję jeszcze te 300 metrów do równych 17 km.


Niby koniec, ale... ech, to nie jest bieg na odchudzanie. Na mecie taki wybór i ilość ciast, że nażarłem się jak głupi. A niektóre tak pyszne, że wracałem się parę razy Nie wchodzę na wagę przez najbliższy tydzień, bo ze szkła jest i jeszcze pęknie xD Do tego pyszna herbatka i - zapewne pyszny - grzaniec, którego z racji bycia kierowcą nie dane mi było spróbować. Był to bardzo miły akcent na zakończenie tego uroczego spotkania, którego już w przyszłych latach na pewno nie odpuszczę


Po powrocie do domu rzuciłem się w wir obowiązków i przyjemnostek domowo-rodzinnych, więc wpis dopiero teraz.

Pozostaje mi więc życzyć Wam wszystkim miłej nocy, równie miłych snów i bardzo udanego nadchodzącego tygodnia


Tu próbka jak wygląda sam opłatek


https://streamable.com/jqh0ld


#sztafeta  #bieganie

0a24c73c-39de-48b0-b37d-0791c582d132

Zaloguj się aby komentować

30 375,18 + 2,67 + 5,02 + 6,01 + 5,05 + 7,02 + 10,01 = 30 410,96


Zbiorczo tydzień, bo dużo się dzieje w życiu i nie było kiedy wrzucać 😉


Różne krótkie przebieżki - rekord krótkości to niespełna 3 km w poniedziałek, ale potem

już trochę się poprawiłem i już ciut wcześniej wstawałem xD


Tempo średniawe, w sumie dopiero wczoraj i dzisiaj cokolwiek sensowniejsze rzędu 5:12/km. Często obładowany zakupami, więc powiedzmy że trochę usprawiedliwione. Zresztą każdy ma prawo się zrelaksować i pobiec 6 z hakiem na km 😁


Wagę nadal udaje się utrzymać w ryzach, ale muszę sobie zacząć odmawiać przyjemnostek bo nie spada 🤪


Jutro opłatek biegowy, więc w końcu większe grono - będzie krótko ale fajnie 😎


Miłej soboty! ❤️


#sztafeta #bieganie

98102206-1d0e-4d23-a3e4-83ccbdfc0843

@enron PoV jednak nie jestem taka szybka jak mi się wydawało a spacer nocą w parku to jednak był głupi pomysł

Zaloguj się aby komentować

29 937,21 + 21,37 = 29 958,58


Miało być małe conieco w sobotę, ale chrypkę miałem tak efektowną że żona stwierdziła "zostajesz w łóżku, nie ma dyskusji" no u nie dyskutowałem 😉


Ale dzisiaj już nie było zmiłuj. Oczywiście trochę zarwałem nockę i nici wyszły ze startu o 6 rano. No ale jakoś się w miarę pozbierałem i parę minut po siódmej udało się w końcu wyruszyć na trasę ☺️

Trasę sobie zawczasu zaplanowałem - nadal jest problem z zalegającym śniegiem na chodnikach i wybrałem takie trasy, gdzie jest szansa na bardziej prze...biegłe (?) trakty 😉 A skoro już planowałem, to trudno się było powstrzymać przed wyznaczeniem dystansu innego niż papaton 😏


W sumie na dobre wyszło z tym opóźnionym startem, bo temperatura rosła z godziny na godzinę. Ciężko było stwierdzić ile faktycznie było stopni - jeden termometr pokazywał -3°C, drugi -6°C, a serwisy podawały od -5°C do -9°C xD Machnąłem ręką i poleciałem na krótko, tylko pod czapeczkę zapodałem jeszcze kominiarkę i na szyję zarzuciłem cienki komin. Uznałem, że najwyżej się zdejmie jakby było za gorąco 😉 No i najważniejsze: smog na niskim poziomie - maska została w domu ☺️


Biegło się fajnie. Nawet bardzo fajnie - zaskoczyło mnie, że przez pierwsze 12 km średnie tempo wyszło 5:10 min/km, chwilami jak lepiej się trafiło to i poniżej piątki się kilometr zrobiło 😃 Potem już trochę mi pary zeszło i leciałem już spokojniej, w okolicach 5:30/km - a gdy dotarłem do ostatecznego podbiegu, to nawet powyżej 6 min/km było. Nie zmienia to faktu, że jak na te warunki (było trochę zawalonych chodników końcowa średnia 5:22 min/km wyszła grubo powyżej oczekiwań 😎


Wielkim zaskoczeniem było pojawienie się ładnego wschodu Słońca - ot taki niezapowiedziany bonus 😁


Dotarłem do domu tuż po 9, szybka kąpiel i miłe zaskoczenie - po raz pierwszy od wakacji waga spadła poniżej 80 kg 😎 (na początku września spasłem się aż do 85). Warto było ograniczyć kanapeczki 😉


Miłej niedzieli! ❤️


#sztafeta #bieganie

de56a015-ba5e-4676-a2ac-9d6530f0d2b2
84ca3d88-e170-456c-85e1-2d11ffcab6dd

Torpeda, od 12-13 naprawdę zaczęło topnieć nam całe miasto... z perspektywy rowerzysty jestem zachwycony, że nie grzęznę w hałdach piachu non stop, ale biegowo bym prosił o mniej lodu... niezły dystans Panie!

Wgl otwarte są zapisy do: Marzanny, Walentynkowego i WOŚPowo/harcerskiego Biegu Wielkich Serc, będzie się działo \o/

Pewno ostrzysz ząbki na Połówkę, co nie ?

no Marzanna obowiązkowo, choć wrodzona cebula krzyczy "ZDZIERCY" jak patrzę że minimalna opłata to 110 zł 🙄 Pozostałe miejskie biegi mniej mnie bolą, bo jako dzieciorób lokalny płacę 50% 😉

Zaloguj się aby komentować

29 678,92 + 3,57 = 29 683,49


Dzisiaj króciutko. Zaspałem. Tzn. obudziłem się idealnie, była 4:55 (budzik był ustawiony na 4:59), żona wstała i powiedziała "zostań na chwilę z małym", zostałem... i wstałem o 5:50 (╯°□°)╯︵ ┻━┻


Nic to, parę minut po szóstej poleciałem. Gęęęęsto było, PM2.5 na poziomie 625% xD

Oczywiście maseczka założona. Poleciałem po bułki i dość szybko obróciłem, bo dzisiaj sporo planów było i musiałem w miarę wcześnie wszystko pozałatwiać. Tempo słabe, ale też nic a nic się nie starałem  Za to było krótko xD


Trochę mnie już wkurzają te chodniki zajebane śniegiem, ileż kurna można czekać aż coś z tym zrobią? 


Dobrze że jutro sobota, może sobie coś odbiję. 


Miłego piątunia! 


#sztafeta  #bieganie

5881effc-3945-4328-ac84-72a2ffe82ed7
114c0af3-fa7d-4751-8bc5-68acf2a535b4

@enron łączę się w tej frustracji chodnikowej temperatura taka fajna i aura wokół, a te chodniki (i smog) wszystko psują ( ͡° ʖ̯ ͡°)

@enron kurde z tymi chodnikami to rel. Jak śnieg jest twardy to mi to nie przeszkadza, ale jak puści i robi się taka breja to w głowie tylko walka xD

Tak samo mnie irytuje jak te pługi po pijaku odśnieżały w sobotę i niedzielę ścieżki rowerowe i chodniki, są zrobione esy-floresy i chodzi się niewygodnie, tak samo się jeździ... czekamy do nast tygodnia aż to wszystko stopnieje.

Zaloguj się aby komentować

29 668,69 + 5,23 = 29 673,92


ah, shit, there we go again


Co tu dużo mówić, znowu smog i znowu śnieg - Krakowskie Combo Zimowe xD


Dzisiaj skromna piąteczka po bułeczki, relaksacyjne tempo jak w pysk strzelił 6:00 min/km, chodniki znowu zaczynają być nieprze...biegłe? whatever, musiałem w paru miejscach biec jezdnią bo po prostu nie było sensu brnąć w śniegu po kolana


Ale ważne że pobiegane, bułeczki zanabyte, wszystko w zasadzie zgodnie z planem


Miłego dnia! 


#sztafeta #bieganie

407b43dc-2758-4afe-b606-176444137e2d

@Opornik no odrobinę pomaga, powietrze jednak wchodzi przez tę ogólną komorę oddychania która jest z racji wydechu dość podgrzana. Co nie zmienia faktu, że z racji wygody (możliwość wysmarkania się, splunięcia, czy po prostu brak sprzętu na mordzie) preferuję mimo wszystko bieganie bez maski - ale jest o niebo wygodniejsza od wszelkich maseczek neoprenowych, nie mówiąc o tym o ile wygodniej się w niej oddycha i o ile bardziej higieniczna jest.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

27 587,67 + 5,02 + 5,04 = 27 597,73


Temperatura spada, chęci rosną!

Wczoraj przeczłapałem sobie pokracznie piąteczkę w bardzo emeryckim tempie 6;27 min/km. Nic mnie nie goniło, czasu było w sam raz, ot rekonesans po okolicy.


Dziś rano były poważne perturbacje logistyczne i nawet nie miałem czasu by pomyśleć o bieganiu.


Ale wieczór to już inna sprawa! Nasza grupa biegowa zorganizowała mały bieg charytatywny nad Zalewem Nowohuckim - jak we wszystkich naszych sztafetach, i tutaj wspieraliśmy leczenie Szczepana, chłopca z naszego osiedla który ciężko zachorował. Sam też miałem skromny wkład, ale przede wszystkim bardzo chciałem uczestniczyć w biegu. O dziwo, nawet mój "środkowy" syn dał się namówić i razem się wybraliśmy nad Zalew.


Impreza pięknie przygotowana. Kibice, wolontariusze, mnóstwo pysznych wypieków i hektolitry gorącej herbaty. A atmosfera tak gorąca, że jeszcze trochę i stopniałaby lodowa pokrywa Zalewu 😃


Warunki były dość ciekawe: jakieś -8°C (ale może mniej, co serwis i termometr to inny odczyt), smog level 500%, ścieżka wokół Zalewu niby zadbana ale sporo miejsc z gołym lodem. Nie zakładałem tym razem maski - jeden raz przeżyję 😉 a uśmiech musiał być!


Niedługo po 19 wystartowaliśmy przy wtórze dzwoneczków - każdy biegacz dostał małą opaskę z dzwoneczkami 😁 co dało świetny efekt. Z początku biegłem zachowawczo, ale już po chwili poczułem że moje cudowne buty trzymają się nawierzchni mocno niczym tartanu i poluzowałem hamulce. Młody przez pół okrążenia mi towarzyszył, ale potem lekko odpuścił i przeszedł do swojego tempa. Ja tymczasem robiłem kolejne kółeczka i tylko micha mi się coraz bardziej uśmiechała na widok radosnego dopingu ☺️ Na ostatniej ćwiartce okrążenia postanowiłem zaszaleć i dogonić biegacza przede mną - o dziwo się udało 😎 Na metę wbiegłem z niezłym jak na mój stan czasem - średnie tempo 4:49/km. Od razu podłączyłem się do herbaty i słodkości - na ten jeden wieczór postanowiłem zapomnieć o diecie i wyrzeczeniach 😅


Młody przybiegł po 8 minutach - okazało się, że na ostatnim okrążeniu wywinął orła i końcówkę dokuśtykał 😢 W domu od razu zaaplikowałem żywokost, oby dobrze pomógł. Jestem dumny z niego, że się podjął wyzwania 😎


Czas już iść w kimono - miłej nocy! ❤️


#sztafeta #bieganie

a2633ae8-63bd-4291-8ab7-41d316d2a69c

Zaloguj się aby komentować

29 477,12 + 4,54 + 10,02 + 11,03 = 27 502,71


Co za weekend, dopiero teraz chwila czasu coby dopisać 🙄


W piątek dość późno wstałem (znowu zarwana noc + lenistwo) i późno poleciałem, czasu starczyło ledwie na 4 km skoku po bułki. Do tego GPS zgłupiał po piekarni i trzeba było się bawić z poprawianiem trasy. No ale zaliczone, można było uznać że misja spełniona.


Ale moje myśli były skupione na sobocie, a przede wszystkim na opadach z piątku na sobotę. Bardzo liczyłem na piękny, biały świat...


Nadejszła sobota, wyjrzałem za okno - i nareszcie! mamy pełną zimę 😃 Jak w nocy sypnęło, tak sypało bez opamiętania. Czyż mogło być fajniej? Zwłaszcza, gdy na termometrze zaledwie -3°C a smogu nie było? 😍


No i sobie spokojnie pospałem, po czym o wpół do ósmej wybrałem się na podbój śnieżnej krainy 😉


Było bosko, mimo że sypało jak opętane, zaś chwilami śnieg był do połowy łydek 😅 Dawno nie miałem takiego fajnego biegania na totalnym luzie - zero pośpiechu, po prostu czysta radość w średnim tempie 6:05 min/km ☺️


Dzisiaj z kolei było trzeba trochę zrewidować plany. Najpierw wykruszyli mi się wspólnicy do zrobienia porannej połówki, a potem wyszło, że młody zasnął o tak wczesnej porze że szykował się dość intensywny dzieciowy poranek. Stwierdziłem, że skoro nie jestem z nikim umówiony to będzie co będzie - i spełniło się, bo młody wstał o 6 i trzeba było go poniańczyć. W międzyczasie sobie przypomniałem, że zużyłem ostatnie szkła kontaktowe i zapomniałem odebrać nowe z paczkomatu - bieganie w okularach, zwłaszcza zimą, to syf i mordęga. Tak więc zamiast pobiegać, pojechałem po szkła i jakoś generalnie poranek się rozlazł na tyle, że zabrałem się za zaległe odkurzanie 🤪


Dopiero wczesnym popołudniem pojawiła się szansa na wyskok, z której skorzystałem i o 14 z groszami wyleciałem na spokojną przebieżkę. Było ciepło, -2°C, więc nawey czapki nie wziąłem. Miałem zadanie bojowe odwiedzić aptekę, więc nie miałem już takiej dowolności w doborze trasy i musiałem polecieć dość ruchliwymi drogami, a konkretniej to chodnikami wzdłuż nich.


Syf to mało powiedziane. Większość chodników w ogóle nieodśnieżona, więc nimi brnęło się w śniegu głębokim czasem po kolana. Część chodników odśnieżona byle jak albo tylko sypnięta sól - tam dla odmiany mokra zimna błotnista breja. Buty po dwóch kilometrach miałem przemoczone do cna (jak zwykle ukochane KD500, jedyne asfaltówki dające radę w takich warunkach), a w pewnym momencie miałem już wyjebane i nawet na większych drogach biegłem po prostu jezdnią gdy chodnik był w kiepskim stanie 🙄 Nie ja jedyny zresztą xD


Żeby było weselej, w kolejnych aptekach nie było tego co miałem na recepcie - dopiero trzecia z kolei mnie usatysfakcjonowała. Potruchtałem stamtąd już prosto do domu i zamknąłem niedzielę 11 kilometrami w tempie 5:54/km, i tak IMHO niezłym jak na te warunki.


BTW, ależ ludzie religijni są. Biegłem sobie a co chwila ktoś wzdychał "O Jezu" czy "Matko Boska!" xD


Poniżej filmik z sobotniego poranka 😁


https://streamable.com/wu2adj


Miłego nadchodzącego tygodnia! ❤️


#bieganie #sztafeta

35c77bba-c84e-4862-b642-d7d23e16093c

Zaloguj się aby komentować

29 027,05 + 6,17 = 29 033,22


No i nadeszła ta chwila - mieszkańcy obwarzanka wokół #krakow zadbali o odpowiednią zimową atmosferę i niniejszym ogłaszam inaugurację sezonu smogowego, przy okazji uprawiając crossover Mortal Combat, Batmana (Bane) i Iron Mana


Nie powiem, miałem trochę ambitniejsze plany. Ale mimo że otworzyłem oczy tuż po piątej, to jakoś strasznie ślamazarnie mi szło zbieranie się do wyjścia. Chwilę też trwało ogarnięcie ciuchów, bo były porozwieszane po różnych suszarkach a na zewnątrz czekało przyjazne -7°C i... jak się okazuje, również #smog - przez co zeszła mi też chwila na odgruzowaniu maseczki spod stosu różnych bibelotów.


Jak już się w końcu zebrałem, to było dramatycznie późno - 5:55. Nic to, cośkolwiek pobiec trzeba a i bułki same się nie kupią. Poleciałem sobie spokojnie po czarnych już ulicach i niemal dokładnie odśnieżonych chodnikach - cóż, bez świeżych opadów o puchu ani nawet o chrupiącym śniegu nie można pomarzyć


Biegło się spoko, z racji późnej pory piekarnia była pierwszym a nie ostatnim punktem trasy. Całkiem przyjemnie, samochodów nie za wiele, ani raz nawet nie przeszło mi przez myśl słowo "ślisko" a maska doskonale się sprawowała - jak zawsze zresztą Tempo różnie - chwilami udało się coś tam przyspieszyć, ale generalnie było powoli lub bardzo powoli, co odbiło się w finalnym średnim tempie 5:55 min/km. Niewiele, ale lepsze to niż nic.


Ogólnie w tym miesiącu udało się zaliczyć 242 km - ni to dużo, ni to mało, z jednej strony pozostaje lekki niedosyt ale też nie powinienem narzekać Dobrze że w ogóle coś się da - ha!


Miłego czwartunia! ( ͜ʖ)


#sztafeta #bieganie

43f3536f-8ba9-47d7-9cac-6704cdb6ebc8

242 w miesiąc biegania, Panie tyś nieludzki Raz robiłem sobie z 2 lata temu challenge tuptanko 10km dziennie przez miesiąc, myślałem, że mi nóżki odpadną. Masz piękną "bazę"

@pluszowy_zergling teraz już jest skromnie po tym jak mi się kontuzja odnowiła, wcześniej było 400-450 miesięcznie

Szedłem po 5K w tym roku, niestety pozostanie się zadowolić jakimiś 3500

Zaloguj się aby komentować

28 856,12 + 4,01 = 28 860,13


Dzisiaj bez uśmiechniętej mordy, bo ileż można nią szczuć xD


Ale było bardzo miło, tym razem coś koło -6°C - dzięki czemu nawet to co solarki roztopiły stężało na tyle, że nie było błotnistej brei  Puchu już niestety nie uświadczyłem, choć na paru osiedlowych uliczkach trochę śniegu się utrzymało. Za to fajnie chrzęściło pod butami 


No i zaliczone króciutkie bo króciutkie, za to powolne (6:00/km) człapanie po bułeczki. Dobre i to 


Miłego dnia! 


#sztafeta  #bieganie

ac60e77b-a0ef-48f2-80fd-0ab866b5f826

Zaloguj się aby komentować

27 818,42 + 5,11 = 27 823,53


No co ja mogę powiedzieć, poza tym że drugi poranek z rzędu mamy perfekcyjną pogodę do biegania?

Na termometrze -2°C, śnieg padał przez całą noc i padał nadal, smog o dziwo utrzymany jeszcze w ryzach - czegóż więcej trzeba do szczęścia? No chyba tylko butów na nogach i krótkiej przebieżki po bułki - co też wdrożyłem w życie


Już kładąc się wiedziałem, że będzie fajnie - prognozy czasem się coś rozjadą, ale tym razem zapowiadało się bardzo stabilnie: poniżej zera i śnieg. Jak tylko otworzyłem oczy (no zbyt późno, niestety, ale do przeżycia) to od razu zweryfikowałem co jest za oknem i już wiedziałem, że będzie miodnie. Ogarnąłem się, po czym śmignąłem do garażu i o 5:55 wyskoczyłem na rekonensans po osiedlu


Bosko to mało powiedziane! Przyjemna temperatura, intensywny śnieg, świeżutki biały puch pod nogami praktycznie na całej trasie (pomijając kilka dróg przez które przebiegałem) - w trybie emeryckiego truchciku (6:09/km) sobie przemierzałem osiedlowe chodniki i uliczki, od czasu do czasu czując na sobie lekko zaskoczone spojrzenia przechodniów xD Na nogach ulubione Kipruny KD500, które wspaniale się trzymają na śniegu.


Wygląda na to, że może jeszcze jutro będzie fajnie - niby już nie ma tak dużo padać, ale za to temperatura wędruje w okolice -5°C więc być może trochę się ten śnieg utrzyma. Boję się trochę o chodniki przy drogach, bo przy tym intensywnym odśnieżaniu i soleniu mogą się szybko zamienić w szarą breję głęboką po kostki...


Miłego wtorunia! ( ͜ʖ)


#sztafeta #bieganie

a9cb2e04-6ef7-4145-8bda-c9e1c34df506

Zaloguj się aby komentować

28 767,58 + 6,70 = 27 774,28


Dziś na luzaka, obudziłem się lekko po piątej ale nie szalałem ze wstawaniem i tak sobie leniwie wyszedłem poczłapać koło 5:37. Bardzo przyjemnie, na termometrze -2°C, dość intensywny śnieg który dopiero zaczął pokrywać ulice. Było trochę czasu do otwarcia piekarni więc zrobiłem rundkę wokół osiedla i na koniec kupiłem pieczywo. Bez szaleństw, tempo emeryckie 5:51/km, ale miało być na luzaka i było


#sztafeta  #bieganie

42a5d13a-4477-4b6f-8b5f-d988b3d16019

@enron jak się ubierasz żeby nie marznąć w temperaturach poniżej zera? Jestem w stanie biegać do 3-4 stopni na plusie żeby było jako tako. Mniej to już żadna przyjemność ( ͠° ͟ʖ ͡°)

@grubynaszosie jak się robi zimniej to zakładam podwójny tshirt, poniżej -10 coś długiego pod spód... Podwójna długa warstwa (bielizna termo+długa lycra) dopiero w okolicach -15 i niżej (max biegałem przy -20)


Przy takim ubiorze jak dzisiaj to musiałbym długo stać bez ruchu żeby poczuć jakieś zimno

Zaloguj się aby komentować

28 477,64 + 7,04 + 3,23 + 3,26 + 18,01 = 28 509,18


No dobra, trochę nadrabiam zaległości


Wiele się nie działo, spokojne i krótkie (zdecydowanie zbyt krótkie!) przebieżki po bułki. Muszę zacząć kontrolować swoje bezsensowne ślęczenie do północy, bo potem ciężko rano wstać - już totalnym przegięciem była sobota, gdy mogłem tylko pobiec na marne 3 km


No ale nadejszła niedziela - i to taka u teściów. Liczyłem na zimową aurę i się nie zawiodłem!

Nie do końca wyszło tak jak planowałem, bo młody się przedwcześnie obudził i trzeba było go trochę poniańczyć zanim żona jakoś się pozbierała, a potem już było trochę za późno na długą trasę.


Koniec końców wybiegłem dopiero o wpół do ósmej. Na zewnątrz -5°C, wiatr średni z mocnymi podmuchami, więc tym razem już nie było certolenia się i założyłem rękawiczki i czapkę Chwilę jeszcze się wahałem nad ostateczną trasą, ale tym razem postanowiłem odpuścić ulubioną trasę na Wysoką, kierując się ku trochę upierdliwszej trasie na Łętownię, gdzie jest kilka uciążliwych podbiegów. Śnieg delikatnie sypał, wiatr atakował gdy tylko wychodziłem zza osłony lasu, ale za to przynajmniej drogi były w miarę odśnieżone (ale nie za bardzo) więc 90% trasy biegłem w przyjemnym lekkim puchu


Trasa bez większych przygód, pozwoliłem sobie na lekką modyfikację w okolicach Jordanowa, gdzie trafiłem przy słynnych serpentynach na krótki, ale tak sakramencki podbieg że końcówkę pokonałem przechodząc do marszu - niby człowiek wiedzioł, ale się łudził xD


W samym Jordanowie miałem jeszcze w perspektywie obieg lekko dookoła, by dobić do 21 km - ale nie tylko oznaczało to masakryczne podbiegi, ale trochę bałem się czy nie trafię na fragmenty polną drogą które by były zupełnie nie do pokonania w tych warunkach. Wygrał bezpieczny leń Nic to, kiedyś sobie odbiję!


Tempo słabe, ale trochę tych podbiegów było - łącznie 280m up.


Na dzisiaj już dość, może ten nadchodzący tydzień będzie ciutkę aktywniejszy?


Miłej niedzieli!


#sztafeta #bieganie

1f9a78aa-92f4-42ae-a141-54b0b47a4d79

Zaloguj się aby komentować

28 123,61 + 6,31 + 3,25 = 28 133,17


Takie tam dwie krótkie przebieżki po bułki. Wczoraj nawet było ciepło (jakieś 7°C) i wstałem w miarę wcześnie, więc coś tam poleciałem i nawet trochę przyspieszyłem, co dało w efekcie tempo 5:15 min/km. Dzisiaj już nie było tak dobrze, wstałem dość późno a w dodatku młody się obudził i grymasił jak diabli, więc trochę zeszło zanim udało mi się wyrwać - nie było wyjścia, trzeba było maksymalnie skrócić kurs.


Nareszcie trochę śniegu! Miło było zobaczyć w końcu jakąś lekko zimową scenerię przy -1°C, lekko zatrwożone spojrzenia mijanych osób, a i przy okazji kupić bułeczki


Chyba dzisiaj wieczorem sobie jeszcze porobię podbiegi ze znajomymi bo czuję lekki niedosyt.


#sztafeta  #bieganie

7a7f04b3-53d5-42ac-8d11-8c8ec1e6b774

Zaloguj się aby komentować

27 714,31 + 4,04 + 10,07 + 21,37 = 27 749,79


Dobra, trzeba pouzupełniać zaległości bo się nagromadziło 😉 Straszny ze mnie leń przy dodawaniu wpisów, przy bieganiu na szczęście trochę mniejszy leń 😅


Najpierw piątkowa leniwa przebieżka po bułki. Bardzo późno pobiegłem (6:30), ale żona w domu więc mogłem sobie na to pozwolić - najważniejsze było dostarczyć pieczywo przed 7 rano. Nawet sobie rozciągnąłem bieg do 4 km, a co! Za to tempo marne, 5:43.


W sobotę jakoś ciężko mi szło zbieranie się, wybyłem dopiero parę minut po siódmej. Biegło się nawet fajnie, tempo też akceptowalne - ale ostatni kilometr przeczłapałem obwieszony zakupami i finalnie wyszła dyszka na 5:33/km - i mimo że przez cały bieg lał zacinający deszcz, wiało i było 2°C to jakoś było mi ciepło.


No i dzisiaj. Tradycyjnie z kolegą się umawialiśmy w okolicach 6:30, żeby o przyzwoitej porze dotrzeć do domu. Wyszedł lekki poślizg, ale o 6:50 już na siebie trafiliśmy o potruchtaliśmy za miasto. Tempo - różne, bo co chwila trafiały się podbiegi, a do tego tylko gadaliśmy o tym jak się nam koszmarnie nie chce biegać. Serio, dzisiejszy poziom niechcicy to był jakiś dramat! Gdyby nie to, że biegliśmy razem, to każdy z nas by pewnie zrobił na odpierdol jakąś dyszkę i na tym by się skończyło 🤪 Jak widać, wspólne bieganie ma wartość dodaną 😉

Pogoda była akceptowalna, co prawda 0°C, ale tym razem jednak wziąłem rękawiczki - może trochę choć uratuję te swoje zniszczone dłonie 😉 Oczywiście nadal na krótko, to nie są temperatury na jakieś ubieranki 😏


Koniec końców dzisiaj wyszedł papaton w tempie 5:36 - znośnym jak na tę niechcicę 😅


Zima coś nie chce zajrzeć do Krakowa... i dobrze 😎 W sumie dość łaskawy ten listopad.


Miłej niedzieli! ❤️


#sztafeta #bieganie

f2edaa27-6c9d-4bc8-b1e3-695b2b624adc

Zaloguj się aby komentować

27 525,18 + 12,23 + 6,28 = 27 543,69


Dziś na bogato. Rano trzeba było kupić bułki i rukolę na śniadanie, więc zamiast minimalnych 3 km zaliczyłem ponad 6 km, a że późno było to się sprężyłem co dało tempo 5:16 min/km 😃 Późno poleciałem bo kwadrans po szóstej, ale żona została dziś w domu więc mogłem sobie na to pozwolić 😎


Wieczorem miałem nie biegać, ale jak towarzystwo zaczęło się zwoływać to trochę żal mi się zrobiło i ruszyłem 4 litery na osiedlowe podbiegi 😁 Wyszło nieco więcej niż zwykle, bo podleciałem jeszcze po koleżankę co bała się że się pogubi/zabije - budują na obu wjazdach na nasze osiedle potężne węzły autostradowe, chodniki nie istnieją, wszędzie króluje błoto i egipskie ciemności xD


Podbiegi wyszły fajnie - nie przykładałem się jakoś specjalnie, bardziej wykorzystałem okazję żeby pogadać na różne tematy xD No ale coś tam wpadło i cosik jednak się spaliło.


Jutro pewnie jak zwykle po bułeczki.


Miłej nocy! ❤️


#sztafeta #bieganie

d7cf3deb-12a6-48bf-b768-cc8b0152a59c

Zaloguj się aby komentować

27 412,23 + 4,26 = 27 416,49


Wczoraj najnormalniej w świecie zaspałem i wstałem o 6 rano - najwyraźniej bycie aktywnym od 3 rano do 24 nie jest kompatybilne z pobudką o 4 rano xD


A dzisiaj klepnąłem spokojne 4 km człapania za bułeczkami. Tempo słabe, dystans mały - ot takie bele co. Ale od razu mi było lepiej


#sztafeta #bieganie

a953cbc4-40a6-4de9-8e54-cb411e2532ab

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

27 152,81 + 1,33 + 10,85 + 9,01 + 1,12 = 27 175,12


Mój skromny wkład w Błękitną Sztafetę dla chorego Szczepana ❤️


https://www.rmf24.pl/regiony/krakow/news-krakow-blekitna-sztafeta-dla-szczepana-bieg-charytatywny-juz,nId,7136480#crp_state=1


Tradycyjnie podjąłem się zapełnić okienko psiej wachty - od 4 do 6 rano 😎


Miałem tradycyjnie lekkiego stresa czy nie zaśpię - zwłaszcza, że nie wyszło mi wcześniejsze spanie i poszedłem spać tuż przed północą xD Ustawiłem armię budzików między 3:07 a 3:19... a równo o 3 rano na nogi postawiło mnie głośne TATO WSTAŁEM wykrzyczane cienkim głosikiem 😉 Po paru minutach młody stwierdził że jest ciemno i ponownie zasnął, a ja spokojnie strzeliłem kawkę i kwadrans przed czwartą spokojnie wyruszyłem w kierunku miejsca przekazania pałeczki. Poprzednik dobiegł o 3:58, fotka i poleciałem.


W ostatniej chwili okazało się, że na drugi przedział 5-6 rano dołączą do mnie dwie osoby, więc zmieniłem plany i zamiast połówki zrobiłem 11 + 9 km. 😎 Też dobrze, mogłem się trochę wyluzować zamiast żyłować tempo 😅


Po zakończeniu obu rundek odpoczynek i pyszna herbata z imbirem + domowe ciasteczka owsiane ❤️ Biegacze co się nabiegali to ich, ale prawdziwymi bohaterami są organizatorzy - przez całą noc co godzina gotowi na posterunku żeby wszystkiego dopilnować!


Na koniec spokooooojny kilometrowy truchcik umarlaka do domu - tempo 6:51 xD Cóż, starość nie radość!


Uroczej niedzieli 😌


#sztafeta #bieganie

f66db607-560b-4f2b-9826-2b9c04913c7b

Zaloguj się aby komentować

26 889,21 + 11,11 = 27 000,32


A w co wierzysz?


W POLSKĘ WIERZĘ! 😍


Tradycyjnie, jako że wszelkie biegi na 11.11 są o totalnie nieżyciowych dla mnie godzinach, zorganizowałem sobie prywatną przebieżkę patriotyczną 😉


Próbowałem namówić parę osób, ale ze względu na organizację parkruna i sztafety zabrakło chętnych. Sam też mogę pobiegać, przyzwyczaiłem się jakby xD


Jutro lecę w sztafecie od 4 rano, więc uznałem za stosowne choć trochę się dzisiaj wyspać 😉 Założyłem biało-czerwone ciuchy, chwyciłem flagę i wybiegłem dopiero parę minut po siódmej 🇵🇱

Na ulicach i chodnikach pustki, niebo szare, ulice mokre ale deszczu brak. Na termometrze 7°C, więc nawet dość ciepło. Biegło się miło - nie cisnąłem tempa i naturalnie się układało w okolicach 5:30 min/km, dopiero na końcowym podbiegu straciłem trochę pary co nie było żadnym zaskoczeniem 😅


Wiele ludzi po drodze nie spotkałem, ale reakcje były dość pozytywne. Niektórzy kierowcy trąbili i mrugali światłami, nieliczni piesi przynajmniej się uśmiechali lub reagowali bardziej żywiołowo 😁 Miłe uczucie.


Na dzisiaj wystarczy, jutro sobie pobiegam 😎


Miłego świętowania! ❤️🇵🇱❤️ (  ͡ ‿ ͡ )


#sztafeta #bieganie

c9b1142b-3460-4c7b-9106-fdbb4263b11f

Pięknie!!!

P.s. Ja zrobiłem w Białym Kościele, tylko z dodatkiem Domek -> Ojców i po biegu Ojców -> Domek na gravelu, nogi z d* mi wychodzą, dopiero skończyłem odsypiać, a tu wypada tyłek ruszyć na Lekcję Śpiewania!

Zaloguj się aby komentować