Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna

Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI) przedstawił najnowsze dane nt. transferu uzbrojenia pomiędzy państwami w latach 2020-2024. Pokazuje on, jak bardzo wojna w Ukrainie wpłynęła na eksport i import uzbrojenia czołowych państw na świecie. Szczególną zmianę odnotowała Polska.
SIPRI w swoim czteroletnim podsumowaniu wyszczególnił, że ostatni okres charakteryzował się utrzymaniem skali przepływu zbrojeń na całym świecie, pomimo trwających wielkich konfliktów jak wojna w Ukrainie. Było to podyktowane faktem, że gdy w jednych regionach świata nastąpił znaczący wzrost transferu broni, szczególnie w Europie, w wielu regionach reszty świata doszło do spadku zbrojeń.
Niekwestionowanym królem eksportu broni na świecie są ciągle Stany Zjednoczone, które utrzymują 43 proc. udziału w światowym rynku. Druga Francja ma udział… 9,6 proc. Trzecia Rosja posiada udział w 7,8 proc. rynku uzbrojenia, co względem 2015-2019 roku oznacza spadek aż o 64 proc. wartości.
Ogromny wzrost importu broni nastąpił do państw europejskich - sumarycznie o aż 155 proc. względem okresu 2015-2019 roku. Największym importerem uzbrojenia jest oczywiście Ukraina, która po pełnoskalowej inwazji Rosji 22 lutego 2022 roku otrzymała ogromną ilość broni z różnych zakątków świata. Jej obecny udział w światowym rynku importerów wynosi 8,8 proc., co względem jej udziałów w latach 2015-2019 oznacza wzrost aż o 9600 proc. Co ciekawe według danych SIPRI Ukraina w okresie 2020-2024 otrzymała najwięcej broni z kolejno USA, Niemiec i Polski.
Polska w rankingu eksporterów i importerów broni zajęła kolejno 13. oraz 14. miejsce. Pod względem eksportu zaliczyliśmy ogromny wzrost, utrzymując 0,9 proc. udziału w rynku. Względem 2015-2019 roku to wzrost aż o 4031 proc. Większość polskiego uzbrojenia trafiła do Ukrainy (96 proc.). Drugim i trzecim kierunkiem dla broni z Polski była Szwecja (1,4 proc.) i Estonia (0,9 proc.).
Raport SIPRI przedstawia sam wolumen transferu uzbrojenia, a nie jego wartość czy wyszczególnienie sprzedaży, wymiany bądź darowizny. To wyjaśnia tak duży wzrost wartości naszego eksportu uzbrojenia w raporcie. Po pełnoskalowej inwazji Rosji Ukraina otrzymała olbrzymie darowizny uzbrojenia z polskich magazynów jak ok. 350 czołgów T-72/PT-91/Leopard 2A4, 14 śmigłowców uderzeniowych Mi-24, 250 wozów bojowych BWP-1 czy 14 myśliwców MiG-29. De facto więc taki wzrost eksportu broni z Polski nie dotyczy sprzedaży, która pozostaje jego niewielkim wycinkiem. Wymieniając polską broń sprzedaną w latach 2020-2024 można wskazać m.in. umowę na 54 armatohaubice AHS Krab od Huty Stalowa Wola dla Ukrainy z czerwca 2022 roku, umowę na 52 drony FlyEye od WB Electronics z listopada 2024 roku oraz liczne umowy na zestawy PPZR Piorun od Mesko m.in. z 2022 roku dla USA, Ukrainy, Norwegii i Estonii, z 2023 roku dla Łotwy i z 2024 roku dla Gruzji.
#wojsko #bron #wiadomoscipolska #wiadomosciswiat


Zaloguj się aby komentować
Armia Indii stworzyła prototyp potężnego działa laserowego o mocy aż 300 kW. Przeznaczony jest on do niszczenia dronów i samolotów. Strzał wiązką laserową i neutralizacja celu kosztuje zaledwie 50 groszy.
Potężny system laserowy, nad którym pracuje armia Indii, nazywa się Surya i został opracowany przez największe rodzime koncerny zbrojeniowe i uczelnie techniczne, w tym Organizację Badań i Rozwoju Obronnego (DRDO). Wojskowi chwalą się, że uruchomienie systemu do pracy trwa zaledwie 10 sekund, a wiązka jest w stanie z prędkością światła nie tylko namierzyć wybrany wrogi cel, ale również prześwietlić go i zneutralizować w mgnieniu oka.
Surya ma mieć docelowo moc aż 300 kW. Eksperci tłumaczą, że takie parametry pozwolą neutralizować duże drony i samoloty w odległości aż 20 kilometrów. Co niezwykłe, koszt pacyfikacji jednego celu wynosi zaledwie 50 groszy. Jak tłumaczą pomysłodawcy projektu, na naszych oczach dzieje się rewolucja w technologiach obrony powietrznej.
Celem projektu Surya jest opracowanie potężnej broni energetycznej kierowanej laserowo (LDEW) w celu ograniczania kosztów zestrzeliwania dronów, samolotów czy pocisków. Nie jest tutaj tajemnicą, że największym wrogiem Indii jest Pakistan czy Chiny. Jeśli władze w Delhi chcą skutecznie się bronić w przyszłych konfliktach, to nie mogą spocząć na laurach. Budowa potężnej broni laserowej to jeden z elementów modernizacji uzbrojenia.
Rozwój Suryi opiera się na wcześniejszych osiągnięciach DRDO w dziedzinie technologii laserowych. Indie od lat pracują nad systemami o mniejszej mocy, takimi jak lasery przeciw dronom czy pojazdom (np. systemy o mocy 10-25 kW testowane w ostatnich latach). Surya jest jednak krokiem milowym, wskazującym na znaczący postęp w miniaturyzacji, zarządzaniu energią i stabilności wiązki laserowej na dużych odległościach.
Jak wskazują eksperci militarni, lasery to rodzaj najnowocześniejszej broni, która może zrewolucjonizować pole bitwy, zmniejszając zależność od drogiej amunicji i jednocześnie ryzyko powstania przypadkowych szkód. Indyjski system już teraz współpracuje z systemem dowodzenia i kontroli oraz może być zintegrowany z szerszymi systemami radarowymi i nadzorującymi zarządzanie walką. Broń może być montowana na różnych platformach, aby sprostać różnym potrzebom operacyjnym.
Broń laserowa nie jest czymś nowym, bo nad nią od wielu lat pracują koncerny zbrojeniowe z największych mocarstw świata, ale dopiero teraz zaczyna się popularyzować. Od jakiegoś czasu działa laserowe można spotkać na amerykańskich niszczycielach. Departament Obrony USA podał, że potężne, 300 kW systemy laserowe bez problemu będą zdolne do zniszczenia każdego pojazdu w ruchu i praktycznie dowolnego samolotu w locie.
#indie #wojsko #ciekawostki
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Sztuczna inteligencja od kilku lat wywołuje zachwyt, ale coraz częściej pojawiają się głosy podważające wiarygodność i rzetelność narzędzi opartych na modelach językowych. Najnowsze badania Tow Center for Digital Journalism dowodzą, że wyszukiwarki AI nie tylko nie gwarantują dokładności wyników, ale też wprowadzają użytkowników w błąd. I to w ponad połowie przypadków.
Wyszukiwarki AI — w największym skrócie — nie są wiarygodne
To istotne wyzwanie z perspektywy biznesowej, ponieważ wskazuje na realne zagrożenia dla firm, które liczą na niezawodne narzędzia do przetwarzania informacji i poszukiwania wiarygodnych danych
Niezależnie od tego, czy to ChatGPT Search, Perplexity czy DeepSeek, wyniki są rozczarowujące
Najgorsze rezultaty odnotował Grok Elona Muska — myli się w ponad 90 proc. przypadków
Aisvarya Chandrasekar i Klaudia Jaźwińska, autorki raportu z Tow Center for Digital Journalism, przebadały osiem zaawansowanych narzędzi, m.in. ChatGPT Search, Perplexity, Perplexity Pro, Gemini, DeepSeek Search, Grok-2, Grok-3 i Copilot. W każdym przypadku poddały je prostemu testowi sprawdzającemu, czy AI jest w stanie prawidłowo zidentyfikować publikację prasową na podstawie krótkiego cytatu.
Ocenie podlegało to, czy chatbot poprawnie podaje tytuł, nazwę wydawcy i właściwy adres URL. Wyniki? Te okazały się rozczarowujące. Po zgromadzeniu danych z 200 artykułów z 20 różnych źródeł okazało się, że łączny odsetek błędów przekracza 60 proc. W obszarze wyszukiwania, będącym teoretycznie kluczową funkcją sztucznej inteligencji, jest to wynik alarmujący.
Problemem nie jest jedynie to, że AI nie potrafi udzielić wiarygodnej odpowiedzi. Jeszcze bardziej niepokojące jest zjawisko określane mianem halucynacji — algorytm prezentuje błędne wnioski z pełnym przekonaniem, a gdy zostaje przyłapany na nieścisłościach, potrafi dalej brnąć w kolejne wymyślone treści.
W praktyce oznacza to, że generowane odpowiedzi często wyglądają bardzo profesjonalnie, ale nie mają pokrycia w faktach. Ta fałszywa pewność siebie ułatwia wprowadzanie użytkowników w błąd, zwłaszcza gdy ufają oni reputacji marki tworzącej narzędzie AI i nie weryfikują uzyskanych informacji w innych źródłach.
Co istotne, nawet płatne modele, oferowane rzekomo w bardziej zaawansowanej formie, nie wypadają o wiele lepiej. Usługi kosztujące kilkadziesiąt dol. miesięcznie wcale nie gwarantują większej dokładności, a często kreują jeszcze więcej błędów, powołując się na nieistniejące linki czy przypisując autorstwo zupełnie innym redakcjom.
Z biznesowego punktu widzenia kłopotliwe jest także to, że pośrednio uderza to w wizerunek wydawców, którym AI błędnie przypisuje teksty lub w ogóle nie przekierowuje na źródło. Część wydawców zdecydowała się więc całkowicie zablokować dostęp robotów indeksujących, mając nadzieję na zachowanie kontroli nad własnymi treściami. Tu także natrafiono na paradoksalne sytuacje: niektóre narzędzia i tak publikują streszczenia wybranych artykułów, ignorując wolę właścicieli oryginalnych artykułów.
Badania pokazują, że sama technologia, choć robi wrażenie szybkością działania czy płynnością języka, nadal bywa nierzetelna. Wyszukiwarki AI potrafią bez wahania udzielać odpowiedzi o charakterze politycznym lub specjalistycznym, a następnie przyznać się do błędu i… po chwili ponownie serwować zmyślone fakty. Tego typu manipulacje, świadome bądź nie, mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do utraty zaufania do rozwiązań AI i poważnych konsekwencji dla użytkowników, którzy polegają na informacjach będących efektem algorytmicznej analizy danych.
#wiadomosciswiat #technologia #ai
Serio, a w uczeniu maszynowym są jakieś bramki logiczne? W sensie odsiewające bzdury, hipotezy, rojenia od faktów i sensownie uargumentowanych opinii? No bo jeśli nie, to trudno się spodziewać sztucznego geniusza po tym, jak na wejściu jego mózg zalany został gównem. To jak na wyjściu ma nie być gówna?
Zaloguj się aby komentować
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych producent samobieżnych robotów odkurzających obawia się, że może nie przetrwać. Ciemne chmury nad działalnością spółki biorą się z niedoszłego przejęcia przez Amazona.
Spółka iRobot, która jest producentem robotycznych odkurzaczy, ma "poważne wątpliwości co do zdolności firmy do kontynuowania działalności". Takie wnioski zawarto w kwartalnym raporcie o zyskach, który przytacza CNN. To ostrzeżenie spowodowało, że akcje spółki spadły o 30 proc. w obrocie przedrynkowym.
Jak wyjaśnia CNN, firma odpowiedzialna za mobilny sprzęt odkurzający Roomba ostrzega, że jej przyszłość jest niepewna. Obawy wyrażono rok po tym, jak planowane przejęcie przez Amazon za 1,7 mld dol. nie doszło do skutku.
Firma z siedzibą w Massachusetts poinformowała również, że jej zarząd bada "strategiczny przegląd alternatyw dla biznesu", który może zapowiadać sprzedaż i refinansowanie rosnącego zadłużenia.
Wiadomość ta pojawia się około 14 miesięcy po tym, jak Amazon porzucił plany zakupu firmy z powodu obaw ze strony organów regulacyjnych Unii Europejskiej, które zagroziły zablokowaniem transakcji. Wkrótce potem założyciel iRobot, Colin Angle, odszedł z firmy. Jej akcje spadły, a firma zwolniła około połowy swoich pracowników.
iRobot pracuje nad zmianą sytuacji. W tym tygodniu firma wypuściła osiem nowych produktów pod brandem Roomba, co oznacza największą premierę produktu w 30-letniej historii firmy. iRobot ma nadzieję, że nowe produkty pomogą zwiększyć przychody, które spadły o 44 proc. w czwartym kwartale w porównaniu do roku poprzedniego.
Artykuł kończy się optymistycznym:
Jak informuje CNN, firma ostrzegła, że "nie ma pewności", że nowe produkty "odniosą sukces ze względu na potencjalne czynniki, w tym między innymi popyt konsumentów, konkurencję, warunki makroekonomiczne i politykę taryfową".
#wiadomosciswiat #roomba #gielda
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Klocki lego coraz droższe, a efekty tego widać...
Grupa Lego osiągnęła w zeszłym roku rekordowe przychody i zysk operacyjny, znacznie wyprzedzając rynek zabawek i zwiększając swój udział w tym segmencie — czytamy w komunikacie.
Zysk operacyjny Grupy Lego wzrósł o 10 proc. do 18,7 mld koron duńskich (ponad 10 mld zł) — podała firma. Zysk netto wzrósł o 5 proc. do 13,8 mld koron (7,7 mld zł).
Sprzedaż konsumencka wzrosła Lego wzrosła o 12 proc., znacznie wyprzedzając światowy rynek zabawek, który odnotował jednoprocentowy spadek.
Lego tłumaczy takie wyniki przede wszystki wysokim popytem na rynkach obu Ameryk, Europy i Bliskiego Wschodu.
"Rok 2024 był wyjątkowy dla Grupy Lego i jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych dobrych wyników. Udało nam się osiągnąć rekordowe rezultaty finansowe, mimo że jednocześnie zwiększyliśmy wydatki na realizację celów strategicznych, w tym znacząco podnieśliśmy poziom zakupów surowców pochodzących ze zrównoważonych źródeł" — mówi Niels B. Christiansen, prezes Grupy Lego.
Najpopularniejsze serie (w sumie niewiele się zmieniło od zeszłego roku):
LEGO
LEGO
LEGO
LEGO
LEGO
https://www.lego.com/cdn/cs/aboutus/assets/blt1cdf90a38318ef56/the_LEGO_Group_Annual_Report_2024.pdf
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/caly-swiat-bawi-sie-lego-firma-publikuje-wyniki/5lxzl2h
#lego #gielda #wiadomosciswiat
@damw z czasem coraz mniej lubię LEGO jako firmę.
7.7mld zł netto zysku, a nie są w stanie nawet wprowadzić papierowych torebek na klocki zamiast plastiku. Dodają za to do zestawu kartki, że bardzo się starają.
7.7mld zł netto zysku i zamiast korzystać z dobrych surowców to "podnieśliśmy poziom zakupów surowców pochodzących ze zrównoważonych źródeł". Bo wiadomo, to jest sukces na wiele lat, a jego pełna realizacja mogłaby być podkreślona tylko w jednym roku finansowym.
7.7mld zł netto zysku a klocki w przeciwieństwie do tych sprzed lat mają super widoczne białe kropki od wtrysku do formy. Kiedyś prawie w ogóle nie było to widoczne, trzeba się było mocno przyjrzeć, teraz podczas budowania trzeba się zawsze zastanawiać która strona się chce żeby była "brzydka".
O cenach nie wspomnę, bo jak za tani plastik są po prostu absurdalne.
Zaloguj się aby komentować
Pirates. Jaki ta seria ma/miała potencjał. A teraz to tylko licencje i licencje...
https://rebrickable.com/mocs/MOC-117472/Brickjester/port-sauvage-the-cursed-beach/#details
#lego #legomac



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wiecie czemu wiosna jest zaje..sta? Bo na ulicach nie będzie już widać tego:
#heheszki #wiosna #wiosnonapierdalaj

Zaloguj się aby komentować
Było wiele razy, ale za każdym razem śmieszy tak samo. Włosi wyprodukowali to gówno i będą musieli się mierzyć z konsekwencjami do końca motoryzacji
#heheszki #fiat #multipla

Zaloguj się aby komentować
Jeśli ktoś myślał, że autostrada A2 kosztuje zbyt mało za przejazd, to mam dla Was "dobrą" wiadomość. Za każdy odcinek będziemy płacić o 2zł więcej xD
Drożeje korzystanie z trasy A2 na odcinku Nowy Tomyśl – Konin. Za przejazd każdym z trzech 50-kilometrowych odcinków autostrady użytkownicy aut osobowych zapłacą 36 zł — o 2 zł więcej niż do tej pory.
Poprzednia podwyżka cen, również o 2 zł, miała miejsce ledwie we wrześniu ubiegłego roku. Spółka Autostrada Wielkopolska SA (AWSA) uzasadnia wzrost cen m.in. realizowanymi inwestycjami oraz stale rosnącymi kosztami utrzymania.
Za przejazd każdym z 50-km fragmentów trasy motocykliści płacą 18 zł, a kierowcy samochodów osobowych — 36 zł. Stawka za przejazd aut osobowych z przyczepami oraz busów wynosi 60 zł zamiast 55 zł, a 92 zł to opłata dla pojazdów samochodowych o trzech osiach. Kierowcy co najmniej trzyosiowych ciężarówek z przyczepami płacą od wtorku 138 zł, a pojazdy ponadnormatywne — 360 zł.
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na skalę wydatków — jak podała spółka — są obowiązki inwestycyjne i odtworzeniowe wynikające z zapisów umowy koncesyjnej, w tym bieżące utrzymanie infrastruktury autostradowej w postaci napraw i remontów.
"Rosnące nakłady na inwestycje, obsługa zobowiązań finansowych oraz wzrost kosztów bieżącego utrzymania wpływają na wzrost kosztów operacyjnych spółki. Dodatkowym obciążeniem jest utrzymujący się wzrost inflacji, wysokie stopy procentowe i wzrost wysokości przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, które bezpośrednio przekładają się na koszty finansowania projektów i utrzymania autostrady" – podała AWSA.
Chyba najdroższa i wiecznie rozwalona i remontowana autostrada będzie jeszcze droższa. Kurtyna....
https://businessinsider.com.pl/poradnik-finansowy/a2-znow-drozsza-oto-nowe-stawki/dsq2cvd
#polska #wiadomoscipolska #transport #polskiedrogi
@damw jak to jest chyba 5 podwyżka cen od 3 lat XDDDDDD sk⁎⁎⁎⁎syny pierdolone XDDDD
Btw w umowie chyba mają zapis, że powyżej jakiegoś natężenia ruchu muszą wybudować kolejny pas, więc ograniczają ten ruch ceną za wjazd XD ktoś by zauważył "chyba za odcinek" - nie XD na tej autostradzie płacisz na wjeździe XD (przynajmniej na trasie Konin-Poznań)
Zaloguj się aby komentować
Firmy inwestują ogromne pieniądze w biura pełne zieleni, kawiarni i stref relaksu, ale pracownicy wciąż wolą zostać w domu. Przymusowe powroty rodzą frustrację i obniżają zaangażowanie. Bo dla wielu zatrudnionych problemem nie jest jakość biura — tylko brak wpływu na to, jak i gdzie pracują.
Analiza McKinsey z lutego 2025 r. podkreśla konieczność transformacji przestrzeni biurowych, by skutecznie odpowiadały na zmieniające się potrzeby pracodawców i pracowników. Powierzchnie przyszłości będą mniejsze, lecz staranniej zaprojektowane, z jasno określonym celem: wspieraniem kreatywności, współpracy i rozwoju kompetencji. Nowoczesne miejsca pracy mają być centrami wymiany wiedzy i budowania relacji, nastawionymi na wartościowe interakcje.
Eksperci prognozują, że do 2030 r. w wielu miastach zapotrzebowanie na tradycyjne przestrzenie biurowe może spaść nawet o 13 proc. w porównaniu z 2019. Firmy coraz częściej inwestują w cyfrowe rozwiązania usprawniające współpracę – od systemów zarządzania przestrzenią, po inteligentne narzędzia poprawiające komfort pracy. Coraz większe znaczenie ma także zrównoważone podejście do projektowania wnętrz. Biura powinny zapewniać wysoką jakość powietrza, dostęp do naturalnego światła i elementy zieleni.
Samo ściągnięcie ludzi do biura nie sprawi, że nagle zaczną lepiej współpracować, czy będą bardziej efektywni. Liczy się przede wszystkim to, jak firma organizuje pracę zespołu i ile swobody daje pracownikom. Brooke Weddle, Senior Partner w McKinsey, podkreśla: — nie chodzi o to, gdzie siedzimy, ale jak wspieramy kreatywność i współpracę w zespołach.
Mimo to firmy masowo wzywają pracowników z powrotem. Bryan Hancock z McKinsey przytacza wymowne liczby: w 2024 r. już 68 proc. badanych pracowało głównie z biura, podczas gdy rok wcześniej było to tylko 35 proc. Pracodawcy wierzą, że biuro to serce kultury organizacyjnej i najlepsze miejsce na budowanie relacji. Szefowie liczą, że fizyczna obecność zespołu pomoże odbudować więzi i usprawnić wymianę informacji.
Podobnie wygląda to w Polsce. Według danych Grant Thornton z grudnia 2024 r., przybyło firm wymagających pracy wyłącznie z biura — ich odsetek wzrósł z 23 proc. do 37 proc. w zaledwie rok.
Niechęć do powrotu do siedziby firmy wynika przede wszystkim z potrzeby elastyczności, ciszy i kontroli nad własnym czasem. Wielu pracowników skarży się, że otwarte przestrzenie biurowe utrudniają koncentrację, co negatywnie wpływa na ich produktywność.
Dla osób łączących obowiązki zawodowe z opieką nad dziećmi lub innymi członkami rodziny powrót do biura oznacza dodatkowy stres i konieczność przeorganizowania całego dnia. Kolejną przeszkodą są dłuższe dojazdy, które pochłaniają czas przeznaczony dotąd na odpoczynek lub życie prywatne.
A Wy jak na to patrzycie? Jakie macie zdanie? Praca z biura, hybryda, czy full remote? I czy ktoś z Was uprawia coffee badging?
Ciekawym zjawiskiem, które zyskuje na popularności, jest tzw. coffee badging – praktyka, w której pracownicy pojawiają się w biurze na krótki czas, odbijają kartę, wypijają kawę z kolegami i wracają do pracy zdalnej. Według badań Slack z końca 2024 r., aż 29 proc. pracowników hybrydowych przyznaje się do takiego zachowania.
https://businessinsider.com.pl/praca/powrot-do-biur-wyzwanie-czy-koniecznosc/538dwgp
#pracbaza #praca
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
To nie fantastyka naukowa. Planeta oświetlana blaskiem aż trzech gwiazd istnieje naprawdę (no dobra, jest bardzo duża szansa, że istnieje, ale jeszcze tego nie potwierdzono na 100%), i to całkiem niedaleko nas. Astronomowie donoszą o niezwykłym odkryciu, które pokazuje, że wszystko jest możliwe.
Astronomowie donoszą o odkryciu planety krążącej wokół aż trzech gwiazd. Planeta Tatooine z Gwiezdnych Wojen krążyła wokół dwóch, a jak może wyglądać skupisko aż trzech gwiazd?! Naukowcy opublikowali grafikę i animację, dzięki którym możemy zobaczyć taką sytuację na własne oczy. Układ wygląda fenomenalnie.
Chodzi o GW Orionis, czyli hierarchiczny system potrójnej gwiazdy typu T Tauri przed sekwencją główną. Obiekty znajdują się 1300 lat świetlnych od Ziemi. To bardzo mała odległość, jak na warunki kosmiczne. Najnowsze obserwacje z Europejskiego Obserwatorium Południowego i ALMA wykryły niestabilności grawitacyjne gwiazd i dysk protoplanetarny w układzie GW Orionis.
Chociaż istnienie planet nie zostało jeszcze potwierdzone na 100 procent, to jednak jest to tylko formalność, bo zgromadzone dane jak najbardziej na to wskazują. Dotychczas nie udało nam się odkryć tak intrygującej formacji we Wszechświecie.
Jeśli byśmy znaleźli się na jednej z planet tego układu, to moglibyśmy zobaczyć na nieboskłonie trzy gwiazdy. Dwie z nich w tangu, a trzecią okrążającą je po bliskiej orbicie. Niestety, naukowcy przyznali, że dwie gwiazdy dla nas zlewałyby się w jedną, ale z odpowiednim filtrem na oczach moglibyśmy zobaczyć trzy. Tak czy inaczej, trzeba przyznać, że byłby to widok zapierający dech w piersi.
GW Orionis związany jest z obszarem formowania gwiazd Lambda Orionis i wyróżnia się swoją niezwykłą strukturą, w szczególności rozległym dyskiem protoplanetarnym otaczającym wszystkie trzy gwiazdy. Ten dysk, w przeciwieństwie do płaskich dysków typowych dla wielu innych układów gwiezdnych, jest zdeformowany i podzielony na wyraźne, nachylone pierścienie pyłowe, co czyni GW Orionis obiektem wyjątkowym.
GW Orionis A i B tworzą ciasną parę spektroskopową, krążąc wokół siebie w odległości ok. 1 jednostki astronomicznej z okresem orbitalnym około 241 dni, natomiast GW Orionis C okrąża tę parę w odległości ok. 8 jednostek astronomicznych, z okresem ok. 11,5 roku. Dysk protoplanetarny rozciąga się na setki jednostek astronomicznych, a jego pyłowa część ma promień ok. 400 j.a., tymczasem gazowa sięga nawet 1300 j.a.
Naukowcy podejrzewają, że w luce między pierścieniami, ok. 100 j.a. od centrum, może istnieć planeta, być może o masie porównywalnej do Jowisza, która dodatkowo wpływa na kształt dysku. Jeśli ta hipoteza się potwierdzi, byłby to pierwszy znany przypadek planety krążącej wokół trzech gwiazd jednocześnie.
https://www.youtube.com/watch?v=SEDKd1z0YwA
#ciekawostki #astronomia #kosmos
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Unia Europejska odpowiada na nowe amerykańskie taryfy na stal i aluminium. Bruksela planuje nałożenie ceł na amerykańskie towary o wartości 26 mld euro — informuje Bloomberg. Pierwszy etap ma zacząć obowiązywać od kwietnia, choć KE zapewnia, że jest gotowa do negocjacji z USA.
Komisja Europejska, organ wykonawczy UE, stwierdziła w oświadczeniu, że podejmie "szybkie i proporcjonalne" działania. Oświadczenie UE pojawiło się kilka godzin po tym, jak administracja USA nałożyła 25 proc. cła na import stali i aluminium w ramach ogromnej eskalacji wojny handlowej między dwoma długoletnimi sojusznikami.
"Unia Europejska to inny przypadek. Oni nas wykorzystują w inny sposób (...) Nie przyjmują naszych samochodów, nie przyjmują właściwie naszych produktów rolnych, z wielu różnych powodów. A my wszystko przyjmujemy i mamy deficyt (handlowy) na 300 mld z Unią Europejską" — uzasadniał pod koniec lutego prezydent USA.
Dla Europy nowe taryfy, które weszły w życie w nocy z wtorku na środę, byłyby prawie czterokrotnie większe niż podobne cła nałożone podczas pierwszej kadencji Trumpa, kiedy to Stany Zjednoczone były celem eksportu metali bloku o wartości prawie 7 mld dol., powołując się na obawy dotyczące bezpieczeństwa narodowego.
Unia Europejska musi działać, aby chronić konsumentów i przedsiębiorstwa. Środki zaradcze, które dziś podejmujemy, są silne, ale proporcjonalne — stwierdziła szefowa KE Ursula von der Leyen.
Jak dodaje, ponieważ Stany Zjednoczone stosują cła o wartości 28 mld dol., UE odpowie środkami zaradczymi o wartości 26 mld euro. — Odpowiada to zakresowi gospodarczemu amerykańskich ceł. Nasze środki zaradcze zostaną wprowadzone w dwóch etapach. Począwszy od 1 kwietnia i w pełni od 13 kwietnia. W międzyczasie zawsze pozostaniemy otwarci na negocjacje — powiedziała szefowa KE.
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/ue-odpowiada-trumpowi-naklada-cla-odwetowe-na-usa/164mc2f
#wiadomosciswiat #usa #uniaeuropejska
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio to mam łeb do interesów - parafrazując klasyka - może myśleć Elon Musk.
Przez pchanie się w politykę wartość jego spółek leci na łeb, na szyję, klienci rezygnują z kontaktów na Starlinka, a w tym samym momencie akcje konkurenta Starlinka rosną bardzo ładnie.
Akcje francuskiego operatora satelitarnego Eutelsat tylko w ciągu ostatniego tygodnia wystrzeliły w górę o 390 procent. Przyczynił się do tego sam Elon Musk, który zasugerował, że Ukraina może stracić dostęp do należącej do niego sieci Starlink.
Eutelsat wystrzelił na giełdzie. Giełdowy rajd Eutelsatu rozpoczął się w ubiegły wtorek, gdy walory firmy na paryskim parkiecie zdrożały aż 77 proc., w środę było to już 120 proc., a tydzień francuska spółka zakończyła z oszałamiającym wynikiem +387 proc. W tym tygodniu Eutelsat również rośnie, choć nieco wolniej. W poniedziałek akcje zdrożały o kolejne 22 proc., a we wtorek (stan na 11:40) o 8 proc. i są obecnie wyceniane na 8 euro.
Doniesienia dotyczące możliwości odcięcia Ukrainy od Starlinków pojawiły się już w lutym. To wówczas w unijnych kuluarach omawiano pomysł zastąpienia tego systemu alternatywnym rozwiązaniem - najlepiej europejskim.
Musk jeszcze bardziej podgrzał atmosferę w niedzielę, kiedy to napisał na platformie X, że Starlink to "kręgosłup armii ukraińskiej", a gdyby wyłączył system to "zawaliłaby się cała linia frontu". Na jego wpis zareagował szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. "Starlinki dla Ukrainy są opłacane przez polskie Ministerstwo Cyfryzacji kosztem ok. 50 mln dolarów rocznie". Dodał, że Polska będzie musiała poszukać nowego dostawcy łączności dla ukraińskiej armii, jeśli SpaceX Muska "okaże się niewiarygodnym dostawcą". Musk w odpowiedzi napisał: "Bądź cicho, mały człowieczku. Płacisz niewielki ułamek kosztów. I nie ma zamiennika dla Starlinka". W kolejnym wpisie zapewnił, że "bez względu na to, jak bardzo się nie zgadza z polityką Ukrainy, Starlink nigdy nie wyłączy terminali"
No cóż, kij temu odklejeńcowi w nery. Życzymy mu jeszcze wielu takich wywiadów jak ten ostatni dla Fox, gdzie nie był w stanie odpowiadać na pytania tylko wzdychał i się zapowietrzał.
#wiadomosciswiat #europa #musk #dobrewiesci #francja
@damw To też było niezłe.
In a significant business development, Mexican billionaire Carlos Slim has decided to cancel his collaboration with Elon Musk’s Starlink. The decision comes after a series of tensions between the two magnates, culminating in Slim’s choice to invest in his own infrastructure rather than relying on Starlink’s satellite technology
Elon Musk shared a post on his social network stating that Slim could have ties to criminal groups, and five minutes later, Carlos Slim canceled all business collaborations with Starlink in Latin America, which made Musk lose 7 billion US dollars.
Wspaniały negocjator!
@ZygoteNeverborn jeszcze we Włoszech też chyba chcą zrezygnować z umowy na 1.5 mld i się Elonek zesrał z płaczu i chciał z prezydentem umówić na spotkanie: https://www.ft.com/content/ea7e53b8-f831-489d-919c-606149f3af17
Zaloguj się aby komentować
No dobra, to odpaliłem ostatnie wyzwanie na dzisiaj i zobaczymy czy moje dzisiejsze spamowanko "zażarło" na tyle, żeby do jutra rano było wyzwanie skończone
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować