
WujekAlien
- 1541wpisy
- 5861komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Podobnie jak Spotify i YT, Strava też wrzuca podsumowania roku, trochę za wcześnie bo zostało 3 tygodnie, ale co tam. Zobaczymy w Sylwestra o ile udało się podciągnąć wynik 😎 #strava #podsumowanie #sport


Zaloguj się aby komentować
331 451,4 - 14,45 = 331 436,95
Mglisty poranek
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu\ #ksiezycowyspacer





Zaloguj się aby komentować
Właśnie jadę na koszmar introwertyka - służbową imprezę świąteczną :( Trzymajcie kciuki, żeby szybko minęło #introwertyzm #imprezafirmowa #pracbaza
Dobrze że mam ekipę w pracy z którą z największą przyjemnością regularnie robimy integracje, więc taka wigilia świąteczna to czysta przyjemność 😁
Zaloguj się aby komentować
1655 + 1 = 1656
Tytuł: Jagnię
Autor: Lucy Rose
Kategoria: weird-fiction, horror, gore
Wydawnictwo: StoryLight
Format: e-book
Liczba stron: 359
Ocena: 9/10
Jedna z najdziwniejszych książek, jakie przeczytałem w tym roku. Nie tylko ze względu na tematykę, ale też i formę czytania. Ostatnio nie mam za wiele czasu na czytanie ebooków, więc czytałem naprzemiennie ebooka po polsku z audiobookiem po angielsku, choć nie sądzę, żeby miało to wielką różnicę w odbiorze tej pozycji.
To dlaczego książka jest dziwna?
Jest to książka o dorastaniu, uczuciach, miłości, namiętności, samotności, odkrywaniu siebie i próbie zrozumienia otaczającego bohaterkę swiata. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że bohaterka (Margot) i jej matka są kanibalkami. Mieszkają w głębi lasu i żywią się lokalną roślinnością i zbłąkanymi, ludźmi, którzy gubiąc się w lesie szukają w ich chatce ratunku, a zamiast niego trafiają na talerz. Delikatnie jest to nawiązanie do Jasia i Małgosi, czy innych baśni ze starą wiedźmą mieszkającą pośrodku lasu.
To jest trudna książka, bo jest jednocześnie fascynująca i obrzydliwa, nie da się jej czytać/słuchać i jeść, a i po jej odłożeniu nie ma się ochoty na jedzenie przez kolejnych kilka godzin. Warstwa psychologiczna tej ksiązki i rozpisanie bohaterek są wybitne. Matka i Eden mają jeden z najlepszych wątków LGBT, jakie czytałem kiedykolwiek, bo bycie lesbijkami jest tylko tłem do ich osobowości i przemian, a nie główną cechą, jak to ma miejsce w wielu książkach próbujących się wybić na trendzie D&I. Sceny jedzenia ludzi są dość sugestywne i bardzo dokładnie opisane, więc na wszelki wypadek ostrzegam.
Życie Margot i matki przewraca się do góry nogami, gdy do ich chatki trafia Eden, która szybko zjednuje sobie matkę, ale córka podchodzi do niej z dużą rezerwą. W przeciwieństwie do innych postaci kobiecych, nie trafia ona na talerz. Od tego momentu mieszkają razem w trójkę i uczą się siebie. Margot i jej przemiana, odczucia i sny są napisane świetnie, bardzo łatwo ją polubić i utożsamiać się z jej zagubieniem w nowej sytuacji. Równie łatwo jest poczuć się z niej dumnym, gdy dostaje pierwszą pochwałę od matki i Eden. A nie przypominam sobie, kiedy podobne odczucia towarzyszyły mi przy czytaniu.
Zdecydowanie odradzam czytanie, jeśli czytasz kilka książek rocznie, bo uzsadanienie, że jedna z najlepszych tego roku jest o jedzeniu, ćwiartowaniu i spijaniu krwi ludzi, może być lekko problematyczne
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 192/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #weirdfiction #horror


Zaloguj się aby komentować
1654 + 1 = 1655
Tytuł: Śnieg przykryje
Autor: Michał Śmielak
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Format: e-book
Liczba stron: 336
Ocena: 7/10
Kontynuując zimowy klimat, tym razem coś z polskiego podwórka. Książka o której mówi się ostatnio sporo, a która do pewnego stopnia jest czymś świeżym.
Zaczynamy bardzo nietypowo, bo po 25 lat nieobecności do domu wraca nasz bohater - Rysiek. Nie wie, co się z nim działo przez 25 lat, a ostatnie co pamięta, to jak wychodził do lasu wyciąć choinkę, 23 grudnia 1999 roku. Świetnie pamięta tamten grudzień, jak gdyby to było wczoraj, ale nic po za tym. Rodzina jest w niezłym szoku, a że Rysiek nie tylko nie wylewał za kołnierz, ale i miał ciężką rękę, to wróciły im wspomnienia z czasów, gdy wpierdol był językiem miłości głowy rodziny. Zaginięcie Ryszarda miało ogromny wpływ na jego syna Piotra, został on nawet policjantem, żeby pomóc rozwikłać zagadkę zniknięcia ojca.
Autor bardzo dobitnie pokazuje nam jaką patologią był Rysiek, duży nacisk kładzie na jego alkoholizm, w każdej postaci: od domowych destylatów, po sklepowe alkohole, od picia w drodze do/z pracy, w trakcie pracy, przygotowując się do pracy i w trakcie przerwy obiadowej, ale również kulturalnie w domu, goszcząc rodzinę i znajomych. Żonę i syna nazywa darmozjadami przy każdej nadarzającej się okazji. Do kolekcji brakuje Ryśkowi niebieskiej karty, a nie jednak nie brakuje, bo już ją ma. Autor nakreśla nam relacje między członkami rodziny i maski jakie przybierają w gronie rodzinnym i w obecności innych.
To co jest w książce nietypowe, to również śledztwo, które obserwujemy kilkutorowo, od śledztwa nastoletniego Piotra w 1999 roku, przez śledztwo psychologa, pod którego opiekę trafił Rysiek w 2024, po drobne śledztwa pozostałych bohaterów, którzy kogoś stracili.
W książce pojawia się kilka EasterEggów, m.in. z Fredim Kamionką czy z Ferdkiem Kiepskim. Jest napisana dość luźno, nieskomplikowanym językiem, z dużą ilością wulgaryzmów, bo nimi w dużej mierze posługuje się Rysiek. Jedynym wątkiem bez sensu (przynajmniej dla mnie) jest wątek człowieka "oświeconego", który każe się wszystkim innym obudzić z marazmu i zrozumieć jak wiele im umyka w codziennym pędzie. On jako jedyny przejrzał na oczy i poznał tajemnicę świata. Tylko ten wątek nic nie zmienia, dodaje lekki paranormalny vibe książce, który ostatecznie szybko się rozwiewa. Same wyjaśnienie co się działo z Ryśkiem przez 25 lat, jest może trochę za mało satysfakcjonujące i jest mu za blisko do: siedział za szafą. Okładka też jest za⁎⁎⁎⁎stym spoilerem i ktoś powinien za to beknąć xD
Książka nie odpowiada na część pytań, a czytelnik z kilkoma jednak zostaje, z drugiej strony jest to zamknięta historia i nie sądzę, żeby doczekała się dalszej części. Dlatego daję jej 7/10, sama koncepcja jest świetna, przeplatanie historii sprzed 25 lat i czasów obecnych broni się i dostarcza sporo satysfakcji. Autor też dawkuje nam informacje w odpowiedni sposób, nie dostajemy niczego na talerzu, a jak już czegoś się dowiadujemy, to brakuje nam kolejnego puzzla układanki.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 191/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
331 497,74 - 9,23 - 1,24 = 331 487,27
Deszczowo i mokro, ale przynajmniej ciepło ☔️
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu\ #ksiezycowyspacer





Zaloguj się aby komentować
119 960 073 - 250 = 119 959 823
Dołączam do zabawy ;)
250g twarogu półtłustego + pół pomidora + pół awokado + sos sriracha
#pletwalztwarogu

Zaloguj się aby komentować
Domowy burgerek mówi Dobry wieczór 😎 #jedzzhejto #jedzenie #burger

Zaloguj się aby komentować
@ErwinoRommelo
Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego hajpu na co roczne wydawanie wiadra pieniędzy na guana, pieczenie, gotowanie potraw na 20 dni, ale jak co do czego "ZOSTAW TO KURWA;TO NA ŚWIĘTA DEBILU (10 h później: JEDZ BO SIĘ ZMARNUJE!!!)", kupowanie ton cukru i czekoladopodobnych szkodzących zdrowiu słodyczy, by się nawpierdalać na zapas no i oczywiście trzeba kupić pół kilo mandarynek/klementynek/pomarańczy, bo w innych miesiącach nie można. iks de
No i oczywiście coroczny haracz dla plebana. iks de
-----------------------
Uprzedzając ból dupy:
- nie obchodzę żadnych świąt; nie mam świądu z tego powodu
- plebana nie znam
@fadeimageone a to to nic, tez gardze tradycja ale jechac do matki na zorek grzybowy raz w roku moge, wiadomo bez tego cyrku z gorowaniem 4 dniowym ale po prostu spedzic czas z bliskimi i jesc cos co ma konotacje tylko z tym okresem roku jest ok. Ale jak widze jak sie pojawiaja reklamy miliona gowien z plastiku co targetoja otwarcie dzieci to normalnie psychopata sie odpala, te marketingowe kurwy bym skorowal na zywo.
Zaloguj się aby komentować
1647 + 1 = 1648
Tytuł: Lodowa pułapka
Autor: Clive Cussler
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Amber
Format: e-book
Liczba stron: 204
Ocena: 7/10
Wcześniej pisałem o Ostatniej krypcie, idealnym przykładzie, jak nie powinna wyglądać książka przygodowa, to teraz dla odmiany przychodze do Was z książką, która jest przygodówką niemal idealną. Oczywiście nie jest to książka 10/10 i daleko jej do niej, ale ma wszystko to, co dobra książka przygodowa mieć powinna. Ma bohaterów, którym chce się kibicować, zdrady, które bolą, akcję, która jak zwalnia, to tylko na chwilę, żeby zaraz porwać nas w wir kolejnych wydarzeń. Do tego jest napisana tak, że zachęca czytelnika do sięgnięcia po więcej. Nie tylko jeśli chodzi o kolejne tomy serii, ale też o weryfikację ile prawdy jest w jej treści i czy wątek, który zainteresował mnie podczas czytania ma swoje odzwierciedlenie w historii czy geografii.
Jest to 3 tom przygód Dirka Pitta, który po raz kolejny wybierając się na z pozoru błachą misję, wpada w wir wydarzeń o niemal światowej skali. Punktem startowym jest arktyczny lodowiec, w którym znaleziono uwięziony w lodzie wrak statku. Dirk Pitt (członek organizacji NUMA, niepoprawny kawalarz, kobieciarz i rambo w jednym) dostaje zadanie wyjaśnienia, jak do tego doszło i dlaczego wokół sprawy znikają ludzie oraz całe fortuny.
Fabuła szybko wykracza poza dziwny wypadek na morzu. Mamy korporacyjne układy, fałszywe tożsamości, podejrzaną filantropię i plan, który (jeśli wypali) zmieni układ sił nie tylko w branży morskiej. Są gale w mroźnej scenerii, infiltracje pod przykryciem, nagłe zdrady i sekwencje akcji rozpisane jak rollercoaster: loty na granicy rozsądku, pościgi w śnieżnej zadymie i finałowe postawienie wszystkiego na jedną kartę. Cussler wie, jak dobierać puzzle, żeby schodziły się w świetną układankę.
Są jednak minusy - to wczesny Cussler, więc tempo bywa nierówne (środek lekko siada), a niektóre rozwiązania fabularne są tak przerysowane, że aż komiksowe. Postaci kobiece wciąż traktowane są iście bondowsko - charyzmatyczne, ale traktowane bardzo użytkowo przez fabułę. Jeśli ktoś szuka realizmu i wiarygodnej technologii, momentami podniesie brew. Jeśli natomiast chce klasycznej przygodówki z zamachem na zdrowy rozsądek, dostanie dokładnie tego, po co przyszedł. I właśnie za to uwielbiam takie przygodówki - czysta rozrywka i wartka akcja,
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 190/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

@WujekAlien Cussler chyba lubi arktyczne klimaty, bo popełnił aż 3 książki z Dirkiem Pittem w tych klimatach.
Ja czytałam tylko to https://lubimyczytac.pl/ksiazka/20609/arktyczna-mgla jak już będziesz miał za sobą (o ile rzeczywiście przyciśniesz całą serię) to wrzuć na bookmeter, jestem ciekawa, co mógłbyś o tej pozycji napisać
@Vampiress z tego co widziałem, to nie trzeba ich czytać w kolejności, bo powiązania między tomami są minimalne, więc może przeczytam je tematycznie. Dam znać
@WujekAlien przygody Dirka Pitta I Ala Giordino czytałem na zmianę z ojcem. Zawsze byłem drugi bo staruszek musiał pierwszy przeczytać. Dobrze, że nie spojlerował.
Zaloguj się aby komentować
1646 + 1 = 1647
Tytuł: Ostatnia krypta
Autor: Gamboa Fernando
Kategoria: sensacja,przygodowa
Wydawnictwo: Autornia
Format: e-book
Liczba stron: 408
Ocena: 3/10
Ostatnio miałem chęć na przeczytanie czegoś przygodowego z wciągającymi zagadkami, ale bardziej dla dorosłych, niż w wydaniu dla nastolatków. Wybór padł na Ostatnią kryptę i chęć czytania mi przeszła. Niezbyt często o tym wspominam, ale od czasu do czasu zdarzają mi się zastoje czytelnicze, a to jedna z tych książek, które je powodują.
Książka z założenia jest super - opisuje ostatni skarb Templariuszy i ich podróż do Ameryki, na blisko 200 lat przed Kolumbem. Mariaż książek o przygodach Roberta Langdona i Dirka Pitta. Tropem skarbu rusza Ulises Vidal, wraz z przyjacielem rodziny i profesorem historii w jednym, oraz Cassandrą Brooks, miłośniczką podwodnych przygód. Nasza ekipa zbiera się etapami, najpierw Ulises odnajduje tajemniczy dzwon, którego pochodzenia nie rozpoznaje, udaje się z nim do profesora, który tłumaczy mu, że takie dzwony montowano na statkach Templariuszy około 700 lat temu, a skoro statek ten dopłynął do wybrzeży USA, to jest szansa, że to jeden ze statków, który przewoził ostatni skarb templariuszy przed ich wytępieniem z Europy. Wspólnie z właścicielem firmy wydobywczej organizują poszukiwania wraku licząc na odnalezienie skarbu i ogromny zarobek, tam też poznają Cassandrę. Niestety poszukiwania prowadzą ich tylko do statku z bronią i narzędziami, a co do złota muszą obejść się smakiem. Ulises, profesor i Cassandra odłączają się od ekipy i kontynuują poszukiwania na własną rękę.
I tu się pojawia pierwszy problem tej książki - bohaterowie. Ja pi⁎⁎⁎⁎le, jak oni są nijacy, bezbarwni, bezpłciowi, (dopiszcie sobie jeszcze inne określenia), jak ich dialogi są nieangażujące i irytujące. Ich pełne charakterystyki można nakręslić na żółtej karteczce samoprzylepnej, której w dodatku połówę zeżarł pies. Główny bohater jest niby archeologiem amatorem, nie znamy jego statusu majątkowego, ale nie stać go na opłacenie ciepłej wody w mieszkaniu (ten wątek pojawia się 3-4 razy), za to na popierdalanie po świecie w randomowe miejsca, już tak - logiczne.
Książki z tego gatunku powinny być wciągające i emocjonujące, przekazujące nienachalnie wiedze historyczną i sprawiające, że po lekturze sięgniesz po inne źródła, żeby dowiedzieć się więcej o historii. A z pewnością po kolejne tomy przygód opisywanych bohaterów, żeby przeczytać o ich dalszych losach. Po lekturze tej książki, nie miałem ochoty czytać przez 2 dni.
Książka dłuży sie niemiłosiernie, niby ma 400 stron, ale ebook ciągnie się jakby miał minimum 1000. Zostawiłem słuchawki u rodziców i musiałem czytać ebooka, a tak może audiobook by mnie uratował. Kolejne lokacje są opisywane tak, jakby autor kazał ChatowiGPT je narysować, a później na podstawie tego obrazka je opisał czytelnikom. Połączenia kolejnych tropów się średnio spinają, a już największym absurdem jest dorabianie ideologii do dobrego/odmiennego tumaczenia z innych języków i zachwyt bohaterów, jak to "odkryli amerykę".
Najgorsza przygodówka, jaką czytałem w ciągu 37 lat swojego życia, której nie da się nawet obronić tym, że jest dla dzieci i leci z uproszczeniami, bo jednak jest w niej wątek erotyczno/romantyczny i sporo określeń, których dzieci czytać nie powinny.
Zdecydowanie odradzam!
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 189/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #odradzajkiwujka

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
331 622,74 - 5,2 - 0,8 - 8,25 - 1,61 = 331 606,88
Czasowo kiepsko, a do tego niespodziewanie wypadł wyjazd do rodziców, więc plany spacerowe poszły na śmietnik
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu\ #ksiezycowyspacer





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Gnocchi z sosem szafranowym i cukinią #jedzzhejto #obiadekdooceny #bojowkagnocchi

Zaloguj się aby komentować
Trochę długo czekałem, ale w końcu przyszła ಠ_ಠ #gejuru #heheszki #odznakagejuru

Zaloguj się aby komentować
Powrót na chatę rudych koleżanek





Zaloguj się aby komentować
331 696,45 - 2,1 - 14,45 - 1,28 = 331 678,62
Kiepski tydzień spacerkowo :(
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu\ #ksiezycowyspacer





Zaloguj się aby komentować











