
WujekAlien
- 1891wpisów
- 6810komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
119 501 769 - 250 = 119 501 519
Chudy z malinami
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
353 + 1 = 354
Tytuł: Spiski. Przygody Tatrzańskie
Autor: Wojciech Kuczok
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: W.A.B.
Format: audiobook
Liczba stron: 280
Ocena: 6/10
To miała być kolejna literacka wyprawa w dobrze znany, ale zawsze niepokojący świat Kuczoka - tyle że zamiast śląskich familoków czy dusznych mieszkań dostajemy Tatry. Autor zabiera nas w opowieść z pogranicza eseju, reportażu i osobistego dziennika z wędrówek, lokalnych przygód, spostrzeżeń, gdzie góry są nie tylko przestrzenią fizyczną, ale też pretekstem do snucia refleksji o naturze, tożsamości, dojrzewaniu, pamięci, lokalnych wierzeniach i legendach i (jak zwykle u niego) o relacjach międzyludzkich.
Problem w tym, że po świetnych "Gnoju" i "Czarnej" oczekiwania były naprawdę wysokie i niestety "Spiski" ich nie dowiozły.
Kuczok wciąż pisze znakomicie na poziomie zdania. Jego język ma rytm, ironię i ten charakterystyczny nerw obserwacyjny, który potrafił wcześniej rozcinać rodzinne traumy jak skalpel. Tutaj jednak zamiast dramaturgii dostajemy raczej snucie się po szlakach - zarówno dosłownie, jak i narracyjnie, wytykanie przywar ślązaków i górali i szczyptę takiego przaśnego humoru i krindżu, w stylu pijanego wujka na weselu. W momencie gdy się pojawia tekst o ogolonej cipce szwedki, która chodzi bez bielizny, to aż musiałem przewinąc audiobooka i sprawdzić, czy mi się nie włączyć jakiś "erotyczny bestseller". Ale kończąc dygresję, książka momentami przypomina zbiór luźno powiązanych akapitów, które nie do końca układają się w coś więcej niż literacki spacer.
Największym problemem jest tempo i stawka. W "Gnoju" każde zdanie niosło emocjonalny ciężar, w "Czarnej" była atmosfera i napięcie. W "Spiskach" bardzo długo… niewiele się dzieje. Refleksje są, obserwacje są, anegdoty są, ale brakuje poczucia, że prowadzą dokądś dalej. Jakby sama droga była celem, tylko że ta droga bywa zwyczajnie nużąca.
Oczywiście można powiedzieć, że taka jest specyfika górskiej włóczęgi - monotonia, powtarzalność kroków, czas na myślenie. Tyle że jako doświadczenie literackie nie zawsze przekłada się to na zaangażowanie czytelnika. Zamiast hipnotyzującej kontemplacji częściej miałem poczucie rozwleczenia. A to jednak pozycja dość krótka.
To nie jest zła książka - raczej taka, która w zestawieniu z wcześniejszym dorobkiem autora wypada blado. Jakby Kuczok zamienił skalpel na kijki trekkingowe i trochę za bardzo nawdychał się górskiego powietrza i upił grzańcem.
Osobisty licznik: 40/128
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
119 502 919 - 150 = 119 502 769
Serniczek na poprawę humoru 🥸
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
324 894,59 - 1,26 = 324 893,33
Jak już Coros mówi, że ten tydzień to regres, to jest tragedia.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
348 + 1 = 349
Tytuł: Historia złych uczynków
Autor: Katarzyna Zyskowska
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Znak Literanova
Format: audiobook
Liczba stron: 512
Ocena: 5/10
Tym razem Katarzyna Zyskowska zabiera nas w historię osadzoną na styku przeszłości i teraźniejszości - opowieść o winie, dziedziczeniu traum i o tym, jak bardzo cudze grzechy potrafią determinować nasze życie. Poznajemy bohaterów i bohaterki, których losy (z początku odległe) zaczynają się stopniowo splatać wokół wydarzeń z przeszłości, a odkrywane sekrety rodzinne prowadzą do coraz większego napięcia i pytań o odpowiedzialność za czyny poprzednich pokoleń.
Brzmi znajomo? I trochę niestety tak jest.
Po bardzo udanych Nocami krzyczą sarny, które oceniłem na solidne 7/10 i które świetnie operowały klimatem oraz emocjonalnym ciężarem relacji (Maria, Mereike i Marianna naprawdę niosły tamtą historię), "Historia złych uczynków" wypada zauważalnie słabiej. Przede wszystkim przez konstrukcję - książka sprawia wrażenie sztucznie rozciągniętej. Wątki mnożą się szybciej, niż wynikałoby to z realnej potrzeby fabularnej, a niektóre z nich nie wnoszą praktycznie nic poza objętością. Dlatego nie rozumiem sensu wydłużenia tej książki względem poprzedniej o ponad 100 stron.
Największy problem pojawia się jednak w momencie, który powinien być najmocniejszy, gdy zaczynamy rozumieć powiązania między bohaterami. To chwila, w której napięcie powinno eksplodować, relacje nabrać dramatyzmu, a stawka emocjonalna wzrosnąć. Tymczasem… niewiele się dzieje. Odkrycia, które teoretycznie mają zmienić wszystko, nie przekładają się na realne konsekwencje fabularne. Historia zamiast przyspieszać, zaczyna się wręcz rozmywać.
Nie pomaga też tempo - książka długo przygotowuje grunt pod kulminację, która ostatecznie nie wybrzmiewa z należytą siłą. W efekcie lektura przypomina momentami dreptanie do finału, który okazuje się bardziej konceptem niż wydarzeniem.
Książka nie bardzo też wie, czym chce być. Na początku miałem wrażenie bycia "Hańbą" Cotzee'ego, ale pisaną z kobiecej perspektywy. Później dostaliśmy wspominki z okrutnych czasów wojennych i prześladowań żydów. A do tego nietypowego zestawienia dołączyło nawet "50 twarzy Greya" z opisami seksu i przemocy. Generalnie mam wrażenie, że niewiele jest książek pisanych przez autorki, w których rola kobiety jest aż tak "spłycana".
I mam wrażenie, że "romantyczny" (tak, książka jest opisana jako romans) aspekt tej książki dobrze oddaje jeden z cytatów:
Dobry lekarz wychowa dobrego lekarza, dobry prawnik dobrego prawnika, zaś dobra k⁎⁎wa tylko dobrą k⁎⁎wę.
Szkoda, bo liczyłem na coś lepszego.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
#heheszkipolityczne #heheszki #polityka

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Księgarnia ZNAK, tym razem przynosi nam 3 promocje trwające do 28.02 do 23
-
3 książki za 69zł z kodem BOOK69
-
Wydawnictwo Czarne 47% taniej z kodem CZARNE47
-
Książki dla dzieci do 70% taniej z kodem FERIE70
2 ostatne promocje obniżają cenę okładkową
Książki objęte promocją znajdziecie z dopiskiem 3 za 69 zł lub CZARNE -47% lub FERIE - [% zniżki] % nad okładką.
#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #promocjeksiazkowe #znak



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Rozpierpapierduchacz mam nadzieję, że to nie Twoja sprawka ( ͡~ ͜ʖ ͡°) #atramenty #piorawieczne #paczki

Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien tja, całe życie zapierdalać na pokaz i się żyłować, najlepiej jeszcze za darmo j⁎⁎ać nadgodziny, a potem budzisz się jak masz 50 lat na karku i zdajesz sobie sprawę, że prawie w ogóle nie spędzałeś czasu z rodziną, bo ciągle tylko robota i robota, a do tego masz zestaw chorób i zwyrodnień, permanentne wizyty u lekarza, ciągłe badania. Dobijasz 65-tki i cała rodzina cię odwiedza na cmentarzu. Od 5 lat. Taka to "ambicja" i "honor".
Zaloguj się aby komentować
343 + 1 = 344
Tytuł: Królewska Wysokość
Autor: Thomas Mann
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: MG
Format: e-book
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10
Historia księcia Klaudiusza Henryka - drugiego syna panującego monarchy w niewielkim, fikcyjnym niemieckim księstwie, który od dzieciństwa skazany jest nie tyle na władzę, co na reprezentację. Jest "jednoręki", bo przy narodzinach jego lewa ręka została uszkodzona i jest nie w pełni sprawna. Książe ma istnieć, wyglądać, pełnić funkcję. Być symbolem. Jego życie to ciąg rytuałów, ceremonii i społecznych masek, aż do momentu, gdy w jego uporządkowany świat wkracza kobieta - Imma Spoelmann - córka amerykańskiego milionera, która wnosi do niego emocje, świeżość i coś na kształt rzeczywistego życia. To właśnie ten moment staje się osią całej powieści - dojrzewania człowieka wychowanego w fikcji, do bycia figurą, nie osobą.
Królewska Wysokość jest bardzo czytelnym przykładem bildungsroman - powieści o dojrzewaniu, ale dojrzewaniu specyficznym, bo odbywającym się w świecie absolutnie sztucznym. Mann pokazuje, jak Klaudiusz Henryk uczy się funkcjonować nie tylko jako książę, ale jako człowiek, który musi pogodzić samotność wynikającą z pozycji z potrzebą wspólnoty i życia „naprawdę”
Problem w tym, że ta droga jest… aż za klarowna. Już od pierwszych stron wiadomo, dokąd to wszystko zmierza. Spotkanie z Immą nie jest dramatycznym zwrotem akcji, tylko mechanizmem fabularnym, który ma doprowadzić do oczywistej syntezy: arystokratycznej formy z nowoczesnym życiem.
Największym problemem tej książki (przynajmniej dla dorosłego czytelnika) jest jej zbytnia baśniowość. To powieść, która świadomie operuje konwencją bajki: mamy uwielbianego księcia, mamy bogatą dziedziczkę z Nowego Świata, mamy podupadające państwo, które trzeba uratować (najlepiej miłością i kapitałem). Całość momentami przypomina polityczną przypowieść albo wręcz romantyczną alegorię, co dla mnie - przy odczytywaniu całej ironii Manna - było jednak trochę zbyt lekkie jak na temat egzystencjalnego dojrzewania.
Z jednej strony to zamierzony efekt. Piękna w formie, ale chwilami aż nazbyt elegancka w swojej konstrukcji. Najciekawsze jest tu właśnie to, co pod powierzchnią: ironiczne spojrzenie na monarchię jako spektakl, państwo jako teatr i człowieka-władcę jako rolę społeczną. Bildungsroman nie polega tu na zdobywaniu wiedzy o świecie, tylko na nauczeniu się życia w jego fikcji. To niezła powieść o dojrzewaniu, ale przez swoją przewidywalność i baśniową konwencję momentami zbyt odklejona od emocjonalnej stawki, by naprawdę poruszyć.
Troszkę szkoda, bo zapowadała się na prawdę nieźle, a do tego bardzo lekko czytała, co też nie jest takie oczywiste w tym gatunku.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
324 946,90 - 4,03 - 1,32 = 324 941,55
Ciąg dalszy chorowania, więc czy może być lepsza motywacja na spacerek niż wyjście po kawkę i do apteki?
#smacznejkawusi #ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Dlaczego rozlewa się wodę przy tradycyjnej metodzie parzenia herbaty? Odpowiedź poniżej.
Sam nie pijam herbaty, ale gość mnie wciągnął swoją pasją i zaangażowaniem ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Rolki dostępne na tiktoku - teasomepl #herbata #rytualy
Zaloguj się aby komentować
119 516 234 - 200 - 200 = 119 515 834
Wiejski wysokobiałkowy z kolacji i śniadania
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia
- Manat nabiału (2 kg)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

A trzeba wiedzieć że ja za serkiem wiejskim nie przepadam, ale kumpela podpowiedziała mi żebym wymieszała go z bananem i skyrem waniliowym. Albo mlekiem. I tym sposobem weszłam w nową ere białkową.
Podaję przepis na dziś (pyszne i syci na parę godzin 550 kcal ale dziś jem oszczędnie więc jeszcze będę w fajnych kaloriach)
Serek wiejski, banan, 100 ml mleka, dwie łyżeczki masła orzechowego, 5 g chia, dwie szczypty cynamonu. O i wodę dodałam bo lubię rzadsze. Zblendować, wypić, iść dalej.
Pyszne!
Zaloguj się aby komentować
325 035,08 - 2,56 - 0,64 = 325 031,88
Niestety dziś tylko wycieczka do apteki
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
336 + 1 = 337
Tytuł: The Bone Garden
Autor: Simon Beckett
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Orion
Format: e-book
Liczba stron: 368
Ocena: 5/10
Nie śledziłem tej serii od dłuższego czasu, zakładałem nawet, że to już zamknięta 6-tomowa całość, dlatego byłem mocno zaskoczony, że pod koniec ubiegłego roku (w listopadzie) ukazał się 7 tom.
W najnowszej odsłonie serii o dr. Davidzie Hunterze Simon Beckett zabiera nas w mroźne, odludne rejony walijskiej Cumbrii, gdzie główny bohater, jadąc do kolejnego "zwykły" (choć w jego przypadku trudno o zwykłym mówić) przypadku w pracy, zostaje uwięziony przez gwałtowną zimową burzę i odcięty od cywilizacji. Uciekając po omacku (bez nawigacji) przed żywiołem, trafia do małej wioski, w której mieszkańcy są nieufni, a każdy ma coś do ukrycia. Gdzie przez burzę sygnał GPS zamiera, a sieć komórkowa pozwala na odebranie co najwyżej SMSa i to tylko w niektórych miejscach. Podczas samotnej wędrówki właśnie w poszukiwaniu zasięgu, żeby poinformować pracodawcę, że nie dotrze na wyznaczone miejsce zbrodni, Hunter odkrywa ludzkie szczątki w korzeniach powalonego drzewa - co staje się początkiem serii niepokojących i coraz bardziej zagmatwanych wydarzeń. Ta zamknięta społeczność, odcięta od świata złamanymi liniami komunikacji i jedyną, zawaloną drogą wyjzdową, szybko okazuje się równie nieprzyjazna jak otaczające ją zimno i pustkowie.
Fabuła ma potencjał - klimat zimowej izolacji i narastające napięcie związane z lękiem przed tym, co i kto naprawdę kryje się za kolejnymi sekretami wioski, tworzą solidną gęstą atmosferę. Opisy krajobrazu i pogodowych warunków sprawdzają się dobrze i faktycznie budują pewien nastrój zamknięcia i bezsilności. Jednak, intryga często traci impet i momentami przypomina klasyczny kryminał bez wyraźnych zwrotów akcji, w którym prawdziwych zaskoczeń jest niewiele, a niektóre postacie i ich motywacje wydają się niejasno zarysowane.
Jako fan serii "Chemii Śmierci" trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że "The Bone Garden" to nie tylko jedna ze słabszych części z Davidem Hunterem, ale też raczej niepotrzebny tom. Mniej tu wtrąceń i smaczków z pracy Davida, które zwykle stanowiły o sile cyklu, a więcej rozciągniętego klimatu i stopniowo odkrywanych tajemnic, które ostatecznie nie oferują satysfakcjonującego wow. To wciąż przyjemne, zimne czytadło z duszną atmosferą małomiasteczkowego zamknięcia, ale w porównaniu z wcześniejszymi tomami brak mu charakterystycznej ostrości i energii. Bliżej mu do poprzedniej książki autora - "Zagubionego", niż do "Chemii Śmierci"
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ech, dawno nie było, ale żona albo ja przynieśliśmy przeziębienie z pracy :(
#katar #chorowanie

Zaloguj się aby komentować




