China Curly Downy Pearls do ciacha #herbatacodzienna #herbatka #ceramikaboleslawiec


Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
China Curly Downy Pearls do ciacha #herbatacodzienna #herbatka #ceramikaboleslawiec

Zaloguj się aby komentować
311 764,63 - 3,65 = 311 760,98
Jeszcze kilka kilometrów, przy dużo lepszej pogodzie niż rano :)
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
940 + 1 = 941
Tytuł: Kontrakt z Bogiem
Autor: Juan Gomez-Jurado
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Format: audiobook
Liczba stron: 496
Ocena: 5/10
Jako fan Juana Gomeza-Jurado podchodziłem do tej książki z dużymi oczekiwaniami. Niestety, "Kontrakt z Bogiem" okazał się dla mnie najsłabszą pozycją w jego dorobku. Być może częściowo wynika to z faktu, że po kilku książkach byłem już trochę zmęczony zarówno uniwersum Reina Roja, jak i przewijającym się u autora motywem obrzydliwie bogatych, bezwzględnych ludzi, którzy traktują resztę świata jak pionki. Paradoksalnie jednak każda próba ucieczki od tych tematów wypada u autora gorzej niż pozostanie przy tym, co wychodzi mu najlepiej.
To drugi tom przygód Anthony'ego Fowlera i właśnie tutaj pojawia się moje pierwsze rozczarowanie. Gdybym nie wiedział, że czytam kontynuację, prawdopodobnie nawet bym tego nie zauważył. Powiązania z pierwszym tomem są minimalne, a rozwój bohatera praktycznie nie istnieje. Owszem, Gomez-Jurado stosował podobne podejście w serii Reina Roja, gdzie poszczególne sprawy mogły funkcjonować samodzielnie, ale tam działało to dzięki bardzo wyrazistym bohaterom i rozbudowanemu uniwersum. Tutaj mam wrażenie, że autor, tworząc nową serię, wrócił do bardziej sztampowego modelu budowania cyklu, gdzie kolejne tomy są ze sobą połączone głównie nazwiskiem protagonisty.
Fabuła kręci się wokół poszukiwań Arki Przymierza, co już samo w sobie brzmi jak przepis na świetną sensacyjną przygodę. Problem polega na tym, że autor odbiera sobie największy atut tego typu historii. Zamiast podróży przez świat, odkrywania kolejnych tropów, zagadek historycznych i stopniowego dochodzenia do celu, bohaterowie praktycznie od początku znajdują się tam, gdzie w większości podobnych książek dopiero zmierzaliby przez kilkaset stron. A przecież właśnie ta droga jest zwykle najciekawszą częścią takich opowieści.
Przez sporą część lektury miałem wrażenie, że czytam dorosłą wersję Amandy Black skrzyżowaną z historiami Jacka Ryana i "I nie było już nikogo". Są tajemnice, organizacje działające w cieniu, wielkie stawki i historyczne sekrety. Do tego bohaterowie znikają z planszy, jak w kultowej książce Christie. Brakuje jednak tego, co zwykle wyróżnia Jurado - sensacyjnego polotu, tempa, błyskotliwości i umiejętności budowania napięcia. Wszystko wydaje się dziwnie statyczne i pozbawione energii.
Nie znaczy to, że książka jest całkowicie nieudana. Nadal widać sprawność autora w prowadzeniu narracji. Strony przewracają się niemal same, a koncepcja oparta na religijnych i historycznych tajemnicach ma potencjał. Problem polega na tym, że potencjał ten w dużej mierze pozostaje niewykorzystany.
To jedna z tych książek, które czyta się bez większego bólu, ale po zakończeniu trudno znaleźć powód, by do nich wracać, czy żeby sięgać po kolejny tom. Dla nowych czytelników może być przyzwoitą sensacyjną przygodą, ale dla fanów Gomeza-Jurado jest raczej dowodem na to, że najlepiej czuje się on wtedy, gdy wraca do swoich najmocniejszych stron - psychologicznych gier, wyrazistych bohaterów i świata, który sam stworzył i niebywale rozdmuchał.
Trochę nie mam ostatnio weny do pisania o książkach, więc pewnie zrobię sobe przerwy, żebyście nie musieli czytać naciąganych na siłę wpisów.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
939 + 1 = 940
Tytuł: Pedro Paramo
Autor: Juan Rulfo
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak
Format: ebook
Liczba stron: 228
Ocena: 7/10
Są książki, które zachwycają samą historią, i są takie, które bardziej imponują tym, co zrobiły dla literatury. "Pedro Paramo" zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To krótka historia, która opowiada o Juanie Preciado wyruszającym do miasteczka Comala, aby odnaleźć swojego ojca - tytułowego Pedra Paramo. Problem w tym, że Comala nie jest zwykłym miejscem. Im dalej zagłębiamy się w historię, tym bardziej zaciera się granica między żywymi i umarłymi, wspomnieniami i teraźniejszością, rzeczywistością i snem/jawą.
Muszę przyznać, że podobała mi się mniej niż wiele późniejszych książek czerpiących z realizmu magicznego. Być może dlatego, że czytałem już Marqueza, Allende, Borgesa i wielu innych autorów rozwijających ten nurt. W ich powieściach często znajdowałem więcej emocji, bardziej rozbudowany świat i bohaterów, z którymi łatwiej było mi się związać. "Pedro Paramo" jest znacznie bardziej surowe, oszczędne i momentami wręcz nieprzystępne.
Nie zmienia to jednak faktu, że trudno nie docenić tego, jak ta książka została napisana. Rulfo stworzył coś, co w momencie publikacji (1955) musiało robić ogromne wrażenie. Fragmentaryczna narracja, przeskoki między postaciami i czasem, rozmowy z duchami traktowane jak coś zupełnie naturalnego - wszystko to później stanie się jednym z fundamentów realizmu magicznego. Czytając "Pedro Paramo", ma się świadomość obcowania z książką, która wytyczyła ścieżkę dla całego pokolenia pisarzy i swojego własnego gatunku.
Najbardziej podobał mi się klimat. Comala jest miejscem martwym, dusznym i na swój sposób przeklętym. Każda kolejna historia odsłania następny fragment upadku miasta i wpływu, jaki Pedro Paramo wywarł na życie jego mieszkańców. To bardziej opowieść o pamięci, winie, degeneracji i konsekwencjach władzy niż klasyczna fabuła prowadząca z punktu A do punktu B.
Momentami jednak gubiłem się w tej konstrukcji. Powieść wymaga od czytelnika skupienia i cierpliwości, a niektóre przejścia między bohaterami czy perspektywami, bywają bardzo nagłe. Rozumiem, dlaczego dla wielu osób jest to arcydzieło, ale dla mnie bardziej imponujące było jej znaczenie dla historii literatury niż sama przyjemność płynąca z lektury.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
938 + 1 = 939
Tytuł: Białe noce
Autor: Fiodor Dostojewski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Filia
Format: ebook
Liczba stron: 80
Ocena: 8/10
To jedna z tych książek, które pozornie opowiadają bardzo prostą historię, a jednak zostawiają po sobie znacznie więcej emocji, niż sugerowałaby ich objętość. Narrator, samotny marzyciel przemierzający nocny Petersburg, przypadkowo poznaje Nastieńkę. Między dwojgiem ludzi rodzi się niezwykła relacja - pełna szczerości, nadziei, marzeń i uczuć, które pojawiają się szybciej, niż rozsądek podpowiadałby, że powinny.
Bardzo lubię takie historie. Powolne, skupione na emocjach, rozmowach i stopniowym zatracaniu się w uczuciach. Dostojewski świetnie pokazuje ten moment, kiedy człowiek zaczyna budować w głowie przyszłość, choć tak naprawdę zna drugą osobę zaledwie od kilku dni. Każda rozmowa urasta do rangi wydarzenia, każde spotkanie nabiera znaczenia większego, niż powinno. I właśnie ta mieszanka nadziei, naiwności i romantyzmu działa tutaj znakomicie.
Szczególnie podobało mi się to, jak autor przedstawia głównego bohatera. To człowiek, który przez większość życia funkcjonował bardziej w świecie marzeń niż rzeczywistości. Gdy w jego życiu pojawia się szansa na miłość, nie zostawia sobie żadnej drogi odwrotu. Stawia wszystko na jedną kartę. Nie ma planu B, nie zabezpiecza się emocjonalnie, nie próbuje zachować dystansu. Całkowicie zatraca się w uczuciu i wizji przyszłości, którą sam sobie stworzył. Dzięki temu jego historia jest jednocześnie piękna i bolesna, bo od początku czujemy, jak wiele ryzykuje.
Największą siłą książki jest jednak jej zakończenie. Przez większość lektury wydaje się, że zmierzamy w bardzo konkretnym kierunku. Dostojewski umiejętnie buduje oczekiwania czytelnika, pozwalając mu uwierzyć w określony finał. A potem robi coś zupełnie innego. Nie jest to zwrot akcji w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, ale raczej emocjonalne przewartościowanie całej historii. I właśnie dzięki temu „Białe noce” zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.
Podoba mi się również to, że Dostojewski nie wyśmiewa swojego bohatera. Marzyciel jest naiwny, czasem wręcz boleśnie naiwny, ale autor traktuje go z ogromną czułością. Nie pokazuje go jako głupca, tylko jako człowieka, który odważył się przeżyć swoje uczucia w pełni, bez kalkulacji i zabezpieczeń. Nawet jeśli miało to trwać tylko kilka nocy.
To książka krótka, ale niezwykle intensywna emocjonalnie. Historia o miłości, która mogła się wydarzyć, o marzeniach, które przez chwilę wydawały się rzeczywistością, i o tym, że czasem jedno szczęśliwe wspomnienie potrafi znaczyć więcej niż całe lata przeciętnego życia.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Ale mi przypomniałeś:) Była to jedna z książek, którą w dzieciństwie znalazłam gdzieś na strychu i pamiętam, że uznałam ją za zwyczajne romansidło.
Docenić Dostojewskiego przyszło mi dopiero później
Jeśli lubisz takie romantyczne klimaty, to serdecznie polecam krótką opowieść Wiosna w Fialcie autorstwa Nabokova.
Tak w ogóle bardzo lubię rosyjską literaturę tamtego okresu, bo ma w sobie ten do bólu emocjonalny sznyt.
Kiedyś uświadomiono mi, że cała literatura rosyjska XIX wieku opiera się na dwóch archetypach: mały człowiek i zbędny człowiek - i faktycznie coś w tym jest.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Randka z żoną w Como ( ͡° ͜ʖ ͡°) Policzek wołowy z młodymi ziemniaczkami #jedzzhejto #jedzenie #obiadek

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
311 790,13 - 20,08 = 311 770,05
2 dyszki w deszczu ☔️
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Kawka z Regeneracji w Lazienkach. Mialem iść gdzieś indziej, ale @Lubiepatrzec wykrakał xD #dziendobry #smacznejkawusi

Zaloguj się aby komentować
311 877,68 - 15,80 - 2,86 = 311 859,02
Ewidentnie praca przeszkadza mi w spacerkach xD
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
914 + 1 = 915
Tytuł: Rewers
Autor: Adam Widerski
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Novae Res
Format: ebook
Liczba stron: 400
Ocena: 5/10
Punkt wyjścia jest całkiem obiecujący. Mamy policyjny romans zakończony śmiercią kobiety, śledztwo, w którym policjanci szukają swojego kolegi i chcą pomścić śmierć koleżanki i bohaterów próbujących połączyć rozsypane fragmenty historii w jedną całość. To jeden z tych kryminałów, które od początku sugerują, że prawda jest ukryta gdzieś pod powierzchnią i że to, co widzimy, jest jedynie tytułowym rewersem wydarzeń. Problem w tym, że sama droga do odkrycia tej prawdy okazała się dla mnie znacznie mniej interesująca, niż się spodziewałem. To trzeci tom serii i trochę wiedziałem czego się mogę spodziewać, ale dalej mam spory niedosyt.
Największym problemem książki było dla mnie tempo. Historia ciągnęła się momentami bardziej, niż powinna, a kolejne tropy nie zawsze dawały poczucie, że faktycznie zbliżamy się do rozwiązania. Zamiast napięcia częściej odczuwałem znużenie. To jeden z tych przypadków, gdy książka nie jest zła sama w sobie, ale wymaga od czytelnika znacznie więcej cierpliwości, niż oferuje w zamian satysfakcji. A to nie jest zbyt dobra rekomendacja.
Nie pomaga też fakt, że bohaterowie nie zostali mi w pamięci na dłużej. Po zakończeniu lektury łatwiej przypomnieć sobie samą konstrukcję intrygi niż osoby, które ją napędzały. A w kryminale to zwykle zły znak. Lubię, gdy śledczy, podejrzani czy ofiary mają własny charakter i potrafią zainteresować czytelnika niezależnie od samej zagadki. Tutaj tego mocno brakowało.
Patrząc na opinie innych czytelników, widać, że książka mocno dzieli odbiorców. Część ją chwali za jej atmosferę, inni - podobnie jak ja - zwracają uwagę na nierówne tempo i trudność w pełnym zaangażowaniu się w historię. To nie jest książka pozbawiona pomysłów, ale w moim przypadku nie potrafiła przekuć ich w naprawdę angażującą historię.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Instytut danych z d⁎⁎y, ale pasuje do mojego harmonogramu spania. Do tego Polska na czele ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ #spanko #instytutdanychzdupy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
119 046 979 - 250 - 350 - 100 - 150 = 119 046 129
Twaróg z borówkami, skyr do picia, skyr do kanapeczek i owsianka na skyrze
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
311 922,25 - 1,35 - 4,11 - 1,87 - 1,71 = 311 913,21
Pracodomy + zakupy
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować