#fotografia #muzyka #koncert
Jesse Ahern w klubie Proxima w Warszawie, 2023.
Co jakiś czas będę wrzucał fotki z koncertów ma których byłem. Po co? Nie mam pojęcia ale może kogoś to zainteresuje.


"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"
#fotografia #muzyka #koncert
Jesse Ahern w klubie Proxima w Warszawie, 2023.
Co jakiś czas będę wrzucał fotki z koncertów ma których byłem. Po co? Nie mam pojęcia ale może kogoś to zainteresuje.

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #lego #lata80 #lata90
Będąc kilka tygodni temu u rodziców moje dzieciaki wygrzebały z jakiegoś pudła instrukcję z mojego pierwszego zestawu Lego. Klocki niestety gdzieś się rozeszły, podobnie jak te z pozostałych zestawów. Niemniej ten kawałek papieru wywołał u mnie ogromną falę wspomnień. Byłem wtedy u babci a ojciec akurat miał wrócić z jakiejś delegacji i mnie odebrać. Wszedł do kuchni, gdzie jadłem obiad i postawił na stole pudełko Lego. Myślałem, że się zesram ze szczęścia.
Miejsce akcji: mieszkanie babci
Rok: mniej więcej 1988-1989

@WatluszPierwszy Możesz sobie zapewnić jeszcze więcej nostalgii - ten zestaw kosztuje na bricklinku kilkanaście złotych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Też ostatnio wygrzebałem swoje lego, jestem na etapie kompletowania i domawiania brakujących elementów. Jak syn trochę podrośnie to będzie dostawał co jakiś czas po zestawie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #kolej
trochę #gownowpis
Jakoś tak mam, że kolejowe klimaty budzą we mnie nostalgię. Tory, małe dworce, jadące gdzieś w dal składy pełne węgla.
Na zdjęciu tory biegnące niedaleko mojego rodzinnego miasta. Zdjęcie zrobiłem w grudniu stojąc na kładce pieszej nad torami. Na tej kładce nie raz siedzieliśmy ze znajomymi w czasach licealnych pijąc piwo, jako dzieciaki często tam jeździliśmy na rowerach, by popatrzeć na pędzące dołem pociągi. Jeszcze, gdy moja żona nie była moją żoną, tylko dziewczyną to szliśmy tam na spacer i patrzyli w dal
Dla mnie bardzo sentymentalne miejsce.
Aha... zaraz obok tej kładki zaliczyłem jako dzieciak glebę na rowerze po której do dziś mam blizny.

Zaloguj się aby komentować
#winyle #muzyka #ska
Dziś taki placuszek z UK chociaż tym razem to niemieckie wznowienie. Hotknives to, jak ktoś kiedyś gdzieś napisał, zespół który spóźnił się na erę 2-Tone a powstał za wcześnie na trzecią falę ska. Nie zyskali nigdy szerszej popularności w swoim kraju i dziś grają głównie na festiwalach ska i imprezach skuterowych, gdzie udaje im się zgromadzić grupę wiernej publiczności. Niemniej nie jest to kapela zapychająca sale koncertowe. W Polsce stali się popularni wśród fanów ska w latach 90, kiedy to wydawnictwo Rock and Roller wypuściło na kasetach bodaj dwa ich albumy.

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #kolej #pkp
#gownowpis
Zawsze gdy jadę gdzieś pociągiem, to ogarnia mnie taki mocno nostalgiczny nastrój w momencie wjazdu na jakąś małą stacyjkę. Stoi budynek, zagubiony na skraju lasu czy małej wioski i raz na jakiś czas zatrzyma się tam pociąg. Wyjdzie jakiś chłop na peron zapali papierosa i pójdzie w stronę domu. Pociąg rusza a pasażerowie pędzą do tych większych miast zapominając zaraz o malej stacji. Uwielbiam te klimaty szczególnie latem, gdy jedzie się przez lasy lub pola i nagle pojawia się taka mała stacja. Do tego jakaś fajna muzyka w słuchawkach i czuję się jakbym oglądał teledysk an żywo.

Zaloguj się aby komentować
#filmy #punk #kino
Dziś proponuję film "Punki z Salt Lake City" z 1998. Narratorem opowieści jest Steveo, który należy do załogi tytułowych punków z Salt Lake City, miasta mormonów i wszechobecnej nudy i beznadziei. Jako osoba będąca w środowisku punkowym od niema 30 lat widzę dziś sporo wad tego filmu. Są w nim wszelkie stereotypy na temat subkultury punk ale żeby nie było tak źle, to jest też fajny soundtrack i sporo dość zabawnych ale też refleksyjnych momentów.
Swego czasu ten film krążył wśród moich znajomych na kasetach VHS i miał dla niektórych status kultowego. Przyznam, że po latach raczej ciężko się to ogląda ale w 1999 mimo niedociągnięć robił na mnie wrażenie.

Zaloguj się aby komentować
#filmy #kino #komiksy
trochę #nostalgia #samotnosc
W sobotę w nocy nie potrafiłem zasnąć, więc postanowiłem obejrzeć jakiś film z lat 90. lub wczesnych dwutysięcznych. Padło na "Ghost World" z 2001. Film, który w momencie premiery kompletnie mnie ominął. Nie wiem dlaczego, bo w tamtym czasie byłem chyba targetem twórców tego obrazu. Miałem 19 lat, właśnie kończyłem znienawidzone Liceum Ekonomiczne a świat jawił mi się (w sumie tak jak dziś) jako dość nieprzyjazne miejsce. Dodatkowo w owym czasie, gdy na ekranie pojawiała się Scarlett Johansson robiło mi się miękko w kolanach.
Film na podstawie kultowego dla niektórych komiksu. Świetnie mi się to oglądało. Wchodzenie w dorosłość, bycie wrednym dla świata w imię swojej wyimaginowanej wyjątkowości, wszechobecna samotność dotykająca w zasadzie wszystkich bohaterów filmu plus Steve Buscemi w rewelacyjnej roli Seymoura.

@WatluszPierwszy No a ja właśnie obejrzałem go w wieku 17 czy 18 lat, lata temu. W sumie w podobnych okolicznościach - nie mogłem usnąć i akurat go puszczali w ramach "kocham kino" na dwójce, trafiłem przez przypadek. I po obejrzeniu nie spałem prawie do rana ( ͡° ͜ʖ ͡°) Olbrzymie wrażenie wtedy na mnie wywarł. Skipa Jamesa potem jeszcze długo słuchałem. A fanem Buscemi jestem do dzisiaj.
Zaloguj się aby komentować
#kacikmelomana
#muzyka #jazz #ska
Wykonawca: New York Ska-Jazz Ensemble
Tytuł: Step Forward
Gatunek: Jazz, ska-jazz, ska
Wydawnictwo: Brixton Records
Rok Wydania: 2008
W latach 90. wraz z tzw. trzecią falą muzyki ska, która zalała zarówno USA jak i Europę pojawiła się idea połączenia dźwięków jamajskich z jazzem. Nie było to żadne novum, gdyż to właśnie z jazzu ska czerpało pełnymi garściami przy swoich narodzinach we wczesnych latach 60. Tacy wybitni jamajscy muzycy jak puzonista Don Drummond czy saksofonista Tommy McCook zaczynali swoją muzyczną przygodę właśnie od jazzu.
New York Ska-Jazz Ensemble powstali, jak nietrudno się domyśleć w Nowym Jorku w 1994 r. Płyta "Step Forward" jest siódmym i moim zdaniem najlepszym albumem w ich dyskografii. Ma jedną niepodważalną zaletę, mianowicie jest na tyle lekka w odbiorze, że może spodobać się niemal każdemu a jednocześnie, nie jest miałka. Super brzmienie i sprawność muzyków sprawiają, że słucha się tego z ogromną, przynajmniej moim zdaniem, przyjemnością.

Zaloguj się aby komentować
#winyle #punk #muzyka
Dziś na talerzu Red Alert - "We've Got the Power".
Lata 80. w Wielkiej Brytanii, to był burzliwy czas. Przemysł targany problemami, wojna na Falklandach, rozrost korporacji kosztem życia tzw. szarych mas. Na czele rządu stoi Margaret Thatcher, zwana Żelazną Damą. To wszystko jest pożywką dla frustracji młodego pokolenia a jednocześnie dużym kopniakiem dla ich twórczych zapędów. Pod koniec lat 70. rodzi się muzyka oi! Na przekór coraz większym artystyczno-odlotowym zapędom zespołów post-punkowych oferuje młodym ludziom proste brzmienie i równie proste teksty odnoszące się do otaczającej ich rzeczywistości.
W 1983 roku zespół Red Alert z robotniczego Sunderland wydaje swój debiutancki album "We've Got the Power". Dla mnie to najlepsza płyta z tego gatunku. Proste acz nie prostackie teksty, muzycy, którzy grają prosto ale niesamowicie sprawnie. W zasadzie ten krążek to hit za hitem. Świetnie oddaje klimat Wielkiej Brytanii w tamtym okresie, jest swego rodzaju dokumentem muzycznym ery Thatcheryzmu.

Zaloguj się aby komentować
#filmy #kino #seriale #irlandiapolnocna
Wczoraj widziałem fajny film i ch...wy serial.
Fajny film to "Kneecap" a ch...y serial to "Kibic"
"Kneecap" to przesiąknięty butem i humorem obraz o raperach z Irlandii Północnej. Jako, że kocham klimat wyspiarski, czy to irlandzki czy brytyjski, to byłem zachwycony.
Z kolei serial "Kibic" jest tak słaby, że przetrwałem dwa odcinki. Jedyna osoba, która tam gra na poziomie to Mila Jankowska. Poza tym ładna jest, więc można popatrzeć. Jednak im dalej w las tym gorzej. Historia słaba, aktorstwo marne.

Zaloguj się aby komentować
#winyle #muzyka #punk
Dziś na blacie Noi!se z USA. Dobre granie, fajne teksty a do tego miły dla oka biały winyl.

Zaloguj się aby komentować
Wykonawca: Beastie Boys
Tytuł: Paul's Boutique
Gatunek: Hip-Hop
Rok wydania: 25.07.1989
Wydawnictwo: Capitol Records
W ramach zabawy zaproponowanej przez @LeniwaPanda proponuję do #kacikmelomana wyżej wymienioną płytę. Beastie Boys wyrośli ze sceny hardcore punk i za to zawsze ich kochałem. Tutaj pokazali, że są dojrzali jaki twórcy, że wychodzą poza ramy gatunku. Świetne, często odjechane i humorystyczne teksty plus świetne brzmienie i całość albumu oparta na samplach. Mówi się, że to taki hip-hopowy "Sierżant Pepper" i coś chyba w tym jest. Całości dopełnia fajna, uliczna okładka.
https://open.spotify.com/album/4DfmPm17Nz6a60BlEpGGKU
#kacikmelomana

Zaloguj się aby komentować
#postcrossing
@trixx.420 mnie zachęcił i dziś wrzuciłem pierwszą pocztówkę do skrzynki. Rusza w drogę do Niemiec, do miasteczka Grevesmühlen. Facet do którego leci pocztówka, jest emerytem i od 1975 kolekcjonuje widokówki.

Z ciekawostek - kiedyś dostałem zjebkę na poczcie (i musiałem poprawiać), bo wpisałem "GERMANY". Według babki z okienka zasada była taka - nazwa kraju powinna być po polsku lub w języku kraju decelowego. Czyli "NIEMCY" albo "DEUTSCHLAND" - nie dało się jej przegadać.
Szukałem aktualnych informacji, ale nie znalazłem nic na stronie poczty poza paroma wzorami, które nie są jednoznaczne.
Zaloguj się aby komentować
#psy #gownowpis #dziendobry
Czy piesku bez oczka wolno pioruna?
Obchód osiedla wykonany. Kotów nie stwierdzono.

Zaloguj się aby komentować
Lubię wracać w ciekawe miejsca. Cmentarz żydowski w Krzepicach jest największym w Europie kirkutem z żelaznymi macewami. Ciekawy klimat tam panuje. Jak toś będzie w okolicy i lubi zabytki, to polecam.
#ciekawostki #podroze

Zaloguj się aby komentować
#winyle #muzyka #wielkabrytania
Dziś The Stone Roses. Dla mnie kapela wręcz pomnikowa. Niestety odkryłem ich dość późno i nie dzięki samej muzyce a poprzez zainteresowanie się brytyjską kulturą kibicowską i całą jej otoczką. Mam wrażenie, że w Polsce jest to zespół mocno niedoceniany ale w Wielkiej Brytanii ma status kultowego. Obok Buzzcocks i Joy Division to chyba moja ulubiona kapela z Manchesteru.

Zaloguj się aby komentować
#psychologia #psychoterapia #przegryw ale nie do końca #wspomnienia #przemyslenia
tag do obserwowania/czarnolistowania #chcewyjsczbagna
Pomyślałem sobie, że jednak hejto to nieco lepszy (czy wyższy, to nie wiem) poziom niż wykop i postanowiłem opisywać tutaj w możliwie skondensowany sposób moje refleksje związane z wychodzeniem z bagna, jakim są depresja, niska samoocena, OCD i ADHD. To ostatnie nie jest bagnem, a raczej czymś, co czasami przeszkadza, ale do rzeczy.
Ja chłop z żoną, dziećmi, kilkoma pasjami, lvl 40+.
Po co? Żeby może pomóc innym. Żeby ktoś czytając to nie myślał, że na tzw. walkę o siebie jest za późno. Nie jest. Nigdy. Uwierzcie mi.
Prolog
Żeby maksymalnie skrócić wstęp i nie zanudzać. Lata 80. ja zwykły dzieciak. Szare osiedle w polskiej palecie barw w niewielkim mieście. Typowa polska powiatowa. Dwupokojowe mieszkanie umeblowane PRL-owsko, życiowy standard na poziomie mocno średnim. Już przedszkole było dla mnie obcą ziemią, czułem jakbym nie pasował do tej zgrai drących mordy i walczących o zabawki jak IRA o niepodległość Irlandii Północnej dzieciaków. Szkoła podstawowa odmieniła mnie. Trafiłem fartownie do Szkoły nr 3 popularnie zwanej "Trójką". Fajni nauczyciele i jeszcze lepsi koledzy. Przeszedłem to suchą nogą. Szkoła średnia to był dramat, trafiłem do Zespołu Szkół Ekonomicznych. Kiepska szkoła, jeszcze gorsi nauczyciele i banda nastolatków, która była zbieraniną tych, którzy nie trafili do wymarzonych ogólniaków czy techników albo tych, którzy nie mieli kompletnie pomysłu, co ze sobą zrobić. Zresztą kto ma taki pomysł w wieku 14-15 lat? Mniej więcej w tym właśnie wieku poczułem, że jest ze mną źle. Życie jest pasmem udręk i niepowodzeń, jestem zawiedziony ludźmi, sobą... generalnie wszystkim. Mama coś wyczuła i wylądowałem u pani psycholog, która bardzo chciała pomóc, ale nie starczyło jej warsztatu. Poza tym do akcji wkroczył mój ojciec, stwierdzając, że "w naszej rodzinie wariatów nie ma" a pani psycholog chce mu z syna "idiotę zrobić". No finał. Jakimś szczęśliwym zrządzeniem losy nie stałem się piwniczniakiem AKA przegrywem i nie siedziałem w domu, grając w gry. Trafiłem na osiedlu na fajnych ludzi i szybko wszedłem w krąg imprez, kolegów, koleżanek, pierwszych kontaktów z używkami itp. co chyba paradoksalnie uratowało mi życie. Jednak demon zwany depresją gdzieś cały czas się czaił. Czułem, że nad całym moim życiem wisi jakaś ciemna burzowa chmura, smutek i permanentne poczucie, że to wszystko jednak nie ma sensu. Potwór wyszedł w pełni sił ze swojej pieczary, gdy byłem już dorosły. Kilka miesięcy temu pani psychiatra oznajmiła ze wzrokiem pełnym empatii "proszę pana, pan ma depresję. Zapewne od jakichś 20-30 lat. Pan sobie zdaje z tego sprawę?". No... zdawałem sobie, ale jak to w memie z profesorem Miodkiem "niby tak, ale nie do końca". Zaczęła się walka.
Resztę będę dopisywał w miarę możliwości.
Jak ktoś jest zainteresowany, to niech walnie piorunem. Będę wdzięczny.
Zdjęcie dołującego budynku dla uwagi.

@WatluszPierwszy "No... zdawałem sobie"- i to jest w tym wszystkim najbardziej przykre. Bo z tego zdania wręcz wybrzmiewa ta utajona część "ale co miałem jej powiedzieć? Że ojciec stwierdził, że <<w naszej rodzinie wariatów nie ma>> więc musiałem siedzieć cicho?"
Niestety ale takie problemy to dalej w społeczeństwie wręcz tematy tabu. Nie mówić, nie ruszać, nie interesować się "bo jebnięty". "Bo co ludzie powiedzą". "Bo co rodzina powie". "Bo tobie się zwyczajnie nudzi". "Bo weź się wreszcie uśmiechnij i samo ci przejdzie". Takie chłopskorozumowe myślenie, że jak ci źle, to niech ci się zachce żeby nie było i problem z głowy. Jak renkom k⁎⁎wa odjoł. Tyle że nie, bo potem słyszymy o kolejnym człowieku, który skoczył z mostu, czy pod auto i jest narodowe przekrzykiwanie się w zadawaniu pytania "jak do tego doszło".
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Niestety tak jest. Na szczęście, jako ojciec dwóch synów, widzę wiatr zmian. Polska szkoła może nadal nie wyszła z epki "nauczyciel ma zawsze rację" ale świadomość samych rodziców robi swoje. W tzw. moich czasach można było usłyszeć "zdolny ale leniwy", "a co on taki smutny?", "on się ciągle zamyśla", "buja w obłokach", "niech państwo coś z nim zrobią" a w domu słyszało się "obijasz się", "do łopaty cię nawet nie wezmą", "tobie się po prostu nudzi", "wymyśliłeś to sobie".
Zaloguj się aby komentować
#winyle #muzyka #punk #hardcorepunk
Dziś kręci się Sick Of It All. Kapela pomnikowa dla nowojorskiego HC i moi ulubieni klasycy tego gatunku. Ta płyta to chyba jeden z jaśniejszych punktów w ich dyskografii. Limitowane wydanie włoskiego Radiation Records. Tutaj fajne jest wszystko muzyka, okładka, proste ale trafiające do serca teksty. Sick Of It All w najlepszej odsłonie dorównującej czasom gdy nagrywali takie przebojowe płyty jak "Call to Arms" czy "Life on the Ropes".

Zaloguj się aby komentować
#winyle #reggae #muzyka
Dawno nie pisałem. Dziś podczas pracy zdalnej towarzyszy mi doskonała składanka nagrać z rocksteady i wczesnym reggae z legendarnego Studio One należącego do niemniej legendarnego Coxsona Dodda. To dzięki niemu jamajka usłyszała Roberta Nestę Marleya i jego Wailersów. To w studiu One nagrywali The Skatalites a swoje magiczne muzyczne rytuały odprawiał Lee Scratch Perry (do czasu aż się wk...wił i założył własne studio). To właśnie w murach dusznego Studio One pierwsze szlify zdobywał Dennis Brown, to tam rozbrzmiewał głos Marcii Griffits członkini niezapomnianego, towarzyszącego samemu Marleyowi tria I Threes , to tam usłyszeć można było legendarnego puzonistę Dona Drummonda, a swoim aksamitnym głsoem czarował Ken Boothe. Składanka "Studio One Rocksteady" składa się z dwóch LP na których zebrano świetne, bo nieco mniej znane hity rocksteady, reggae z kapką jamajskiego soulu. Słucha się tego wyśmienicie, wszak brzmienie Studia One było niepowtarzalne. Uwielbiam te stare jamajskie nagrania i chociaż bardzo cenię sobie współczesnych kontynuatorów grania tego typu muzyki, jak chociażby fenomenalnych amerykańskich The Aggrolites czy nie gorszych od nich Hiszpanów z Mago Wood czy Soweto, to nikt tak nie grał jak Jamajczycy w latach 60. i wczesnych 70.

Zaloguj się aby komentować
Pytanie do biegających - czy Amazfit Active Edge będzie spoko, jako zegarek dla początkującego biegacza? Biegam od października. Bardzo to lubię, ale po prostu wkurza mnie zerkanie na telefon, by sprawdzić godzinę, dystans, tempo itp. Nie wymagam cudów od takiego sprzętu. Ma spełniać podstawowe wyżej wspomniane funkcje.
#smartwach #pytanie
#bieganie
Nie znam tego zegarka, ale domyślam się, że jeśli obejrzysz jakieś recenzje tego modelu i nie wyjdzie, że to jakiś straszny baboł, to będzie OK.
Zwróć tylko uwagę, żeby sprawdzić czas pracy podczas treningu i jakość lokalizacji GPS, to są dość istotne kwestie w tym scenariuszu.
Potem i tak pewnie kupisz Garmina
Zaloguj się aby komentować