Po zrobieniu treningu na bieżni mechanicznej, skonsumowałam banana, przyjęłam tabletkę kofeiny i się wzięłam za robotę. Myślałam że będę bardziej zmęczona po bieganiu, a siła dziś mnie zaskoczyła, bo wleciało wszystko zaskakująco cacy. Możliwe że ta kofeina zmniejszyła poziom zmęczenia :D
Najbardziej cieszy podciąganie z ciężarem, 3 serie z zawieszonym talerzem 10kg po 5 powtórzeń oraz wyciskanie na klatke. 37.5 kg w pełnej kontroli wraz z pauzą na 6 powtórzeń 🤙🏽
Wczorajsze i dzisiejsze biegi na taśmie. Myślałam że long run będzie bardziej wymagający pod kątem psychicznym a weszło na luzie :D Do tego testowałam żel z treca, fioletowy i bardzo mi podszedł. A po longu wleciał konkret trening siłowy z @scorp ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
@Trypsyna Jestem upośledzony, za każdym razem jak widzę te kanapki to mi się ta szafka butów przypomina (kobieta ma szafkę pełną butów, wow!).
A tak na serio, pytanie do eksperta, chciałem zapytać już wcześniej: Co sądzicie o tej teorii biegania tzw. "boso"? - Boso w teorii, bo w praktyce to w naszych warunkach ciężko, dlatego wolę określenie "na płasko", czyli z jakąś chociaż minimalną osłoną. Zafascynowało mnie to swego czasu.
Tytuł: Nie zaczęło się od ciebie. Jak dziedziczona trauma wpływa na to, kim jesteśmy i jak zakończyć ten proces
Autor: Mark Wolynn
Kategoria: nauki społeczne
Wydawnictwo: Czarna Owca
Format: książka papierowa
ISBN: 9788380155909
Liczba stron: 272
Ocena: 2/10
Parę razy mi gdzieś mignęła ta książka z poleceniem, że jest to książka którą ponoć każdy powinien przeczytać. Będąc w bibliotece, przypadkiem ją zauważyłam to stwierdziłam - why not, lubię od strony naukowej poznawać nasze psychologiczne zaplecze etc.
No i się pomyliłam xD
Spodziewałam się rzetelnie opisanego mechanizmu przenoszenia zachowań/traum wywołanych bodźcami stresowymi przez pokolenia, natomiast dostałam jedynie pseudotezy nie poparte badaniami naukowymi.
Autor na początku przedstawia dowody na przenoszenie traumy przez DNA. Niby wszystko ok ale to jakie przykłady z jego terapii zaczął przedstawiać to mnie wywróciły xD
Jednym z takich hitów była przytoczona sytuacja pacjenta autora - 19 latek zmagający się z bezsennością, oraz odczuwaniem lęku w trakcie zasypiania. Dzięki autorowi doszli do wniosku, że było to spowodowane przez śmierć wujka, który odszedł z powodu wyziębienia.
Niestety ciężko mi to uznać za argument szczególnie że wuj nie mógł przekazać swojego DNA cierpiącemu na bezsenność bratankowi, jako że nie są spowinowaceni bezpośrednio.
A, no i must have przedstawiany prez autora - konieczność godzenia się i naprawiania relacji, z rodzicami, niezależnie od wyrządzonej krzywdy. Co by się nie działo, jakiejkolwiek traumy by to nie dotyczyło - masz się pogodzić z rodzicami, to remedium na całe zło.
Do tego zachwycanie się teorią Hellingera, duży redflag.
Wierzę, że do wielu osób może trafić ta pozycja i się spodobać. Do mnie niestety nie i raczej nie będę jej polecać.
Ta książka została mi kiedyś polecona na studiach przez profesorkę, która miała u mnie bardzo duży autorytet. Szybko się z tego wyleczyłam, gdy raz za razem miałam takie facepalm na głupoty stamtąd.
Szukanie przyczyn, czasami w prozaicznych sytuacjach na jakimś metafizycznym poziomie, niejednokrotnie z naciaganą logiką. Ech, dużo mogłabym się produkować, ale chyba wolę zachować to na jakieś dobre pozycje.
Dziś już mocniej: 3.2km BS; 4x1km/3’tr; 6x100m/100m; 3.2km BS
Chyba najzimniejszy jak dotąd mój bieg w tym sezonie. Dopiero przy czwartym powtórzeniu stopy przestały mi drętwieć z zimna i względnie się rozgrzałam xD Echh dajcie tę wiosnę ʕ•ᴥ•ʔ
Rekordziki które wpadły po drodze. W kwietniu postaram się przyżyłować 1 milę na sub 6:00 (już w warunkach na bieżni lekkoatletycznej), bo widzę że jest w zasięgu 😃