Zdjęcie w tle

SUQ-MADIQ

Autorytet
  • 683wpisy
  • 999komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#audiovoodoo #heheszki


Efekt jest uderzający - scena dźwiękowa staje się bardziej precyzyjna i naturalna, pozwalając muzyce ożyć w Twoim salonie.

c5b345af-7288-4c9c-87f6-a417b9bd8c1e

@SUQ-MADIQ niby tak, ale te dizajnerskie gigantyczne fotele na pół mojego mieszkania są w c⁎⁎j drogie nawet bez audiofilskich właściwości. Można się więc nawet pokusić o stwierdzenie, że tanio ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#wojna #ukraina


źródło https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid0Gc3vQhEk2Xsc1UhbxJHpFcxM4Tm69RGbjcaUfPePVZqvQfFp9aBc9zVVzPKpKLYTl&id=100013477777304


Слава Україні!!!


Dzień 609...


Czekałem trochę z tym postem, a nosiłem się z jego napisaniem już od bardzo dawna. Post będzie kolejnym wpisem w stylu "już mi się przelało", więc z góry ostrzegam.


Niedawno gruchnęła wiadomość, że 30% pomocy humanitarnej skierowanej do ukraińskiego wojska znika po przekroczeniu granicy. Ukraińska Straż Graniczna skontrolowała od początku roku 9 tysięcy transportów z pomocą humanitarną, która miała trafić do ponad 200 jednostek wojskowych. Wyniki były zatrważające, bo aż w 3000 przypadków, pomoc ta nigdy nie trafiła do odbiorców, ale "rozpłynęła się" gdzieś po przekroczeniu granicy.


Ostatnio bardzo głośno mówi się w Ukrainie o nowym systemie rejestrowania pomocy na granicy, który ma wejść w życie 1 grudnia, chociaż mówi się, że termin wejścia bardziej restrykcyjnych przepisów zostanie wydłużony o pół roku. Na ukraińskich social mediach trwa zażarta dyskusja czy nowe przepisy pomogą zwalczyć zjawisko rozkradania pomocy, czy wręcz je utrudnią. Najlepsza jest sekcja komentarzy, gdzie wolontariusze ujawniają najbardziej patologiczne przypadki, z którymi się zetknęli. Lektura jest przerażająca. Niestety mogę dodać tutaj sporo od siebie.


Dlatego postanowiłem napisać dzisiejszy wpis. Zaznaczam, że opisywane przeze mnie przypadki dzieją się w kraju, gdzie trwa wojna, a chwilę temu Prezydent Ukrainy zaapelował do mediów, żeby nie pisać o korupcji, bo może to zaszkodzić przebiegowi wojny. Znamienne jest, że pisanie o korupcji może zaszkodzić, nie zaś samo zjawisko.


Jedziemy:


  1. Ukraińskie fundacje. W dyskusji nad wprowadzeniem nowego prawa przewija się ciągle wątek wynagrodzenia dla wolontariuszy. Ukraińcy są zszokowani faktem, że większość obcokrajowców nie bierze za wolontariat wynagrodzenia. Nie zrozumcie mnie źle, rozumiem, że duże organizacje pomocowe, muszą zatrudniać pracowników i nie widzę w tym nic złego. Ale mówimy tu o molochach, które bez pracowników nie są w stanie funkcjonować. Jednak z rozmów z niektórymi Ukraińcami odnoszę wrażenie, że dla nich słowo "wolonter" to po prostu płatny pracownik, który wozi pomoc z zagranicy i dzięki temu ma zwolnienie ze służby wojskowej. Nie wiem, co to ma wspólnego z wolontariatem.

Miałem kiedyś następujący przypadek: Kupiliśmy karetkę dla jednej z brygad pod Bachmutem. Karetka była w fatalnym stanie, więc daliśmy ją do remontu, do znajomej ukraińskiej fundacji. Fundacja, co wyszło już po naprawie działa w następujący sposób. Zgłasza zapotrzebowanie na auta od brygad i pośredniczy w ich sprowadzaniu od podmiotów zagranicznych. Gdy samochody przyjadą do Ukrainy, wylicza, ile będzie kosztował remont auta, żeby nadawało się na front. Oddaje samochód do warsztatu, gdzie po lekkim liftingu, podmiot darczyńcy dostaje horrendalnie zawyżoną fakturę. Hmm może trzeba zmienić warsztat w takim razie? No nie, bo cały deal polega na tym, że prezes fundacji jest jednocześnie właścicielem warsztatu, który te auta naprawia. Po tym, jak ów warsztat tak naprawił karetkę, że stanęła w polu w trakcie ewakuacji rannych, gdyż oprócz przemalowania, nie zrobili w niej nic, odmówiłem zapłaty, dopóki karetka nie będzie miała zrobionych, wcześniej deklarowanych napraw, W odpowiedzi usłyszałem, że jestem jakiś dziwny. Przecież to nie moje pieniądze, tylko darczyńców, więc co mnie w sumie obchodzi czy karetka jest naprawiona, czy nie, a po drugie to moja pensja i tak wpływa co miesiąc na konto, więc czy karetka działa, czy nie działa, mi się pieniądze zgadzają. Byłem zszokowany takim podejściem, które wprost zagraża życiu żołnierzy, oraz nonszalancją okazywaną wobec pieniędzy mojej organizacji, zaś mój rozmówca nie mógł uwierzyć, że nie mam pensji ani żadnych gratyfikacji z tytułu wolontariatu czy prezesowaniu "Pogoni Ruskiej".


Przypadków gdzie ufaliśmy jakimś fundacjom, że dowiążą nasze rzeczy na front, nawet nie zliczę. Wysyłaliśmy do nich rzeczy w maju zeszłego roku, a jeszcze w listopadzie zalegały w magazynie. Dobra był też fundacja, do której wysyłaliśmy bardzo drogie lekarstwa do przyfrontowego szpitala, ale niestety zostały zniszczone w ataku bombowym. Wysłaliśmy natychmiast drugie, a dopiero później okazało się, że w tej miejscowości nie ma szpitala.


Obecnie współpracujemy z dwoma fundacjami ukraińskimi, co do których mamy pełne zaufanie. Z całą resztą zerwaliśmy współprace. Mimo iż zaufanie jest pełne, nadal nigdy nie powierzamy im żadnego sprzętu, a wszystko wozimy sami bezpośrednio na front.


  1. Polskie fundacje. Tu tylko napomknę o temacie, bo jest dużo szerszy i trochę odbiega od tematu tego posta. Zobaczcie ile polskich organizacji pomocowych, powstało tylko pod wybory i gdy ich liderzy nie wzięli spodziewanych mandatów poselskich, po 15 października kończą działalność. Ot zagwozdka.

  1. Wożenie bardzo potrzebnych rzeczy. Innym problemem jest wożenie badziewia. 80% darów to płyny do dezynfekcji i maseczki antycovidowe. Nikt nie chce tego brać w Ukrainie. Tego poszło do Ukrainy już setki milionów ton. Nikt tego nie chce, ale ładnie wygląda na zdjęciach, bo dużo zajmuje. Ukraińskie fundacje chętnie to biorą, to wypełnia im cały samochód, mogą napisać, że przywieźli pomoc humanitarną i dzięki temu będą mogli dalej wjeżdżać do strefy Schengen. Nie wiem, gdzie to trafia, ale pewnie na śmietnik, bo nie znam żadnego szpitala w Ukrainie, który by to chciał.

  1. Jedzenie dla dzieci i głodujące brygady. Sam popełniłem kiedyś tekst o głodującej TeroObronie i jak to żołnierze głodują. Dużo się od tego czasu nauczyłem. Spotykam się z tym non stop. Ta brygada głoduje, ta chodzi i doi kozę i mają jeden kubek mleka na czterech dziennie a oprócz tego tylko kore z drzew, Jest to bzdura. Jeżeli wojsko głoduje, to znaczy, że ich służby logistyczne są do d⁎⁎y. Jedzenia w wojskowych magazynach jest od cholery. Ale trzeba po nie pojechać. Lepiej jest więc marudzić wolontariuszom, przedstawić obraz wielkiego głodu i poczekać aż przywiozą żarcie prosto pod nos. Jest to działanie złe i demoralizujące wojsko. Narażanie życia, żeby przywieźć komuś pasztet podlaski czy mielonkę, tylko dlatego, że kwatermistrzowi nie chce się ruszyć dupska do magazynu 40 km za frontem to jakieś kuriozum.

Drugim kuriozum jest wożenie jedzenia do cywili, w miejsca, gdzie normalnie działają sklepy. Tak, w Ukrainie sklepy działają normalnie nawet w miejscach oddalonych 10 kilometrów od frontu i wszystko w nich jest. Znam ekipy, które wożą żywność na koniec Ukrainy, a wartość tej żywności jest mniejsza, niż cena benzyny potrzebnej na jej dowóz. Lepiej to kupić w Ukrainie, a nie tarabanić się z tym 2,5 tysiąca kilometrów. Ale znów, jedzenie jest łatwo dostać za darmo w Polsce i mimo że totalnie nie opłaca się go wozić, to nadal pozwala ukraińskim fundacjom wyrobić miesięczną ilość przywiezionej pomocy.


Stąd się biorą te wszystkie legendy o głodujących żołnierzach. Ukraińscy wolontariusze sami tworzą ten mit, żeby móc wyjeżdżać do Schengen i wyrabiać potrzebne na dalsze wyjazdy ilości pomocy humanitarnej. Równie popularne są stare ciuchy. Raz pewien ukraiński wolontariusz dzwonił do mnie, że rozsypał mu się deal w Warszawie i musi wziąć cokolwiek, mogą być nawet połamane meble, byle dużo, bo nie może wrócić na pusto.


  1. Jaka wojna? To już nie jest początek wojny, ani nawet zima 2022/2023. teraz jak jesteście w Kijowie czy we Lwowie to wojny nie ma. Większość to mają w d⁎⁎ie. Kilka dni temu musiałem zrzucić część rzeczy do magazynu w Kijowie. Stwierdziłem, że pojadę tam po drodze na Donbas. Ukrainka zawiadująca dużym magazynem międzynarodowej organizacji, mimo iż wiedziała, że przyjadę w nocy, miała to totalnie w d⁎⁎ie i po prostu wyłączyła telefon. Trudno, nadłoże drogi i zrzucę ten stuff, wracając. Była bardzo niezadowolona, gdy dowiedziała się, że będę dopiero o 2 w nocy. Na moje tłumaczenia, że jest wojna i nie jestem w stanie zdążyć wcześniej, stwierdziła, że "ona nie jest na wojnie, ona tu tylko pracuje, a noc jest od spania".

Dwa razy wynająłem lawety we Lwowie lawety do transportu moich aut dla ZSU. Kombinowałem tak: zaoszczędzę na kierowcach i paliwie, a samochody odbiorę sobie gdzieś w pobliżu frontu. Dwa razy urwał się kontakt z obsługą lawety i tylko po interwencjach dość ważnych w Ukrainie osób, auta się odnalazły.


Co do rozkradywania pomocy to serdecznie polecam targ rybny we Lwowie. Jest tam sekcja nabiału i możecie kupić jogurciki, jakie chcecie. Malinowy z logiem Polskiej Akcji Humanitarnej? Truskawkowy z naklejką Caritasu? Do wyboru do koloru, a i cena przystępna. W przydrożnej knajpie pod Równem do kawy dostałem mleczko z Biedronki. To mleczko nie jest sprzedawane nigdzie poza Polską, więc na 100% trafiło tam jako pomoc humanitarna i zostało sprzedane dalej. Mój kumpel znalazł w sklepie produkty żywnościowe, na których przyklejone było logo jego organizacji, które dzień wcześniej przekazał jakieś ukraińskiej fundacji.


Po co to wszystko piszę? Bo mnie to wkurwia i mam dość. Mam dość ryzykowania swojego życia i życia moich wolontariuszy. Mam dość, że na każdym kroku albo chcą od nas łapówki, albo musimy każdemu patrzeć na ręce. A wiecie, kogo jeszcze to wkurwia? Ukraińskich wojskowych i tych Ukraińców, którzy z nosem przy ziemi zapierdalają w Polsce, bez wynagrodzenia za wolontariat i robią wszystko, żeby pomóc swojemu krajowi ogarniętemu wojną.


Zaznaczam też, że spotkałem mnóstwo uczciwych i świetnych osób w Ukrainie, którym powierzyłbym bez wahania swoje życie. Zarówno wojskowych, jak i cywilów. Problem korupcji i znikającej pomocy jednak nadal jest.


Kończąc. Zastanawiacie się jak to możliwe, że w trakcie wojny niektórzy sprytni chcą się dorobić na humanitarce. Uważacie to za naganne i skandaliczne i słusznie zresztą. Wyjaśnię Wam jednak dlaczego tak się dzieje. Przykład idzie z góry. Po co się starać, zapierdalać za darmo, jak władze na każdym kroku pokazują, że tę pomoc można bezczelnie rozkradać. Że można dać letnie mundury i przefakturować jako zimowe i zapłacić trzy razy tyle. Że można przyjąć od syna Warrena Buffeta, Howarda dwa miliony siedemset tysięcy dolarów na cywili w Awdijiwce i to rozkraść. A jak władza może, to każdy może.


Tylko to wszystko powoduje, że uzbieranie dziewięciu tysięcy PLN na bardzo potrzebnego drona staje się niemożliwością. I tu Wam się wcale nie dziwie. Też nie chciałbym, żeby moje pieniądze trafiały do czyjeś kieszeni. Ale zobaczcie, mimo iż my wozimy bezpośrednio do wojska i oddajemy do rąk własnych, co potwierdzają zdjęcia, to nadal jakiś bęcwał w komentarzu po którymś z postów, zapytał mnie, jak sprawdzamy, czy nasza pomoc nie jest rozkradana w drodze od granicy. Wcale się nie dziwie, że wpłaty są mniejsze, a właściwie praktycznie ustały. Nie dziwi mnie to nic a nic, ale smuci. Najbardziej mi jednak żal wojskowych, którzy narażają życie i prawdziwych ukraińskich wolontariuszy, którzy zapierdalają z pomocą na front, nie mając nic z tego absolutnie nic. Nawet szacunku we własnym ogarniętym wojną kraju. Bo kto na wojnie nie zarobił, ten frajer, a "frajerom śmierć", jak śpiewał Afrokolektyw.


Tyle. Nadal nie ustaje w próbie zebrania na ostatniego drona dla 406. Brygady Artylerii, skarbonka tu:


https://zrzutka.pl/dvfyw5#skarbonki


Героям слава!!!


Możecie pomóc tu:

https://zrzutka.pl/dvfyw5


Oprócz tego możecie nas wesprzeć tu:

Stowarzyszenie "Pogoń Ruska"

Numer konta:

Santander Bank Polska SA

69 1090 0088 0000 0001 5110 1981

SWIFT: WBKPPLPP


Oraz zajrzeć do naszego sklepu:

https://pogonruska.selino.pl/


Oraz wpłacać na nasz PayPal:

https://www.paypal.me/pogonruska


A także wesprzeć nasze plany otworzenia minischroniska dla zwierząt z Donbasu:

https://zrzutka.pl/v56tb7

Sytuacja autentyczna na polsko ukraińskim przejściu granicznym- którym pogranicznikom puchły kieszenie gdy do Polski wjeżdżali poborowi z Ukrainy? Tak, również tym z naszej kochanej ojczyzny

Tak to jest patologia ale mam wrażenie że autor szuka porządku w wojnie. To się zupełnie wyklucza. Nie jest to pierwsza wojna i nie jest to pierwsze okradanie pomocy humanitarnej.


Tekst polskiej piosenki " teraz jest wojna kto handluje ten żyje" nie wzięły się z niczego.


Można mieć tylko nadzieję że wojna coś zmieni w ich myśleniu. Poza tym nie mówimy o wszystkich tylko klasycznych szumowinach wojennych.

Problem korupcji jest wszędzie, nawet w starych demokracjach a w krajach postkomunistycznych to dopiero. Kto pamięta lata 90. w Polsce ten wie o czym mówię, Ukraina jest teraz na podobnym etapie. Pocieszające jest że u nas przez te 30 lat sytuacja się poprawiła (chociaż do ideału nadal dużo brakuje) więc oni może też dadzą radę.

Czy jest to powód żeby przestać pomagać? Nie, tylko trzeba dobrze wybierać jak i komu pomagać. Tak jak OP napisał, wożenie tam jedzenia miało może sens półtora roku temu, teraz nie ma. Ja pomagam głównie poprzez ludzi których znam od lat i im ufam i wiem gdzie i jak to trafia na front. A jeśli przez zrzutki to starannie wybieram takie które mają jakąś wiarygodność i transparentność.

Zaloguj się aby komentować

#sztuka #malarstwo #ciekawostki


A very interesting late night interior painting by Ilya Pyankov (b. 1972), "At the Window" Oil on canvas

a5e37c6f-b026-4687-b844-5f6c22483f4e

Jakież ten obraz niesie napięcie, jaka to doniosła alegoria współczesnego konfliktu.

Dzioucha jara, kopci - więc okno uchylone. Z okna wieje ziąb, to założyła swetr. Ale pod oknem zawsze te j***ne kaloryfery zakładają, w zimie czynnik na wysoki parametr tłoczą, w giry gorąco to nawet skarpetków nie ma. I siedzi jak ta sierota d⁎⁎ą na blacie, na którym rano będzie kroić chleb.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No jakoś się nie dziwię. Pracowałem 3lata od 2015 do 2018 w uk. 350f tygodniówki to nie była minimalna ale 350 na miesiąc na jedzenie

450 na mieszkanie

100 rachunki

50 net

Zostawało 450 no muszę powiedzieć że d⁎⁎y nie urywała ta zielona wyspa

Wyjście na miasto w weekend 100f to tak na luzie żyjąc leciało. Dlatego zjechałem bo mam lepszy hajs w pl

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

XD raczej w ogole to jest rzadkosc, aczkolwiek jedyne co mi przychodzi na mysl, to ze mieli jakas awarie i ratowali sie kotwicami tylko cos nie pyklo, typu hamulec

@UncleFester w perspektywie tego ile jest statkow to jest mega rzadkosc. Swoja droga tak wywalona kotwica i tak nie powinna wypasc, bo na koncu jest tzw bitter end, wielki pin, ktory ja trzyma i jesli jest dobrze policzony to za ch nie wyrwie.

@SUQ-MADIQ Co jeśli Nordstream też rozwalili Chińczycy żeby skłonić niemców ( i całe EU) do zarzucenia pomysłu kupowania ekologicznego ruskiego gazu na korzyść montowania tych śmiesznych modułów PV na których produkcję mają niemal monopol światowy.

Są największym beneficjentem zwrotu kołchozu od ruskiego gazu w stronę fotowoltaiki ( ~ 100% w modułach a w falownikach top 5 producentów ma skośne oczy i gada po chińsku).

Do tego Ukraińcy im wykrwawią ruskich.

Biorąc pod uwagę że falowniki współpracują z "chmurą" , za kilka lat, przy jeszcze większym uzależnieniu od chińskich zabawek, chiński przywódca będzie mógł wyłączyć EU jednym kliknięciem.

@SUQ-MADIQ polon.pl to gównoźródło bez żadnej wartości. Równie dobrze możesz zapostowac ustalenia wróżbity Macieja.

Nawet jeżeli polon.pl powołuje się na kogoś wiarygodnego, to należy się tam doszukiwać manipulacji lub próby przestawienia równie gównianego źródła jako czegoś wiarygodnego.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Foofy_Shmoofer ludzie wchodząc na lodowisko nanoszą na butach soli do przebieralni. Jeżeli po tej przebieralni chodzisz w łyżwach bez osłon na płozy to nic dziwnego, że rdzewieją. Do tego po każdej jeździe należy płozy umyć i wysuszyć, bo nawet jeżeli ty masz osłonki to i tak na płycie lodowiska ląduje sporo zanieczyszczeń przez ludzi którzy ich nie mają.

Ojciec, co ty p***olisz! Na 316 ci się nie zrobi. Zrobi jak jest zanieczyszczona powierzchnia.

316 nie rdzewieje!!!

Tylko zanieczyszczenia na powierzchni, k*wa. Sam się j⁎⁎⁎ij

@michal-g-1 właściwie to żadna stal nie rdzewieje sama z siebie. Zawsze jest to skutek zanieczyszczenia powierzchni. Jednym wystarczy O2 a inne potrzebują czegoś więcej.

@bekazhejto ale od obecności wilgoci w powietrzu nie rdzewieją? Nawet po 20 latach?

A co gdyby mieć z niej progi i jeździł w zime po Polskich drogach? Wtedy już ruszy?

Zaloguj się aby komentować

#zeglarstwo #inzynieria #historia


YOU THINK FOILING sailboats are new? The Monitor (a different one) was built in 1958. Because it was built "pre carbon fiber" it was heavy... it weighed 800 pounds. So it wouldn't lift completely up out of the water until the winds got up to 13 knots or more. But it was once clocked at 35 miles per hour. In sailing, there really is nothing new under the sun.

48e3c062-588c-4a34-8b06-c782f101b716

Zaloguj się aby komentować

Brzmisz jak pisowiec, bo Balcerowiczowi się chce kolejny bajzel ogarniać, wszedzie spiski i teatr dla mas i ty jeden wszysto żeś przejrzał. Włącz myslenie i wyłacz wRealuTV xD

Zaloguj się aby komentować

@szasznik i tak z nich pożytku nie bedzie, do roboty nie pójdą ani parówkowymi bezosami nie zostaną bo ich lewactwo uciska sanepidem i higieną

Zaloguj się aby komentować