Największym minusem budowania domu jest fakt, że przynajmniej przez 2 sezony nie pojadę do Włoch na deskę ehhh
#snowboard #zalesie #pokazpolmordy


Największym minusem budowania domu jest fakt, że przynajmniej przez 2 sezony nie pojadę do Włoch na deskę ehhh
#snowboard #zalesie #pokazpolmordy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Areczku, domowe faworki są dla zarządu, dla Ciebie są kupne pączusie.
#tlustyczwartek

Zaloguj się aby komentować
Można brać, ale po jednym, żeby dla wszystkich wystarczyło!
#tlustyczwartek #faworki #dieta

Zaloguj się aby komentować
Specjalnie dla @Half_NEET_Half_Amazing wyciągnąłem po dłuuugiej przerwie saksofon i zagrałem Barkę xD wybaczcie potknięcia ale nie grałem jakieś 1,5 roku XD
#saksofon #coolstory #2137
Zaloguj się aby komentować
#coolstory #saksofon #chwalesie #muzyka #xD
W poprzednim wpisie o tym jak nauczyłem mówić się R ( https://www.hejto.pl/wpis/coolstory-chwalesie-rrr-nieprawdopodobneajednak-niewiemjaktootagowac-logopeda-wa ) napisałem, że generalnie jak sobie coś wymyślę, to lubię coś robić w tajemnicy przed wszystkimi, żeby potem zrobić wieki coming out.
Generalnie to jestem fotografem ślubnym, więc wiadomo na weselach zawsze siedzę z DJami, zespołami, filmowcami itd.
I jednego razu trafiłem na DJa, który działał w duecie z saksofonistą. Ogólnie strasznie lubię instrumenty, niestety nie dane było mi się rozwinąć w tej kwestii, ale strasznie mi się podobają wszelkie skrzypce, pianina, klarnety i inne perkusje. Coś tam na gitarze potrafię grać. No i jeszcze goście nie dojechali na sale, witam się z tym saksofonistą i mówię, że bardzo mi się saksofon podoba i strasznie żałuje, że nie gram.
No i nie uwierzycie co ten typ mi powiedział. On mówi "zawsze można się nauczyć" - no i kurde zmiotło mnie to z planszy, jakaś prawda objawiona, przecież mogę się nauczyć xD Wróciłem z wesela przed 2:00 i zacząłem po necie szukać informacji o saksofonach xD Następnego dnia zacząłem szukać potencjalnego nauczyciela co okazało się nie lada wyzwaniem, pisałem do znajomych co grają po zespołach jakiś, czy może kogoś znają i dostałem namiar na gościa. Okazało się do tego, że uczył jedną dziewczynę z mojego miasta ale od ponad roku już nie gra więc może mi sprzeda. No i sprzedała mi mój wspaniały saksofon tenorowy.
Spotkałem się z moim nauczycielem, za⁎⁎⁎⁎sty ziomek no i mówię mu, że wiem, że mało czasu ale za tydzień moi rodzice mają rocznice ślubu i jakby się dało to chciałbym sto lat im zagrać xD no i co ja Wam powiem, generalnie geniusz muzyczny to ja, bo pod koniec pierwszej lekcji już to sto lat powoli kaleczyłem xD
Mija tydzień, ćwiczyłem codziennie! Podjeżdżam z samego rana pod dom rodziców, saksofon już skręcony na fotelu leżał i wbijam do nich z rana i dmucham w tę rurę i gram sto lat xD Poderwali się z łóżka bo chyba myśleli, że dom się wali, dmuchałem z całych sił xD Tak oto zrobiłem swój coming out. Po kilku miesiącach niestety przestaje ćwiczyć, ale wracam do ćwiczeń pół roku przed moim ślubem, dzwonię do nauczyciela i mówię ROBERT JEST MISJA.
Wymyśliłem sobie to tak, że na wesele się goście bawią na parkiecie a ja nagle wpadam z saksofonem i gram na żywo BELLA CIAO. Pół roku maltretowałem to, fajnie na weselu wyszło, bo z rodziny mojej żony nikt nie widział, że gram a tych kilku znajomych co wiedziało czy moja rodzina to już zakładali, że od dwóch lat nie gram i pewnie przechlałem ten saksofon.
No i generalnie wyszło to za⁎⁎⁎⁎ście, jedyne czego żałuję, to że nie wyciągnąłem potem saksofonu o 5:00 jak z gośćmi wnosiliśmy kieliszki śpiewając barkę (a wesele było do 4:00 xD) bo barka to trzeci utwór (po bella ciao i sto lat) który opanowałem do perfekcji xDDDDD Łapcie moje foto z wesela, pozdrowiam i do usłyszenia przy kolejnej historii z mojego życia, mam ich trochę xD

Zaloguj się aby komentować
#coolstory #chwalesie #rrr #nieprawdopodobneajednak #niewiemjaktootagowac #logopeda #wadawymowy
W ogóle xD
Tak się składa, że od dziecka nie umiałem mówić litery "R" - taka moja wada wymowy, nie mówiłem takiego turbo "francuskiego", dla osób, które mnie znały raczej było to niesłyszalne, jednak dla nieznajomych miałem oczywiście słyszalną wadę wymowy. Za dzieciaka nawet odwiedziłem raz w szkolę logopedę w podbazie, dała mi jakieś ćwiczenia na machanie językiem, kazała ćwiczyć i przyjść za 2 tygodnie na długiej przerwie, ale... no właśnie wtedy akurat był turniej w kapsle Pokemon więc nie mogłem odpuścić turnieju, żeby ćwiczyć jakąś wymowę xD a później to się bałem, że wkurwiona mnie nakrzyczy i w praktyce nigdy więcej się tam nie zjawiłem.
No i tak sobie żyłem z moim "R", które było gdzieś między "w" a "ł".
Aż, któregoś razu po imprezie obudziłem się na kacu i wpadłem na genialny plan, że fajnym zaskoczeniem dla wszystkich znajomych byłoby, gdybym któregoś razu na imprezie przyszedł i powiedział prawdziwe, soczyste kuRRRRRwa.
Wyszukałem więc w Google logopedów w mojej miejscowości, odrzuciłem wszystkich facetów i drogą castingu wybrałem najładniejszą panią xD Dzwonię, że chciałbym umówić na pierwszą wizytę, a ona się pyta ile dziecko ma lat. Mówię, że to chodzi o mnie i mam tych lat 25 xD Wybrnęła z tego, że oczywiście, że zdarzają się również dorośli... nie wiem co o tym sądzić bo jak przyszedłem na pierwszą wizytę to oddała mi swoje krzesło a sama siedziała na takim małym krzesełku dla dzieci no i cały gabinet był raczej taki kolorowy, no typowo pod dzieci xD
No i uwaga, pierwsze spotkanie i od razu praktycznie wyszło, że wybór najładniejszej pani logopedy to był strzał w dziesiątkę, bo ona nagle ubiera różową, lateksową rękawiczkę i pakuje mi rękę do mordy i mi robi masaż podniebienia xD Gdybym trafił na starego dziada to do dzisiaj bym nie mówił "R" xDDDD
Ogólnie po zdiagnozowaniu problemu (bo są różne wady i różnie język może spierdalać przy niektórych głoskach) rozpoczęliśmy ćwiczenia i spotkania co dwa tygodnie. Treningu nie ułatwiał fakt, że robiłem to w całkowitej tajemnicy przed całym światem (lubię tak robić, mogę Wam kiedyś opowiedzieć historię o saksofonie xD ) więc w domu nie ćwiczyłem, w pracy nie ćwiczyłem, właściwie ćwiczyłem tylko na spacerach z psem.
Aż 9 miesięcy tak zleciało, pani Iza już miała chyba ochotę się poddać, aż jednego razu jadę autem z roboty i śpiewam sobie Kękęgo "....ja łobię Rap" - i nagle oczy mam jak pięć złotych bo usłyszałem to R w słowie RAP xD k⁎⁎wa udało się. Praktycznie z automatu zaczęło mi wychodzić jedynie po głoskach T oraz D czyli drewno, tratwa itd. Ten RAP to był wyjątek jakiś chwilowy bo ciężko było mi to potem powtórzyć. W najbliższą środę o 8:00 rano melduje się u pani Izy, oznajmiam radosną nowinę i zaczynamy właściwie skakać razem z radości xD nakierowała mnie co dalej i praktycznie kolejne głoski idą ja burza.
Można powiedzieć, że spełniam swoje marzenie, przy najbliższej okazji na imprezie mówię do wszystkich EJ KURRRRRWA SŁUCHAJCIE xD patrzą na mnie jak na zjeba, wspominałem już, że znajomi nie słyszeli tej wady na codzień więc dalej patrzą jak na debila... to ja mówię NO KUURRRRRRRRWA DRRRREWNO, TRRRRRAWA, DRRRRRRABINA, nagle znajoma rzuca "ej Panda ty mówisz R"
No jak nie mówię jak mówię!
Jak słyszę, że w radio jakiś prezenter nie mówi R to dostaję piany na ustach.
PozdRRRRRo, to moja historia dla Was na dziś!

@Panda no bardzo ciekawe, bardzo.
A teraz powiedz coś więcej jak to było z ta pani Izą i gumową rękawiczka bo nie wierze, że skończyło się to tak banalnie na jakichś ćwiczeniach logopedycznych.
@Panda no hejka. Od dziecka nie wypowiadałem "R" tylko tak bardziej "D", aż któregoś razu, niechcący, po prostu mi się udało. Potem ukradkiem ćwiczyłem, ćwiczyłem aż wyćwiczyłem. Co ciekawe, moja żona nie mówi "R" tylko takie fhancuskie "H". Jej dwie siostry mówią, a dwie nie mówią tej głoski. Nasze dzieci (bliźnięta) - jedna poprawnie od dzieciństwa, druga nie. Ot, życie.
Zaloguj się aby komentować
Pisałem tu ostatnio, że jestem rolkowym świrem i że na rolkach poznałem swoją obecną żonę.
Ktoś zgadnie jak wyglądała nasza sesja narzeczeńska? xD
#rolki #pytanie
Zaloguj się aby komentować
Wczorajszy wpis ( https://www.hejto.pl/wpis/sport-rolki-chwalesie-w-ogole-to-kiedys-stwierdzilem-ze-chcialbym-na-rolkach-prz ) zgarnął sporo piorunów i @owczareknietrzymryjski zasugerował, że chętnie przeczytałby wpis na temat takiej 100km wyprawy rolkowej, no to coś naskrobię!
Zacznę może od tego skąd rolki w moim życiu - mamy w moim mieście taką ścieżkę przy obwodnicy, jeżdżąc autem często widać było tam rolkarzy. Zawsze mi się to podobało. Nadszedł taki czas w moim życiu gdzie miałem jakieś takie lekkie podłamanie i po chyba dwóch tygodniach takiego zamulania, codziennego drinkowania i wpierdzielania syfu stwierdziłem "dość Panda, od jutra się ogarniasz" - no i jak powiedziałem tak zrobiłem, następnego dnia pobudka o 5:30, o 6:00 zameldowałem się na siłowni a po 18:00, chwilę po robocie odwiedziłem miejscowy Decathlon aby zakupić swoje pierwsze rolki xD Nie wiedziałem czy szybko mi nie przejdzie, więc oczywiście zakupiłem najtańsze rolki oraz (safety first xD) kask i ochraniacze. I chwilę później zameldowałem się na wspomnianej ścieżce przy obwodnicy. Nie miałem za bardzo pojęcia jak się jeździ, ale obyło się bez mocnych upadków, jakoś to szło. Na ścieżce przy obwodnicy meldowałem się codziennie przez najbliższe 2 tygodnie aż te rolki zwyczajnie się rozsypały xD Dopiero po tym zaczynam coś o rolkach czytać w internecie no i jak w paście o latarkach dowiaduje się, że rolki z decathlonu za 149 zł nie nadają się nawet do wyjebania do śmietnika, tym bardziej jak jestem dość dużym chłopem 120kg wagi. Okazuje się, że najbliższy sensowny sklep z rolkami znajduje się w Poznaniu, więc informuje swoich pracowników, że jednego dnia mnie nie będzie bo jadę do Poznania na ważne spotkanie xD wsiadłem w pociąg i pojechałem, kupiłem i wróciłem xD
No i generalnie zacząłem wyznawać zasadę "ćpaj rolki codziennie" - jeździłem codziennie, ale na razie tylko po tej ścieżce. Poleciałem do Barcelony do powiedzmy "biura", gdzie gościu organizował właśnie rolkowanie po Barcelonie i tam zobaczyłem, że na rolkach wcale nie trzeba jeździć tylko po ścieżkach! Wracam do PL i pełen optymizmu zaczynam jeździć już nie tylko po ścieżce, ale zaczynam ubierać rolki w domu i wyjeżdżam "na miasto" - z początku z trudnościami, ale idzie coraz lepiej. Pamiętacie moje motto "ćpaj rolki codziennie"? xD no więc wpadam w lokalną grupę rolkową, która śmiga co tydzień nocami po mieście i okazuje się, że jest tam więcej takich pojebów jak ja.
No i tam właśnie dowiaduję się, że taka jedna babeczka przejechała ostatnio 100 km. No nie wiem dlaczego ale tak jakoś byłem na tym rolkowym wzroście, że stwierdziłem, że to jest mój cel, że to będzie ukoronowanie mojej rolkowej drogi xDDD
Moje rolkowanie dość mocno eskalowało, ale wiedza i doświadczenie jeszcze - w skrócie: dziś bym na "małych kółkach" tego nie powtórzył.
No więc nadeszła taka niedziela gdzie warunki pogodowe zapowiadały się dobrze, o 8:00 melduje się w miejscowości OTYŃ pod Nową Solą skąd prowadzi 30km ścieżka w jedną stronę. Jak sięgam pamięcią to wyglądało to mniej więcej tak:
1-10 km - luzik, fajny rozruch
11-20 km - kurde ciężko jakoś
21-30 km - lajcik
31-60 km - jestem królem rolek k⁎⁎wa xD
61-80 km - no jest kurde ciężko
81-95 km - JEST KURDE MOCNO CIĘŻKO
96-100 km - PIEKŁO
Zrobiłem 2 dłuższe przerwy, kilka mniejszych. Od jednych ludzi odlałem sobie trochę wody bo koło 80 km już mi jej zabrakło. Raz siedziałem sobie na murku zdyszany i zatrzymał się jakiś rowerzysta obok. Jakiś tam small talk i mówię, że oddechowo u mnie ok, ale już mi łydy siadają a on do mnie, że jemu też bo już dziś zrobił 40 km. Na to ja odpowiedziałem, że ja już mam za sobą 70 km to wyciągnął jakiegoś batona, dał mi i odjechał bez słowa xDDDD
Jakieś 5 km od startu znajduje się zabytkowy most kolejowy, lokalna atrakcja i cel wielu rowerzystów. Przez sam most tego dnia przejeżdżam kilka razy więc część ludzi, z którymi się mijałem na trasie albo z którymi gadałem widzi mnie tam podczas tego najgorszego momentu jak już wracam i zostało mi 5 km do setki. I możecie mi nie wierzyć, ale jak przejeżdżałem przez ten most to mi kilka osób zaczęło bić brawo xDDDDD ja pieprzę serio jak teraz o tym sobie przypominam to aż mi ciarki przechodzą, piękne to było. Dodało mi sił na te ostatnie 5 km.
Chwilę przed dojechaniem do auta wybija 100km, o czym informuje mnie do ucha endomondo. Dojeżdżam do tego auta, kładę się na ziemi i zaczynam się śmiać i płakać xDDDDDDD Jeszcze nie wiem, że prawdziwy płacz rozpocznie się następnego dnia gdy będę chciał wejść po schodach xD
Piękny to był dzień, piękny cel.
A moje rolkowe życie dalej? Dołączam do lokalnej drużyny hokeja na rolkach xD A grupa, z którą co tydzień jeździmy ma dużo wariatów, więc mam na koncie jazdę zimą przy -15 stopniach, albo jakieś spontaniczne pętle wokół miasta po 50 km xD Docelowo na tych rolkowych przejazdach poznaję moją obecną żonę. Więc generalnie ROLKI TO ŻYCIE, ROLKI TO NADZIEJA, ĆPAJ ROLKI CODZIENNIE!
Chciałem Wam powiedzieć o samym przejeździe, no ale nie dałoby rady bez kontekstu, wybaczcie xD
#sport #rolki #chwalesie #hobby





Dobry wariat z Ciebie! 😁
Z Twojej perspektywy co takiego jest w rolkach co jara Cię bardziej niż inne sporty?
@Panda Miałem na dniach wystawiać swoje rolki na sprzedaż, które tylko zbierają kurz od kilku lat, a po przeczytaniu Twojego wpisu chyba jednak zmienię plany xD Dzięki za podzielenie się tą historią i gratuluję nie lada wyczynu!
@Panda Znalazł sposób na życie! Psycholoszki go nienawidzą! Rolkoterapia! Wyżarł sushi w całym mieście!
Gratki, człowieku. Wspaniała opowieść.
Zaloguj się aby komentować
#sport #rolki #chwalesie
W ogóle to kiedyś stwierdziłem, że chciałbym na rolkach przejechać 100 km więc chwalę się, że to zrobiłem xD


@Onestone @onlystat @Z_buta_za_horyzont @Oczk @mordaJakZiemniaczek @DerMirker @Felonious_Gru @Michot @PanNiepoprawny
Wołam wszystkich co tu komentowali - wspomniana wyprawa opisana szerzej w nowym wpisie:
https://www.hejto.pl/wpis/wczorajszy-wpis
Zaloguj się aby komentować
Budowa stanęła, najgorzej!
Z końcem stycznia ruszyliśmy dalej, wykonawca naprawdę szedł jak burza, jednak mróz pokrzyżował plany. Wrzucam zdjęcie jak to wygląda teraz oraz screen z arkusza gdzie możecie zobaczyć dotychczasowe podsumowanie kosztów budowy.
#budujzhejto #budowadomu #pandabudujedom


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Udało się wczoraj ubrać choinkę, najpóźniej w całym życiu bo zawsze miałem choinkę od połowy grudnia
#choinka #swieta #niktniepytal

Zaloguj się aby komentować
#hejtopaka
Lepszego prezentu nie moglem sobie wymarzyć! Książki o kosmosie, browarki, kątomierz i dalmierz na budowę i kubek w temacie budowlanym oraz lornetka do rozpoczęcia przygody z oglądaniem kosmosu! A to wszystko zapakowane w papier z Sąsiadami :D
Jedyny żal mam do anonimowego Mikołaja, że się nie podpisał nickiem z Hejto i tym samym nie wiem kto z Was tak bardzo się postarał.
Wymarzony prezent, bardzo dziękuję Mikołaju!


Zaloguj się aby komentować
Mikołaj z #hejtopaka to się w tańcu nie pi⁎⁎⁎⁎li sądząc po rozmiarze paki. Najgorzej że jeszcze nie jadę prosto do domu :/

Zaloguj się aby komentować
Wczoraj wieczorem wysłałem swoją #hejtopaka a dziś już idzie paka do mnie! Od Mikołaja!
Czuję podekscytowanie!

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
W jednym z poprzednich wpisów był dość duży odzew, że chcielibyście zestawienie kosztów budowy. W takim razie - dostarczam!
Z dniem wczorajszym zakończyliśmy etap "zero" tym samym kończąc prace na ten rok.
Nie licząc zakupu działki wydaliśmy do tej pory 89 258,54 zł z czego STAN ZERO wyniósł nas 66 636,70 zł
Same liczby bez kontekstu dają marny obraz więc poniżej kilka informacji:
projekt katalogowy Fabian2: https://www.extradom.pl/projekt-domu-fabian-2-WOE1147
powierzchnia: 182,81 m² - jednak "wyrównaliśmy" wiatrołap więc będzie coś koło 185 m²
dom parterowy
materiały załatwiamy we własnym zakresie, materiały drobne kupował wykonawca za co się później rozliczaliśmy
całość prac oprócz prowizorycznego płotu tymczasowego zlecamy wykonawcom
żona pracuje w branży, dlatego sporo udało nam się zaoszczędzić na adaptacji projektu czy nadzorze kierownika budowy. Do kosztów wliczyłem jednak np. whiskey, które w ramach podziękowania komuś wręczyliśmy xD
lokalizacja: województwo Lubuskie
tradycyjne ławy fundamentowe w szalunkach
Udało się zamknąć w 70 tysiącach, więc zmieściliśmy się w zakładanym budżecie. Do kosztów, które wliczam jako przygotowanie do budowy dojdzie jeszcze wywóz korzeni kontenerami.
Wykonawca zaczął 21.10 a skończył wczoraj tj. 26.11
Jeżeli macie pytania to piszcie, jednak pamiętajcie, że ekspertem nie jestem xD
#budowadomu #budujzhejto #pandabudujedom


@Panda sporo. Ale co zrobić jak wszystko tylko drożeje.. u mnie było znacznie taniej a robiłem w zasadzie razy dwa, bo garaż mam oddzielnie od domu
Powiem tak, mam wycenę na 94 m2,do stanu deweloperskiego, może ciut więcej, bo pomalowane, zamontowane wlaczniki i oświetlenie. Elewacja cała w desce, dachowka ceramiczna, rekuperacja i klima. 640 tys. Dom szkieletowy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kanalizacja rozprowadzona, prawdopodobnie we wtorek zalewamy chudziakiem, wtedy też wrzucę obiecane podliczenie całego stanu zero.
#pandabudujedom #budujzhejto #budowadomu

Zaloguj się aby komentować