Moją propozycją do aktualnej edycjii #kacikmelomana będzie Ravel a dokładnie Miroirs na fortepian. Zastanawiałem się przez kilka dni nad propozycją a walka w głównej mierze była między impresjonistami. I tak padło na Miroirs. Nie wyciągam tu kompozytora z kapelusza, raczej skłaniam się ku bardziej sprawdzonemu twórcy .Kiedyś nie miłosiernie katowałem to dzieło. Jest w tym jakaś lekkość przeplatana z dozą niepewności.
Wołam uczestników i dzękuję za wzięcie udziału w tej edycji @Villdeo @radidadi @totengott @WatluszPierwszy @bishop @Onestone @ErwinoRommelo @LondoMollari
@bishop gratuluję zwycięstwa i proszę o wybranie gatunku przewodniego na dziesiątą edycję #kacikmelomana z poniższej listy:
blues
Hip Hop / Rap
Rock/Metal
Jazz
muzyka elektroniczna żywsza (trance, house, techno, dnb, electro itp.)- tutaj do wyboru albo konkretny gatunek (do 3) bądź cały zbiór
Funk/Soul
muzyka elektroniczna spokojniejsza (downtempo,ambient, IDM, drone, chill out itp.) - tutaj do wyboru albo konkretny gatunek (do 3) bądź cały zbiór
minimalna długość naszej propozycji powinna wynosić +/- 20 min. W przypadku tej edycji proszę też nie przesadzać w drugą stronę
swoją chęć uczestnictwa można zgłosić zostawiając komentarz. W ten sposób przed końcem zbierania zgłoszeń będę w stanie przypomnieć uczestnikom którzy jeszcze tego nie zrobili o wrzuceniu swojej propozycji
dozwolone są hybrydy z innymi gatunkami muzyki oraz pochodne
swoje propozycje wrzucamy do 01.06 (niedziela) do północy z tagiem #kacikmelomana
dozwolone są albumy, epki, single, kompilacje czy ścieżki dźwiękowe z filmów, gier itp pod warunkiem, że są dostępne do bezpłatnego odsłuchu i dotyczą tematu przewodniego danej edycji
post z propozycją muzyczną powinien zawierać: wykonawcę i tytuł plus kilka słów na temat zapostowanej muzyki
głosowanie na najlepszą propozycję tej edycji rozpocznie się 06.06
w razie potrzeby dodatkowego czasu na odsłuch/głosowanie proszę o kontakt
Są takie gry które zostają w głowie i przyćmiewają inne growe doświadczenia. I tym jest dla mnie ten indyczek. Pełny filozofowania lecz z gamplayem dla masochistów. Trochę platformówka, trochę survival, trochę soulslike, trochę sim. Cięzko określić gatunek tego dzieła.
A o co właściwie w tej grze chodzi? Jesteśmy kotoślimakiem w postapokaliptycznym świecie. Nie jest to ziemia a istoty inteligentne które kiedyś zamieszkiwały to miejsce raczej nie są podobni do ludzi. Zostajemy wrzuceni w ten świat i staramy się połączyć z rodziną. Samouczek uczy nas jak się poruszać, że mamy jeść oraz chować się w kryjówce przed końcem każdego cyklu. Nic więcej. Dodatkowe triki do poruszania się czy co w tym świecie nas zabije, a co jest przydatne to kwestia naszego eksperymentowania. Będziemy przez to często umierać. Bo smierć jest mechaniką a także zaczepieniem w lore tego świata. Do tego świat jest otwarty. Nasz kotoślimak nie wbija tu poziomów, nie zdobywa żadnych nowych umiejętności. Wszystko zależy od naszego doświadczenia i samozaparcia. I od karmy. Im dłużej przeżywamy bez śmierci tym wyższa karma. Aby przejść pomiędzy biomami jest potrzebny odpowiedni poziom aby przepuściły nas drzwi. Możemy się przemieszczać po całym danym nam przez twórców świecie jeśli jesteśmy pewni naszych umiejętności.
Jednym z wyraźnie odróżniający Rain World od innych gier jest to że ekosystem w tej grze 'żyje". Stworzenia przemierzające ten świat nie są przypisane do konkretnego miejsca, konretnego punktu. One przemieszczają się po zamieszkiwanych przez nie biomach. I to jest element który prowadzi do pewnego masochizmu/niesprawiedliwości. Można podróżować po świecie przez parę cykli nie napotykając zbyt wiele problemów aż dotrzemy do momentu w którym gra nam pokaże środkowy palec.
Fabuła jest raczej prosta ale historia całego świata to już co innego. Zdawkowane informacje o przeszłości. Filozoficzne mambojambo ocierające się o hinduizm i buddyzm. Sztuczna inteligencja zmagająca się z problemami własnego istnienia. Pisane to było na jakimś kwasie. Po zakończeniu tego dzieła do głowy przychodzą różne myśli. Pozostawały ze mną przez kilka długich wieczorów.
Grafika. Dostajemy tu piękny pikselart. Każdy biom ma swój klimat oraz tła dodają smaczku i przekazują nam historię zwiedzanych przez nas miejsc.
Muzyka. Ambienty i Industriale. Tutaj także dopasowanie do biomów. Oddające emocję które mogłyby nam towarzyszyć przy zwiedzaniu tych miejsc. Gdy po długiej batali dotarłem do pewnego miejsca i usłyszałem Random Gods miałem ciary.
Rain World nie jest bez wad. Sterowanie bywa problematyczne. Ekran (plansze) które są statyczne i nie widzimy co czai się w nich zanim do nich wejdziemy. Średnio czytelna mapa. Rozgrywka która lubi być niesprawiedliwa. A mimo to jest to gra podczas ogrywania której czułem się najbliżej czasów dzieciństwa, grania w Mario, Contre i podobne. Ba, Rain World przekroczył moje oczekiwania i jest grą o kórej zawsze będę myślał jako o najlepszym growym doświadczeniu w dorosłości. W dodatki nie grałem bo są to mody społeczności (z tego co rozumiem) i jestem przeciwny dorabianiu się na takich praktykach.
Jeśli kogoś zaciekawiła gra to polecam unikać wiki (chyba, że chodzi o nauczenie się nowych sztuczek do poruszania się) bo dla mnie najprzyjemniejsze było odkrywanie i dośwaidczanie tego świata.
gameplay nie ma zbytnio bezspojlerowych filmów więc taki nudny, poglądowy
@LeniwaPanda Oj tak, ta gra to jest coś niesamowitego. Wszystkie animacje są proceduralnie generowane, a system alive jest na poziomie (a może nawet lepszy?) niż w S.T.A.L.K.E.R.. Cały ekosystem robi ogromne wrażenie.
Paaanie, ale dodatki to trzeba koniecznie ograć!
Downpour powiększa podstawowy świat o kilka nowych map, dodaje nowe stworzenia, a do tego dorzuca 5 nowych grywalnych slugcatów, które przemierzają ten sam świat, tylko w innym czasie. Dodaje też inne zakończenia.
No i jest jeszcze mod Meadow (działa z dodatkiem Downpour), który pozwala przejść całą grę w co-opie ... Patrzenie, jak twoi koledzy giną, zawsze poprawia humor XD. Twórcy zatrudnili modderów i przerobili mod na całe story.
Watcher jest trochę dziwny. Masz tam jedną nową postać która idzie śladami Echa... Nie wiem czy dalej spojlerować...
@lakas14 Fabułe z dodatków już sobie zaspojlerowałem. Może się kiedyś skuszę na dodatki jak będą na promocji ale to muszę mieć jakiś urlop podczas deszczowej/zimowej aury. Bo zarywanie nocek nie wchodzi w gre już.
@LeniwaPanda Szkoda że Rain World jest tak k. trudny, zakochałem się w nim od pierwszego intro, potomstwo też (potomstwo ma więcej cierpliwości). Nawet lepiliśmy "slagusia" z piankoliny.
@Gepard_z_Libii owszem, ale nie było social mediów, które robią coś w rodzaju efektu skali. W latach 90 jak mówisz było ileś tam mięśniaków ale była to dość marna liczba w porównaniu z ilością nakoksowanych typów w socialach. Kiedyś tych kilku gości było traktowanych jako top of the top, a teraz tak jak wspominają w filmikach to to są co najwyżej średniaki wg dzisiejszych "standardów" - co jest turbo szkodliwe
Witam wszystkich i rozpoczynam głosowanie na najlepszą propozycję Ósmej Edycji #kacikmelomana
Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi według nas pięcioma propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej) oceniając je w skali 5-1.
Głosowanie trwa do poniedziałku do 12 lub do oddania głosów przez wszystkich uczestników.
Głos oddają tylko osoby które zgłosiły swoje propozycje w #kacikmelomana
Przypominam, że nie możemy głosować na własne propozycje
-------------------------------------------------
Leonard Cohen - Songs of Love and Hate
Goat - Requiem
Heilung - Drif
The Pogues - If I Should Fall from Grace with God
Lankum - Live in Dublin
Santiano - Bis ans Ende der Welt
Garth Brooks - No Fences
Sandy Denny - The North Star Grassman and the Ravens
------------------------------------------------
Wołam uczestników @Villdeo @radidadi @totengott @WatluszPierwszy @bishop @Onestone @ErwinoRommelo @LondoMollari
Pozwolę sobie jeszcze na odrobinę komentarza. Pomiędzy 5 a 4 miałem autentycznie ciężki wybór, bo obie propozycje mi się bardzo spodobały. Odsłuchałem jeszcze inne kawałki kapel, ale chyba miałem trochę bardziej ponury nastrój, więc padło ostatecznie na Heilung. Być może tydzień później albo wcześniej byłoby na odwrót.
Goat - na początku mi kompletnie nie podszedł, i miał być poza listą... ale po paru odsłuchaniach mi jakoś się zmieniło kompletnie.
----
Pierwsze trójka spodobała mi się na tyle, że pozwolę sobie parę rekomendacji samemu dorzucić.
Shelagh McDonald to w ogóle ciekawa i dziwna historia, ale to już osobna dyskusja.
@totengott - pewnie znasz, ale jeśli nie znasz, polecam starą kapelę Theatre of Tragedy, która też eksperymentowała z gęstym klimatem i staroniemieckimi i staroangielskimi tekstami, tutaj nawet wrzucałem ich Cassandrę, którą polecam. Drugą ciekawostką jaką podrzucę jest koleś na Youtubie, pod nickiem the_miracle_aligner - wrzuca tłumaczenia nowoczesnych kawałków na różne martwe języki historyczne - np, tutaj Immigrant Song przetłumaczone na staronordycki: https://www.youtube.com/watch?v=Ia0vVQnNGcc i stosownie zaaranżowane.
@radidadi - na początku mi nie podeszło, ale potem zaczęło mi to jakoś rezonować, i wprowadzać w podobny nastrój jak kawałki od Incredible String Band - zespół acid-folkowy, który balansuje na granicy niesłuchalności i geniuszu. Podrzucam dwa kawałki jeden normalny, jeden dziwny: https://www.youtube.com/watch?v=VFcSMsOyKyg https://www.youtube.com/watch?v=_s3KHT5JYdU
I znowu Niemiec. A Strangely Isolated Place to album dość ciepły i przyjemny. Może z odrobiną melancholii. Album idealny aby sobie pochillować wieczorem oglądając zachód słońca. A Letter From Home będzie chyba tego idealnym przykładem. Hipnotyzujący wokal, narzucająca rytm perkusja i bardzo czarujące pady. Bardzo melodyjne Blumenthal z ciepłym basem. Tytułowe dość ambientowe A Strangely Isolated Place . Druga część tego utworu to dość ciekawa wariacja głównego motywu z przyjemnym, delikatnym basem. Cały album to dla mnie takie 4,5/5
Architect (Daniel Myer) to niemiecki producent muzyki elektronicznej. Jego produkcję które poznałem ocierają się o IDM oraz Industrial. Consume Adapt Create oprócz tego, że czerpie z różnych styli muzyki elektronicznej to sample wokalne użyte w produkcjach pochodzą z filmów (tak przypuszczam). Chociażby takie lekko dubstepowe? Attack Ships On Fire w którym uszłyszymy pewien monolog z Łowcy Androidów. Polecam także remiks od Subheima do tego utworu. Magia. The Beauty and the Beat (Rokka) to drum and bassowe uderzenie z bardzo atmosferycznym intrem. Cały album waha się między lekką melodyjnością a wręcz nieprzyjemnym momentami, technicznym bitem i perkusją.
Ariet a dokładnie to Michał Gutkowski. Producent muzyki techno oraz dj. Po samą muzykę techno raczej rzadko sięgam ale usłyszałem tego pana w jakimś chilloutwym miksie i sprawdziłem co ma do zaoferowania. Icaro to przede wszystkim wylewająca się z głośników bądź słuchawek szamańskość. Melodyjność, tribalowość i głębia a wszystko otoczone hipnotyzującym bitem. Możliwe, że dla wyjadaczy tego gatunku to nic nowego. Dla mnie jednak Icaro EP było świeżym i niecodziennym doznaniem.
Za Koniec Wieczności Asimova zabierałem się od jakiegoś czasu.
Czytając tę książkę przychodziły mi do głowy skojarzenia z Powrotem z Gwiazd Lema czy nawet z Zajdlem. Jednak pan Asimov zrobił to lepiej. Dzieło to czyta się szybko. Science fiction o podróżach w czasie napisane przystępnym językiem. Ma kilka zwrotów akcji mniej lub bardziej oczywistych dla mojej osoby. Puenta całej lektury może dawać do myślenia jeśli ktoś nie jest zaznajomiony z podobnymi konceptami.