
KatieWee
- 577wpisów
- 3002komentarzy
Czytam Nad Niemnem dla opisów przyrody.

Czytam Nad Niemnem dla opisów przyrody.
Zaloguj się aby komentować
W tym roku przeczytałam 190 książek. W osiągnięciu takiego wyniku bardzo pomogły mi dwa wyzwania jakie podjęłam na hejto - 20 książek na ferie i 30 książek w sierpniu. To nigdy nie była za bardzo ambitna literatura, ale też nie harlequiny czy książki dla małych dzieci.
Najlepsza książka w tym roku: Prawdziwa powieść, Minae Mizamury;
Najgorsza dokończona książka w tym roku: Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo, D. Freeman (ta książka była zła na tak wielu poziomach, że aż chciało się czytać ją dalej, żeby dowiedzieć się jak się skończy. Nie podjęłam się jednak czytania kolejnej części);
Największe pozytywne zaskoczenie: Dziennik prowincjonalnej damy, E. M. Delafield (okładka i blurb zapowiadały kolejnego gniota w ładnych sukienkach - "Bridget Jones lat trzydziestych", ale książka jest urocza i zabawna w ten dobry sposób;
Największe negatywne zaskoczenie: Ziemianki. Co panie z dworów łączyło z chłopkami. M. Strzelecka (ta książka była po prostu słaba, liczyłam na coś dużo lepszego);
Procent Pratchetta w tym roku: 4,74
Co czytałam można zobaczyć na LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/profil/2123386/Katie_Weatherfish
To był bardzo dobry czytelniczo rok, nie zapomnę go nigdy.
#ksiazki #ksiazkikatie #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Mam i ja swoją #hejtopaka !
Bardzo lubię pachnące świeczki, więc ten zestaw w ładnym pudełeczku to dla mnie super sprawa
Reszta prezentów to sama przyjemność dla takiej kociary jak ja
Magnesiki już wiszą na lodówce, breloczek już przypięty do kluczy, skarpetki już na stopach, tylko kalendarz musi poczekać na przyszły rok
Dziekuję ślicznie mojemu Mikołajowi i życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku!!!

Zaloguj się aby komentować
Mam w sobie coś takiego co sprawia, że starsze panie uwielbiają mnie zagadywać w komunikacji miejskiej.
Dzisiaj o siódmej rano usłyszałam tyradę przeciwko paskudnym piosenkom śpiewanym okropnym głosem puszczanym w radio w tramwaju i że mogliby puszczać coś ładniejszego.
Wiecie co to było?
Paul McCartney i Wonderful Christmastime
https://www.youtube.com/watch?v=94Ye-3C1FC8
Nie wdawałam się w rozmowę a pani krzywiła się jakby ją ząb bolał.
Naprawdę nie wiem co by ją zadowoliło
#gownowpis
@KatieWee https://m.youtube.com/watch?v=Du-xTAmMKH0&pp=ygUQSSBhbSBkYW50YSBjbGF1cw%3D%3D
Ale tak poważniej to pewnie by wolała coś od Krawczyka albo Wodeckiego. Ta piosenka McCartneya IMHO jest dosyć średnia.
Zaloguj się aby komentować
711 + 1 = 712
Tytuł: Prawdziwa powieść
Autor: Minae Mizamura
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Tajfuny
ISBN: 978-83-67034-23-4
Liczba stron: 743
Ocena: 9/10
Piękna, niezwykła opowieść o zwykłych ludziach. Rozpisana na kilka głosów historia o miłości i nienawiści skłania do refleksji nad naturą przemijania i wpływem społeczeństwa na jednostkę.
To prawdziwy literacki majstersztyk, najpiękniejsza książka jaką czytałam w tym roku.
Polecam z całego serca.
#czytajzhejto #japonia
#bookmeter

@KatieWee miałam taki problem z jedną książką tłumaczoną z japońskiego („Zanim wystygnie kawa”), że jej język był bardzo prosty, a zdania krótkie, przez co traciłam jakąś frajdę z czytania. Czy przy tej książce też się odczuwa takie różnice? Domyślam się, że wynika to z charakterystyki języka japońskiego i tworzenia w nim literatury, ale nie wiem, czy to tamten pojedynczy przypadek, czy faktycznie jest to cecha wspólna większości powieści z Japonii.
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj pierwszy raz byłam na targach książki we Wrocławiu i mam trochę mieszane uczucia. Najpierw minusy:
-malutkie stoiska, nawet duże wydawnictwa miały kilka książek na krzyż;
-problemy z internetem i tym samym z płatnościami kartą, przez co
-nie kupiłam nowej Pajączkowskiej i nie wzięłam autografu
Plusy:
+małe, kameralne, bez ludzi włażących sobie na głowę;
+krótkie kolejki, w tym te do toalety;
+parking podziemny z wolnymi miejscami (szok i niedowierzanie, więc to tak się da? Kraków, wstań kiedy do ciebie mówię);
+były malutkie niszowe wydawnictwa, lokalne antykwariaty i kilka stoisk z płytami;
+historyczny budynek, a nie zwykła blaszana buda;
+można było odwiedzić też Targi Wszystkiego Dobrego z milionem pierdółek, cudeniek, skorupek i ozdóbek.
Nie zrobiłam zbyt wielkich zakupów, wzięłam kilka romansideł za 5 zł w Tezeuszu dla osiemdziesięcioletniej cioci, a dla siebie jeden kryminał, jeden reportaż i książkę na której mi najbardziej zależało, czyli Życie codzienne w Londynie Dickensa.
#ksiazki #ksiazkikatie

Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj obchodzimy urodziny najważniejszej autorki w moim życiu - Maud Montgomery, tej od Ani z Zielonego Wzgórza/Anne z Zielonych Szczytów.
Montgomery urodziła się w Clifton (dzisiaj New London) na Wyspie Księcia Edwarda dokładnie 149 lat temu — 30 listopada 1874 roku.
Napisała kilkanaście książek dla młodych dorosłych (Ania nigdy nie miała być książką dla dzieci), setki opowiadań i wierszy. Zmagała się w życiu z wieloma problemami, w tym z chorobą psychiczną męża czy nieuczciwym wydawcą, z którym procesowała się przez lata.
Polubiłam ją za Anię, pokochałam za Emilkę, uwielbiam za Błękitny zamek.
Na pierwszym zdjęciu moja kolekcja, na drugim kilka moich najnowszych nabytków - Ania po węgiersku, szwedzku i litewsku
#ksiazki #ksiazkikatie



@KatieWee nie byłem fanem Ani z Zielonego Wzgórza, powiedziałbym "zbyt babska" jak dla nastolatka. Niemniej ostatnio znajoma z pracy poleciła mi na Netflixie "Anna, nie Ania". Również uważam je za mocno "babskie" i mimo paru średnich wstawek (rekord to był w jednym odcinku: uciskanie kobiet, uciskanie gejów i uciskanie czarnoskórego), to mi - około trzydziestoletniemu chłopu naprawdę mi się spodobał mimo tych rzeczy. Momentami mocno sielski, wsiowy, klimatyczny oraz uczuciowy. Szkoda, że nie ma kontynuacji po 2 sezonach, ale to już chyba klasyk w Netflixie, że tak przerywają z cliffhangerami.
Zaloguj się aby komentować
674 + 1 = 675
Prywatny licznik: 174 + 1 =175
Tytuł: Dziennik pustki
Autor: Emi Yagi
Kategoria: Literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
ISBN: 9788323352754
Liczba stron: 157
Ocena: 7/10
To jedna z tych książek, które odkłada się z myślą "ale dziwni ci Japończycy".
Bohaterka czuje się źle w pracy ponieważ współpracownicy wykorzystują ją do prac postrzeganych jako typowo kobiece - podawania kawy czy sprzątania filiżanek po spotkaniach itp. W pewnym momencie stwierdza, że ma dosyć i ulegając impulsowi oświadcza, że jest w ciąży. Od teraz jest jej niedobrze od zapachu kawy i powinna wychodzić z pracy już po ośmiu godzinach.
Autorka z poczuciem humoru (takim japońskim, nie spodziewajcie się gagów i dowcipów) opowiada o sytuacji pracujących Japonek, o samotności, o tym do czego można się posunąć będąc wykorzystywanym i ciągle ocenianym i jak daleko można zabrnąć w kłamstwo, żeby obronić swoje prawdziwe ja.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter #czytajzhejto #hejtoczyta #japonia #ksiazki #ksiazkikatie

Zaloguj się aby komentować
651 + 1 = 652
Prywatny licznik: 173 + 1 = 174
Tytuł: Córki samurajów w podróży życia. Ze wschodu na zachód i z powrotem
Autor: Janice P. Nimura
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
ISBN: 9788323352709
Liczba stron: 383
Ocena: 9/10
W XIX wieku w Japonii, która dopiero otworzyła się na świat kilku mężczyznom udało się przekonać władze, że kształcenie dziewcząt też może być przydatne. W tamtych czasach Japończyk, który chciał się czegoś nauczyć udawał się do Stanów Zjednoczonych, postanowiono więc wysłać kilka dziewczynek do USA i tam je wykształcić. Wybrano pięć córek samurajskich w wieku od sześciu do czternastu lat i wysłano je na dziesięć lat do Ameryki przykazując im, że mają pilnie się uczyć, aby po powrocie kształcić inne dziewczynki.
Dwie musiały szybko wrócić do Japonii, ale dla trzech najmłodszych rozpoczął się wtedy najciekawszy okres życia.
Starały się sprostać oczekiwaniom ludzi, którzy chcieli przy ich pomocy zmienić oblicze szkolnictwa w Japonii. Po powrocie okazało się jednak, że przez te lata Japonia zmieniła się i tak naprawdę nie wiadomo do końca co zrobić z tymi młodymi kobietami.
To książka o poświęceniu, o ambicji i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, który nie do końca rozumie czy nawet nie chce rozumieć bohaterek tej historii.
Widać w niej nie tylko ogromną pracę w docieraniu do źródeł, ale też wielki talent do tworzenia narracji, co raczej rzadko się zdarza.
Polecam!
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter #ksiazki #ksiazkikatie #japonia

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
640 + 1 = 641
Tytuł: Futerał. O urządzaniu mieszkań w PRL-u
Autor: Agata Szydłowska
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 9788364379451
Liczba stron: 600
Ocena: 9/10
Historia i polityka przeplatają się w tej książce z życiem zwyczajnych i niezwyczajnych ludzi.
Autorka opowiada o samych mieszkaniach, o meblach, bibelotach, przedmiotach porządania, kolejkach, kartkach, antykach i meblościankach.
To opowieść o brakach, niedoborach i trudnościach a jednocześnie o potrzebie zaznaczenia własnej indywidualności.
Autorka opowiadając o mieszkaniach Polaków w czasach PRL mówi też o nas samych, o tym co dla nas, naszych dziadków i rodziców było ważne i jak zmieniały się nasze priorytety.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #ksiazkiKatie

Zaloguj się aby komentować
Uwaga, #chwalesie !
Jestem osobą introwertyczną i bardzo spokojną, więc kiedy koleżanka poprosiła mnie, żebym poprowadziła szkolenie online o podręcznikach w WOMie trochę się zestresowałam.
Ale nie dość, że poradziłam sobie, to jeszcze organizatorka powiedziała, że dałam czadu i zrobiłam niezłe szoł (w tym dobrym sensie, mam nadzieję :D).
Słuchało nas 80 osób z całej Polski
Ja wiem, że są tu na pewno osoby, które codziennie mówią do większych grup, ale dla mnie to duży sukces, więc się pochwalić chciałam
Tematem były podręczniki, ale mówiłam też o wróżkach. Nie pytajcie mnie co mówiłam dokładnie bo nie pamiętam

@KatieWee Mimo że przeprowadziłem już sporo różnych prezentacji, na żywo i online, to niestety zawsze mnie to stresuje, wcześniej przez miesiąc (tak, przez miesiąc) przygotowuję materiały, drukuję sobie tekst wystąpienia i właściwie go czytam, tak modulując głos, żeby wyglądało to na naturalne przemawianie "z głowy". Szczerze mówiąc nie lubię tych wystąpień, ale specjalizuję się w wąskim temacie i po prostu nie ma zbyt wielu osób, które tym się zajmują i mogą zrobić prezentację.
Miałaś szczęście, że nie wbił Ci się na Zooma taki troll, który podłącza nagrania patocelebrytów, a biedni organizatorzy myślą, że to uczestnik spotkania:
Zaloguj się aby komentować
618 + 1 = 619
Tytuł: Ziemianki. Co panie z dworów łączyło z chłopkami
Autor: Strzelecka Marta
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Marginesy
ISBN: 9788367790918
Liczba stron: 260
Ocena: 5/10
Jeden z największych zawodów tego roku. Książka jest chaotycznie napisana, pełna powtórzeń i po prostu o niczym. Trochę frazesów z czasopism ziemiańskich i ledwo parę wspomnień nie mogą stworzyć książki interesującej.
To co stanowiło o mocy bestsellerowych "Chłopek" J. Kuciel-Frydryszak, z którymi na pewno ta książka będzie porównywana, czyli osobiste opowieści, zbliżenie się do bohaterek i głębokie zrozumienie, tutaj się nie pojawia. Nie poznajemy bliżej żadnej ziemianki i żadnej chłopki, nie możemy przejąć się ich losem czy polubić. Dostajemy suchą narrację, która przypomina bardziej pracę magisterską, ale od pracy magisterskiej wymaga się pewnego uporządkowania tematów i wątków, którego tutaj brakuje.
Nie polecam.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Podsumowania Targów Książki część druga.
Targi to przede wszystkim kontakt z innymi czytelnikami i z twórcami książek. W tym roku dostałam między innymi autograf od pani Kuciel-Frydryszak (autorki Służących do wszystkiego i bestselleru Chłopki) czy Maryli Szymiczkowej (Śmierć w Wenecji, nowy tom przygód profesorowej Szczupaczyńskiej można było dostać dwa tygodnie przed oficjalną premierą), ale najbardziej cieszy mnie autograf tłumacza komiksu na podstawie Wielkiego Gatsby'ego. To nie był ktoś nastawiony na tłum fanów jak wattpadowe autoreczki dla nastolatek czy autorzy tysiąca kryminałów i był trochę zawstydzony moją prośbą o autograf :) To było urocze :)
#ksiazki #koty #pokazkota



Zaloguj się aby komentować
Targi Książki w Krakowie to moja ulubiona impreza książkowa. Do Krakowa mam 500 kilometrów, ale jezdzę co roku, bo mam tam rodzinę, którą lubię odwiedzać, no i jest mój październikowy Kraków, który kocham.
Jeżeli chodzi o organizację, to było zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku.
Żeby było gorzej to musiałby się zawalić dach, czy coś, poprzeczka była ustawiona wysoko.
Na plus był oczywiście mniejszy tłum. Kolejka do wejścia w sobotę rano miała tylko jakieś 500 metrów i szła szybko. W środku nie było mdlejących ludzi, przynajmniej ja nie widziałam tylu co w zeszłym roku. Udało mi się skorzystać z szatni, więc pewnie mieli więcej wieszaków. Widziałam kilka osób z paczkami zapakowanymi przez tantis, ale nie wychodziłam za bardzo na dwór, więc nie wiem czy paczkomat za 5 zł był mocno oblegany - kiedy wychodziłam było tam pusto.
Można było też wchodzić drugi raz tego samego dnia, trzeba było wziąć tylko pieczątkę na łapkę. Kiedy zapytałam, gdzie mogę ją dostać usłyszałam "tam, na polu" i poczułam się jakbym była za granicą
Najbardziej oblegani autorzy podpisywali książki na zewnątrz i to był strzał w dziesiątkę. Największe kolejki wyprowadzono z samych targów i przez to łatwiej się po nich było poruszać.
Wystawcy byli mniej więcej ci co zwykle, dużo było autorów, których lubię, ale to dlatego że ostatnio wydali nowe książki
Podsumowując: organizacja była dużo lepsza, ale w sobotę i tak był dziki tłum, w niedzielę było trochę lepiej.
Wołam @ciszej , która chciała zobaczyć podsumowanie targów
#ksiazki #krakow

Zaloguj się aby komentować
Planowanie wyjazdu na Targi Książki w Krakowie jest trudne. To nie jest takie hop-siup, tu każda minuta musi być zaplanowana, pomocnicy ustawieni w odpowiednich kolejkach a torby muszą być wystarczająco pojemne.
Podejrzewam, że wielu wodzów było gorzej przygotowanych do swoich największych bitew niż ja do Targów Książki w Krakowie, mojej najukochańszej imprezy książkowej
Kto się wybiera?
#krakow #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Taka mi się reklama olx wyświetla.
Ja wiele rzeczy zrozumiem - rozumiem Muminki, mogę zrozumieć Mein kampf, ale książek Krula w proponowanych dla mnie to ja proszę państwa nie rozumiem.
#polityka #korwin #cotusieodpierdala #ksiazki
Zaloguj się aby komentować
Zwykle nie wychodzę z domu kiedy jestem przeziębiona, siedzę zawsze grzecznie pod kołderką z kubeczkiem herbaty z cytryną w ręku, ale dzisiaj będzie wyjątek.

@KatieWee mi w czwartek odezwala sie przepuklina krazka miedzykregowego, tak ze moglem tylko lezec i delektowac sie kitranymi od lat lekami przeciwbolowymi, ale dzis po przebudzeniu okazalo sie moge chodzic dluzej niz 5 minut bez sapania i skorzystam z tego, udajac sie do komisji wyborczej.
Jakby nie przeszlo, to bym kazal sie tam zawiezc na lezaco w bagazniku Tourana ;)
J⁎⁎ac sami wiecie kogo.
Zaloguj się aby komentować
Robiłam porządki w bieliźnie pościelowej i znalazłam takie cuda sprzed lat
#starwars #lego

Zaloguj się aby komentować
Jedna z najukochańszych książek mojego dzieciństwa - Poczwarki Wielkiej Parady Haliny Auderskiej. To typowa opowieść o pensji dla dziewcząt, urocza, pełna figli i pierwszych miłości. Główną bohaterką jest Ala, maturzystka a Wielka Parada to ukochana przez wszystkie pensjonarki przełożona.
Wtedy czytałam wydanie z 1994 roku przygotowane na podstawie tego z 1947 roku. Nie wiedziałam jeszcze, że autorka wprowadziła mnóstwo zmian i nie jest to ta sama książka co wydane w 1935 roku pierwsze wydanie. Te zmiany to zwykle proste modyfikacje nazwisk bohaterek na mniej kojarzące się z wyższą sferą (Barska staje się Bratkówną, Liwska - Bukówną), zmiana nazwiska i narodowości krawca ciotki Inki (z Żydka Schaba staje się zwykłym krawcem Kulą), usunięcie fragmentów mówiących o tym, że uczennice modliły się za swoją ciężko chorą koleżankę, ale też wprowadzenie rozdziałów, które w łopatologiczny sposób tłumaczą wartość pracy, zwłaszcza tej na wsi.
W wydaniu z 1994 roku zmieniło się nawet zakończenie!
Przylepki w książkach to ślad mojej pracy zaliczeniowej na studia. Miała mieć maksymalnie dwie strony. Praca zajęła mi tydzień a każda karteczka to różnica w tekście. W wydaniu z 1947 roku przylepek nie ma, bo papier jest tak zły, że przylepienie do niego czegokolwiek skończyłoby się katastrofą.
Znacie jeszcze inne książki, które tak zmieniły się przez lata?
#ksiazki

Zaloguj się aby komentować