Zdjęcie w tle

George_Stark

Gruba ryba
  • 746wpisy
  • 3813komentarzy

Byłem tu


Szybko to minęło, jak lato bąkowi

Po mieszkaniu z żalem bez sensu się kręcę.

Dziękuję jednak swojemu losowi

Bo świetnie się bawiłem tydzień w kawiarence.


Moc ciekawych rymów była na tapecie

Pozazdrościć mogę każdemu inwencji

Działo się tu więcej niźli na Żylecie

Dlatego ze smutkiem będę na absencji.


Lecz któregoś razu wjazd ponownie zrobię

Jak Ragnarokk w lesie skaczącz po koźlaka.

Do zadanych rymów napiszę tu sobie

Ze śmiechu ponowne będę jeszcze płakał.


Do sedna przechodzę po długiej przemowie:

Po deszczu utworów tak bardzo ulewnym

Niech człek to ogarnie co Dżordżem się zowie

Niech słów nie żałuje, niech będzie wylewny.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Imposter


Kapelusz zakładam chcąc szeryfa złowić

By się zakończyły występki zwierzęce

“Bierz też swoją flintę!” - mówię Dziwenowi

Ja biorę shotguna, robi się goręcej.


Szeryf już pomyślałł: “Wy mnie nie złapiecie.

Zresztą do odstrzału to byli pacjenci…”

Powieść się zrobiła: Kto szeryfa zmiecie?

Kto jest imposterem? Wiecie mniej niż więcej!


Nie chcę od Szeryfa dostać po swym dziobie

Bo mi z głowy spadnie czapka, cudna taka

Śpiewająco odwrót bardzo szybki robię

Przytulę pająka… Albo może psiaka.


Kto miesza, śmieszkuje? Ktoś w końcu się dowie

Sonetów krajobraz iście pobitewny.

Chyba trzeba będzie podziękować Sowie

My Jego wytworem? Nikt tu nie jest pewny


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Nie zamkniecie szeryfa smoluchy!


Jednak Kowalsky klamkę dorobił

innym zajmuje to wiele miesięcy

a ten drzwi sobie po prostu otworzył

nie zajęło mu to nawet minut dziesięciu


i teraz zapłacicie czarne śmiecie

szeryf nie skończył jeszcze kadencji

czarne paluchy ze strachu swe żrecie

bo dorwie was nawet w słonecznej Walencji


chodzi mu jednak sprawa po głowie

bardzo wręcz ważna a nie byle jaka

nick plagiatora niech kto rozpowie

czeka go w lustrze gęba szczerbata


ścigać go będzie póki ma zdrowie

Szeryf wie jedno - to smolucha krewny

nie będzie znany to życiem odpowie

cały parszywy naród ten chlewny


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Czarne chmury nad białym szeryfem


Swoim błyskiem w oku, szeryf gafę zrobił

“Patrzcie bracia moi, to szeryf przeklęty

Uciekajmy chyżo, polowanie wznowił!”

Zdradzić swą pozycję, błąd to niepojęty.


Szybko nogę dali bo byli na fecie;

Szeryf szybko usiadł w swojej indolencji

“A spieprzaj stąd chłystku, mały, brudny pecie

Takich kilku niedojd nie ujmie frekwencji!”


Zamiast taniec tańczyć, chlapnął whisky, bowiem

Chciał wpadkę zapomnieć, i zalał robaka.

Objawił się dziadek we własnej osobie:

Ty dałeś im uciec! Zakała, pokraka!


Ze snu go wyrwali, czas wolności dobiegł

W pokoju bez klamek czeka los niepewny

“Stamtąd nie uciekniesz- każdy Ci to powie,

Będziesz miał w pokoju tylko modlitewnik”.


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark jakie masz do tego podejście? Fajnie, że edycja się udała, czy raczej katastrofa, bo czas wymagany do napisania zakończenia będzie liczony w godzinach?

Zaloguj się aby komentować

Marzyciel


Swoją wędką życia chcę marzenia łowić

Garść słodkich owoców umieszczać w swej szczęce

Spać, gdzie szumią drzewa i gdzie śpiewa słowik

Spełniać swe zachcianki, nawet te chłopięce.


O długich wieczorach oraz ciepłym lecie,

Zdala gdzieś od ludzi, wśród ciszy esencji.

Marzę o swych pszczołach i własnej pasiece

Mieć to wszystko gdzieś tam, w leśnej rezydencji.


Marzyć zawsze można, też o własnym drobie

Aby móc posłuchać jak ta kurka gdaka

Cały dzień się gapić jak ziarenka dziobie

A gdy się tym zmęczę, skorzystać z hamaka.


Lecz mi inną ścieżkę wybrali bogowie

Losu korposzczura głos mój tutaj rzewny

Chociaż mam pieniądze, przypłacam to zdrowiem

Byt mój w korporacji jak dmuchawiec- zwiewny.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Taki **uj a nie Czarny Dzień


Lecz gwóźdź szeryfowi szkody nie zrobi

zamiast serca ma kamień zaklęty

Do stosu trupów dołączą więc nowi

jeden ruch i łeb czarnucha pęknięty


Grzebiąc w zamku jak w kobiecie

pławiąc się w swojej omnipotencji

cela wnet pusta a szeryf już w lesie

i nikt nie ma do niego pretensji


Zatańczy na niejednym wrogów grobie

na nic rzekomych zbrodni poszlaka

Robi co słuszne, przy swoim sposobie

wszystko ku chwale dziadka Polaka


Na dróg rozstaje już dobiegł

w oddali tli się płomień niepewny

wytężył wzrok, smoluchów dostrzegł

błysk w oku pojawił się gniewny...


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Kto szuka, ten błądzi


Bez celu przyglądam się drugiemu brzegowi

Czekając na choć szczyptę do życia zachęty

Zgubiony w czasie już po schyłku swej epoki

Niedowiarek, przykuty na zawsze do ziemi świętej


Wykrzyczę swe bóle w tym krótkim pamflecie

Anonimowo, bez zbędnych konsekwencji,

Ja zbędny pyłek latający po wszechświecie,

Tam gdzie zagoni powiew boskiej interwencji.


Od Morfeusza wziąłem pigułki obie,

Jak zawsze; pół księcia, pół żebraka.

W rebelii przeciwko samemu sobie,

Toż to szaleństwo, czy pokory jest oznaka?


Z ciemności już mnie woła wilczy szczek,

Przez noc lecimy jak stare ćmy;

Czy zrozumie ten koncept ktokolwiek?

Miłość zapałek do płomieni królewny.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No dobrze, moi Drodzy!


W sprawie tego naszego spotkania, co to ma odbyć się 16. listopada w Lublinie. Chciałem serdecznie podziękować koledze @CzosnkowySmok, który zarezerwował nam miejsce w kawiarni Święty Spokój w Lublinie właśnie. Tak sobie wymyśliliśmy, a w zasadzie to ja sobie wymyśliłem, żeby spotkać się tam o godzinie 16 na wypadek gdyby przyszło więcej osób niż się zgłosiło – będą mieli wówczas szansę się dosiąść, bo ludzie zwykle zbierają się później.


Ta rezerwacja jest wstępna, trzeba jeszcze ją potwierdzić w czwartek przed spotkaniem i wówczas napiszę jeszcze jedno przypomnienie, choć zakładam, że nie jest to potrzebne. Ale napiszę.


Teraz jasno i klarownie:


16.11.2024, godzina 16.00, kawiarnia Święty Spokój, Bramowa 6, Lublin.


Dziękuję.


***


A jeśli coś pójdzie nie tak, choć mam nadzieję, że wszystko pójdzie tak, to mam już nawet plan awaryjny!


#zafirewallem

Czarny dzień dla białego szeryfa


Leżą w magazynie ludziska bezgłowi

W drugim, znacznie większym, są jeszcze bezręcy

Samozwańczy szeryf czystki w mieście robi

Zabija czarnuchów od kilku miesięcy.


Każdą swą ofiarę wpisywał w kajecie

A setki ich było za jego kadencji:

Sługusy, parobki, odpady czy śmiecie…

Miał wiele rodzajów w swojej ewidencji.


“Wisiorkiem z palcami tors sobie ozdobię”

Pomysł szybko wdrożył szlachtując pętaka

Dostał jeszcze brudas z buta po wątrobie.

Lecz nagle usłyszał: “No wskakuj w pasiaka”


W więzieniu jednak nic już nie opowie

Bo siedział z nim w celi tamtych czarnych krewny.

Zakończył swój żywot szeryf nagle, bowiem

Wbił mu czarny w serce, z pryczy gwóźdź nierdzewny.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Czasoprzestrzeni zakrzywienia


Huncwoty takie zrobiły Dżordżowi

Urodzaj wierszy, teraz strasznie jęczy

Jest jeszcze jeden, dopiero wtorkowy

D⁎⁎a ostro piecze a będzie goręcej


Ukaż ich panie, niech im palce splecie

Przerwij ten strumień wierszy defekacji

Aby im mózgów zwoje ciężko zgniecie

Kawiarenkowych gówno prowokacji


Uciech i radości jednak nie zagrzebie

Rymów wszelakich cała dyskoteka

Wiersze ulewą błyskają na niebie

Atak tej twórczości niczym karateka


Czy dodasz czytelniku swój rymów ulepek?

Intrygę przedłużysz? bądź, że kreatywny!

Przecież każdy czeka tych nowych zagadek

Aby do wierszy przypisać autorów niepoprawnych


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Piękne początki, ale nieźle się wkopałem


Ależ mi się kręci w głowie

Nie-sonetów jak zajęcy

Wszyscy na twarzy bordowi

Ślą mi sonety czym prędzyj!


Już mnie coś w serduszku gniecie

Edycja z maksimum atencji

Już wy wszyscy dobrze wiecie

Fundatorzy mojej nędzy


Tuwim się przewróci w grobie

Zanim tu się skończy draka

Zanim podsumowanie zrobię

Zamienię się w wilkołaka


Chyba że odwrócę rzeczy bieg

Taki zabieg zrobię wredny

Propostę i sonetów mrowie

usuwania poczynie manewry


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

Zaloguj się aby komentować

"Problemy zdrowotne"


Chłopa w zwałach mózgu mrowi

od dwunastu już miesięcy

"Mam dość!" - rzekł neurologowi

nie chcąc tomografii więcej.


Do cyganki zaszedł w lecie

w perfum dusząc się esencji,

a ta wciska mu zawzięcie,

że to od moczu retencji.


Chłop rozsierdzon głowę skrobie,

ojciec przyszedł: "Rada taka!

Wszy masz!" - choć tam jak na globie

ni jednego włoska, sraka!


Długo jeszcze się nie dowie

chłop, choć jest w naukach biegły,

że w kosmatych myślach w głowie

stadka pcheł mu się zalęgły!


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Burrito


W jelitach ruchy dzięki gazowi

Było żryć wczoraj fasoli wincyj

Pierdy zaś już ustępują kałowi

Leci tych złogów z kilku miesięcy


Ach co za ulga już mnie nie gniecie

To jak sens poczuć swej egzystencji

Wierszy i srania czego poecie

potrzeba więcej? No może atencji


Wstawać już chcę lecz tego nie robię

Znów coś bulgocze czyżby to sraka?

Co skrywam wciąż ja we własnej osobie?

Żar pali nagle mojego siusiaka


Powód przytomnie znajduję w głowie

Hot super sos extra był niepotrzebny

Doprawić musieli go Aztekowie

Ku niebu zanoszę mój ryk modlitewny


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Trzy Grosze


Całe swe życie zawdzięczam losowi,

Idąc przed siebie na ślepo od miesiecy,

Ciemnością skąpany, plączą się nogi,

Brnę po kolana w rzece myśli rwącej.


Rozsypuje popioły na istnienia palecie,

Więżąc swe grosze, nie łamię pieczęci,

Żyję w złudzeniu, koślawej makiecie,

Licząc na pomoc gwiazd konwergencji.


Świeczki od dawna na mych celów grobie,

Czemu jakaś macka mą szyję oplata?

Nie ruszę, to zginę, na trasie ku zgubie,

Nic lepszego nie czeka dopaminy pijaka.


Czy droga bez kierunku znaczy cokolwiek,

I czy życie, dla życia to postępek haniebny,

Czasem nadziei próżno szukać gdziekolwiek,

Bezwiednie patrząc na ten narkotyk cholerny.


#nasonety

#zafirewallem

Trochę @UmytaPacha , ale jednak @George_Stark . Btw, jeśli dodane tagi i ich układ mogą w jakiś sposób identyfikować autora, to wyszłoby, że na ten moment jeden poeta (ciekawe który!) napisał 17 (85%) utworów. Drogie koleżanki, drodzy koledzy, śmiem wysnuć wniosek, że zostaliśmy rozegrani jak dzieci

Zaloguj się aby komentować

Syrena


Przepiękną syrenę rybak raz wyłowił

Co miała lico smukłe i dziewczęce

Uroda, uśmiech i jej czar go spowił

Budząc w nim instynkty dzikie i zwierzęce


Nagle oprzytomniał: “Ty durny facecie

Chyba doświadczyłeś chwilowej demencji.

W związku rybackim w całym powiecie

Na połów syren nie zdjęli karencji!


A gdy ją zatrzymam, co z tworem tym zrobię

Co w dolnej części ma wygląd humbaka?”

Chwyciły ją w pas jego ręce obie

Wy⁎⁎⁎ał za burtę pół-rybę, pół-ssaka.


Obudził się nagle, gdzieś w przydrożnym rowie

Na kacu, w otoczeniu jakby pobitewnym

Pochylił się obok nad trupa tułowiem

Co nie miał on ogona. To syreny krewny?


#nasonety

#zafirewallem

Podejrzewam, że to sonet napisany przez żeńską stronę kawiarenki, lecz kto konkretnie? Może @moll, bo coś bardzo aktywna jest xD

Zaloguj się aby komentować

Czarny piątek

czyli Trzeba będzie napisać podsumowanie…


Cóż się urodziło w mojej głupiej głowie!?

Kawiarenkę zalała istna powódź wierszy!

Do piątku daleko, a my? My ku rekordowi

idziemy. Tylko ja tu, biedny, załamuję ręce.


Gdy w podsumowaniu mi przyjdzie o każdym „sonecie”

co nieco napisać, przy takiej frekwencji,

elektryki w mózgu nastąpi przepięcie

i dostanę psychozy. Lub innej demencji.


W zasadzie to już teraz me półkule obie

nie bardzo się mogą ze sobą dogadać:

jedna pyta drugą: – Co to będzie, powiedz?

Tylko oczy zgodnie zaczynają płakać.


Tak to widzę już teraz, gdyśmy są w połowie

edycji anonimowej. Sam ku sobie gniewny

na przyszłość się nad pomysłami mocniej zastanowię

i, czego jak czego, tego jestem pewny.


#nasonety

#zafirewallem

A ja myślę, że to oszustwo! Myślę, że to ktoś podrabia @George_Stark tym razem xD Mimo, że najwięcej sonetów pewnie finalnie napisał sam @George_Stark, to strzelam, że to nie jest jego, choć nie powiem, ktoś się postarał xD

Zaloguj się aby komentować

Im więcej sonetów, tym łatwiej zgadnąć poetów


Może w tej edycji nowi

pojawili się tu twórcy?

W pysk każdemu sonetowi

patrzę, spod czyjej ręcy


mógł wyjść. I wiecie,

w mej niekompetencji

trochę mnie dołujecie:

nie umiem odkryć proweniencji!


Część jest jak spod pióra kobiet

Inne - jakby od chłopaka

Jeszcze inne chyba skrobie

sam Dżordż rozrabiaka


Brak tropu jakiegokolwiek

Więc chyba ruszę w płacz rzewny

Kawiarenko, co się zowie

piszże wierszy w bród, zalewnie!


#nasonety

#zafirewallem

#poezja

Zaloguj się aby komentować

Dylematy


Starzy przyjaciele, a może nowi

Czy to co robię to błędy czy postępy

Żyć w niewoli czy sprzeciwić się szefowi

Jakie szanse na "tak" tej istoty pięknej


Iść w koszuli, a może w dresie

Jaki cel jest mej egzystencji

Tej małej cząstki we wszechświecie

Żyjemy wszyscy w tej ambiwalencji


Ciągłe dylematy, z nich nikt nie wyrośnie

Nie oszczędzają zarówno bogacza, jak i biedaka

Niektórych czynów jak i słów się nie cofnie

Wybieraj więc mądrze, by nie wyjść na prostaka


Mądrość człowieka to nie tylko wiek

Błędy popełniajmy, wniosek z nich cenny

Mimo, że wydarzeń życia zmienią nam bieg

To czyż nie będzie on w przyszłości bezcenny?


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Brzydal


Kłaniali się wszyscy swemu królowi

Bo rządził mądrze od stu miesięcy

Hołd mu składali jak faraonowi

Różnorakie dary dawali w podzięce.


Trufle z szafranem i kawior miał w diecie

Nie brakło mu klasy i szlachty atencji

Grać pięknie umiał na harfie czy flecie

Słynął wśród ludu też z elokwencji.


Lecz wewnątrz siebie był w ciągłej chorobie

Gdyż wygląd miał zwykłego prostaka

Nie miał przez to w życiu kochających kobiet

Lecz co chciały kasę. Sytuacja taka.


Krótki z tego morał, niech każdy się dowie:

Prawdziwej miłości los będzie niepewny

Gdy facjata szpetna, jak Ci Habsburgowie

Bo spłodził Cię ojciec co jest twoim krewnym.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

948 + 1 = 949


Tytuł: Ameryka

Autor: Franz Kafka

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10


#bookmeter


Nie można się bronić, jeśli druga strona nie ma dobrej woli”


Szesnastoletni Karl Rossman za karę za to, że uwiodła go służąca i miała z nim dziecko zostaje przez swoich rodziców wysłany do Ameryki. Czytelnik poznaje Karla Rossmanna w momencie kiedy statek, na którym do tej Ameryki przybywa, wpływa do nowojorskiego portu. I Karl mógłby rozpocząć nowe życie, do którego zresztą nie bardzo był przygotowany, gdyby nie to, że zapomniał spod pokładu swojego parasola. Wrócił więc, zostawiając jednak na decku swój kuferek. Ten powrót był brzemienny w skutkach, bo pod pokładem Karl spotkał palacza, którego dotknęła niesprawiedliwość i postanowił stanąć w jego obronie przy okazji rozmowy z Kapitanem. To właśnie w kajucie Kapitana Karl poznaje swojego wuja, którego nie spodziewał się spotkać, a który to wuj jest już mocno w Ameryce ustosunkowany.


To wyżej to z grubsza treść pierwszego rozdziału tej książki, rozdziału o tytule Palacz, który ukazał się w roku 1913, jeszcze za życia autora, i z którego, z tego co mi wiadomo, autor był co najmniej zadowolony. Nad całą tą powieścią, którą pan Kafka nazywał w rozmowach „powieścią amerykańską”, a później „Palaczem” pracował od roku 1911 do roku 1914 i, jak miał to w zwyczaju, nie ukończył jej, choć, jak wspomniał pan Max Brod, pan Kafka pracował nad tym tekstem z wielkim upodobaniem. To, co z notatek pana Kafki panu Brodowi udało się złożyć zostało wydane przez niego w roku 1927, trzy lata po śmierci autora, i opatrzone przez niego właśnie tym tytułem, pod jakim ten tekst znamy, a więc Ameryka.


Ameryka to tekst, w którym z jednej strony czuć, że jest to pan Kafka, a z drugiej strony jest od innych tekstów pana Kafki ogromnie różny (a przeczytałem już chyba wszystkie jego opublikowane po polsku utwory, poza Zamkiem, do którego zaraz będę się zabierał). Podobieństwo polega moim zdaniem na spojrzeniu na świat – w Ameryce czuje się to samo zagubienie, niezrozumienie, niesprawiedliwość i wyobcowanie, które można odnaleźć w innych utworach pana Kafki_,_ różnica zaś polega na tego świata przedstawieniu – w Ameryce próżno szukać symboli i alegorii, od których tak gęsto jest choćby w najbardziej znanym Procesie. Próżno szukać obrazowego przerysowania, alegorii, czy też tego, co później nazwano surrealizmem. Nie znaczy to oczywiście, że Ameryka nie jest groteską, że nie występuje w niej abstrakcja. Abstrakcja jest w Ameryce bardzo mocno obecna, a tylko zbudowana jest na innym fundamencie. Wyczytałem gdzieś, że każda z tych realnych postaci, które w książce występują, ma jakiś silny brak, z którym to twierdzeniem zupełnie się zgadzam i które rozwinąłem sobie dalej do twierdzenia, że to właśnie to silne wyeksponowanie tego braku tę abstrakcję w Ameryce rodzi. Każda z postaci, a nawet instytucji, jest w tym swoim braku ogromnie konsekwentna, co z kolei powoduje, że zwykłe, normalne zachowania, niewielkie zaniedbania i nieporozumienia, które normalnie są szybko zapominane, albo w ogóle nie zwraca się na nie uwagi, w Ameryce rodzą ogromne i poważne konsekwencje. Chyba właśnie to rozwinięcie realności aż do nierealnych rozmiarów spowodowało, że tak bardzo mi się ta powieść podobała. Kapitalny jest w niej rozdział Robinson, a już zawarty w nim opis funkcjonowania portierni to absolutny majstersztyk.


Bardzo ubogaciła mi lekturę znajomość postaci autora, którą wyrobiłem sobie na podstawie przeczytanych wcześniej traktujących o nim biografii. Pan Kafka pisał mocno w oparciu o siebie; przetwarzał sytuacje ze swojego życia, swoje marzenia, fascynacje, spostrzeżenia, obawy i lęki na sceny i postaci literackie. Ta znajomość jego życiorysu i zarys charakteru i postrzegania świata przedstawiony w biografiach pozwalała mi nie tylko odnajdywać Kafkę w Kafce, ale też zrozumieć, dlaczego postaci były takie a nie inne, dlaczego zachowywały się tak, a nie inaczej. Pozwalały wyłapać i osadzić w kontekście myśli i spostrzeżenia, pojawiające się czasem jakby trochę na marginesie, a które bardzo mocno do mnie trafiały – być może to jakiś rodzaj wyczulenia na absurd? Jeszcze jedna rzecz, o której chciałbym wspomnieć, to fascynacja pana Kafki obserwowaniem ludzi, też w tej książce mocno widoczna, choćby w scenie kiedy pan Gross nie śledzi wzrokiem wychodzącego z pokoju Karla Rossmanna, choć ludzie zwykle tak właśnie się zachowują. Takie szczegóły bardzo mocno budują realność świata przedstawionego i niesamowicie też podkreślają jego miejscowe odrealnienie, kiedy ono już nastąpi.


Ameryka to tekst autorstwa pana Franza Kafki, który najbardziej przypadł mi do gustu ze wszystkich jego utworów, które do tej pory czytałem. Był niepokojący, był przemyślany i, co podkreśla w posłowiu pan Brod, miał być tekstem, który, w przeciwieństwie do innych, kończy się dobrze. To zakończenie nie jest takie, jakie miało być, zresztą następuje ono nagle – w fabule jest luka, której nie mogą uzupełnić nawet dwa zamieszczone na końcu książki fragmenty, mające w zamiarze autora być w tę lukę wpasowane. Czytelnik nie dostaje więc kompletnej opowieści – być może szkoda – ale nawet to, co dostaje, to też jakby dwie osobne opowieści – postaci, które pojawiają się na początku książki znikają i nie pojawiają się więcej, Karl Rossmann poznaje nowe osoby i to wokół nich skupiają się dalsze wydarzenia. Czy te początkowe postaci miały się pojawić, czy nie miały? Można tylko przypuszczać.


I jeszcze na koniec to o czym zawsze zapominam, a tym razem pamiętam: chciałem pochwalić świetną okładkę tej książki, w jaką zaopatrzone jest wydanie które miałem przyjemność czytać, opublikowane nakładem wydawnictwa Czytelnik w roku 1989. A taka okładka to dla mnie jednak zawsze dodatkowy plus dodatni.

8f10773d-ef3e-4fd5-bda7-d185ac46672b

Zaloguj się aby komentować