Lata długie minęły już o czasu, kiedy to ostatni raz miałem przyjemność być w Pradze (w zasadzie to wybrałbym się tam znowu – może jest to jakiś pomysł?), a było to tak dawno, że wymieniało się jeszcze wtedy gotówkę w kantorze i z taką wymienioną gotówką jechało się za granicę, a zanim się jeszcze tę granicę przekroczyło, to trzeba było się na niej poddać kontroli. Ale faktycznie, już wtedy kiedy ostatni raz tam byłem, to gdy płaciło się w sklepie, rachunki były zaokrąglane do pełnej korony. Jak jest teraz, to nie mam pojęcia, bo później, kiedy miałem okazję bywać w jakichś przygranicznych czeskich miejscowościach, w sklepach płaciłem już kartą.


***


Autodefensteracja


Zrezygnowali Czesi z halerzy,

zaokrąglają ku pełnej koronie –

w Czechach halerzy nastąpił koniec.

Niektórym ciężko było to przeżyć.


Jak pewien Honza, który na wieży

hradczańskiej stanął raz na balkonie

i w dół popatrzył, pomachał żonie.

Był ateistą – poniechał pacierzy.


Negocjatorka zaś go namówiła

żeby z balkonu tego się cofnął

i kiedy już w sukces swój uwierzyła


to naraz zrobiło się wtedy głośno:

bo Honza, z miną nie bardzo radosną,

praskim zwyczajem skoczył przez okno.


***


#nasonety

#zafirewallem

Komentarze (3)

Zaloguj się aby komentować