Kiedy ta broń będzie mogła bez problemu zestrzeliwać rakiety międzykontynentalne, wybuchnie trzecia wojna światowa. USA będzie mogła wreszcie wykorzystać swoją przewagę w siłach konwencjonalnych by pozbyć się zagrożenia ze strony Chin czy Rosji raz na dobre.
@Al-3_x Wątpię, ryzyko zawsze istnieje, że coś się przedrze. Kolejna sprawa, to zasięg działania i możliwości pokrycia terenu. Trzeba by naprodukować tego w absurdalnie dużej ilości, koszt utrzymania technicznego, wyszkolenia personelu byłby kosmicznie wielki. Jest to ogromny skok, bo użycie tego jest dużo tańsze aniżeli systemu rakietowego, nie wymaga przeładowania i zapewne może przechwycić większą ilość celów równocześnie. Pytanie jak to działa w złych warunkach atmosferycznych. Obstawiam, że będzie to funkcjonować wspólnie z systemami rakietowymi, dla zwiększenia bezpieczeństwa. Izrael w ostatnich miesiącach używał bodajże "Iron Beam", acz nie wiem, czy tamten nie ma mniejszego zasięgu.
@Al-3_x tl-dr - nie. Po pierwsze odpowiedzią stara dobra sztuczka z przesyceniem radaru celami. Zwykłe paski folii aluminiowej robiły już podczas II wojny światowej robotę. Oczywiście zapakowanie środków walki radioelektronicznej do jednej z rakiet lecących w grupie to nie jest coś,co zostanie zrobione od razu,ale da się.
Po drugie - dekoherencja wiązki laserowej więc wystarczy to puścić na wyższym pułapie
Po trzecie - ile to żre energii ?
Po czwarte - @Ciuplowski ma rację z warunkami atmosferycznymi
Fajny tekst na temat podejścia mojego drugiego, ulubionego, postmodernistycznego filozofa Baudrillarda. Zamieszczam tu kilka moich ulubionych fragmentów z całego tekstu. Ogólnie jednak Baudrillard jest mocno krytyczny względem twórczości współczesnych artystów za nadmierną estetyzacje swoich dzieł.
Wraz z awangardą Baudrillard obserwuje dążenie sztuki ku coraz większej dozie rzeczywistości. Dadaiści pragnęli zniszczyć barykady dzielące sztukę od rzeczywistości, za pomocą abstrakcji poszukiwano ukrytej struktury przedmiotów (głębszej, bardziej pierwotnej rzeczywistości). Jednakże efektem finalnym tych dążeń stała się estetyzacja, postrzegana przez Baudrillarda jako zdecydowanie negatywne zjawisko, rozumiana w ten sposób również przez Marquarda i Welscha. Baudrillard przedstawia jej mechanizm, rozpoczęty przez awangardę, wraz z wynalazkiem ready-made Marcela Duchampa. Okazuje się, że wystarczy pozbawić dowolny przedmiot jego funkcji, niczego w nim nie zmieniając, by stał się on obiektem muzealnym, dziełem sztuki. Zasada bezużyteczności staje się narzędziem estetycznej przemiany.
W dalszym fragmencie autor tekstu odwołuje się do koncepcji symulakrów. Symulakry to najprościej ujmując imitacje danej rzeczy lub zjawiska. Baudrillard wyróżnił 4 poziomy rozwoju symulakrów. Pierwszy ma za zadanie odtwarzać rzeczywistość. Tutaj mogę podać przykład dokładnego obrazu danej osoby. Na poziomie drugim symulakry już nie pokazują wiernie rzeczywistości, a ją wypaczają. Tutaj obraz pokazywałby już osobę z cechami których nie posiada, jak zbyt wielkie uszy, czy cztery pary oczu itp. Symulakry na trzecim poziomie już nie wypaczają, a zwyczajnie maskują rzeczywistość. Tutaj obraz przedstawiałby osobę której zwyczajnie nie ma. Symulakry na czwartym poziomie nie odnoszą się już do niczego i dosłownie zastępują nam rzeczywistość. Zdaniem Baudrillarda nasza cywilizacja doszła do poziomu czwartego przez co utraciliśmy kontakt z tym co realne o czym tu piszę.
Narzędziem estetycznej kreacji rzeczywistości jest symulacja. Pop-art i hiperrealizm według Baudrillarda obrazują sposób, w jaki symulakry replikują, kopiują rzeczywistość, pokazują trudność, a być może i niemożliwość odróżnienia symulacji i rzeczywistości w skutek globalnej estetyzacji. Obydwa nurty sztuki dowodzą, że hiperrzeczywiste modele zaczynają determinować i dominować w sztuce i życiu społecznym.
Zdaniem Baudrillarda niemożność odróżnienia iluzji od rzeczywistości, skutkiem estetyzacji, znakomicie oddaje hiperrealizm. „Między wnętrzem i zewnętrzem nie ma łączności. Szklane fasady odsyłają otoczeniu jego własny obraz. Są bardziej nieprzekraczalne niż jakikolwiek mur z kamienia.(…) Wszystko komunikuje, ale spojrzenia nigdy się nie spotkają” . Hiperrealizm oddaje zagubienie człowieka we współczesnym świecie, obrazuje świat człowieka uwięzionego po drugiej stronie lustra, niemożność dotarcia do obiektywnej rzeczywistości, brak zaufania we własne zmysły, medialne zapośredniczenie rzeczywistości
Tutaj z kolei zostaje wspomniane, że zdaniem Baudrillarda sztuka zatraciła swoją autonomiczność.
Baudrillard nie poprzestaje na tezie o wyczerpaniu się sztuki, ogłasza zniknięcie sztuki jako autonomicznej sfery. Wprowadza pojęcie transestetyki, które odnosi do pokrewnych transpolityki, transekonomii czy transseksualności, które mówią, że teraz wszystko stało się polityczne, seksualne i powiązane z ekonomią, jak również estetyczne. Zatem granice sztuki zniknęły. Rezultatem jest brak kryteriów oceny, nadawania wartości, smaku, pozostaje inercja i niezróżnicowanie. Czy tak miało wyglądać spełnienie marzenia dadaistów o stopieniu sztuki i życia codziennego? Sztuka wraz z odczarowaniem utraciła swoją magiczną, rytualną formę zyskując za to wartość estetyczną, teraz utraciła również to.
W końcowych słowach autor tekstu wskazuje, że Baudrillard zarzucał współczesnej sztuce banalność i brak większego znaczenia. Jest to dość zabawne, że postmodernistyczny filozof stawia wniosek, który jest podobny do tego co głoszą często konserwatyści... tyle że robi to mądrzej.
Sztuka i rynek sztuki rozkwitają w miarę jak postępuje ich upadek i rozkład. Według Baudrillarda to właśnie banalność, brak znaczenia i pustka zapewnia sztuce współczesnej powodzenie, gdyż maskuje obecność kryzysu w całym społeczeństwie, ukrywa absurdalność i brak znaczenia w świecie.
Taka moja dygresja nad materiałem Jonathana Pageau, o przedstawieniu kobiet we współczesnej popkulturze. Ogólnie zgadzam się z jego tezą, że "silna, niezależna kobieta" w obecnym wydaniu to często zideologizowana mary sue, która ma jedynie pokazać jakie kobiety są silne i niezależne, a jedyne co je ogranicza to zły patriarchat. Zgadzam się też, że ma to charakter wręcz karykaturalny i jest przykładem złego pisania. Natomiast on i konserwatyści bardzo lubią mówić przy tym, jak to obraz wojowniczej kobiety jest mało kobiecy. W opozycji odwołują się albo do obrazu kobiety matki, lub ewentualnie kobiety władczyni/kapłanki (tutaj autor filmu podaje przykład Galadrieli z filmów), lub kobiety czarodziejki/wiedźmy (tutaj na wykopie spotykałem się z wymienianiem Yennefer jako przykład prawdziwie silnej, niezależnej kobiety).
W istocie jednak archetyp kobiety wojowniczki jak najbardziej się pojawia. Rzeczywiście achetyp matki jest najmocniej związany z kobiecością. W końcu jednym z najbardziej pierwotnych i powszechnych religii był kult Gai, matki ziemi. Jednak to nie znaczy, że w panteonie bogów nie mieliśmy też bogiń takich jak chociażby Atena, bogini mądrości, ale i wojny sprawiedliwej. W mitologi greckiej mieliśmy też amazonki, które były niezwykle walecznym, niezależnym narodem, tworzyły społeczność wyłącznie kobiecą, a mężczyzn uważały za gorszych. Pageau wspomina w filmie Wonder Woman jako przykład kobiecej postaci, która stała się zbyt męska przez swój wojowniczy charakter. Tymczasem ona w komiksach jest przedstawiona właśnie jako córka królowej amazonek. Dosłownie więc odtwarza dawny mit w bardziej modernistyczny sposób, co Pageau ignoruje.
Z historycznych przykładów walczących kobiet mamy też postać Joanny d’Arc, która została uznana za świętą więc również ma ona charakter do pewnego stopnia mityczny. Oczywiście motyw wojny, rycerskości i waleczności zawsze będzie bardziej kojarzony z mężczyznami. Nie oznacza to jednak, że się do mężczyzn ogranicza bo sama tradycja temu przeczy, a konserwatyści to zwyczajnie ignorują. Zresztą nie tylko to. Mam osobiście wrażenie, że wiele konserw kobiecość kojarzy głównie z obrazkiem kobiety w kuchni z amerykańskich reklam lat 50. To z kolei pokazuje jak bardzo konserwatyzm stał się wypaczony i bezwartościowy we współczesnych czasach.
Mam osobiście wrażenie, że wiele konserw kobiecość kojarzy głównie z obrazkiem kobiety w kuchni z amerykańskich reklam lat 50. To z kolei pokazuje jak bardzo konserwatyzm stał się wypaczony i bezwartościowy we współczesnych czasach.
@Al-3_x Aż tak źle to nie jest. Ale poza tym mimo wszystko jak na krótki wpis dobre,łap tego pioruna.
Z historycznych przykładów walczących kobiet mamy też postać Joanny d’Arc
Po co sięgać tak daleko w przeszłość dla przypadku pojedynczej kobiety.
Jeszcze 150 lat temu w królestwie Dahomej była armia złożona z 4000 Amazonek, istniejąca tam co najmnie 150 lat.
Jedną z najbardziej osobliwych instytucji Dahomeju jest armia kobiet, czyli Amazonki, jak je nazywano. Nie wiadomo, kiedy te żołnierki zostały po raz pierwszy wprowadzone do kraju; lecz w roku 1728 Agajasz, czwarty król, poniósł porażkę z rąk Eyeos, nieprzejednanych wrogów swojej rasy, zorganizował w pałacu pułk kobiet i wraz z nimi zaatakował starych Whydahów pod wodzą ich króla Ossue i całkowicie je rozgromił.
Jednakże pod rządami Gezu korpus osiągnął swój największy prestiż, co podniosło go ze zwykłej pozycji pomocniczej do statusu równego, jeśli nie wyższego, niż mężczyźni.
cytat z
DAHOMEY AS IT IS;
BEING A NARRATIVE OF EIGHT MONTHS’ RESIDENCE IN THAT COUNTRY, WITH A FULL ACCOUNT OF THE NOTORIOUS ANNUAL CUSTOMS,
AND THE SOCIAL AND RELIGIOUS INSTITUTIONS OF THE FFONS
Niestey większość tzw. "silnych ról kobiecych" w filmach jest po prostu kiepsko zagrana i często też kiepsko napisana. Zamiast silnej kobiety mamy na ekranie kobietę próbującą udawać mężczyznę typu macho. Zazwyczaj wychodzi to żenująco, nieudacznie i kompletnie nieautentycznie.
Zawsze lubię przypominać innym tą sprawę bo to świetny przykład o jaką wolność słowa konfederacja walczy. Mianowicie o wolność nawoływała do zabijania ludzi o innych poglądach niż oni sami. Nie mam wątpliwości, że dojście tych ludzi do władzy oznaczałoby nie tylko koniec demokracji, ale i cenzurę gorszą od tej za komuny, gdzie za tęczową flagę czy obrazę kościoła byłoby się stawianym pod ścianę.
Wystarczy krótki przegląd działalności Muska na twitterze/X by zdać sobie sprawę na ile poważnie traktuje on idee wolności słowa na poważnie, a na ile jako formę próby przedstawienia się w dobrym świetle.
Tu dla przykładu widać, że wyprawa karna Muska do Izraela dała dobre efekty bo wszyscy krytycy działań tego państwa zostali skutecznie zbanowani przez tego absolutystę wolności słowa.
The latest example happened earlier this week when a group of leftwing journalists and commentators, including the Intercept’s excellent reporter Ken Klippenstein, were mysteriously suspended from Twitter (sorry, I will always refuse to call it “X”) without warning or notice as to why. The only thing all the accounts had in common was they had been critical of Israel’s war in Gaza.
Później co prawda konta im przywrócono, ale dopiero po protestach. Na tym jednak zarzuty się nie kończą. Musk bowiem nie ma problemu by pozywać ludzi którzy mają mu coś do zarzucenia.
When the liberal advocacy site Media Matters published a report alleging that Musk was allowing ads to be served next to hate speech, Musk didn’t just castigate them on his own platform, he sued them.
Gdyby Soros zaczął pozwać różne gazety za te wszystkie teorie spiskowe na jego temat, prawica wpadłaby w szał.
Several prominent antifascist organizers and journalists have had their accounts suspended in the past week, after right-wing operatives appealed directly to Musk to ban them and far-right internet trolls flooded Twitter’s complaints system with false reports about terms of service violations.
Tutaj z kolei mamy pokaz "wolności słowa" już nie tyle w wydaniu Muska co samej prawicy. Jest to kolejny dowód na to, że większość prawicowców nie chce wolności słowa dla ogółu tylko dla siebie by móc swobodnie radykalizować przekaz.
Musk’s gigantic business interests in China means he has no interest in the free speech rights (or lack thereof) of the Chinese people. He refuses to weigh in on any of the many controversies of the largest autocracy in the world, which has total authoritarian control over its internet. It’s extremely likely that free-expression advocates would genuinely welcome his voice, but since – again – he doesn’t actually care about free speech, no one is holding their breath.
A tu mam coś dla kolegi @dsol17, który tak bardzo lubi oskarżać Bidena o siedzenie w kieszeni Chin pomimo polityki jaką prowadzi wobec tego kraju. Musk jest nie tyle przekupywany przez Puchatka co po prostu prowadzi z tym krajem opłacalny biznes.
Musk jest ogólnie hipokrytą, ale na prawicy to normalne. Na tej samej zasadzie Memcen oburza się z powodu obrażania uczuć religijnych. Prawacy w istocie mają gdzie swobodę wypowiedzi dla ogółu. Ich po prostu boli, że nie mogą bezkarnie obrażać ludzi których nie lubią. Tyle w temacie.
Musk’s gigantic business interests in China means he has no interest in the free speech rights (or lack thereof) of the Chinese people. He refuses to weigh in on any of the many controversies of the largest autocracy in the world, which has total authoritarian control over its internet.
[...]
Musk jest nie tyle przekupywany przez Puchatka co po prostu prowadzi z tym krajem opłacalny biznes.
@Al-3_x Jak oni wszyscy. To zabawne,że oczekujesz akurat prób zapewnienia wolności słowa dla Chińczyków. To tak jakbym ja miał oczekiwać,że Musk wyłączy całkowicie ukraińcom starlinka...
Musk jest ogólnie hipokrytą, ale na prawicy to normalne. Na tej samej zasadzie Memcen oburza się z powodu obrażania uczuć religijnych. Prawacy w istocie mają gdzie swobodę wypowiedzi dla ogółu. Ich po prostu boli, że nie mogą bezkarnie obrażać ludzi których nie lubią. Tyle w temacie.
A lewacy to nie ? Która strona ma aktualnie przewagę i w którą stronę zatem trzeba przechylać szachownicę żeby mieć tą wolność słowa.
Several prominent antifascist organizers and journalists have had their accounts suspended in the past week, after right-wing operatives appealed directly to Musk to ban them and far-right internet trolls flooded Twitter’s complaints system with false reports about terms of service violations.
Teroryści z Antify i inni ekstremiści są raportowani i uciszani ? No popatrz, zanim Musk przejął Twittera było odwrotnie. Co biedactwa zrobią przecież nie mają pod kontrolą innych portali społecznościowych itd... oh wait - chyba jednak mają.
I zaraz zaraz,jeśli za antysemityzm ludzi uwalano - to może i w przypadku lewaków "złamany został regulamin serwsu" ?
W artykule masz napisane wprost:
All four accounts had been singled out for criticism by Andy Ngo, a far-right writer whose conspiratorialOpens in a new tab, error-riddled reportingOpens in a new tab on left-wing protests and social movements has fueled the mass delusion that antifa is not just a handful of small antifascist groups that counter right-wing threats, which it is, but a shadow army of domestic terrorists, which it is not.
To nie jest delusion, to jest fakt. Antifa jest organizacją terrorystyczną odpowiedzialną m.in. za zamieszki w 2020 roku.
Obecnie mamy stan, w którym materiał sztuki nie odgrywa już żadnej roli, najważniejsze jest to, co wyraża dzieło, a więc nie to, czym jest, lecz co przekazuje, jakie idee niesie, zrezygnowano zatem z resztek obiektywizmu, z resztek czegoś poza człowiekiem. Cech sztuki nabrały niepościelone łóżko, kilka kopiarek w pomieszczeniu, motocykl na suficie. Sztuką stała się też sama publiczność, stały się nią jej reakcje, to co pisze o niej prasa; artysta jest kimś, kto gra. Tak jest. Sztuka nie czerpie z zewnątrz, nauka nie czerpie z zewnątrz, religia nie czerpie z zewnątrz. Nasz świat zamknął się wokół samego siebie, zamknął się wokół nas i nie ma już żadnej drogi pozwalającej się z niego wydostać. Ci, którzy w tej sytuacji wołają o więcej ducha, o więcej duchowości, niczego nie zrozumieli, bo problem polega na tym, że duchowość przejęła wszystko. W s z y s t k o stało się duchem, nawet nasze ciała – one nie są już ciałami, tylko ideami ciała, czymś, co znajduje się w niebie obrazów i wyobrażeń w nas i o nas, w którym rozgrywa się coraz większa część naszego życia. Zniesiono granice oddzielające nas od tego, co do nas nie przemawia, tego, co niepojęte. Rozumiemy wszystko, ponieważ ze wszystkiego uczyniliśmy nas samych. Typowe jest to, że ci, którzy w sztuce zajmowali się tym, co neutralne, negatywne, nieludzkie, w naszych czasach zwrócili się w stronę języka, właśnie tam szuka się tego, co niezrozumiałe i obce, na krawędzi ludzkich środków wyrazu, na skraju tego, co rozumiemy. Właściwie to logiczne: gdzie indziej miałoby się to znajdować w świecie, który nie akceptuje już tego, co jest poza nim?
Ta statystyka dowodzi, że powszechny dobrobyt wcale nie musi się przekładać na wole danej jednostki do obrony swojego kraju. W krajach bogatych jak Niemcy ten wskaźnik jest niższy niż w Polsce. Z kolei Ukraina czy Rosja mają jeszcze lepsze statystyki niż Polacy choć u nas żyje się lepiej. Oczywiście nie należy myśleć, że to bieda w takim razie daje człowiekowi większą skłonność do poświęceń. Przeczy temu statystyka krajów skandynawskich i Bułgarii oraz Rumuni. To co więc według mnie naprawdę ma znaczenie to system wartości jaki dany naród promuje, a nie sam materialny status życia obywateli. W Polsce mimo wszystko karmi się nas historiami o dzielnym poświeceniu dla ojczyzny podczas wojen od małego. W krajach zachodnich mamy większy nacisk na liberalizm i stawianie na interes indywidualny ponad dobrem kolektywu. Oprócz tego promowany jest też większy pacyfizm. Dochodzi do tego relacja danego narodu z własną historią. My zwykle odczuwamy dumę z osiągnięć naszych przodków. Mamy skąd czerpać pozytywne przykłady postaci, które możemy naśladować. Na zachodzie historia kojarzy się głównie z erą kolonializmu, albo nazizmu w przypadku Niemczech. Nie odczuwa się dumy z własnej przeszłości lecz poczucie wstydu. Oczywiście to tylko statystyka. Nie wiemy jak naprawdę dane narody zachowałyby się w sytuacji gdyby rozpętała się faktyczna wojna.
Ciekawe jak wygląda rozkład głosów za w stosunku do wieku i płci ankietowanych. Jeszcze przypadkiem by wyszło że mający bronić ojczyzny wcale tego nie chcą.
@Al-3_x Może odpowiedź jest bardziej trywialna, po prostu mieszkańcy bogatych krajów uważają, że płacą dość żołnierzom ochotnikom, żeby jeszcze mieli nadstawiać kark za polityków ?
Dorabiasz filozofie do bardzo prostej rzeczy. Przecież z tej mapy czarno na białym wynika, że wyższy wskaźnik skłonności do obrony ojczyzny jest w tych krajach, które mają za sąsiada Rosję lub zatargi z jakimiś sąsiadami. Dla Niemca i Włocha otoczonego przez przyjazne i bogate demokracje pytanie, czy stanąłby do walki brzmi jak pytanie "czy jakby cię wysiedlili na Marsa, to bardzo byś tęsknił do ojczyzny?"
@Al-3_x @dsol17 Skoro są ludzie którzy z powodów religijnych okaleczają noworodkom genitalia, a krwawienie tamują ustami... No to chyba trzeba mieć coś nie tak w głowie, żeby się w takie rzeczy bawić, nie?
Kiedyś ktoś wrzucił nagranie z obrzezania w rodzinie chasydzkiej. To było tak okropne że nie wytrzymałem, zamknąłem po sekundzie. Jak można takie rzeczy robić malutkim dzieciaczkom.
@Al-3_x Pisałem u niego pierwszy licencjat, więc jestem trochę biased, ale tylko on chciał przyklepać mój temat o robieniu filmów z gier komputerowych.
Jest coś dziwnie niepokojącego w koncepcji samobójstwa bez żadnego żalu czy smutku. Uśmiechnięty samobójca w jakiś sposób wydaje się nam absolutnie nienaturalny. Ogólnie ten temat zawsze wzbudza nas uczucie pewnego lęku i przygnębienia. W cywilizacji zachodniej gdzie życie jest najwyższą wartością motyw dobrowolnego odebrania sobie życia jest zaprzeczeniem całego fundamentu naszej cywilizacji. Mimo wszystko jesteśmy wstanie jeszcze zrozumieć sytuacje tragicznego samobójcy który płaczę przed śmiercią. Pokazuje w ten sposób, że odczuwa on żal i wciąż jest w nim pewna tęsknota za dalszą egzystencją. Ktoś kto umiera całkowicie bez żalu jest już absolutną anomalią. To absolutnie godzi we wszystko w co wierzymy. Śmierć nagle przestaje być traktowana jako coś przerażającego lecz staje się drogą do prawdziwego szczęścia, wyzwolenia itp.
Oczywiście nie zawsze tak było. W dawniejszych czasach bardziej popularna była idea, że wszystko to marność nad marnościami. Wielu filozofów postrzegało życie doczesne z pewną dozą pogardy. Platon bardziej cenił świat idei, a naszą rzeczywistość uznawał jedynie za pewną formę iluzji. Gnostycy postrzegali materialne ciało jako formę wiezienia dla duszy. Buddyzm głosił, że ludzie są niewolnikami cyklu reinkarnacji i oświecenie prowadzi do usunięcia się w prawdziwą nicość. Wtedy pogląd samobójstwa z uśmiechem na ustach pewnie wydałby się bardziej racjonalny. Śmierć zawsze była też dla nas od zawsze momentem sacrum. Człowiek przechodził wtedy na drugą stronę gdzie docierał do świata bogów. Gdyby ludzie nie umierali, możliwe, że religie w ogóle by nie powstały. Według mnie to co powoduje sekularyzacje zachodu to właśnie uczynienie ze śmierci tabu. Religia odrodzi się dopiero wtedy gdy ludzie przestaną traktować życie doczesne jako najwyższą wartość.
Po przeczytaniu „chlop i pan” raczej skłoniłbym się w kierunku, że samobójstwo to było „okradanie” szlachty z robotnika. Samobójcy byli przez kościół i szlachtę źle widziani, za to dawano obietnicę pięknego życia po śmierci jeśli byłeś grzeczny.
@milew Błędem jest zakładać, że to co głoszą naukowcy to prawda obiektywna. Thomas Kuhn dość słusznie zauważył, że nauka przechodziła przez różnego rodzaju rewolucje i gwałtowne zmiany danego paradygmatu, które potrafiły wywrócić rozumienie świata do góry nogami. Przykładem niech tu będzie mechanika klasyczna i powstanie mechaniki kwantowej. Co więcej nauka nawet nie próbuje aż tak bardzo odpowiadać na te same pytania co religia. Fizyk może ci odpowiedzieć jak powstał wszechświat, ale nie powie ci dlaczego powstał i jaki jest sens tego wszystkiego. Natomiast co do pytania, która religia jest prawdziwa to odpowiem, że nie wiem. Jung czy Mircea Eliade jednak pokazali, że wszystkie religie mają pewne cechy wspólne. Pojawiają się w nich podobne motywy czy symbole. Osobiście jednak najbardziej lubie hinduizm.
@Al-3_x coś się tak uczepili ludzie tego sensu, czy wszystko musi mieć sens, powstało sobie takie życie bez żadnego celu i po prostu jest a ludzie oszukują się w tym jakiegoś głębszego sensu którego po prostu nie ma
Fajny choć krótki materiał o wykorzystaniu spisu ludności do lepszej kontroli nad populacją. Chiny mają umiłowanie do biurokracji i autorytaryzmu wpisane w historyczny kod kulturowy. Swoją drogą to też pokazuje, że Foucault miał sporo racji, że wiedza jest narzędziem władzy.