Paczta Girkina, jakie przepowiednie.
Chwila prawdy coraz bliżej.
A raczej zbliża się czas, kiedy spełnią się moje najstarsze (z początku kampanii syryjskiej) prognozy dotyczące rozwoju sytuacji na połączeniu „Ukraina-Turcja-Syria”.
Tym, którzy nie czytali i nie słuchali mnie w latach 2015-2016 przypominam (punkt po punkcie) moje tezy, które od tamtego czasu nie uległy zmianie i nie stały się (moim zdaniem) mniej prawdopodobne:
Prędzej czy później federacja rosyjska będzie musiała przystąpić do bezpośredniego starcia militarnego z Turcją z jej inicjatywy. Walki toczyć się będą w Syrii, na Zakaukaziu i Morzu Czarnym. Nie wyklucza się bezpośredniego udziału dużych kontyngentów wojsk tureckich (pod przykrywką „ochotników” lub nawet bez takiej osłony) w operacjach przeciwko naszej armii na Ukrainie i na Krymie.
Turcy zaczną przechodzić do bezpośredniej otwartej konfrontacji z rassyją po tym, jak „wycisną” z niesamowitych ludzi Kremla wszelkie możliwe do uzyskania pokojowe ustępstwa. Wtedy zaczną wywierać presję siłą militarną. Turcy wybiorą moment przystąpienia do wojny, biorąc pod uwagę maksymalne osłabienie sił zbrojnych federacji rosyjskiej i brak przygotowania do odparcia tureckiej agresji.
Pierwszym etapem będzie zamknięcie cieśniny Bosfor i Dardanele dla naszej floty i statków zaopatrzeniowych dostarczających posiłki do Syrii (Erdogan może podjąć tę akcję do realizacji jeszcze w tym roku).
Po tym nastąpi seria zbrojnych prowokacji w Syrii przez tzw. „zbrojną opozycję” przeciwko naszym wojskom w celu poszerzenia strefy kontroli władz protureckich. Czekając na wyczerpanie amunicji i zapasów, wojska tureckie będą próbowały zadać całkowitą klęskę naszym siłom ekspedycyjnym i wojskom syryjskim w północnej Syrii. Oczywiście winą za eskalację konfliktu obarczona zostanie wyłącznie federacja rosyjska i oficjalny Damaszek.
Nasz korpus ekspedycyjny, odcięty od zaopatrzenia i posiłków, nie ma szans na pokonanie armii tureckiej.
- Los naszego kontyngentu pokojowego w Karabachu i Armenii wydaje się równie nie do pozazdroszczenia. Zostanie on zmiażdżony i (w najlepszym razie) internowany przez Ormian lub po prostu zniszczony i zdobyty przez koalicję turecko-azerbejdżańską.
Jedyną rzeczą, która może odstraszyć Turków (poza bezpośrednią groźbą użycia broni nuklearnej, która jest obarczona światową wojną nuklearną) od pokonania naszych wojsk w Syrii, jest bezpośrednia interwencja Iranu i jego gotowość do bezpośredniego wejścia w konflikt i konfrontację militarną z Turcją w Syrii i na Zakaukaziu (przypominam, że Turcja usilnie przyjaźni się teraz z głównym przeciwnikiem Iranu – Izraelem).
W każdym razie, nawet jeśli Ankara nie odważy się wejść w konflikt zbrojny na pełną skalę z federacją rosyjską, Turcy „zduszą” nasze ugrupowanie w Syrii, ponieważ cała łączność opiera się na dostawach morskich przez Noworosyjsk do Tartusu i zablokowanie przestrzeni powietrznej z Syrią również nie stanowi problemu dla Turków.
Kwestia terminowego wycofania naszych sił ekspedycyjnych w Syrii od dawna „dojrzała”, ale nie została jeszcze podniesiona jako taka. - Duża grupa naszych wojskowych pozostaje „zakładnikami” Erdogana. Z dużym prawdopodobieństwem można się spodziewać, że długo oczekiwane odrzucenie haniebnego i bezsensownego „układu zbożowego” uruchomi łańcuch konsekwencji, który w naturalny sposób doprowadzi do gwałtownego zaostrzenia stosunków rosyjsko-tureckich i przyspieszenia nieuchronnej transformacji Turcji do obozu naszych jawnych wrogów.
Czas wyznaczony na możliwość ewakuacji naszych wojsk z Syrii podczas „układu” został najwyraźniej bezpowrotnie stracony.
#rosja #turcja #ukraina #wojna