Tytuł: Taiwan in Dynamic Transition: Nation-Building and Democratization
Autor: Ryan Dunch, Ashley Esarey
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: University of Washington Press
ISBN: 9780274711659
Liczba stron: 256
Rok: 2020
Ocena: 7/10
Zbiór esejów poświęconych budowaniu poczucia narodowego i demokracji na Tajwanie, jednakże mocno nierówny. Były takie świetne (o demokracji na poziomie lokalnym), były dobre (Rewolucja Słoneczników czy o skandalach w wojsku), ale były też słabe (o karze śmierci). Niemniej sumarycznie wysoka ocena, parę kolejnych puzzelków dołożonych do obrazu w mojej głowie.
I tak na razie się kończy moje tajwańskie flow na ten rok, przyszły rok będę kontynuował w tej tematyce, bo (nie)stety źródła z poprzednich książek nie ułatwiają ograniczania źródeł W całym roku przeczytane 42 książki, co niby jest jak na mnie przeciętnym wynikiem, ale patrząc na to, że w 3 kwartale dosyć mocno się zablokowałem, to i tak czuję się zadowolony z rezultatu. Najważniejsze, że zacząłem ruszać książki z czytnika, bo i tak tamtejsza kolejka sięga 1200 tytułów, które warto będzie kiedyś nadrabiać xD W przyszłym roku będzie więcej Azji, daję słowo!
Tytuł: The Tiger Leading the Dragon: How Taiwan Propelled China's Economic Rise
Autor: Shelley Rigger
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Rowman & Littlefield Publishers
ISBN: 9781442219588
Liczba stron: 236
Rok: 2021
Ocena: 10/10
Dobra, jestem nieobiektywny, ale trudno, zakochałem się w autorce (mam nadzieję, że narzeczona nie czyta). No ale błagam, jak nie doceniać wplatania wątków z Toy Story jako wstępy rozdziałów w książce o takiej tematyce? Książka zawiera absolutnie wszystko, czego potrzebowałem na ten moment, wzbudziła we mnie sporo pytań, po czym historia wyszukiwania zdecydowanie napęczniała (nie takimi treściami, o jakich myślicie zboczeńcy).
Co tu mamy? Historię i praprzyczyny wzrostu gospodarczego w Tajwanie, próba znalezienia przyczółku na chińskiej ziemi przez tajwańskich przedsiębiorców w specjalnych strefach ekonomicznych w momencie przekształceń gospodarczych ChRL, obszary gdzie się rozwijali, jakie są ich przewagi konkurencyjne, przykłady paru przedsiębiorstw, które osiągnęły sukces (Foxconn wszyscy kojarzą, ale np. firmy ogarniające produkcję butów sportowych dla Nike, etc. typu The Pou Chen Group czy Feng Tay), metody, jakimi Chiny chciały ograniczyć rozwój tajwańskich przedsiębiorstw i wesprzeć swój biznes, etc. Generalnie cała relacja gospodarcza pomiędzy obiema stronami została naprawdę kompleksowo opisana.
Więcej nie będę mówił, czekam z przyjemnością na ostatnią książkę pani Rigger w mojej kolejce — ale to już na przyszły rok zostanie.
Tytuł: From Opposition to Power: Taiwan's Democratic Progressive Party
Autor: Shelley Rigger
Kategoria: non-fiction
Wydawnictwo: Lynne Rienner Pub
ISBN: 9781555879693
Liczba stron: 232
Rok: 2001
Ocena: 9/10
Hehe, prawie 9/11 2001 XD
Tytuł zdradza wszystko: książka o tajwańskiej demokratycznej partii DPP - od zalążków jako ruch dangwai (dosłownie 'poza partią' - w domyśle poza Kuomintangiem) przez formalne założenie partii aż do zdobycia władzy poprzez wygraną w wyborach prezydenckich 2000 roku. Sporo też bardzo dużo szczegółów o tym, jak sama partia jest zbudowana i jak wyglądają procesy zachodzące w partii. Mówię w czasie teraźniejszym, mimo że książka jest z 2001 roku — naprawdę zaskakujące jest to, jak niewiele w tych procesach się zmieniało, bo na bieżąco to sprawdzałem. W zasadzie jedyne co formalnie przestało istnieć to w 2007 roku frakcje wewnątrzpartyjne, niemniej nieformalnie one wciąż trwają.
Przyznam szczerze, że do pewnego momentu coś mi nie klikało w autorce - ale jak już weszło, to nie oderwałem się aż do końca. Bardzo ciekawe wnioski, których wcześniej nie zauważyłem - że mimo tego, że DPP wygrała kilkukrotnie wybory prezydenckie, to zazwyczaj (za wyjątkiem nieco nadzwyczajnych lat 2016 i 2020) wynikało to z podzielenia się głosów wyborców sprzeciwiających się postulatom DPP - bo już w parlamencie tej większości nie ma (zarówno w roku 2000, 2004, jak i 2024). To pokazuje, że wciąż duże grono wyborców na Tajwanie sprzeciwia się tej partii i gdyby nie fakt jednoturowych wyborów prezydenckich, zdecydowanie nie osiągnęłaby takiego sukcesu. A to wszystko nawet pomimo zdecydowanego ograniczenia proniepodległościowych poglądów, które partia przeszła w połowie lat 90. ubiegłego wieku w ramach wyciągania wniosków z porażek wyborczych.
Może i nie będę do tej pozycji wracać, ale zdecydowanie pomogła dopasować parę puzelków do siebie w ocenie tajwańskiej polityki - stąd taka, a nie inna ocena
Tytuł: The Struggle for Taiwan: A History of America, China, and the Island Caught Between
Autor: Sulmaan Wasif Khan
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Basic Books
ISBN: 9781541605046
Liczba stron: 336
Rok: 2024
Ocena: 9/10
I cyk, świetne dopełnienie poprzedniej książki. Tym razem skupienie się wyłącznie na okresie nowożytnym, odkąd Japonia została zmuszona do wycofania się z Tajwanu i wyspa stała się wyłącznie tematem wewnątrzchińskim (ze wsparciem Ameryki).
Począwszy od 1945 roku i kolonizatorskiego podejścia Republiki Chińskiej zmagającej się z wojną domową na kontynencie, przez incydent 228, zdławienie oporu i zaprowadzenie Białego Terroru (wzmocnionego przez ucieczkę rządu nacjonalistów na Tajwan), przez bardzo intensywne lata 70. pod względem dyplomatycznym, aż po demokratyzację Tajwanu i wzmacnianie się Chin, jak i również ichniejszych roszczeń wobec wyspy. Nacisk na wydarzenia wewnętrzne i zewnętrzne dosyć dobrze rozłożony, w zależności od okresu, którym książka się zajmowała. Znakomita synteza tych 80 lat, bez których nie da się zrozumieć bieżącej sytuacji politycznej wokół wyspy.
Kiedyś wyląduje w fizycznej wersji na mojej półce tajwańskiej, jest tego warta.
Tytuł: Rebel Island: The Incredible History of Taiwan
Autor: Jonathan Clements
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Scribe US
ISBN: 9781957363745
Liczba stron: 320
Rok: 2024
Ocena: 8/10
O, i to jest książka, która powinna wejść na pierwszy ogień jeśli chodzi o moją znajomość Tajwanu. Bardzo dobre podsumowanie historii wyspy pod znakiem 三年一反、五年一亂 (co 3 lata powstanie, co 5 lat rebelia). Co mnie bardzo cieszyło w tamtym momencie, w końcu sporo więcej miejsca dla wydarzeń sprzed 1945 roku, na czele z walkami kolonizatorów Tajwanu z ludami tubylczymi, końcóweczce dynastii Ming w postaci Królestwa Dongning (z Koxingą na czele) czy bardzo krótkotrwałą Republiką Formozy z 1895 roku (próbując wykorzystać moment zakończenia wojny chińsko-japońskiej).
Świetne źródło wiedzy historycznej o Tajwanie i dobra podbudowa pod skupienie się na nowożytności wyspy. Jedyny minus za brak map, baaaardzo by się przydały, żeby lepiej rozumieć co się działo w przeszłości.
No to jedziemy Końcówka roku stanęła u mnie pod znakiem Tajwanu — ot stwierdziłem, że warto nadrobić nieco wiedzy o tym PAŃSTWIE (walcie się zbuntowane prowincje na kontynencie). Pierwsza książka w temacie była nieco losowo wybrana spośród wszystkich tajwańskich książek na czytniku — jak się okazało, niestety. Myślałem, że z grubsza historia najnowsza Tajwanu jest mi znana, ale z perspektywy czasu zdecydowanie tak nie było.
Oto bowiem autor, o ile jeden rozdział poświęcił wstępowi do tajwańskiej demokracji (wcześniejszymi uwarunkowaniami politycznymi, gospodarczymi i społecznymi, które umożliwiły osadzenie stabilnej demokracji na wyspie), o tyle skupiał się przede wszystkim na okresie przekształcania Tajwanu w demokrację - czyli począwszy od objęcia władzy przez Lee Teng-huia, przez prezydenturę Chen Shei-biana, aż po początek władzy Ma Ying-jeou. Bardzo szybko na jaw wyszła jedna z wad tej książki - autor zdecydowanie zbyt dokładnie i przyziemnie opisywał wydarzenia polityczne z tego czasu. Do tego stopnia, że kilka stron podczas opisywania każdej z kampanii wykorzystywał na opisywanie haseł wyborczych używanych w kampaniach poszczególnych kandydatów w poszczególnych mediach. Po jednym razie po prostu zacząłem omijać te fragmenty, bo po prostu bez większego kontekstu było to męczące.
Brakowało mi też wystarczającego kontektu, żeby wyłapywać dostatecznie często drugą, w mojej opinii największą wadę tej książki. Autor był w swoim opisie zdecydowanie jednostronny: z bardzo dużą sympatią wypowiadał się o partii DPP, a z bardzo dużą krytyką wobec partii Kuomintang (w największym skrócie ta druga sprawowała władzę od początku istnienia Tajwanu jako samodzielnego bytu, zaś ta druga była sformalizowanym ośrodkiem sprzeciwu wobec tejże władzy, finalnie w 2000 roku zdobywając niepełnię władzy). I tak na przykład o przyczynach wygranej w wyborach prezydenckich w 2000 przez DPP autor nie skąpił słów, ale już o przyczynach porażki DPP w 2008 roku (i niemalże porażki w 2004) wiele słów nie padło Szkoda, że nie była to moja x książka o Tajwanie, ale i tak nie żałuję przeczytania, bo w opisywaniu bieżącej (ówcześnie) polityki była dosyć dokładna.
Po co wewnątrz budynku Taipei 101 umieszczono wielką stalową kulę o wadze 660 ton?
Tajwan znajduje się w obszarze aktywnym sejsmicznie, a dodatkowo regularnie nawiedzanym przez huragany - nie wydaje się to więc idealna lokalizacja na budowę drapacza chmur.
Jednak architekci opracowali konstrukcję budynku w taki sposób, aby nie próbowała wytrzymywać na siłę z żywiołem, a wręcz przeciwnie - poddawała się wszelakim wibracjom i naprężeniom.
Wspomniana 660-tonowa kula (ok. 1/10 masy całego budynku) to element całego systemu tłumiącego, który ma za zadanie balansować wieżowiec podczas przechylania. Zawieszona jest na 16 grubych linach, na wysokości 400m pomiędzy 87. a 92. piętrem. W efekcie budynek spokojnie wytrzymuje trzęsienie ziemi o magnitudzie nawet 7,2, czy wiatr 200km/h.
To genialne inżynieryjne rozwiązanie sprawia, że 509-metrowy wieżowiec jest w trakcie trzęsień ziemi jednym z najbezpieczniejszych budynków na wyspie.
Jak działa system w praktyce - wklejam filmik w komentarzu.
Oolong milky - W sumie to ciężko sklasyfikować herbatę oolong, widziałem już klasyfikację jej, jako herbatę zieloną, jako herbatę czerwoną, ale jest też często określana herbatą szmaragdową, lub niebiesko-zieloną. Samego, czystego oolonga piłem na Tajwanie i mnie, jako fana mocniejszych aromatów zwyczajnie nie porwał, smakował bardzo nijako.
To co chciałbym opisać to jednak specjalna wersja tej herbaty. Oolong milky to niefermentowana, półoksydowana herbata, której liście podgrzewa się, aż do ususzenia ich. Następnie miesza się ją z mlekiem/kremem (pozdrawiamy króla i jego poddanych) i zamyka w komorze, aby susz odpowiednio nasiąkł aromatem. Najczęściej spotykany produkt to liście zwinięte w kuleczki, które się rozwijają przy zalaniu.
Herbatę zalewa się wodą o temperaturze 90-92 stopni na czas ok. 2-4 minut. Ja parzę nawet parę minut dłużej (moc bejbe). To co się wysuwa na czele to bardzo fajny zapach, taki śmietankowy, lekko waniliowy? Barwa jasna, zielono-żółta zmieniająca się później w ciemniejszą, bardziej bursztynową i zawiesistą. W smaku jak herbata zielona, tylko bardziej kremowa, do ciacha będzie git. Oolong milky jest podobno spalaczem tłuszczu, dlatego równoważę obecną degustację podjadając czekoladę pistacjową.
Zdjęcie ukradzione z internetu. Trzeba było pilnować.
@Earl_Grey_Blue Oolongi to zupełnie odmienny "rodzaj" herbaty, więc nie można ich kategoryzować jako herbaty zielone, czy tym bardziej czerwone(pu'ery). Wszystko się tutaj rozbija o proces tworzenia herbaty.
A powiedz mi jakiego oolonga piłeś na Tajwanie? Jasny czy palony? To tak naprawdę 2 różne herbaty o zupełnie innym smaku. Wgl zazdraszczam wizyty na Tajwanie, marzy mi się wyjazd tam. Jako wielki fan tajwańskich jasnych oolongów byłbym tam w niebie
Chyba nie ma co się martwić inwazją na Tajwan, skoro Chińczycy przez 3 dni nie potrafili poradzić sobie z kilkoma dronami nad lotniskiem, bo w ufoludki oczywiście nie wierzę (jakby co to randomowe zdjecia z internetu w tym wideo). Wyjątkowa niekompetencja. Widać, że Chińczycy to militarnie tacy ruscy, tylko, że bardziej się kryją