@maly_ludek_lego Najlepsze jest to, że ta seria od początku słynęła z dwóch rzeczy: z nakręcania hype'u i gry ocierającej się o niegrywalność w dniu premiery. Sam dobrze pamiętam, co działo się mniej więcej rok przed wydaniem "Cienia Czarnobyla" - magazyny dotyczące gier prześcigały się w tym, czego udało im się dowiedzieć od GSC, a GSC obiecywało, obiecywało, obiecywało... Czego tam miało nie być! Wrogowie tak sprytni, że dwa razy Cię kupią, raz sprzedadzą, a po drodze dostaniesz granatem, skrajnie trudne moralnie wybory, mające wpływ na bieżącą rozgrywkę, a nawet pojazdy do poruszania się po zonie, które oczywiście potrzebują paliwa, psują się i trzeba je naprawiać za pomocą znalezionych części. No realizm taki, że można pomylić z prawdziwością. Jak wyglądała "goła" jedynka? Każdy wie.