Moja mama powiedziała mi abym przestał słuchać takich piosenek... Bo to doprowadza do tego że nie potrzebnie się dołuję... Ale to nie moja wina... Lubię takie piosenki słuchać bo wiem że skomponowana melodia oraz tekst piosenki odzwierciedlają moją duszę oraz obecny stan mojego życia... Po za tym też trzeba się pogodzić że chyba będę już sam do końca życia...
Tez sie czasem lubie skatowac smutnymi utworami. A jak sobie jeszcze mozna poplakac w spokoju i samotnosci nad marnoscia zywota tego ludzkiego to jesio lepiej
No i już po wizycie kontrolnej u psychiatry... Powiedziała że idziemy w dobrym kierunku... Ciężko mi stwierdzić czy to prawda, ale ja nie mam kompetencji aby samemu sobie udzielać takich odpowiedzi...
Zaleciła mi psychoterapię... Abym uporał się z tym że muszę 5 razy w tygodniu na każdej porannej zmianie, oglądać ten paskudny pysk mojej byłej której nie na widzę... Może pójdę na to???...
@Akinori456 psychiatrzy, psychologowie , co by nie było to ich praca , zawsze będą proponować więcej wizyt i leków, najlepiej obadać jak to działa i potem zacząć radzić sobie samemu, zdrówka.
@Barabarabasz7312 moje doświadczenie było odmienne, chodziłem na terapię prawie trzy lata, ale za to niezbyt intensywnie raz, dwa razy, w miesiącu. Na ostatnim etapie, przy wyraźnym i długotrwałym polepszeniu nastroju i kondycji psychofizycznej, stwierdziłem, że na następnym spotkaniu zaproponuje zakończenie terapii. Nie zdążyłem tego ogłosić bo terapeutka mnie ubiegła, dość niezwykły moment, życzę każdemu, zdrówka i satysfakcji z własnej osobowości, to powinien być minimalny pakiet startowy dla każdego życia na ziemi!
Nawet człowiek nie może normalnej konwersacji przeprowadzać ze własną matką... Przedstawiając moje spostrzeżenia na świat oraz ludzi, chyba nawet Ona twierdzi że moje zachowanie jest dziwne, wredne oraz chore, skoro powiedziała mi wprost że nie tak mnie wychowała... Albo ja wydziwiam?... Ale ja po prostu jestem sobą...
Chyba trzeba będzie powoli zbierać się i wyprowadzić od rodziców, skoro nawet w rodzinnym towarzystwie człowiek nie jest wspierany...
@Akinori456 w pewnym wieku i sytuacji należy się wyprowadzić, dać sobie przestrzeń i możliwość oceny tego, co osobowościowo wynieśliśmy z domu / dzieciństwa.
@PrzegralemZycie no no nigd nie żyje w takiej zadumie jak wy tylko wy się zastanawiacie nad losem świata i sensem życia reszta poprostu żyje jak robot. Jakie to k...a głupie jak się na was patrzy
No i po dwóch tygodniach L4, powróciło się do gówno-pracy, do irytujących i wnerwiających ludzi, do obiektu pełnego przykrych wspomnień, co nie powiem, miłe czasem się zdarzały... Ale miło spędziłem czas na wolnym: Częste spacery, muzyka w uszach jak i w tle w domu, rozwijanie swoich pasji... Nawet była sytuacja gdzie jadąc pewne miejsce, na moim przystanku stała ładna dziewczyna, niestety los pokarał ją niepełnosprawnością... Mianowicie była niewidoma... Było mi jej szkoda. Spytałem się z grzeczności na jaki czeka autobus, o dziwo czekała na ten sam, pomogłem jej wsiąść, a gdy był jej przystanek, pomogłem jej wysiąść i życzyłem jej miłego dnia... W takich momentach na prawdę miło człowiekowi robi się na sercu! Zwłaszcza jak u takiej osoby widzi się uśmiech na twarzy! (。◕‿‿◕。)
A tak to teraz człowiek siedzi w robocie i mu smutno, bo chętnie miałby cały czas wolne...
@PrzegralemZycie Powiem Ci, że też ten wpis wstawiłem na wykopie, no i oczywiście już tam zostałem nazwany spermiarzem... Co związku że dziewczyna była niepełnosprawna... "BYŁA ŁADNA DLATEGO JEJ POMOGŁEŚ!!!"
Na prawdę tam jest takie toksyczne społeczeństwo że szkoda słów...
Piszę to będąc lekko wstawionym ale co mi tam: Powiem Wam, że czas najwyższy, trzeba pogodzić się z tym, że człowiek może być samotnym do końca życia, znaczy mam jeszcze rodzinę oraz kota, ale mi chodzi o drugą połówkę... Miałem 3 nieudane związki, gdzie pierwsza miłość mnie oszukała na tle uczuciowym oraz mnie wykorzystała, druga powiedziała że jestem osobą chorą psychicznie, chociaż sama chorowała na chorobę dwubiegunową (oczywiście nie mam nic do ludzi którzy cierpią na tą chorobę)... A trzecia zarzuciła mi nielojalność, oraz to że moje zachowanie jest dziwne, wredne oraz chore... Po co mam się starać o drugą połówkę?!... Skoro słyszę takie teksty od dziewczyn... Inni mi mówią że jestem "fajnym facetem" (dobry żart...), ale jak przychodzi o dziewczyny to mam odmienne zdanie... Na prawdę przykro się człowiekowi robi jak słyszę od dziewczyn takie teksty... A potem inni się dziwią, dlaczego jestem sam, a nikt nie rozumie, co ja tak na prawdę w środku przeżywam... Nikt nie rozumie tego bólu, którego ja doświadczyłem... Już nie raz słyszałem o tym, że to już jest przeszłość i powinienem o tym już zapomnieć... Ale jak można o takich przykrych wspomnieniach zapomnieć skoro one codziennie, na dzień dobry, witają się ze mną jak ze starym, dobrym przyjacielem... NIE DA SIĘ PO PROSTU!!! Ale nikt tego nie rozumie... Nie da się od tak zapomnieć tych nostalgicznych wspomnień które utkwiły w pamięci jak stare filmy nakręcone na taśmie filmowej... Po prostu się nie da...
Płaku płaku kobiety mnie obrażają i nie chcą ze mną być ZROZUMCIE MUJ BUL CO JA PRZEŻYWAM!!!
Ogarnij się cioto. Świat ma w c⁎⁎ju twoje problemy. Jeśli 3 dziewczyny pod rząd zerwały z tobą, to widocznie coś z tobą nie tak. Poszukaj w sobie problemu i się spróbuj zmienić na lepsze. Jak prześladują cię jakieś traumy z przeszłości itd, to nie wiem idź na terapię, weź leki, znajdź jakieś absorbujące zajęcie. Rób cokolwiek k⁎⁎wa mać
Kocham żyć na zadupiu, gdzie wydaje się, że powinno być pełno przegrywów, bo nie ma gdzie spierdolić i w teorii nikogo ni ma, a jednak pełno tu oskich, dla których życie to chlanie wódy codziennie za hajs starych, a jak nie masz na wódę to się pi⁎⁎⁎ol, bo ich ojciec dostał w spadku zakład tapicerski i teraz są niczym jebane szejki arabskie, a Ty się pi⁎⁎⁎ol, bo nawet #szaramyszkadlaanonka będzie wolała ich z pengą
@GotyckaPrzemoc @Shadov @PrzegralemZycie Także daję znać po wizycie u psychiatry: Nie powiem że miałem lekkiego stresa oraz nie wiedziałem czy wejść czy nie, bo już miałem myśli, że nie wiem po co idę do niej bo pewnie mogę do niej przyjść z pierdołami a nie z problemami... Ale potem mówię sobie: Kurde umówiłem się to głupio rezygnować, jak już byłem przy budynku. Jak już była moja kolej, wszedłem do gabinetu, opowiedziałem jak wygląda perspektywa świata moimi oczyma, jakie mam problemy... I chyba ta Pani lekarz zrozumiała je... Uświadomiła mi że mam depresję trochę wyżej od umiarkowanej, oraz zapisała mi Escitil oraz Trittico CR, także mam nadzieję że chociaż te tabletki pozwolą mi na trochę inne funkcjonowanie, ale wiadomo że to też większość zależy ode mnie, więc trzeba zacząć się zmieniać...
Ktoś zażywa te tabletki? Dajcie znać czy są jakieś ok czy takie troszkę meh...
Pamiętaj, że dobranie leków i dawek to proces - nie za pierwszym razem psychiatra może się wstrzelić idealnie. Notuj postęp, samopoczucie i ewentualne skutki uboczne do czasu kolejnej wizyty.
@Akinori456 gratuluję, że się zdecydowałeś. To ważne. Wiadomo, początek, ale zazwyczaj najtrudniejsza jest pierwsza wizyta.
Te leki są dobrze tolerowane, podejrzewam że jeden będzie na noc. W trakcie kolejnej wizyty zazwyczaj dawki rosną: to taki etap wprowadzania leku. Efekty uboczne zazwyczaj są na tym etapie, kiedy organizm dopiero się przyzwyczaja do substancji.
Od dziecka mnie do niego ciągnęło, ale zawsze było mi do niego bardzo daleko. Dopiero teraz odkrywam uroki obcowania z nim na co dzień. Ostatnio potrzebowałem chwili dla siebie. Zjechałem rowerem w dół zatoki i usiadłem z książką na kamienistej plaży. Było w miarę słonecznie, ale nadal dość chłodno - typowo, jak na kwiecień w Danii. Pierwsze chwile w nowym miejscu są dla mnie zawsze nieswoje. Może za bardzo przejmuję się zdaniem innych, ale głowę zajmują mi wtedy myśli jak “czy nikomu nie przeszkadzam”, “czy to na pewno jest plaża do siedzenia? może to prywatny teren”, “czy nie wyglądam jak debil” itd.
Nie musiałem się tymi myślami za długo przejmować, bo bardzo szybko okazało się że jestem na tej plaży… zupełnie sam. Oprócz pary wyprowadzającej na spacer maltańczyka, która po chwili zniknęła mi z oczu, nie było poza mną nikogo.
Morze jest głośne. Prawdopodobnie to kwestia, krótkiej i kamienistej plaży, jakich w Polsce nie mamy wiele, ale byłem zdziwiony jak często podnosiłem znad książki głowę, wyrwany z czytania grzmotem fali rozbijającej się o brzeg. Do tego, każdej większej fali towarzyszył dźwięk, którego nigdy z plażą nie utożsamiałem. Dźwięk kamyczków. Istna symfonia stuknięć i puknięć, kiedy cofająca się woda próbuje zabrać ze sobą ich jak najwięcej w głąb morza. Jak grzechotka. Wielokrotnie przerywałem czytanie i przez minutę wpatrywałem się w morze, wczuwając się w interwał pomiędzy kolejnymi większymi falami.
Samotność jest ciekawa. Żyjąc w mieście, rzadko mamy okazję być zupełnie sami, poza czterema ścianami swoich mieszkań. Z jednej strony czasem potrzebuję samotności, niemal tak samo jak Słońca. Z drugiej, kiedy już znajdę się gdzieś zupełnie sam - czuję niepokój. Gdzieś z pierwotnej części mojego mózgu sączą się myśli. Nie wiesz co jest pod tą wodą. Co jeżeli coś z niej wyjdzie? Co jak kolejna fala będzie dwa razy większa? Nikt nie wie że tu jestem. Kiedy ostatnio oglądałem się za siebie?
Z wody oczywiście nic nie wyszło. Minęła godzina. Kilkadziesiąt metrów na prawo ode mnie na plażę schodzi jakaś obca dziewczyna. Koniec samotności. Wstaję. Rozcieram zgrabiałe od chłodu dłonie i wsiadam na rower. Pora wracać do ciepłego domu.
Prawie całe życie mieszkałem nad morzem. Długie spacery po pustej plaży, szum fal i wiatr - to mnie uspakajało. Choć plaże kamieniste nie kręcą mnie tak, jak piaszczyste, bo lubię chodzić boso, to każde morze mnie uspakaja.
Nie wiem o czym już mam myśleć... Bo taki natłok myśli w głowie mi wiruje... Najgorsze są nostalgiczne wspomnienia... Chciałbym aby "demony" mnie już opuściły... Ale raczej to nie możliwe...
Kolega się nie zamartwia bo rozmyślania nie pomogą trzeba czymś zająć głowę trening spacer czytanie wszystko co tylko zajmie ci uwagę. Ruminacje bo tak nazywa się mielenie myśli są okropne natrętne ale to my sami nadajemy im siłę i znaczenie. Do góry głowa kumplu i szukaj zajęcie żeby nie wpędzać się w tą spirale.
@Yogahim @G_O_ Dziękuję Wam za komentarze. Staram się zajmować różnymi rzeczami... Jednak najgorsza rzecz to jest zmotywować się, a powiedzmy sobie szczerze że motywacja = zmuszanie się... A ja nie chcę się zmuszać na siłę do niczego...