Zawsze jak idę na spacer albo do sklepu, jadę autobusem do galerii lub do pracy... Zawsze muszę mieć słuchawki i albo słucham muzyki, albo jakiś podcastów... Bo w innym przypadku ocipieje... To jest takie oderwanie się od rzeczywistości, lecz ciało pozostaje na ziemi, a duszą oraz myślami błądzę zupełnie gdzie indziej... Odizolowanie się od ludzkości której nie chcę słuchać...
@Akinori456 też muszę mieć zawsze na sobie słuchawki jak wychodzę. Jestem strasznie wrażliwy sensorycznie i głośne dźwięki powodują u mnie meltdown/panikę. W sumie czasem musze też w domu bo dosłownie słyszę swój oddech i bicie serca.
O co tu chodzi, idę bez słuchawek nikt mnie nie zaczepia nie rozmawia a tylko założę od razu widzę jak ktoś coś do mnie gada do tego ostro gestykulując. Za każdym razem...
Mam zupełnie odwrotnie, będąc poza domem nie mam w ogóle ochoty słuchać czegokolwiek, a wracając do domu od razu yt leci, nawet jak włączam sobie grę to musi coś lecieć dopóki się nie załaduje, telefon towarzyszy mi cały czas aż nie zasnę
Powiem Wam, że zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu, aby zacząć prowadzić jakiś blog na temat "życia przegrywa". Huop jednak musiałbym się nauczyć jak tworzyć strony internetowe, aby móc na nich właśnie tworzyć taki blog... Ale albo huop Noe ma czasu bo albo praca albo inne zajęcia... Albo mu się k0rwa nie chcę...
-nie podobam się dziewczynom - kompletnie nie zauważam jakiegokolwiek zainteresowania z ich strony. Jedyne co zauważam to rozczarowanie lub pogardę lub obojętność..
-nie umiem w dziewczyny, nie mam wielu koleżanek (dokladnie to jedną mam) nie obracam się w środowisku w którym one występują..
tinder... (minuta ciszy)
-cosik nie bardzo wychodzą interakcje z ludźmi - i to właśnie jest ciekawe, bo niektórzy odczuwam jakby gardzili mną, że istnieje, a inni wręcz przeciwnie, nawet pośród obcych ale "dobrych" ludziach jestem niemal duszą towarzystwa. Gdy trafi się inne "fancy" grono ludzi, to jestem pomijany, niezauważalny itd.. - wręcz uważam to za brak kultury, nigdy nikogo nie ignoruje i mimo że jestem introwertykiem, chcę kontaktu z ludźmi... ale gdy jestem tak traktowany to wtedy też jakaś podświadoma niechęć do nich narasta.. co jest?
zakola, 175cm BMI górna granica, ale nie przekracza! :D (nie lubię siłowni, ćwiczeń itd.. Rower, pływanie zawsze na plus)
wykształcony, dobra praca, życiowo raczej ogarnięty
szkoła średnia = totalny brak loszek, może stąd wzięło się moje zje%anie? Najlepszy okres do pierwszych relacji?
myślę że jakbym się przewrócił i głupi ryj rozwalił to nikt by nawet nie spostrzegł, nie wspomnę o płakaniu...
zawsze staram się być pomocny (tak po prostu) jednak gdy ja pomocy potrzebuję to raczej muszę liczyć na siebie
Nie ogarniam już tego. W dodatku #samotnosc jak jasna cholera. Czasem ktoś napisze, zagada, raz na 100 lat.
Klubów nie znoszę, imprez, alkohol ujdzie ale nie za często. Wtedy zazwyczaj słucham co ktoś ma do powiedzenia, niż mówię bez sensu.
Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, poza tłumem 1 na 1...
To koniec prawda?
Ja już straciłem nadzieję na cokolwiek (o kimś bliskim poza rodziną, to już nawet przestaję się łudzić..)
Żeby było śmieszniej, od zawsze mam takie coś, że zakochuje się w dupach co nie są dla mnie (nie ta liga, bądź inny światopogląd), przez co inne wartościowe potencjalne dziewczyny olewam gdy występują. Jak mnie złapie, to amen.. Ktoś sobie z tym jakoś radzi? Jak? Żeby było śmieszniej, nie startuję do nich tylko duszę to w sobie (jedna nawet nie wiedziała o mojej egzystencji) :|
Niby nie #przegryw ale w sumie to jak #przegryw i #nieudacznik #odludek nie wiem czy #depresja
OP: @DeadRabbit: Panie, bo ty nie rozumiesz tego.. xD
Ja nie olewam ludzi gdy spodoba mi się jakaś d⁎⁎a. Ja olewam głównie chęci, do poznania, inwestowania w długotrwałą relację/związek z dziewczyną która jest normalna, gdy jakaś inna mi się spodoba..
To nie jest to samo, co negowanie wszystkiego xD Czego Ty nie rozumiesz..
Jeżeli myslałeś, że olewam wszystkich chłopów wokół, czy dziewczyny bo spodoba mi się "d⁎⁎a" to - nie.
Jeżeli myślisz, że olewam wchodzenie w związki, randkowanie, staranie się o "względy" innych dziewczyn gdy spodoba mi się jakas inna "d⁎⁎a" to - tak...
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
OP: @DeadRabbit: No to już jakaś rada... Dzięki... Eh.. Tylko skąd pozyskać dziewczyny :P Troche creepy zagadywać randomowo z ulicy
Ale z tym umawianiem się z kimkolwiek to dobry pomysł.. tylko na tinderze 0 matchów XD
@esq8: W tematach mi znanych jestem dość pewny siebie, natomiast w tej materii to totalne bagno, chyba że gadka jest o czymś co ogarniam. Najgorzej tylko że z włosami wyglądam okropnie a na łyso jeszcze gorzej :) To chyba też swoje robi :P
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
"Borowski! Musisz wziąć się w garść! Ona ma męża, ma rodzinę, ona ciebie nie chciała i teraz należy już do innego mężczyzny. Zakop się w swoim świecie i już nigdy z niego nie wychodź! I już nigdy nikogo do niego nie wpuszczaj! Chyba że chcesz sam siebie zabić! Albo cierpieć aż do końca swojego gównianego życia!"
@depresyjnydziad gdyby udało ci się przekonać że nie istnieje konkretna osoba przeznaczona dla ciebie, a jej utrata nie musi oznaczać całkowitej rezygnacji z życia romantycznego
Huop robi se kursy baristy będzie robić, źle się czuję, jakiś katar złapał, ale zobaczymy, chwilowo byłem sam, teraz przyszły jakieś znów osoby, to miejmy nadzieję że będzie mało osób...
Gadałem dzisiaj z sąsiadką, pytała mnie czy mam jakiś znajomych na studiach powiedziałem, że sam siedzę (raz z jedną dziewczyną widziałem się poza uczelnią) i życzyła mi by wszystko co chcę mi się ułożyło. Ja odpowiedziałem szczerze, że " jakoś dam radę, wystarczy mi tyle by przeżyć" i wywiązała się rozmowa, że jestem zupełnie inny niż jej wnuk, który jest pewny siebie, uczy się dobrze by zostać profesorem w przyszłości. On jest większość moich rówieśników bo jest pewny siebie, ma cele w życiu do, których dąży, lata po świecie itp.
Czasem też dostaję pytanie czy mam dziewczynę. Mówię: "nie mam i nie będę miał ponieważ nie mam szans u żadnej"
Przykro mi się zrobiło bo jestem inny niż wszyscy, ale tylko w negatywnym kontekście. Ja całe życie się obijam bo mało co sprawia mi przyjemność, oraz mam dużo mniejsze potrzeby niż przeciętny człowiek. Jednak sama świadomość bycia dużo gorszym napędza mnie w smutku. Wiem, że jedynym rozwiązaniem jest terapia, aczkolwiek nie mam siły i jak obserwuję rówieśników to ich świat jest dla mnie abstrakcją przez co boję się wkroczyć do niego.
@Dudlontko To olej świat rówieśników i idź swoją drogą. Jak męczy Cię samotność to wystarczy, że znajdziesz jednego/jedną świra/świrke takiego jak Ty. Jeśli odrzuca Cię myśl o byciu takim jak inni, to bądź sobą. Chyba każdy wielki człowiek co się zapisał na kartach historii był w jakiś sposób inny. Tacy ludzie bywają inspiracją. Nie szara masa.
@Dudlontko zasiedziałeś się w bańce swoich przyzwyczajeń, musisz zrobić coś grubego żeby wyłamać się z tej bańki i zacząć tworzyć nowe pozytywne przyzwyczajenia, możesz np. przeprowadzić się do innego miasta, albo jeszcze lepiej za granicę
Dla (c)hułop nie ma nic lepszego niż spierdotrip. Właśnie odbył godzinny ale uczciwy bo na żadnej ławce nie usiadł tylko pokonywał kilometry patrząc prosto przed siebie.
Nic tak nie oczyszcza umysłu jak spierdotrip dla Jego
@SiostraNieZdradziDziewczynaTak samotność zawsze znajdzie sposób, ale jak się jej zostawia wolne miejsce, to zacznie się jeszcze rozpychać łokciami. Taki jest mój wniosek. Dlatego zawsze staram się zapełnić czas. Na zasadzie: ok, 4 h luźne, reszta rozplanowana. No i nic nie zastąpi pójścia za samotnością, bo to informacje o braku.
A ja lubię, zazwyczaj całe weekendy spedzam samemu mam całą niedzielę dla siebie, można pograć na kompie, poczytać książki, posprzątać, czasem coś ugotować i w ogóle mam ciszę i spokój.
Perspektywa mi się zmieniła po tym, jak miałem babę w domu. Nie sprzątała po sobie w ogóle, wszędzie dookoła zostawiała syf i ciagle potrzebowała pomocy.
Ja rozumiem czasem być fleją, ale zostawiać na kilka dni jogurty na stole czy zlew zajebany naczyniami i się nie poczuć do sprzątnięcia to przegięcie. Z codziennego wkurwiania zrobiła się codzienna błogość, wszystko jest kwestią jak na to patrzysz.
@SiostraNieZdradziDziewczynaTak wiesz co jest gorsze od spędzenia niedzieli samotnie? Spędzenie jej z osobą, przy której czujesz się samotnie, mimo iż jeszcze kilka lat wcześniej łączyło was uczucie. Tego już nie ma, jest pustka. Nawet nie chcę tu być, ale jeszcze kilka dni...
Zawsze po powrocie od bliskich, czy to siostra ze swoim chłopakiem, czy ciocie, wujki i kuzyni, mnie dobija, mam uczucie samotności i beznadzieji. Za każdym razem
@michal1498 Jesteś zwierzęciem stadnym, zatem potrzebujesz bliskości, ciepła i miłości tego owego stada... Takie już nasze przeznaczenie, cierpieć... Tylko po co...
jak bardzo ludzie są różni... Mi nic nie robi lepiej jak powrót do pustego mieszkania, zamknięcie za sobą drzwi odcinając się od wszystkiego i wszystkich. Często (prawie zawsze) nie odbieram telefonów od znajomych lub rodziców bo nie chce mi się gadać. Już kombinuje jaką wymówkę sobie znaleźć na zbliżające się święta żeby wszyscy sie ode mnie odpierdolili łącznie z matką żebym nie musiał nigdzie iść/jechać....
Jak (prawie) co tydzień sprawdzam obecność na tagu #pijzhejto( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzisiaj wyjątkowo w #pub bo jest okazja. A Wy jak się bawicie ?? ʕ•ᴥ•ʔ? #pijacawinsomegirl #feels #samotnosc #gownowpis
Na prawdę zastanawiam się, czy lepiej być w związku? Czy lepiej przejść przez te życie samotnie...
Znaczy wiadomo, i tak żyjemy oraz umieramy samotni... Ale aby mieć tą osobę z którą moglibyśmy rozmawiać, spędzać miłe, radosne chwile w dniach, które później będziemy je mile wspominać, mieć się do kogo przytulić... Ale jakim kosztem jest to pisane?... Kłótnie, rozstania, żale... Nie mówiąc już o zjechanej psychice... Bo pragnę przypomnieć że mężczyzna inaczej przeżywa rozstanie niż kobieta... A ja już zmęczony jestem ciągłym rozpamiętywaniem tych miłych, jak i wbitych jak nóż w plecy wspomnień, które codziennie wyniszczają mnie od środka...
Chyba najlepiej byłoby po prostu nigdy nie zaznać smaku "miłości", człowiek chyba wtedy miałby mniej zmartwień, jedynie bolałoby go ze nigdy, nikogo nie poznał... Ale z drugiej strony... Jakby w końcu zaznał, i by stracił... To cierpiałby człowiek...
5 lat byłem w związku. Jak się rozstaliśmy, to byłem w najgorszym na tamten moment stanie. Od tamtego czasu nie umiem, nie potrafię. Nie chcę być z kimś bo wiem ile szkody mojej psychice wyrządza rozstanie. Po rozstaniu straciłem fajną pracę, olałem studia, popadłem w alkoholizm i do teraz odczuwam tego skutki. Nigdy w życiu nie zaufam nikomu, będę sam i chcę być sam.
@WiejskiHuop To szanuję że byłeś 5 lat w związku... U mnie 3 związki trwały nie dłużej niż 3 miesiące... Najgorsze właśnie jest to że też do dziś odczuwam skutki pierwszego związku: Byłem laską która właśnie po 3 miesiącach nagle urwała ze mną kontakt, NA MIESIĄC, po tym miesiącu udało mi się nawiązać z nią kontakt. Otwarcie mi powiedziała że od początku nic do mnie nie czuła, oraz wykorzystała mnie na daną okazję, i to wszystko... Do dziś nie potrafię zaufać nikomu, a jak już zaufam to znowu się sparze...
Także ja chyba już wolę być samotny, jednak też z kimś chciałbym być...
Jak bardzo musicie być żałośni, żeby myśleć, że tylko dlatego, że nie możecie zaruchać, cały świat jest przeciwko Wam? UWAGA, Wy smutne wory łajna, nikt nie jest Wam nic winien, a już na pewno nie laski. Jeśli jesteście serio aż tak brzydcy, że nikt nie chce Was nawet kijem szturchnąć to może nadszedł czas, aby spojrzeć w lustro i popracować nad sobą, zamiast obwiniać wszystkich wokół?
@JuanPablito_Segundo a cos jeszcze masz do powiedzenia? Nikt tu nikogo nie obwinia, mamy swoje kółko i się dzielimy radami i przemysleniami. Wpierdalasz się z buciorami nie do siebie i pierdolisz "popracować nad sobą, zamiast obwiniać wszystkich wokół?" Przecież 99% osób tutaj z tagu akceptuje swój byt i sobie piszemy więc idź płakać gdzie indziej, na tym tagu nikt Ciebie nie oznaczał.
@JuanPablito_Segundo no dobra, a niby co mogę poprawić w wyglądzie? Laski mi mówią, że jestem obrzydliwym karłem 170cm i max 4/10 z ryja i żadnej koleżance się nie spodobam, nie będą zazdrościć, więc mogę być maks śmiesznym kolegą, przypakowanym krasnalem ogrodowym. Dziewczyny są brutalne i nawet nie raz mi proponowały, że może powinienem chodzić do burdelu, bo taki wzrost w połączeniu z twarzą to trochę cytuje słowa lasek "kalectwo"
Podziwiam Was, drodzy Przyjaciele z tego tagu #przegryw że macie siłę pisać o wszystkim i o niczym...
Ja ostatnio mam takie wrażenie, że nawet od czasu czytając serwer Elementa, bądź jak był Discord, nie mówiąc już o naszym świętym tagu, to mam takie wrażenie, że nie potrafię tak jak Wy, pisać tak właśnie o wszystkim i o niczym... Nie jestem rozmowną osobą, na prawdę lubię siedzieć w ciszy, i najwięcej jakich odbyłem konwersacji (to pewnie jak i każdy człowiek) to ze samym sobą... Z muzyką jestem bardziej związany niż z ludźmi, bo przy muzyce potrafię się uspokoić, pozbierać myśli, a także przemyśleć przeróżne sprawy...
Czasem się nawet zastanawiam czy na prawdę jestem przegrywem???...
@Pluszowykalafior No właśnie też się nad tym zastanawiam... Już od dłuższego czasu czuję, jakbym był w ogóle niezrozumiały... Albo jak dziwnie mówię i nikt mnie nie rozumie, albo nikt nie rozumie mojego przekazu... Dlatego czuję się sam...
(c)hułop dzisiaj w wir pracy wpadł, nie miał czasu nic ugotować dla Jego. Więc spożył pizze w pizzeriji, przynajmniej na miejscu zjadł bo takie na dowóz zimnej to On nie lubi.
Jako Jedyny siedział samotnie w pizzeri, wśród par i grup ludzi. Uświadmił sobie że cały Jego trud egzystencji na nic jest. Nic po sobie nie zostawi, kobiety ani dzieci nigdy mieć nie będzie. Szczęście nie zazna tylko w samotności dalej wegetował będzie. Każdy moment egzystencji Jego przenikły jest pustką lękiem i samotnością.
@SiostraNieZdradziDziewczynaTak Może chłop jeszcze zjadłby cos? Widocznie ta pizza mała była. Chłopu nastroju nie poprawiła i teraz on trochę bezpodstawnie marudzi.
@Akinori456 to nie jakiś wyrok, nie ma w tym nic złego i też nie jest to na zawsze. Ja jestem logistyk i w sumie nie będę się wypierać bo się z grubsza wszystko zgadza. Pracuj nad sobą, tym co chcesz zmienić, potraktuj test jako taki dodatek i zrób test znowu za rok albo dwa.