Tytuł: Harry Potter and the Methods of Rationality - Book 1
Autor: Eliezer Yudkowsky
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: HPMOR.com
Format: ebook
Liczba stron: 357
Ocena: 8/10
Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem fanfik, który z taką łatwością przekracza granicę między zabawą cudzym światem, a pełnoprawną powieścią. HPMOR bierze na tapet dobrze znane uniwersum Harry’ego Pottera i zadaje jedno, pozornie proste pytanie: co by było, gdyby Harry wychował się nie u Dursleyów, ale w domu naukowca? Efekt jest zaskakująco wciągający. Zamiast chłopca, który intuicyjnie pakuje się w kolejne przygody, dostajemy jedenastoletniego racjonalistę, który próbuje zrozumieć magię metodą naukową, kwestionuje wszystko, co słyszy i każdą hipotezę próbuje zweryfikować eksperymentalnie.
Fabuła pierwszej księgi w dużej mierze pokrywa się z początkiem "Kamienia Filozoficznego" - do czasu. Harry odkrywa, że magia istnieje, trafia na Ulicę Pokątną, poznaje Draco Malfoya, otrzymuje różdżkę, zostaje przydzielony do domu - Ravenclaw i rozpoczyna naukę w Hogwarcie. Tyle że niemal każda z tych scen została napisana od nowa. Autor nie próbuje opowiedzieć historii Rowling własnymi słowami - wykorzystuje jej wydarzenia jako punkt wyjścia do zupełnie innych rozmów, przemyśleń i relacji między bohaterami. Dzięki temu nawet doskonale znając oryginał, nie miałem poczucia, że czytam to samo, wręcz przeciwnie. Sporą zmianą jest jednak to, że do świata magii, Harrego wprowadza Profesor McGonagall i to ona ma za zadanie udowodnić mu, że świat magii istnieje i jest wart pozniania.
Największą siłą tej książki są dialogi. Uwielbiałem momenty, w których Harry dyskutuje z McGonagall o metodzie naukowej, rozkłada na czynniki pierwsze poglądy Draco Malfoya, prowadzi psychologiczne eksperymenty na jego ojcu Lucjuszu czy zadaje nauczycielom pytania, których nikt wcześniej nie odważył się postawić. Bardzo podobało mi się również to, że autor nie sprowadza bohaterów do prostych ról. Draco nie jest po prostu zarozumiałym antagonistą, Lucjusz okazuje się znacznie bardziej złożony niż u Rowling, a profesor Quirrell od pierwszego pojawienia się, kradnie każdą scenę, w której występuje. Mam też wrażenie, że relacja Harry'ego z Hermioną została napisana znacznie ciekawiej niż w oryginale - opiera się przede wszystkim na wzajemnym szacunku i intelektualnym partnerstwie, oboje są potwornie inteligentni i oboje kwestionują zastaną rzeczywistość, poznając ją z perspektywy wychowania z mugolami. U Rowling w pierwszym tomie Hermiona była kujonką, która musiała nadrobić dzieciństwo, które inni czarodzieje mogli poświęcić na poznawianie świata magii, a Harry był ciamajdo-fajtłapą z piętnem w postaci 2 blizn - nazwiska i tej na czole, który leciał głównie na farcie. Tu jest zupełnie inaczej.
Jednocześnie HPMOR nie jest książką dla każdego. Momentami bardziej przypomina wykład z psychologii poznawczej, teorii decyzji czy rachunku prawdopodobieństwa niż powieść fantasy. Autor regularnie zatrzymuje akcję, aby pozwolić Harry'emu tłumaczyć błędy poznawcze, twierdzenie Bayesa czy mechanizmy manipulacji. Mnie to w większości przypadków bawiło i angażowało, ale były fragmenty, w których miałem ochotę wrócić do samej historii zamiast kolejnego eseju o racjonalności. Harry również bywa chwilami aż za błyskotliwy – trudno uwierzyć, że jedenastolatek potrafi prowadzić rozmowy na takim poziomie z praktycznie każdym dorosłym.
Najbardziej spodobało mi się jednak to, że autor nie próbuje udowodnić, iż racjonalność daje odpowiedź na wszystko. Wręcz przeciwnie. Im więcej Harry wie, tym częściej odkrywa, jak wiele jeszcze nie rozumie. Jego największą siłą nie jest inteligencja, ale gotowość do zmiany zdania, kiedy pojawiają się nowe dowody. To podejście bardzo dobrze współgra z motywem badania magii jak nieodkrytej gałęzi nauki i sprawia, że świat Rowling zyskuje zupełnie nową perspektywę.
Pierwsza księga kończy się bardziej obietnicą niż kulminacją. To dopiero początek większej historii, ale już na tym etapie widać, że autor ma bardzo konkretny plan i konsekwentnie go realizuje. Jeśli ktoś szuka wiernej adaptacji Harry’ego Pottera, raczej się odbije. Jeśli jednak lubi czytać książki, które bawią się znanym materiałem i zmuszają do myślenia, HPMOR jest naprawdę ciekawym doświadczeniem.
Dla mnie 8/10. To jeden z najbardziej oryginalnych retellingów znanego świata, jakie czytałem w życiu. Nie wszystkie filozoficzne rozważania mnie porwały i czasami autor przesadza z intelektualnymi popisami Harry'ego, ale liczba świetnych pomysłów, błyskotliwych dialogów i świeżego spojrzenia na uniwersum Pottera zdecydowanie wynagradza te słabsze momenty. Na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo bardzo spodobała mi się ilość róznic względem materiału źródłowego.
Jest to fanfik, więc musicie pamiętać, że nie dostaniecie go w polskim tłumaczeniu, ale za to jest za darmo, zarówno w formacie PDF, EPUB, jak i w audiobooku na Spotify.
@Hoszin nie, może nie jest to książka dla 11-latków, ale z punktu widzienia dorosłego, nie ma w niej nic trudnego
Mieszanka podstaw filozofii, psychologii, analizy czy ekonomii, ale bez bariery wejścia.
@bojowonastawionaowca ukryty w wydawnictwie - LINK
Księga 1 - "Harry James Potter-Evans-Verres and the Methods of Rationality" to pierwsze 20 rozdziałów
Czytałem, strasznie mnie wciągnęło i podobało się, ale mam jeden zarzut. Z tego co pamiętam to tutaj Hari Pota jest w tym samym wieku co w pierwszym tomie, a to absolutnie nie pasuje do jego poziomu wiedzy, inteligencji i ogólnie zachowań. Gdyby miał 16, 17 lat to okej, w miarę by się to trzymało.
Na pewno fajnie się chłop nabijał z głupotek wymyślonych przez Rowling jak sztywny kurs złotych do srebrnych monet.
@pszemek tak, to prawda. Jest trochę za inteligentny na swój wiek. Ciekawym motywem był jego pomysł rozjebania ekonomii, przez przerzucanie złota między światem mugoli i czarodziejów :)
Inspiracją dla tytułu płyty było spotkanie Dariusza Malejonka z ukrywającym się rosyjskim lotnikiem, ofiarą doświadczeń genetycznych. Wręczył on muzykowi rysunek lotnika (później znalazł się okładce płyty), który na czapce miał czerwoną gwiazdę. Symbolizował on kondycję armii rosyjskiej. Tytuł albumu powstał ze skojarzenia czeskiego odpowiednika dla słowa Superman – „Extra Pan”. Jak stwierdził Malejonek: „Z radia nagrałem sobie czeski zwrot: «genetycki modyfikowany organizm». Otwiera on cały kawałek.
@Half_NEET_Half_Amazing postać kontrowersyjna bo znalazły się dokumenty w archiwach - zlecał przenoszenie pdfów i molestatorów na parafie zagraniczne np. do Austrii
Forever Grey to pochodzący z Los Angeles projekt coldwave i darkwave, łączący mroczną estetykę post-punku z melancholijną elektroniką.
Label: Young And Cold Records
Album: Sympathy Garden
Wykonawca: Forever Grey
Utwór: Cold Hand
Kraj wydania (label): Niemcy
Kraj pochodzenia: USA
Wydany: 12.12.2022
Gatunek: Electronic, Rock
Styl: Coldwave, Post-Punk
Nie będę ukrywał- dzisiaj to był bieg na przetrwanie i zrealizowanie planu "minimum plus" (dwie górki). Papaton w czasie biegu odrzuciłem bo nie tyle nogi, co głowa wymagały odpuszczenia. Jak mi się w czasie biegu włączają głupie wspomnienia i dziwne lęki to znaczy jedno- układ nerwowy ma za dużo napięcia- za mało snu. Po dwóch tygodniach 12 godzinnych zmian i przebiegnięciu ponad 115 km po pracy oraz treningach siłowych - nawet te 16 km (ale 425m wzniosu - dało mi popalić) to sukces i się z tego cieszę. Nawet gdyby jutro nie wypadał dzień podróży to i tak bym zrobił off.
@AdelbertVonBimberstein szacun wielki ale polecam coś praktycznego - marszobieg 30 kilometrów wojskowy z wkładką mundurową na grzbiecie do tego karabinek, szelki, magazynki, granaty- alarm na dzień dobry i do tego plecak - razem około 40 kilo na plecach: mundur letni, hełm, karabinek, bagnet, maska, op1, menażka, manierka, piżama, dres, laczki, ręczniki, graty do czyszczenia obuwia, prowiant na jeden dzień
@Crap po co mi 40 kilo śmieci na plecach. Jak mam czas to robię ponad 85 km i 4 200 m przewyższeń w 48 godzin z dojazdem pociągiem do Wałbrzycha xD a jak nie mam to biegam półmaratony po pracy.
Skąd żeś się urwał, z PRL-u?
Na zdjęciu moja drabina wałbrzyska. Do tego dodaj równe 12 godzin snu na szczycie Stożka Wielkiego (? Chyba) bo taki był plan się w wyspać.
No i miałem z jedzeniem i wodą 13-15 kg ale tylko potrzebny sprzęt (oprócz kawiarki to był luksus xD).
@AdelbertVonBimberstein opie -minus na dzień dobry - wkładka mundurowa to nie śmieci - ustawa o obronie rzeczypospolitej się kłania - ponosisz odpowiedzialność materialną za nią. jak zgubisz maskę/op1, pałatkę, piżamę, ręczniki, koce to zapłacisz za braki.