#tworczoscwlasna #poezja
uciekam w poezję
(...)
jest dobrze - mój wiek
zrobi się fotkę może dwie
wyśle się ten dymny sygnał
miłości wiernej do kropki
(grafika autorska)

#tworczoscwlasna #poezja
uciekam w poezję
(...)
jest dobrze - mój wiek
zrobi się fotkę może dwie
wyśle się ten dymny sygnał
miłości wiernej do kropki
(grafika autorska)

@em-te kheltuz co u ciebie
Zaloguj się aby komentować
Witamy serdecznie w cowieczornej autyzmcji #naczteryrymy .
dzisiejsze zadanie dla naszych Słuchaczy przedstawiamy oto poniżej:
rymy: brak - czasu - smak - lasu
temat: parzystokopytne
Serdecznie zachęcamy do wspólnego tworzenia #poezja w kawiarence #zafirewallem !
Jeszcze jeden, zupełnie osobisty i prawdziwy. Z dedykacją dla Was wszystkich tym razem:
Uzależniłem się chyba i cholernie byłoby mi brak
więc zajrzę tu, nawet jeśli mam mało czasu
by śmiechu z Wami przy wierszach smak
codziennie poczuć. Inaczej z liną pójdę do lasu.
***
Jakby co, to pochowajcie mnie obok łosia.
Ojj Dżordżu też Cię loffciamy
Delfinów niebawem odczujemy brak,
Ich liczba maleje od dłuższego czasu.
Żądam, przez wzgląd na ich przepyszny smak,
Ich introdukcji do polskiego lasu.
Spoiler: delfiny, orki, wieloryby należały jeszcze do niedawna do rzędu parzystokopytnych.
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze #zafirewallem
jestem kobietą rozlewającą wino
niesamowite jak płynnie można wniknąć w siebie
biegnąc za bodźcem który rozszerza źrenice
za impulsem docierającym prosto do mózgu
niesłychane jak silnie może uderzać krew
jak głośne może być bicie własnego serca
[...]
to był wernisaż
przysięgłabym że wernisaż
na leśnej polanie
odbywała się właśnie pierwsza próba światła
gwar oraz muzyka zapewniały razem
sen spełnia się naprawdę gdy szerzej otworzysz oczy
żaden ślad nie znika
śniliśmy odważnie celebrując wolność
obydwoje w bieli unoszeni lekko mrużyliśmy oczy
sięgaliśmy marzeń biegnąc za promieniem
słońce rozpinało pomiędzy drzewami
elektryczne tafle
chłonęłam cię do dna
wchodząc przez obrazy jak w otwartą bramę
przez którą gdy raz wejdziesz wpadasz w oniemienie
nie mogłam być bliżej
zerkaliśmy na siebie spod wianuszka liści
gdzieś ponad stołami pełnymi winogron
dojrzewała słodycz
byle nie uronić ani kropli - myślę i
rozlewam wino
rubinowy zachód wsiąka prosto w ziemię
sny mieszają się we mnie
gdy chwytasz za talię
nie pamiętam kim byłam na samym początku
i nic nie jest ważne ponad to że jesteś
pomiędzy brzozami tańczą hologramy
w każdy płynnie wchodzę wsparta na ramieniu
zaglądając w siebie
wędruję przez warstwy
do samego końca
po ostatni obraz
piąta pora roku
szepczę ci na ucho
od niej się zaczęło
klucz otwiera serce
bierzesz moją rękę
i pierścień mi wkładasz
na serdeczny palec uśmiechając oczy
próbuję odgadnąć jakiego koloru
jest niebo nade mną
i wtedy przysięgam
klnąc się wprost na wieczność
ślub to był przecież
przysięgam że ślub
.
Obraz - William A. Breakspeare (British, 1855-1914)
Portrait of a young lady with long dark hair and a white shawl
https://images1.bonhams.com/image?src=Images/live/2017-05/26/24625033-3-1.jpg
@Arche Za dużo abstrakcji jak na mój gust ale jak piszesz to pisz,są ludzie którzy uważają że to jest dobre.
Nie jest na mój mózg ni brzuch
oceniać wodę,parę robiącą "buch"
moja poezja to lodowe kryształy
odczucia - co w formie pozastygały
Zaloguj się aby komentować
No dobra tym razem po wielu bólach i mękach powstał poniższy wytwór. Podobnie jak @Piechur cierpię ostatnio na braki weny.
Jak zobaczyłem, że jest 16 wersów, to od razu mi się skojarzyło z rapem i chciałem zrobić rapową 16tke, ale wyszło oczywiście coś innego
Jest to utwór konkursowy w V edycji bitwy #nasonety i jest odpowiedzią na tą di propostę: https://www.hejto.pl/wpis/liczac-zgodnie-z-porzadkiem-calego-swiata-poza-moze-wojewodztwem-lubelskim-rozpo
***
"O kondycji polskiego rapu - okiem boomera"
Złoże se szesnaście wersów, to rapować mnie nauczy.
Joint sturlany całkiem grubo, może wenę mi podtuczy
Te tematy w polskim rapie, teraz tylko mnie wkurzają.
Nawiń coś o narkotykach, małolaty się spuszczają.
No i jeszcze coś o sukach, zaszpanuj bezmózgowością.
Autotune wciśnięty wszędzie, wkurwia taką bezbarwnością.
Ma to tak komiczne brzmienie, jakby typ był obrzezańcem.
Czy kastratem może raczej, w konsekwencji tej ulańcem.
Słuchać tego nie dam rady, nawet jak wypije drinka.
Tutaj litr był by potrzebny, świadomości mej odcinka.
Bo przy takich popłuczynach, to Hejzela już sprężynka
Sztuką była, no i poziom wyższy prezentuje odrobinka.
Autentyczny rap klasyczny, zginął gdzieś w oparach dymu.
Dzisiaj gibon nie wystarczy, trza promować picie leanu.
To już koniec nie ma pointy, cierpię już tu z weny braku.
Boomer sobie ponarzekał, pora nażreć się prozacu.
***
To było rymowane coś, ale czy to #poezja ? Oczywiście #tworczoscwlasna opublikowana w kawiarence #zafirewallem
@splash545 generalnie sie zgadzam
Nie dam linków, bo z telefonu w robocie piszę, ale od razu mi się skojarzyło:
w sprawie weny: Kaliber 44 - Wena
w sprawie treści: Fisz - Bla bla bla.
EDIT: A, i w sprawie Prozacu: Piotr Bukartyk - Prozac
@splash545
Rap psze pana zawsze miał skłonności
By promować ludzkie niedoskonałości
Mało kogo tam to interesuje
Jak się w życie swe inwestuje
Przepowiadali przeca różne wieszcze
Że upadek od niego jest obyczaju
Ci zaś głupia mina: "ale ja nie znaju!"
Podobnie jak to robią ukraińskie leszcze
Choć w ramach autorefleksji tutaj powiem
Że i w punku, rocku, tych gatunków co wiem
Je nieco mocniej, wcale nie jest tam dużo lepiej
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Kłopotów z weną ciąg dalszy - oto #diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety.
----------
Syn koleżanki
W mig wszystkiego się nauczy
(Do potęgi trzeba kluczy)
W szkole belfrzy go kochają
A koledzy podziwiają
Z każdym bawi się z radością
I kontakt łapie z łatwością
Gdy potrzeba - da kuksańce
Ponoć lubi także tańce
Pewny krok i mądra minka
Buzia jak u cherubinka
Dumni są rodzice z synka
Kocha cała go rodzinka
Ach, on jest chłopczykiem czynu...
A Ty...? Co Ty robisz, synu?
Ciągle w gry grasz! Ty próżniaku!
Won do nauki! Już, ciemniaku!
----------
Różna #tworczoscwlasna, choć głównie #poezja, w kawiarence #zafirewallem
To są te słynne "inne dzieci", o których to tyle zdarzało się słyszeć?
Komentarz usunięty
Nie tylko Ty masz kłopoty z weną. Ja się chyba z weny wyprztykałem, jak hurtowo sonety tu wrzucałem
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze #zafirewallem
danse avec les turbulences
ja widziałam jak pan skradał się znienacka
jak świdrował łypiąc okiem tu i tam
pan wybaczy ja nie jestem taka łatwa
już wyjaśniam iż zasady pewne mam
bo jak kochać to tak kochać się drapieżnie
nie na chwilę nie z doskoku potem pa
pan mnie chwyci jak ten tygrys mocniej prężniej
bo w tym szkopuł że w uścisku lubię trwać
czy pasuje panu takie przytulenie
zatopione usta w usta twarzą w twarz
też pan lubi dobrze wiedzieć nieodmiennie
preferuję ponad wszystko taki stan
pan prowadzi proszę pana ja zakręcę
proszę tylko mocno trzymać bo wie pan
ja z błędnikiem miewam kłopot i nie ręczę
zgubię siebie pana zgubię już tak mam
rozwichrzone miewam myśli wte i wewte
rozbieganą zieleń oczu tu i tam
z zapatrzenia stracę kluczyk czy torebkę
parasolkę płaszcz sukienkę cały świat
przyznać muszę jednak szczerze nie wiedziałam
że tak dobrze pan prowadzi że się zna
że potrafi jak aksamit blisko ciała
pierś do piersi ramię w ramię cal na cal
ja przy panu wpadam w takie turbulencje
tracę oddech plączę słowa a dreszcz trwa
jeszcze chwila zgubię głowę i co więcej
już nie puszczę pan da rękę wezmę bark
.
Rzeźba: Camille Claudel (1864-1943) - "La valse" (1895)
- Bronze, fonte par Eugène Blot en 1905 -
Musée Sainte-Croix de Poitiers - Photo Hervé Leyrit

O to jest to 😎
Zaloguj się aby komentować
Witamy serdecznie w cowieczornej audycji #naczteryrymy .
Zwycięzcami wczorajszego programu zostali @plemnik_w_piwie oraz wyżej podpisana, także dzisiejsze zadanie dla naszych Słuchaczy przedstawiamy oto poniżej:
rymy: znowu - sposobu - rosołek - fikołek
temat: hipochondria
Serdecznie zachęcamy do wspólnego tworzenia #poezja w kawiarence #zafirewallem !
Dookoła się rozglądam i seks wszędzie znowu
Jakby ostudzić zapał innych szukam sposobu
Posymulować chorobę ale ci mi na to rosołek
Nie zdziałam na to nic, kolejny dewiacyjny fikołek
Dziś w nocy znowu
Leżąc w łożu szukałem sposobu
Nie dają spać te objawy
Choć niepewne są jak Mary,zjawy
Czy to kręgosłup znów mnie boli?
Czy to już w głowie się pier....?
A może jeszcze
Zacznę odczuwać dreszcze?
To na pewno jakaś gorączka
Albo i gorzej, może nawet rzeżączka!
Nie pomoże żaden rosołek
Został się ino z okna fikołek
Czaisz, chorobę wymyślił se znowu
Jak go wyleczyć szukałam sposobu
Mówi mi: "To malaria nie pomoże rosołek"
By napić się ginu zrobił taki fikołek
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Siema,
Dzisiejsze rymy i temat od Myszy:
Rymy: skrzynka - rynka - choinka - muffinka
Temat: cukierki i pierniczki
Zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy
#naczteryrymy czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem
Wygrana u Sznuka, łakoci pełna skrzynka!
Smakowitości! Lypsze niż tech kołu rynka
Stajenka z piernika i obcukierkowana choinka
Brzuch boli od jedzenia, ostała się muffinka
--+++--
Was krakusy już do reszty z tymi regionalizmami porąbało, rynka? Się pokiełbasiło we łbach od germańskich zaborów, Ruscy to nie ogarniali w ogóle rusyfikacji po pijaku, jedna przewaga caratu xD
@Piechur
Choć amortyzator skrzypi jak drewniana skrzynka
Słodko popiernicza drogą stara motorynka.
Na łbie jeźdzca orzech, na nim wunderbaum choinka,
Spod koszulki bebzon zerka, krągły jak muffinka
Znów w sypialni zalega narzędzi skrzynka
W kuchni zlew już pachnie niczym środek rynka
Niby czerwiec a w salonie wciąż choinka
Taki ze mnie stary piernik, nie mufinka.
Zaloguj się aby komentować
No, długo pisać nie będę, bo za dwie i pół godziny powinienem wstać. Ładnie też pisać nie będę, bo bez linków, bo z telefonu piszę, a to kara gorsza nawet niż bezsenność, która to właśnie mnie dotyka. Ale i z nią można podyskutować i jakieś tam wierszydło z tego się może urodzić. Jak ta pozakonkursowa di risposta w bitwie #nasonety na przykład:
Bezsenność / Wyrok: noc w położeniu
Przez kratę myśli, co w głowie mi buczy
do snu krainy nie mogę wyruszyć;
zaś z drugiej strony też niczym się zająć
bo kołdry kajdany mnie powstrzymają.
I tak leżę w łóżku, karany ciemnością
na sen czekając, co to mą wolnością
jest, za którą tęsknię, będąc skazańcem;
lub za amnestią, co przyjdzie z rańcem.
Pierwsza godzinka.
Druga godzinka.
Trzecia godzinka.
Czwarta godzinka.
Za oknem już jaśniej, jakby bursztynu
barwę przybrało niebo. I gminu
coraz to więcej już na ulicach. Biedaku!
Ledwo zasnąłeś, a wstać już musisz. Z łóżka wyskakuj!
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Nie zazdraszczam, ale tyle dobrego, że wiersz z tego wyszedł
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
***
Od Autora
Szanowni Czytelnicy!
Miało być w sobotę, ale tak mi się tego gniota dobrze pisze, że skończyłem już dziś. I tak sobie pomyślałem, że być może – mam taką nadzieję – jeśli zamieszczę kolejną część tego poematu dziś, to pozwoli Wam on ze śmiechem wejść w Nowy Rok? I może przez cały rok będziecie się śmiać radośnie? Choć może też i z innych rzeczy. Czego Wam i sobie życzę, zamieszczając kolejną księgę Pana Jerzego już dziś. Proszę bardzo.
Pisanie poematu w odcinkach to niezwykła, jak się cały czas przekonuję, przygoda. Ale, jak to w przypadku niezwykłych przygód i nowych doświadczeń, nie można obejść się bez wpadek i przeoczeń; bez rzeczy, które można byłoby zrobić lepiej. Po to jednak popełnia się błędy, żeby móc je naprawiać i takie właśnie podejście zastosowałem w przypadku postaci koleżanki @moll , którą to niechcący pokrzywdziłem przez swoje zaniedbanie, co mogłoby doprowadzić do nieprzyjemnych dla niej i bolesnych w skutkach konsekwencji zdrowotnych. O czym konkretnie zapomniałem i w jaki sposób udało mi się to naprawić? O tym w treści poematu.
Mam takie wrażenie, ale i też nadzieję – bo ostateczna ocena i tak zawsze należy do Czytelnia – że nie tylko skutecznie udaje mi się uniknąć wzrostu jakości tego dzieła zasranego choćby o milimetr, ale wręcz powoli, acz sukcesywnie opada ona wprost do dna zmierzając, w które to dno mam zamiar i nadzieję z wielkim impetem uderzyć w księdze ostatniej, to jest księdze dwunastej. Mam również już pomysł i na to – a wiadomość tę przekazuję wyłącznie po to, żeby Was przy mnie zatrzymać – jak, po zakończeniu publikowania tego pokalanego wytworu, w dno owo, z Waszą pomocą, zapukać od spodu. Ale do tego to jeszcze kilka tygodni.
Tymczasem, nie przedłużając już niepotrzebnie, zapraszam do lektury księgi siódmej. Przyjemności!
Wasz Autor.
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
Księga IV – Nadal w Grecji
Księga V – Ciągle w Grecji
Księga VI – Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli
***
Księga VII
W nadodrzańskich lasach
Sezonowa przypadłość – Szlacheckie rozrywki – Uczta – Moskale
Zszedłszy z deski, d⁎⁎ą przez Splasha wygrzanej,
udałem się do izby mojej ukochanej.
Wchodzę ja więc do niej, kroki stawiam z cicha
bo myślę, że tam Pacha to dalej Krecika
sobie ciśnie. Ale jej tam nie ma! Wy wiecie
gdzie też ona była: była w toalecie.
Mimo że zaraz wraca, zdziwiłem się srodze,
tym, że jej tam nie było. Widać, gdzieś po drodze
musieliśmy się minąć. Poza tym zapachy
różne, a niepokojące poczułem od Pachy.
– Pacho, co ty jesz, że aż tak tam ciebie goni? –
z pytaniem troskliwym tak zwracam się do nij.
– Dżordżu – odpowiada mi – goni mnie szalenie
bo coś mnie sezonowe łapie rozwolnienie.
Byłam już w aptece, kupić węgiel zdrowy
ale mi nie sprzedali, bowiem ślad węglowy
mam już za duży, po ostatnich lotach naszych
i teraz cierpieć muszę tenże mój los paszy.
Zmartwiłem się: – I co ty poczniesz teraz, chora…
A Pacha mi przerywa: – Czekaj do wieczora!
Nawet jeśli wieczorem nie będę już zdrowa
to będziem mieć rozrywkę! – Ja na te jej słowa
już się uradowałem, już myślami płynę
w swych erosomańskich fantazji krainę!
– Myśmy tera szlachta, a więc: szlachty zwyczajem –
kończy Pacha – wieczór dziś sobie polowaniem
radośnie umilimy. Niechże ochmistrzyni
@moll już przygotowania wszelakie poczyni!
– Ale zaraz – ja pytam – gdzie się @moll podziała?
A @moll w kiblu siedzi, albowiem nie srała
dotąd przez pół poematu! Przez ksiąg sześć całe!
Wygląda mi to na zatwardzenie niemałe!
Na szczęście, że w porę mi się przypomniało
i tymże sposobem @moll ulżyć się udało.
I wróciła radosna, gdy ciężar zrzuciła
a z pomysłu Pachy, to się ucieszyła.
– No dobrze – powiedziała – moim to zadaniem
będzie się tym wieczornym zająć polowaniem.
Doszły do nas słuchy, że, tuż pod naszym nosem,
panoszy się w lesie łoś, gatunku @Moose .
Wespół więc nasza to kompanija zamierza
na tego oto właśnie zapolować zwierza.
By było nam łatwiej, z okolicznych wiosek
zwołaliśmy mieszkańców, bo byli pod nosem.
Nie byli zbytnio chętni, bo ludzie to dzicy,
lecz nie mieli i wyjścia – to Pachy lennicy.
Zaczynamy łowy, gdy Splash, przeciągłym bąkiem,
dał pospólstwu sygnał, że czas już na nagonkę.
Ogary poszły w las! A za ogarami
miejscowe idzie chamstwo, które to krzykami
ogromny rwetes czyni. Tak darli ryjami
że na małą polankę, pomiędzy bukami
na strzał nam łatwy, czysty zapędzili zwierza.
Pacha bierze już fuzję, do oka przymierza!
Ale ja patrzę: strzelba jest zabezpieczona
i wniosek z tego wyciągam: – „Dobra żona
będzie, bo na strzelaniu nic się nie wyznaje!
Nie wie, że bezpiecznik trzeba zwolnić nim: fajer!
Więc, jeśli już wpędzić ją w zdenerwowanie
kiedyś mi się przytrafi, nic mi się nie stanie.”
Nagle któryś tam z chamstwa nie wytrzymał był
i bez pozwoleństwa państwa strzelby był dobył.
I, jednocześnie, że aż dźwięki ich się zlały
z boku padł nie jeden, lecz dwa padły strzały!
A strzelili, fakt ten sam zaświadczam uczciwie,
ci panowie: @Piechur oraz @plemnik_w_piwie .
Dosięgnął któryś łosia, ten: padł i umiera
więc do naszej zdobyczy podchodzimy teraz.
Odchodzi prędko; gaśnie, jak płomień zapałek,
a nim skona, wyznaje: – Jam jest Michau Białek!
Złożyliśmy ciało w samym dnie wykopu:
niech ziemia – mimo wszystko – lekką będzie chłopu.
Oddawszy mu minutą w ciszy trochę czci
opuściliśmy tedy las, wychodząc przez drzwi.
Pacha, orząc u podstaw, do chamstwa: – Się uczta –
mówi – kultury! Bowiem: należy się uczta
po polowaniu! Żadnego, prawda, nie mamy
pokotu, ale przecież radę jakoś damy.
Daniem dziś będzie głównym, ma decyzja taka
udko wolno przez @moll pieczonego kurczaka.
A na przystawki będą, jeśli się nie mylę,
w boczusiu wspaniałe pieczone daktyle,
paluchy różnymi posypane serami,
zawijaski francuskie, również z oliwkami
no i z wkładką mięsną – bez niej się liczy! –
no i z pieczarkami, ale bez goryczy.
I wreszcie po wszystkim: te podudzia z ptaszka
lecz bez alkoholu, bo: zamiast flaszki – fraszka!
Zasiadamy więc wszyscy razem za stołami
głośno burcząc naszymi pustymi brzuchami
A @moll dopiero co blachę w piekarniku
umieściła, więc ku nam z tacą słoików
zmierza i przed każdym to jeden stawia słoik
z sałatką: Marek Aureliusz, jak ten stoik.
I tak właśnie to wtedy nagle mnie olśniło,
bowiem przez tę sałatkę wyszła na jaw miłość!
I krzyczę do @moll : – Na jaw tajemnica wasza
wyszła teraz! Bo ty, @moll , jesteś żoną Splasha!
Zdradziło mi to tej sałatki twej nazwanie,
na cóż to wam też było tego ukrywanie?
I, drugi grom przychodzi, kiedy zrozumienie
nagle tam na mnie spada, a boli szalenie,
bo to jasno tłumaczy ten co dźwigam krzyżyk:
Pachy miłosne listy, załączany ryżyk…
Ale nim się w smutek pogrążyłem cały
zza Odry jakieś nowe rozległy się strzały.
– Cóż się dzieje w mych włościach? – ma przyszła żona
pyta. Więc: ja do okna. Za Odrą: czerwona,
tak jak z krwią przy kamicy nerkowej szczyna,
stoi, tegoż koloru, armia od Stalina!
Pierwsza @moll zmartwiła się na tę ponurą wieść
i tak nas tam zapytała: – Co będziemy jeść?
Jest w czasie wojny problem z dostawami
a my tu kiepsko stoimy z zapasami.
Potem Splash głos zabiera uderzając w pierś:
– Eee, w najgorszym wypadku to czeka nas Śmierć.
– Splash! – mówię – Nie pieprz mi tutaj! Ja tam swoje wiem
u mnie: nie memento mori, ale carpe diem!
I łapię ja Pachę, i chcę ją obłapić
bo kto wie, co nam jutro może się przytrafić.
Ta mi się wyrywa: – To nie czas na amory!
Dżordż ty to na swój popęd jesteś chyba chory!
Ojczyzna w potrzebie! – ból jej tak rwie serce.
I ja też ból czuję. W lewej mej ósemce.
I próbuję przekonać ją, zdejmując spodnie
– No chodźmy do sypiali – tak mówię. – Rozsądnie –
@moll mówi – trudno myśleć jest w czasie wojny,
więc zupełnie rozumiem, że Dżordż niespokojny.
A to zdanie poprzednie, to jeszcze zaznaczę
w książce Piramidy napisał pan Pratchett.
Pacha mnie odpycha, więc ja z tropu zbity
dodaję do cytatu: – Zwłaszcza gdy zabitym
jest się na tej wojnie. Pacha! No chodź, kochanie!
– Dżordż, teraz to ważniejsze niż twoje przyssanie
sprawy mamy na głowie. | I na zewnątrz leci
tak jak i u Szekspira ten król, Ryszard Trzeci:
zew patriotyzmu gdy Pacha, tam na błoniach,
tak zakrzyknęła: – Słonia! Mój zamek za słonia!
Ale nic już prócz zamku, bo królewny ręka
już dawno przez jej Dżodża została zajęta.
***
Posłowie
Tak naprawdę powód tej publikacji natychmiast po skończeniu jest jeszcze jeden. Albo i dwa nawet. Po pierwsze to produkujecie tyle fantastycznych inspiracji, że – gdybym się wstrzymał – to mógłbym część z nich pominąć przez roztargnienie albo zgubić kontekst. A szkoda by było. No i po drugie, mógłbym zacząć coś przerabiać, poprawiać, dodawać. A cała moja przyjemność z tego pociskania pierdół polega na tym, że to co już opublikowałem nie może zostać zmienione i muszę cały czas pisać coś nowego. A właśnie to mnie w tym poemacie koślawym bawi najbardziej. Więc, jak widzicie, egoizm zawsze na pierwszym miejscu. Choć, kurtuazyjnie, wymieniony jako ostatni.
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem
Internet, 2024
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Komentarz usunięty
@George_Stark co, zajebałem łosia?!
Jeju... do tej pory słyszałem tylko o przypadku rycia w nich inicjałów za pomocą zaostrzonej szczoteczki do zębów, a tu takie okrucieństwo nagle. Kuiurwa, Spooock...
Dzisiaj samo gęste!
Zaloguj się aby komentować
Wczorajsze zaaferowanie imprezowe Szanownego Grona zaowocowało remisem we wspaniałym stylu (nie ma co się bać takiego stwierdzenia!) z kolegą @koszotorobur . Tak więc wspólnym wysiłkiem ustaliliśmy co następuje:
rymy: kokoszka - śluzowce - bamboszka - koralowce
temat: sklep zoologiczny
Życzę miłego wieczoru i jak zwykle udanej zabawy w #naczteryrymy w kawiarence #zafirewallem , gdzie królują #poezja i #tworczoscwlasna
Na sprzedaż wystawiona złotonośna kokoszka
Zrzucili się wszyscy na raz! Żwawiej jak śluzówce
Poljaki, Żydy, Ukraińce, w tłumie nawet Bamboszka
Wśród zgiełku połamali kurę jak nurkowie koralowce
@moll
Zwrócona martwa papuga to zaraz będzie piękna kokoszka.
Wystarczy łapki jej ściąć i na ich miejsce przyszyć śluzowce,
Zasobnik na jajka u spodu kuperka można zrobić z bamboszka,
Natomiast na czubku głowy powczepiać, jak trzeba, koralowce.
Przeszedł obojętnie obok klatki, gdzie siedziała kokoszka,
Nie zainteresowały go takoż śluzowce.
Trochę łaskawszym okiem spojrzał na bamboszka.
O! Nareszcie! Koralowce!
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
tyle niepokoju
zabierz choć połowę
daj przytulić głowę
chociaż jeden raz
dłonią przymknij oczy
niech się życie toczy
tak jak samo umie
na zakręcie trwać
tyle niepokoju
zabierz choć połowę
daj przytulić głowę
chociaż raz
proszę przymknij oczy
niech się jeszcze toczy
tak jak tylko umie
życie w nas
*
Tak mi się jakoś nuci dziś...
Powyżej "Dwadzieścia do dziesiątej 2021" - wersja instrumentalna, do której pisały się słowa.
Poniżej "Na wzgórzu rozpaczy - Marek Dyjak"
https://youtu.be/AN8UfCArRP8?list=OLAK5uy_leStNc8_mInDDa240VcFzFF-2YhR0szaw
@Arche
Pragnę niepokój,
Zdusić - daremnie,
Dlaczegóż tyle.
Niepokoju wemnie.
Jej, to Na wzgórzu rozpaczy to jest piękny utwór.
tak jak samo umie
na zakręcie trwać
Kurde, słuchałem sobie wesołej muzyki rodem ze słonecznych, hiszpańskich ulic, to mi wkręciłeś pana Dyjaka.
Tymi cytowanymi wersami tę piękną interpretację.
Zaloguj się aby komentować
Do mięsożerców
Autorka: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska/feministka chyba @Pindorek niestety, albo stety. Pozdrawiam.
@moll Zdrowego Nowego Roku...
Dla nich ryby skrzelami pracują w szaflikku,
mając na ustach ciszę i krwawiące rany.
Dla nich kuchnia rozbrzmiewa od wrzasku i krzyku
gardzieli podrzynanych i szyj ukręcanych.
Oni to piją grozę z krwią zabitej kaczki
i warzą głowy dzieci: zadziwionych cieląt.
Wypruwają wnętrzności, krzycząc: flaczki, flaczki,
i jedzą je w niedziekę, z rodziną się dzieląc.
Lubią wody na smaku bezradnych piszczeli,
wszechzwierzęce girlandy cynicznej kiełbasy,
krwawe raki z piekielnej wyjęte kąpieli
i baraniego ciała brązowe atłasy.
Rozsmarowują trupy na niewinnym chlebie,
obwąchują zająca, czy aby dość skruszał.
z martwym ozorem w zębach czują się jak niebie,
i do cudzego mózgu śmieje się im dusza.
Pożerają, dymiący, jak nowe cmentarze,
te stroskane przystawki, te gorzkie potrawy -
Karki im nabrzmiewają, obwisają twarze,
na których śmieszek hieny zawita trupawy.
Po pięknookiej sarnie nie noszą żałoby,
ale żrą ją na stypie, w dzień pogrzebu radcy,
i zezują miłośnie do gęsiej wątroby,
bujni brzuchem jedynie, a łysiną gładcy,
a twardzi tylko sercem - i w całej stolicy
głośni - ale mlaskaniem, smętni niesiadnicy.
w wykonaniu: Fate -Ziębice!
https://www.youtube.com/watch?v=cM7AJ1OrlPI
#poezja #myzyka #sztuka #punk #rock #gownowpis
@rebe-szunis dzięki. Ja już po bigosie jestem
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Najmilsi!
Widać są tacy, którzy w sylwestra mają lepsze zajęcia niż zajmowanie się rymowaniem. Człowiek robi wszystko żeby przypadkiem nie wygrać, a tu i tak na barki spada mu obowiązek odbioru nienależnej mu nagrody. Trudno, niech będzie moja strata. Oto zadanie na dziś, proszę:
rymy: wielki – krok – fajerwerki – rok
temat: szampan Piccolo
Miłej zabawy! Nawet jeśli dziś niekoniecznie z nami!
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
***
Chyba że wczorajszy zwycięzca ma na imię Sylwester, to wtedy (i tylko wtedy!) mu wybaczę.
O dolewkę bój będzie wielki,
Dla kilkulatka to wielki w życiu krok,
Jest Piccolo, zaraz fajerwerki,
To pierwszy nieprzespany o północy Nowy Rok!
@George_Stark
Piccolo wielki,
Młodzieńczy krok,
Rozświetlą fajerwerki,
Szampański rok!
@George_Stark
Na imprezę zawitał pechowiec wielki:
Korek z picollo wystrzelił mu w krok,
W twarz wystrzeliły mu fajerwerki,
W śpiączce przeleżał okrągły rok.
Zaloguj się aby komentować
ŻYCZENIA DLA KOLIEGÓW I KOLEŻANEK
Gdy rozbłysną ognie sztuczne
i za trójkę wejdzie czwórka
niech świętuje każdy hucznie
z kawiarnianego podwórka!
Z internetu śle życzenia
wasza koleżanka Paszka:
wszyściutkich marzeń spełnienia,
by miast flaszki była fraszka,
szto by stajał, była forsa,
rymowanie było lżejsze,
zdrowie było jak u morsa -
wszak to zdrowie najważniejsze!
I by w codziennym natłoku
dalej wierszyć w Nowym Roku!
#sylwesterzhejto #zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

@UmytaPacha Dzięki. Tobie też dużo nawzajem
@UmytaPacha Wszystkiego Dobrego Paszko!
Też Ci życzę Paszko wszystkiego najlepszego w tym nowym roku
Zaloguj się aby komentować
#poezja #nowyroknowyja #tworczoscwlasna
Sens (2009)
Kiedyś powiedziałem "będę"
Dzisiaj jestem, lecz się nie stałem
Wszyscy w kolejce po rozum
Ja miałem "konika"- ja nie stałem
Wszędzie dobrze w domu naj
Więcej pracy ponoć jest
Cieszmy się, radujmy więc
Póki w naszych głowach płynie sens!
Kiedyś pewni swej przyszłości
Dziś walczymy o przetrwanie
"Sursum corda" przyjaciele
Życie nowym jest wyzwaniem
Wyobraźnia ludzka gna
I na głowie stanie świat
Cieszmy się, radujmy więc
Póki w naszych głowach płynie sens!
@dradrian_zwierachs
Kiedyś będę,
Dzisiaj jestem.
Życie płynie,
Ciągłym wyzwaniem.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry!
Wczorajsze wierszydło ułożone zostało w ramach rozgrzewki przed wytworem właściwym, a więc podszedłem do niego luźno, zarówno w sprawie treści, gdzie zająłem się problemem dość nieistotnym, jak i w sprawie formy, gdzie zasady potraktowałem w sposób swobodny, bo i tak nie był to utwór konkursowy.
Dziś natomiast poważnie potraktowałem zarówno temat ten ważki, czyli sprawę doniosłą, o której to chciałem napisać, jak i zasady naszego konkursu #nasonety . Choć i ten wytwór jest pozakonkursowy, bo przecież w tej edycji z konkursu sam się z niego na wstępie wykluczyłem. Zaprezentować jednak co nieco to chyba mi wolno, prawda? A więc proszę:
***
Cnota? Pas.
I cyk! – już pasek twój zamknięty na kluczyk
zanim twój rycerz na wojnę wyruszył.
Bo panny, co same w domu zostają
to czasem już zająć się czym nie mają
i wówczas wiedzione – ja wiem? – ciekawością(?)
oddać się niecnym chcą namiętnościom.
Stąd zakuł cię przed wyjazdem tym swoim kagańcem
bo wiedział, że dybią na cię różne narwańce:
Tadek Malinka, Jasiek Sprężynka,
Adam Waginka, Maciek Jarzynka,
Goran Palinka, Andrzej Kalinka
i śród nich najgorszy: Jureczek Świnka.
Lecz rycerz nie wrócił; śród pierwszych poległ bitewnych dymów,
tak szybko, że wsławić nie zdążył się nawet chwałą swych czynów.
Nam w spadku został problem po tym buraku:
jak sprawę rozwiązać kluczyka braku?
***
W kwestii formalnej. Powyższa rymowanka jest odpowiedzią (di risposta) na konkursowy utwór di proposta , który wybrałem z szerokiej a pięknej twórczości pana Piotra Bukartyka.
I, jeśli formalności, no to jeszcze i tagi: #zafirewallem , #poezja , #tworczoscwlasna .
Dziękuję.
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
#grafika #photoshop
żeby nie przenieść myśli w inny wymiar
miarowe przesypywanie morza - od maleńkich drobinek
po dużo większy nasyp. wąskie gardło. prześwit,
który niezmiennie zawiesza wzrok, by za chwilę połknąć
ostatnią pewność.
chwila nieuwagi i niezdarny odłamek kaleczy stopy,
piasek nasiąka chłodem, i już wiadomo skąd bierze się
ta cała wilgotność rąk i stóp. mrowienie
przechwytujące szkielet.
tak łatwo pęka cieniutkie szkło -
jedno mgnienie i nic nie pozostaje z dawnych kształtów.
gwałtowne przelewanie horyzontu po pisk strwożonych mew.
z niefortunnych wymknięć poza
jedynie wąska strużka
sprowadzająca na ziemię,
by nadać myślom właściwy ciężar:
kto wie, ile jeszcze chybotliwych przełożeń rąk,
kaskad i mrowień, wzniesionych podniebnie kopców,
materii rozpraszającej światło.
pękająca otoczka wciąż wywołuje popłoch -
niebywałe jak bardzo trzeba uważać
podczas próby zaklinania klepsydr.
(odgarniam galaktyki starte na popiół)
.
grafika własna:
Kalejdoskop wybarwień - zaświaty złożone są z klepsydr

@Arche Koleżanka się rozpisuje
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór!
wspólnie z @KLH2 ustaliliśmy następujące zadanie na dziś:
rymy: okulary - filary - stragany - potargany
temat: 7 cudów świata
Życzę miłego wieczoru i jak zwykle udanej zabawy w #naczteryrymy w kawiarence #zafirewallem , gdzie królują #poezja i #tworczoscwlasna
@moll A ja nie wiedziałem, że też mogę pisać, jeśli dałem temat. No to na szybko, spóźniony. Ale jaki optymistyczny
pod gruzami peplon Artemidy gnije potargany
nie rozbrzmieją już gwarem w Babilonie stragany
wyszczerbione samotne umierają Partenonu filary
i miejsce gdzie byłem szczęśliwy też kiedyś..
pocą mi się okulary
__
Peplon musiałem znaleźć w google, żeby było coś męskiego do "potargany"
Faraon zakłada zły okulary -
"A gdzież w piramidach mych są filary?!"
Lecz już architekt uderzył w stragany
z browarem - stąd umysł tak potargany.
Bursztyny, błyskotki, przeciwsłoneczne okulary
Sprzedają to poniżej, a wyżej górują stoi filary
Tę halę kolumnową otaczają wkoło stragany
Cud świata to dla mnie, bo tam Zenon głosił potargany
Zaloguj się aby komentować