W zasadzie na tym zdaniu recenzja mogłaby się skończyć. Zawiera się w nim cała esencja tej książki.
Tytułowe Diabły to oddział do zadań specjalnych na usługach Państwa Papieskiego. To banda skazańców wykonująca te misje, w których oficjalne zaangażowanie Watykanu nie byłoby najlepiej widziane.
Diabłem jest każdy, kto nie wpisuje się w kościelną wizję świata - wampiry, magowie-nekromanci, elfy, oraz wszelkiego rodzaju inni przeklęci.
Świat stworzony przez Abercombe jest brudny i wulgarny. Od początku kojarzył mi się z miksem Gry o Tron i świata Sapkowskiego. Niewątpliwie mocną stroną powieści są bohaterowie oraz relacje pomiędzy nimi. Każdy bohater jest inny i ma swoje motywacje oraz unikalny charakter.
Książka jest gotowym scenariuszem na film. Zresztą, akcja jest prowadzono bardzo filmowo. Dialogi są pełne “punchline’ów”, rozdziały są krótkie - podobne do filmowych scen, a czasem pojawiają się typowo filmowe zabiegi jak np montaż równoległy.
Dzięki temu książkę czyta się bardzo lekko - jakby oglądało się film. Ponoć Cameron już zakupił prawa do książki. Chętnie zobaczyłbym ekranizację.
Z minusów:
Polskie tłumaczenie. Kilkukrotnie wyłapałem momenty w których opisy wydawały się nieco kwadratowe. Najbardziej oczywisty przykład to sytuacja w której jedna z postaci “zabrudziła się” gdzie z kontekstu jasno wynikało że w oryginale było “soiled himself” czyli idiom na “zesrał się”.
Sceny akcji, w których bohaterowie zaraz przegrają, dopóki w ostatniej chwili nie zostaną uratowani przez jednego z członków drużyny, który z jakiegoś powodu nie brał od początku udziału w bitwie. Było takich sytuacji co najmniej kilka. Tak jak same opisy rozrób czyta się bardzo przyjemnie, tak momentami miałem wrażenie że stawki są sztucznie zawyżone.
Postaci są może nieco “płaskie” - jednowymiarowe.
Mimo minusów - polecam. Szczególnie dorosłym fanom “młodzieżowej” fantastyki.
Babcia Weatherwax często bywała zagniewana. Uważała to za swój mocny punkt: szczery gniew jest jedną z największych twórczych potęg wszechświata. Trzeba jednak nad nim panować. To nie znaczy, że można pozwolić mu wyciekać i znikać. Należy go spiętrzyć, ostrożnie, żeby osiągnął spad roboczy, pozwolić mu zalać całe doliny umysłu i dopiero wtedy, kiedy cała konstrukcja ma za chwilę pęknąć, otworzyć wąską rurę u samej podstawy, by twardy jak stal strumień gniewu pchnął turbiny zemsty.
Terry Pratchett, Trzy Wiedźmy
I tym cytatem dobrnęliśmy, moi drodzy, do końca Trzech Wiedźm. Od jutra będę Was męczył "Piramidami"
Pakuje buty górskie, plecak, ciuchy i inne gadżety. Już nie mogę się doczekać. Startuje w środę. Kierunek... Garmisch Partenkirchen. Cel ... Nabić kilometrów ile się da. Nigdy nie zdobyłem (wlasnonożnie) żadnego 2-tysiącznika. Czas to zmienić.
To moja druga wizyta będzie w GaPa. Za pierwszym razem tak nam się spodobało, że obiecałem sobię powrót tutaj jak tylko szybko się da.