Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Państwowy Instytut Wydawniczy ujawnia nowy tom serii Rodowody Cywilizacji. "Rewolucja husycka" Petra Čorneja rozpocznie się 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 240 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Czeski profesor historii Petr Čornej w przystępnej formie dokonuje analizy jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Czech, które w dużym stopniu wpłynęło na ukształtowanie tego, co można nazwać czeskim charakterem narodowym. Książka jest nie tylko zbiorem pieczołowicie zebranych faktów – autor nie stroni także od osobistego komentarza. Obrazowo i ze znawstwem opisuje przebieg walk (w tym szczególnie kluczową taktykę zastosowania wozów bojowych – taboru), kreśli sylwetki kluczowych postaci, a także umieszcza rewolucję husycką na mapie wydarzeń w Europie XV wieku w aspekcie politycznym, społecznym i religijnym. Petr Čornej jest też autorem wydanej w 2024 roku przez PIW biografii Jana Žižki.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #rodowodycywilizacji #ceram #petrcornej #husyci

Zaloguj się aby komentować
482 + 1 = 483
Tytuł: Ciekawe historie vol. 1
Autor: Tomasz Czukiewski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Ciekawe Historie
Format: audiobook
Czas słuchania: 4h 50m
Ocena: 8/10
Tytuł nie kłamie - naprawdę mamy do czynienia z ciekawymi historiami.
Począwszy od... przyjaciela z dzieciństwa Adolfa Hitlera. Tego pana nie mogło zabraknąć w audiobooku historycznym, jednakże spojrzenie na przyszłego dyktatora z perspektywy jego dobrego kolegi było bardzo interesujące. To zapewne nic nowego dla osób, które chociażby przeczytały biografię Hitlera, jednakże mnie zaciekawiło, jakim nastolatkiem i młodym mężczyzną był Adolf. I pomimo jego nieznoszącego sprzeciwu charakteru okazał się bardzo lojalnym przyjacielem, czego po nim się nie spodziewałem.
Drugi rozdział z kolei opowiada o przyczynach klęski Polski w 1939 roku. Często powtarza się, że sojusznicy zostawili Polskę w potrzebie, jednakże po przesłuchaniu tego rozdziału ani trochę się nie dziwię. Śmieszyło mnie, że polski rząd, po ponad stu lat życia pod zaborami, ledwo co po odzyskaniu niepodległości miało imperialistyczne zapędy. Jednocześnie zauważyłem, że minęło tyle lat, a rządzą nami ludzie o praktycznie tym samym charakterze. Nie myślący o ogólnym dobru narodu, tylko o spełnianiu swoich fantazji czy po prostu napchaniu pieniędzy do swojej kieszeni. Aż zacząłem gdybać, co by się wydarzyło, gdyby Polska przełknęła dumę i współpracowała z Francuzami, zamiast bawić się w prowadzenie samotnej polityki. Nie miała na to sił. Trochę jak ratlerek, który przez płot szczeka na owczarka niemieckiego, a jak ktoś otworzy bramkę, to nagle potulnieje.
Z rozdziałów, które bardzo mnie zafascynowały, jest oczywiście także ten o listach. Czy wiedzieliście, że Gandhi dwukrotnie napisał do Hitlera, próbując przekonać go do zaniechania podbojów? Albo że Skłodowska-Curie była krytykowana za ludzkie podejście wobec własnych córek, które traktowała jako przyjaciółki? Nie jestem zwolennikiem zaglądania do cudzej korespondencji, jednakże niezdrowa ciekawość zwyciężyła i z przyjemnością odsłuchałem tego rozdziału.
Podobnie jak rozdziału o postprawdzie. Autor przypomniał wydarzenie z 2015, kiedy Bronisław Komorowski popełnił faux pas i wszedł na krzesło. Tyle że to się nie wydarzyło. Polski internet obiegło ogrom memów naśmiewających się z prezydenta, wszyscy byli przekonani, że Komorowski się ośmieszył. Czy kogoś wtedy interesowała prawda? Raczej nie.
Z ośmiu opowieści nie spodobała mi się tylko ostatnia, czyli rozmowa autora z jego bratem, który założył kanał BezPlanu. Głównie przez to, że brat zbyt dużo i szybko mówił, przez co dosyć szybko poczułem się przytłoczony jego osobą. Mimo to również ciekawie opowiadał.
Mimo że niektóre z historii były trudne do wysłuchania (chociażby ta o getcie warszawskim i wspomnieniach fryzjera z obozu), to wszystkie dostarczyły mi ogrom nowej wiedzy. Dodatkowo autor przedstawia fakty i często oddaje głos uczestnikom wydarzeń, odtwarzając różne nagrania. Powstrzymuje się od wygłaszania własnych opinii. Zdecydowanie polecam.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #audiobook #historia

Zaloguj się aby komentować

Księżyc Ulicy Pawiej Władysław Broniewski Poezja Wiersz
księżyc ulicy pawiej, broniewski, poezja, wiersz, poezja dla duszy, władysław broniewski, poezje, wiersze
https://youtu.be/7wVXFuOQ6uA
#poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #broniewski
W mojej bańce widziałem narzekania na to, że w plebiscycie LubimyCzytać na najlepszą książkę science fiction wygrał Remigiusz Mróz i olaboga, jak źle to świadczy o polskiej fantastyce naukowej i czytelnikach.
„Węzeł czasu” otrzymał 3426 głosów.
Tak trudno jest skrzyknąć znajomych i ich znajomych, zmobilizować się i zagłosować na przykład na „Kaori” Marty Sobieskiej? 289 głosów i już zajęłaby dziesiąte miejsce. W końcu to plebiscyt, więc wygrywa najbardziej popularny autor czy autorka.
Spośród nazwisk na liście tych dziesięciu najlepszych książek znam trzy. O reszcie nawet nie słyszałem, ale nie będę ukrywał, że jestem dwa lata do tyłu, jeśli chodzi o moje główne źródło wiedzy o nowościach, czyli „Nową Fantastykę”.
#ksiazki #czytajzhejto #literatura #sciencefiction

@cyberpunkowy_neuromantyk ja LubimyCzytać używam tylko do zarąbania okładki i info o książce na potrzeby wpisu na Bookmeter. Ten portal do niczego innego się nie nadaje. Już dawno przestałem go używać do zbierania ciekawych informacji o książkach, premierach czy czytania recenzji, bo większość z nich jest pisana za kasę, a te mniej wygodne są ukryte do momentu, aż się zalogujesz. Sam dostawałem kilka szczotek do recenzji i za każdym razem były uwagi do tego, co napisałem na LC, więc odpuściłem sobie zabawę.
Zaloguj się aby komentować
480 + 1 = 481
Tytuł: Siła perswazji
Autor: Lee Child
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 448
Ocena: 5/10
W jednej z bardziej znanych części cyklu o Jacku Reacherze były żandarm trafia w sam środek operacji , w której musi działać pod przykrywką i przeniknąć do środowiska niebezpiecznego przestępcy. Historia zaczyna się od spektakularnej sceny na wybrzeżu Maine, gdzie Reacher zostaje wciągnięty w akcję mającą doprowadzić do infiltracji organizacji przemytniczej. Od tego momentu bohater musi utrzymywać pozory lojalności wobec ludzi, których tak naprawdę chce rozpracować i zabić, jednocześnie próbując odkryć, kto naprawdę pociąga za sznurki w całej operacji.
Jak zwykle u Lee Childa książkę czyta się bardzo szybko. Reacher pozostaje dokładnie takim bohaterem, jakiego czytelnicy serii znają i lubią. Fizycznie dominującym, pewnym siebie i nieco brutalnym w działaniu. Czuć, że to prawdziwa chodząca góra mięśni, która w razie potrzeby potrafi rozwiązać problem siłą. Jednocześnie w tym tomie mocniej widać jego inteligencję i zdolność analizowania sytuacji. Reacher nie tylko bije się, zabija i zastrasza przeciwników, ale też planuje, obserwuje i wykorzystuje psychologię ludzi, z którymi ma do czynienia.
Mimo tych zalet książka nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia. Fabuła momentami jest nierówna, a niektóre elementy intrygi wydają się mniej dopracowane niż bym chciał. Paradoksalnie to jeden z tych przypadków, w których ekranizacja wypada lepiej od literackiego pierwowzoru - serialowy trzeci sezon "Reachera" sprawia wrażenie bardziej dopracowanego i lepiej wykorzystującego potencjał tej historii. Mimo 2 kiepskich odcinków początkowych tego sezonu. Ritchson gra tu świetnie i dalej mnie zdumiewa, jak ktoś mógł pomyśleć, żeby w filmowych wersjach obsadzić Toma Cruisa.
To wciąż solidna, nieodkładalna przygoda Jacka Reachera, ale jedna z tych, które bardziej doceniłem w wersji serialowej niż książkowej.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
479 + 1 = 480
Tytuł: Czarna Kompania
Autor: Glen Cook
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Parlando
Format: audiobook
Ocena: 7/10
Czas trwania: 11h 20m
Czytał: Robert Jarociński
“Wojna to okrutne zajęcie wykonywane przez okrutnych ludzi. Bogowie wiedzą, że Czarna Kompania nie składa się z cherubinów [...]”
Część pierwsza cyklu Czarna Kompania
Czarna Kompania jest antytezą epickiego fantasy. Jest to opowieść o grupie najemników, w której na próżno szukać szlachetnych bohaterów, czy epickich misji ratowania świata, a moralność jest mało istotna, w końcu “to historycy zwycięzców decydują o tym, gdzie leży dobro, a gdzie zło”. Liczy się przetrwanie, zadanie do wykonania i zapłata. Krew, błoto i zmęczenie, od czasu do czasu urozmaicone złośliwymi kawałami dwóch rywalizujących ze sobą czarodziejów (tak, są czarodzieje, ale nie są wszechmocni).
Narracja jest toporna, prowadzona z punktu widzenia medyka i kronikarza Kompanii. Język jest więc oszczędny, opisy krótkie i sporadyczne, ponieważ spisuje ją kronikarz, nie poeta - wszakże banda żołnierzy, morderców i łotrzyków nie zajmuje się podziwianiem piękna krajobrazu, tylko namierza pozycje wroga.
Trochę ubolewam nad tym, że styl powieści oraz jedna z głównych zasad Czarnej Kompanii by nie pytać przeszłość (zakładając, że pozostaje ona przeszłością), nie pozwalają na nakreślenie głębszych portretów psychologicznych. Szkoda, bo poznanie motywów poszczególnych członków dodałoby im głębi i wiarygodności. Ponadto z powodu perspektywy ograniczonej do pojedynczego członka większej grupy czytelnik poznaje niekompletny obraz wydarzeń, co momentami utrudnia zrozumienie szerszej perspektywy fabuły.
Kiedy jednak potraktujemy to wszystko nie jako mankamenty, a jako cechy gatunkowe i uda się wczuć w tą surową atmosferę, to wówczas dostajemy kawał solidnego cynicznego fantasy okraszonego mrocznym humorem.
Spiski, morderstwa, walka o władzę i mimo wszystko ludzie.
“Wojna to okrutne zajęcie wykonywane przez okrutnych ludzi. Bogowie wiedzą, że Czarna Kompania nie składa się z cherubinów, ale są pewne granice.”
Anegdota na koniec: za każdym razem, gdy pojawiał się zbój o pseudonimie Kruk, to przed oczami wyobraźni miałem dżentelmena z drugiego obrazka XD
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
476 + 1 = 477
Tytuł: Doktórka od familoków
Autor: Magdalena Majcher
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: W.A.B.
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383183589
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10
Niesamowite jest to, że wystarczy jedna osoba na właściwym stanowisku i we właściwym czasie, żeby bezpośrednio zmienić na lepsze życia setek, jeśli nie tysięcy osób, a pośrednio jeszcze więcej. Można gdybać, co by się stało, gdyby główna bohaterka, lekarka Jolanta Wadowska-Król, ograniczyła się tylko do zbadaniu paru dzieci, ale na szczęście nie musimy - kobieta zdecydowanie została pediatrą z powołania, co przełożyło się na zaangażowanie w leczenie małych pacjentów. A to z kolei miało ogromny wpływ na poszerzenie wiedzy na temat ołowicy, czyli zatrucia ołowiem.
Książka to fabularyzowana opowieść o tym, jak przebiegała praca pani Jolanty, autoryzowana przez lekarkę. Historia pediatry przeplatana jest perspektywą rodzin dotkniętych ołowicą. Jako że wszystkie chciały zachować anonimowość, autorka zdecydowała się powołać do życia Helenę i jej rodzinę, która utrzymywana była z pracy męża w hucie. To uosobienie wszystkich problemów i zmartwień, z którymi zmagali się ludzie. Nie dość, że mieszkali bardzo blisko trującej ich huty, to jeszcze żyli w totalnie beznadziejnych warunkach, w zagrzybiałych mieszkaniach bez bieżącej wody i toaletami poza budynkiem.
Uwielbiam, kiedy lektura wywołuje we mnie refleksje i tak też było w przypadku „Doktórki od familoków”. Zdałem sobie sprawę, że ludzkość często tworzy nowe problemy, z którymi później musi się zmagać, jak ołowica właśnie. Nieświadomie (czy aby na pewno, skoro na noc ściągano filtry z kominów?) truto pracowników i mieszkańców, w szczególności ich dzieci, którym w większości zabierano przyszłość. W końcu co to za przyszłość, skoro od dzieciaka jest się w tyle za rówieśnikami - wiele pociech z racji płynącego w ich żyłach ołowiu była opóźniona w rozwoju względem rówieśników. Wszystko dlatego, że nie zbadano wcześniej możliwych konsekwencji zamieszkania tak blisko huty i tak dalej.
Co prowadzi do wniosku, że tak naprawdę się nie uczymy na błędach. Przykładem social media, które kiedyś wydawały się świetnym pomysłem, a obecnie coraz częściej udowadniany jest ich szkodliwy wpływ na społeczeństwo, w szczególności na dzieci, które są bardziej narażone.
Wracając jednak do meritum, gdy szukałem w internecie potwierdzenia opisanych wydarzeń, natrafiłem na wpis autorki, która wskazała różne nieścisłości w netfliksowym serialu „Ołowiane dzieci”. Jaki jest sens przekłamywać fakty? Nie wiem. Tym bardziej, że nie wszyscy są dociekliwi i nie wszyscy sprawdzą, jak było naprawdę. Tym bardziej, że o serialu mówi się, że jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i nie dziwi mnie, że ktoś może czerpać z niego wiedzę o tym, co stało się w Szopienicach.
Samą książkę polecam, mimo że autorka często gęsto się powtarzała. Nie są to szczegóły bardzo psujące przyjemność z czytania, ale mnie raziło, gdy kolejny raz natrafiałem na informację, że dziećmi lekarki zajmowała się jej mama, dzięki czemu mogła poświęcić się pracy na rzecz „ołowianych dzieci”. A to pierwszy z brzegu przykład.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\ #bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #literatura

Zaloguj się aby komentować
475 + 1 = 476
Tytuł: Chwila
Autor: Wisława Szymborska
Kategoria: poezja
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
Liczba stron: 64
Ocena: 8/10
Mała książeczka czytana na raty, żeby nie połknąć bezmyślnie treści. Chwila okazała się zbiorem wierszy białych poruszających bardzo zróżnicowaną tematykę: relacja z przyrodą (Milczenie roślin), wspomnienia (Pierwsza miłość), przemijanie i nieuchronność śmierci (Przyczynek do statystyki), a nawet zamach na WTC z 2001 roku (Fotografia z 11 września). Nacechowane są przy tym zaskakującą spostrzegawczością i nieraz przewrotnością (Negatyw, Trzy słowa najważniejsze), często zakończone błyskotliwą puentą, bądź wręcz przeciwnie - rozpoczynające się tezą, rozważaną w dalszym ciągu. Nie znam się, więc nie zamierzam silić się na jakąś głębszą interpretację, natomiast subiektywnie najbardziej spodobały mi się zmuszające do przemyśleń: W zatrzęsieniu, Notatka.
Na uwagę zasługuje wydanie opatrzone reprodukcjami rękopisów i maszynopisów przed korektą, na których widać pewne różnice względem ostatecznych wersji.
#czytelniczebingo - książka spoza strefy komfortu - kompletnie nie znam się na poezji, na co dzień nie mam z nią nic wspólnego i w ocenie opierałem się (jak zwykle zresztą) wyłącznie na osobistych wrażeniach z lektury
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #poezja


Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #historia
"Kłamstwa Hitlera"
Michael Hesemann
Autor sięga do archiwów, historii chorób, kontraktów, umów, raportów. Uważnie czyta dokumenty i teksty autorstwa Hitlera. Konfrontuje je z historycznymi faktami, wypowiedziami innych historyków a także osób, które zetknęły się z Hitlerem a których słowa zachowały się we wspomnieniach, notatkach czy listach. To, że Hitler kłamał jest dla nas dziś oczywiste, ale ciekawie czyta się sporządzoną przez historyka analizę tych przeinaczeń. Hitler nierzadko nawet nie tyle kłamał, co tworzył pseudofakty na swój temat, kombinował i przekręcał zarówno swoją biografię, jak i fakty historyczne. Książka jest ciekawą analizą i zestawieniem i nie zmęczy nawet tych, którzy nie siedzą w temacie.

@Opornik książkę pożyczyłem i już do konkretnych cytatów nie mam dostępu. Najbardziej mi się podobał chyba sam początek. Wszystkie kłamstwa i niestworzone fakty Hitlera na swój temat dot. jego patriotyzmu, ideowości i waleczności podczas I WŚ. Pisał jaki był oddany a tak naprawdę służby wojskowej chciał uniknąć. Jakiś jego ideologiczne bzdury z początku działaności też są fajnie wypunktowane.
Zaloguj się aby komentować
474 + 1 = 475
Tytuł: Victorian Psycho
Autor: Virginia Feito
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Mova
Format: e-book
ISBN: 9788384174036
Liczba stron: 224
Ocena: 6/10
Do położonego gdzieś na prowincji dworu przybywa guwernantka, która ma zająć się wychowaniem dzieci zamożnej rodziny, wkrótce jednak wokół niej zaczynają dziać się rzeczy przerażające.
Autorka bawiąc się konwencją i nawiązując do klasyków gatunku, tworzy slasher w wiktoriańskim sztafażu, który w założeniu ma jednocześnie być zabawny i straszyć.
Nie poczułam się ani przez moment przestraszona ani rozbawiona, zabrakło mi też czegoś bardziej oryginalnego niż szokowanie zbrodnią.
Autorce nie udało się zbudować napięcia, ta książka jest po prostu zbyt krótka, krew zaczyna lać się zbyt wcześnie, żeby można było wczuć się w tę historię.
Można, ale niekoniecznie.
Czytelnicze bingo: Książka z elementem grozy
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG zapowiada dodruk. "Czarny język" Christophera Buehlmana powróci 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 448 stron, w cenie detalicznej 59 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Kinch Na Shannack jest winien małą fortunę Gildii Poborców, która wyszkoliła go na złodzieja, a zatem nauczyła (między innymi) otwierania zamków, walki na noże, wspinania po ścianach, łagodzenia upadków, snucia kłamstw, zastawiania pułapek, a także kilku magicznych sztuczek. Ten dług sprawił, że teraz czeka przy starej leśnej drodze, by obrabować pierwszego podróżnego, który się napatoczy.
Ale dzisiaj Kinch Na Shannack wybrał niewłaściwą ofiarę.
Galva jest wojowniczką, która przeżyła brutalne wojny z goblinami, a także służką bogini śmierci. Szuka swojej królowej, która zaginęła, gdy jedno z miast na dalekiej północy upadło po ataku olbrzymów.
Po nieudanym napadzie, z którego szczęśliwie uchodzi z życiem, Kinch odkrywa, że losy jego i Galvy są ze sobą splecione. Wspólni wrogowie i niezwykłe niebezpieczeństwa zmuszają złodzieja i wojowniczkę do wyruszenia w świat, gdzie gobliny żywią się ludzkim mięsem, krakeny polują w mrocznych głębinach, a honor jest luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantasy #christopherbuehlman

Zaloguj się aby komentować
473 + 1 = 474
Tytuł: Obłok Magellana
Autor: Stanisław Lem
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 9788308086957
Liczba stron: 520
Ocena: 8/10
Kontynuując akcję sięgania po (prawie) pierwsze książki różnych autorów, na tapet wpada Lem i jego Obłok Magellana, druga powieść w dorobku rodaka.
No i od czego tu zacząć? Zanim docieramy do "zasadniczej" części książki, tj. wyprawy kosmicznej, mija dobra jej połowa. Wcześniej raczeni jesteśmy dzieciństwem bohatera, jego relacjami z członkami rodziny i innymi ważnymi dla niego osobami, szukaniem własnej drogi w życiu, okrężnymi ścieżkami edukacji i szeroko pojętego rozwoju osobistego oraz uczuciowymi doświadczeniami.
Tutaj też widocznie zaznacza swoją obecność aspekt, który szybko zniknie z późniejszych dzieł autora: ogromny optymizm co do przyszłości i wiara w nieograniczoną ludzką współpracę. W roku 3123 (i znacznie wcześniej) człowiek człowiekowi nie jest już wilkiem, z niemal dowolnego punktu na Ziemi można się dostać w praktycznie każdy inny w czasie trochę dłuższym niż okamgnienie (poziom skomplikowania porównać można do metra, nie lotu pasażerskiego choćby), nie ma parcia na konsumpcjonizm, gdyż każdy może sobie wedle potrzeb i chęci wytworzyć niemal wszystko w swoistych kreatorach, rywalizacja - tak czy siak z rodzaju tych zdrowych - obowiązuje co najwyżej w sporcie, a pewien odpowiednik władzy lub nadzoru - choć bardziej pasuje określenie duchowej opieki - stanowi grupa naukowych autorytetów. Podsumowując: nikt nie narzeka.
Tak jak pierwszą połowę książki mógłbym określić krótko "szukaniem siebie", tak drugą nazwałbym "próbami zachowania siebie". Wyprawa stawia przed załogą coraz to nowe wyzwania natury psychicznej, choć czasem i fizycznej, których po prostu nie dało się przewidzieć bez przekształcenia teorii w praktykę.
Jak przystało na stare książki z gatunku sci-fi, tak i tu nie obyło się bez ciekawych obserwacji. Lem już 70 lat temu pisał o rzeczach, których kwestia właśnie dziś zaczyna być widoczna w tak dużym stopniu; chodzi mianowicie o zlecanie automatom/botom jakiegoś zadania, które te wypełniają bezbłędnie, lecz my sami nie wiemy, jakie kroki do niego doprowadziły. W książce za przykład służy budowa wizualizatora życia gwiazdy (podtyp gyromatu, czyli tak jakby komputera), jej układu planetarnego i panujących w nim zależności między ciałami; z kolei propozycją z życia wziętą może być lubiany algorytm jutuba - karmi się go materiałami, każe analizować jedną rzecz, drugą, setną, następuję jeszcze n kroków i wreszcie, nie wiadomo jak, dociera się do rezultatu. Profesor poruszający te kwestie uważa za bezcelowe zgłębianie takich procesów, bo w rozwiniętym świecie analiza każdego pojedynczego przykładu zajęłaby cały dostępny ludzkości czas. Ktoś może do mnie powiedzieć "e tam, nie gloryfikuj tak tego przykładu, przecież to samo można powiedzieć choćby o projektowaniu np. w AutoCADzie: ty wybierasz jakieś narzędzia, coś tam przesuwasz, ale czy wiesz, jak działa to u samego źródła?". Wg mnie to zupełnie inna skala.
Jedna scenka, o gyromatach właśnie, pięknie ilustruje niewyobrażalne tempo postępu: w 1955 Lem pisał, że w 3123 ówczesne komputery, wielkości okrętu międzyukładowego, wykonywałyby 12mln operacji na sekundę. Dziś pecety robią ich miliardy.
Wspomnę jeszcze o pewnej bardzo ciekawej kwestii okołotechnologicznej, ale i w istotnym stopniu filozoficznej. W jednej scence autor, poprzez któregoś z naukowców, traktuje o badaniu i odkrywaniu najdrobniejszych prawideł stojących za stworzeniem arcydzieł m.in. malarstwa, a potem karmieniu tymi informacjami automatów i tworzeniu sztuki bez udziału człowieka. Brzmi znajomo, prawda? Rezultat jednak twórcę zamurował i zdecydował się projekt skasować. U nas też by się to przydało.
Fabuła przez większość czasu przebiega dosyć niespiesznie i bez znaczących niespodzianek (do czasu) - mają miejsce rzeczy, których można by się spodziewać po tego typu wyprawie - przez co też w pewnym momencie w lekturę samoistnie wkrada się lekkie poczucie nudy, a okrągły i potoczysty styl - nawet jeżeli coś sobą przekazuje i niekiedy ładnie wygląda - wcale w wytrwaniu nie pomaga.
Czytałem tę książkę i czytałem, i zastanawiałem się, o co tyle dymu z tą "pochwałą systemu". Koniec końców były w środku dwie sceny stawiające komunizm w poniekąd pozytywnym świetle, ale z drugiej strony niewiele liczyły sobie one stron, no i poza tym dziś mamy jeszcze odpowiedni kontekst. Z trzeciej strony, w ramach przeciwwagi, w jednym z ostatnich rozdziałów pojawiła się rzecz niewielka i niezbyt przychylna komunizmowi. Generalnie scen, w których ideologia ta jest albo wychwalana, albo gnębiona, znajdują się tu ilości homeopatyczne, a w posłowiu zaznaczono, że autor nie przepada za tą książką bardziej ze względu na wspomniany rozlazły styl i niepoprawny optymizm niż "nastrój systemowy".
W ogólnym rozrachunku, czego by nie mówić o większości książki, tak ostatnie kilka rozdziałów wgniata w fotel, a zakończenie poruszyło mnie w sposób, którego doprawdy dawno nie doświadczyłem. Czuć w nim było prawdziwe, surowe emocje, a nie ledwie wykreowane.
Dodatkowo, z cyklu "wyłapywanie błędów": przy obszernym wywodzie Goobar w złym miejscu postawił przecinek: człowiek w ciążeniu równym dwustu ziemskim ważyłby nie 1,5t, a 15t.
Czy ktoś to w ogóle czyta?
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lem #wydawnictwoliterackie #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować

Prawodawcom Władysław Broniewski Poezja Wiersz
prawodawcom, broniewski, poezja, wiersz, poezja dla duszy, władysław broniewski, poezje, wiersze
https://youtu.be/Zk4goWGQFII
#poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #broniewski
ZWĄ GO ŚMIEJĄCĄ SIE BURZĄ
Minęło już trochę czasu nim obejrzałam "Rycerza Siedmiu Królestw" i przyznam, że serial mnie zmiótł z planszy no i kurcze jak ja uwielbiam twórczość G.R.R. Martina. To już trzeci serial, który wychodzi z jego uniwersum. Kolejny który zachęcił mnie do przeczytania książek na postawie których powstała ekranizacja. Choć co prawda jeszcze się nie wzięłam za książkę "Rycerza siedmiu królestw" to juz nie mogę się doczekać kiedy zacznę.
Wracając do serialu to jest w nim wiele wątków, nad którymi warto byłoby się zachwycać, ale w tym przypadku skupie się na tym jak zostały przedstawione postacie tej historii. Nie znam innego autora, który by pisał lepiej swoich bohaterów niż Martin. Każda postać która pojawia się na ekranie hipnotyzuje i wciąga do poznania dalszej fabuły. Nie wiem jak on to robi, że jego postacie są takie żywe i fascynujące. Nie ważne czy to gra o tron(do 5 sezonu oczywiście), ród smoka czy właśnie rycerz siedmiu królestw. Nie mogę przestać myśleć o tym jak w tak krótkim czasie jak 6 odcinków można przedstawić tak soczyście tak wielu bohaterów.
Szczególnie moją uwagę przykuła postać Lyonela Baratheona. Widząc go na ekranie od razu w głowie pojawiła mi się wizja kreatora postaci jak grach RPG gdzie Martin wrzucił go w kategorię "chaotycznie dobry". Uwielbiam kiedy postacie są pełne chaosu no i w tym przypadku "śmiejąca się burza" jest idealnym zdaniem opisującym ta postać. Zastanawiam się co było pierwsze w głowie autor, owo zdanie czy postać.
Na pewno trzeba dać duże uznanie dla osób, które były odpowiedzialne za casting, bo nie ma w tym serialu nietrafionego wyboru. Można wiele zarzucić ekranizacja powieści Martina ale casting zawsze mają trafiony(no może poza drobnymi wyjątkami). Ale to co w tych wyborach uwielbiam, że bardzo rzadko są ta oklepane twarze i dzięki temu serial jest hmm czymś bardziej prawdziwym.
Jakbym miała przelecieć myślami przez popularne swiaty fantasy, to nie wiem czy znajdzie się ktoś kto przebija Martina w tworzeniu tak realnych i intrygujących charakterów. Nie wiem może ktoś z was potrafiliby podać przykład, który zmieniłby moje zdanie, ale szczerze wątpię
#seriale #ksiazki

@Cori01 przy tej okazji warto też wspomnieć o polskim wątku, naprawdę świetnie Abelard wcielił się w postać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować
471 + 1 = 472
Tytuł: Kierunek zemsta
Autor: Riley Sager
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Mova
Format: audiobook
Liczba stron: 440
Ocena: 5/10
Punkt wyjścia tej powieści jest bardzo obiecujący. Luksusowy pociąg rusza w podróż, która z góry ma jasno określony cel - na pokładzie znajdują się wyłącznie osoby zaproszone na tę wyprawę. Nie ma przypadkowych pasażerów, nikt nie wsiada po drodze, a skład nie zatrzyma się przed stacją końcową. Szybko okazuje się, że każdy z obecnych ma związek z dawną tragedią, a cała podróż jest w istocie starannie przygotowaną grą o zemstę. Już na starcie widać więc wyraźne nawiązania do "Morderstwa w Orient Expressie" oraz "I nie było już nikogo" - książek Agathy Christie, tylko w bardziej otwartej wersji. Zamiast klasycznej zagadki "kto zabił?", dostajemy historię o tym, dlaczego ktoś zaplanował taką podróż.
Na papierze brzmi to świetnie: zamknięta przestrzeń, grupa ludzi z tajemnicami i napięcie wynikające z faktu, że nikt nie znalazł się w pociągu przypadkiem. Problem w tym, że sama realizacja nie zawsze dorównuje pomysłowi. Autor próbuje budować atmosferę nieufności i stopniowo odsłaniać motywacje bohaterów, ale wiele elementów intrygi sprawia wrażenie niedopracowanych. Niektóre decyzje postaci są mało przekonujące, a konstrukcja fabuły momentami traci wiarygodność. Do tego mamy tu sztampowy przykład: zabli go ale uciekł.
Szkoda, bo sama koncepcja - retelling Orient Expressu z jasno określonym celem podróży i zamkniętą listą pasażerów - ma w sobie spory potencjał. Niestety w trakcie lektury coraz częściej miałem wrażenie, że dało się tę historię napisać bardziej precyzyjnie i konsekwentnie, a samej niekonsekwencji jest tu sporo. Albo inaczej, jest tu sporo momentów, które mają zmylić czytelnika, ale nie po to, żeby ukryć trop, ale po to, żeby sprawić, że poczuje, że nic co czyta nie musi być prawdziwe i to jest w niej najgorsze. Nie muszę ufać bohaterom, ale jak już nie ufam autorowi, to jest lipa.
To thriller z ciekawym pomysłem wyjściowym, który jednak pozostawia poczucie ogromnej niewykorzystanej szansy. Niestety jest to najsłabsza książka autora, która nawet nie oferowała dobrej zabawy, co raczej u niego przyjmowałem za pewnik.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować

Zagłębie Dąbrowskie Władysław Broniewski Poezja Wiersz
zagłębie dąbrowskie, broniewski, poezja, wiersz, poezja dla duszy, władysław broniewski, poezje, wiersze
https://youtu.be/nvEEdEfDB98
#poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #broniewski
Wrzuciłem na YT swój krótki esej o empatii i powieści „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”.
Stwierdziłem, że skoro kupiłem „profesjonalny” mikrofon Blue Yeti, którego nie do końca potrafię użytkować i który tak naprawdę marnuje swój potencjał, to zacznę rozwijać umiejętność gadania do niego. No cóż, wyszło średnio.
Zaskakuje mnie to, że według mnie, podczas odsłuchiwania, wszystko wydaje się w porządku, a potem słyszę, że jest za cicho (rzeczywiście jest) i tak dalej. No ale jak to powiedział chirurg sprawdzający zakres ruchu operowanej ręki: „c⁎⁎j, lepiej nie będzie”.
Zapraszam do odsłuchu. : )
https://youtu.be/D4wffPYMPko?si=v3aS44WnxKeUxrGz
Mój tag: #cyberpunkstories
#ksiazki #cyberpunk #tworczoscwlasna #chwalesie #sciencefiction
Zaloguj się aby komentować

Za nami wielki finał Plebiscytu Książka Roku 2025 Lubimyczytać. W tegorocznej, 11. edycji czytelnicy oddali rekordowe 277 259 głosów, wybierając swoich faworytów w 16 kategoriach – od literatury pięknej i kryminału, przez audiobooki, po Człowieka Książki. 13 marca podczas uroczystej gali na...