#herbatacodzienna

120
175

Czwartek to mały piątek A piątek to przecież już weekend! Więc zacznijmy go świętować


Dzisiaj przedstawiam wam kolejną herbatę z Gruzji. Ten mały, niepozorny kraj kryje przed sobą wiele dobroci herbacianej, przed wami kolejna z nich. Przed wami Qvevri Etseri GABA 2024


Ale zanim o tej herbacie może najpierw napiszę o co z tym GABA chodzi Herbata GABA została opracowana w Japonii w drugiej połowie lat 80. XX wieku przez dr. Tojiro Tsushimę. Celem jego badań było stworzenie metody obróbki liści herbaty, która pozwoliłaby na maksymalne zwiększenie zawartości naturalnego kwasu γ-aminomasłowego (GABA – Gamma-AminoButyric Acid). Proces produkcji polega na umieszczeniu świeżych liści w próżniowych piecach, gdzie tlen zostaje całkowicie zastąpiony azotem. Następnie liście są podgrzewane do około 40℃ i regularnie potrząsane. Kolejne etapy przebiegają podobnie jak przy wytwarzaniu klasycznych herbat – w ten sposób powstają odmiany GABA w wersji zielonej, oolong oraz czarnej.

Zwiększona zawartość GABA w herbacie wiąże się z przypisywanymi jej właściwościami:

  • może korzystnie wpływać na układ nerwowy – działać relaksująco, łagodzić stres, wspierać sen i redukować stany lękowe (choć nie ma pewności, czy GABA przenika barierę krew–mózg);

  • sprzyja obniżeniu ciśnienia tętniczego;

  • wspomaga budowę masy mięśniowej poprzez stymulację wydzielania hormonu wzrostu (dlatego bywa popularnym suplementem wśród sportowców);

  • dodatkowym efektem procesu jest wyższa zawartość przeciwutleniaczy, flawonoidów, katechin i polifenoli.

Prezentowana przeze mnie herbata pochodzi z ogrotu Etseri i jest takim pomostem między herbatą czarną a oolongiem. Sam proces obróbki herbaty jest bardzo ciekawy, ponieważ liście nie są zamykane w próżniowych piecach ale w qvevri, czyli glinianych amforach w których fermentuje i przechowuje się gruzińskie wino. Z tego powodu tlen nie jest w 100% zastępowany azotem i poziom GABA nie jest tak duży jak np. w tajwańskich oolongach. 



Tą herbatę spokojnie można parzyć w gaiwanie ale ja się dziś zdecydowałem na parzenie bardziej europejskie. 4g/250ml, parzenie wrzątkiem. I:4min,  II 8min. 

Napar bardzo ładny, pomarańczowy, bardzo owocowy, słodowy zarówno w aromacie jak i w smaku. Sklep opisuje to jako aromat winogronowy, ja takiej pewności nie mam. Herbata bardzo fajna, orzeźwiająca. Na pewno będę do niej chętnie wracał.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



13501ec4-71b1-425a-9386-c082b6d41365

@Endrevoir widzę że się znasz to mi powiedz, która herbata oprócz czerwonej smakuje bagnem. Potrzebuję takiej, jestem ciężko uzależniony. Nie łatwo taki puerh dostać poniżej 100PLN Desperacja jest takwielka, że ostatnio rozwarzam pażenie torfu ;)

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze raz ta sama tapeta, jednak odwrócona i lekko zmienione koloru, tak bardziej mi pasuje, wiec i wy korzystajcie:) #herbatacodzienna #tapetymobilne

19582ab2-51b2-41c3-99ca-b67f24b5c781
nxo userbar

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj zapraszam do zaparzenia sobie ze mną herbaty zielonej! A dokładnie Dzika Gruzińska Zielona 2024. Bardzo ciekawe połączenie, bo gruzińskie herbaty bardzo lubię, ale za zielonymi nie przepadam. Co z tego wyszło? 


Jak sama nazwa wskazuje, herbata wyrosła w zdziczałym ogrodzie herbacianym. Co to w ogóle znaczy? To że że plantacja herbaty przestała być regularnie pielęgnowana. Krzewy nie są już systematycznie przycinane, nawadniane ani chronione przed chwastami. Rośliny zaczynają wtedy rosnąć bardziej naturalnie, w sposób niekontrolowany, często osiągając większe rozmiary i tworząc bardziej zróżnicowany ekosystem z domieszką innych roślin i drzew. Oczywiście zmienia to również smak herbaty jaka z takich krzewów herbacianych wychodzi.

Producentem tej herbaty jest Davit „Dato” Tenieshvili, który razem ze swoim synem Gabrielem tworzą różne rodzaje herbat, od czarnych, białych, zielonych po herbatę z dzikiej borówki. Panowie są uznanymi twórcami herbacianymi, mają na swoim koncie kilka nagród. 


Przechodząc do samej herbaty. Liście są średniej długości, czarne, pojedyncze ciemnozielone listki. Ich zapach przywodzi mi na myśl taką skoszoną łąkę, nie ma tragedii. Herbatę parzyłem 5g/250ml, 85 stopni. Długość: I:3min, II:6min, 

Napar wyszedł żółty, wręcz słomkowy. Herbata ma delikatny osmantusowy aromat, może trochę tej łąki zostało. W smaku jest dość cierpko. Osmantus wyczuwalny, reszta… meh. Jest to kolejna zielona herbata którą jestem zawiedziony. Jednocześnie jest to pierwsza gruzińska herbata która mi się nie spodobała! Cóż, upewniam się tylko że zielone to nie moja bajka. Pewnie po pewnym czasie bym się do niej przekonał, ale po co skoro mam tyle herbat które mi autentycznie smakują? 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

ff5c8a06-bfdd-402e-ba4b-154fa57ae0d0

Swoją drogą poroniona ta nazwa sklepu. Mój mózg widzi tam cherbata.pl (przez "ch"), a ortograficzna część mojej duszy wyje z bólu (bulu? :))

Zaloguj się aby komentować

Mam jakiś pierdyliard herbat w półce, ale czy to przeszkodziło mi w zamówieniu kolejnych herbatek bo idzie jesień? Oczywiście że nie ( ✧≖ ͜ʖ≖) #herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

@xepo Oooo jak fajnie! Gdzie kupujesz? Moja żona lubi kawę, na święta jej kupiłem 4 rodzaje kaw z jakiejś palarni i sobie smakuje. Chętnie przytulę jakąś polecajkę

@Endrevoir Jestem wiernym fanem małej, lokalnej palarnii kawy Momento Coffee Roastery Mają sklep na swojej stronie i na konesso.pl też są dostępni

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj zaparzyłem pyszną herbatę Into The Woods Liu Bao. Już kiedyś pisałem o podstawowej herbacie Liu Bao, którą otrzymałem jako gratis do jednego z zamówień. Herbata mi tak zasmakowała że wiedziałem że zamówię kolejną taką herbatę. Oto i ona :D 


Ale zanim o herbacie, przedstawiam wam mojego tea peta. Co to jest? To malutka figurka, którą stawia się na chapanie obok gaiwana. Pochodzi oczywiście z Chin, gdzie tradycyjne parzenie herbaty jest na zupełnie innym poziomie, dla mnie na przykład nieosiągalnym i totalnie niepotrzebnym. Zwykle ma kształt jakiegoś zwierzątka, ew. grubego mnicha. Tea pet służy po pierwsze jako artystyczna dekoracja, a po drugie jako tradycyjny duszek który dba o nasze herbaty oraz sprzęt herbaciany. Powiem szczerze że miałem trochę problemów ze spadającymi gaiwanami/pokryweczkami od gaiwanów. Po zakupie tej słodkiej świnki problem zniknął. Proszę państwa, duszek działa! xD 


Przechodząc do herbaty. Liście są drobne, czarne, typowe dla heichy. Susz ma aromat suchego, wręcz sękatego drewna. Jest on bardzo intensywny, człowiek się czuje jak w starym lesie. Herbatę parzyłem w gaiwanie, 5g na niecałe 100ml wody, wrzątek. Najpierw kilkusekundowe budzenie liści, później parzenia I:20s; II:20s; III:30s; IV:40s; V:50s, VI:70s, VII:100s, VIII: 150s. 

Herbatę da się również z powodzeniem parzyć w stylu europejskim, 5g/250ml, wrzątek, 1 parzenie 4min, drugie nawet 10. Herbata również jest bardzo smaczna Wg mnie lepsza jest parzona w gaiwanie, ale czasami mam na nią ochotę a nie chce mi się bawić tak bardzo.


Napar jest jasnobrązowy, o wspaniałym aromacie i smaku drewna, mokrej ściółki leśnej. Jest to dla mnie idealna herbata na jesień, ewentualnie na lipcopad jaki mieliśmy w tym roku xD Jestem prawie pewien że to nie będzie ostatnie Liu Bao w moim życiu.


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

2f8a5147-535e-40f8-a147-137f5c5d1e3f
a73d2f09-cf3f-42fe-81b0-11c021e7d352

Zaloguj się aby komentować

Sobota! W końcu! Dla mnie to jest jeszcze ważniejszy dzień bo oznacza początek urlopu


Taki wspaniały dzień należy świętować, a czymże ja mógłbym innym niż herbatą? Dzisiaj przedstawiam wam Matai Gushu Sheng Pu-Erh 2024, czyli surowego(sheng) pu-erha ze słynącej z tych herbat prowincji Yunnan w Chinach. To herbata pochodząca ze starych krzewów herbacianych, liczących od 100 do 200 lat, rosnących w około 200-letnim ogrodzie herbacianym. Ogród ten znajduje się na wysokości około 1650 m n.p.m., a krzewy herbaciane wyrastają tu na wyjątkowo skalistym podłożu – wprost na masywnych skałach. Z tego powodu herbata ta bywa nazywana również „skalną herbatą z Yunnanu”. Te same liście mogą zostać wykorzystane również w przygotowaniu czarnej herbaty, nawet kiedyś o takiej pisałem! https://www.hejto.pl/wpis/zanim-przejdziemy-do-3-herbaty-z-zestawu-po-raz-kolejny-zaczniemy-od-polecajki-s


Samą herbatę parzyłem w czajniczku yixing. A cóż to za czajniczek? To zwykle malutki(do 200ml) czajnik wykonywany tradycyjnie z glinki pochodzącej z okolic miasteczka Yixing w prowincji Jiangsu. Glinka ta nazywa się zisha, czyli dosłownie purpurowy piasek. Czajniczki te nie są szkliwione, przez co herbata styka się z gliną, co ma znaczący wpływ na smak herbaty. Zaparzenie różnych rodzajów herbaty z czajniczku yixing ma duży wpływ na jej smak. Mi na przykład smakuje w tym czajniczku tylko surowy pu-erh, może niektóre czarne herbaty. Kiedyś próbowałem zaparzyć w yixingu jasnego oolonga i był to absolutny niewypał, herbata była niepijalna. Historia czajniczków yixing sięga aż XIII wieku, a masowa produkcja i ich ekspansja zaczęła się na przełomie XV i XVI wieku.


Herbata tradycyjnie jest prasowana w ciasteczka o masie 200g. Ciastko nie jest jakoś mocno sprasowane, herbatę da się oddzielić rękami bądź małym nożykiem. Liście są ładne, długie, w ciastku nie ma dużo pyłu herbacianego, widać że są to listki dość dużej jakości. Kolor liści od brązowego, przez zielonkawy po biały, widać fajnie różnicę w oksydacji. Pachną one świeżo, ziołowo. Mój czajniczek yixing ma pojemność ok 100ml, najpierw ogrzałem go wrzątkiem, później przepłukałem kilka sekund liście. Parzyłem herbatę wrzątkiem długość parzeń: I:5s, II:5s, III:10s, IV:15s, V:20s, VI:25s, VII:30s, VIII:40s, IX:50s, X:60s


Jak każdego surowego pu-erha, tą herbatę również jest bardzo łatwo przeparzyć, dlatego czasy parzenia są ekstremalnie krótkie i warto ich dobrze pilnować. Herbata jaka mi wyszła jest delikatnie cierpkawa na końcu każdej czarki, ale poza tym jest mocno ziołowa, trochę jakiś dojrzałych owoców(może brzoskwinia, może kwaśne jabłko) również czuć. To nie jest słodka herbata ale nie polecam jej słodzić, zniszczy to jej walory smakowe. Bardzo fajny pu-erh, na pewno będę do niego wracał.


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

d9f8d0fc-ee1f-41c7-9547-0893e6b358bd

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj jest pogoda ni to letnia ni to jesienna, więc w sumie idealna żeby napić się dobrej herbatki!


Zaparzyłem dziś kolejnego tegorocznego dardżelinga, mianowicie Darjeeling Gielle FF 2025. Jest to herbata pochodząca z ogrodu, z którego wzięła swoją nazwę. Jest to jeden z najstarszych ogrodów herbacianych, jest własnością tej samej firmy od lat 50. XIX wieku. Znajduje się na wysokości od 700 do 1200 metrów nad poziomem morza, a jego nazwa pochodzi od pobliskiego strumienia. Od południa graniczy ze słynniejszym ogrodem Namring. W Gielle produkuje się przede wszystkim tradycyjne herbaty darjeeling z oryginalnych chińskich krzewów herbacianych.


Przechodząc do samej herbaty, zacznijmy od liści. Bardzo ładne, biało-zielone, delikatne. Pachną pięknie, świeżą łąką, słodkimi owocami, trochę ziół. Herbatę parzyłem według zaleceń producenta, 85 stopni, I parzenie 2,5min, II 5min. Napar jaki uzyskałem ma śliczną złotą barwę, pachnie głównie świeżo skoszoną trawą, kwiatami. Herbata taka sama jest w smaku, świeża, łąkowo-kwiatowa herbata. Bardzo słodka. Jest podobna do opisywanego przeze mnie kilka miesięcy temu Gopaldhara Wonder, ale jest bardziej intensywna i trochę mniej kwiatowa. Tutaj jest więcej świeżej trawy, ale nie przeszkadza tej herbacie być naprawdę świetnym dardżelingiem!


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

9615019b-8cb6-4a35-96d3-b26ed7051949

Zaloguj się aby komentować

W taki upał również można się napić herbatki!


Mamy w końcu piękną, letnią pogodę a to czas żeby opowiedzieć sobie szerzej o cold brew! Jest to sposób przygotowania herbaty, który polega na długim macerowaniu liści herbaty w zimnej wodzie – zazwyczaj przez kilka godzin, najczęściej w lodówce. Jest to alternatywa dla tradycyjnego parzenia wrzątkiem i daje zupełnie inny profil smakowy. Herbaty "parzone" takim sposobem są dużo delikatniejsze od takich parzonych w sposób bardziej tradycyjny.


Jaką herbatę można pić w taki sposób? KAŻDĄ! Zarówno czarną, zieloną, białą, oolonga czy nawet pu'era. Parzenie ziół czy herbatek owocowych oczywiście również jest możliwe! Ja w tym roku czekałem właśnie na ciepłą, letnią pogodę bo mam zamiar spróbować zaparzyć każdy rodzaj herbaty w taki sposób


Ja będę wam przedstawiał głównie parzenie czystych liści bez żadnych dodatków, ale nie oznacza że takowych nie można dodawać do cold brew. Liście mięty czy innych świeżych ziół, jagody, kawałki owoców, np brzoskwiń czy cytryn, wszystko to można dodawać do swoich herbat. Przepisów na internecie jest bez liku i jak ktoś będzie chciał to na pewno znajdzie. A teraz w dobie czatów gpt to w ogóle szukanie takich rzeczy robi się banalnie łatwe.


To od czego zaczniemy? Od dwóch białych herbat, mianowicie Ya Bao Yesheng, o którejś już kiedyś pisałem oraz aromatyzowanej Bai Mu Dan Rose której na tagu jeszcze nie opisywałem, więc można powiedzieć że to mała prapremiera Obie herbaty potraktowałem tak samo: 5g suszu na 250ml wody z dzbanka filtrującego i na ok. 8h do lodówki.


Ya Bao jak zwykle się w ogóle nie wybawił, ale to taki typ herbaty, nie ma co się dziwić. W zapachu nie czuć jej bardzo, w smaku jest bardzo delikatna. Słodkawa, jej naturalna żywiczność jest bardzo przytłumiona. Powiedziałbym że jako Cold Brew nie sprawdzi się zbyt dobrze.


Za to Bai Mu Dan Rose wybarwił się bardzo ładnie, jak na herbatę białą. W aromacie czuć tytułową różę tak samo w smaku. Jest fajnie, odświeżająco, dokładnie tak jak oczekuję od zimnego napoju w gorący dzień Bardzo dobra, pewnie jeszcze tego lata wyląduje w mojej lodówce.


A co z pozostałymi po cold brew liśćmi? Nie wyrzucam ich! Spokojnie nadają się na kolejną wizytę w lodówce, ale równie dobrze można je wykorzystać do zwykłego parzenia wrzątkiem, co mam zamiar uczynić wieczorem


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

f77026c2-80cf-4bc5-99b2-a7b0bedc9881

@Endrevoir taktyk a przy okazji: Arabowie praktykują chlanie gorącej w upały, co pomaga znieść ekstremalne temperatury.

Podobnie jak mój tata nauczył mnie ze picko zimne w zimie pomaga 'się ogrzać'

Zaloguj się aby komentować

Ten tydzień to bardziej październik niż lipiec, to i czas na herbatkę się znalazł


Porządkując półki w kuchni znalazłem kolejną herbatę o której zapomniałem, bo nigdy nie udało mi się jej zaparzyć tak żeby w końcu kliknęła. Oczywiście udało się to podczas ostatniej próby, kiedy to człowiek miał już na tą herbatę wywalone xD Przedstawiam Darjeeling Singell FF 2024. 

Jest to zeszłoroczny first flush, z którym miałem mnóstwo problemów. Parzenie jej wg zaleceń producenta to wg mnie w tym przypadku porażka. Herbata była zbyt cierpka na cokolwiek. Parzenie dłużej, krócej, więcej suszu, mniej… Aż się poddałem i herbata wylądowała nie wiadomo gdzie. No i przyszła ostatnia próba. 5g/250ml, woda ok 90 stopni, I parzenie 1min, II 2min, III 4min. No jakoś wyszło! Herbata uzyskała w końcu swój typowy łąkowy aromat. Rewelacji nie było ale to w końcu była herbata z której miałem przyjemność z picia. W porywach szaleństwa zrobiłem trzecie parzenie, żeby spróbować co z tego będzie i było biednie, ale to było do przewidzenia, darjeelingi tyle nie przeżywają. Cóż, Singell do mnie nie przemówił, dla mnie są dużo lepsze darjeelingi. 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

e205a050-6008-4112-8c04-da61b83ce409
7f6eb60b-0854-48bd-b902-1fd7b81e9713

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Piękna pogoda, aż chce się herbatki napić


Kolejna herbata jest jedną z ulubionych herbat mojej żony Przed wami Berries Delight!


Jest to ciekawa mieszanka czarnej herbaty z dodatkiem sporej ilości jagód: czarnej porzeczki, maliny i poziomki. Do tego mamy trawę cytrynową oraz naturalne aromaty.  Przy standardowym dla czarnych herbat parzeniu(5g/250ml, wrzątek, I:2min, II:4min) herbata nie jest wbrew pozorom jakaś bardzo słodka, jest delikatnie kwaskowa. W aromacie czuć fajnie malinkę i inne dodatki, a trawa cytrynowa dodaje herbacie trochę świeżości. Ciekawa herbatka na chłodne popołudnia ;) 


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

a721a46d-a35b-4042-9c63-b95fb33aece7

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj przedstawiam wam oolonga prosto z Tajwanu, mianowicie Cui Yu Oolong 2024. Jest to jasny, kwiatowy oolong. Jest to herbata której historia zaczyna się w 1981 roku, w którym został zarejestrowany kultywar o tej nazwie.


No dobra, ale co to jest ten kultywar


Najprościej mówiąc, kultywar jest pewną odmianą herbaty, charakterystyczną swoim wyglądem oraz późniejszymi właściwościami herbaty. Wszystkie herbaty są odmianami tej samej rośliny(łac. Camellia sinensis), ale mogą wyglądać trochę inaczej ze względu na to z jakiego kultywaru pochodzą. Najlepsze herbaty zbiera się, obrabia oraz zaparza właśnie ze względu na to z jakiego kultywaru pochodzą. Oczywiście bardzo ważne jest to w jakim miejscu krzewy rosną(tzw. terroir).


Przechodząc do sedna. Liście herbaciane mają klasyczny już kształt zwiniętych kuleczek. Te kuleczki są bardzo małe, chyba najmniejsze jakie widziałem. Jest tak ponieważ liście te są bardzo małe i są skręcane pojedyńcze liście. Herbatę parzyłem w gaiwanie, 5-6g/100ml, parzenie świeżo przegotowaną wodą, która przestała bulgotać. Najpierw obowiązkowe przepłukanie liści przez 5s, później I parzenie 45s, II 30s, od III parzenia +15s. Łącznie zrobiłem 8 parzeń. Herbata ma bardzo jasny, żółty kolor naparu, ale jego główną zaletą jest aromat. Jest GENIALNY! Głęboko kwiatowy, rześki. Rewelacyjny, dla samego aromatu warto zaparzyć. W smaku aż takich fajerwerków nie ma, ale to nie znaczy że jest biednie. Jest słodko, kwiatowo, bardzo przyjemnie. Od 6 parzenia wyszło trochę cierpkości w herbacie, więc z trwałością parzenia rewelacji nie ma, ale dla tego smaku i przede wszystkim aromatu, WARTO!


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

47a4fa2a-70d6-4fa8-8986-576f830946c0

Dzięki za wpis. a propos kultywarów, chodzi też o to, żeby ujednolicić plantację (przynajmniej jeśli mówimy o kultywarach klonowanych). Dzięki temu, że cała plantacja jest jednolita genetycznie, wszystkie krzaki można traktować tak samo, w tym samym momencie są gotowe do zbioru, tak samo reagują na warunki pogodowe itd. Oczywiście walory smakowe też grają tu istotną rolę, ale czy to w ten sposób dostaje się najlepsze herbaty, to zależy.


A co do herbaty, zgadzam się bardzo dobra, również polecam, ale o dziwo nie mam żadnych notatek na jej temat, trzeba będzie nadrobić.

@Fingal dzięki, to co napisałeś ma duży sens ogólnie kultywar ważna sprawa, szczególnie jak kupujesz herbatę za 1000zl/kg, albo i więcej

Zaloguj się aby komentować

A po wyborach piliśmy herbatkę xD


Porządkując półki w kuchni znalazłem kolejną herbatę o której zapomniałem, bo nigdy nie udało mi się jej zaparzyć tak żeby w końcu kliknęła. Oczywiście udało się to podczas ostatniej próby, kiedy to człowiek miał już na tą herbatę wywalone xD Przedstawiam Darjeeling Singell FF 2024. 

Jest to zeszłoroczny first flush, z którym miałem mnóstwo problemów. Parzenie jej wg zaleceń producenta to wg mnie w tym przypadku porażka. Herbata była zbyt cierpka na cokolwiek. Parzenie dłużej, krócej, więcej suszu, mniej… Aż się poddałem i herbata wylądowała nie wiadomo gdzie. No i przyszła ostatnia próba. 5g/250ml, woda ok 90 stopni, I parzenie 1min, II 2min, III 4min. No jakoś wyszło! Herbata uzyskała w końcu swój typowy łąkowy aromat. Rewelacji nie było ale to w końcu była herbata z której miałem przyjemność z picia. W porywach szaleństwa zrobiłem trzecie parzenie, żeby spróbować co z tego będzie i było biednie, ale to było do przewidzenia, darjeelingi tyle nie przeżywają. Cóż, Singell do mnie nie przemówił, dla mnie są dużo lepsze darjeelingi. 


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

974727f9-d025-4c49-b904-d4b8ad95d273
7f7ee589-4977-448f-b372-10f205174d61

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam dziś na degustację kolejnej herbaty

Dzisiaj zaparzyłem sobie bardzo fajną herbatę Ban Zhang Shu Pu-erh. Jest to dojrzały, delikatny pu-erh bez nielubianych aromatów rybnych. Herbata ta pochodzi z jednego z najbardziej rozchwytywanych regionów jeżeli chodzi o produkcję surowych pu-erhów - Banzhang, jednak nie jest robiona z tych najlepszych, 100letnich drzew. 

Jeżeli chodzi o samą herbatę, to jak napisałem we wstępie, jest bardzo delikatna. Nadaje się idealnie na pierwszego pu-erha Shu. Ja herbatę parzyłem w gaiwanie, ok 6g/100ml, wrzątek. Na początku budzenie liści, później parzenia: I:15s, II:10s, III:15s, IV:20s, V:25s, VI:30s, VII:40s, VIII:50s, IX: 1min5s, X:1min25s, XI:2min

Herbata dała bardzo ładny, ciemnoczerwony napar, o mocno ziemistym smaku i aromacie. Da się również wyczuć owoce orzecha włoskiego. Jak pisałem, nie ma tutaj nigdzie ryby czy nawet błota, herbata jest wręcz słodkawa, acz po wypiciu czarki zostaje na języku trochę cierpkości. Wg mnie bardzo dobry pu-erh. 

#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

ebd8951d-83ca-488e-bb70-a2518e86f722

Zaloguj się aby komentować

Cisza wyborcza ciszą wyborczą, ale herbatki napić się można


Zaparzmy dziś kolejną herbatę z zestawu klubowego! Dzisiaj próbuję herbatę z Wietnamu, który w naszych myślach nie jest krajem z wielką tradycją herbacianą. Herbata pochodzi dokładnie z prowincji Ha Giang w północnej części kraju, przy granicy z Chinami. Przed wami Duoi Rong “Smocze Ogony” 2024!

Jest to herbata typu Ya Bao, czyli herbata stworzona tylko i wyłącznie z pąków szczytowych oraz bocznych, z których wyrosłyby nowe pędy. Z tego powodu herbata musi być zbierana na początku roku, w okresie rozpoczęcia wegetacji. Ta konkretna herbata była zbierana na przełomie stycznia i lutego 2024.

Ważna informacja: pąki nadające się do wytworzenia herbat Ya Bao są wyłącznie na wielkolistnych odmianach herbat, przede wszystkim dzikich. Duoi Rong powstała z odmiany herbaty Camelia taliensis. W zeszłym roku opisywałem wam inną herbatę typu Ya Bao, mianowicie Ya Bao Yesheng, której pąki są z herbaty Camelia Dehongensis

Przejdźmy do herbaty, którą porównamy sobie trochę do wspomnianej już Ya Bao Yesheng(którą zupełnym przypadkiem kupiłem w tym samym zamówieniu). Pąki w Smoczych ogonach są bardzo malutkie, nie rozwinięte. Są bardzo ładne, zielone z złoto-czerwonymi przebarwieniami. Pachną bardzo słodko, delikatnie żywicznie, sosnowo. Chińskie Ya Bao zaś ma pąki dużo większe, są one rozwinięte i z delikatnym meszkiem. W aromacie jest bardzo fajnie w obu herbatach. 


Przejdźmy do parzenia, sklep proponuje parzenie Smoczych Ogonów w Gongfu Cha, 5g/100ml, wrzątek. Parzenia: I:20s, II:20s, III: 30s, IV: 1min20s,  V:2min40s, VI:5min VII:10min


Po 3 parzeniu stwierdziłem że sklep zdrowo niedoszacował czasy parzeń i wydłużyłem w stosunku co proponował i okazało się to strzałem w 10. Herbata zaczęła pokazywać swoje najlepsze wcielenie, czyli bardzo przyjemną żywiczność, słodycz. Aromatów i smaków sosnowych jest mniej niż w Ya Bao, co nie czyni Smoczych Ogonów złej herbaty. Koniec końców oceniam Duoi Rong pozytywnie, ta herbata po prostu potrzebuje czasu żeby pokazać swoje najlepsze oblicze :) 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

7606cc67-74a3-4684-bb77-7d5b7fb56bc7
21fd8982-362e-4f52-bb10-5955ed15a7b4
0c009c98-733b-4b3e-8441-4d7e0aada4e5

@Earl_Grey_Blue ta herbata daje taki napar, możesz ją trzymać nawet 10 minut, bardziej nie naciągnie. Herbaty pakowe są spoko, bardzo lubię

Zaloguj się aby komentować

Przyszła wiosna, więc zaczyna się sezon na herbaty lotnicze!!


Dzisiaj przedstawiam wam świeżutkiego tegorocznego dardżelinga, mianowicie Darjeeling Gopaldhara Wonder FF 2025. Moja pierwsza tegoroczna herbata!! Jest to herbata z ogrodu Gopaldhara, położonego na wysokości od 1650 do 2100m n.p.m. Sam ogród powstał już w 1881r!

Darjeelingi są jednymi z najbardziej specyficznych herbat. Ich pierwsze zbiory w roku, czyli tzw. first flush mają niewiarygodne wzięcie i osiągają zawrotne ceny, również przez ich typ transportu, ponieważ są wysyłane drogą lotniczą. Wszystko byle jak najszybciej dostarczyć świeżą herbatę do klienta. Opisywana przeze mnie herbata została zebrana trochę ponad miesiąc temu, dokładnie 2.04 i już zdążyła przejść cały proces produkcji, wysyłki i dosłownie wczoraj wylądowała w moim paczkomacie


Przechodząc do samej herbaty. Mamy tutaj do czynienia z mieszanką czterech kultywarów herbaty. Liście nie przypominają w ogóle liści herbaty czarnej, ponieważ są zielone, przechodzą w brązowy i delikatnie czarny, zdarzają się białe tipsy. Pachną świeżą łąką, delikatnie owocami. Klasyczny delikatny darjeeling.

Herbatę parzyłem w okolicy 85 stopni, 4g/250ml I parzenie 2.5min, II 5min. Napar przypomina bardziej herbatę białą niż czarną, co tak jak wygląd liści, jest typowe dla darjeelingów first flush. Żółto złoty, piękny. W aromacie dominują aromaty łąkowe i przenosi się to na smak naparu. Delikatny, gładziutki z odrobinę cierpkim finiszem. Dominuje łąka, w głębi są owoce tropikalne. Herbata jest bardzo delikatna i nie uderza mocno swoimi aromatami. Zdecydowanie herbata dla koneserów.

#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

d756c5ed-08be-4ae6-816f-dc57fe3156f7

W ramach ciekawostki kamyczek który znalazłem w torebce przy przesypywaniu liści do zdjęcia. Chyba najdroższy w moim życiu. Przy cenie za herbatę, kosztował mnie 1.58zl xd

d2d2a588-ee02-4779-a4c6-8acdcb981fd8

Ja nie wiem. Wszystkie Darjeelingi FF mi smakują strasznie podobnie. Dużo bardziej jaram się zielonymi chińskimi na wiosnę. Może dlatego, że kiedyś sobie kupiłem spory ich zestaw i musiałem to przepijać przez kolejne miesiące i mi się znudziły xD

@Fingal a ja właśnie do zielonych ni chu chu nie mogę się przekonać. Nie smakują mi i tyle. To chyba jedyne herbaty których nie piję

@Endrevoir

złe piłeś, ja Ci dobre zaparzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ale serio, często ludzie mają negatywne przeświadczenie odnośnie herbaty zielonej, bo pili jakieś gunpowdery i inne, które smakują okropnie. Piłeś kiedyś świeżego bi luo chuna albo dobrej jakości long jinga?

@cyber_biker próbowałem, mam jeszcze jedną japońską do wypróbowania. No nie moje smaki.


Tajwanskie - jeżeli chodzi ci o jasne, kwiatowe oolongi to kocham całym sercem

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam dzisiaj na herbacianą ciekawostkę! Oto herbata DOSŁOWNIE niebieska, czyli Głębia Oceanu!  


Jest to zielona herbata, ale nie to jest tutaj kluczowe. Najważniejszym dodatkiem do zwykłej chińskiej senchy są kwiaty klitorii ternateńskiej, czyli kwiatu który jest chodowany głównie w Chinach, Indiach oraz Tajlandii. Właśnie on nadaje naparowi taki ciekawy niebieski kolor. Klitoria jest rośliną ozdobną, ale przez swoje właściwości jest używana właśnie jako naturalny barwnik spożywczy. Jest również bardzo zdrową rośliną. Badania naukowe potwierdziły przeciwbakteryjne, przeciwgorączkowe, przeciwzapalne, przeciwbólowe, moczopędne, znieczulające, przeciwcukrzycowe, owadobójcze działanie ekstraktów, wpływ na agregację płytek krwi oraz działanie relaksujące, połączone z rozluźnieniem mięśni gładkich, a nalewka z klitorii ma działanie przeciwastmatyczne. 


Przechodząc do samej herbaty, to poza senchą oraz wspomnianą już klitorią w herbacie znajdziemy płatki kwiatów bławatka, słonecznika, róży oraz oczywiście aromaty. Jest to wszystko bardzo widoczne w suszu, bo kwiaty się bardzo wybijają w wyglądzie. Jest bardzo ładnie i kolorowo. W aromacie liści wybijają się oczywiście aromaty, słodkie, owocowe.

Herbatę parzyłem w ok. 85 stopniach, 5g/250ml, I parzenie 2min, II 4min. Herbata jest niestety nijaka, trochę kwaskowata, nie mam pojęcia po czym… Trochę słodkości po aromatach i kwiatach. W zapachu trochę czuć owoce z aromatów. Niestety herbata kiepska, kupiona gdzieś przez żonę na Alledrogo bo NIEBIESKA HERBATA!!!!111ONEone


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

67472b4f-1e3e-4627-9b6e-a84d9d69e5dd

Zaloguj się aby komentować

Jedziemy dalej z zestawem klubowym Dzisiaj przedstawiam herbatę z Laosu, jest to więc pierwsza herbata z tego kraju jaką mam przyjemność pić Przed wami Ban Sinan Sheng Pu-erh 2022!


Ale zaraz, Pu-erh który nie jest z Yunnanu? No tak, ponieważ tradycja robienia herbat pu-erh jest szersza niż sam region w Chinach, są regiony które produkują herbaty w taki sam sposób od wieków, tak samo jak w Yunnanie. Poza tym… Wieś Ban Sinan, z której pochodzi dzisiejsza herbata jest położona ok. 2km od granicy z Yunnanem, więc nazewnictwo jest naprawdę uzasadnione. Herbaty z miejsc położonych jak to, blisko z granicą chińską są nazywane po chińsku bianchxiaocha lub biancha, lub po angielsku border tea, czyli po prostu herbaty graniczne. 

Sama wieś Ban Sinan jak i prowincja Phongsali jest miejscem produkcji dość dużej ilości herbaty, jednak najczęściej jest ona kupowana przez chińskich producentów, prasowana oraz sprzedawana jako chińska herbata. Bo kto by kupił herbatę z jakiegoś Laosu, skoro może kupić PRAWDZIWĄ CHIŃSKĄ?!?


Przejdźmy już do samej herbaty i zacznijmy od suszu, który jest bardzo ładny, wielokolorowy, od czarnego, przez brązowy, zielony, po śliczne, kremowe tipsy. Herbata została zebrana wiosną 2022r i  sprasowana we wrześniu 2024 w ciastko o wadze 200g, ale jako że sklep spakował tą herbatę tylko po 15g, to otrzymałem kawałek tego ciasteczka i sporo luźnych, długich na ok 3cm liści.


Herbatę parzyłem oczywiście w gongfu cha, do tego celu użyłem czajniczka yxing. 5g/100ml wrzątku, parzenia szły wg zaleceń sklepu: najpierw kilkusekundowe przepłukanie liści, później I:10s, II:5s, III:5s, IV:10s, V:15s, VI:20s, VII: 30s, VIII: 40s, IX:50s, X:1min, XI: 1min20s, XII:1min40s, XIII 2min 


Herbata jak wszystkie surowe pu-erhy, jest dla mnie bardzo ciężka do zaparzenia. Nie można dać za dużo liści, a jak przeciągniesz którekolwiek parzenie choćby o kilka sekund, to liście są dla mnie do wyrzucenia. Tutaj się całe szczęście udało, choć pierwsze parzenia były trochę cierpkie. Ale poza tym sporo ziół, słodycz cytrusów, trochę łąki. Jest to bardzo fajna herbata, dość klasyczna jeżeli chodzi o shengi. Na szczególną uwagę na pewno można zwrócić jej wydajność i trwałość, ale jest to cecha wspólna wszystkich pu-erhów, szczególnie tych surowych. 


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

9ba45d36-3959-42a7-9d0c-d79cedefacec

Zastanawiam się, że skoro ta herbata nie jest z Pu-erh i okolic nie powinna być po prostu czerwoną herbatą (Na Zachodzie), czy tam czarną (W Azji). Czy to jest herbata typu pu-erh? Jak Ser Koryciński i ser typu korycińskiego.

Zaloguj się aby komentować

#herbata #herbatacodzienna


Jeden koleś wrzucił tutaj swoją kolekcję herbat i zebrał grono zwolenników. Napisałem tam komentarz co sądzę o tym naparze ale wykasowałem. Bo zczaiłem się, że jest tu dużo herbacianego spamu naganiającego na zakupy. Skoro ten portal nazywa się hejto to ruszę gówno patykiem i wrzucę komentarz jako oddzielny wpis. Zwolenników i przeciwników herbaty zapraszam do dyskusji.


Też kiedyś piłem herbatę i jerbę ale z czasem zaczęła mi szkodzić. Przyszła refleksja i zmądrzałem. Od problemów z żołądkiem zacząłem się interesować, co tak na prawdę piję i jak to działa. Na szczęście ogarnąłem się w sam raz i po odstawieniu herbaty i jerby wszystko wróciło do normy.


Jak działa?

Herbata ma dużo garbników które uszkadzają ściany żołądka. Picie na czczo to sabotaż własnego organizmy. Ponadto czarna paskudnie barwi zęby (trzeba kombinować, dodawać cukier albo sok z cytryny, zmniejszać napięcie powierzchniowe, żeby pozostałości fermentu nie przyklejały się do płytki nazębnej). Tak doraźnie działa na organizm tzn. po wypiciu na czczo da się definitywnie stwierdzić, że ryje żołądek. Pita po posiłku też ryje ale już nie tak wyraźnie, bo wymieszana z pokarmem ma mniejsze stężenie i słabiej oddziałuje na ścianę żołądka. W takiej opcji pozytywne odczucia z zażycia kofeiny (teina) są nawet silniejsze niż te negatywne z układu pokarmowego.


A co to jest herbata?

Czarna herbata to wysuszony ferment - kiszonka. Obejrzałem filmy z procesu produkcji w Indiach i stwierdzam, że to jest wysoko przetworzone wysuszone gówno. Które dodatkowo jest narażone na wilgoć w transporcie, czyli grzyby i pleśnie. Dlatego to jest gówno z fungicydem XD. Ile syfu (oprócz garbników) zawiera i czy bardzo szkodzi na organizm nie da się stwierdzić doraźnie.


Jerba to nie jest wysokoprzetworzone gówno (oprócz tej wędzonej) ale zawiera kilka razy więcej garbników i ryje żołądek mocniej niż czarna herbata. Dlatego w mojej skali szkody, jerbę stawiam na pierwszym miejscu, potem herbata czarna a potem te mniej przetworzone - nie fermentowane. Czyli zielona, żółta itd.


Generalnie z naparów które uważam za nadające się do picia to polskie suszone zioła (nie wszystkie, np. czystek to też garbnikowe gówno) i owoce. Czyli coś co nie jest transportowane tysiące kilometrów z kraju w którym sra się na ulicy.


Dla miłośników herbaty mam pytanie. Skąd w herbacie te słynne metale ciężkie? Jak w procesie rośnięcia/przetwarzania do liści dostaje się tam kadm i ołów? Żeby zrezygnować z picia tego gówna, wystarczyła mi refleksja którą opisałem powyżej. Nie interesowałem się kwestią metali ciężkich. Ale wydaje mi się, że ten aspekt czyni obiektywnie herbatę jeszcze bardziej gównianym syfem, niż jak ja ją oceniłem subiektywnie.

Problem, jak mi się wydaje polega na tym, że swoje indywidualne negatywne przeżycia z herbatą rozszerzasz na całość ludzi. Ogólnie to świetnie, że odkryłeś, że herbata Ci szkodzi i wyeliminowałeś z diety. Na zdrowie. Ale większość ludzi nie ma tak czułego żołądka i nawet wypicie herbaty na czczo nie wywołuje dolegliwości.


To co jest problematyczne to użycie inwektyw i dziwne zarzuty. Część wyjaśnił @Earl_Grey_Blue . Herbata nie jest produktem wysoko przetworzonym, nie zawiera dodatkowych konserwantów, polepszaczy smaku, aromatów. Nazwanie herbaty czarnej fermentowaną to jak nazwanie sera pleśniowego spleśniałym, pomijając to że puerh może być tak nazywany. Herbata nie rośnie na "designated shit street", czy jak to się nazywa. Suszona kiszonka, to fajna inwektywa, nic więcej.


Co do promowania sklepów, łatwo rzucić oskarżenie trudniej udowodnić. Skoro @bojowonastawionaowca zostawia oryginalne opakowania, to co miał zrobić? Pokażę wam moje herbaty, ale je zbluruję żeby nie było promocji? Akurat w wypadku herbat takie zachowanie ma sens, bowiem jeśli mówimy o mieszankach, to coś co nazywa się Łza Samuraja, w jednym sklepie może mieć inny skład niż w innym. Nawet w wypadku konkretnych rodzajów, taki Bai Mu Dan może być różnej jakości zależnie od sklepu.


A czy 2-3 posty o herbacie na tydzień to spam i naganianie? Nie sądzę, sporo osób lubi herbatę, to jest drugi najpopularniejszy napój na ziemi. Dobrze że wyeliminowałeś go z diety, skoro ci szkodził. Ale nie szkodzi większości osób, które piją herbatę

A co mi tam, też się wypowiem.


Po pierwsze, picie herbaty JEST ZDROWE. Herbata ma mnóstwo antyoksydantów, które przeciwdziałają starzeniu się organizmu oraz powstawania nowotworów. Mówimy tu oczywiście o porządnych, sypanych herbatach z dobrych organicznych plantacji, a nie o minutce czy innym liptonie. Jeżeli komuś picie herbaty szkodzi to jej nie pije. Tak samo jak komuś szkodzi makaron to go nie je, a nie ogłasza wszem i wobec że kluski są niezdrowe.

Po drugie przyrównujesz czarną herbatę do wszystkich herbat co jest tragicznym błędem bo rodzajów herbat jest mnóstwo i różnią się praktycznie wszystkim. Nazwania czarnych herbat kiszonkami nie skomentuje xD

I jak się boisz metali ciężkich to polecam nie kupowania owoców i warzyw sprowadzanych zza granicy, bo tam również są.... Przez transport i maszyny, których nie unikniesz nigdzie. Ogólnie to polecam rzucić wszystko, wyjechać w Bieszczady i założyć własną farmę, tylko BROŃ CIĘ PANIE BOŻE nie uzywaj żadnych nawozów i maszyn. Wtedy będziesz miał najzdrowsze jedzonko pod słońcem.


Się napisałem, ide se herbatki zaparzyć.

@G_O_ A teraz pokaż nam te badania naukowe o uszkadzaniu ścian żołądka. Bo masz badania, prawda?


No przecież nie pisałbyś czegoś takiego bez poparcia tezy badaniami!

Zaloguj się aby komentować