24 listopada wystartowałem w terenowym ultra maratonie rowerowym "Across Andes" po chilijskich Andach.
Przejechanie trasy 955km zajęło mi 55h i 57m. Postoje zajęły mi około 4h z hakiem. Ku mojemu zaskoczeniu udało się zająć trzecie miejsce w kategorii open.
Przez sporą część zawodów towarzyszył mi deszcz, trasę przejechałem bez spania. Od dojechania do mety minęły już chyba trzy doby a ja dalej jestem cholernie zmęczony i obolały.
Niesamowita to była przygoda, nie zapomnę jej nigdy.
Niesamowity dystans, ja się może kiedyś skuszę na okolicę 200 ale takie coś robić to musisz Panie mieć potężną głowę, bez mega silnej psychiki się takiego wyczynu nie da, gratulacje!
Dziś test nowej kurtki od Pedaled, która okazuje się na 3-4 stopnie zbyt ciepła. To teraz chyba będę musiał jeździć przy -5. Hmm... Poza tym, czysta, nietrenażerowa, przyjemność jazdy. Polecam!
@austrionauta Mrożnie się u Ciebie zrobiło, brrrrrrrr. Niech kurtka służy, ja ostatnio jak cebulka, warstwy 0, 1, 2 ... jak trzeba to 3 Nadal te termoaktywne warstwy odzieży są bardziej smukłe niż puchowe kurtki a trzymajo ciepło ślicznie Uwielbiam naszego polskiego Brubeck !
Asperka dostała nową owijkę z padami żelowymi pod spód - aaaale to jest za⁎⁎⁎⁎ste. Przy okazji serwis lewej strony: pancerz, linka, dłuższy przewód hamulcowy, wymiana płynu i klocków, support też nowy...i wali śnieg aż miło. Żeby chociaż tak nie wiało to by człowiek coś pokręcił...
Może ktoś będzie zainteresowany. Miały to być moje pierwsze buty SPD. Kupione w kwietniu 2024. Niestety model jest dosyć wąski przez co musiałem wybrać dużo większy rozmiar. W międzyczasie udało mi się znaleźć buty szersze i wyższe, ale nie tak długie, a te od dnia zakupu leżały w szafie.
Normalnie nosze 44/45 i te pierwsze Shimano w rozmiarze 46 leżą świetnie, nie upijają palców czy górnej części stopy. Pearl Izumi też są okey, ale jest minimalnie mniej miejsca w środku
Ostatnio kilka razy przewinęły mi się filmy youtuberów którzy rezygnują z Garmina. Ostatnio bikeshow dołączył do krucjaty. Zawsze było klepanie kapucyna pod wyroby tej amerykańskiej marki, co się zmieniło?
Zegarek mam od jakichś 4 lat, edge’a od pół roku. Poza jedną usterką wywołaną brakiem możliwości całkowitego przywrócenia zegarka do ustawień fabrycznych i zerwaniu połączenia podczas aktualizacji i wynikłym z tego boot loopem problemów nie miałem. Dodam że garmin wymienił mi zegarek na nowy bez opłaty mimo że poprzedni był po gwarancji, niewiele, ale był. Edge działa jak dla mnie spoko, czasem trochę muli, ale tragedii nie ma. Jak ktoś lubi mieć bałagan i każde urządzenie od innego producenta to zmienia. Mnie się tam garmin podoba.
Zegarek Garmin do biegania super, mi się fenix do multisportu bardzo przydaje, ale jak będę kolejny komputer rowerowy kupował to mam rozterkę pomiędzy Karoo albo Wahoo.
Zaraz bojówka spandeksiarska zacznie gnić że to pierwszy ultra maraton poniżej 100km jaki widzieli, ale nabranie szpeju w trasę to był dzisiaj dobry wybór. Nie dość że się przebierałem dwa razy bo postój w Obornikach i zakupy mięsa w Malinie - zapocony człek to i zmarzł, to jeszcze wybuchło przednie koło na szutrze między Wilczynem a Mienicami. I nie, nie jeżdżę na mleku tylko tak już jest ta droga wyjezdzona autami że kamulcy w c⁎⁎j i jak na zjeździe przyładowalem w jakąś cegłę to autentycznie myślałem że obręcz się poszła j⁎⁎ać. A jeszcze piąte zero za kierownicą omijał nas wymieniających dętkę na leśnej drodze z prędkością nie mniejszą niż 60.
No i w końcu chłodna trasa w której mi nie było zimno w ręce, ale tego oczekiwałem od wysokogórskich rękawic. Za⁎⁎⁎⁎ste są, nie żałuję.
@AdelbertVonBimberstein Ja mam już pewnie kable smalcem zapchane bo marznę w kończyny przeokrutnie - dzisiejsza jazda była w już sprawdzonych zimowych butach no i test rękawic. Do tej pory jeździłem na tych ze zdjęcia poniżej, ale ponad 30km w temperaturze bliskiej zeru to już one nie dają rady.
A ta decathlonowa linia "widocznych" ciuchów jest kozak przechuj - mam kurtkę zimową, bluzę i poluję na dobrą cenę kamizelki, a ostatnio mijałem ziomeczka ojebanego we wszystko co mieli, ale tak wszystko wszystko - jechało na mnie jaskrawozielone coś na rowerze XD
@wonsz pytanie czy ja odczuje tą różnice, na codzien do pracy będę jeździł plus park krajobrazowy i trochę szosy, wcześniej miałem scotta cr1 na 105*tce to dobrze mi się jeździło ale na Gdańsk typowa szosa dosyć nie praktyczna
Jako rower komuter i do krajoznawczych wypadów będzie spoko. Sam sobie na zimę złożyłem gravelo-ulepa na Tiagrze. Wszystko na linkach więc w miarę łatwy serwis do ogarnięcia we własnym zakresie. Opony na sezon jesienno zimowy też będą ok (przynajmniej dopóki lodowiska nie ma)- tylko jakieś pełne błotniki warto sobie sprawić. Pełne, żeby buty suche były i trochę napęd oszczędzać. Za tę cenę myślę, że można brać. To model z 2018 roku, kiedy jeszcze GRX nie istniał, gravele dopiero się pojawiały a Tiagra całkiem spoko się w takich zastosowaniach sprawdza. No i najważniejsze - musi się podobać, bo inaczej będzie ścianę podpierał, a ten całkiem ładny jest… Ale wiadomo są guściki i gusta 🤷♂️ Z tego co wyczytałem to on nawet sztywne osie chyba ma…
Edit: jednak nie ma sztywnych osi, nowsze roczniki dopiero.
Gravelowe rachu ciachu na oponach szosowych i 5 atmosferach. No nie był to najlepszy pomysł z perspektywy nadgarstków i dupska ale traska świetna: zjazd z Trzebnicy na Malczów za⁎⁎⁎⁎sty, śmierć w oczach.
84 - 2 tyg temu wziąłem udział w NORDA Kaszebe na dystansie doktora, trochę chłodno i pierwszy bufet dopiero na 42 km ale przynajmniej ze smacznym jedzeniem, ciepły kompocik - sztos ! Słabo wypadł 1 z dwóch ciężkich podjazdów (pod Kaszubskie Oko), miałem lepszy czas kiedyś, na swoim starym MTB :P za to 2 całkiem spoko, może to zasługa 2 szocików miętówki na ostatnim bufecie ? ;)
41 - tydzień temu zebrałem ekipę na wyjazd do lasu. W planach była cała trasa Gdańsk - Wejherowo, niestety gdzieś za Łężycami, ziomka wciągnął piach i zaliczył glebę. Także 5 km turlaliśmy się do stacji SKM w Rumii, a kumpel prowadził rower, gdyż nie był już w stanie jechać. Wczoraj dotarło do mnie info, że złamał obojczyk, a lekarza odwiedził dopiero w środę xD Jak pisałem do niego w niedzielę, to twierdził, że poboli i przejdzie ;)
87 - dzisiejsza przyjemna trasa na Wyspę Sobieszewską, cały czas świeciło słoneczko więc nawet w #wmordewind tak nie przeszkadzał ;)
Wrzucam zaległości. W sobotę zakończyłem (chyba) sezon przecudowną jazdą po górskich szutrach i single trackach w okolicach Hemsedal. Niezły wycisk sobie dałem, single dały mi popalić, ale ten niesamowity stan kiedy pedałuję jak w transie, przede mną tylko droga a wokół góry i żadnej żywej duszy, wart jest każdego wysiłku.
Ogólnie to świetnie się w tym roku bawiłem na rowerze, zrobiłem niesamowite trasy, poprawiłem kondycję i pokonałem kilka wyzwań, które przed sobą postawiłem. Kupno gravela to była najlepsza decyzja zakupowa w tym roku. Jedyne czego żałuję to, że nie udało mi się zorganizować wyprawy bikepackingowej, ale sprzęt już mam, więc co się odwlecze... ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Na jesień zastanawiam się nad zmianą opon w moim tribanie rc500 na coś, aby przystosować go bardziej na rower road+. Obecnie mam tam oryginalne opony 700 x 28c.
Poleci ktoś jakieś dobre opony w rozsądnej cenie?
Wg producenta
Pasują opony do 700X36 lub 650x40.
Pytam bo się jeszcze średnio znam na sprawach rowerowo- technicznych.
@AdelbertVonBimberstein A może po prostu Tufo Thundero 36? Wiem, że to gravelowe opony, ale są dość szybkie, dadzą sobie radę i na asfalcie i w terenie lekkim (bez błota itd. raczej). Ale no, contact speedy też podobno niezłe i tańsze, więc też powinny być git
Pytałem Was niedawno czy warto wstawać o 4.00 i jechać 300km w jedną stronę żeby się 55km rowerem przejechać. No to mam już odpowiedź. Pewnie że było warto! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Trasa nazywa się 1000-meteren i jest uważana za jedną z najpiękniejszych tras rowerowych w Norwegii. Jest naprawdę wymagająca i jestem w opór zadowolony że dałem radę, no ale po kolei.
Wszystko zaczyna się w miejscowości Øvre Årdal na wysokości 20m n.p.m skąd wspinamy się na niemalże 1050m n.p.m (góra z pierwszego zdjęcia). Daje to ponad 1000m przewyższenia na 10km, z czego 40% to asfalt a reszta gravel. Poza tym to ciągły podjazd, momentami z nachyleniem 20% i bez chwili odpoczynku. Na szczęście zmęczenie osładza widok panoramy miasta i okolic, piękniejszy z każdym pokonanym segmentem.
Droga zaczęła się asfaltową serpentyną poprzetykaną tunelami (3 z nich bez oświetlenia, ale za to z wodą cieknącą na głowę :D). Tam szło bardzo sprawnie, miałem jeszcze sporo energii ze śniadania, ale nie byłbym sobą gdybym czegoś nie odjaniepawlił. Żeby sobie utrudnić to zapomniałem skręcić w szutrowy segment, pojechałem jakieś 1,5km i 100m górki za daleko i trzeba było wracać xD Utrata tej wysokości bolała, bo wiedziałem, że trzeba będzie odrobić. Po szutrze nie szło już tak fajnie jak po asfalcie, wymęczyłem się jak koń na westernie, ale o dziwo nie musiałem brać przerw. Zatrzymywałem się tylko co parę zakrętów na fotkę miasta, brałem przy okazji łyka z bidonu i jechałem dalej. Całkiem sprawnie to poszło jak na otyłego pana xD Na szczęście na wysiłku i zdobyciu góry trasa się nie kończy, kto chce oczywiście może wracać tą samą drogą, ale byłby to ogromny błąd bo dalej czeka jeszcze minimum 30km jazdy już w typowo norweskich górskich krajobrazach. Bardzo przyjemna szutrowa droga z naprawdę epickimi widokami, tunelami rytymi w skale i widokiem na dolinę i jeziora poniżej.
Przedłużyłem sobie nieco tę trasę i szutry zakończyłem objeżdżając wkoło jezioro Torolmen, skąd wracałem już asfaltem. Przyznam szczerze, że nie jestem zbytnim fanem szosy bo trochę boję się debili za kierownicą, ale tym razem było tylko płasko lub z góry, do tego mały ruch więc przycisnąłem trochę żeby nie być zawalidrogą. Skończyło się to tak, że w życiu nie jechałem tak szybko rowerem, średnia prędkość na ostatnich 20km wyszła mi ponad 53km/h a momentami dobijałem do 80km/h. Bez bicia przyznaję, że to nawet niezła zabawa Panowie i Panie szosowcy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Suma sumarum: trasa z bucketlisty odhaczona, udowodniłem sobie, że potrafię - 1080m przewyższenia zrobione, piękne widoki zaliczone, w dodatku poszło bardzo sprawnie i już o 20 byłem z powrotem w Oslo. Jeśli więc ktoś ma ochotę na wspaniałą trasę rowerową w Norwegii to z czystym sumieniem polecam.
PS. Z miłych rzeczy, które mnie spotkały to dodam, że ludzie mijający mnie gdy jechałem pod górę często dopingowali i machali lub pokazywali kciuki w górę, sam też zjeżdżając pokazałem parę kciuków wjeżdżającym rowerzystom Do Årdal zjechałem spocony i brudny jak zwierzę i chciałem się wykąpać. Zajechałem więc na okoliczny camping i pytam chłopa czy mogę się umyć jeśli nie jestem gościem. Był trochę zdziwiony pytaniem, szczególnie, że podjechałem autem, ale pogadaliśmy chwilę, wytłumaczyłem mu, że wróciłem właśnie z tego 1000m i chciałbym się umyć bo muszę wracać 300km. Pogratulował mi i nie tylko się zgodził, ale też nie chciał za to ani grosza chociaż nalegałem. Niby niewiele a jak miło ( ͡° ͜ʖ ͡°)
wolałbym przejechać 60km od domu i pośmigać na gravelu w czasie w którym kisiłbym się w aucie, tym bardziej w Norge- gdzie każde miejsce to jest przepięknę i mogłobyć parkiem narodowym
Zapomniałem wczoraj zrobić podsumowania sierpnia, to dzisiaj zrobię podsumowanie tygodnia
Klasycznie kilka DPD, a dzisiaj udało się wskoczyć na gravela i pokręcić trochę na północ od Trójmiasta. Powrót przez TPK sprawił, że teraz bardziej mnie bolą ręce od ciągłego hamowania (jestem cykor...) niż nogi
Kilometry z 2 tygodni. Trzeba będzie w weekend w końcu wyjść na coś trochę dłuższego, bo może i intensywne te jazdy, ale jednak godzinne trasy to trochę bieda
W międzyczasie byłem na finałowym etapie Tour The Pologne, bo akurat zaczynali w mojej wiosce. No, jednak "trochę" mi brakuje Ale przynajmniej pojeździli na pagórkach, po których ja muszę cierpieć ze 3 razy dłużej
Widzę, że coś skrypt nie działa, więc dodaję ręcznie. Wynik poprzedni zaokrągliłem, bo był z miejscem dziesiętnym.
Hejo, w tym tygodniu troszkę treningowo, nie udało mi się załapać na żadną wyprawę rowerową, ale z okazji ostatniego etapu TdP w KRK strzeliłem sobie mocną interwałową 40tkę i dobiłem wieczorem jeszcze pętelką 30k do 100ki
Bardzo podobało mi się zachowanie Jumbo i Jonasa, po finiszu zatrzymal się na skrzyżowanie błoń z alejami i można było robić fotki
Udanego turlania wam, może w nast tygodniu coś fajnego się zobaczy! Wiem, że Krakowski Coffee Ride kibicował kolarzom w Lanckoronie od 10 rano
A co do Kasi, to wiecie, no i btw Vuelta się zaczęła, tam to dopiero są GÓRKI GÓRKI na etapach, będzie ciekawie!