[FILM] Jurassic World - Welociraptory - Epic Evolution (1/3)
Moja następna animacja poklatkowa (stop motion). Zrealizowana przez Kalais Studios dla The LEGO Group oraz Universal Pictures! W chwili, gdy piszę tego posta, nabiła już ponad 1,1 miliona wyświetleń na oficjalnym kanale YouTube LEGO!
@Fearaneruial Gault chciał zabić Rambo, zaniechał wszystkich procedur, gdyby ich przestrzegał to nic by mu się nie stało po zrywie helikoptera. Chyba, że chodzi o dziką świnię którą zjadł
Według mnie zaniżona ocena na Filmweb, film dobry, Brad Pitt jak zawsze bardzo dobrze zagrał, James Gandolfini żywczem jak wyjety w szlafroczku z Sopranos. Ciekawy klimat i fajnie zrobiony film.
Kolejny rewatch. Jakoś nie miałam ochoty wieczorem na nic ambitnego, szukałam bezmyślnego akcyjniaka, ale przy przeglądaniu vodów mignął mi Matrix i pomysł by sobie przypomnieć film nagle zajął całą moją mózgownicę.
Nie wiem czego się spodziewałam, na pewno nie tego, że od pierwszych sekund wejdę w ten film na pełnej głowie, na spiętej d⁎⁎ie, rozkoszując się każdą sceną. Może sądziłam, że tym razem podejdę bardziej krytycznie po tylu latach. Nic z tego.
Matrix dalej robi fenomenalne wrażenie.
W tym akurat rewatchu obserwowałam zależności społeczno-polityczne, czyli jak powstaje rewolucja. I przez cały seans zastanawiało mnie czy to prawidłowa rewolucja? Czy nie lepiej zostać w symulacji i jakoś żyć, niż trwać w blaszanych trumnach i podziemnym mieście i walczyć o przetrwanie? A jednak zdrada Cyphera, mimo jego wcale nie takich niewłaściwych wniosków, boli za każdym razem tak samo.
Ostatecznie, jako widzowie, czy chcemy czy nie, stajemy po stronie rewolucjonistów - może dlatego, że ludzie nie potrafią znieść myśli, że ktoś ich traktuje jak trybiki w maszynie i nic więcej, a przecież ego ludzkie potrzebuje większego paliwa niż matriksowe maszyny.
Świetny film, arcydzieło popkultury, akcji, ambitnego kina - filozofia, socjologia, psychologia - można rwać film na warstwy, a wciąż coś zostanie do zbadania. Niesamowite jak Wachowskie rodzeństwo zdołało tak wiele rzeczy umieścić w jednym seansie: odniesienia do wu xia, kina akcji, dodane nowe atrakcje akcyjne, które właśnie dzięki Matrixowi przeszły do historii kina, do tego cała ta filozoficzna otoczka, film wymusza refleksję, a nie tylko załatwia nam umysł złożoną i pędzącą akcją.
Chyba w tym właśnie tkwi geniusz Matrixa. Zamiast chaotycznego miszmaszu dostaliśmy perfekcyjne dzieło, gdzie wszystko się trzyma idealnie i idealnie pasuje.
@Mahjong Napisać książkę albo nakręcić taki film, że ludzie po 26 latach będą o tym dyskutowali i doszukiwali się jakiś ukrytych w filmie przekazów. To byłoby dopiero coś.
@Dybala nieważne jak się nazywają, daję jak wszędzie wpisują je oficjalnie, dla mnie to wciąż ci sami twórcy, bez znaczenia czy mają inną płeć czy inne imiona - nazwisko się zgadza
można w sumie pisać też rodzeństwo Wachowski - będzie poprawnie w obu przypadkach jak kogoś kłuje
Bardzo lubię ten film, ale smak mi zepsuł fakt, jak po latach się dowiedziałem, że film jest metaforą transseksualizmu. Wychodzenie z matrixa i znajdowanie własnej, prawdziwej tożsamości. Sami bracia (a teraz siostry) Wachowscy potwierdzili/ły tą teorię...
@nick-chevs sądzę, że to jednak jedna z interpretacji i sposób na przypodobanie i wpisanie się w jakieś tam dzisiejsze trendy, niż oryginalny zamysł. A nawet jeśli, to przecież każdy może interpretować dzieła po swojemu.
@nick-chevs To tylko kolejna z setek interpretacji. Ale nie nazwałabym tego metaforą transseksualizmu tylko ogólnie metaforą szukania prawdziwego "ja".
Seans na TVN, spędzany czas z mamełe, więc akuratny film, rodzinny taki, wzruszający.
Fabuła? O wielkim bezdomnym nastolatku, który dostaje od życia fart stulecia - czyli bogatą w kasę i w serce białą republikańską rodzinę, która praktycznie adoptuje chłopaka, pomaga mu w skończeniu szkoły i umożliwia start kariery w futbolu amerykańskim.
W roli głównej sam Drabulok, który zagrał Mike'a oraz całą jego rodzinę. Za rolę białej wspaniałej kobiety, która stoi za każdym czarnym chłopakiem dostał nawet Oscara.
Fun fact: w tym samym roku Bullock dostała równocześnie Oscara i Malinę za najgorszą rolę
Sorki za wstawki wyśmiewające, no ale tak jest - ten film aż się prosi by o to by wyśmiewać całą historię. Wielki Mike by pewnie umarł z głodu ostatecznie gdzieś, albo gangusy przemieliły by go do stania na kornerach i ostatecznie odsiadywałby wyrok.
A zamiast tego miłość, kasa i kariera sportowa. Bo wystarczył ruch serca pewnej białej pani.
Z drugiej strony można się śmiać, ale to na podstawie prawdziwej historii, więc chociaż tyle.
Film przesłodzony, amerykański na maksa, ale o dziwo nie ogląda się go źle. Solidna produkcja, perfekto zrealizowana. Ale nic więcej.
Historia bajki toczy się w puszczach Oklahomy na przełomie XIX i XX wieku. Głównymi bohaterami serii są dwa osierocone niedźwiadki, Dżeki i Nuka, które trafiają pod opiekę indiańskiego chłopca o imieniu Ran oraz jego rówieśniczki Alicji - białej dziewczynki. Bohaterowie muszą się zmagać z czarnym charakterem który czycha na niedźwiadki
Nie taguje ANIME bo nie przypomina zupełnie produkcji z kraju kwitnącej wiśni.
Ale to ładnie zrobione wszystko analogowo, tła namalowane w gwaszach... Te japońskie kreskówki w porównaniu do zachodnich albo jeszcze gorzej wschodnioeuropejskich to mistrzostwo.
3 cześć trylogii "Na noże" (Knives Out).
Tym razem trafiamy na niewielką parafię w Nowym Jorku, w której dochodzi do zabójstwa proboszcza, o które zostaje oskarżony wikary. Będziemy świadkami rozwiązania tytułowej zagadki zmartwychwstania, a rolę detektywa po raz kolejny przyjmie Benoit Blanc.
Niejsłabsza część trylogii i mam wrażenie, że seria choruje na wyraźną tendencję spadkową, pierwsza część była super i często do niej wracam, druga byłą wyraźnie gorsza, ale dalej zjadliwa, a trzecia - no cóż, sami oceńcie.
@Mahjong nie, to zupełnie osobna część i jedyne co je łączy to postać detektywa Blanca (Daniel Craig). Nie ma żadnych nawiązań do poprzednich części, po za tym, że dzięki rozwikłaniu poprzednich zagadek, detektyw stał się sławny. Żadnych nawiązań do treści czy spoilerów.
Kurtyzana Julia przybywa do Florencji. Rozkochuje tam w sobie lokalnego władcę i jego syna.
Muzyka robi robotę - podkręca tempo wydarzeń choć były momenty że monco stonowana i robiło się troche nie tyle nudo co bez większych emocji. Specyficzne kino które nie każdemu przypadnie do gustu.
4 - film Frtiza Langa choć tu tylko był odpowiedzialny za scenariusz
@TyGrySSek dzięki, właśnie importuje. Lubię takie klimaty. Trzy lata temu byłem na nocnym seansie filmu Nosferatu w "Koperniku". Impreza bez dzieci, z piwem wewnątrz. Sztos
Druga część trylogii "Na noże" podobała mi się bardziej od pierwszej. Bardziej podobała mi się sceneria Grecji, niż tej zimowej, która była w pierwszej części, wydaje mi się, że więcej tu było komediowych momentów, co też jest dla mnie na plus, historia nie jakaś wybitna, ale przyjemnie się oglądało i nie wynudziło mnie ani razu przez te dwie godziny.
Ekranizacja mojego ulubionego opowiadania autorstwa Stephena Kinga.
Uwielbiam ten sielankowy klimat chłopięcych zabaw, którzy w ten sposób uciekają od problemów domowych: biedy, alkoholizmu, przemocy, zaniedbania emocjonalnego. Przyjemnie patrzyło się na relacje głównych bohaterów, którzy może i byli wobec siebie złośliwi, jednak potrafili także się wspierać i pocieszać. Chociażby gdy Chris zachęcał Gordiego do tego, żeby nie szedł z nimi do zawodówki, tylko poszedł do dobrej szkoły, by mógł się wyrwać z miasteczka.
Seansu nie zepsuł nawet młody Wil Wheaton, na którego nie jestem w stanie patrzeć po obejrzeniu „Star Trek: The Next Generation”. Zagrał tam okropnie irytującą postać, jego mimika również sprawia, że nie pałam do niego sympatią. xD
Film dokumentalny o beatlemanii w USA. Film zawiera masę nagrań zza kulis pobytu The Beatles w Stanach w tytułowym 1964. Wszystko uzupełnione współczesnymi i archiwalnymi wypowiedziami samych członków Wielkiej Czwórki oraz fanów, muzyków, pisarzy... Dla wielbicieli liverpoolczyków film z gatunku must see.
Przyznam, że nie wiedziałem nawet, że ten dokument się pojawił, co nie świadczy o mnie najlepiej, gdyż od dziecka jestem fanem The Beatles. Ogląda się rewelacyjnie.
Typowa komedia Quentina Dupieuxa - czyli krótka, śmieszna i głupia. Fun fun fun!
Tym razem dochodzi szczypta surrealizmu w hołdzie Salvadorowi Dali, którego gra kilku aktorów w tym filmie, ale sam Dali w tym obrazie zawsze jest taki sami. Ego wyjebane po nieboskłon!
Kto lubi komedie Dupieuxa ten się nie zawiedzie.
/jeśli ktoś nie kojarzy reżysera, to ten od "Morderczej opony"/
Ładnie poryty film, jak większość filmów Haneke w sumie. Trafił niedawno na Mubi więc miałam okazję nadrobić.
Nauczycielka gry na fortepianie przeżywa coś na wzór kryzysu wieku średniego, tylko na pełnej. U niej ten kryzys jest zaiste prawdziwy - toksyczna matka, zaburzona psychika samej Eriki (w tej roli rewelacyjna Isabelle Huppert), i dziwne seksualne pragnienia, które kobieta na razie rozgrywa na poziomie podlądactwa.
Trochę się zmieni gdy Erika pozna młodego przystojnego studenta, który w niej się zakochuje. Zamiast wykorzystać szansę kobieta nadal leci w dół, ciągnąc za sobą młodego chłopaka, który już sam nie wie, czego od niego chce ta dziwna kobieta.
Obserwacja Eriki w tym filmie czasem aż boli, jej pęd ku samozagładzie jest przerażający i czasem miałam nadzieję, że coś go przerwie, przecież w głębi serca tej smutnej i surowej kobiety musi być kapka dobra i nadziei? Prawda? Prawda?!
Ostatecznie Erika dostaje to co chciała. I to chyba jest najsmutniejsze.
Ale takie filmy kręci pan Haneke, chcesz optymizmu i ogromnych pokładów nadziei? To włącz sobie kolejny raz "Forresta Gumpa" a nie "Pianistkę". Ament.