@Trypsyna Żona katuje mnie horrorami i thrillerami, więc "Bronie" oczywiście musiałem zobaczyć. Zgniłem z końcówki tego filmu, główny motyw mnie nie przekonał. Była tam nieścisłość, bo ten jeden grubas jak biegł przez miasto to miał rozłożone ręce, a gówniaki na koniec filmu już nie. Ogólnie film mnie zmęczył, ale mniej niż wiele innych horrorów, które oglądaliśmy w ostatnim czasie.
Film o tym, że rzeczywistość, nawet gdy przybierze bajeczne barwy filmowego realizmu, to i tak postawi cię na koniec do pionu. Ale co z tego, skoro kolejne filmy czekają za rogiem by ukoić cierpienia codziennego życia.
Mia Farrow w roli głównej jest po prostu za⁎⁎⁎⁎sta. Cudownie oddaje "taki se" świat głównej bohaterki, która ma gównianą pracę i męża darmozjada, który może bije tylko w ostateczności, ale za to woli spędzać czas z kolegami i innymi kobietami. Nic więc dziwnego, że Cecillia woli spędzać wolny czas w kinie, gdzie w pełni oddaje się ekranowej fantazji i może zapomnieć o zwykłej codzienności.
Jednak pewnego dnia z kinowego ekranu wychodzi jeden z bohaterów filmów z przekonaniem, że jest w niej zakochany. Dalej nie zdradzam, kto nie widział niech obejrzy, bo to dość ciekawy film Allena o kinie samym w sobie.
Do twórczości Agnes Vardy podchodzę z kijem jak do groźnego psa. Czyli na co dzień wolę omijać (dlaczego, nie wiem). Ale czasem wezmę się z bykiem za rogi. Najpierw wpadła rewelacyjna "Cleo od piątej do siódmej" a teraz "Bez dachu i praw", chociaż lubię prosty angielski tytuł "Vagabond" czyli "włóczęga".
Bo to o włóczędze jest ten film. Dziewczyna ma na imię Mona i początek jasno wskazuje jak skończy się jej historia. Oglądamy więc kilka ostatnich tygodni i dni dziewczyny na jej włóczędze. Niewiele o niej wiemy, skończyła zawodówkę, pracowała jako sekretarka, ale sama z siebie porzuciła takie życie i ruszyła w drogę.
Mona nie różni się wiele od innych włóczęgów. Śpi w namiocie, żebrze, podróżuje, spotyka się z mężczyznami. A jednak jest coś w niej takiego, że każdy kto się natknął na nią na swojej drodzy to zapamiętuję ową śmierdzącą włóczęgę.
Bardzo ciekawy film, postaci jest sporo, a jednak każda z nich ma swój wyraźny rys i kilka poziomów - czasem dowiadujemy się o nich więcej niż o samej Monie i to też wielka siła filmy Vardy.
Polecam miłośnikom nie tylko francuskiego kina, ale kina w ogóle. Wiem, że dla niektórych może to być nuda niemożebna, ale ja nie nudziłam się ani sekundy. Cudowny film, i z chęcią poszukam sobie następnego filmu Vardy do spróbowania.
@Vampiress na Mubi, są nawet polskie napisy, jeśli nie chcesz wykupywać na miesiąc, to mam opcję przesłania ci linka do obejrzenia za darmoszkę, wyślij na pw emaila tylko
Detektyw Lou Torrey zostaje przeniesiony do Los Angeles. Na miejcu odkrywa, że grupa sycylijskich mafiozów wynajmuje weteranów wojny w wietnamie, aby "wyrównywać porachunki". Lou postanawia na własną ręke ukarać przestępców.
@kopytakonia Świetny film i chyba jeden z ostatnich, które oglądałem na VHS z wypożyczalni. Mroczny, niepokojący i lekko baśniowy klimat aż się wylewa z ekranu. Warto zobaczyć.
W sumie to nie do końca jest horror, ale od wielu lat to tak szeroki gatunek, że nie ma co wytykać. Jest wampir to jest i horror, i przy tym zostańmy.
Młody Oskar jest ofiarą szkolnej przemocy, przyjaźń poznaje dopiero przy bliższym poznaniu dziewczynki w swoim wieku. Ale jej wiek to tylko pozory.
Ciekawy zabieg, dla miłośników wszelakiej obecności wampirzej pokazuje na pewno kolejny aspekt "a gdyby wampir...". Tu mamy "a gdyby wampir był cały czas dzieckiem, jakby sobie radził". Film daje odpowiedź, to znaczy można się domyśleć jak sobie radzi bo film jest o zmianie "opiekuna", między innymi.
To jednak wątki poboczne, to co najważniejsze, to przemiana głównego bohatera, który w osobie młodocianej wampirzycy znajduje przyjaciela, który jest zdolny dla niego poświęcić, obronić.
Film ma już swoje lata ale jest dobrze zrobiony, na pewno świetnie wywiązali się właśnie młodzi aktorzy, którzy przykuwają wzrok od samego początku.
@Vampiress no tak, tam też tak było, ale tam dzieciak miał rodziców-wampirów, znaczy dwóch tatusiów na starcie, tutaj dziewczynka ewidentnie jest sama ze swojego gatunku i pomaga jej jakiś człowiek
Trzymający w napięciu film, mimo, że dzieje się w niewielu lokacjach, pół filmu to praktycznie jedno pomieszczenie to nie nudzi i nawet dosyć chaotyczna praca kamery dodaje tutaj nutkę niepewności u widza. Zakończenie trochę mnie zawiodło, ale taki byl zamysl. Ogólnie daje poczucie u mnie ten film, że na takiej wojnie może dzisiejszy świat skończyć. Wolę inny film od Bigelow - Wróg numer jeden choć ten też spoko.
Pamiętam jeszcze, jaki hype towarzyszył tej produkcji. Dobry film, jednak nie trzeba być die-hard fanem zespołu żeby dostrzec, iż to typowy do bólu współczesny biopic, z ogranymi w gatunku schematami fabularnymi i maksymalnie uładzony, żeby broń Boże nikt mu nie dał kategorii "R". To film dla przeciętnego widza, który coś tam kiedyś słyszał z repertuaru Queen, coś tam kojarzy, że grał kiedyś taki zespół i taki facet jak Mercury, ale ultrafani powinni się trzymać od tej produkcji z daleka.
może nie jestem ultrafanem ale trzymam się z daleka
Historia zespołu dawno zamknięta i wszelkie filmowy, powroty w stylu Queen + Adam Lambert nie mają racji bytu. Jedyne co jak wygrzebią jakiś niewydany utwór np Face It Alone to OK.
@Vampiress miała. Sasha planował położyć nacisk na sławne wielodniowe imprezy Frediego, gdzie karły nosiły na głowach tace z kokaina itp. Mial byc tez większy nacisk na orientację seksualną. To miala byc jazda bez trzymanki. Brian May byl przeciwny bo to urągało by mitowi Mercurego i Queen. A powinien miec jaja jak Elton John, o którym film nie owija w lakmusowy papierek.
Urgh, o filmie nie wiedziała nic, zachęcił mnie opis fabuły i dostępność filmu. Zaryzykowałam.
Nie opłacało się. Niewiele ratuje ten film, dobry próg wejścia, ale ostatecznie nie costajemy nowych dóbr, tylko lekki folk sfilmowany tak klasycznie, że aż nudno.
Uwaga - w opisie poniżej daję spoiler! Robię to wyłącznie dlatego, że film jest bardzo słaby i szkoda czasu na oglądanie go.
Fabuła:
Małżeństwo po poronieniu poszukuje innego miejsca zamieszkania, aby nie patrzeć na przygotowany pokój dziecięcy. Agentka nieruchomości poznaje ich z dziwacznym starszym panem. Osobliwy dżentelmen zaprasza ich na podwieczorek do swojej wielkiej rezydencji. Podczas poczęstunku proponuje układ: możecie mieszkać w moim wielkim domu. Ja się stąd zmywam. Stawiam tylko jeden warunek - nigdy nie możecie zajrzeć do piwnicy. I jak to w takich historiach bywa, od samego początku faceta skręca z ciekawości co tam takiego pod tym domem jest ukryte. Równolegle do wątku z tajemniczym domem, toczy się historia zdrady, której dopuścił się nasz dupcyngier z koleżanką z pracy, która to postanawia walczyć o niego z jego obecną małżonką.
Recenzja:
Film jest raczej denny. Fabuła sunie z wolna - postacie są dość płytkie, film po prostu nie ma "tego czegoś". Można sobie odkurzać pokój w międzyczasie albo lepić pierogi i jak odwrócisz się od ekranu na parę minut, to niczego nie tracisz. Jedynym paliwem napędowym całej tej historii, jest uczucie ciekawości - co tam do cholery znajduje się w tej piwnicy? Czy to stary właściciel tam siedzi i podgląda mieszkańców? Może jakieś lochy z uwięzionymi nieszczęśnikami? Portal do innego świata? Szafa do Narni? Złoty pociąg? Twórcy filmu postanowili kompletnie zakpić z widza i piwnica przez cały film nie zostaje otworzona. Pada co prawda drobna sugestia odnośnie zawartości, ale nie zaspokaja to głodu, który był pielęgnowany przez prawie dwie godziny. Teraz już wiecie, że nie musicie tego oglądać.
Pozycja dla mnie totalnie nieznana, z bardzo dobrą obsadą, jeszcze lepszą grą i reżyserią. Kawał dobrego, polskiego kina, klimat gęsty jak cholera i napięcie powodujące pocenie się dłoni.
Historia oparta na faktach, opowiadająca losy dwóch przedsiębiorców, którzy z myślą o nowym biznesie, ulegają szantażowi gangusa.
Ostatnie minuty filmu nieco pogorszyły odbiór, ale i tak dam mimo wszystko tak wysoką ocenę. Jeden z najlepszych polskich filmów jaki widziałem, polecam.
@Furto nie wiem czy wiesz, że to prawdziwa historia i że wniosek o ułaskawienie leżał chyba u Kwaśniewskiego. On ułaskawił Sikorę. A Duda chyba tego drugiego. A Sikora nazbierał hajs na wolności i nagrał film "Mój prawdziwy dług" ale aż takiej furory nie zrobił.
@tosiu Tak, poczytałem o sprawie. Sikora ułaskawiony w ostatnich dniach prezydentury AK, ale od 1,5 roku miał przerwę odbywania kary, Bryliński w 2010 ułaskawiony przez BK.
Krauze takie dramaty potrafił jak mało kto. Polecam "Plac zbawiciela". Temat z zupełnie innej beczki, ale klimat daje się nożem kroić. Ja po obejrzeniu byłem tak rozbity psychicznie, jak po żadnym innym filmie.
Małe, prowincjonalne miasteczko na dzikim zachodzie jest nękane przez bandziorów. Nowy, czarnoskóry szeryf zostaje sam z problemem, gdyż nie może liczyć na pomoc mieszkańców.
Tytuł: Lock, Stock and Two Smoking Barrels- porachunki
Rok produkcji: 1998
Kategoria: Komedia kryminalna
Reżyseria: Guy Ritchie
Czas trwania: 1h 47m
Ocena: 10/10
Film „Porachunki” (oryg. Lock, Stock and Two Smoking Barrels) to brytyjska czarna komedia kryminalna w reżyserii Guya Ritchiego. Opowiada o grupie przyjaciół, którzy po przegranej w karcianej grze popadają w długi wobec bezwzględnego gangstera i wpadają w serię absurdalnych, pełnych przemocy i humoru wydarzeń. To dynamiczna, stylowa opowieść o londyńskim półświatku, pełna błyskotliwych dialogów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Zaprzestałem ostatnio wrzucania recenzji filmów, bo się tu jakiś chory wyścig na tagu zrobił.
Nikt nie czekał, ale lecimy.
828 + 1 = 829
Tytuł: Breakdown
Rok produkcji: 1997
Kategoria: Thriller
Reżyseria: Jonathan Mostow
Czas trwania: 1g 55m
Ocena: 8/10
Incydent
Małżeństwo Jeff i Amy jedzie z Bostonu w San Diego. Po drodze psuje im się samochód. Kierowca przejeżdżającej ciężarówki proponuje im podwózkę do pobliskiej restauracji, gdzie będą mogli wezwać mechanika. Amy jedzie sama. Jeff naprawia usterkę i wyrusza śladem ciężarówki. W knajpie okazuje się, że nikt jego żony nie widział.
Modelowy przykład thrillera, ktory trzyma w napięciu od początku do końca. Rewelacyjna rola starzejącego się Russella w roli męża przeciśniętego do muru. Zresztą nie tylko Kurt, bo dowożą wszyscy. Role czarnych charakterów obsadzone perfekcyjnie.
Starym pierdzielom znajomy może wydawać się Jack Noseworthy swego czasu szczujacy panny klatą w teledysku "Always" Bon jovi.
Intryga logiczna i dopięta na ostatni guzik.
Nie sposób się nudzić. Bardzo dobre kino gatunkowe.
Jakoś nie ceniłam nigdy wystarczająco tego filmu - może dlatego, że gdy widziałam go pierwszy raz było to wiele lat temu, gdy filmy nie były jeszcze na pierwszym miejscu moich zainteresowań i film wydawał mi się sztuczny i dziwaczny jak kostiumy księcia Vlada.
Ponad dekadę później odświeżyłam sobie coppolowską Draculę i jestem w szoku! Ten film jest niemal znakomity. Gary Oldman jako Dracula potrafi być czystym potworem i romantycznym kochankiem, w którego miłość wierzymy od samego początku.
Jedyne co mnie kłuło w tym filmie to drewniany Keanu Reeves. Ale mam ciche podejrzenia, że może specjalnie Coppola go wybrał, by był to typowy nudny jak flaki w oleju przedstawiciel klasy średniej ówczesnych czasów?
Na pewno wymiata w roli Van Helsinga Anthony Hopkins. Mistrzowska robota, wprowadził lekki powiew humoru do tego nabuchanego powagą dzieła. Wiwona Ryder robi swoje - niewinne dziewczę o wyglądzie dorastającego podlotka potrafiła oddać pożądanie i uczucia spowodowane pojawieniem się nieśmiertelnego kochanka.
Pani Mahjong bardzo zadowolona z takiego rewatchingu. Zapewne gdy widziałam ten film pierwszy raz nie dałabym mu więcej niż 5/10 a po drugim seansie w życiu to prawie sztos dla mnie!
Polecam na Halloween, jeśli ktoś szuka czegoś ambitniejszego niż "potwór straszy i zabija". I to gorąco!
Opowieść o konflikcie sąsiedzkim skonstruowana praktycznie w całości z nagrań policyjnych. Ciekawy zabieg, ciekawa historia.
Konkluzja prosta jak budowa cepa - tam, gdzie prawo pozwala w większej "dowolności" użyć broni, tam zawsze znajdzie się więcej ludzi, którzy jej użyją.
Najbardziej rozwaliło mnie jedno - że gdy zabijesz kogoś czarnoskórego na swoim terenie, to policja wypuszcza cię do domu po przesłuchaniu...
Kolejny film z rodzaju dlaczego cieszę się, że nie urodziłam się w USA.
@Mahjong ja mam mieszane uczucia, bo z jednej strony zabiła człowieka i to przez drzwi, a z drugiej mieszkała w dzielnicy, gdzie ja bym pewnie 1 dnia nie wytrzymał, więc trochę rozumiem frustrację i zakończenie konfliktu, tylko ja bym się wyprowadził, zamiast odjebać sąsiadkę
@WujekAlien no jest to dość niejednoznaczna historia mimo wszystko, ale z doświadczenia mojego to bym już odjebała z minimum pięciu sąsiadów na przestrzeni lat za wkurwianie mnie. Ile się czyta w necie, że bachory latają u góry po mieszkaniu cały dzień i zwracanie uwagi sąsiadom nic nie daje - Polakowi też dużo przeszkadza, ciekawe czy gdybyśmy mieli wrodzoną naturę do posiadania broni jak Amerykanie i furtkę "obrony własnej posesji" to też wzrosłaby liczba postrzeleń i zabójstw. Obawiam się, że tak.
Imo kobieta była zniszczona psychicznie już wcześniej i narósł w niej skrywany rasizm, teraz mógł buchnąć z pełną parą bo miała w swoim mniemaniu powód
@Mahjong Posiadanie broni było dla Polaków przez wieki czymś oczywistym i jakoś nie dochodziło do wszechobecnych masakr ani rzezi, uwzględniając kontekst historyczny rzecz jasna. Byle chłop musiał mieć na podorędziu choćby widły umazane w gnoju albo pordzewiałą siekierę do odstraszania drapieżnych zwierząt, złodziei albo włóczęgów o niecnych zamiarach.
No a wypuszczanie po zabiciu murzyna ma swoje podłoże w 13/52 i tym podobnych statystykach.
Prywatny detektyw Holland March (Ryan Gosling) i gruboskórny mięśniak do wynajęcia Jackson Healy (Russell Crowe) nie pałają do siebie sympatią. Zostają jednak wynajęci do rozwikłania tej samej sprawy zaginionej dziewczyny. Zapewne każdy prowadziłby ją na własną rękę, gdyby obaj nie stali się celem wynajętych morderców. Niechętnie muszą połączyć siły, by rozwiązać sprawę i ocalić życie. Tym bardziej, że wkrótce odkryją, że wdepnęli w większe bagno niż sądzili. Zaginięcie dziewczyny jest jedynie czubkiem góry lodowej w sprawie, której nie tknąłby nikt komu życie miłe. Historia staje się więc coraz bardziej dramatyczna, ale mimo zagrożenia Holland i Jackson skupiają się głównie na dogryzaniu sobie nawzajem.
Taki se o film, nie żałuję, że go obejrzałem ale też w pamięć mi nie zapadnie. Taki zapychacz