Sięgając po książkę, spodziewałam się relacji dziecka, które uciekło z ojczyźnianego piekiełka. Czegoś poniekąd konwencjonalnego i przewidywalnego, ale autentycznego, bo ktoś to przeżył i tym się dzieli.
Ale tutaj... W formie oszczędnej mamy o wiele więcej. Przeszłość splata się z teraźniejszością, dziewczynka z kobietą, rozliczna rodzina z własnymi dziećmi. Wietnam Południowy, z komunistycznym, a oba one z Ameryką Północą, choć między nimi był koszmar statku i obozu dla uchodźców.
Książka ma niesamowity ładunek, plastykę, mimo bardzo niewielkiej liczby słów, w których zostało to wszystko opakowane - niektóre "rozdziały" to dosłownie jeden akapit!
Całość przypomina bardziej strumień świadomości niż typowe wspomnienia.
Mort to pierwszy tytuł z cyklu o Śmierci. Całkiem przyjemnie prezentuje zajęcie kosiarza od kuchni, a także mocno "ekumeniczne" i praktyczne podejście do życia pozagrobowego.
Mamy tutaj sporo nowych postaci, kilka błyskotliwie wplecionych powrotów ze znanych nam pozycji dyskowych (piękny przykład recyklingu literackiego i rozbudowywania tworzonego świata).
Czyta się to dobrze. Mi z pewnością lepiej za drugim niż za pierwszym razem. Świat jest dojrzały, autor porusza się po nim pewnie, ze znanym humorem, absurdem i błyskotliwością.
Zobaczymy jak ponowne czytanie przetrwa Czarodzicielstwo. Do zobaczenia zapewne pod koniec roku!
Kiedyś przeczytałam jakieś pojedyncze książki z tego cyklu. W tym roku młody zaczął cykl o Tiffany Obolałej, który kończę razem z nim i chyba za czarownice się wezmę
Gdybym miała podsumować lekturę w 5 słowach byłoby to:
Terry Pratchett tego nie napisał.
Napisał to jego asystent. To widać. Książka jest przesycona emocjami Roba Wilkinsa w kierunku do jego pryncypała - jest tu zażyłość, sympatia, ale jest też bardzo dużo uwielbienia, które jest męczące i powoduje niepotrzebne podkreślenia w miejscach, jakie autor książki uznał za wybitnie ważne w życiu i karierze Pratchetta.
Książka jest mocno nierówna, w większości męcząca. Jednak ma swoje momenty, zawiera wiele anegdot z życia sir Terrego, pokazuje życie z zawodowego pisania od kuchni. Ale mamy tutaj mimo wszystko historię człowieka. I to jest kawał dobrej roboty, jaką zrobił autor - nie odczłowieczył osoby, o której napisał.
Jest też masa przypisów, często są lepsze od zasadniczej treści stron. Szczególnie, że w zasadniczej treści wychwyciłam przynajmniej dwa błędy merytoryczne, ale oj tam
Książka dobra dla fanów twórczości Terrego Pratchetta, poza tym kręgiem będzie jeszcze bardziej męcząca w odbiorze.
Kategoria: wspomnienia, historia, II wojna światowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 9788308080023
Liczba stron: 296
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 31/36
"Apteka" jest zapisem wspomnień Tadeusza Pankiewicza, krakowskiego aptekarza, którego Apteka pod Orłem zbiegiem czasów, geografii i okoliczności, stała się częścią krakowskiego getta.
Świadectwo zawarte w książce zostało spisane przez pana Tadeusza tuż po wojnie (co nie dziwi, znając realia epoki) i wydane w 1947 roku. Wydanie II, które miałam w rękach, zostało pierwotnie opublikowane w latach osiemdziesiątych, w nieco rozszerzonej/uzupełnionej wersji w stosunku do tego z lat czterdziestych.
Ze względu na upływ czasu pomiędzy opisanymi wydarzeniami, a momentem ich spisania, nie mamy do czynienia z kroniką czy dziennikiem. Jest to raczej gawęda, która mniej-więcej trzyma się chronologii wydarzeń, z rzadka jednak podając konkretne daty. Ale historia sama w sobie jest opowiedziana w sposób spójny, płynny, choć z nawrotami w późniejszych rozdziałach do już wcześniej opisywanych wydarzeń. Mocno przypomina mi styl opowieści mojego dziadka, w którym również główny nurt opowieści był przecinany dygresjami, wybiegami na temat bohaterów rozgrywanych scen.
Pozycja zdecydowanie godna polecenia osobom, które interesują się historią drugiej wojny światowej.
Tytuł: Nazistowscy miliarderzy. Mroczna historia najbogatszych przemysłowych dynastii Niemiec
Autor: David de Jong
Kategoria: literatura faktu, historia, II wojna światowa
Wydawnictwo: Post Factum
Format: książka papierowa
ISBN: 9788382305449
Liczba stron: 392
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 30/36
Ciekawe i wyczerpujące opracowanie na temat niemieckiego świata finansjery-przemysłu-gospodarki dobry III Rzeszy i lat powojennych, na przykładzie wybranych rodzin potentackich. Mamy tutaj konkretne rozwinięcie tego, co sygnalizował w swoim eseju Vuillard - tych samych "aktorów", za to więcej zmieniających się w miarę rozwoju akcji scenerii, kolorytu i fabuły.
Poznajemy nieco życia prywatnego, więcej politycznego, zostajemy zasypani ogromem nazwisk, nazw firm, transakcji i faktów, składających się na przymierze władzy i biznesu. Wiemy również, jakie były powojenne losy patriarchów prominentnych rodów, ich dzieci, ich imperiów.
Przy okazji mamy także wgląd w to, jak w niemieckiej rzeczywistości od czasów alianckiej okupacji, aż po dzień dzisiejszy tak naprawdę, odbywa się rozliczenie społeczeństwa niemieckiego, poszczególnych jednostek, z nazizstowką spuścizną - narodową i rodzinną.
Książka wyczerpująca, również emocjonalnie od pewnego momentu. Prawdopodobnie nie wstrząsająca, za to pozbawiająca resztek "złudzeń".
Jedyny mankament to bibliografia, a właściwie jej brak. Wszystko znajdziemy w ogromie przypisów, jednak nie zostało to potem ujęte w odrębnym spisie, ale to już moje drobne czepialstwo.
Książka opowiada o perypetiach @moll 50 lat później.
( ͡° ͜ʖ ͡°) A tak bardziej serio to mamy tu miks Wiedźmina z Jakubem Wędrowyczem w postaci tytułowej Słaboniowej - starej wiedźmy. Wszystko to w klimacie prl-owskiej wsi Capówka, czy bardziej zadupia zabitego dechami. Klimat ten jest trochę przerysowany lecz dosadny, wszechobecny alkoholizm, zaściankowość, bogobojność na pokaz. Jest tu też sporo magii, wydarzeń paranormalnych i słowiańskiej mitologii rodem z Wiedźmina. Książka napisana raczej w lekkim i humorystycznym tonie, choć zdarzają się momenty poważniejsze, cięższe i potrafi wkroczyć klimat rodem z horrorów.
Książka jest zbiorem kilku opowiadań, których wydarzenia mają wpływ na kolejne. Czyta się ją lekko, szybko i przyjemnie.
@moll Cóż, Camus związany jest z filozofią absurdu. Bohater żyje bez sensu, ale szczerze, nie udaje i akceptuje świat takim, jaki jest. Dlatego tytuł to "Obcy", bo właśnie nie zachowuje się jak inni, jest obojętny. Wydaje się, że nie ma uczuć i za to tak naprawdę zostaje osądzony, bo nie akceptuje norm społecznych i proces to w sumie nie zarzut zabójstwa, a zarzut o taki brak człowieczeństwa. To taka opowieść też trochę o buncie, w którym odrzuca fałsz, itd., ale no płaci za to wysoką cenę, choć ostatecznie wie, że życie nie ma sensu, a śmierć i tak jest nieunikniona. Mi się akurat podobała ta książka, więc pozwoliłem sobie wyjaśnić Ci tą "nijakość"
A z tym, że bohater "nie akceptował norm społecznych" się nie zgodzę - w jego postawie nie było ani akceptacji, ani buntu. Był jeden wybuch, bo klecha i cała reszta nie akceptowali postawy śniętej ryby. Gość płynął z prądem, niczego nie reprezentował, niczego nie osiągnął, on nawet nie potrafił nazwać/określić własnych uczuć - sam je poniekąd negował
W XXI wielu byłby bywalcem tagu przegryw i piwniczył. Dla takich ludzi brak technologii był błogosławieństwem, bo kontakty międzyludzkie musieli utrzymywać osobiście
Tytuł: 1001 porad dla rodziców i terapeutów dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera
Autor: Ellen Notbohm, Veronica Zysk
Kategoria: psychologia, nauki społeczne, autyzm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Format: książka papierowa
ISBN: 9788323340904
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 28/36
Poradnik dla rodziców i terapeutów dzieci ze spektrum autyzmu. Moim zdaniem całkiem dobra i udana pozycja.
Książka to dość szeroka i konkretna synteza. Autorki w przystępny i konkretny sposób prezentują szeroką gamę zagadnień, z którymi stykają się na co dzień opiekunowie dzieci ze spektrum - od problemów sensorycznych, przez rozwój mowy po rozwój społeczny, kończąc na zagadnieniach związanych z edukacją.
Każdy rozdział składa się z części teoretycznej - otwierającej dany blok tematyczny, w której mamy w miarę wyczerpująco rozpisane dane zagadnienie, rozwój jakichś kompetencji, typowe bolączki "etapu". Następnie zapoznajemy się z gamą rozwiązań/pomysłów, które w gotowy sposób możemy spróbować zaimplementować w odpowiedzi na potrzeby dziecka - dostajemy przegląd strategii, które możemy wypróbować (nie na każde dziecko zadziała to samo, część rzeczy można sobie elastycznie dostosować do własnej sytuacji). Dostajemy również ramki z wskazówkami/radami, które w tekście znajdują się w wyróżniony sposób przy marginesach i uzupełniają główną treść danej porady.
Tytuł posiada sporo odnośników i bogatą bibliografię, a także indeks, więc po przeczytaniu tej pozycji możemy sięgnąć po coś kolejnego, ale także jeśli potrzebujemy do czegoś wrócić - łatwo i szybko możemy to ogarnąć.
Czy to poradnik dla każdego? Jeśli ktoś przejrzał ich już kilka, zapewne nie znajdzie tu zbyt wielu nowości. Jeśli szukamy czegoś do usystematyzowania wiedzy i jej delikatnego pogłębienia lub po prostu nabycia jej w przystępny sposób (ale jeszcze nie na poziomie akademicko-specjalistycznym) to jest to bardzo dobry tytuł.
Książka nadaje się zarówno dla rodziców małych dzieci, jak i tych nieco starszych. Sama łapałam się na tym w trakcie lektury, że z części zagadnień mój syn już wyrósł, część to kwestie bieżące, za to im bliżej końca książki, tym bardziej brzmiało to jak pieśń przyszłości.
Myślę, że za kilka lat będę musiała do tej książki wrócić.
Sympatyczna komedia Moliera pełna różnych gagów sytuacyjnych, słownych przepychanek, starć charakterów, wyśmiewająca świętoszkowatość, za którą kryje się fałsz i obłuda. Moralizatorska, drwiąca z dewotyzmu, piętnująca głupstwo. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie, co jest zasługą tłumaczenia Tadeusza Żeleńskiego (Boya), świetnie ubierającego w język polski treść oryginału. Końcówka w stylu "...ale wszystko skończyło się dobrze, pora na CSa", jednak ostatecznie jest to komedia, więc Molier nie zostawia nas smutnych i zmartwionych - od tego jest życie.
Książka, z którą mam problem, aby dokonać jednoznacznej oceny. W tym wypadku pozostanę przy 6/10.
Sama historia jest ciekawa. Koncepcja, antypatyczne bohaterki. Kryjące się za historią rozważania na temat samotności, wyobcowania, mechniazmów biedy i piramid finansowych w koreańskim stylu.
To, co mi się nie spodobało, to momentami zbyt oszczędny styl, przez który można się pogubić w fabule.
Pozycja nr 2 z wydawniczej serii Vintage Wielkiej Litery (wcześniej z tej serii czytałam Przepiórki). Inna autorka, inne czasy, inny ciężar historii.
Wydarzenia opisane w książce rozgrywają się w latach dwudziestych XX wieku - współczesnych autorce, bogato czerpiąc z jej życiorysu, choć ona sama stwierdziła, że główna bohaterka - Pat (Patricia) - to mozaika posklejana z różnych historii kobiet.
Pat jest główną bohaterką, a jednocześnie narratorką. To z jej perspektywy poznajemy Nowy Jork, kobiety - przyjaciółki i rywalki, mężczyzn - mężów, kochanków, przyjaciół. Z nią dojrzewamy, z nią zderzamy się ze skutkami rewolucji seksualnej i obyczajowej, na którą paradoksalnie obie płcie nie były gotowe, często mimo pierwotnych deklaracji o postępowych poglądach.
Książka napisana błyskotliwie, z humorem i lekko. Mimo trudnej tematyki lektura wciąga i nie nuży. Zaskakuje za to jej aktualność i uniwersalność - wydarzenia mogłyby się rozgrywać w latach dwudziestych XXI wieku i poza prohibicją, wszystko byłoby na tym samym miejscu.
Książka bardzo ciekawa i moim zdaniem mogłaby stanowić bardzo dobry zaczątek do dyskusji na temat zmian społecznych, których aktualnie jesteśmy uczestnikami - tych dotyczących rodziny, kobiecości (co jest wysunięte na kartach powieści na pierwszy plan), ale także męskości, która w toku tych wszystkich zawirowań nie pozostaje poza głównym nurtem zdarzeń.
Dosyć krótka książka prezentująca mocno ograniczony zakres stoickich technik. Niektóre z nich były dla mnie w nietypowej i zaskakującej formie. W pewnych momentach miałem wrażenie spłycenia, lub nawet lekkiego niezrozumienia tematu przez autora.
Niemniej jednak dobrze nieraz spojrzeć na coś znanego z zupełnie innej perspektywy. Poza tym prezentowany w książce stoicyzm miał aspekt czysto praktyczny, do natychmiastowego wdrożenia w życie. I może właśnie prostota i skupienie się na jedynie kilku aspektach stoicyzmu może być plusem dla kogoś kto nie ma chęci na zapoznawanie się z całą paletą stoickich sposobów myślenia.
Kategoria: literatura obyczajowa, romans, kryminał
Wydawnictwo: Empik Selfpublishing
Format: e-book
ISBN: 9788397550018
Liczba stron: 300
Ocena: 7/10
Prywatny licznik: 25/36
Miałam nie sięgać po debiuty, ale w tym przypadku bardzo się cieszę że jednak do tego doszło.
Książka to przyjemna obyczajówka, o mocnym zabarwieniu kryminalnym, z delikatną domieszką romansu.
Mimo iż intryga rozwija się w małomiasteczkowej scenerii, a bohaterowie to postaci z imion "pospolite" - Jadźka, Leon, Mikołaj, Rysiek, to sama historia jest pogmatwana i wciągająca. Momentami absurdalna, ale w tym szaleństwie jest "metoda". Fabuła ma sens, jest ciekawa, przyjemnie osadzona w adekwatnie skonstruowanej scenerii, postaci są dobrze zbudowane - nie są płaskie, nie są jednoznaczne do ocenienia w swoim postępowaniu. Czasami są irytujące, ale przede wszystkim - są ludzkie.
I w końcu coś współczesnego z naszego podwórka, przy czym nie męczyła mnie maniera, warstwa językowa i warsztat. Poza akcydentalnymi literówkami, jest to napisane na bardzo dobrym poziomie, z bogatym słownictwem, dzięki czemu czyta się szybko i przyjemnie.
Jeśli szukacie przyjemnego czytadła, jak najbardziej się nada.
Dzieje Tristana i Izoldy to średniowieczny romans rycerski przekazywany od V w.n.e. ustnie przez różnych minstreli i bajarzy, w międzyczasie wzbogacany, zmieniany, następnie w okolicach XII/XIII wieku spisany, oraz ostatecznie przepisany i przystosowany językowo i stylistycznie do czasów współczesnych przez Josepha Bédiera w ostatnim roku XIX wieku. Ach, i przetłumaczony na język polski przez Tadeusza Żeleńskiego (Boya) w 1917 roku. Uff. Tyle z formalności.
Ja przy czytaniu bawiłem się nieźle. Na prawdę nieźle. Niestety, raczej nie z tych względów, z jakich utwór z pewnością powstał. Te opowieści są po prostu komiczne i w moim odczuciu świetnie nadawałyby się na komedię. Opis dzieciństwa i dojrzewania Tristana oraz jego rycerskich zmagań był dokładnie tym, czym uczyniłbym własną autobiografię. Późniejsze jego oraz Izoldy podchody i przygody, wodzenie za nos króla Marka, zabawa w kotka i myszkę, nabieranie samego Boga, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek autorefleksji, ta przychylność narratora i nazywanie zdrajcami dworzan, którzy próbowali uświadomić królowi, że ktoś przyprawia mu rogi... Ta lektura jest po prostu rozkoszna, tak przyjemnie naiwna. Po prostu nie jestem w stanie patrzyć na nią jako opowieść o nieszczęśliwej miłości, kiedy coraz to kolejne fragmenty mnie rozbawiają.
Podobał mi się również format książki, mianowicie jej długość oraz to, że podzielona była aż na 19 krótkich rozdziałów. W obecnym trybie, w jakim czytam, gdy co chwila muszę odrywać się od lektury bez pewności, czy będę się mógł za nią znowu wziąć za 5 minut czy za kilka dni, było to ogromnym atutem. Ze swojej strony polecam.
Książka zapowiadana jako powieść historyczna, opowiadająca o dojściu Hitlera na polityczne szczyty... Moim zdaniem jest to wyjątkowo nietrafne i niefortunne określenie zawartości książki.
Porządek dnia to fabularyzowany szkic historyczny, w którym ledwo zarysowany szkielet wydarzeń, głównie z lat trzydziestych XX wieku, stanowi dla autora kanwę do rozważań na temat konsekwencji zdarzeń - często na pozór sztampowych i błahych, a jednak tak brzemiennych w skutki.
Jeśli ktoś szuka opracowania historycznego, to nie będzie to. Mamy tu erudycję, błyskotliwe, choć nie zaskakujące przemyślenia na temat tego, jak to co prozaiczne prowadzi do okrucieństwa. Mamy tu również lekki chaos wynikający z dygresji i z małej szczegółowości odwołania do samych wydarzeń, przez co książka może być mało przystępna dla osób nieorientujących się w tematach międzywojennych i drugowojennych.
I na koniec, to co mnie zachwyciło po raz kolejny u Vuillarda. Język, styl, warsztat - topka wśród topek. Więc jeśli szukacie czegoś po prostu wybitnie napisanego, dla samej jakości słowa pisanego, warto.
Brutalna, wstrząsającą, pokazującą praktycznie każdy aspekt I wojny światowej z perspektywy szeregowego żołnierza.
Niektóre ze scen potrafią wryć się w pamięć. Podobało mi się, że w powieści nie brakowało refleksji i kładła spory nacisk na to co udział w wojnie potrafi zrobić z ludzką psychiką. Ciekawe były też opisy na jakim poziomie świadomości człowiek funkcjonuje w trakcie samej walki, gdzie znikają myśli i rządzą nim automatyzmy.
Fabuła opowiada o młodej, niespełnionej pisarce Juniper, której droga zawodowa nie ma powodzenia. Natomiast jej bliska "koleżanka" z studiów Athena, osiąga niesamowity sukces pisarski już od startu działalności. Juniper jest świadkiem przypadkowej śmierci Atheny i postanawia ukraść jej szkic na nową książkę która otwiera dla niej nowy świat - świat sukcesu zawodowego i sławy.
Książka napisana bardzo przystępnym językiem. Dużo dookoła motywów związanymi z dzisiejszymi social media, hejtu i razizmu, które dodają realizmu powieści. Fajnie został przedstawiony rynek wydawniczy od kulis. Warto także zwrócić uwagę na wpływ świata wirtualnego na główną bohaterkę - rzadka sytuacja we współczesnej literaturze, a emocje jak najbardziej realne.
Jedynie końcówka lekko mnie zawiodła pod kątem fabularnym.
Okładka na duży plus. Prosta ale idealnie się wpasowuje do klimatu książki
Chętnie polecę tą pozycje. Czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Idealnie mi się wpasowała przy podróży pociągiem.
Arturo Pérez-Reverte przez ponad 20 lat był korespondentem wojennym. Mi był znany głównie jako autor świetnych powieści - historycznych lub takich o zabarwieniu historycznym, zawsze przesyconych nawiązaniami do hiszpańskiej kultury.
Poza powieściopisarstwem i dziennikarstwem jest to także autor innej publicystyki - tak jak ten utwór, na granicy eseju i wspomnień.
Sama książka opowiada o wojnie, jednak tutaj na wojnę patrzymy oczami korespondentów wojennych. Wspomnienia - wiele nazwisk, miejsc, wydarzeń znanych i komentowanych oraz jednostkowych tragedii przeplata (a może jest przeplatane?) krótkim obrazem pracy ekipy dziennikarskiej, oczekującej na zburzenie mostu, do którego może nie dojść.
Książka bardzo ciekawa, niosąca duży ładunek emocjonalny. Stanowi dobre uzupełnienie Paragrafu 22 i Na zachodzie bez zmian - wraz z Terytorium Komanczów mogą stanowić swoisty "tryptyk wojenny", pokazujący okrucieństwo i bezsens wojny z różnych perspektyw.
@moll "13 wojen i jedna" Millera idealnie pasuje do zestawienia, Krzysztof niestety się wychuśtał, bo za zaangażowanie w pracę którą żył przypłacił ptsd z którym sobie nie poradził. "Króla szczurów" Clavella czyta się lekko podobnie jak paragraf 22 ale przekaz jest tak samo mocny. Do tego "Rojsty" Konwickiego- starsza pozycja, kawał solidnego literackiego rzemiosła, Tadeusz był prekursorem literatury antywojennej, członkiem wileńskiego AK, więc obserwacje są z pierwszej ręki. No i jest jeszcze taka postać, również z wileńszczyzny jak Romuald Warakomski, za dużo o nim pisać, gość był nadczłowiekiem: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Romuald_Warakomski Napisał książkę "komórka legalizacyjna sztabu okręgu wileńskiego armii krajowej", czyta się to dość ciężko bo to jest jakby raport pracy połączony z autobiografią, ale kapitalnie opisuje to rzeczywistość wojenną na Kresach. Jeszcze "cienka czerwona linia" i masa innych tryptyk ogólnie ciekawy zmontowałaś, nieoczywisty.
@LeniwaPanda gratuluję samozapracia, ja się po prostu poddałem za pierwszym razem. Potem lektura Sztuka życia według stoików i po tym co nieco się rozjaśniło i było już dla mnie do przeczytania. Następnie lektura Twierdzy wewnętrznej Pierra Hadot i rozjaśniło się jeszcze bardziej przed 3 podejściem.
@splash545 za pierwszym razem czytałem powoli. I po paru stronach robiłem sobie przerwę na poukładanie tego co czytam. Ze względu, że na 'stoickie' myślenie byłem narażony już wcześniej przez wykłady buddyjskiego mnicha ajahn brahma to na niektóre tematy miałem podobne podejście co sam cesarz.
Zbiór pięciu opowiadań, w których zawarte jest trochę egzotyki, odrobina tajemnicy i garść załamań psychicznych. Opowiadania napisane fajnym stylem, jest trochę klimatu, no i tyle. Brakowało mi w nich jakiegoś wyraźnego wykończenia, czegoś co by mnie w nich urzekło, jakieś takie miałkie były. Jedno mi się w miarę podobało, dwa takie średnie i dwa słabe.