#diament

0
12

Szlif serce, czyli fizyka w służbie symbolu Walentynek


Na pierwszy rzut oka, może paradoks. Dajcie mi jednak szansę, a już wyjaśniam


Szlif serce to modyfikacja szlifu gruszki (albo szlifu łezka, jak kto woli, używa się obu wersji). Jeśli chodzi o ilość faset to idealnie kiedy mamy do czynienia z 57 fasetami (faseta to ta płaska, wypolerowana powierzchnia), lub 58 (zależy czy jest szlifowany kolet czy nie, kolet to ten „czubek” od spodu kamienia, gdzie schodzą się fasety). To by było tyle jeśli chodzi o ilość faset w idealnym szlifie serce, jednak zarówno w życiu i w szlifach, nie zawsze wszystko wychodzi idealnie


Zdecydowanie kluczowe w szlifie serce są proporcje długości do szerokości oraz symetria szlifu, tak żeby lewa strona serca była dokładnie lustrzanym odbiciem tej prawej. Jeśli szlifierz w swojej pracy gdzieś popełni błąd i któraś z faset będzie choćby o ułamek milimetra wyższa lub szersza to światło będzie inaczej się odbijać, co wyłapie nasze oko i będzie mocno wpływać na efekt końcowy (zmiana nachylenia kąta nawet o 0.5 stopnia może „zgasić” kamień).

Najtrudniejsze w sercu ma być wykonanie tego wycięcia na górze w kształcie V, tam powstają największe naprężenia w materiale i jeden zbyt silny docisk, może spowodować, że kamień pęknie i będziemy mieć złamane serce

Nie jestem szlifierzem, tylko złotnikiem, ale moja miłość do tego zawodu zaczęła się od miłości do kamieni.

Korzystając z okazji chciałam się pochwalić jedną moich realizacji, gdzie właśnie kamieniem centralnym był naturalny diament w szlifie serce o masie karatowej 0.70ct, barwie G i czystości SI1 z międzynarodowym certyfikatem GIA. Wokół kamienia centralnego dodatkowe diamenty o średnicy 1.5mm dodawały mu blasku. Całość była wykonana w białym złocie próby 585.

Całą realizację od początku do końca wykonałam tylko tradycyjnymi metodami złotniczymi, bez posiłkowania się modelem 3D i odlewami.


Życzę Wam dużo miłości, zrozumienia i spokoju nie tylko w Walentynki, ale na co dzień…


PS. A kto czekał na Tłusty Czwartek, a nie na Walentynki to smacznego pączka


Po więcej i do kontaktu zapraszam na :

- IG: https://www.instagram.com/totemy.annaruminska/

- FB: https://www.facebook.com/totemy.bizuteria

- mail: [email protected]


#ciekawostki #totemybizuteria #bizuteria #diament #pierscionek

44ac1d61-6429-4557-bd6c-c20c5d4fd856

@Opornik W gruncie rzeczy to raczej zawód w którym te tradycyjne techniki umierają wraz z Mistrzami. Jest pod dostatkiem ludzi którzy obrabiają odlewy, już z oprawą kamieni jest trochę gorzej. Nie poruszam już kwestii jakości obrabiania bo to temat rzeka, z tym bywa różnie. Nowych twarzy raczej nie widuję. Choć pewnie dziś nie pomagają też ceny kruszców itd. koszty zakupu samych materiałów są przytłaczające więc niektórzy też po latach pracy odchodzą od zawodu. A nowi muszą mieć w sobie dużo wytrwałości żeby w ten zawód wejść.

Zaloguj się aby komentować

Co to jest życie kamienia i co oznaczają te wszystkie literki i cyferki przy opisie diamentu? Co jest ważne przy wyborze diamentu w szlifie brylantowym? Te pytania wciąż się przeplatają, więc coś o tym dzisiaj opowiem, podpierając się tą realizacją Nieśmiertelna i zawsze modna klasyka…


Ten pierścionek został w 100% wykonany ręcznie, tradycyjnymi metodami złotniczymi (bez modelu 3D i odlewów). Jest z przepięknym naturalnym diamentem w szlifie brylantowym o masie karatowej 0.7 ct (średnica ok. 5,.7 mm). Jeśli chodzi o parametry szlifu (proporcje szlifu, jego symetria i wykończenie) 3xEX (Excellent), barwa D (najwyższa możliwa), czystość SI1. Kamień posiada międzynarodowy certyfikat autentyczności wydany przez laboratorium GIA (Gemological Institute Of America). Pod kamieniem centralnym na życzenie Klienta został dodatkowo oprawiony mały naturalny rubin, taki drobny akcent od Pana dla Pani

Szyna jest z żółtego złota, a sama korona ze złota białego (żeby optycznie wydawał się jeszcze większy, bo bielszy być już nie może ), wszystko w próbie 585.


Wracając jednak do pierwszych pytań już postaram się przybliżyć temat.

Pełny, klasyczny szlif brylantowy powinien składać się z 57 faset (powierzchni szlifowania kamienia), czyli tutaj naprawdę dużo się dzieje Sporo osób jako priorytet stawia na wielkość kamienia (ten parametr dla wszystkich jest najbardziej oczywistym i tutaj nie będę się rozwodzić ), potem jego czystość, następnie barwę i... to by było na tyle.

Tymczasem kiedy rozmawiamy o szlifie brylantowym to, w przypadku kiedy skupimy się na czystości kamienia, to gołym, nieuzbrojonym okiem nie dostrzeżecie różnicy pomiędzy czystością SI2, a np. VVS1 Różnice te są widoczne przy 10-krotnym powiększeniu kamienia. Rzadko kiedy jednak osoba obdarowywana, wyciąga lupę jubilerską by ocenić czystość kamienia :). Odnośnie czystości w przypadku szlifu brylantowego jedna moja uwaga, ja osobiście odradzam kamienie P1 do P3, ponieważ tam już inkluzje zaczynają być widoczne gołym okiem. W przypadku szlifu brylantowego o poprawnej czystości np. SI2, zdecydowanie większy nacisk kładłabym na barwę kamienia (tutaj osobiście sugeruję barwę nie niższą niż H, kolor I może mieć już dostrzegalnie delikatnie żółte zabarwienie) i przede wszystkim PARAMETRY SZLIFU, o których jakoś mniej się mówi. W przypadku szlifu brylantowego to właśnie te ostatnie parametry odpowiadają za brylancję kamienia, potocznie nazywaną życiem kamienia. Brylancja to zjawisko optyczne, które widzimy patrząc jak diament pracuje ze światłem, jak odbija refleksy świetlne, jak kamień dosłownie wielobarwnie migocze. Część promieni świetlnych odbija się od faset, a część wnika w głąb, dolne fasety kamienia działają jak zwierciadło, a promienie świetlne podlegają kolejnym załamaniom (w komentarzu zdjęcie to obrazujące, żeby było łatwiej zrozumieć).

Rozróżnia się:

- brylancję wewnętrzną tzw. życie; jest ona spowodowana całkowitym wewnętrznym odbiciem światła od fasetek dolnej części diamentu (pawilonu),

- brylancję zewnętrzną tzw. blask lub połysk; jest wywołana odbiciem światła od fasetek górnej części diamentu (korony)

- brylancję rozproszoną czyli tzw. ogień; zależy od wielkości powierzchni fasetek oraz kąta rozwarcia korony

- brylancję scyntylacyjną, dającą efekt iskrzenia się kamienia przy jego obrocie

Jeżeli parametry szlifu są słabe, to i praca kamienia ze światłem nie imponuje. Przy zbyt płytkim szlifie diament nie utrzymuje promieni świetlnych, które odbijając się od faset pawilonu uciekają poza kamień. W przypadku zbyt głębokiego szlifu, odbijane promienie świetlne nie są odbijane pod właściwym kątem, nie wracajac do faset korony. Jeżeli jednak szlif kamienia został wykonany poprawnie i mamy do czynienia z parametrami VG (very good) albo EX (excellent) jego praca ze światłem jest niesamowita

Tutaj jednak jeszcze raz zaznaczam, że wyżej podane informacje dotyczą szlifu brylantowego, a nie szlifów fantazyjnych.


Po więcej i do kontaktu zapraszam na:



#totemybizuteria #bizuteria #pierscionek #diament #rzemioslo

30200df3-19fe-4b24-a470-1c40234ea3cb

@totemy_bizuteria Czym lutujesz poszczególne elementy pierścionka? Na zdjęciu nie widać żadnego odbarwienia w miejscu łączenia.

@6502  Po pierwsze nie powinno być widoczne Zazwyczaj samo miejsce lutowania jest tak umiejscowienie, żeby było na styku elementów dla zminimalizowania ryzyka widoczności. Samo lutowanie wykonuję złotym lutem przeznaczonym i najbardziej zbliżonym kolorystycznie do koloru wyrobu. Na samym końcu jeszcze wykańczam, żeby zgubić do zera miejsce lutowania

Zaloguj się aby komentować

Walentynki tuż tuż, a skoro Walentynki to i wszechobecne serca


Jakiś czas temu miałam przyjemność wykonać taki oto dwuelementowy pierścionek. W spodniej części pierścionka (bizie) była przygotowana specjalna przestrzeń (podebranie), w którą można było wsunąć obrączkę z diamentami. W ten sposób już na palcu blokowała się ona, przez co nie było możliwości jej wysunięcia. Jeśli to prawda, że kobieta zmienną jest, to w tym przypadku biżuteria na dłoni może zmieniać się jak w kalejdoskopie


Pierścionek był w pełni wykonany ręcznie, tradycyjnymi technikami złotniczymi, bez posiłkowania się tak popularnymi dzisiaj modelami 3D i odlewami.

Kamieniem centralnym był tutaj piękny tanzanit w szlifie serce 1.74 ct otoczony naturalnymi diamentami w szlifie brylantowym. Szyna była z różowego złota 585, pełna ażurowych wycięć i zdobień, dzięki czemu choć same wymiary pierścionka były niemałe, to jednak ażur nadawał mu lekkości i elegancji. W samej obrączce po całym obwodzie były oprawione diamenty. Łączna masa wszystkich diamentów o czystości SI2 i barwie G wyniosła 0.79 ct.


Po więcej moich prac zapraszam na:

- mój Insta: https://www.instagram.com/totemy.annaruminska/

- mój FB: https://www.facebook.com/totemy.bizuteria

- mój YT: https://www.youtube.com/@TotemyAnnaRuminska


#totemybizuteria #bizuteria #pierscionek #serce #diament

840a211e-2dee-48b0-9c9e-965e4aa5f76e

@GtotheG Może i faktycznie trochę podobny do Serca Oceanu (bo tak się nazywał ten naszyjnik z Titanica), pewnie przez kamień centralny Tam jednak był Hope Diamond (piękny niebieski diament), a tutaj piękny niebieski tanzanit bez nazwy

@GtotheG Uciekło mi Twoje pytanie jak zaczęłam swoja przygodę z tym zawodem Na pewno dużo samozaparcia mnie to kosztowało, nie było w rodzinie żadnych złotników, korzeni z tym związanych, że coś po kimś przejmowałam, wszystko do czego doszłam, czego się nauczyłam zawdzięczam przede wszystkim sobie. Ja zaczynałam 20 lat temu. Ukończyłam liceum plastyczne w Krośnie i kiedy znajomi większości szli na ASP w Krakowie ja stwierdziłam, że tak nie chcę, że chce być złotnikiem, tylko jak to zrobić… Wtedy to wyglądało tak, jak w średniowieczu Uczeń szukał mistrza, po jakimś czasie kiedy zdał egzamin państwowy stawał się czeladnikiem, żeby kiedyś w przyszłości samemu zostać mistrzem. W Krośnie żaden złotnik nie chciał ucznia z ulicy, jednak ten zawód związany jest z dużą dozą zaufania jaką ktoś musi Cie obdarzyć. Więc wyruszyłam dalej szukać swojego szczęścia, w ślad za moimi znajomymi do Krakowa i tutaj jedna pracownia zgodziła się przyjąć mnie na naukę i tak to się zaczęło. Ale tam złapałam tylko podstawy, wciąż jest tak że mistrzowie rzadko kiedy chcą dzielić się konkretną wiedzą z uczniami. Potem trafiłam do kolejnych dwóch pracowni, szczególnie mocno się rozwinęłam w tej drugiej, gdzie po odejściu głównego złotnika trochę zostałam postawiona przed faktem dokonanym, że teraz to ja muszę realizować te najtrudniejsze zlecenia, a tam były realizowane czasem naprawdę grube projekty Do tej pory śmieszy mnie jak słyszę, od Kolegów po fachu, że moje umiejętności to zasługa wiedzy jaką w dużej mierze pewnie mi przekazał ten złotnik, który odszedł z tej drugiej pracowni, bo to faktycznie dobry, ceniony krakowski złotnik. A dlaczego mnie śmieszy? Bo kiedy o cokolwiek się go pytałam, odpowiadał że nie będzie mi tłumaczył, że nie ma sensu, że strata jego czasu i żebym się z Youtuba uczyła. I w końcu wzięłam sobie to do serca i okazało się, ze jak masz podstawy to faktycznie sporo się tak można nauczyć, a jeszcze lepszą nauką jest bezpośrednia praca nad ta biżuterią. Została pewna zadra i na ten moment jest zajebista satysfakcja, że ta „strata czasu” zostawiła go już jakiś czas temu kilka długości za sobą Dzisiaj jest teoretycznie łatwiej powstają szkoły o profilu złotniczym, ale przede wszystkim ten zawód uczy pokory, samozaparcia i ciągłego rozwoju, nauki (no chyba, że ktoś jest pracownikiem produkcyjnym i obrabiasz tylko odlewy, i nie chodzi oto że chce komukolwiek coś ująć z tego powodu, tylko oto że wtedy raczej nie realizujesz co chwilę swojego kolejnego opus magnum, pod tym względem jestem ogromna szczęściarą i raczej ciężko mi się będzie wypalić )

@Jim_Morrison to akurat sama prawda. Dawniej kobieta wnosiła posag, a teraz?


Osobiście mam z tym zgrzyt ale nigdy się pod tym nie ugnę, jak wybranka będzie chciała ślub to dwa pierścionki z ze stali nierdzewnej, ślub w urzędzie i wesele w najtańszym miejscu które pomieści wszystkich gości, wszystko tak po żydowsku jak się tylko da. Chyba że będzie bardziej kameralnie to można to cywilizowanie zrobić.


Z mojej strony i tak jest kompromis, że się w gole na ślub zgodzę, bo lepiej obecnie jest na kocią łapę żyć, zwłaszcza z dzieckiem. Miejsce do przedszkoli? Samotna matka ma pierwszeństwo itp. itd.

Zaloguj się aby komentować

Diamenty, diamenty i jeszcze raz diamenty. Ich blask onieśmiela.

Mocno przyciągająca wzrok mieszanka.

Złoto 14K, 29 diamentów o łącznej masie 0.54ct.

#diament

#zareczyny

#zloto

#zakupy

#kobiety

#handmade

c1ae0eae-9fdd-4cf8-8399-d8263067dd78

@SpokoZiomek Dziękuję. Generalnie nie i już śpieszę z wytłumaczeniem. Praca i czas jaki wkładany jest w wykonanie biżuterii jest taki sam przy srebrze i złocie. Nie opłaca się zamawiać w srebrze.

Zaloguj się aby komentować

@Sakta te sa barwione- promienie Gamma,reaktory akcelareatory - naturalnie niebieskie sa jaśniejsze i kosztują tyle co roczny budżet miasta Białystok;]

Zaloguj się aby komentować