#czytajzhejto

76
4564

1277 + 1 = 1278


Tytuł: Witajcie w księgarni Hyunam-Dong

Autor: Hwang Bo-reum

Tłumaczka: Dominika Chybowska-Jang

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

ISBN: 9788383612294

Liczba stron: 416

Ocena: 5/10


Nie ukrywam, że przez reportaż „Głód” potrzebowałem przeczytać coś bardziej przyjemnego w odbiorze. Dlatego zdecydowałem się na „Witajcie w księgarni Hyunam-Dong” i był to strzał w dziesiątkę - to powieść, którą określiłbym mianem „komfortowej”. Spotkałem się też z zaklasyfikowaniem jej do gatunku „healing” - co było dla mnie czymś nowym i co dodatkowo zachęciło mnie do lektury. Po przeczytaniu rozumiem, dlaczego otrzymała taką etykietę. 


Yeong-ju, główna bohaterka, była zmęczona pracą w korporacji oraz swoim związkiem. Postanowiła rzucić wszystko i otworzyć małą księgarnię - wydaje się spełnieniem marzeń (sam chciałbym prowadzić przytulną kawiarnio-księgarnię), mimo że początki nie należą do najłatwiejszych. Do tego stopnia, że właścicielka księgarni odstraszała potencjalnych klientów, siedząc sama i nieco użalając się nad swoim losem. Z czasem jednak poznaje przyjaznych ludzi i wszystko zaczyna się układać. Aż za bardzo.


Warto odpowiednio podejść do tej powieści. Fabuła wydaje się trochę naiwna i trzeba zawiesić niewiarę w niektóre sytuacje, które spotkały główną bohaterkę, żeby czerpać przyjemność z historii. No ale wydaje mi się, że o to właśnie chodzi - że czytanie o wychodzeniu obronną ręką z mniejszych i większych problemów ma pocieszać, oferować nadzieję, że w naszych życiach, o ile z czymś się w danym momencie zmagamy, sprawy też mogą zostać poukładane. 


Brak tutaj niespodziewanych zwrotów akcji, brak mrocznych sekretów i tajemnic, za to jest tutaj sporo przemyśleń głównej bohaterki, które niekiedy męczą. To jednak prosta, niewymagająca lektura, raczej nie stymulująca umysłowo. Ot, czyta się to tak, jak ogląda jakiś sitcom.


Powieść oferuje także zaznajomienie się z niektórymi zwyczajami południowych Koreańczyków, co mi się spodobało. Nie ma tego wiele, ale stanowi fajne urozmaicenie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

4306eee4-11e1-464e-a0e5-545956af076d

(sam chciałbym prowadzić przytulną kawiarnio-księgarnię)

No to do dzieła. Mnie drażni czasem to, że wieczorem średnio jest gdzie wyjść, jeśli nie ma się ochoty na alkohol. W Krakowie, gdzie czasem bywam, jest kilka kawiarnio-księgarni i to są za⁎⁎⁎⁎ste dla mnie miejsca z klimatem. Sprzedaż książek papierowych raczej rosła nie będzie, ale dzięki takim miejscom czytanie, zwykle czynność raczej wykonywana w samotności, nabiera aspektu społecznego i moim zdaniem takie miejsca mają przyszłość. Do tego jakieś cykliczne kluby książki i ludzie będą przychodzić, nawet jeśli kawa będzie droga, no z czegoś całość trzeba utrzymać. Trzymam kciuki, że kiedyś Ci się uda.

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo MAG dodrukowało pierwszą erę Ostatniego Imperium. "Z mgły zrodzony", "Studnia wstąpienia" i "Bohater wieków" Brandona Sandersona wróciły do sprzedaży od 22 sierpnia 2025 roku. Wydania w twardej oprawie obejmują kolejno 690, 826 i 816 stron, w cenie detalicznej po 75 zł za sztukę. Poniżej okładka i krótko o treści pierwszego tomu.


Wydanie jubileuszowe ze zmienionym tekstem i dodatkowymi materiałami.


Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, `Skrawek Nieskończoności", posiadając władzę absolutną, rządził i stosował terror, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnym więzieniu Ostatniego Imperatora. Tam poznaje moce Zrodzonego z Mgły. Znakomity złodziejaszek i urodzony przywódca, wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka #fantasy #brandonsanderson #cosmere #zmglyzrodzony

360fd8e6-25ef-41da-91aa-2e1724bdd80f

@Cerber108 Wiem, miałem na myśli ostatni do tej pory napisany. W tej chwili, (nie licząc zbiorów opowiadań) jest 17 części, kolejna zapowiedziana a MAG zatrzymał się na 16.

Zaloguj się aby komentować

1275 + 1 = 1276


Tytuł: Miasto na Marsie. Czy możemy skolonizować kosmos, czy powinniśmy to robić i czy naprawdę mamy to dobrze przemyślane?

Autor: Zach Weinersmith, Kelly Weinersmith

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Insignis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368352153

Liczba stron: 573

Ocena: 10/10


Książka autorów "Jakoś wkrótce" przedstawia spojrzenie na kwestię kolonizacji kosmosu przez ludzkość i po co właściwie to robić. Przechodzi po kolei przez kwestie takie jak czy to w ogóle jest potrzebne, co już ludzkość osiągnęła w kwestii podboju kosmosu, techniczne podejście do kolonizacji, czy można się przygotować na kolonizację kosmosu już na Ziemi zanim cokolwiek wyślemy i moja ulubiona część aspekt prawny całego podboju kosmosu i kolonizacji. Jest tu masa informacji na temat sfery prawnej, traktatów i ustaleń międzynarodowych. Jest to niesamowicie interesujący temat i niezbyt często poruszany. Czy w kosmosie można zrobić nowe państwo? Czy surowce z kosmosu są wspólne czy jakiegoś państwa? Co inne państwa na to że Kolumbia na wpisane w konstytucji, że należy do nich segment orbity geostacjonarnej?


Wszystko to jest mega ciekawe. Sporo spraw i pytań, które mogą wyniknąć podczas potencjalnej kolonizacji kosmosu. Większość była już poruszana na Ziemi podczas interesowania się obszarami Antarktydy przez różne państwa albo kwestii dna morskiego.


Rysunki jednego z autorów nie są nachalne, język książki nie stara się być wyluzowany na siłę. Stan wiedzy jest na 2023 rok ale biorąc to, że prawo międzynarodowe nie zmieniło się bardzo przez te kilka lat to książka nie zestarzała się wcale. Szczerze polecam i nawet gdybym nie dawał każdej książce 10 to ta dostałaby faktycznie 10.


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #miastonamarsie

2f58dd17-846d-4ccc-9fe8-ba7069ad0227
owczareknietrzymryjski userbar

@owczareknietrzymryjski W najnowszej Polityce przeczytałem wywiad z autorami tej książki. Już wtedy wpisałem sobie ten tytuł do kolejki. Dzięki za recenzję, tylko utwierdza w przekonaniu, że książkę po prostu muszę przeczytać.

Zaloguj się aby komentować

1274 + 1 = 1275


Tytuł: Konopielka

Autor: Edward Redliński

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wolne Lektury

Format: e-book

Liczba stron: 228

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5015799/konopielka


Latko się kończy, a wraz z nim sezon na chłopomanię. Ale nie u mnie, bo pewnie będę dalej sięgać po chłopoksiążki. Jedną z nich, dość mocno polecaną, jest właśnie "Konopielka". Jeżu, czemu ja nie sięgnęłam po to wcześniej?


W dużym skrócie, "Konopielka" jest opowiedziana z perspektywy Kaziuka (Kazimierza Bartoszewicza, ale znanego wszystkim jako Kaziuk Kyrielejson) — polskiego chłopa ze wsi odciętej od świata, gdzie wszystko toczy się od lat tak samo. Doi się krowy, idzie po drewno do lasu, dzieli się izbę z kurami. Kaziuk i jego rodzina są świadkami wiekopomnego wydarzenia: otóż do wsi zawitują inżynierowie i nauczycielka, którzy chcą wprowadzić do ich wsi Taplary elektryczność i szkolnictwo. Książka ukazuje reakcje mieszkańców miejscowości na te innowacje, jednocześnie przedstawiając ich kontrastującą z nowoczesnością mieszczuchów kulturę, tradycje, wierzenia i zwyczaje.


A przy tym... jest to książka, przy której czasem głośno wybuchałam ze śmiechu. Jako że napisana jest z perspektywy Kaziuka, to narrator mówi jego chłopskim językiem. Jest tu ogromny ładunek komediowy, jest i kiedy momentami popłakać, jest też mowa o "palcu w dópie" i o kobiecie, która "chyba rozum wysrała za stodołą". To jedna z niewielu książek-komedii, która tak bezpośrednio mówi o niektórych sprawach chłopów — intymności, załatwianiu swoich potrzeb, podejściu do śmierci — jednocześnie nie odbierając im w tym godności.


Na zachętę cytat:


A bober? Toż to rybak! Łapał ryby, a szed Pan Bóg za dziada przebrany, prosi: daj rybe mnie biednemu. A rybak klepnoł sie po dópie: o, tu dla ciebie ryba, darmozjadu, mówi i piernoł. I od razu jemu rybięcy ogon wyrasta i sierść, i odtąd bobry w wodzie kisno i popierdujo z zimna.


Absolutne złoto.


Prywatny licznik (od początku roku): 42/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #klasyka

98b2eac8-7dad-4220-ae25-ed61a60c9ce8
Wrzoo userbar

Przypomniałeś mi ten tytuł i tak mnie mile wspomnienie naszło, że w robocie odpalilam audiobooka i poniedziałek dobrze minął


W podobnym stylu jest jeszcze pamiętnik oficera armii czerwonej Piaseckiego. Moje dwie ulubione szyderki.


Ma ktoś jeszcze jakieś polecajki?

Zaloguj się aby komentować

1273 + 1 = 1274


Tytuł: The Fountainhead

Autor: Ayn Rand

Kategoria: filozoficzna, dramat społeczny

Wydawnictwo: Penguin Fiction

Format: martwe drzewo

Liczba stron: 750

Ocena: 7/10


Przeczytałem w tym roku dwie powszechnie hejtowane książki, to jedna z nich. Wziąłem, bo kiedyś czytałem Anthem i było spoko. Do tego wszedłem all-in, bo kupiłem papier (co rzadko mi się zdarza jeśli chodzi o pisarzy, którzy nie nazywają się Vonnegut), więc jak ktoś spojrzy na mój regał to pomyśli, że kuc.


Książka jest podzielona na cztery części, mniej więcej po 200 stron, drobnym drukiem. Dodajmy do tego, że proza Ayn Rand to literacki odpowiednik tarki (podobno pisała tak, bo chciała, żeby zwykli prości ludzie byli w stanie zrozumieć jej filozofię) i nie zdziwicie się pewnie jak powiem, że jej przeczytanie zajęło mi prawie pół roku.


Historia zaczyna się od dwóch młodych ziomeczków, Petera Keatinga i Howarda Roarka. Obaj zaczynają właśnie karierę jako architekci. Wiele ich różni, ale mimo to utrzymują jakąś tam relację.


Keating to dziecko szczęścia, właśnie skończył studia architektoniczne z wyróżnieniem, wszyscy go lubią, a jeśli chodzi o robotę to jego jedynym zmartwieniem jest wybranie jednej prestiżowej firmy architektonicznej, w której chce zacząć pracę. Jednak jak każda znacząca postać w tej książce jest pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty, tylko to wychodzi później. Poza tym pierwsza część książki jest nazwana jego imieniem, więc wiemy, że teraz jest najważniejszy. Do czasu.


Roark studiował na tym samym kierunku, ale wyleciał, bo ciągle się kłócił z wykładowcami. Do tego odludek, Peter to właściwie jedyna osoba, z którą utrzymuje znajomość. Peter to także jedna z niewielu osób, która dostrzega jego talent. Uważa, że wygląd budynków powinien wynikać z ich funkcji czy cuś. Ogólnie typ, z którym raczej nie chcielibyście pracować. Jak można się domyślać typ jest uosobieniem tego, w co autorka wierzy. I taka ciekawostka, Donald Trump kiedyś powiedział, że jest jak Roark.


Czy to dobra książka? No, jeśli damy radę przeżyć prozę to fabuła jest solidna (przynajmniej jeśli przyjmujemy perspektywę, że śledzimy losy bandy pojebów, jeśli jesteś jednym z tych dziwnych ludzi, co musi lubić postacie w książce to nie wejdzie). Dialogi też fajne (z monologami gorzej). Do tego Rand od czasu do czasu walnie taką sentencję, że chciałoby się powiesić na łóżkiem. Końcówka trochę naciągana, ale ta książka w końcu powstała, żeby pokazać światu jaka to libertariańska filozofia jest fajna. Tak, że jak ktoś się czuje na siłach to można przeczytać. Ja pewnie kiedyś wezmę się za Atlas Shrugged, ale ta podobno jest jeszcze toporniejsza, więc chyba nieprędko.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #aynrand#fountainhead

7cfee50f-e5fd-415e-b60c-becab2c4ab4a

@maly_ludek_lego jeśli ktoś patrzy na książki pod kątem tego, której opcji politycznej się podobają to fakt hejtu mnie nie dziwi. Ja doceniam kunszt autorki, rozbudowane postacie, klimat, fabułę i przekaz książki.

Zaloguj się aby komentować

1272 + 1 = 1273


Tytuł: Miecz przeznaczenia

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNowa

Format: audiobook

Liczba stron: 318

Ocena: 8/10


Zbiór zawiera następujące opowiadania: Granica możliwości, Okruch lodu, Wieczny ogień, Trochę poświęcenia, Miecz przeznaczenia, Coś więcej.


Drugi zbiór opowiadań okazał się bardziej osobistą podróżą Geralta, a także swoistym manifestem systemu wartości otaczającego go świata. Tematyka i forma bardziej zróżnicowana od Ostatniego życzenia, które mimo niezależnych przygód wydało mi się wyjątkowo spójne.


Stanowiące trzon Granicy możliwości filozoficzne dyskusje dotyczące tolerancji, wolności, moralności dłużyły mi się jak w filmach Tarkowskiego. Okruch lodu to rozterki miłosne rodem z Mody na sukces niegdyś oglądanej z zamiłowaniem przez moją babcię. W Wiecznym ogniu Sapkowski wraca do tonu przygodowo-żartobliwego, natomiast Trochę poświęcenia to opowieść zarówno bardzo emocjonalna, jak i trzymająca w napięciu. W tym momencie byłem gotów dać 7/10, ale Sapkowski najlepsze zostawił na koniec i świetne opowiedział zarówno Miecz przeznaczenia jak i majstersztyk w postaci Coś więcej, także końcowe wrażenie okazało się bardzo pozytywne.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #wiedzmin

fdac0594-5bb4-4aa6-afff-384f71fbc3ec

- Geralt!

Wiedźmin odwrócił się od konia, błyskawicznym, zwinnym ruchem. I pobiegł na spotkanie. Yurga patrzył urzeczony. Nigdy nie myślał, że człowiek może poruszać się tak szybko.

Spotkali się na środku podwórka. Popielatowłosa dziewuszka w szarej sukieneczce. I białowłosy wiedźmin z mieczem na plecach, cały w czarnej skórze lśniącej od srebra. Wiedźmin w miękkim skoku, dziewuszka w truchciku, wiedźmin na kolanach, cienkie rączki dziewuszki dookoła jego szyi, popielate, mysie włosy na jego ramieniu. Złotolitka krzyknęła głucho. Yurga objął ją, bez słowa przygarnął do siebie, drugą ręką zebrał i przytulił obu chłopców.

- Geralt! - powtarzała dziewczynka, lgnąc do piersi wiedźmina. - Znalazłeś mnie! Wiedziałam! Zawsze wiedziałam! Wiedziałam, że mnie odnajdziesz!

- Ciri - powiedział wiedźmin.

Yurga nie widział jego twarzy ukrytej w popielatych włosach. Widział ręce w czarnych rękawicach ściskające plecy i ramiona dziewczynki.

- Znalazłeś mnie! Och, Geralt! Cały czas czekałam! Tak okropecznie długo... Będziemy już razem, prawda? Teraz będziemy razem, tak? Powiedz, Geralt! Na zawsze! Powiedz!

- Na zawsze, Ciri.

- Tak, jak mówili! Geralt! Tak, jak mówili... Jestem twoim przeznaczeniem? Powiedz! Jestem twoim przeznaczeniem?

Yurga zobaczył oczy wiedźmina. I zdziwił się bardzo. Słyszał cichy płacz Złotolitki, czuł drganie jej ramion. Patrzył na wiedźmina i czekał, cały spięty, na jego odpowiedź. Wiedział, ze nie zrozumie tej odpowiedzi, ale czekał na nią. I doczekał się.

- Jesteś czymś więcej, Ciri. Czymś więcej.

Ile razy bym tego nie czytał, zawsze rozmontowuje mi szyszynkę na atomy. Na atomy, na atomy, na atomy!

Zaloguj się aby komentować

1267 + 1 = 1268


Tytuł: Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści

Autor: H.P. Lovecraft

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377311578

Liczba stron: 792

Ocena: 9/10


Z braku laku i pomysłu na wybór kolejnej książki do przerobienia, wybór padł na absolutnego klasyka. Standardowo, o każdym tekście tego zestawienia napiszę co nieco (albo trochę więcej), a ogóle odczucia przedstawię na koniec.


"Dagon" - na temat samego utworu nie mam właściwie nic do powiedzenia, choć mgliście kojarzę pewne sceny, ale skąd? Nie mam pojęcia.


"Ustalenia dotyczące zmarłego Arthura Jermyna i jego rodu" - niby króciutkie, ale zwięźle nakreśla niefortunne dzieje kilku pokoleń pewnego rodu, którego to problemy zaczęły się po wizycie jednego jego przedstawiciela w Kongu. Dosyć szybko odkrywamy szokującą prawdę, która tytułowego bohatera - jak dowiadujemy się na samym początku - skłoniła do samobójstwa, a wszystkich innych do wymazania jej z pamięci i kartotek.


"Wyrzutek" - lekko przewrotne oraz jednocześnie przewidywalne i zaskakujące.


"Muzyka Ericha Zanna" - nic specjalnego, ot, przypadkowe natknięcie się na ekscentryczną i zaszczutą osobę mającą dostęp do okienka wychodzącego na niepojętą grozę.


"Szczury w murach" - w dużym skrócie: skomplikowana sytuacja dziejów pewnego rodu. Sam zainteresowany - ostatni jego przedstawiciel - na początku nie przykładał do tego większej wagi, ale po śmierci syna, z braku laku, postanowił zająć się tymi sprawami.


"Święto" - nic godnego naniesienia na wirtualny papier.


Generalnie powyższe teksty w ogóle nie zapadają w pamięć, później na szczęście sprawy prezentują się znacznie lepiej.


"Zew Cthulhu" - jedno z najsłynniejszych opowiadań, swoją drogą słusznie. Jest krótsze niż się spodziewałem i na tych 30 stronach mieści wszystko, co potrzebne - w odpowiednich proporcjach. To tutaj zaczyna się zamiłowanie autora do stosowania motywu "ktoś, już choćby w najmniejszym stopniu zainteresowany konkretnymi zagadnieniami, odkrywa zapiski swojego przodka lub po prostu innej osoby, która starała się zatrzeć fakt ich istnienia. Zagłębiając się w szczegóły, odkrywa pradawne i niepojęte maluczkim umysłem tajemnice, powoli doprowadzające do złamania jego ducha i umysłu". Pomimo wspomnianej niewielkiej objętości, otrzymujemy kilka solidnie nakreślonych warstw tajemnicy, gdzie z każdym kolejnym krokiem odkrywamy nowe poziomy starego dobrego bluźnierstwa.


"Przypadek Charlesa Dextera Warda" - zastosowano tutaj mniej standardowe rozwiązanie, mianowicie pierwszy rozdział to chronologicznie zakończenie tej historii, natomiast wszystkie kolejne stanowią bogate przedstawienie wydarzeń, które do niego doprowadziły.

Drugi osadzony jest w XVIII-wiecznym Providence i skupia się na działaniach zapomnianego przodka tytułowej postaci, przy czym wszystkie ukazane w nim wydarzenia oparto na informacjach zaczerpniętych z listów, wycinków gazet, spisanych wspominek i innych tego typu relacji, wydartych zapomnieniu dzięki mozolnym poszukiwaniom. Kolejne traktują o długich dociekaniach doktora rodziny bohatera, mających na celu odkrycie źródła postępującego zdziwaczenia tegoż. Zaczyna się oczywiście standardowo - od młodzieńczego zafascynowania - później następuje punkt krytyczny, który pozornie wydaje się niezbyt istotny, ale z perspektywy czasu to on odpowiada za wprowadzenie kostek domina w ruch; dalej przechodzimy do przeprowadzania coraz to bardziej niepokojących eksperymentów (choć z biegiem czasu lepszym określeniem byłyby obrzędy), do występowania budzących grozę zjawisk, wpływania na osoby postronne, aż wreszcie do nadejścia niepojętego. Autor świetnie buduje napięcie, bogato opisuje napotykane zjawiska i następujące zdarzenia oraz, co najważniejsze, stopniowo i z wyczuciem przeprowadza nas przez odkrywające nowe szczegóły szaleństwa śledztwo doktora.

Strony kończące ostatni rozdział stanowią faktyczne zamknięcie historii poprzez rzucenie na wydarzenia z pierwszego rozdziału nowego światła. Na trop tego twistu (choć nie jego formy) można w pewnym momencie wpaść, jednakże jego wykonanie i zamknięcie historii stanowią idealny przykład satysfakcjonującego zrealizowania "chłodnej pewności i profesjonalizmu". Jest to bezapelacyjnie najlepszy tekst tego zbioru i tylko na zdrowie wychodzi mu większa objętość, pozwalająca na bogate przedstawienie wydarzeń i zarysowanie tła.


"Kolor z innego wszechświata" - przytłaczający i obrazowy opis stopniowego, dosłownego rozpadu pewnej farmy w okolicach Arkham oraz jej mieszkańców. Pokazuje przy tym, jak wpierw przywiązanie lub przyzwyczajenie, potem upór, aż wreszcie bezsilność i otępienie potrafią w pewnych sytuacjach doprowadzić do rzeczy okropnych.


"Zgroza w Dunwich" - ten tekst jakoś nie zwalił mnie z nóg. Ot, standardowa, zabita dechami mieścina, do której mało kto waży się zapuszczać jest świadkiem narodzin dziwnej istoty - na poły ludzkiej, na poły "jakiejś" - z biegiem czasu przejawiającej niewytłumaczalne cechy, która to okazuje się ledwie zwiastunem okropności i koszmarów, które dopiero tytułowe miasteczko nawiedzą.


"Szepczący w ciemności" - tutaj z kolei mamy do czynienia z licznymi, odnotowywanymi na przestrzeni wieków, przesłankami o istnieniu dziwnych, pochodzących z odległych gwiazd, a może i spoza znanego wszechświata, potworach, których to aktywność zaczął badać Akeley mieszkający niezmiernie blisko terenów rzekomego występowania wspomnianych poczwar. Znaczna część tego utworu to albo dosłowne listy wymieniane między Akeley'em a narratorem, Wilmarthem, albo ich streszczona i sparafrazowana wersja. Nadaje to tym fragmentom pewnej nierzetelności (co swoją drogą później nabiera znaczenia), gdzie niby otrzymujemy informacje z pierwszej ręki, bezpośrednio od zainteresowanego, ale z drugiej strony nie jest to rozmowa twarzą w twarz. Dopiero pod koniec autor wyprowadza bohatera z domu, a samą akcję wprowadza z kolei na bardziej dynamiczne tory. Bardzo dobra pozycja.


"W górach szaleństwa" - na początku zapowiadało się znakomicie: spora ekspedycja na Antarktydę, wpierw statkiem, potem składanymi samolotami (taki to był rozmach przedsięwzięcia). Klimat surowy, atmosfera jeszcze nie tak gęsta, cel wyprawy raczej przyziemny: odwierty i pobranie próbek. Odkopane jednak zostaje coś sprzecznego z wszelką wiedzą ludzką; prowadzi to do zupełnej reformy założeń wyprawy - spora część ekipy wyrusza w inne rejony. Tam dokonuje się jedno fantastyczne odkrycie za drugim, atmosfera w istocie zaczyna się już zagęszczać, aż wreszcie kontakt z ekipą się urywa. Na miejsce wyrusza mniejsza grupa, w skład której wchodzi narrator i odkrywają przyczynę milczenia, ale nie jego bezpośrednie źródło. Potem rozpoczyna się kolejny epizod, którego początki faktycznie wprowadzają w zdumienie, później jednak niezmiennie się on ciągnie, nawet jeżeli wyjaśnia sporo rzeczy, a do tego w dużym stopniu poszerza szeroko pojętą mitologię autora. Fragment ten może nie tyle nie spełnia oczekiwań, co po prostu nie stoi na takim samym poziomie co, nazwijmy ją, część "ekspedycyjna". Na wzmianę zasługuje fakt, że bohater wspomina krótko o Wilmarthcie z poprzedniego utworu.


"Widmo nad Innsmouth" - bodaj nigdy nie czułem takiego napięcia przy czytaniu. Atmosfera bezpośredniego zagrożenia jest oczywiście obecna w niektórych utworach tego zbioru, ale tutaj wprowadzona została ona na inny poziom. Pomimo świadomości tego, że narrator przeżyje (zaznaczone na początku, jak to u Lovecrafta), w żadnym stopniu nie wpłynęło to na jakość wrażeń. Zakończenie zaskakujące i różne od innych w tym zbiorze: bohater nie tyle zdecydował się mówić, co uległ niepojętemu. To właśnie na tym utworze bazuje luźno (i przewrotnie, mając na uwadze tytuł) "Call of Cthulhu: Dark Corners of the World".


"Cień spoza czasu" - utwór mający z "W górach szaleństwa" ten wspólny element, że bohater w pewnym momencie przemierza przestrzenie opuszczonego od eonów miasta istot, które zamieszkiwały Ziemię na długo przed pojawieniem się choćby pierwszych praprzodków ludzi. Nawet jeżeli ten aspekt zrealizowano w sposób bardziej wciągający niż w ww. tekście, a obcy - Wielka Rasa - zostali solidnie opisani i głęboko wpleceni w fabułę, etapowi "przygotowań i eksploracji" zdecydowanie brakuje rozmachu i uczucia badania prawdziwie nieznanego tak, jak miało to miejsce w "Górach". Z podobieństw można również wymienić serwowanie informacji poszerzających wiedzę o kosmicznej mitologii.


"Nawiedziciel mroku" - bardzo dobre. Nawiedzony kościół, przeklęty artefakt, bluźniercza sekta, pozakosmiczna bestia. Jak to często bywa u Lovecrafta, zakończenie historii poznajemy na samym początku, a dopiero dalej dowiadujemy się, jakie ciągi wydarzeń do niego doprowadziły. Atmosfera zagubienia - dosłownego i przenośnego - jest tutaj gęsta, warunki ATMOSFERYCZNE także dokładają swoje 3 grosze do budowania nastroju, no i wreszcie elementy nadprzyrodzone dopełniają obrazu niepokojącej opowiastki.


Słowem wstępu do zakończenia powiem tak: parodystyczne pasty czytane w czasach gimnazjum w jednym nie kłamały - wszystko jest plugawe, bluźniercze i obmierzłe. Na uznanie zasługuje praca tłumacza, gdyż świetnie oddał nie tyle styl czasów, w których Lovecraft pisał - jak wytłumaczono w posłowiu, swoją drogą bardzo dobrym, bogatym w informacje i konteksty - a raczej styl bardziej zamierzchły i jednocześnie dżentelmeński. Trzeba zauważyć, że pewne - memiczne i jednocześnie kultowe w odniesieniu do autora - słowa i zwroty dosyć często się powtarzają, ale nie przeszkadza to w czytaniu, a wręcz przeciwnie - potęguje kreację i oddziaływanie atmosfery. Muszę też przyznać, że sporo motywów, zagrań czy rozwiązań nosi w wielu tekstach znamiona leciutkiego recyklingu, ale, zupełnie szczerze, wcale mi to nie przeszkadza. Niezmiennie do coraz gwałtowniejszego śmiechu doprowadzała mnie swoją prostą barwnością obecność w niemal każdym utworze wzmianki o "«Necronomiconie» szalonego Araba Abdula Alhazreda"; w tej powtarzalności jest coś przewrotnie komicznego.


Zbiór zdecydowanie polecam. Komu? Każdemu, a zdecydowanie (szok) fanom horroru, którzy jakimś sposobem jeszcze się z tym autorem nie zapoznali, miłośnikom archaicznego, acz bardzo przyjemnego w odbiorze stylu oraz ew. osobom pragnącym sprawić sobie detoks po bardziej bezpośrednich przedstawicielach gatunku, kipiących obrzydliwymi opisami i sprośnymi rytuałami; tutaj wszystko jest pod tym względem "bezpieczne", jakkolwiek by to słowo nie brzmiało w odniesieniu do autora.

Nie ukrywam też, że w swoim czasie z chęcią zapoznam się z ilustrowanymi wersjami poszczególnych opowiadań


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lovecraft #hplovecraft #cthulhu #vesper #ksiazkicerbera

67a90e48-5e1b-4933-81a6-c109397e15de

@Cerber108 Oj nie mogę się zgodzić co do "Gór Szaleństwa" - w mojej opinii to jedno z najlepszych opowiadań Lovecrafta, a klimat jest tam wyjątkowo duszny

Zaloguj się aby komentować

1265 + 1 = 1266


Tytuł: Przebudzenie Lewiatana

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 570

Ocena: 7/10


Pierwszy tom cyklu Expanse to przede wszystkim wiarygodnie i ciekawie skonstruowany świat. Przyszłość zarazem odległa jak i niedaleka. Brak technologii międzygwiezdnej, ale już częściowo skolonizowany układ słoneczny oraz początki ery postludzkiej. Nie jest to górnolotne filozoficzne twarde sci-fi, a raczej opera kosmiczna nastawiona na akcję i dynamiczny rozwój wydarzeń. Bardzo przyjemnie się czytało.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

bdd3e1c5-3d87-4fb4-932a-78befd891dab

Zaloguj się aby komentować

1264 + 1 = 1265


Tytuł: Szóstka wron

Autor: Leigh Bardugo

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

ISBN: 9788367023641

Liczba stron: 496

Ocena: 6/10


Wybierając książkę do czytania zauważyłem że już długo nie czytałem nic fantasy. Chwilę poszperałem w zapisanych tytułach i wybór padł na Szóstkę Wron. Wysokie oceny były dosyć zachęcające. Zaciekawiło mnie też że jest to książką young adult. I w sumie chyba nigdy nie czytałem nic z tego nurtu, a że mentalnie nadal jestem nastolatkiem to cóż szkodzi spróbować xD O matko jak się pomyliłem.

Fabuła książki jest prosta jak drut. Pewien gang zostaje wynajęty do odbicia z więzienia człowieka który zna recepturę narkotyku który w znaczący sposób zwiększa możliwości magów z tego świata. Jak się łatwo domyśleć ekipa składa się z sześciu osób. A więzień znajduje się w najbardziej strzeżonej i oczywiście nigdy nie zdobytej twierdzy na północy.

Coś czuję że moje pierwsze spotkanie z young adult będzie moim ostatnim xD Książka była by pewnie lekko bardziej strawna gdyby bohaterowie byli ludźmi w adekwatnym wieku. Wszyscy bohaterowie mają pomiędzy 16-18 lat. I to tak strasznie zgrzyta że aż mnie zęby bolą. Nastolatkowie którzy zachowują się jakby byli starymi wyjadaczami. Szef bandy planujący o krok przed wszystkimi, poruszający się o lasce 17 latek. Oczywiście tajemniczy i niedostępny. Dwie bohaterki w wieku 17 lat zdążyły już być pracownicami burdelu, w tym jedna jest legendarną zabójczynią w mieście. Najstarszy 18 latek też już zdążył być oficerem a od roku siedzi w miejscowym więzieniu gdzie walczy z różnymi zwierzętami na arenie. Czujecie ten klimat xD. No nie byłem w stanie brać tego na poważnie. I tak jest we wszystkim. Żeby dostać się do twierdzy wystarczy wskoczyć do transportu więźniów, bezproblemowa ucieczka z celi, a później Żydowski sposób na ucieczkę czyli przez komin i już możemy brykać po całej twierdzy. Albo następna rzecz. Twierdza z której należy odbić chłopa należy do ludu takich wikingo-niemców którzy pragną czystości ludzkości i nie tolerują magów. Oczywiście. No i raz w roku mają święto gdzie zaprzysięgają nowych kadetów w centrum twierdzy gdzie znajduje się święte drzewo. Są wtedy takie jakby dni otwarte gdzie wpuszczani są goście. No i jak myślicie kogo zaproszono żeby robiły za damy do towarzystwa dla wyższych oficerów? No przecież oczywiste że burdel z miasta naszych bohaterów w którym pracowała jedna z bohaterek xD Jak to zostanie wykorzystane przez ekipę nie będę podpowiadał bo zaskoczenia tu nie ma.

Tak czytam i czytam i myślę sobie: co tu się odpierdziela? Skąd te oceny? Wchodzę w komentarze na lubimyczytac i sprawa się wyjaśniła. Zachwycone są młode dziewczyny. Okazuje się że nie ja jestem targetem. No ale czy to znaczy że można wyłączyć myślenie?

Z plusów trzeba powiedzieć że czyta się całkiem dobrze więc nie jest to całkowita droga przez mękę. Akcja kończy się cliffhangerem i mamy następna książkę ale raczej nie skorzystam.


Osobisty licznik: 16/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

f3341280-8bf6-44dc-b0a1-7d3e48c9e13a

Nazwijcie mnie mizoginem, ale jeżeli pod postem dot. danej książki, np. na FB komentarze płci żeńskiej stanowią 90% całej puli, to mamy do czynienia z książką tego właśnie typu. Stosuję się do tej metody i zrobiłem od niej wyjątek tylko raz: dla "Wampirzego cesarstwa", które było do zgarnięcia w ŚK za grosze. No i co? Metoda miała rację - straszny kupsztal.

Zaloguj się aby komentować

W końcu udało się skompletować #artefakty od wydawnictwa #mag, a także #fundacja od wydawnictwa #rebis. Pijcie ze mną kompot! 😀 #ksiazki #czytajzhejto #f1 #formula1 #scifi #chwalesie

b2c64e53-4149-42cb-8eeb-a39dc426e296

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Olesiejuk ujawnia nowy tom Kolekcji Legend. "Świt Jedi. W nicość" Tima Lebbona ukaże się 29 października 2025 roku. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej oprawie i twardej z barwionymi brzegami - ma 368 stron, w cenie detalicznej 44,99 za miękką i 119,90 zł za twardą. Poniżej okładki (miękka z lewej, wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.


POCZĄTKI ZAKONU JEDI. SAMOTNA STRAŻNICZKA JE’DAII WALCZY, BY OCALIĆ SWOJĄ OJCZYZNĘ, TYTHON.


Na planecie Tython narodził się starożytny zakon Je’daii. To właśnie tam, pod okiem mądrych mistrzów, Lanoree Brock zgłębiała tajniki Mocy, stając się jedną z najpotężniejszych adeptek. I chociaż Moc bardzo silnie oddziaływała na Lanoree, to jej brat pozostawał na nią obojętny. Odrzucił nauki Je’daii, wzgardził ich filozofią, a jego szkolenie zakończyło się tragedią.


Po latach Lanoree, stojąca na straży pokoju w galaktyce, zostaje wezwana przed oblicze Rady Je’daii w sprawie najwyższej wagi. Przywódca fanatycznej sekty, opętany wizją podróży poza granice znanego wszechświata, planuje otwarcie międzywymiarowego portalu, wykorzystując do tego niebezpieczną ciemną materię. Jeśli mu się powiedzie, skutki będą katastrofalne, a całe układy gwiezdne staną w obliczu zagłady.


Jednak dla Lanoree jeszcze bardziej szokująca od wizji zagłady galaktyki jest decyzja mistrzów Je’daii, by to ona podjęła się misji powstrzymania szaleńca. Dopiero prawda, która wychodzi na jaw, wyjaśnia, dlaczego to właśnie ona została wybrana: człowiek, którego musi odnaleźć i unieszkodliwić, to jej własny brat – ten, którego śmierć przez lata uważała za pewnik, a którego życie teraz stanowi dla niej największe zagrożenie.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #olesiejuk #starwars #gwiezdnewojny #kolekcjalegend #timlebbon

f3f055a1-4cdd-4b76-8146-aee74b47c8f4

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo IX ruszyło z przedsprzedażą wrześniowych premier. Ceny promocyjne obowiązują tylko do 11 września, po tej dacie zostaną podniesione. Wysyłka ruszy pod koniec września. Ukażą się:


Trzy następne tomy dzieł zebranych Stefana Grabińskiego: "Ciemne siły. Zaduszki""Manowiec""Pisma zebrane". Wydania tylko w twardych oprawach.


Tomy czternasty, piętnasty i szesnasty (ostatni) dzieł zebranych Stefana Grabińskiego pod redakcją Krzysztofa Grudnika: Ciemne siły / Zaduszki, Manowiec, Publicystyka.


 "Granty i smoki" Łukasza Kucharczyka w dwóch wersjach - wydanie w miękkiej i twardej oprawie. 340 stron, ceny 35 zł za miękką i 48 zł za twardą.


Granty i smoki to debiutancki zbiór opowiadań Łukasza Kucharczyka, który uzupełniliśmy o trzy dodatkowe teksty a także wstęp Marty Kładź-Kocot. W ten oto sposób, łącznie z powieścią Wszystkie drogi prowadzą, staniecie się posiadaczami całej historii Cilgerana.


Tytuł książki nawiązuje do kultowej gry fabularnej Dungeons & Dragons (Lochy i smoki). Głównym bohaterem opowiadań jest wspomniany Cilgeran – doktorant metodologii nauk barbarzyńskich na Uniwersytecie Wielkobohaterowskim imienia Kelta Niezwyciężonego, przygotowujący rozprawę na Wydziale Nauk Barbarzyńskich w Katedrze Literatury Hybryjskiej. Podczas swoich przygód młody teoretyk bohaterstwa będzie musiał się zmierzyć z takimi wyzwaniami, jak walka o… zaświadczenie do stypendium doktoranckiego, organizacja konferencji naukowej czy nocleg w akademiku.


Zbiór przygód Cilgerana to zabawna satyra na środowisko akademickie, będąca trawestacją znanych legend, podań i baśni. Powinien się on spodobać zwłaszcza fanom twórczości Terry’ego Pratchetta, Douglasa Adamsa i Anny Szumacher.


"Dom wszystkich snów" Wojciecha Gunii. Wydanie w miękkiej i twardej oprawie liczy 500 stron, w cenach detalicznych 40 i 50 zł.


Rodzimy się w nim i w nim zamykamy oczy. W jego długich, wąskich korytarzach i pustych pokojach rozgrywa się to, czego doświadczamy między jedną a drugą nicością. W nim prowadzimy walkę i w nim zostajemy pokonani. Stawiamy pytania lub poszukujemy odpowiedzi. Kto go wzniósł? Kto nas do niego sprowadził?


Jest ogromy, być może większy niż świat, a my, z góry skazani na błądzenie, nigdy nie poznamy jego planów.


Trzynaście historii, jedna opowieść.


Książka – labirynt, książka – zagadka.


"Bajki pilotów" Andrzeja Miszczaka. 348 stron, cena detaliczna 37 zł za miękką i 49 zł za twardą oprawę.


Poznaj historię Loisa Yepesa, kadeta szkoły pilotów statków kosmicznych, którego młodzieńcza brawura i ambicje stopniowo ewoluowały, owocując dojrzałą, odpowiedzialną służbą w randze dowódcy i nawigatora frachtowców przemierzających Układ Słoneczny.


Oto podróż do świata retro fantastyki, nawiązująca stylistycznie do pisarstwa Stanisława Lema (ale też innych autorów polskiej SF lat 60. i 70.). Skupiając się na podboju kosmosu i rozwoju nowoczesnych technologii, autor jednocześnie zadaje jak najbardziej aktualne pytania o dążenia ludzkości, o przyszłość i odpowiedzialność, o dojrzałość w kwestii radzenia sobie z nieoczekiwanymi problemami i o sposoby postępowania wobec Nieznanego.


Jedenasty tom Niesamowitnków - "Dzieje Utana" Jerzego Hulewicza. Twarda oprawa, 180 stron, cena 35 zł.


Zbiór Dzieje Utana składa się z zaledwie trzech opowiadań: tytułowego, Dziury w próżni i baśni Lalita-Liana. Pierwsze z nich to niezwykle interesująca wariacja na temat etycznych granic eksperymentów biologicznych, w której Frankenstein i Moreau podają sobie dłonie. Dziura w próżni jest z kolei tragikomedią pomyłek, w której to, co wzniosłe, zderza się z tym, co niskie, a nadzieja staje do wyścigu z rozpaczą. Tu też Hulewicz poczynił kilka interesujących wycieczek w stronę teorii sztuk plastycznych, zastanawiając się nad możliwościami uchwycenia nieuchwytnego. Wreszcie Lalita-Liana, przez samego autora określona jako baśń, w istocie najbardziej chyba przypomina charakterem klasyczne opowiadania grozy w stylu na przykład M.R. Jamesa.


ze Wstępu Krzysztofa Grudnika


Dwunasty tom Niesamowitnków - "Czarci młyn" Wacława Filochowskiego. Twarda oprawa, 180 stron, cena 35 zł.


Czarci młyn. Legenda nowej Warszawy, wydany w 1922 roku nakładem Polskiego Posterunku Wydawniczego „Placówka”, jest drugim i ostatnim zbiorem opowiadań napisanych przez Wacława Filochowskiego. Choć zawiera sporo elementów nierealistycznych – jak zmartwychwstałe wisielce, duchy urzędujące w gospodzie, diabliki czy dawni bogowie w nowych, okrutnych odsłonach – to zestawia je często z elementami komicznymi. Uzyskany efekt bywa groteskowy, nie łagodzi więc, tylko podsyca dziwności wykorzystanych motywów.


ze Wstępu Krzysztofa Grudnika


"Gryzę grozę. Notatki o kulturze literackiej polskiego horroru" Krzysztofa Grudnika. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej i twardej, obejmuje 230 stron. Ceny detaliczne to 35 zł za miękką i 46 zł za twardą.


„Gryzę grozę” to 13 tekstów dotyczących przede wszystkim różnych elementów kultury literackiej w ramach polskiej fantastyki grozy (choć dużą część z nich można bez problemu odnieść do polskiej fantastyki w ogóle) – od przemian krytyki literackiej po nagrody środowiskowe, od roli fana po kulturowe przeobrażenia, które kształtują dzisiejszy obraz literackiego horroru. W książce znajdziecie opis światka polskiej grozy „od kuchni”, razem z różnymi paradoksami i problemami wydawnictw i autorów. Można wyciągnąć z niej nie tylko pewne diagnozy, pokazujące, jak wygląda dziś rynek literackiej grozy, ale też zalecenia – jak się na nim odnaleźć i jak sobie poradzić. Te ostatnie z pewnością zainteresują czytelników, którzy sami chcieliby spróbować swoich sił jako autorzy.


Dodruki w twardej oprawie:


Tadeusz Miciński - "Nietota"

Rudolf Stratz - "Zamek Vogelöd"


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoix #sciencefiction #scifi #weirdfiction #horror

bd85f6fc-7eba-49fc-9528-f6b339dd75ad

Zaloguj się aby komentować

1255 + 1 = 1256


Tytuł: The Unlikely Pilgrimage of Harold Fry

Autor: Rachel Joyce

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: doubleday

Format: książka papierowa

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Opowieść drogi, książka typu wyciskacz łez.


Harold Fry, staruszek którego życie jest typowo emerycko-brytyjskie, pewnego dnia dostaje list od dawno niewidzianej znajomej, w którym ta informuje go że umiera na raka. W pierwszej chwili Harold postanawia po prostu na niego odpisać, ale nie do końca wie jak, więc wybiera się na pocztę aby to przemyśleć. W drodze do placówki zdaje sobie sprawę, że nie zawrze w liście tego co czuje że musi jej powiedzieć, do tego pracownica stacji benzynowej opowiada więc ubrany w koszulę, prochowiec i buty jachtowe rozpoczyna marsz z samego południa Anglii na jej odległą północ wierząc, że jego dawna przyjaciółka będzie na niego czekać i utrzyma się dzięki temu przy życiu. W trakcie drogi Harold rozpamiętuje swoje małżeństwo, ojcostwo, pracę, relacje z rodzicami, spotyka mnóstwo ludzi którzy mu się zwierzają, i swoim tempem idzie na północ.


Dość znany koncept - człowiek, droga, przemiana. W książce, jak na mój gust, jest zbyt wiele zbyt barwnych opisów. Nie jestem typem człowieka który lubi pławić się w opisach odcieni kolorów otoczenia, a one sprawiały że potwornie długo szło mi czytanie. Końcówka książki zaskakuje i mocno wzrusza, więc w mojej opinii warto było przez to przebrnąć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

84d82c82-4e5e-4cd4-b177-200739fe8c17

Zaloguj się aby komentować

1254 + 1 = 1255


Tytuł: Trojanki

Autor: Eurypides

Kategoria: Utwór dramatyczny

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: e-book

Liczba stron: 72

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/219033/trojanki


"Greka Zorbę" skończyłam czytać na lotnisku czekając na samolot do Polski, ale miałam ochotę przedłużyć jeszcze grecki klimacik w czasie lotu. Sięgnęłam więc po "Trojanki", które polecił mi 7 miesięcy temu @l__p pod moim wpisem o "Iliadzie". Lektura jest dość krótka, bo zajęła mi niecałą godzinę (z przerwami na panikę w czasie startu).


"Trojanki" ukazują to, co mogło stać się tuż po zdobyciu Troi przez Achajów, a konkretnie losy kobiet trojańskich, które trafiają do greckiej niewoli. Główną postacią jest Hekabe, niegdyś królowa Troi, która lamentuje nad losem swoim i swoich bliskich — straconego w wojnie Hektora, jego żony Andromachy i swojej córki Kasandry. Los ten zgotowała im wszystkim, oczywiście, Helena — ta, która teraz błaga swojego męża Menelaosa o litość.


Utwór, choć krótki, jest silnie nasycony emocjami. A jednak czuję niedosyt. Chciałabym poznać dalsze losy kobiet — bo jest to unikalna perspektywa (przynajmniej jak na starożytny dramat). Wydaje mi się też, że tłumaczenie Kasprowicza zasługuje już na jakąś konkurencję. Nie jest złe, ale nieco trąci już myszką.


Prywatny licznik (od początku roku): 41/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #grecja

ac3dbbf8-9f68-460c-b8bf-06b02bf71ed1
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1253 + 1 = 1254


Tytuł: Grek Zorba

Autor: Nikos Kazantzakis

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4969913/grek-zorba


Jakoś tak od kilku lat staram się zabierać ze sobą na wakacyjne wyjazdy książki, które związane są z odwiedzanym miejscem. Dwa lata temu byli to "Chłopi" w Świętokrzyskim, potem reportaż "Grecja. Gorzkie pomarańcze" w czasie objazdówki po Peloponezie, a teraz "Grek Zorba" z okazji wypadu na Zakynthos. I o ile akcja "Greka Zorby" rozgrywa się głównie na Krecie, to pasowało mi to do ogólnego kierunku.


To, co zdziwiło mnie w tej książce, jest nasycenie filozofią. "Grek Zorba" łączy w sobie stoicyzm, epikureizm, reguły buddyjskie i chrześcijańskie, a wszystko to podlane greckim byciem tu i teraz, godzeniem się z nagłymi zmianami i niepowodzeniami.


W tym wszystkim największą rolę gra postać tytułowego Zorby, który — niczym starożytny nauczyciel — tłumaczy głównemu bohaterowi, według jakich zasad należy żyć. Nie jest przy tym nieomylny, ale zawsze jest pewny swoich racji.


Wydaje mi się, że to może być ten typ książki, którego ekranizacja (nieobejrzana jeszcze przeze mnie) jest lepsza niż książka. Ale mam też wrażenie, że idea tej książki jest dla wielu ważniejsza niż jej treść (a co trochę udowadnia mi obecność "Tawerny u Zorby" na Zakynthos).


Prywatny licznik (od początku roku): 40/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #grecja

734319be-8223-43dd-9258-3d700ad623e4
Wrzoo userbar

@Wrzoo ja czytałem przed wyjazdem na Kretę i choć w niektórych momentach mi się podobała, to jednak po jakichś 150 stronach mnie wymęczyła i niestety dnf. A Gorzkie pomarańcze całkiem spoko książka.

@splash545 ano, widzę, że mogła być męcząca — w którymś momencie fabuła nie posuwa się do przodu i może nużyć. Z drugiej strony, ja naprawdę rzadko nie kończę książek, nie jestem więc obiektywna w ocenie

"Gorzkie pomarańcze" były świetne, i brakuje mi więcej takich reportaży o Grecji.

@Wrzoo za to ten o Włochach był jeszcze lepszy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Noo mi się zdarza nie kończyć, może nie często, ale jednak regularnie. Np. nie przeczytam książki, której bym dał ocenę poniżej 6, a często i takie książki na 6 przerywam. Rzadko bo rzadko zdarza się, że nie przeczytam książki, której bym dał wyższą ocenę ale po prostu mi nie siadła z jakiegoś mocno subiektywnego powodu.

Zaloguj się aby komentować

1249 + 1 = 1250


Tytuł: Microadventures: Local Discoveries for Great Escapes

Autor: Alastair Humphreys

Kategoria: przewodnik

Wydawnictwo: HarperCollins

Format: e-book

ISBN: 9780007548033

Liczba stron: 256

Ocena: 10/10


Microadventures to poradnik napisany w 2014r przez podróżnika Alastair Humphreys. W swoim życiu jechał przez świat przez 4 lata na rowerze, przebiegł ultramaraton przez Saharę, przepłynął kanał LaManche i wiele innych. W książce Microadventures zachęca do o wiele mniejszych przygód. W zasadzie to zachęca do najtrudniejszego z możliwych etapów każdej przygody - do ruszenia d⁎⁎y i wyjścia z domu.


Tytułowy microadventure to koncept jakiejś małej przygody, którą można wcisnąć w dowolny wolny czas. Weekend, czas między zakończeniem pracy jednego dnia a rozpoczęciem następnego dnia. Samo w sobie nie jest niczym nowym ani odkrywczym. Pewnie każdy z nas był mikro poszukiwaczem przygód nawet o tym nie wiedząc. W książce podanych jest 38 mikroprzygód zrealizowanych przez autora. Jedne kilkudniowe wymagające sprzętu inne mniejsze wymagające śpiwora i czasu między zakończeniem roboty jednego dnia i rozpoczęciem następnego. Wszystko jest osadzone w Wielkiej Brytanii (ojczyźnie autora) ale łatwo wszystko dostosować do dowolnego miejsca na świecie oraz wymyślić coś własnego. O to w tym wszystkim chodzi, żeby samemu coś wymyślić w miarę własnych możliwości. Dodatkowo na koniec opisu każdej przygody podanych jest kilka (kilkanaście) wariantów danej przygody oraz podpowiedzi jak można coś zmienić/urozmaicić.


Po opisaniu mikroprzygód autor zostawił sobie sporo miejsca na tematy takie jak wybór odpowiedniego śpiwora, kupno karimaty czy bivvy bag zamiast namiotu, pakowanie się na jednodniowe wypady, gotowanie, rozpalanie ognia itp. W książce jest bardzo dużo kolorowych zdjęć i grafik, które uprzyjemniają czytanie (epub waży 135MB).


Polecam i książka zachęciła mnie, żeby samemu przeżyć jakąś #microadventure


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #microadventures

4cf7ea6d-d4bc-446d-a00a-6068f75619cd
owczareknietrzymryjski userbar

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Olesiejuk ogłasza wydanie kolekcjonerskie. "Powstanie i upadek Imperium Galaktycznego" autorstwa dr Chrisa Kempshalla w księgarniach od 1 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 448 stron, w cenie detalicznej 129zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


„A więc tak umiera wolność. Przy grzmiącym aplauzie”.


Senator Padmé Amidala


Dzieje mrocznych czasów


Gdy Palpatine proklamował narodziny nowego Imperium, spodziewał się, że przetrwa ono całe tysiąclecia. Zamiast tego istniało zaledwie przez dwadzieścia cztery lata. Oto historia despotycznego reżimu, który powstał z popiołów demokracji, rządził galaktyką żelazną pięścią, a ostatecznie obrócił się w pył.


To opowieść o wojnie i bohaterach, o sile propagandy i zagrożeniach wynikających z bierności. Nade wszystko zaś jest to opowieść o zwykłych ludziach, usiłujących przetrwać w warunkach brutalnej dyktatury.


Od bezwzględnych działań Dartha Vadera po przerażającą inicjatywę Tarkina – książka, którą właśnie trzymasz w rękach, zgłębia tajniki uniwersum Gwiezdnych Wojen. Opiera się na materiałach z filmów, seriali, powieści, komiksów i gier wideo, a kolejne rozdziały szczegółowo opisują każdy aspekt imperialnego reżimu. Nawet doświadczeni fani znajdą tu nowe, świeże spojrzenie na Imperium Galaktyczne.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #olesiejuk #starwars #gwiezdnewojny

b8f3419d-bb03-4c4d-b325-973907155112

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Prószyński i S-ka zapowiada drugi omnibus ze Świata Dysku. "Rincewind. Tom 2" Terry'ego Pratchetta, na który składają się "Eryk", "Ciekawe czasy", "Ostatni kontynent" i "Niewidoczni akademicy", ma zaplanowaną premierę na 28 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 1064 strony, w cenie detalicznej 149,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Omnibusy Terry’ego Pratchetta to pierwsza edycja książek autora podzielonych na cykle tematyczne. Drugi tom monumentalnej serii zamyka cykl książek poświęconych nieudolnemu magowi o imieniu Rincewind. Znajdują się tu tytuły: „Eryk”, „Ciekawe czasy”, „Ostatni kontynent” i „Niewidoczni Akademicy”.


Eryk


Słyszeliście o Fauście…

To jest Eryk.

Istnieje pewna różnica.


Eryk ma czternaście lat, mieszka na legendarnym i magicznym świecie Dysku, a także jest pierwszym w historii hakerem demonologii. Na szczęście nie udało mu się wywołać żadnych demonów, wywołał za to Rincewinda (najbardziej niekompetentnego maga w uniwersum) oraz Bagaż (najniebezpieczniejszy sprzęt podróżny na świecie). Kiedy Eryk wypuszcza ich na niczym niechroniony świat, oczekuje, że Rincewind spełni trzy jego życzenia.


Wiecie przecież. Standardowa trójka. Żyć wiecznie, panować nad światem, spotkać najpiękniejszą kobietę w historii. Właściwie to proste…


Dryfowanie u zarania Czasu, zmiana przyszłości i spotkanie z najbardziej kłopotliwym bogiem historii to zaledwie początek. Stworzenie życia na Dysku to drobnostka. Ponieważ Rincewind trafia w końcu do Piekła. Dosłownie. A ono nigdy już nie będzie takie jak dawniej.


Ciekawe czasy


„Obyś żył w ciekawych czasach” – starożytna klątwa.


Kiedy kurierski albatros przybywa z żądaniem przysłania „Wielkiego Maga”, Rincewind zostaje wezwany do trapionego niepokojami Imperium Hongów, Sungów, Fangów, Tangów i McSweeneyów, gdzie decydują się losy tronu.


Rincewindowi pomaga Cohen Barbarzyńca, a także napędzany mrówkami komputer HEX, fraktalny motyl pogody ze skrzydełkami Mandelbrota oraz przerażająca, choć dość powolna armia złożona z sześciu staruszków – Srebrna Orda.

Ich misją jest albo obronić, albo zdobyć Zakazane Miasto Hunghung. Niestety, instrukcje nie są jasne…


Ostatni kontynent


Coś zaginęło na Niewidocznym Uniwersytecie – najbardziej prestiżowej (tzn. jedynej) instytucji naukowej w Ankh-Morpork. Brakuje profesora – ale grupa poszukiwawcza jest w drodze! Zespół starszych magów podąży jego tropem, dokądkolwiek by prowadził, nawet na drugi koniec Dysku, gdzie ostatni kontynent, Czteriksy, wciąż jest w stadium budowy.


Wyobraźcie sobie magiczną krainę, gdzie deszcz jest tylko mitem, gdzie to, co zwykłe, jest niezwykłe, a przeszłość i teraźniejszość biegną ramię w ramię.


Przeżyjcie grozę spotkania z Szalonym Krasnoludem, Wojownikiem Szos, Śmiercią, jednym czy drugim Stwórcą i przerażającym Pasztecikowym Pływakiem…


Wczujcie się w tę pasję, kiedy mieszkańcy ostatniego kontynentu odkrywają, co się dzieje, kiedy pada deszcz, a rzeki wypełniają się wodą (na przykład trzeba odwołać regaty)…


Niewidoczni Akademicy


Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy – niezależnie od wieku i statusu społecznego – przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #proszynski #fantasy #terrypratchett #pratchett #swiatdysku

7f90ca1f-5a2f-47c0-9471-5f007b37a8e8

Fajnie że dosyć szybko z tym lecą. Ale ten styl i kolorystyka tak odbiegająca od pierwszego tomu trochę dziwi. Mieszane uczucia mam.

Zaloguj się aby komentować